Dodaj do ulubionych

moje ulubione pytanie do sprzedawcy

18.08.12, 18:32
Moje ulubione pytanie do sprzedawców: jaka jest ocena bezpieczeństwa dziecka siedzącego z tyłu przy uderzeniu w bok samochodu ? Lubię zadawać to pytanie po wysłuchaniu wszystkich zachwytów odnośnie perłowego lakieru, bezprzeciągowej klimatyzacji itp. Wczesniej oczywiście zaznaczam, że chodzi mi o samochód rodzinny. A następne pytanie jakie zadawję to prośba o dostarczenie wyników testów zderzeniowych i wytrzymałości tylnego siedzenia przy uderzeniu w tył samochodu przy przewożeniu nieumocowanej 8 kg walizki. A później pytam jak mam odpowiednio umocować rzeczoną walizkę, skoro w bagażniku nie ma odpowiednich zaczepów?
Przyjemnie jest wysłuchiwać wymyslanych naprędce bzdur. Szczególnie lubię dręczyć sprzedawcę, który zapewnia mnie, że dziecko jest bezpieczne "bo przecież są kurtyny". Bo tak: dorosłego chroni poduszka przednia, boczna i kurtyna; dziecko - tylko kutryna, ewent. fotelik. To jak - dziecko jest bardziej odporne ? ?
Lubię wyraz twarzy sprzedawcy, który najchętniej powiedziałby mi - "a spierda..laj, zniechęcasz mi tu innych potencjalnych kupców" - ale nie może, bo przecież musi być grzeczny

Obserwuj wątek
    • mariusz-ef Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 18.08.12, 21:39
      no i?
      (...)
    • karkochas Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 18.08.12, 23:13
      Masz małego fiuta?
      • stachu.cel Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 20.08.12, 02:17
        W szkole się nad nim znęcali, to teraz pokazuje swoją wyższość :)
    • galtomone Za duzo czasu, za malo profesjonalistow 19.08.12, 07:34
      A pytasz bo faktycznie chcesz kupic? (tylko po co skoro znasz odpowiedz?)
      Czy masz za duzo wolnego czasu?

      Oczekujesz jakich odpowiedzi... jakie by Cie usatysfakcjonowaly?

      Abstrahujac od Twojego co najmnniej bezsensownego podejscia do sprawy... nie dlatego, ze pytasz.. to dobrze, chodzi o to, ze pytasz o rzeczy, na ktore znasz (z gory) odpowiedz masz ugruntowana opinie.
      Zatem, abstrahujac od tej kwestii musisz pamietac o jednym, U NAS NIE MA PROFESJONALNYCH SPRZEDAWCOW!!!

      Obsluga klienta polaczona ze sprzedaza to sztuka. Wymaga inteligencji, tego by lubic swoja prace (a wiec dobrych zarobkow), wiedzy, doswiadczenia, lubienia ludzi, lubienia "bawienia" sie w sprzedawanie.
      W brew pozorom czesto im mniejsze "cisnienie" sprzedawcy na wynik tym lepszy efekt. To szczegolnie ma znaczenie, gdy sprzedawca nie do konca czuje co robi a szef za plecami rozlicza go z kazdej minuty pracy.

      Gdybys na profesjonalnego sprzedawce to po Twoim pierwszym pytaniu, wiedzialby jakim typem klienta jestes. W tym wypadku moglabys oczekiwac dwoch reakcji.

      Albo uslyszalabys prawde/tudziez w miare sensowne, logiczne i szczere odpowiedzi... bo mydlenie Ci oczu nie ma sensu. To pod warunkiem, ze sprzedawca uznalby, ze jest nadzieje iz cos faktycznie kupisz i warto poswiecic Ci czas... bo moze wrocisz jak uslyszysz (jedynie u niego) szczerosc w relacji sprzedawca = kupujacy. Czyli bedziesz bardziej przekonana do faktyczny pozytywnych stron prezentowanego auta.

      Albo (co bardziej prawdopodobne, szczegolnie gdy wolkolo beda inni klienci rokujacy nadzieje), grzecznie Cie przeprosi i pojdzie szukac danych lub robic inne rzeczy tak abys zostala sama, znudzila sie i poszla w ch., ewentualnie tak poprowadzi rozmowe zebys to Ty produkowala swoje madrosci, a on/ona bedzie wspolczujaco potakiwal i kiwal glowa, robiac wszystko zebys poszla szybko precz.
      • misiaczek1281 Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 10:56
        Dlaczego nowe auto traci na wartości aż 50% w 3-4 lata mimo iż jego zużycie wynosi 15-20% w 3-4 lata ? :) Dlatego że cena salonowa jest zawyżona i powraca po 4 latach do realnej rynkowej? a w cenę wliczony jest haracz ? :) ale bym zagiął tym pytaniem sprzedawcę :) Hehe
        • mariusz-ef Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 11:00
          ...zagiąłbyś, zagiął...
          tak, misiaczku, tak...
          • misiaczek1281 Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 11:09
            mariusz-ef napisał:

            > ...zagiąłbyś, zagiął...
            > tak, misiaczku, tak...
            >

            no tak mariuszku ...tak, tak....tak:)
        • only_the_godfather Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 19:35
          Czyli twierdzisz że w PRL polmozbyt sprzedawał samochody po zaniżonych cenach bo po wyjeździe z salonu auto zyskiwało na wartości 10 krotnie czyli uzyskiwało cenę rynkową.
          To co piszesz to nie jest cena rynkowa ale 4-5 letnie samochodu bo cena rynkowa nowego samochodu jest w salonie. Wynosi ona tyle ile klient jest w stanie zapłacić.
          • misiaczek1281 Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 21:34
            only_the_godfather napisał:

            > Czyli twierdzisz że w PRL polmozbyt sprzedawał samochody po zaniżonych cenach b
            > o po wyjeździe z salonu auto zyskiwało na wartości 10 krotnie czyli uzyskiwało
            > cenę rynkową.
            > To co piszesz to nie jest cena rynkowa ale 4-5 letnie samochodu bo cena rynkowa
            > nowego samochodu jest w salonie. Wynosi ona tyle ile klient jest w stanie zapł
            > acić.

            W PRL-u auta były niedostępne ... dlatego wszystko co miało 4 koła i jeździło było warte kupę złota...znaczy złotówek ...a dziś aut jest mnóstwo...więc cena nówki powraca do rynkowej....pierwszy właściciel płaci haracz tzw. frycowe :)
            • only_the_godfather Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 21:38
              Dobra widzę nie mamy o czym rozmawiać z Twoją wiedzę na dany temat.
              Dowiedz się najpierw co to jest cena rynkowa.
              Jak mówi przysłowie nie dyskutuj z idiota bo sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.
              • misiaczek1281 Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 21:44
                only_the_godfather napisał:

                > Dobra widzę nie mamy o czym rozmawiać z Twoją wiedzę na dany temat.
                > Dowiedz się najpierw co to jest cena rynkowa.
                > Jak mówi przysłowie nie dyskutuj z idiota bo sprowadzi Cię do swojego poziomu
                > i pokona doświadczeniem.

                Cena rynkowa to ta którą można otrzymać na wolnym rynku...a cena salonowa to ta w salonie...
                Cena salonowa przez pierwsze spada najszybciej przez pierwsze 3 lata do rynkowej bo w salonie cena jest nieco zawyżona...wiadomo : producent i salon musi zarobić...:)
                Ale co ja będę z tobą dyskutował skoro wyzywasz od idiotów? Nie warto...szkoda nerwów :)
                • only_the_godfather Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 21:52
                  Ja wyzywa? Cena salonowa jest rynkową bo nie jest ustalona przez państwo a przez rynek. Jest wypadkową tego ile chce zarobić producent, pośrednik i tego ile chce zapłacić konsument. Auto traci na wartości jak wszystko, a cena auta po kilku latach też jest ceną rynkową, dlatego różne auta tracą na wartości szybciej i więcej a drugie wolniej i mniej, wszystko zależy od rynku, tego ile danego auta na nim, ile konsumenci chcą zapłacić,itd. Ale Ty najwidoczniej nie potrafisz tego zrozumieć.
                  • misiaczek1281 Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 19.08.12, 22:00
                    only_the_godfather napisał:

                    > Ja wyzywa? Cena salonowa jest rynkową bo nie jest ustalona przez państwo a prze
                    > z rynek. Jest wypadkową tego ile chce zarobić producent, pośrednik i tego ile c
                    > hce zapłacić konsument. Auto traci na wartości jak wszystko, a cena auta po kil
                    > ku latach też jest ceną rynkową, dlatego różne auta tracą na wartości szybciej
                    > i więcej a drugie wolniej i mniej, wszystko zależy od rynku, tego ile danego au
                    > ta na nim, ile konsumenci chcą zapłacić,itd. Ale Ty najwidoczniej nie potrafisz
                    > tego zrozumieć.

                    A Ty nie potrafisz zrozumieć że cena salonowa jest zawyżona w stosunku do realnej wartości bo utrata wartości nowego auta jest niewspółmiernie wysoka do stopnia jego zużycia...
                    Przykład: nowe auto traci 50% wartości w 4 lata a jego średnie zużycie to około 25% w 4 lata :)
                    Poza tym oprócz rynku nowych aut jest także rynek aut używanych dużo bardziej konkurencyjny cenowo ...:)
                    • zmiany_zmiany Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 21.08.12, 00:44
                      misiaczek1281 napisał:

                      > A Ty nie potrafisz zrozumieć że cena salonowa jest zawyżona w stosunku do re
                      > alnej wartości bo utrata wartości nowego auta jest niewspółmiernie wysoka do st
                      > opnia jego zużycia...
                      > Przykład: nowe auto traci 50% wartości w 4 lata a jego średnie zużycie to okoł
                      > o 25% w 4 lata :)
                      > Poza tym oprócz rynku nowych aut jest także rynek aut używanych dużo bardziej k
                      > onkurencyjny cenowo ...:)



                      exp(-t)

                      mówi ci to coś?
                      • misiaczek1281 Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 21.08.12, 14:17
                        zmiany_zmiany napisał(a):

                        > misiaczek1281 napisał:
                        >
                        > > A Ty nie potrafisz zrozumieć że cena salonowa jest zawyżona w stosunku
                        > do re
                        > > alnej wartości bo utrata wartości nowego auta jest niewspółmiernie wysok
                        > a do st
                        > > opnia jego zużycia...
                        > > Przykład: nowe auto traci 50% wartości w 4 lata a jego średnie zużycie t
                        > o okoł
                        > > o 25% w 4 lata :)
                        > > Poza tym oprócz rynku nowych aut jest także rynek aut używanych dużo bard
                        > ziej k
                        > > onkurencyjny cenowo ...:)

                        >
                        >
                        > exp(-t)
                        >
                        > mówi ci to coś?

