Dodaj do ulubionych

O/T - koszt kapitalisty

03.09.14, 09:47
Kilka dni temu kilku Marsjan próbowało przekonywać, że kapitalistów należy cisnąć, bo jak się nie ciśnie, to cały zysk i tak przeznaczą sobie.

Wczoraj - przy okazji zaniesienia faktur księgowej - wyszedł przypadkowo temat zatrudniania na "umowach śmieciowych", a konkretnie - kto na tym zyskuje.
Księgowa obsługuje kilka dużych firm i wie jak to wygląda.

Konkretnie: pracownik zarabia brutto X, pracodawca do tego dokłada swoje koszty pracy (tak, tak, brutto na PIT-cie to nie jest prawdziwe brutto). Przy przejściu na firmę obowiązuje reguła, że pracodawca płaci brutto (to mniejsze, z PIT-u) + VAT, ale najczęściej dopłaca jeszcze minimalny wymagany ZUS.

W efekcie pracownik z brutto PIT-owego odprowadza 18 lub 19% podatku - na etacie zarabia mniej o 29% z brutto. Więc pracownik zyskuje. Pracodawca również - nawet po doliczeniu opłat zusowskich, przy brutto 5000 (etat netto 3550), pracodawca wychodzi prawie na 0, przy wyższych zarobkach zaczyna zyskiwać.

Takie są fakty. Ale ideologia "po co zmniejszać obciążenia, pracownik i tak nie zyska" faktami się nie przejmuje.

Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 10:28
      zyskuje w tej chwili
      ale traci
      bo nie kumuluje środków na emeryturę
      nie buduje historii kredytowej
      bo nie ma komfort zatrudnienia

      Żeby tylko chodziło o wysokość wynagrodzenia..
      Chodzi o cały kodeks - czyli terminy wypowiedzenia, urlopy, zwolnienia lekarskie...
      Sam zatrudniam ludzi na śmieciówki
      ale wiem że to h...oza jest, robie tak tylko na początek póki człeka nie znam albo jak na chwilę potrzebuję kilka osób więcej, albo to student....
      Bez jaj - śmieciówka to syf -nie oszukuj się

      jeep
      • kontik_71 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 10:52
        Smieciowka jest syfem gdy jest sposobem na zaoszczedzenie dla pracownika. Jesli pracownik rozumie, ze kiedys bedzie w wieku emerytalnym to z tego co zarobi odklada na przyszlosc i smieciowka przestaje byc taka zla.
      • bimota Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 11:00
        JAKA EMERYTURE ? BO NIE SWOJA... POZA TYM CHYBA NIE MA ZAKAZU SAMODZIELNEGO UBEZPIECZENIA.
        HISTORIE KREDYTOWA MA

        RESZTY NIE BEDE KOMENTOWAL, BO TO TAKIE SAME BAJANIE...

        NO DOBRA... KTO ZABRANIA WPISANIA W UMOWIE TEGO WSZYSTKIEGO ? SAM PISZESZ, ZE CHETNIE NA TAKICH WARUNKACH ZATRUDNISZ...
      • klemens1 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 11:10
        jeepwdyzlu napisał:

        > zyskuje w tej chwili
        > ale traci
        > bo nie kumuluje środków na emeryturę

        G... prawda.
        Policz sobie, ile ZUS ci kradnie, a ile odda - O ILE dożyjesz wieku emerytalnego i O ILE będziesz miał lata płacenia składek. Ktoś policzył, że lepiej za składki kupować piwo, a butelki sprzedać w wieku 65 lat. Za butelki pożyjesz tyle, ile wynosi średnia. Piwo masz gratis.


        > nie buduje historii kredytowej

        G... prawda.
        Będąc na DG buduje się historię kredytową. Sam mam kredyt, kartę i co miesiąc bank dzwoni, czy aby nie chcę pożyczki.

        > bo nie ma komfort zatrudnienia

        Na etacie tak samo nie znasz dnia ani godziny. TAK SAMO.

        > Chodzi o cały kodeks - czyli terminy wypowiedzenia, urlopy, zwolnienia lekarski
        > e...

        Są urlopy i zwolnienia lekarskie. TAK SAMO jak na etacie.

        > Sam zatrudniam ludzi na śmieciówki
        > ale wiem że to h...oza jest

        A ja znam wielu, którzy z własnej woli na śmieciówki przeszli. To samo mówi księgowa - oni CHCĄ przejść na śmieciówki. Bo na emeryturę i tak nie liczą, a kilka tys. miesięcznie mają więcej.


        • jeepwdyzlu klemens po co zakładasz wątek? 03.09.14, 16:41
          G... prawda.

          G... prawda.

          G...prawda

          Lubisz lizanie się po fiutach?
          Nie przyjmujesz do wiadomości, że ktoś może mieć inne zdanie?
          Nie po to GRZECZNIE zabieram głos w komentarzach - żebyś mnie bez sensu obrażał...
          Mały 3 centymetrowy wacek nie daje ci spokoju, prawda?
          Współczuję...
          eot
          jeep
          • klemens1 Re: klemens po co zakładasz wątek? 04.09.14, 14:20
            jeepwdyzlu napisał:

            > G... prawda.
            >
            > G... prawda.
            >
            > G...prawda
            >
            > Lubisz lizanie się po fiutach?

            G...prawda

            > Nie przyjmujesz do wiadomości, że ktoś może mieć inne zdanie?

            "Człowiek na działalności nie ma historii kredytowej" - czy ty w ogóle sobie uświadamiasz, co ty pierdzielisz?
            Nawet nie odróżniasz gadania głupot o rzeczywistości od posiadania własnego zdania.

            > Mały 3 centymetrowy wacek nie daje ci spokoju, prawda?
            > Współczuję...

            Nie mierz wszystkich swoją miarą. Solidarności w swoich problemach szukaj na innym forum. Tam możesz dawać i odbierać współczucie.
      • do.ki Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 11:28
        Jezeli smieciowka to syf, to jak nazwac ten panstwowy socjal, ktory jest drogi, a jakby go wcale nie bylo? Syf do szescianu?

        Jeep, bzdurzysz. Ale moze ja jestem nieobiektywny, bo nigdy nie pracowalem na "prawdziwym etacie". I uwazam, ze tak wlasnie jest dobrze. Czlowiek uczy sie odpowiedzialnosci, albo ginie.
        • jamesonwhiskey Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 12:33
          > prawdziwym etacie". I uwazam, ze tak wlasnie jest dobrze. Czlowiek uczy sie odp
          > owiedzialnosci, albo ginie.