                        nie...nie jestem jasnowidz:)
                        • zmiany_zmiany Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 21.08.12, 16:12
                          czyli nie jesteś przygotowany do tej rozmowy
                          • misiaczek1281 Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 27.08.12, 08:53
                            zmiany_zmiany napisał(a):

                            > czyli nie jesteś przygotowany do tej rozmowy

                            jestem przygotowany tylko nie mam z kim rozmawiać bo nie podajesz argumentów jak ja! :)
          • josner Re: Ja bym zadał lepsze pytanie 20.08.12, 07:47
            W latach 90. byłem świadkiem żalu pewnego pana, że po roku użytkowania "cienko-cienko" facet sprzedał wóz w takiej samej cenie co kupił.

            Co do wątku, to sprzedawcy i tak są w stresie przez mierną sprzedaż..
    • barabara6 to ja, pojeb 19.08.12, 17:05
      www.google.pl/imgres?start=109&num=10&hl=pl&biw=1600&bih=759&tbm=isch&tbnid=F981TJt1jFA0tM:&imgrefurl=http://limanowa.in/wydarzenia,1705.html&docid=9MZfaGQX-cQ3fM&imgurl=http://limanowa.in/img/big_dzi/00/17/05_2.jpg&w=620&h=413&ei=mfwwUJCgBsvesga1tYG4BQ&zoom=1&iact=hc&vpx=759&vpy=323&dur=2357&hovh=183&hovw=275&tx=140&ty=120&sig=114407500399269986511&page=4&tbnh=128&tbnw=177&ndsp=39&ved=1t:429,r:35,s:109,i:241
      www.google.pl/imgres?start=741&num=10&hl=pl&biw=1600&bih=759&tbm=isch&tbnid=0ibXOYaLvG4--M:&imgrefurl=http://www.epoznan.pl/sport-news-24065-Wypadek_na_Starolece_i_na_Drodze_Debinskiej&docid=guv-FFrs-8Lc0M&imgurl=http://www.epoznan.pl/news_sys/photo/24065.jpg%253F1300046777&w=668&h=308&ei=Yv0wULHgHNHxsgb844DYCA&zoom=1&iact=hc&vpx=593&vpy=426&dur=2485&hovh=152&hovw=331&tx=165&ty=88&sig=114407500399269986511&page=20&tbnh=84&tbnw=183&ndsp=40&ved=1t:429,r:11,s:741,i:292
      www.remiza.com.pl/aktualnosc/926/Lutogniew_Wypadek_samochodowy_z_udzialem_dziecka.html
      Ja, pojeb, myślę sobie, iż jesli jakiś wkształcony niepojebany kierowca wracając z remizy stuknie mnie w boczek lub tyłeczek, to chciałbym, aby wokół mnie i mojej pociechy otwarło sie 20 poduch. Ja, pojeb i kretyn, myśle sobie, że jeśli 90% kupujących będzie o takie rzeczy pytać, to w końcu dotrze do wybitnych umysłów Panów od reklamy, że samochód rodzinny to nie taki, który ma 15 kieszeni i 140 uchytów na kubeczki ale taki, który w razie zderzenia "chroni" siedzące z tyłu dziecko CO NAJMNIEJ tak samo jak siedzącego z przodu dorosłego.
      Ale - ja jestem POJEBANY i mam ZESPÓŁ CHRONICZNEGO NIEDOJEBANIA (co się wzajemnie wyklucza, ale co taki pojeb jak ja może o tym wiedzieć)
      I tym optymistycznym akcentem zamykam powyższą "dyskusję"
      • jureek Re: to ja, pojeb 19.08.12, 17:49
        barabara6 napisał:

        > Ja, pojeb, myślę sobie, iż jesli jakiś wkształcony niepojebany kierowca wracają
        > c z remizy stuknie mnie w boczek lub tyłeczek, to chciałbym, aby wokół mnie i m
        > ojej pociechy otwarło sie 20 poduch. Ja, pojeb i kretyn, myśle sobie, że jeśli
        > 90% kupujących będzie o takie rzeczy pytać, to w końcu dotrze do wybitnych umys
        > łów Panów od reklamy, że samochód rodzinny to nie taki, który ma 15 kieszeni i
        > 140 uchytów na kubeczki ale taki, który w razie zderzenia "chroni" siedzące z t
        > yłu dziecko CO NAJMNIEJ tak samo jak siedzącego z przodu dorosłego.

        Brawo, popieram!
        Jura
      • jamesonwhiskey Re: to ja, pojeb 19.08.12, 18:10
        www.mbusa.com/mercedes/vehicles/model/class-S/model-S400HV#safety


        tu masz 50 systemow i 300 poduszek
        nie musisz dziekowac
        a jak cie nie stac to przestan sie blakac po komisach a wez sie za jakas robote
      • galtomone Najwyrazniej... 19.08.12, 19:05
        To o czym piszesz ma faktycznie znaczenie i auto rodzinne powinno byc bezpieczne, ale...

        Nadal nie wiem jaki jest sens dreczenia pytaniami sprzedawcy (ktory gowno zarabia i gowno moze) pytaniami, na ktore i tak sie zna odpowiedz.
        Myszlisz, ze Pan eEdek idzie do swojego szefa opowiedziec mu o Twojej wizycie a szef czym predzej dzowni do dzialu projektowego producenta??? Serio???

        Wiesz kto dzis odpowiada za finalny stan/wyglad/wyposazenie auta? Podpowiem.... nazwa zawdu zaczyna sie na K.

        Idziesz poszmacic ludzi? Bo z tego co piszesz to nie idziesz ani po to zeby kupic ani po to, zeby sie faktycznie czegos dowiedziec... bo przeciez juz wiesz co Ci odpowiedza...
        • only_the_godfather Re: Najwyrazniej... 19.08.12, 19:40
          Zgadza się auto powinno być bezpieczne tylko zależy co kto rozumie pod tym pojęciem. Bo ja nie wiem czego auto wątku oczekuje od producenta skoro nic co jest w wyposażeniu samochodu mu nie pasuje.
          Nie wiem też czego oczekuje od biednego sprzedawcy który ma wielkie g**** do powiedzenia w tej kwestii. To nie on produkuje i projektuje samochody.
          Myślisz że sprzedawca leci zaraz dzwonić do polskiego importera by dzwonił do siedziby koncernu bo Ty coś chcesz?
      • only_the_godfather Re: to ja, pojeb 19.08.12, 19:37
        Myślę że odpowiednim pojazdem dla Ciebie będzie czołg.www.google.pl/imgres?hl=pl&client=firefox-a&hs=DLV&sa=X&rls=org.mozilla:pl:official&biw=1366&bih=641&tbm=isch&prmd=imvns&tbnid=AaWLnxyIHkeJ9M:&imgrefurl=http://bluenet.w.interia.pl/militaria/czolgi/pt-91/PT-91Twardy.html&docid=MUn4osdXXMdTeM&imgurl=http://bluenet.w.interia.pl/militaria/czolgi/pt-91/PT-91Twardy.jpg&w=811&h=529&ei=LyQxUM-BI8-UswbK9YDoBw&zoom=1&iact=hc&vpx=166&vpy=188&dur=2018&hovh=181&hovw=278&tx=155&ty=89&sig=100764145062727885365&page=1&tbnh=127&tbnw=170&start=0&ndsp=18&ved=1t:429,r:0,s:0,i:112
        W takim pojeździe Twoja rodzina na drodze będzie bezpieczna w 100% i nikomu nic się nie stanie.
      • stachu.cel Re: to ja, pojeb 20.08.12, 02:23
        A tu akurat racja, z jednym wyjątkiem - nawet 20 kurtyn, 140 poduch i 1000 pasów bezpieczeństwa nie zapewni pełnego bezpieczeństwa żadnego z pasażerów. Dlaczego? Bo jest jeszcze czynnik ludzki, a wypadki to nie tylko uderzenia, ale też poślizg, dachowanie, pożar, złamanie kręgów z powodu niedopasowania fotelika do wzrostu, wylecenie przez przednią szybę z powodu niezapiętych pasów, oderwanie głowy spadającym ładunkiem z pojazdu poprzedzającego, strącenie pieszego spadającym ładunkiem z dachu pojazdu hamującego.
        Wyjeżdżając na drogę narażasz siebie i pasażerów na śmierć i nawet przemaglowany sprzedawca, samochód za 4,5 mln i twój dumny uśmieszek nigdy nie zapewnią pełnego bezpieczeństwa.
      • simon_r Re: to ja, pojeb 21.08.12, 16:48
        W Szwecji podobno dzieci uczy się chodzić w kaskach... też tak robisz??
    • oczy123 a jakim autem jezdzi ? 19.08.12, 18:18
      barabara6 napisał:

      > Moje ulubione pytanie do sprzedawców: jaka jest ocena bezpieczeństwa dziecka si
      > edzącego z tyłu przy uderzeniu w bok samochodu ? Lubię zadawać to pytanie po wy
      > słuchaniu wszystkich zachwytów odnośnie perłowego lakieru, bezprzeciągowej klim
      > atyzacji itp. Wczesniej oczywiście zaznaczam, że chodzi mi o samochód rodzinny.
      > A następne pytanie jakie zadawję to prośba o dostarczenie wyników testów zderz
      > eniowych i wytrzymałości tylnego siedzenia przy uderzeniu w tył samochodu przy
      > przewożeniu nieumocowanej 8 kg walizki. A później pytam jak mam odpowiednio umo
      > cować rzeczoną walizkę, skoro w bagażniku nie ma odpowiednich zaczepów?
      > Przyjemnie jest wysłuchiwać wymyslanych naprędce bzdur. Szczególnie lubię dręcz
      > yć sprzedawcę, który zapewnia mnie, że dziecko jest bezpieczne "bo przecież są
      > kurtyny". Bo tak: dorosłego chroni poduszka przednia, boczna i kurtyna; dziecko
      > - tylko kutryna, ewent. fotelik. To jak - dziecko jest bardziej odporne ? ?
      > Lubię wyraz twarzy sprzedawcy, który najchętniej powiedziałby mi - "a spierda..
      > laj, zniechęcasz mi tu innych potencjalnych kupców" - ale nie może, bo przecież
      > musi być grzeczny
      >
      tak swiadomy fachowiec ?
      • mariusz-ef Re: a jakim autem jezdzi ? 19.08.12, 21:49
        określiłbym go raczej mianem "piz*a" i "gołodu*iec"
        • only_the_godfather Re: a jakim autem jezdzi ? 19.08.12, 21:53
          W moich stronach mówi się wyżej sra niż d*pe ma.
    • jureek Re: uboczny skutek wątku 19.08.12, 22:48
      Przy okazji wyszło na jaw, jak duży jest udział sprzedawców wśród udzielających się na forum ;)
      Jura
    • koza_oddam Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 20.08.12, 07:39
      No i? Ja znam takiego co ma auto rodzinne 7-osobowe klasy van, rodzina 2+4. Dla dzieci foteliki, rekordowe zagęszczenie świętych obrazków na cm kwadratowy w aucie, a na podłodze klucz do kół krzyżak luzem, jakieś metalowe elementy luzem - i co mu z tego że ma dzieci w fotelach jak przy wypadku te klamoty z podłogi przeorają połowie pasażerów głowy?
    • klemens1 Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 20.08.12, 11:11
      1. Jak się wymienia żarówkę od świateł mijania.
      2. Jakie obroty ma silnik przy 100 km/h na najwyższym biegu (tu każdy wymięka).
      • mariusz-ef Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 21.08.12, 00:11
        no dobra sprowokowałeś mnie
        - jestem świeżo po kupnie nowego samochodu od dealera.
        Pytań miałem kilka, wszystkie odpowiedzi znalazłem sam w internecie.
        Dealerowi zależy na sprzedaży samochodu więc będzie mi mówił to co chcę usłyszeć.

        - Jak się wymienia żarówkę?
        Na penisa mi odpowiedź na to pytanie. Mam asisstance z którego mogę skorzystać, a jeśli nie chcę, mój dealer wymieni mi za free każdą żarówkę jaką u niego kupię. Marży ma jakieś 3 zł. Mam więc w nosie szukanie żarówki i sposobu jej wymiany.

        - jakie ma obroty przy prędkości X?
        Sorry, ale to pytanie debila.
        Każdy, nawet najbardziej pi...*aty sprzedawca na takie pytanie odpowie:
        "- zapraszam na jazdę testową. Sam jestem ciekaw, jakie będą obroty przy tej prędkości".

        Ludzie, wybierzcie się w końcu do dealera, pooglądajcie nowe samochody, pogadajcie ze sprzedawcą.
        Oni nie gryzą.
        Wiem, że większość z Was nie skończyła gimnazjum, a druga część wychowała się w czasach komunistycznych.

        Dziś mamy trochę inne realia. Trzeba ewoluować. Dinozaury kończą jako... ropa :-)
        • galtomone Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 21.08.12, 07:46
          mariusz-ef napisał:

          > - jakie ma obroty przy prędkości X?
          > Sorry, ale to pytanie debila.
          > Każdy, nawet najbardziej pi...*aty sprzedawca na takie pytanie odpowie:
          > "- zapraszam na jazdę testową. Sam jestem ciekaw, jakie będą obroty przy tej pr
          > ędkości".

          To jest bardzo dobra odpowiedz, ale wiedze nalezy miec bo nie zawsze da sie ja zrealizowac...
          • misiaczek1281 Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 21.08.12, 14:21
            galtomone napisał:

            > mariusz-ef napisał:
            >
            > > - jakie ma obroty przy prędkości X?
            > > Sorry, ale to pytanie debila.
            > > Każdy, nawet najbardziej pi...*aty sprzedawca na takie pytanie odpowie:
            > > "- zapraszam na jazdę testową. Sam jestem ciekaw, jakie będą obroty przy
            > tej pr
            > > ędkości".
            >
            > To jest bardzo dobra odpowiedz, ale wiedze nalezy miec bo nie zawsze da sie ja
            > zrealizowac...

            a jaka jest odpowiedź na pytanie : Dlaczego nowe auto traci 50% wartości w 3 lata? Bo w cene wliczony jest haracz i zawyżona cena salonowa powraca po 3 latach do realnej rynkowej:) Hehe :)
        • czujny_obywatel DEBIL albo prowokator 21.08.12, 09:12
          mariusz-ef napisał

          - Jak się wymienia żarówkę?

          Na penisa mi odpowiedź na to pytanie. Mam asisstance z którego mogę skorzystać, a jeśli nie chcę, mój dealer wymieni mi za free każdą żarówkę jaką u niego kupię. Marży ma jakieś 3 zł. Mam więc w nosie szukanie żarówki i sposobu jej wymiany.


          Mariuszu-ef - JESTEŚ KOMPLETNYM DEBILEM CZY PROWOKATOREM, a może sprzedajesz francuski złom samochodowy. Pytanie o wymianę żarówek w samochodzie jest doskonałym pytaniem. Ludzi masz za durniów. Na wymianę żarówek jeździsz do dilera - a jak ci się w nocy w lesie przepali, to wzywasz lawetę i korzystasz z assistanse. Co za troll.

          Wymiana żarówek u dilera nie kosztuje żadne kilka złotych, ale kosztuje od 100 złotych do 400 złotych. Zwłaszcza we francuskich złomach jest droga, BO ABY W NICH WYMIENIĆ ŻARÓWKĘ, TO TRZEBA ROZEBRAĆ PÓŁ PRZODU, ściągnąć koła, nadkola, czasami zderzak z pasem przednim, trzeba mieć specjalne narzędzia itp. Producenci, zwłaszcza francuskich aut, robią to specjalnie, aby ludzie sami nie wymieniali żarówek, tylko jeździli do dilera i płacili mu gigantyczną kasę za wymianę żarówki.

          Mariuszu-ef , jesteś podłym, parszywym trollem, który chce okłamać i oszukać ludzi, aby ci ponosili ogromne koszty.

          • jszafranski Re: DEBIL albo prowokator 21.08.12, 13:24
            wymiana zarowki w i30 - 40 PLN wraz z zarowka w Aso Hyundai
            wymiana żarowki gdy posiada sie ja i dzwoni do Assistance (czas oczekiwania ok 20 - 30 min) - 0 PLN.
            Pas przedni to zdjac trzeba w Hondzie Jazz (nowej).
          • galtomone Re: DEBIL albo prowokator 21.08.12, 13:31
            Moze nie pisalbym tak dosadnie ale cos w tym jest.
            Jak sie raz KIA (firmowa na szczescie) pojawilem pod ASO celem prostej czynnosci jaka jest wymiana zarowki, to sie okazalo, ze trzeba sie umowic i zostawic auto na caly dzien, bo to w penis roboty jest (wlasnie pol przodu do demontazu bo dostepu do reflektora od tylu nie ma).

            W swojej AVE przy okazji wymiany wypalonego reflektora wymienilem od razu wszystkie zarowki z przodu + dolozylem porzadne swiatla DLR wlasnie dlatego, ze zobaczylem jakie to proste zarowke wymienic.
          • mariusz-ef Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 21.08.12, 19:17
            jak mi się w nocy przepali to jest nadzieja, że dojadę do celu bo w moim aucie pozostanie jeszcze jedno świecące światło

            miałem kilka samochodów i wymiana żarówki zdarzała sie tak rzadko, że praktycznie tylko jedna pamiętam

            kupiłem niedawno samochód - peugeot 508 i podczas oględzin zainteresowałem się słabym dostępem do żarówek (tam gdzie są, bo u mnie praktycznie ich nie ma)
            na moje debilne pytanie o wymianę otrzymałem odpowiedź, że kupując żarówkę u dealera zapłacę za samą żarówkę a wymiane zrobią mi od ręki i bezpłatnie

            dealer dealerowi nie równy
            może lubisz być rżnięty i twój dealer to wie, więc wychodząc na przeciw twoim oczekiwaniom rżenie cię ile wlezie sprawdzając czy twój debilny usmiech nie schodzi ci z twarzy

            i tyle w temacie kocmoluchu, który dealera pewnie na oczy nie widział, bo ciągle wypina w jego kierunku tyłek

            Miłe?
            • klemens1 Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 26.08.12, 23:30
              > jak mi się w nocy przepali to jest nadzieja, że dojadę do celu bo w moim aucie
              > pozostanie jeszcze jedno świecące światło

              Jak cię policja zauważy, to mogą ci zatrzymać dowód rejestracyjny, ale tylko debil by się tym przejmował.

              Co do obrotów - na ch.. komu jazda próbna, jeżeli od razu można się dowiedzieć że dany silnik to wiertarka? Chyba że jesteś z tych co lubią gratis pojeździć sobie nie swoim samochodem.
              • mariusz-ef Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 27.08.12, 07:09
                a jak często padają ci żarówki?
                jak tak często jak możnaby wywnioskować (na siłę) z twojej wypowiedzi, to znaczy, że masz problem z elektroniką auta (styki, alternator, inne) i stąd twoje regularne, np co tygodniowe postoje w gdzieś na zadu*iach, w środku lasu

                wówczas, rzeczywiście, musisz się zastanawiać nad sposobem wymiany zarówki i łatwym do niej dostępie

                a tak wogóle to jaki macie wpływ na to jak sa montowane reflektory (z dostępem czy bez)?
                wybierając auto z łatwym dostępem do żarówek wybieracie pomiędzy ładą 2107 a małym fiatem...

                a żeby jeszcze nie być gołosłownym - w zeszły piątek byłem na wymianie paska osprzętu w moim starym samochodzie - Peugeot 406 2.0 HDi
                ASO Peugeota "skasowało" mnie na 144 zł
                wymieniany był pasek osprzętu
                żarówka świateł postojowych z przodu (odkąd jest obowiązek jazdy na światłach mijania/dziennych, mam w du*ie przednie światła pozycyjne, bo w przeciwieństwie do większosci forumowiczów nie parkuję w środku nocy w ciemnych zad*piach, bo moje żarówki się nie przepalają częściej niż raz na kilka lat (pewnie wyszłoby raz na cztery, czy pięć lat))
                oraz przycisk w kluczyku (pilot centralnego zamku

                Tak naprawdę to tylko ów przycisk mnie "szarpnął" po kieszeni - kosztował około 21 zł!
                żarówka świateł pozycyjnych około 4-5 zł
                reszta pasek osprzętu plus robocizna

                tak więc pisząc o kosztach serwisowania ASO mam świadomość tego co piszę a ich ceny znam z własnego doświadczenia i... nadal mam w du*pie to, że mogę mieć trudny dostęp do jakiejkolwiek żarówki, bo koszt jej wymiany przeraża gimbus który opanował forum, albo teoretyków, którzy samochodu nie mają

                tak więc powtórzę - trzeba być debilem żeby takimi problemami jak wymiana żarówki kierować się przy wyborze samochodu

                czym się kierować?
                ja kierowałem się niezawodnością samochodu
                ekonomiką jazdy
                kosztami utrzymania
                osiągami
                doświadczeniem z marką i jej ASO
                i trochę ekologią, ale ona była na samym końcu

                żarówki i inne pier*oły są dla.... a nie chce mi sie gadać, ale miałem na myśli coś bardzo obraźliwego.
                • klemens1 Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 27.08.12, 16:43
                  > jak tak często jak możnaby wywnioskować (na siłę) z twojej wypowiedzi, to znacz
                  > y, że masz problem z elektroniką auta (styki, alternator, inne) i stąd twoje re
                  > gularne, np co tygodniowe postoje w gdzieś na zadu*iach, w środku lasu

                  Wnioskowaniem lepiej się na przyszłość nie zajmuj, bo wychodzi ci to podobnie jak samodzielna wymiana żarówki, więc zostaw to innym.
                  Żarówka pada mi ok. raz na rok. Nie zamierzam raz na rok, będąc daleko od jakiegokolwiek ASO, lub o porze gdzie ASO jest nieczynne, jeździć niesprawnym samochodem. A tak się składa, że żarówka pada właśnie gdy jestem na urlopie na jakimś zadupiu.
                  Samodzielna wymiana żarówki jest dla mnie czynnością tak oczywistą, jak tankowanie, uzupełnianie płynu do spryskiwaczy czy wymiana koła. Jeżeli pojazd nie umożliwia łatwej wymiany żarówki mijania/pozycyjnej/hamowania, to wg mnie nie powinien mieć homologacji. Jeżeli masz na ten temat inne zdanie, to trudno, ale z komentarzami typu kto w takim przypadku jest debilem postaraj się nie poprawiać sobie samopoczucia, bo i tak jesteś nie po tej stronie barykady, po której wydaje ci się że jesteś.
                  • mariusz-ef Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 27.08.12, 19:10
                    no to pochwal się jakimże to padłem jeździsz, że tak często padają ci żarówki
                    będę unikał jak ognia, a nawet zmienię sygnaturkę na taką, która będzie odpowiednio reklamowała tą markę
                    • klemens1 Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 28.08.12, 10:05
                      > no to pochwal się jakimże to padłem jeździsz, że tak często padają ci żarówki

                      Znowu starasz się myśleć i znowu jest to błąd. Żywotność żarówki zależy głównie od częstotliwości jej używania i samej żarówki. Jeżdżę renault, mało spotykanym modelem.
                      Napisz jeszcze jakim padłem jeździsz, że trzeba się fatygować do ASO i czekać na wymianę żarówki. Podejrzewam że twoim marzeniem jest jeździć autem, gdzie wlew do baku można zamykać i otwierać tylko w ASO.
                    • klemens1 Regulacja unijna 28.08.12, 10:07
                      Zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że im większy debil, tym większą ma pewność siebie - a tej ci nie brakuje.

                      www.auto-swiat.pl/1-wymieniamy-zarowki-w-35-samochodach
                      Przyzwyczailiśmy się już do tego, że mając nowe auto, z każdym drobiazgiem trzeba jechać do warsztatu. W przypadku świateł to niedopuszczalne, bo wymiana przepalonej żarówki to kwestia bezpieczeństwa - powinna być wykonalna dla każdego, i to na poczekaniu. Tym razem nie pozostaje nam nic innego, jak zgodzić się z regulacją ECE-R-48, która m.in. nakazuje to właśnie producentom aut.
                      • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 28.08.12, 19:15
                        Drogi Żołnierzu Internetu, Klemensie Pierwszy, zw. Poronionym - nadużywasz słowa "debil", a ponadto powołujesz się na autorytet osoby, która napisała artykuł podlinkowany przez ciebie, a wiedząc jakie pierdoły tam wypisuje, obawiała się nawet podpisać pod nim.
                        Zatem, wybieraj sobie autorytety rozsądniej, takoż samochody. Albowiem Renault jedyne co wyszło to Dacia Logan, no i może Twingo (ok, megane coupe z końca lat 90 też było udane).

                        Nie dziwi mnie więc, że twoje żarówki się tak często przepalają. I nie ma tu nic do rzeczy częstotliwość jej używania - w moim przypadku auto jest używane codziennie, zapalane i gaszone po około 4-6 razy. Żarówki wymieniam raz na kilka lat. Ale... zaraz zaraz, przecież zgodnie z twoim rozumowaniem, to dowodzi, że to z moim autem jest problem!
                        Tak, Klemensie Pierwszy, zw. Poronionym, tak...
                        • klemens1 Re: Regulacja unijna 28.08.12, 23:04
                          > Drogi Żołnierzu Internetu, Klemensie Pierwszy, zw. Poronionym - nadużywasz słow
                          > a "debil"

                          Napisał, siląc się na - wg niego zapewne błyskotliwą - złośliwość ten, który tego słowa nie nadużywa.
                          Sorry, ale to pytanie debila.
                          czy twój debilny usmiech
                          tak więc powtórzę - trzeba być debilem


                          > powołujesz się na autorytet osoby, która napisała artykuł
                          > podlinkowany przez ciebie

                          Powołuję się na autorytet regulacji unijnej, od której ty mądrzejszy raczej nie będziesz:
                          Lamps shall be fitted in a vehicle in such a way that the light source can be
                          correctly replaced without the need for expert assistance and without the need for
                          special tools, other than those provided with the vehicle by the manufacturer.


                          Swoją bezczelność i nieuzasadnioną pewność siebie (typowe dla łajzy korzystającej z bezkarności jaką daje internet), zachowaj na kontakty z osobnikami którym to imponuje. Bo jak dotąd niczym innym się nie wykazałeś.
                          • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 28.08.12, 23:22
                            zieeeeeeeew
                            straszna ta dyrektywa
                            mówi o tym, że ślimaki są rybami słodkowodnymi, a ogórki i banany muszą być proste.

                            cos tam gdzieś słyszałeś, coś gdzieś czytałeś, ale ze zrozumieniem masz problemy, co udowadniasz od samego początku dyskusji.

                            serdecznie cię pozdrawiam, łącząc nadzieję, że jesteś bezpłodny, bo jesli potomstwo odziedziczyłoby po tobie geny to... biada nam.
                            z katolickim pozdrowieniem, przesyłam ci hawajski znak miłości.
                            • klemens1 Re: Regulacja unijna 29.08.12, 16:14
                              Już się nie sil na te głupawe inwektywy - idź ze swoją żenującą elokwencją do podwórkowych ziomali, może tam zdobędziesz uznanie. Tu poza rolę popychadła nie awansujesz.
                              • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 29.08.12, 17:24
                                coś na temat popychadła musisz wiedzieć, skoro tak się dowartościowujesz w internecie
                                • klemens1 Re: Regulacja unijna 30.08.12, 13:07
                                  Wiem np. to, że dyskusja z popychadłem wcale nie dowartościowuje, więc nieco przeceniłeś swoją rolę.
                                  • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 30.08.12, 22:34
                                    musiało cię zaboleć to co napisałem....

                                    nie ukrywaj swoich prawdziwych uczuć. rozpłacz się.
                                    • klemens1 Re: Regulacja unijna 31.08.12, 14:24
                                      Z różnymi typami tu już dyskutowałem, ale ty jesteś tak głupawy, nudny i żenujący w swoich wysiłkach pokazania jaki z ciebie kozak, że powiem to co słyszysz codziennie: zamknij mordę.
                                      • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 31.08.12, 19:07
                                        rozbierzmy to co napisałeś na składniki:

                                        "Z różnymi typami tu już dyskutowałem" - otóż drogi pacanku, z tobą nikt nie dyskutuje.
                                        Każdy traktuje cię z politowaniem i współczuciem.


                                        jesteś tak głupawy, nudny i żenujący
                                        - głupawy, nie,
                                        - nudny - zależy od poziomu drugiej strony, żebyś mógł cokolwiek zrozumieć musiałbyś mieć IQ powyżej 42...
                                        - żenujący - żeby to stwierdzić musiałbyś mieć IQ powyżej 15


                                        swoich wysiłkach pokazania jaki z ciebie kozak - nie wiem o jakich wysiłkach piszesz. nie wysilam się, nawet nie sprężam. Jestem luźny jak każdy kondom, którego próbowałeś założyć.

                                        że powiem to co słyszysz codziennie: zamknij mordę. - heh, widać, że karmili cię z procy, albo innego łuku

                                        Mam dla ciebie dobrą wiadomość - dla twojej mamy, zawsze będziesz najukochańszy. Pewnie dlatego chowała cię całe dzieciństwo w piwnicy....
                                        • klemens1 Re: Regulacja unijna 01.09.12, 16:09
                                          > jesteś tak głupawy, nudny i żenujący
                                          > - głupawy, nie,
                                          > - nudny - zależy od poziomu drugiej strony, żebyś mógł cokolwiek zrozumieć musi
                                          > ałbyś mieć IQ powyżej 42...
                                          > - żenujący - żeby to stwierdzić musiałbyś mieć IQ powyżej 15

                                          Widzę że prowadzisz statystyki jak oceniają cię inni w zależności od ich IQ - czyli 42 wystarczy żeby spostrzec iż jesteś żenującym, nudnym głupkiem. Zapomniałeś co prawda wycenić jakie IQ jest potrzebne do stwierdzenia twojej głupawości, ale chyba jesteś świadomy że astronomiczna liczba to raczej nie będzie.

                                          > Jestem luźny jak każdy kondom, którego próbowałeś założyć.
                                          > widać, że karmili cię z procy, albo innego łuku
                                          > Mam dla ciebie dobrą wiadomość - dla twojej mamy, zawsze będziesz najukochańszy
                                          > . Pewnie dlatego chowała cię całe dzieciństwo w piwnicy....