          pie...sz jak zawsze
          na zachodzie smieciowka czyli kontrakt to mniej wiecej 200-500 euro na dzien
          bez wnikania w szczegoly za co komu tak to wyglada
          z tego przezyjesz pojedziesz na majorke jak i na emeryture tez sobie dolozysz
          czesto to co odkladasz jest wolne od podatku wiec wrecz glupi by nie odkladal
          w wypadku polskim te 3- 5 tysioaczkow na miesiac netto
          czyli 700-1200 euro ale MIESIECNZIE nie wyglada juz tak fajnie
          wiesz dobrze grzac dupe na zachodzie i brac 50 euro od lebka i sie madrzyc jaki to ja jestem ku... fajny i albo jestes taki fajny jak ja albo giniesz
          • only_the_godfather Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 12:41
            Chciałbym zauważyć że w Polsce wielu ludzi na śmiecówkach zwyczajnie robi to samo co na etacie z taką sama kasę albo jeszcze mniejszą. Klemens tutaj chyba myli np. samo zatrudnienie czyli prowadzę DG i i pracę dla jakiejś firmy (u mnie w branży tak się zdarzało że kierowcy zakładali DG i brali w ajencję od firmy autobus/ciężarówkę i konkretne trasy)z powszechnie stosowanymi umowami zlecenie o dzieło itd.
          • kontik_71 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 12:43
            Ty piszesz o "smieciowkach" tzw freelancerow czyli specjalistow w swojej dziedzinie, tak my potrafimy zarabiac kilkaset Euro dziennie. Np dzien prowadzenia szkolen IT to ok 700 -1000 Euro dziennie.Tyle, ze to nie sa zadne smieciowki to nie jest cos co ma zastapic umowe o prace. Freenalcer w Polsce taz potrafi zarobic duze pieniadze o ile jest oczywiscie specjalista przez duze S
            Smieciowki na zachodze sa taka samo marne jak w Polsce (biorac pod uwage rozniece w kosztach zycia) i tez maja za zadanie potanienie zatrudnienia tanich pracownikow lub takich, ktorzy dopiero wchodza na rynek i maja zerowe doswiadczenie.
            • jamesonwhiskey Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 12:56

              > Ty piszesz o "smieciowkach" tzw freelancerow czyli specjalistow

              pisze o kntraktach , nie jednodniowym wybryku , tylko kilkumiesiecznym zatrudnieniu w jednym miejscu czasem sie to w lata przeciaga
              placa dniowke za robote i tyle

              > Smieciowki na zachodze sa taka samo marne jak w Polsce

              faktycznie zapomnialem o pracownikach agencyjnych
              ale walenia w rogi zaloz dzialanosc bedziesz robil nadal to samo to sie raczej nie zdaza
              • kontik_71 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 13:12
                Ale piszesz o zarobkach wolnych strzelcow, ktorzy sa na tyle unikalni na rynku, ze oplaca im sie placic duzo wieksze pieniadze nawet jesli kontrakt tra latami. To nie sa smiecowki a to dlatego, ze taki freelancer zwyczajnie sie nie zgodzi na stale zatrudnienie.
                Ja tak pracuje od ok 5 lat.. najpierw jako freelancer, potem wlasna dzialanosc i dodatkowi klienci, dodatkowe osoby, pracujace pod moim szyldem..

                Problem ze smieciowkami jest taki, ze znakomita wiekszosc to nie sa specjalisci a tani pracownicy, ktorzy maja byc jeszcze tansi..

                Jak to sie nie zdaza, ze na zachodzie pracownik odchodzi na samozatrudnienie? Zdaza sie i to czesciej niz myslisz. Od dobrych 10-15 lat jest to calkiem spora czesc rynku i smieciowki oraz samozatrudnienie nie sa polskim wynalazkiem, to przyszlo z zachodu.
                • jureek Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 18:43
                  kontik_71 napisał:

                  > Jak to sie nie zdaza, ze na zachodzie pracownik odchodzi na samozatrudnienie? Z
                  > daza sie i to czesciej niz myslisz. Od dobrych 10-15 lat jest to calkiem spora
                  > czesc rynku i smieciowki oraz samozatrudnienie nie sa polskim wynalazkiem, to p
                  > rzyszlo z zachodu.

                  W Niemczech tzw. pozorna działalność gospodarcza (Scheinselbstständigkeit) jest ostro ścigana przez państwo. Niedawno na forum dziwił się jeden taki, co przyjechał z Polski i myślał, że zadziała to tak samo jak w Polsce, czyli zamiast zatrudniać się na etat, założy działalność i będzie robił to samo, co na etacie, ale na zasadzie samodzielnego przedsiębiorcy. Przy pierwszej kontroli wyszło, że jego samodzielność jest pozorna, bo ma tylko jednego zleceniodawcę.

                  • kontik_71 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 19:13
                    W to uwierze natychmiast. W NIemczech nadal jest bardzo wiele przepisow ochronnych dla wszelkich grup zawodowych, itp.. Ale to juz jest raczej wyjatek w skali swiatowej a nei regula i predzej czy pozniej Niemcy beda musieli poluzowac przepisy.
                    • jureek Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 19:29
                      kontik_71 napisał:

                      > W to uwierze natychmiast. W NIemczech nadal jest bardzo wiele przepisow ochronn
                      > ych dla wszelkich grup zawodowych, itp..

                      Tu akurat nie chodzi o ochronę jakiejś grupy, tylko o zwyczajny, zdrowy rozsądek. Jeżeli ktoś wykonuje taką samą pracę, jak inni pracownicy jakiejś firmy, przychodzi do niej w takich samych godzinach, to jest po prostu pracownikiem, a nie żadnym samodzielnym przedsiębiorcą. Kasjerka w supermarkecie ma niby być samodzielnym przedsiębiorcą - przecież to zwykłe granie w ch..ja, w celu obejścia przepisów prawa pracy. Są państwa, które pozwalają cwaniakom grać sobie na nosie, ale są też państwa, które się szanują i na takie cwaniactwo nie pozwalają.
                      • bimota Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 22:57
                        A MOZE PRAWO PRACY JEST CH...OWE...
                        • jureek Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 23:06
                          bimota napisał:

                          > A MOZE PRAWO PRACY JEST CH...OWE...

                          Całkiem możliwe. W takim razie trzeba je zmienić.
                          • bimota Re: O/T - koszt kapitalisty 04.09.14, 11:40
                            ALBO ZLIKWIDOWAC...
                      • trypel Re: O/T - koszt kapitalisty 04.09.14, 08:06
                        Jureek a prawo zabraniające włascicielowi domu z mieszkaniami do wynajęcia pomalowania np klatki schodowej? tzn moze - ale tylko na biało, do innych kolorów musi wzywać fachowca malarza.
                        Niemcy mają kupę takich przepisów zabraniajacych osobie spoza "układów" (np cechu) wykonywania łatwej nieraz pracy. Zabronione i już.
                      • kontik_71 Re: O/T - koszt kapitalisty 04.09.14, 10:03
                        > Są państwa, które pozwalają cwaniakom grać sobie na nosie
                        > , ale są też państwa, które się szanują i na takie cwaniactwo nie pozwalają.

                        Mozna to tez inaczej ujac.. sa panstwa, ktore juz sie dostosowaly do warunkow stworzonych przez globalizacje i globalna konkurencje i sa takie, ktore sie dopiero beda musialy dostosowac.
                • tomek854 Re: O/T - koszt kapitalisty 05.09.14, 22:12
                  > Jak to sie nie zdaza, ze na zachodzie pracownik odchodzi na samozatrudnienie? Z
                  > daza sie i to czesciej niz myslisz. Od dobrych 10-15 lat jest to calkiem spora
                  > czesc rynku i smieciowki oraz samozatrudnienie nie sa polskim wynalazkiem, to p
                  > rzyszlo z zachodu.

                  Oczywiscie. Mieszkam 8 lat w Szkocji i obserwuję sobie jak przez te lata przewaliła się fala likwidacji etatu i zmuszania ludzi do przejścia na śmieciówki.

                  Niedawno przeszła na taki system konkurencja firmy w ktorej pracuję. Nawet mi proponowali przejście do nich kusząc wyższymi zarobkami. Ale dziękuję, postoję, wolę sobie być u siebie jako pracownik. A to dlatego, że (branża transportowa) to wcale nie chodzi o zarobki tylko o przerzucenie ryzyka biznesowego z firmy na pracownika.