                                          Retrospekcja połączona z projekcją - typowy mechanizm obronny.
                                          To zapewne próbki z tych inteligentnych popisów elokwencji, którymi imponujesz osobnikom z IQ <= 42. Dostrzegam wzrost wysublimowania - jednak się chyba trochę spiąłeś. Jak będziesz się starał zaimponować tym z IQ > 50, to podstaw sobie nocnik. Nie pytaj dlaczego - jak podstawisz, to się dowiesz. A jak już się dowiesz, uprzedzam pytanie i odpowiadam: nie, nie jestem prorokiem.
                                          • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 01.09.12, 20:55
                                            ty nie rozumiesz słowa pisanego prawda?
                                            dlatego cały czas tłukli cię po głowie...
                                            • klemens1 Re: Regulacja unijna 03.09.12, 12:20
                                              > ty nie rozumiesz słowa pisanego prawda?
                                              > dlatego cały czas tłukli cię po głowie...

                                              Czyli jednak już wiesz jak reagujesz na zbyt duży wysiłek intelektualny - mogłem się domyśleć że próbowałeś zamiast robić z tego niespodziankę.
                                              • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 03.09.12, 15:00
                                                moje pytanie było bardziej stwierdzeniem, dlatego nie załapałeś
                                                ale nie martw się, na pewno kiedyś coś złapiesz - katar, wszy, grzybicę śluzówki odbytnicy

                                                a nie, tą grzybicą to ty zarażasz...
                                                • klemens1 Re: Regulacja unijna 03.09.12, 19:01
                                                  Nie myśl, że jak powtórzysz zwroty którymi cię koledzy na podwórku witają, to zmienisz swoją rolę popychadła. Oni cię już przejrzeli, ale do tego wystarczy przecież IQ > 42 (to szczere wyznanie z twojej strony to była prawdziwa klasa).

                                                  Wymyślisz coś ciekawego w końcu czy boisz się że cię z nocnika do sufitu podrzuci? Pasy jakieś skombinuj, przypnij się, jakąś wnękę znajdź. Zresztą co ci będę podpowiadał, spróbuj sam być kreatywny - to tobie powinno zależeć na niezaliczeniu sufitu.
                                                  • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 03.09.12, 21:12
                                                    wymyślić dla ciebie coś ciekawego?
                                                    a proszę bardzo, dla takiego baniaka jak ty monosylaby będą czymś nadto zaskakującym:
                                                    - eeee
                                                    - yyyyyyyy

                                                    a teraz idź i zjedz kolację z wiadra.
                                                  • klemens1 Re: Regulacja unijna 04.09.12, 13:57
                                                    > wymyślić dla ciebie coś ciekawego?
                                                    > a proszę bardzo, dla takiego baniaka jak ty monosylaby będą czymś nadto zaskaku
                                                    > jącym:
                                                    > - eeee
                                                    > - yyyyyyyy

                                                    Do tej pory w zasadzie nic innego nie napisałeś, jedynie podsumowałeś teraz swoją twórczość. Jak już ochłoniesz z wysiłku, to w nagrodę możesz dokonać samogwałtu analnego rurą od odkurzacza.
                                                  • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 04.09.12, 23:11
                                                    ...a ja już mam pewność że pisząc o analnych zabawach czerpiesz z tego satysfakcję...
                                                  • klemens1 Re: Regulacja unijna 05.09.12, 08:52
                                                    Nie oceniaj wszystkich według siebie.
                                                  • mariusz-ef Re: Regulacja unijna 05.09.12, 21:04
                                                    oceniam wg tego co napisałeś pierdoło, ale oczywiście ty nie rozumiejąc słowa pisanego nie rozumiesz również tego co z takim wysiłkiem wyrzygujesz na forum...
                                                    wielokrotnie udowodniłeś żeś cep i baniak w jednym... nie wiem jak twoim rodzicom udało się spłodzić taki bydle, jedyne co mi przychodzi do głowy, to, żeś niedorobiony, albo, że byli rodzeństwem, ale nawet takie dziwolągi nie zrobiliby takiego popaprańca, zakładam więc, że nie tylko byli rodzeństwem, ale w dodatku mieli tą samą płeć, znaczy, żeś jest dzieckiem dwóch pedałów, ale nie kolarzem...

                                                    czytaj bardzo powoli
                                                    potem długo rozmyślaj coś przeczytał
                                                  • klemens1 Re: Regulacja unijna 06.09.12, 13:28
                                                    Cóż cię tak szczególnie wzruszyło, że się aż tak zaplułeś? Odkurzacz ci się popsuł?
                                                    Jeżeli podwórkowe ziomale cię gnoją w sposób jaki zacytowałeś i działa to w twoim przypadku, że po czymś takim lecisz z płaczem do domu, to nie oznacza że kogoś normalnego to porusza - masz typowy problem ciot udających twardzieli.
                        • chris62 Re: Regulacja unijna 06.09.12, 09:51
                          mariusz-ef napisał:

                          > Drogi Żołnierzu Internetu, Klemensie Pierwszy, zw. Poronionym - nadużywasz słow
                          > a "debil", a ponadto powołujesz się na autorytet osoby, która napisała artykuł
                          > podlinkowany przez ciebie, a wiedząc jakie pierdoły tam wypisuje, obawiała się
                          > nawet podpisać pod nim.
                          > Zatem, wybieraj sobie autorytety rozsądniej, takoż samochody. Albowiem Renault
                          > jedyne co wyszło to Dacia Logan, no i może Twingo (ok, megane coupe z końca lat
                          > 90 też było udane)."

                          W Scenicu '2000 wymiana żarówki zajmuje mi około 2 minut. Przez ponad 12 lat użytkowania samochodu wymieniłem 5x H7, 1x środkowy stop na tylnej klapie, 2x pomarańczową od kierukowskazów bo w przeciwieństwie do wielu używam tego wynalazku w 100% kiedy tego wymagają przepisy RD.
                          Fakt ja też jestem przeciwny utrudnianiu dostępu do tego elementu IMO powinno być zabronione takie projektowanie samochodów gdzie na wymianę żarówki trzeba poświęcić więcej niż 5 minut czasu bo bywają sytuacje że jazda bez światła jest zagrozeniem a może się przecież zdarzyć że i obie żarówki się spalą prawda? Powinno też być zabronione umieszczanie reflektorów pojazdu powyżej 50 cm nad powierzchnią drogi zwłaszcza w czasach kiedy nocą jedzie się non stop oślepianym przez pojazdy jadące z przeciwka.
                          Ogólnie w temacie nadużywania bądź nieużywania śwaiteł różnego rodzaju można niezły elaborat napisać...
                          Niemniej proszę nie uogólniać że francuskie czy innej "nardowości" mają tak a tak bo jest to nieprawda. Różnie to bywa z różnymi modelami - np firmowy Ford Focus w kwestii wymiany żarówki też ideałem nie jest...
                          Żaróki też mają swoją technologię wykonania i zdarzaja sie wadliwe lub mnij trwałe same w sobie i niekoniecznie palą sie z powodu wadliwej elektryki auta.

                          Proszę też nie pisać co komu "wyszło" co nie bo masz mizerną wiedze na ten temat.
                          BTW mój Scenic nigdy się nie popsuł...

                          A co do bezpieczeństwa dziecka z tyłu to przede wszystkim nie polecam zakupu auta w którym fotelik znajduje się w tylnej strefie zgniotu (Seicento, Panda itp).
                          Bezpieczny to był maluch PF126p, w którym przednia strefa zgniotu kończyła sie na silniku :).

                          Mimo to i tym pojazdem przejechałem wiele kilometrów z dzieckiem z tyłu i nic mu się nie stało.
                          Najważniejsze dla bezpieczeństwa nie są pasy poduszki itp tylko rozsądek!
                          Siadasz za kółkiem musisz mieć zdolność przewidywania uważnie obserwować co sie dzieje wokół mieć sprawny w 100% pojazd i sam musisz być sprawny wypoczęty odłożyć wszystkie nerwowe sprawy życiowe na bok skupić się na jeździe sygnalizować manewry z wyprzedzeniem - pomoże to Ci zrdukować ryzyko wypadku.
                          Nic Ci nie pomogą najlepsze systemy ochronne w puszeczce jaką jest samochodzik osobowy jeśli wjedzisz nim pod TIRa lub pod pociąg.
                          Tak radzi kierowca, który przez 35 lat jazdy nie miał wypadku.
                  • misiaczek1281 Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 27.08.12, 21:33
                    klemens1 napisał:

                    > > jak tak często jak możnaby wywnioskować (na siłę) z twojej wypowiedzi, to
                    > znacz
                    > > y, że masz problem z elektroniką auta (styki, alternator, inne) i stąd tw
                    > oje re
                    > > gularne, np co tygodniowe postoje w gdzieś na zadu*iach, w środku lasu
                    >
                    > Wnioskowaniem lepiej się na przyszłość nie zajmuj, bo wychodzi ci to podobnie j
                    > ak samodzielna wymiana żarówki, więc zostaw to innym.
                    > Żarówka pada mi ok. raz na rok. Nie zamierzam raz na rok, będąc daleko od jakie
                    > gokolwiek ASO, lub o porze gdzie ASO jest nieczynne, jeździć niesprawnym samoch
                    > odem. A tak się składa, że żarówka pada właśnie gdy jestem na urlopie na jakimś
                    > zadupiu.
                    > Samodzielna wymiana żarówki jest dla mnie czynnością tak oczywistą, jak tankowa
                    > nie, uzupełnianie płynu do spryskiwaczy czy wymiana koła. Jeżeli pojazd nie umo
                    > żliwia łatwej wymiany żarówki mijania/pozycyjnej/hamowania, to wg mnie nie powi
                    > nien mieć homologacji. Jeżeli masz na ten temat inne zdanie, to trudno, ale z k
                    > omentarzami typu kto w takim przypadku jest debilem postaraj się nie poprawiać
                    > sobie samopoczucia, bo i tak jesteś nie po tej stronie barykady, po której wyda
                    > je ci się że jesteś.
                    >

                    Brawo Przyjacielu !
                    Jeśli miałbym z wymianą żarówki jeździć do ASO i płacić 100 zł to ja mam w d...takie auto !
                    Wolę stare poczciwe Polo - żarówka po 8 zł :)
                    • mariusz-ef Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 28.08.12, 00:34
                      no nie wy3mam!
                      ;-)
                      jutro (dziś?) zrobię skan tej pierdzielonej faktury i przekonacie się, że wymiana żarówki w aso kosztuje 0 zł!

                      sama żarówka to było coś około 3.8 zł...

                      Boże! widzisz i nie grzmisz! albo żebyś choć skrócił wakacje gimnazjalistom i innym żołnierzom internetu...
                      • misiaczek1281 Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 28.08.12, 09:51
                        mariusz-ef napisał:

                        > no nie wy3mam!
                        > ;-)
                        > jutro (dziś?) zrobię skan tej pierdzielonej faktury i przekonacie się, że wymia
                        > na żarówki w aso kosztuje 0 zł!
                        >
                        > sama żarówka to było coś około 3.8 zł...
                        >
                        > Boże! widzisz i nie grzmisz! albo żebyś choć skrócił wakacje gimnazjalistom i i
                        > nnym żołnierzom internetu...

                        My nie mówimy o Tobie :) Wyobraź sobie że są takie nowe modele aut (niekoniecznie Twój model) że z przysłowiową "żarówką" musisz jechać do serwisu i płacić za byle co 100 zł...tu nawet nie chodzi o kasę tylko o to że musisz tracić czas i jechać w jedną stronę 30 km z byle pierdołą:) Kumasz już? Hehe :)
                        • mariusz-ef Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 28.08.12, 23:18
                          mamy wolny rynek
                          można kupić auto tam gdzie się chce zapłacić najmniej i można też serwisować samochód tam, gdzie robią to najlepiej, czyli nie tylko dobrze ale i w rozsądnych pieniądzach

                          Dealerzy walczą o klienta. Co chwilę dostaję jakieś debilne ankiety na temat zadowolenia z wykonanej usługi (koszta, jakość wykonanej usługi, ilość czasu).

                          Oprócz tego istnieją usługi takie jak assistance, z których też należy korzystać, a nie tylko za nie płacić. Ktoś się może oburzyć, że przecież nie będzie w środku nocy wzywał lawety do przepalonej żarówki, a ja się pytam dlaczego?
                          A pytam się niebezzasadnie, bo mam znajomego, który świadczy takie usługi i twierdzi on, że dopóki nie zaczął współpracy z assistance, to biznes kręcił się, ale bez rozmachu.
                          teraz jeździ do każdego zgłoszenia, a kasa jaką za to dostaje pozwala mu na wygodne życie (tak, czasami trzeba zarwać noc, ale jeśli chciałby być np. wykładowcą akdemickim, to nasz wspaniały kraj wcale mu takiej drogi nie zamykał)
                          W moim samochodzie mam (chyba, bo nawet nei sprawdzałem) klucz do zmiany koła i tak naprawde nie potrzebuje żadnych innych narzędzi.
                          Wiem jak sie wymienia żarówkę, nawet taką najbardzie trudnodostępną, wiem jak się wymienia olej, wiem jak zmienić koło, i jeszcze wiele innych rzeczy, ale nie potrzebuję tej wiedzy wykorzystywać. Płacę assistance więc też wymagam. Pracuję ciężko na zarobine pieniądze i wydaję je raczej rozsądnie. Płacenie assistance i niekorzystanie - to moim zdaniem dziwne podejście.
                          Wracając do cen w ASO - może jest tak, że ja mieszkam w średniej wielkości mieście i wymogi konkurencji sprawiły, że mój dealer musiał zmienić swoją politykę cenową.
                          Kilka razy gdy czekałem na moje auto wdałem się w dyskusję z innymi oczekującymi i okazało się, że do mojego delaera przyjeżdząją ludzie z drugiego końća Polski, bo obsluga jest dobra i ceny wyważone.
                          Dzwoniąc w sprawie np. przeglądu jestem informowany ile usługa potrwa, jaki będzie jej koszt oraz że na czas usługi mogę skorzystać z samochdou zastępczego. Nie zdarzyło się, by moja propozycja negocjacji ceny nie została pozytywnie rozpatrzona.
                          Szanuję mój czas i czas innych. Mój czas i czas innych potrafię przeliczyć na pieniądze.
                          Gdyby mój dealer zaspiewał mi 100 zł za wymaine żarówki, to 1) nie sprzedałby mi samochodu, 2) straciłby klienta, 3) stracilby moich znajomych, którym bym odradzał korzystanie z jego usług.
                          Nie wiem co wy robicie i jakie jest wasze doświadczenie, ale w moim przypadku jest tak, ze uważam, ze jeden zadowolony klient to przynajmniej jeszcze jedenpozyskany klient, ale jeden niezadowolony klient, to przynajmniej 5 straconych klientów.

                          Co do zmarnowanego czasu - posiadanie samochodu wiąże się z pewnymi czynnnościami zwiazanymi z serwisem auta. Czas też trzeba szanować. Mój dealer może odebrać moje auto spod mojego domu i później odstawić je na miejsce. Nie muszę nawet do niego jechać. Powiem więcej, podstawi mi samochód zastępczy. I wcale nei w dużych pieniądzach.

                          Kupując samochód kierowałem się różnego rodzaju przesłankami. Wybrałem dobrze, moim zdaniem pod każdym względem. Ale nie było tak, że poszedłem do dealera i dałem sobie sprzedać cokolwiek. po to jest internet zeby z niego korzystać. w sieci jest mnóstwo informacji, trzeba umieć z nich skorzystać.

                          Są jednak dealerzy i dealerzy. Może ja trafiłem na takiego któremu zalezy?
                          Tak jak powiedzialem, jestem zadowolony i każdemu polecam usługi "mojej" ASO. Korzytają z ich usług moi znajomi i... potwierdzają moją opinię.

                          Żeby nie było za słodko, mojemu dealerowi też czasami trafia się jakaś wpadka, ale posiada sztuke przynania sie do wimy i załągodznia sporu.

                          Oczekujemy od dealerów tyle samo co od siebie. Oni też chcą wykarmic swoje rodziny. Bez nas im sie to nie uda.
                          • misiaczek1281 Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 29.08.12, 14:29
                            mariusz-ef napisał:

                            > mamy wolny rynek
                            > można kupić auto tam gdzie się chce zapłacić najmniej i można też serwisować sa
                            > mochód tam, gdzie robią to najlepiej, czyli nie tylko dobrze ale i w rozsądnych
                            > pieniądzach
                            >
                            > > > Są jednak dealerzy i dealerzy. Może ja trafiłem na takiego któremu zalezy?
                            > Tak jak powiedzialem, jestem zadowolony i każdemu polecam usługi "mojej" ASO. K
                            > orzytają z ich usług moi znajomi i... potwierdzają moją opinię.
                            >
                            > Żeby nie było za słodko, mojemu dealerowi też czasami trafia się jakaś wpadka,
                            > ale posiada sztuke przynania sie do wimy i załągodznia sporu.
                            >
                            > Oczekujemy od dealerów tyle samo co od siebie. Oni też chcą wykarmic swoje rodz
                            > iny. Bez nas im sie to nie uda.

                            Dealer już i tak zarobił na tobie przy zakupie nowego auta kilka tysięcy więc żarówki może ci wymieniać za darmo :) żadna łaska:) Ja kupiłem 8 letnie Polo za 15 tys.zł...w kieszeni mi zostało 30 tys.zł...też jeździ i żarówki się nie palą :) Być może jest jakaś konkurencja...ale nowe auta są zbyt drogie albo nasze polskie zarobki są zbyt niskie dlatego nowe auta przegrywają konkurencję z używanymi :)
                            Dealer przegrał walkę o takiego klienta jak ja :) Hehe :)
                            • mariusz-ef Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 29.08.12, 17:28
                              od tego jest dealer, żeby zarabiał. daje on pracę iluś-tam ludziom, kasę na to skądś musi brać.
                              czy i ile zarobił jego sprawa. ja skorzystałem z najlepszej oferty na rynku (nikt go nie przebił). to czy zarobił na marży samochodu, li czy tylko na prowizji za realizację celu, kompletnie mnie nie interesuje.
                              idąc twoim tokiem rozumowania, po co kupować świeże pieczywo w piekarni, skoro można iść na jej tyły i wybrać wyrzucone stare buki z kosza.
                              chciałem nowe auto, sprawdziłem ceny używanych i wybrałem takie, na jakie było mnie stać.
                              powiem więcej - kupując auto miałem w nosie że stracę i ile
                              a nawet to, że są na świecie rejony, gdzie panuje bieda (szczerze, to pomyślałem o tym dopiero w tej chwili)
                              • misiaczek1281 Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 30.08.12, 22:50
                                mariusz-ef napisał:

                                > od tego jest dealer, żeby zarabiał. daje on pracę iluś-tam ludziom, kasę na to
                                > skądś musi brać.
                                > czy i ile zarobił jego sprawa. ja skorzystałem z najlepszej oferty na rynku (ni
                                > kt go nie przebił). to czy zarobił na marży samochodu, li czy tylko na prowizji
                                > za realizację celu, kompletnie mnie nie interesuje.
                                > idąc twoim tokiem rozumowania, po co kupować świeże pieczywo w piekarni, skoro
                                > można iść na jej tyły i wybrać wyrzucone stare buki z kosza.
                                > chciałem nowe auto, sprawdziłem ceny używanych i wybrałem takie, na jakie było
                                > mnie stać.
                                > powiem więcej - kupując auto miałem w nosie że stracę i ile
                                > a nawet to, że są na świecie rejony, gdzie panuje bieda (szczerze, to pomyślałe
                                > m o tym dopiero w tej chwili)

                                nie...pieczywa do samochodu nie porównuj...pieczywo musi być świeże i nowe a samochód nie musi...oczywiście to twoja sprawa żeś kupił nowe to masz nowe...ale ja kupiłem używane zadbane autko które jeździ tak samo a zaoszczędziłem 20-25 tys.zł...ale co tam...Dealer też musi z czegoś żyć...niech ma :)
                                • mariusz-ef Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 30.08.12, 23:07
                                  no ale ja nie krytykuję osób kupujących używane.
                                  a mam wrażenie, że ty na zakup samochodu nowego reagujesz agresją...
                                  • misiaczek1281 Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 31.08.12, 16:28
                                    mariusz-ef napisał:

                                    > no ale ja nie krytykuję osób kupujących używane.
                                    > a mam wrażenie, że ty na zakup samochodu nowego reagujesz agresją...