                  Nasz kierowca na przykład ma za zadanie przewieźć towar z punktu a do punktu b i w miarę możliwości zrobić to na czas. Jeśli jest korek, kierowca stoi i zarabia - bo to nie jego wina, że jest korek, za to to on musi dłużej czasu spędzić w pracy.

                  Przedsiębiorca podejmuje się przewiezienia z punktu A do punktu B i zleceniodawcy nie obchodzi, że jest korek. Czyli w najlepszym wypadku samozatrudniony stoi w korku za darmo, w najgorszym będzie jeszcze płacił karę za niewykonanie usługi na czas.

                  Dla firmy - czysty zysk. Tak by musiała brać odpowiedzialnosć za spóźnienia i jeszcze kontrolować, czy to jej kierowca nie robi ją w człona jeżdżąc na dziwki w godzinach pracy. Tak zleca samozatrudnionemu i ma z głowy.

                  Kolejny przykład: osoba samozatrudniona nie ma żadnego parasola ochronnego: jeśli jest chora to ona musi zadbać o zapewnienie zastępstwa. Pracownik dzwoni, że jest chory i dostarcza potem zwolnienie a to problem firmy żeby obskoczyć wszystkie zlecenia - czy to wynajmując czasowego pracownika z agencji czy też dzieląc pracę chorego pomiędzy innych pracowników.

                  To jest prawdziwa plaga np. w branży kurierów dostarczających paczki do domu. Mają oni płacone jakieś grosze od paczki dostarczonej. Za niedostarczoną paczkę płacą umowę tej kwoty albo wcale. W tej sytuacji jeśli np. klienta nie ma w domu to samozatrudniony kurier nie dość że jechał tam za darmo, to jeszcze zużył na to paliwo - za które płaci, jako "niezależny" przedsiębiorca z własnej kieszeni.

                  Był nawet o tym niedawno duży materiał w którymś z większych dzienników w UK - okazało się, że znaczny procent samozatrudnionych kurierów zarabia znacznie poniżej tego, co zarabialiby pracując za minimalną dopuszczoną prawem stawkę jako przedsiębiorcy.

                  Samozatrudnienie to jest dobra forma dla mnie np. jeśli jestem tłumaczem - mam sobie swoją firmę, jak się klient pojawi to biorę zlecenie albo nie, sam umawiam się na stawkę i tak dalej. Ale w takiej formie to jest zwyczajny wyzysk i przerzucanie ryzyka biznesowego na samozatrudnionego podwykonawcę w zamian za ochłapy z tego, co firma zaoszczędza na tym, że nie musi brać ludzi na etat.
        • kontik_71 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 12:50
          Do.ki, ciekawe czy tak latwo by Ci przyszlo wolanie "gin" gdyby to chgodzilo o Ciebie lub Twoich bliskich ? Pewnie mi odpowiesz, ze oczywiscie, ale wiekszosc z nas na tym forum ma juz swoje lata i wie, ze to tylko takie bzdurne prezenie miesni, ktore ma sie nijak do rzeczywistosci i gdy nagle przychodzi "ginac" to zaczyna sie placz i zgrzytanie zebami.
          • do.ki Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 12:57
            Kontik, niewykluczone, ze jestem starszy od Ciebie. To raz. Po drugie, jak nawet pracowalem na poczatku na prawdziwej smieciowce, za niespelna €1000 miesiecznie brutto. Wiec mnie nie ucz (to do @jamesonwhiskey).
            Ale dobrze, krytykanci, jakie w takim razie widzicie rozwiazanie dla plagi emerytow, ktora dotyka spoleczenstwa zachodnie juz teraz? Bo to jest plaga. Czlowiek od zarania gatunku zwalczal naturalnych wrogow, od bakterii po lwy. I zostal sam ze soba. I jest sam sobie wrogiem.
            W Holandii debatuje sie nad cena roku ludzkiego zycia. Tej debaty i w Polsce sie nie uniknie.
            • jamesonwhiskey Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 13:07
              prawdziwej smieciowce, za niespelna €1000 miesiecznie brutto.

              bo sie zaraz poplacze
              widzisz dla ciebie to co bylo smieciowka na start w polsce jest trudno dostepnym celem
              • do.ki Re: O/T - koszt kapitalisty 05.09.14, 07:20
                jamesonwhiskey napisał:

                > prawdziwej smieciowce, za niespelna €1000 miesiecznie brutto.
                >
                > bo sie zaraz poplacze
                > widzisz dla ciebie to co bylo smieciowka na start w polsce jest trudno dostepny
                > m celem

                Jak nie wiesz, to nie gadaj. €1000 miesięcznie BRUTTO w kraju, gdzie nawed od takiego dochodu musisz oddać 1/3 na socjal i podatek dochodowy, a przy tym skromny dach nad głową kosztuje €300, to z czystym sumieniem mogę nazwać śmieciowym wynagrodzeniem.
                Co i raz ktoś w Polsce używa niesłusznego argumentu, że pensje niskie, a ceny jak na zachodzie. No to pomyśl o sytuacji odwrotnej: że musisz naprawdę płacić te ceny.
                Aha, i nie mówimy o robocie 9-5, tylko 100 godzin tygodniowo i więcej.

                Na szczęście resztkę kasy włożyłem w adwokata. :-) I adwokat wygrał. :-)
            • tbernard Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 13:10
              Czyżby były tu jakieś sugestie rozważenia kosztów eksploatacyjnych ewentualnych komór gazowych i porównania do kosztów jakie generują ci co śmieli dożyć wieku emerytalnego, w celu wybrania wariantu minimalizującego owe koszty?
              W przypadku Holandii sprawa wydaje się do rozwiązania metodami bardziej humanitarnymi. Oni lubią rowery. To posadzić takiego emeryta na rower z generatorem i niech generuje tyle prądu aby po bieżących stawkach zwróciły się koszty jego życia. Jak za mało wyprodukuje, to rzecz jasna racje żywnościowe (lub emeryturę) obniżyć leniowi.
            • kontik_71 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 13:20
              @do.ki

              Trzy lata w naszym wieku nie robia wiekszej roznicy. :)

              A co do tego jak bedzie wygladala przyszlosc.. z cala pewnoscia inaczej niz teraz i bedzie potrzeba wielu zmian. Jednak znich jest przesuniecie wieku emerytalnego, druga bedzie dopuszczenie jeszcze wiekszej ilosci emigrantow na rynek pracy, itd, itp.. To wszystko nie znaczy jednak, ze mamy wprawdzac w Europie dziki kapitalizm, taki czarno - bialy - zyj na wysokim poziomie lub zryj smieci. Na to nigdy nie bedzie przyzwolenia i gdyby chciano to wprowadzic to bedzie to tylko pozywka dla wszelkiej masci populistow, ktorzy tylko wszystkim zaszkodza i bedzie jeszcze wiekszy bajzel. NIe kazdy czlowiek ma na tyle rozumu i inteligencji aby o siebie zadbac w okresie kilkudziesieciu lat. Niektorych trzeba zmuszac do dbania o przyszlosc a innym trzeb niestety dac dosc bo inaczej umra z glodu.

              Problem w Polsce to spora ilosc emerytow z PRLu, ktorych trzeba finansowac z dzisiejszych dochodow oraz wlasnie skutki populizmu, czyli jakies chore wyjatki od zasady i zwiazane z tym rozdawnictwo.
            • bunkum Re: O/T - koszt kapitalisty 06.09.14, 00:18
              > Ale dobrze, krytykanci, jakie w takim razie widzicie rozwiazanie dla plagi emer
              > ytow, ktora dotyka spoleczenstwa zachodnie juz teraz? Bo to jest plaga.

              Zajeeeebac wszystkich skoorwysynow emerytow!
              Doki nie pobiera jeszcze, ale coraz mniej doklada netto, wiec nie ma co czekac i do wapna z takim gownem jak doki. Wlasciwie to najlepiej rznie sie z pieniedzy tych do 38-ego roku zycia*, wiec nalezy tych wszyskich od 39 w gore tez do wapna.

              *) Statystyka mowi, ze ci do 38 roku zycia nawet nie wiedza, ze sa rznieci.
    • jamesonwhiskey Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 10:40
      dzis zyskuje , jutro szuka zarcia po smietnikach
      • klemens1 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 11:11
        jamesonwhiskey napisał:

        > dzis zyskuje , jutro szuka zarcia po smietnikach

        Kto konkretnie? Bo ostatnio kolegę zwolnili z etatu. A ci na DG zostali.
        • jamesonwhiskey Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 11:21
          tych z dg zdaje sie nie mozna zwolnic bo nie sa zatrudnieni

          • klemens1 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 11:47
            jamesonwhiskey napisał:

            > tych z dg zdaje sie nie mozna zwolnic bo nie sa zatrudnieni

            Więc dla tłumoków: etatowiec przestał zarabiać bo go zwolnili, dg-owcy nadal zarabiają u tego samego kontrahenta.
            Kto więc szuka po śmietnikach?
            • tbernard Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 13:17
              > Kto więc szuka po śmietnikach?

              Pewnie ten co wyrzucił coś do śmietnika przez pomyłkę. Mogą to być też na umowach śmieciowych kierowcy śmieciarek z załogą.
    • carnivore69 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 11:14
      > Przy przejściu na firmę obowiązuje reguła

      Tzn. Lewiatan (albo inny BCC) taka regule wysmazyl? Czy moze to efekt jakiegos nowego kodeksu dzentelmenskiego?

      Pzdr.
      • klemens1 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 11:47
        carnivore69 napisał:

        > > Przy przejściu na firmę obowiązuje reguła
        >
        > Tzn. Lewiatan (albo inny BCC) taka regule wysmazyl? Czy moze to efekt jakiegos
        > nowego kodeksu dzentelmenskiego?

        Najwyraźniej to drugie.
        Fakt pozostaje faktem - tak to się odbywa.
        • carnivore69 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 13:29
          Well, pozostaje miec nadzieje, ze Twoja generalizaja jest uprawniona.

          Pzdr.
          • klemens1 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 16:33
            carnivore69 napisał:

            > Well, pozostaje miec nadzieje, ze Twoja generalizaja jest uprawniona.

            To jest odpowiedź na generalizację, że kapitalista każdy oszczędzony koszt zawłaszcza sobie. Jak widać, nagminne są przypadki, gdy tego nie robi.

    • samspade Na umowach śmieciowych zyskuje pracodawca. 03.09.14, 14:00
      Po to są śmieciówki. Nie po to żeby zyskiwał pracownik. Bo on nie zyskuje. Zobacz kto jest zatrudniony na śmieciówkach. Oprócz dorabiających sobie studentów są to wyłącznie osoby, zmuszone od tego sytuacją gospodarczą. Bardzo często zatrudnione przez agencje pracy. Tak naprawdę często są zatrudniane w sposób nie do końca legalny a właściwie niezgodnie z prawem. Ale nasze państwo nie potrafi sobie z tym poradzić.
      • klemens1 Re: Na umowach śmieciowych zyskuje pracodawca. 03.09.14, 14:52
        samspade napisał:

        > Po to są śmieciówki. Nie po to żeby zyskiwał pracownik. Bo on nie zyskuje.

        No i mamy kolejnego zaklinacza rzeczywistości. We wszystkich firmach, które księgowa zna, pracownik na śmieciówce zyskuje. Co więcej, sam chce na nią przejść.



        • jamesonwhiskey Re: Na umowach śmieciowych zyskuje pracodawca. 03.09.14, 15:04
          > ęgowa zna, pracownik na śmieciówce zyskuje. Co więcej, sam chce na nią przejść.

          ano taki widzisz turbo kapitalizm
          chociaz u mnie gdzie akurat teraz pracuje
          jest zupelnie cos inego
          wszyscy kontraktowacy po zaproponowaniu przechodza na umowe o prace
          i mniej zarabiaja
          gupki nie ?
          • klemens1 Re: Na umowach śmieciowych zyskuje pracodawca. 03.09.14, 15:11
            jamesonwhiskey napisał:

            > > ęgowa zna, pracownik na śmieciówce zyskuje. Co więcej, sam chce na nią pr
            > zejść.
            >
            > ano taki widzisz turbo kapitalizm
            > chociaz u mnie gdzie akurat teraz pracuje
            > jest zupelnie cos inego
            > wszyscy kontraktowacy po zaproponowaniu przechodza na umowe o prace
            > i mniej zarabiaja
            > gupki nie ?

            Nie znam szczegółów, więc nie odpowiem. Znam przypadki, gdzie po kontroli ludzie masowe poprzechodzili na etat i zaczęli zarabiać mniej. Gupki?
        • samspade A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:12
          Tam ludzie poszli z własnej woli? Sami odeszli z firmy i teraz pracują na rzecz tego samego pracodawcy przez Agencję?
          Powiedz mi co oni zyskują? Co zyskują osoby zatrudnione na podstawie umowy cywilno-prawnej?
          Bo co tracą wszyscy wiedzą.
          • kontik_71 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:16
            Zyskuja jedno. .nie sa bezrobotni.
            Dobrze wiesz, ze piszesz o osobach, ktore w wiekszosci wykonuja proste, tanie i nieskomplikowane prace i ktorzy przez to maja ogromna konkurencje na rynku.
            • only_the_godfather Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:18
              Jasne mają pracę i umowy cywilno prawne są dobre dla wszystkich co dorabiają, są zatrudnieni w bardzo nie pełnym wymiarze godzin czy są pracownikami sezonowymi.
            • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:22
              I wykonują tą samą pracę, którą często wykonywali w tym samym miejscu. Za nie większe pieniądze. Tyle że przez agencję pracy.
              Dobrze wiem o jakich osobach piszę. Bo tylko tych osób dotyczą umowy śmieciowe.
              Wszyscy doskonale wiedzą jak to działa. Osoby na śmieciówkach nie maja opłacanego zus. Nie są chronione prawem pracy. I często nie są traktowani jak ludzie.
              • kontik_71 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:28
                I osoby te mozna szybko zastapic zarowno w kraju, jak i w poza nim.. wiec lepiej aby byly wiecznymi bezrobotnymi ze wszystkimi tego konsekwencjami?
                • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:32
                  A tego w jaki sposób te osoby zaczynają pracę w tych agencjach nie bierzesz pod uwagę? Tego że ta praca wykonywana jest nie do końca zgodnie z prawem też nie?
                  Tego że często te osoby nie były bezrobotne tylko pracowały w tym samym miejscu też nie?
                  • kontik_71 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:43
                    Jeszcze raz... Jesli firma ma do wyboru zwolnienie wszystkich i wyniesienie sie w tanszy region lub "zatrudnienie" przez agencje to ja jednak wole aby wybrali ten drugi wariant.

                    • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:45
                      A ile firm ma taki wybór?
                      A ile ma "wybór: zostawmy tak jak jest vs zmieszamy sobie kłopoty/koszty i zatrudniamy przez agencję?
                      • kontik_71 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 16:00
                        Praktycznie kazda firma ma taki wybor a pewna czesc przymus.
                • only_the_godfather Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:41
                  Fajnie też pracowałem kiedyś na umowę cywilno-prawną bo nie miałem wyjścia. I tak masz rację lepiej pracować tak niż wcale ale powiedz mi jak kto kto zarabia na takiej umowie 1500 zł ma odłożyć na własną emeryturę?
              • klemens1 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:45
                samspade napisał:

                > I wykonują tą samą pracę, którą często wykonywali w tym samym miejscu. Za nie w
                > iększe pieniądze. Tyle że przez agencję pracy.

                A nie zastanowiło cię, dlaczego pracodawca używa jako pośrednika agencji? Przecież mógłby płacić tyle samo pracownikowi co agencja i oszczędzić na jej pośrednictwie. A to koszt większy niż koszt etatu.
                • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:53
                  klemens1 napisał:

                  > A nie zastanowiło cię, dlaczego pracodawca używa jako pośrednika agencji?

                  Nie. Odpowiedź jest oczywista.
                  • klemens1 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 16:34
                    samspade napisał:

                    > klemens1 napisał:
                    >
                    > > A nie zastanowiło cię, dlaczego pracodawca używa jako pośrednika agencji?
                    >
                    > Nie. Odpowiedź jest oczywista.

                    Oczywiste jest, że odpowiedź jest oczywista. To było pytanie retoryczne.
                    Wnioski też są oczywiste.

                    • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 17:48
                      Czyli zgadzamy sie co do obchodzenia prawa wyzysku ludzi i braku reakcji panstwa.
                      • klemens1 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 04.09.14, 10:05
                        samspade napisał:

                        > Czyli zgadzamy sie co do obchodzenia prawa wyzysku ludzi i braku reakcji panstw
                        > a.

                        Generalnie tak, ale w szczegółach chyba jednak się różnimy.
                        Dla mnie to państwo wyzyskuje ludzi a ludzie to obchodzą.
                        Państwo wmusza nierealne przepisy kodeksu pracy, więc pracodawcy też to obchodzą.
                        Podobnie z przerośniętymi przepisami BHP czy oznakowaniem dróg. Tam, gdzie państwo za bardzo stara się coś wysterować, w najlepszym przypadku jest zlewane, w najgorszym - rodzą się patologie.
                        • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 04.09.14, 13:21
                          Roznimy sie w szczegolach, niektorych szczegolach. Jezeli chodzi o smieciowki uwazam ze to nie panstwo wyzyskuje.
                          Co do nadmiernego, nieczytelnego prawa opodatkowania i rodzacych sie w zwiazku z tym patologiami raczej mamy podobne zdanie.
                          • klemens1 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 04.09.14, 14:27
                            samspade napisał:

                            > Jezeli chodzi o smieciowki uwazam ze to nie panstwo wyzyskuje.

                            40% kosztów wynagrodzenia to nie wyzysk? Przy niskiej pensji oczywiście - przy wyższej (czyli lekko ponad połowę średniego wynagrodzenia niemieckiego) - koszty są już wyższe.

                            Rozbuchane przywileje, pozwalające pracownikowi chorować na koszt pracodawcy to co to jest?

                            A najlepiej wyszło z okresem przedemerytalnym - takich ludzi w wyniku ich przywilejów po prostu się wywala zanim zdążą je nabyć.

                            > Co do nadmiernego, nieczytelnego prawa opodatkowania i rodzacych sie w zwiazku
                            > z tym patologiami raczej mamy podobne zdanie.

                            Nadmiernego? Pod jakim względem? Objętości zapisów czy procentach haraczu?

                            • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 04.09.14, 15:32
                              W przypadku śmieciówek to nie państwo wyzyskuje. I rzeczywiście choroba jest rozbuchanym przywilejem, urlop pewnie też. Zresztą to i tak nieważne. Bo kasjerka sprzątaczka czy ochroniarz nie musi sobie tym zaprzątać głowy. Podobnie jak przyszłą emeryturą.
                              • klemens1 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 04.09.14, 15:50
                                samspade napisał:

                                > W przypadku śmieciówek to nie państwo wyzyskuje.

                                W przypadku śmieciówek państwo NIE wyzyskuje.
                                Generalnie - jakim prawem twierdzisz, że każda śmieciówka to wyzysk? Bo w rzeczywistości niektórzy sobie za śmieciówki domy kupują.

                                > I rzeczywiście choroba jest rozbuchanym przywilejem, urlop pewnie też.

                                Choroba na koszt pracodawcy - tak. Po to się płaci składki chorobowe, żeby od pierwszego dnia choroby z nich korzystać.
                                O urlopie nic nie pisałem, więc nie wciskaj nie idiotyzmów.

                                > Zresztą to i tak nieważne. Bo kasjerka
                                > sprzątaczka czy ochroniarz nie musi sobie tym zaprzątać głowy. Podobnie jak pr
                                > zyszłą emeryturą.

                                Za to płacący emerytalne będą mieli sobie czym zaprzątać głowę - to pewne.
                                • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 04.09.14, 15:53
                                  klemens1 napisał:

                                  > Generalnie - jakim prawem twierdzisz, że każda śmieciówka to wyzysk?

                                  Bo tak jest.

                                  > Bo w rzeczywistości niektórzy sobie za śmieciówki domy kupują.

                                  Ale nie ci pracujący na tych śmieciówkach.
                                  • klemens1 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 05.09.14, 14:01
                                    samspade napisał:

                                    > klemens1 napisał:
                                    >
                                    > > Generalnie - jakim prawem twierdzisz, że każda śmieciówka to wyzysk?
                                    >
                                    > Bo tak jest.

                                    Łżesz.

                                    > > Bo w rzeczywistości niektórzy sobie za śmieciówki domy kupują.
                                    >
                                    > Ale nie ci pracujący na tych śmieciówkach.

                                    Właśnie ci pracujący. Kupują też samochody, wyjeżdżają za granicę na wakacje i żyją na dosyć wysokim poziomie.

                                    Twój problem polega na tym, że masz jeden bit (problem dosyć powszechny).
                                    Widzisz tylko dwie możliwości - albo wszyscy są na śmieciówkach wyzyskiwani, albo nikt.
                                    • samspade Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 05.09.14, 14:57
                                      klemens1 napisał:

                                      > > klemens1 napisał:
                                      > Łżesz.

                                      Jako że sprowadzasz dyskusję do swojego poziomu, będzie to ostatni wpis w tym wątku.
                                      Kto pracujący przez agencje i zarabiający 1200-1500 kupuje te domy samochody czy wyjeżdża na zagraniczne wakacje? A takie są zarobki przytłaczającej większości osób na śmieciówkach. Praca bez ochrony kodeksu pracy bez składek na emeryturę itp.
                                      • klemens1 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 05.09.14, 15:35
                                        > Kto pracujący przez agencje i zarabiający 1200-1500 kupuje te domy samochody cz
                                        > y wyjeżdża na zagraniczne wakacje?

                                        Nie - ktoś pracujący na umowę o dzieło.
                                        Wg ciebie żadna śmieciówka na to nie pozwala, co jest - delikatnie mówiąc - mijaniem się z prawdą, a mniej delikatnie - łgarstwem i to bezczelnym.
                            • galtomone Pracownik zawsze bedzie chorowac na koszt pracodaw 05.09.14, 09:52
                              klemens1 napisał:

                              > Rozbuchane przywileje, pozwalające pracownikowi chorować na koszt pracodawcy to
                              > co to jest?

                              A jak sobie to inaczej wyobrazasz?

                              Co za roznica kto za to placi?

                              Teoretycznie!!!!!
                              Albo pracodawca daaje pracownikowi mniej kasy i oplaca ubezpieczania, itd... tak by pracownik mogl sie za darmo leczyc i placi mu w czasie chorobowego...

                              Albo...

                              Daje mu na tyle wysoka pensje, by pracownik mogl sobie wszystko oplacic sam i miec na tyle oszczednosci, by w razie choroby moc sie utrzymac.

                              Tak czy siak musi za to zaplacic pracodawca.

                              W naszych warukach wiekoszosci marzy sie by sprzatczce czy kasjerce placic grosze, zatrudnic ja oficjalnie na 1/4 czy 1/2 etatu, kazac pracowac caly wymiar godzin a nwet wiecej.
                              Nie placic tego wszytkiego a jak jest chora to nie plaic tym bardziej.

                              Przyklad z mojego podworka.
                              Wspolnota mieszkaniowa zatrudnia ochrone. Tzn. zatrudnia firme (jednego Pana), ktory zatrudnia ludzi.
                              Ludzie zarabiaja ok. 3,5 zl/h, pracuja w kiepskich warunkach, wnbrw pozorom maja sporo obowiazkow. Pomimo iz umowa miedzy Panem Pracodawca i wspolnota jest na kilka lat on tych samych pracownikow zatrudnia (od 2 lat) na umowy/zlecenia trwajace 1 miesiac.

                              I to jest OK? I jak ma pracownik ktory zarabia 42 zl dziennie chorowac na wlasny koszt?
                              I co... uwazasz, ze ten sympatyczny Pan, jak teraz (zgodnie z tym co twierdziles w innym watku) nie bedzie musial placic nic od tych pracownikow da im wszystkim podwyzki?

                              Niby dlaczego podwyzek ma im dac skoro nie chce podpisac umowy na dluzej niz miesiac, pomiomo, ze te same Panie pracuja juz jakies 2 lata... dzien w dzien...
                              • klemens1 Re: Pracownik zawsze bedzie chorowac na koszt pra 05.09.14, 14:05
                                galtomone napisał:

                                > klemens1 napisał:
                                >
                                > > Rozbuchane przywileje, pozwalające pracownikowi chorować na koszt pracoda wcy to
                                > > co to jest?
                                >
                                > A jak sobie to inaczej wyobrazasz?

                                Płacić ma ubezpieczyciel.
                                Jak pracownik rozwali samochód, to AC wypłaca mu pracodawca?

                                Dlatego pracodawcy nie chcą przyjmować na etat - bo wtedy pracownik może łatwo kombinować, a za wszystko płaci właśnie pracodawca. Stąd agencje, czasowe zatrudnienia i niepewność. A wystarczyłoby usunąć patologie etatu.

                                • galtomone Re: Pracownik zawsze bedzie chorowac na koszt pra 05.09.14, 14:38
                                  klemens1 napisał:

                                  > galtomone napisał:
                                  >
                                  > > klemens1 napisał:
                                  > >
                                  > > > Rozbuchane przywileje, pozwalające pracownikowi chorować na koszt p
                                  > racoda wcy to
                                  > > > co to jest?
                                  > >
                                  > > A jak sobie to inaczej wyobrazasz?
                                  >
                                  > Płacić ma ubezpieczyciel.

                                  A za ubezpieczyciela placi?

                                  Poza tym uknnelo ci najwazniejsze.
                                  Nie ma znaczenia czy placi ubezpieczyciel czy ZUS. To temat na inna dyskusje. Skladke za pracownika (czy do uebzpieczalni czy ZUS) i tak placi pracodawca.
                                  Wrecz (jak pisalem) lepiej zeby mial taki obowiazek, bo to nie jest kasa na przejedzenie.

                                  > Jak pracownik rozwali samochód, to AC wypłaca mu pracodawca?

                                  ?????
                                  A co do ma do rzeczy. Skladne na to AC placi pracodawca. A jak nie to i tak musi zaplacic wiecej pracownikowi (przynajmniej powieien) by na ta skladke starczylo.

                                  Nie zrozumiales co napisalem. I stad bredzisz o AC.

                                  > Dlatego pracodawcy nie chcą przyjmować na etat - bo wtedy pracownik może łatwo
                                  > kombinować, a za wszystko płaci właśnie pracodawca. Stąd agencje, czasowe zatru
                                  > dnienia i niepewność. A wystarczyłoby usunąć patologie etatu.

                                  ???? Tzn jaka patologie ????

                                  Chcesz powiedziec ze jak jestem chory to pracodawca nie musi placic... OK... a ja jak na chwile znajde lepsza fuche to nie musze przychodzic do roboty - w koncu placisz tylko dniowki - powiem ze bylem chory i spadaj - sie za wlasna kase leczylem to co cie to obchodzi!!!! A przez kilka dni sam sobie mozesz zamiatac hale czy robic to co robil praconik.

                                  To dziala w obie strony.
                                  • klemens1 Re: Pracownik zawsze bedzie chorowac na koszt pra 05.09.14, 15:30
                                    galtomone napisał:

                                    > > > > Rozbuchane przywileje, pozwalające pracownikowi chorować na koszt pracodawcy to
                                    > > > > co to jest?
                                    > > >
                                    > > > A jak sobie to inaczej wyobrazasz?
                                    > >
                                    > > Płacić ma ubezpieczyciel.
                                    >
                                    > A za ubezpieczyciela placi?

                                    Ten co teraz, Marsjaninie - pracodawca. Tylko że mimo opłaconej składki, to pracodawca płaci pracownikowi za to, że choruje.
                                    Dlatego nie pojąłeś analogii z AC.
                                    Żebyś twoja bystrość choć w połowie dorównywała twojemu mniemaniu o sobie ...

                                    > Chcesz powiedziec ze jak jestem chory to pracodawca nie musi placic... OK... a
                                    > ja jak na chwile znajde lepsza fuche to nie musze przychodzic do roboty - w kon
                                    > cu placisz tylko dniowki - powiem ze bylem chory i spadaj - sie za wlasna kase
                                    > leczylem to co cie to obchodzi!!!! A przez kilka dni sam sobie mozesz zamiatac
                                    > hale czy robic to co robil praconik.

                                    Przecież teraz jest tak samo, tylko że pracodawca musi płacić składki.
                                    Kiedy ty na ziemię zejdziesz?

                                    • galtomone Re: Pracownik zawsze bedzie chorowac na koszt pra 05.09.14, 16:53
                                      klemens1 napisał:

                                      > > Chcesz powiedziec ze jak jestem chory to pracodawca nie musi placic... OK
                                      > ... a
                                      > > ja jak na chwile znajde lepsza fuche to nie musze przychodzic do roboty -
                                      > w kon
                                      > > cu placisz tylko dniowki - powiem ze bylem chory i spadaj - sie za wlasna
                                      > kase
                                      > > leczylem to co cie to obchodzi!!!! A przez kilka dni sam sobie mozesz zam
                                      > iatac
                                      > > hale czy robic to co robil praconik.
                                      >
                                      > Przecież teraz jest tak samo, tylko że pracodawca musi płacić składki.
                                      > Kiedy ty na ziemię zejdziesz?

                                      Jasne, I dlatego ja choruje srednio 4 dni w tygodniu (sarkazm!), za to Pani ktora pracuje przy ochronie mojego budynku tak bardzo lubi swoja prace za 3,5h, ze majac 40 st goraczki I zapalenie ucha tez dyzurowala. Bo wiesz co by sie stalo gdyby nie przyszla...? - pytanie retoryczne.
                                      • klemens1 Re: Pracownik zawsze bedzie chorowac na koszt pra 05.09.14, 17:22
                                        galtomone napisał:

                                        > > Przecież teraz jest tak samo, tylko że pracodawca musi płacić składki.
                                        > > Kiedy ty na ziemię zejdziesz?
                                        >
                                        > Jasne, I dlatego ja choruje srednio 4 dni w tygodniu (sarkazm!), za to Pani kto
                                        > ra pracuje przy ochronie mojego budynku tak bardzo lubi swoja prace za 3,5h, ze
                                        > majac 40 st goraczki I zapalenie ucha tez dyzurowala. Bo wiesz co by sie stalo
                                        > gdyby nie przyszla...? - pytanie retoryczne.

                                        A co mnie obchodzi co ty robisz?
                                        Jak ktoś chce, to może robić lewiznę udając chorobę i płaci za to pracodawca (i składki i pensję 30-go dnia choroby chyba).
                                        Więc po co wyskakujesz z argumentami, że idziesz na lewiznę i niech ci nie płaci dniówki? Pytanie retoryczne - po prostu nie masz pojęcia o czym piszesz.


                                        • galtomone Re: Pracownik zawsze bedzie chorowac na koszt pra 05.09.14, 21:28
                                          Ty jak zwykle masz, tylko nawet sarkazmu nie zrozumiales.... Ech...
                                          • klemens1 Re: Pracownik zawsze bedzie chorowac na koszt pra 07.09.14, 17:00
                                            Twój sarkazm najlepiej zdemaskował twoją niewiedzę.
                                            Mądrzysz się, jakbyś co najmniej miał pojęcie, kto za co płaci.
          • only_the_godfather Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:16
            Dobra nie wiem z jakimi firmami ma on do czynienia, ale wydaje mi się że on cały czas mówi o wykonujących wolne zawody. Ciekawe czy tak by bronił umów cywilno- prawnych jakby pracował jako ochroniarz w sklepie albo kasjerka w sklepie.
            • samspade Pisał coś o DG-owcach 03.09.14, 15:26
              Można podejrzewać że chodzi o samozatrudnienie. A że to nie to samo co praca przez agencję pracy? Who cares.
              • kontik_71 Re: Pisał coś o DG-owcach 03.09.14, 15:31
                Dokladnie.. w wiekszosci takich dyskusji miesza sie rozne pojecia i rozne formy prawne.

                Ja uwazam, ze smieciowka jest jednak lepszym wyjsciem niz bezrobocie. Ze smieciowki mozna wyjsc przy odrobinie checi i elastycznosci, z bezrobocia, tym bardziej dlugotrwalego, wyjsc jest trudno.
                • samspade Re: Pisał coś o DG-owcach 03.09.14, 15:40
                  A ile z tych osób było by na bezrobotnym? Wydaje mi się że bardzo wielu przedsiębiorców wykorzystuje sytuację i zatrudnia tych ludzi przez w taki sposób. Odpada im wiele kłopotów.
                  Gdyby nie mieli takiej łatwej drogi musieli by zatrudniać na umowę o pracę.
                  Część osób była by na bezrobotnym. Pytanie tylko jak duża część.
                  • kontik_71 Re: Pisał coś o DG-owcach 03.09.14, 15:54
                    I tu jest blad w mysleniu.. przedsiebiorcy wcale nie musieliby ich zatrudnic. Duze firmy moga spokojnie zwinac manatki i sie wyprowadzic tam gdzie bedzie taniej i latwiej a male firemki "zatrudnia" na czarno lub przykreca srube tym, ktorzy tam pracuja lub zwyczajnie zbankrutuja..
                    • samspade Re: Pisał coś o DG-owcach 03.09.14, 18:09
                      a gdzie jest to miejsce gdzie jest łatwiej i taniej?
                      I skoro jest tak tanio i łatwo czemu od razu nie zbudowano tam fabryki biur sklepów?
                      duże dzieci importowaly by pracowników z miejsce gdzie jest łatwiej i taniej?
                • only_the_godfather Re: Pisał coś o DG-owcach 03.09.14, 15:42
                  Pewnie że śmiecówka jest lepsza niż siedzenie i nic nie robienie bo w jednym i drugim przypadku nie odłożysz na starościc ale pracując na śmiecówce coś tam zarobisz i zawsze jakieś doświadczenie zdobywasz.
          • klemens1 Re: A ile księgowa obsługuje agencji pracy? 03.09.14, 15:44
            samspade napisał:

            > Tam ludzie poszli z własnej woli? Sami odeszli z firmy i teraz pracują na rzecz
            > tego samego pracodawcy przez Agencję?

            Nie znam osobiście takich przypadków oprócz jednego - fizyczny pracownik na budowie zmienił umowę-zlecenie na umowę o dzieło. Zaczął zarabiać więcej do ręki przy tym samym brutto.
            • samspade Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 03.09.14, 15:51
              Jak już napisałem w innym miejscu pisałeś najprawdopodobniej o samozatrudnieniu.
              To jednak nie to samo.
              • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 03.09.14, 16:37
                samspade napisał:

                > Jak już napisałem w innym miejscu pisałeś najprawdopodobniej o samozatrudnieniu
                > .
                > To jednak nie to samo.

                Jak zwał tak zwał. Na umowie o dzieło też dużo ludzi swego czasu pracowało - i to z własnego wyboru.
                Firma miała 2 osobowości - w jednej byli zatrudnieni na etat za minimum, w drugiej o dzieło za dużo większe pieniądze (do ręki). Oczywiście - jeżeli ktoś chciał - mógł być na całość na etat, ale te kilka tysięcy ładowane w ZUS nie każdemu się uśmiechało.

                • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 03.09.14, 17:46
                  To nie jest jak zwal tak zwal. To sa rozne rzeczy.
                  Nie mozna mowic o samozatrudnieniu jako o smieciowkach.
                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 04.09.14, 11:18
                    samspade napisał:

                    > To nie jest jak zwal tak zwal. To sa rozne rzeczy.
                    > Nie mozna mowic o samozatrudnieniu jako o smieciowkach.

                    A czym jedno od drugiego się różni? Oprócz sztucznej kwalifikacji oczywiście.
                    • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 04.09.14, 13:16
                      Oprocz wysokosci dochodu, zatrudnienia przez agencje, braku skladek zus w sumie niewiele.
                      • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 04.09.14, 15:08
                        samspade napisał:

                        > Oprocz wysokosci dochodu, zatrudnienia przez agencje, braku skladek zus w sumie
                        > niewiele.

                        Jaka jest więc różnica w dochodzie na śmieciówce i na DG?

                        Dlaczego niby nie można być zatrudnionym przez pośrednika prowadząc DG? (pytanie retoryczne, bo sam tak kiedyś byłem zatrudniony)

                        Czy aby na pewno od śmieciówek nie płaci się ZUS-u?

                        • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 04.09.14, 15:23
                          W naszych realiach na śmieciówkach pracuje się wyłącznie za niskie pieniądze. Wyłącznie przez ludzi do tego zmuszanych. Wiadomo kto jest zatrudniony na tych umowach. Ile zarabiają? To zależy 1200 - 1500. Jak wygląda zatrudnienie przez agencję też wiadomo. Wiadomo też jak naginane są przepisy.
                          A jakie opłaca się składki od umowy o dzieło? I nie mówimy o przypadku kiedy wykonuje się pracę na rzecz pracodawcy własnego pracodawcy.
                          • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 04.09.14, 15:46
                            samspade napisał:

                            > W naszych realiach na śmieciówkach pracuje się wyłącznie za niskie pieniądze.

                            A na DG nie?

                            > Wyłącznie przez ludzi do tego zmuszanych.

                            W przypadku DG nie?

                            > A jakie opłaca się składki od umowy o dzieło? I nie mówimy o przypadku kiedy wy
                            > konuje się pracę na rzecz pracodawcy własnego pracodawcy.

                            Nie wiem - zawsze jak odprowadzałem, to byłem gdzieś na etacie, więc całość szła dla mnie (-10%).
                            Jak już pisałem, znam przypadek gdzie robol zmienił formę jednej śmieciówki na inną i dostawał do ręki więcej (to samo brutto).
                            • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 04.09.14, 15:55
                              klemens1 napisał:

                              > > W naszych realiach na śmieciówkach pracuje się wyłącznie za niskie pienią
                              > dze.
                              >
                              > A na DG nie?

                              W przypadku samozatrudnienia płaci się niewiele mniej na składki niż ci na śmieciówkach zarabiają.
                              • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 14:01
                                samspade napisał:

                                > > > W naszych realiach na śmieciówkach pracuje się wyłącznie za niskie
                                > pienią
                                > > dze.
                                > >
                                > > A na DG nie?
                                >
                                > W przypadku samozatrudnienia płaci się niewiele mniej na składki niż ci na śmie
                                > ciówkach zarabiają.

                                I zawsze zostaje w kieszeni więcej niż śmieciówkowcom?
                                • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 14:58
                                  klemens1 napisał:

                                  > I zawsze zostaje w kieszeni więcej niż śmieciówkowcom?

                                  Sam tak napisałeś: a kilka tys. miesięcznie mają więcej.

                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 15:36
                                    samspade napisał:

                                    > klemens1 napisał:
                                    >
                                    > > I zawsze zostaje w kieszeni więcej niż śmieciówkowcom?
                                    >
                                    > Sam tak napisałeś: a kilka tys. miesięcznie mają więcej.

                                    Dla niektórych przypadków. A ty twierdzisz, że na śmieciówce zawsze wychodzi się gorzej niż na dg.
                                    • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 15:40
                                      Bo na śmieciówkach ludzie zarabiają 1200-1500. Nie płacą składek emerytalnych.
                                      • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 15:45
                                        samspade napisał:

                                        > Bo na śmieciówkach ludzie zarabiają 1200-1500. Nie płacą składek emerytalnych.

                                        Jednobitowcu, nie na wszystkich śmieciówkach, jak to usiłujesz wciskać.


                                        • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 15:51
                                          To na 99 % tych śmieciówek.
                                          • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 15:56
                                            samspade napisał:

                                            > To na 99 % tych śmieciówek.

                                            Tak, tylko że w mojej branży w firmie było swego czasu właśnie 99% śmieciówek - ale chyba nie "tych". Teraz jest dg - od śmieciówki różni się wyłącznie tym, że mam wyższe koszty i mniej zarabiam. Wow.
                                            • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 16:03
                                              Nie wiem o jakiej branży mówisz, nie wiem czy tynkujesz malujesz siedzisz na kasie, pilnujesz żeby złodziej nie wyniósł nic ze sklepu czy może składasz płyty opakowania. I ie interesuje mnie to.
                                              Już napisałem ci co uważam ze śmieciówki. Możesz się z tym nie zgadzać trudno. Jakoś to przeżyję.
                                              • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 17:24
                                                samspade napisał:

                                                > Nie wiem o jakiej branży mówisz, nie wiem czy tynkujesz malujesz siedzisz na ka
                                                > sie, pilnujesz żeby złodziej nie wyniósł nic ze sklepu czy może składasz płyty
                                                > opakowania. I ie interesuje mnie to.
                                                > Już napisałem ci co uważam ze śmieciówki. Możesz się z tym nie zgadzać trudno.
                                                > Jakoś to przeżyję.

                                                A ja ci napisałem, że dzięki takiej śmieciówce stać mnie było na zakup mieszkania. Możesz się z tym nie zgadzać, ale mieszkania mi przez to na pewno nikt nie zabierze.
                                            • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 16:58
                                              klemens1 napisał:

                                              > samspade napisał:
                                              >
                                              > > To na 99 % tych śmieciówek.
                                              >
                                              > Tak, tylko że w mojej branży w firmie było swego czasu właśnie 99% śmieciówek -
                                              > ale chyba nie "tych". Teraz jest dg - od śmieciówki różni się wyłącznie tym, ż
                                              > e mam wyższe koszty i mniej zarabiam. Wow.

                                              To swietnie cie wyruchali zamieniajac jedna patologie na druga I tworzac prawna fikcje.
                                              • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 17:28
                                                galtomone napisał:

                                                > > Tak, tylko że w mojej branży w firmie było swego czasu właśnie 99% śmieciówek -
                                                > > ale chyba nie "tych". Teraz jest dg - od śmieciówki różni się wyłącznie tym, ż
                                                > > e mam wyższe koszty i mniej zarabiam. Wow.
                                                >
                                                > To swietnie cie wyruchali zamieniajac jedna patologie na druga I tworzac prawna
                                                > fikcje.

                                                To nie oni mnie wyruchali, tylko państwo. Wcześniej nie było tylu kontroli, a uwzięli się zwłaszcza na "umowęodziełowców". Na początku miałem zaproponowany etat, który od razu odrzuciłem.
                                                W poprzedniej firmie podobnie: etat albo - po moich długich namowach - "no dobra, niech już będzie" dg. O umowie o dzieło nie chcieli słyszeć.

                                                I drobna uwaga - nie uważam żeby miały miejsce jakieś patologie, bo z etatem nie miało to za wiele wspólnego. A prawna fikcja to właśnie etat - i to państwo stworzyło, nie oni.
                                                • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 21:35
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > > To swietnie cie wyruchali zamieniajac jedna patologie na druga I tworzac
                                                  > prawna
                                                  > > fikcje.
                                                  >
                                                  > To nie oni mnie wyruchali, tylko państwo.

                                                  Jasne, a bo to panstwo Cie zatrudnia. A twoj biuedny pracodawca ostatnia swoja zlotkowe na twoja wyplate sobie zgardla wydzierw. Wez nie bajdurz.
                                                  Sa tacy co zatrudniaja na etat ze wszystkimi tego konsekwencjami I tacy co wymyslaja DG pracownikom, bo dzieki temu pracownik dostanie 500 zl wiecej. Swietny biznes.

                                                  Dla uciciwego pracodawcy DG pracownika to praktycznie zaden interes, bo gotowki z kieszeni powinien wyciagnac dokladnie tyle samo, zebym ja mogl oplacic dokladnie takie same stawki, w tej same wysokosci (moze nie do ZUS ale to osbna bajka).

                                                  > I drobna uwaga - nie uważam żeby miały miejsce jakieś patologie, bo z etatem ni
                                                  > e miało to za wiele wspólnego. A prawna fikcja to właśnie etat - i to państwo s
                                                  > tworzyło, nie oni.

                                                  Siur. Szkoda gadac..ale to my jestesmy niwolnikami...

                                                  Anyhow - skoro ci tka dobrze, mnie nic do tego. Panstu tez. Wolisz pracowac na umowe o dzielo czy dg twoja sprawa. Chodzi o to by to byl twoj wybor a nie jedyna opcja.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 07.09.14, 