                                    Masz złe wrażenie...ja tylko głoszę poglądy zgodne z faktami...uświadamiam ludzi :)
              • only_the_godfather Re: DEBIL albo prowokator z ciebie obywatelu 27.08.12, 09:32
                Nie oglądaj tak dużo Uwaga Pirat czy innej Drogówki. Kilka razy zdarzyło mi się mieć kontrolę lub przejechać obok patrolu którzy przeprowadza kontrole ze spaloną żarówka i ani razu nie chcieli mi za to zabrać dowodu. Raz nawet sam policjant mówił że sam wie z doświadczenia jak jest z dostępem do żarówek w nowych autach.
          • pejotpe4 Re: DEBIL albo prowokator 30.08.12, 14:33
            W zeszłym roku poprosiłem sprzedawcę o prezentację wymiany żarówki we "francuskim złomie" - zrobił to w 30 sekund - kupiłem "złoma". Przedwczoraj odbierałem z salonu kolejnego "francusko-japońskiego złoma" i też sprawdziłem przy okazji możliwość wymiany żarówek - jest bezproblemowa.
            • misiaczek1281 Re: DEBIL albo prowokator 30.08.12, 22:52
              pejotpe4 napisał:

              > W zeszłym roku poprosiłem sprzedawcę o prezentację wymiany żarówki we "francusk
              > im złomie" - zrobił to w 30 sekund - kupiłem "złoma". Przedwczoraj odbierałem z
              > salonu kolejnego "francusko-japońskiego złoma" i też sprawdziłem przy okazji m
              > ożliwość wymiany żarówek - jest bezproblemowa.

              Zależy od modelu i marki...Ja kupiłem "złoma" Polo i wymiana żarówki zajęła mi 25 sekund:)
              a zaoszczędziłem przy zakupie w porównaniu do Twojego nowego francuza 20-30 tysiaków...policz ile żarówek byś za to miał :) Hehe
      • galtomone Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 21.08.12, 07:44
        A to z kolei wstyd, bo to raczej dos prawdopodobne z kategori pytan podstawowych. Takie inf. sprzedawca (koy chce cos sprzedac) powinien miec. Jesli nie to nie specjalnie jest przydatny...
    • trypel zastanawiam sie czy reprezentuję 21.08.12, 08:12
      mniejszość 1% czy raczej większość. Może pomożecie.

      Od 13 lat wybieram sobie auto służbowe, teraz wybrałem 6 z kolei.

      Poza jednym wyjątkiem (odziedziczone po poprzedniku) za kazdym razem będac ograniczonym do konkretnej marki wybieram wyposażenie, silnik, model itd

      Ani razu nie wybierałem patrząc na poziom bezpieczeństwa, ilość poduszek itd.
      Szczerze mówiąc jest to ta część opisu pojazdu którą skrupulatnie omijam skupiając się na rzeczach które są dla mnie interesujące. A za najlepsze wyposażenie z dziedziny bezpieczeństwa uznaję łącznik miedzy pedałem gazu, kierownicą a fotelem.

      Na szczescie sprzedawcy wiedzą o tym (od poczatku były to 3 firmy) i nie pierd*ielą bez sensu o poduszkach i bezpieczeństwie tylko dzwonią co 3 lata i mówią co mają fajnego.
      • galtomone Re: zastanawiam sie czy reprezentuję 21.08.12, 13:28
        Cos w tym jest, bo ilosc poduszek (choc mam ich teraz duzo, dodatkowe wzmoicnienia, ktorych nie widac, itd) zupelnie mnie nie interesuja przy wyborze auta (choc woze tym siebie, zone, dziecko) jako cos z czego nie korzystam i korzystac nie zamierzam.

        Bardziej wole nie ufac sobie i innym i unikac niz miec zaufanie i korzystac. Ale tez wazniejsze jestr dla mnie jak jezdzi, czy sie psuje, itd...
        • misiaczek1281 Re: zastanawiam sie czy reprezentuję 21.08.12, 14:22
          Panie sprzedawco salonowy jaka jest odpowiedź na pytanie :
          Dlaczego nowe auto traci aż 50% wartości w 3 lata? Bo w cene wliczony jest haracz i zawyżona cena salonowa powraca po 3 latach do realnej rynkowej:) Hehe :)
          • trypel 70% a nie 50% 21.08.12, 17:08
            ile bede Ci powtarzał że mogłeś zarobić tyle kasy a zignorowałeś moje rady.
            Już nie ma dżipa.
            • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 27.08.12, 08:54
              trypel napisał:

              > ile bede Ci powtarzał że mogłeś zarobić tyle kasy a zignorowałeś moje rady.
              > Już nie ma dżipa.

              Nie odpowiedziałeś mi na pytanie :)
              Moje rady są lepsze: 4 letnie autko zamiast nówki i już 30 tys.zł zostaje w kieszeni Hehe :)
              • only_the_godfather Re: 70% a nie 50% 27.08.12, 09:33
                Pokaż mi 4 letni zadbany samochód za połowę ceny nówki. Fakty proszę a nie pieprzenie że jak się poszuka, chce zobaczyć taki samochód.
                • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 27.08.12, 14:13
                  only_the_godfather napisał:

                  > Pokaż mi 4 letni zadbany samochód za połowę ceny nówki. Fakty proszę a nie piep
                  > rzenie że jak się poszuka, chce zobaczyć taki samochód.

                  wpisz w google "Utrat wartości pojazdu" i wyskoczą ci tabelki to zobaczysz że nówka traci dużo...bardzo dużo przez pierwsze 4 lata...ile? to zależy od modelu...średnio 45-55 %...czyli nie warto kupować nówki ...a co kupiłeś i ciężko przeboleć? nie martw się :) Następnym razem będziesz już wiedział :) Hehe
                • trypel Re: 70% a nie 50% 27.08.12, 14:29
                  Ja Ci pokaże.
                  Własnie poszedł do sprzedania moj grand cherokee. Kupiony w 2008 za 215 tys pln, teraz przy 150 tys km poszedł za 73 tys :) to 70% straty.
                  • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 27.08.12, 14:53
                    trypel napisał:

                    > Ja Ci pokaże.
                    > Własnie poszedł do sprzedania moj grand cherokee. Kupiony w 2008 za 215 tys pln
                    > , teraz przy 150 tys km poszedł za 73 tys :) to 70% straty.

                    Heh...Dzięki że przyznajesz mi racje :) Zmieniłeś zdanie? Przecież to argument namoją korzyść :) żeby nie kupować nówek z salonu bo tracą kupe kasy :)
                    • trypel Re: 70% a nie 50% 28.08.12, 07:52
                      przeciez ja Ci to od 3 msc powtarzam że mogłeś zarobić tyle kasy a Ty odpusciłeś.

                      a przy okazji - opłacalo się. Lubię nowe auta a to kosztuje. Lubię też nowe spodnie mimo że używane pewnie po 10 pln chodzą, i nowe buty lubię.

                      Patrz jak nas na butach oszukują!!!!! Ja płacę 200-300 pln za parę a wczoraj jak smieci wyrzucałem to stały jedne pod śmietnikiem. Całkiem dobre, tak na oko 5 lat miały. Bez turbo, dpfa itd. Dać adres?
                      • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 28.08.12, 09:48
                        trypel napisał:

                        > przeciez ja Ci to od 3 msc powtarzam że mogłeś zarobić tyle kasy a Ty odpusciłe
                        > ś.
                        >
                        > a przy okazji - opłacalo się. Lubię nowe auta a to kosztuje. Lubię też nowe spo
                        > dnie mimo że używane pewnie po 10 pln chodzą, i nowe buty lubię.
                        >
                        > Patrz jak nas na butach oszukują!!!!! Ja płacę 200-300 pln za parę a wczoraj ja
                        > k smieci wyrzucałem to stały jedne pod śmietnikiem. Całkiem dobre, tak na oko 5
                        > lat miały. Bez turbo, dpfa itd. Dać adres?

                        Na butach stracę 200 zł a na nówce z salonu 25 000 zł ...24800 zł więcej - widzisz różnicę?:)
                        • trypel Re: 70% a nie 50% 28.08.12, 09:55
                          widzę - procentowo więcej na butach tracisz. Ale adres moge podać - naprawde jeszcze w nich pochodzisz sporo.

                          Ja tam wolę nowe - a to kosztuje - przykro mi że Cie nie stać a jeszcze odrzuciłes ofertę zarobienia takiej kasy.

                          Kupiłbyś za 70 tys dzipa. Zarobiłbys 150 tys prawie, kupiłbyś za zarobioną kasę 30 vw polo, na kazdym zarobiłbys ze 35 tys. Stary, to już byłbyś milion do przodu!!!!! I mógłbys każego vw dobrac sobie kolorystycznie np do butów i lansowałbyś się gdzieś tam na głównej w Rżuchowie.
                          • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 28.08.12, 10:20
                            trypel napisał:

                            > widzę - procentowo więcej na butach tracisz. Ale adres moge podać - naprawde je
                            > szcze w nich pochodzisz sporo.
                            >
                            > Ja tam wolę nowe - a to kosztuje - przykro mi że Cie nie stać a jeszcze odrzuci
                            > łes ofertę zarobienia takiej kasy.
                            >
                            > Kupiłbyś za 70 tys dzipa. Zarobiłbys 150 tys prawie, kupiłbyś za zarobioną kasę
                            > 30 vw polo, na kazdym zarobiłbys ze 35 tys. Stary, to już byłbyś milion do prz
                            > odu!!!!! I mógłbys każego vw dobrac sobie kolorystycznie np do butów i lansował
                            > byś się gdzieś tam na głównej w Rżuchowie.
                            >
                            >
                            a co mnie obchodzi procentowo? Procenty to tylko matematyka :) Liczy się ile przepłacam kwotowo :) Za nówkę z salonu 25 tys.zł przepłacam, a za buty tylko 200 zł :) Więc kupuję buty nowe a samochody używane kumasz już?
                            Ps. Jeepa nie chcę...czułbym się w nim jak chłop w traktorze orający pole:) Hehe
                            • trypel Re: 70% a nie 50% 28.08.12, 10:33
                              no tak - jak odrzucasz milion lekką ręką to już mnie nic nie zdziwi, nawet Twoja droga rozumowania.
                              Ja bym wolał ten milion zarobić a potem kupić 200 vw polo i znów zarobić na każdym po 35 tys i już mieć 7 mln. I tak krok po kroku zostałbyś multimilionerem w vw polo. I to kwotowym milionerem a nie procentowym.
                              A tak niszczysz swoją przyszłość. Smutne to.
                              • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 28.08.12, 21:47
                                trypel napisał:

                                > no tak - jak odrzucasz milion lekką ręką to już mnie nic nie zdziwi, nawet Twoj
                                > a droga rozumowania.
                                > Ja bym wolał ten milion zarobić a potem kupić 200 vw polo i znów zarobić na ka
                                > żdym po 35 tys i już mieć 7 mln. I tak krok po kroku zostałbyś multimilionerem
                                > w vw polo. I to kwotowym milionerem a nie procentowym.
                                > A tak niszczysz swoją przyszłość. Smutne to.

                                Błąd ... Kupując 4 letnie używane kupuję jedno dla siebie oszczędzam 25 tys.zł w porównaniu do nowego... a ja ty chcesz tu milion zarobić? :) Może milioner tym 4 letnim Polo jeździł i schował w bagażniku walizkę z milionem a ja ją znajdę tak? Fantazje masz piękne:) Zagraj w totka:) Hehe :)
                              • pejotpe4 Re: 70% a nie 50% 30.08.12, 15:13
                                Przez chwilę myślałem, że prowadzisz monolog (albo taki dziwny dialog sam ze sobą, ale bez połowy wypowiedzi), ale po tym sobie przypomniałem, że przecież zablokowałem naczelnego trolla tego forum i to pewnie dlatego większość tematów dotyczących nowych aut jest taka dziwnie pusta :D
                                • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 30.08.12, 22:55
                                  pejotpe4 napisał:

                                  > Przez chwilę myślałem, że prowadzisz monolog (albo taki dziwny dialog sam ze so
                                  > bą, ale bez połowy wypowiedzi), ale po tym sobie przypomniałem, że przecież zab
                                  > lokowałem naczelnego trolla tego forum i to pewnie dlatego większość tematów do
                                  > tyczących nowych aut jest taka dziwnie pusta :D

                                  Zatem zablokuj sam siebie...wtedy będzie OK :)
                        • grzek Re: 70% a nie 50% 28.08.12, 10:27
                          Jak kupiłem nówkę w salonie, to potem miałem 4 letni za darmo, nic nie musiałem nikomu płacić. Przebieg udokumentowany, wiadomo jak serwisowany. Ale jak ktoś chce przepłacać za czteroletni i niewiadomego pochodzenia to jego sprawa.
                          • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 28.08.12, 21:42
                            grzek napisał:

                            > Jak kupiłem nówkę w salonie, to potem miałem 4 letni za darmo, nic nie musiałem
                            > nikomu płacić. Przebieg udokumentowany, wiadomo jak serwisowany. Ale jak ktoś
                            > chce przepłacać za czteroletni i niewiadomego pochodzenia to jego sprawa.

                            Jak już raz przepłaciłeś w salonie to co byś jeszcze chciał płacić dwa razy za to samo?:)
                            co z tego że masz 4 letni udokumentowany? auto używane wycenia się przez rocznik a nie dokumentację :)
                          • octavian-33 Re: "Ciecież" misiaczek jest po "zawodufce". 28.08.12, 22:08
                            Jemu nic nie wytłumaczysz. Po trzech latach traci 50%, a po sześciu 100% i idzie na prezydenta.
                            Pozdrawiam
                            • octavian-33 Re: Cytat po gzagorski. 28.08.12, 22:10
              • trypel Re: 70% a nie 50% 27.08.12, 14:29
                nie zadałeś mi pytania żadnego
                • misiaczek1281 Re: 70% a nie 50% 27.08.12, 14:55
                  trypel napisał:

                  > nie zadałeś mi pytania żadnego

                  zadałem fundamentalne pytanie: Dlaczego nówki z salonu tracą po 4 latach aż 50% wartości? mimo że stopień zużycia to 20% :) Ktoś kapuche na tym trzepie :)
                  chłopcy salonowcy :)
          • gzagorski Re: A po sześciu latach 100%. Już był taki jeden 28.08.12, 01:28
            co obiecał obniżki towarów o 100%. Idziesz na PREZYDENTA.
            Pozdrawiam.
            • misiaczek1281 Re: A po sześciu latach 100%. Już był taki jeden 28.08.12, 23:49
              gzagorski napisał:

              > co obiecał obniżki towarów o 100%. Idziesz na PREZYDENTA.
              > Pozdrawiam.

              50% w 4 lata...to fakty...po 6 latach nie 100%...zbyt duży skrót myślowy:) nie 100% tylko 65% ...tylko nówka traci tak dużo :)
              Prawda w oczka boli?:)
              • gzagorski Re: Przepraszam. Po ośmiu 100%. 29.08.12, 00:35
                Nie umiesz liczyć. 50:4=12,5. 2x12,5=25. Czyli po sześciu 75% tracisz. To jest twój tok rozumowania ze stratami zakupu nowego auta. Strata na wartości+odsetki, itd. Więc trzymaj się swoich wyliczeń lub idź do psychiatry.
                • misiaczek1281 Re: Przepraszam. Po ośmiu 100%. 29.08.12, 13:33
                  gzagorski napisał:

                  > Nie umiesz liczyć. 50:4=12,5. 2x12,5=25. Czyli po sześciu 75% tracisz. To jest
                  > twój tok rozumowania ze stratami zakupu nowego auta. Strata na wartości+odsetki
                  > , itd. Więc trzymaj się swoich wyliczeń lub idź do psychiatry.

                  Poczytaj sobie ciekawy artykuł zanim znowu zaczniesz mnie obrażać :

                  www.fakt.pl/Utrata-wartosci-zobacz-ile-stracisz-na-aucie-,artykuly,94470,1.html
                  i co ? Wierzysz już?
                  • gzagorski Re:Gazeta Fakt dla mnie nie jest źródłem żadnych 29.08.12, 20:44
                    informacji. Jest to brukowiec i takich gazet nie czytam. Wiem, że auta tracą na wartości, ale bez przesady. Jeżeli to prawda to znajdź dla mnie trzyletnią Kia ceed w dieslu. Szukam i jakość nie mogę takiej kupić z taką utratą wartości.
                    Pozdrawiam.
                    • misiaczek1281 Re:Gazeta Fakt dla mnie nie jest źródłem żadnych 30.08.12, 22:57
                      gzagorski napisał:

                      > informacji. Jest to brukowiec i takich gazet nie czytam. Wiem, że auta tracą na
                      > wartości, ale bez przesady. Jeżeli to prawda to znajdź dla mnie trzyletnią Kia
                      > ceed w dieslu. Szukam i jakość nie mogę takiej kupić z taką utratą wartości.
                      > Pozdrawiam.

                      Sam sobie znajdź KIĘ :) Fakt czy nie Fakt...zasada jest wszędzie podobna:
                      Nowe auto traci w 3-4 lata 40-55% w zależności od marki, modelu i stanu technicznego kumasz? :)
                      • radek.szpak Re:Gazeta Fakt dla mnie nie jest źródłem żadnych 30.08.12, 23:17
                        Marki luksusowe (Lexus, Infinity, wysokie modele Mercedesa) tracą trochę mniej... Ale co do zasady zgoda - kompletnie nie opyla się kupować nowych aut :)
                      • gzagorski Re: Ale jesteś mądry. Sam sobie znajdź. Twoja teza 31.08.12, 10:15
                        pada. Autka tracą ok 30% po trzech latach.
                        • misiaczek1281 Re: Ale jesteś mądry. Sam sobie znajdź. Twoja tez 31.08.12, 16:30
                          gzagorski napisał:

                          > pada. Autka tracą ok 30% po trzech latach.

                          To zależy jaki model i marka...ale po 4 latach jest to przedział 40-55% :)
                          Jednym słowem to bardzo dużo...!
    • dyktator_bolandy Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 05.09.12, 18:50
      gamoń pewnie dostaje zyeby od szefa, więc łazi po salonach udając mądralę i dokucza ludziom, odreagowuje swoje nędzne życie. Ja na ten przykład jestem sprzedawcą (czego innego) , ale jednocześnie swoim szefem i też czasami zdarzają mi się tacy "klienci". Gdy juz się upewnię, ze łajza nie chce kupić , tylko dokuczać, to w odpowiedni sposób (nawet przy pomocy eleganckich bluzgów) daję do zrozumienia, żeby spidalał. Fajnie wtedy widzieć ich miny. Mam nadzieję, ze autora wątku tez to kiedyś spotka. Najlepiej z kopem w dupę:)
      • misiaczek1281 Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 05.09.12, 18:58
        dyktator_bolandy napisał:

        > gamoń pewnie dostaje zyeby od szefa, więc łazi po salonach udając mądralę i dok
        > ucza ludziom, odreagowuje swoje nędzne życie. Ja na ten przykład jestem sprzeda
        > wcą (czego innego) , ale jednocześnie swoim szefem i też czasami zdarzają mi si
        > ę tacy "klienci". Gdy juz się upewnię, ze łajza nie chce kupić , tylko dokuczać
        > , to w odpowiedni sposób (nawet przy pomocy eleganckich bluzgów) daję do zrozum
        > ienia, żeby spidalał. Fajnie wtedy widzieć ich miny. Mam nadzieję, ze autora wą
        > tku tez to kiedyś spotka. Najlepiej z kopem w dupę:)

        chciałbym widzieć Twoją minę gdyby się jednak okazało że ten klient choć marudny to naprawdę był skłonny w końcu od Ciebie kupić towaru za 50 tysięcy zł ale go spłoszyłeś "eleganckimi bluzgami" :-) Hahahahahahaaa ;-)
    • kontik_71 Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 05.09.12, 19:40
      Trzeba byc wyjatkowo smutnym wackiem aby musiec w taki prymitywny sposob podnosic sobie mniemanie o sobie.. fuj!
      • misiaczek1281 Re: moje ulubione pytanie do sprzedawcy 06.09.12, 20:55
        kontik_71 napisał:

        > Trzeba byc wyjatkowo smutnym wackiem aby musiec w taki prymitywny sposob podnos
        > ic sobie mniemanie o sobie.. fuj!

        w jaki sposób? kupując super brykę za 200 tys.zł która straci 40 tys.zł tuż za progiem salonu? (bo o tym temat wątku) Racja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka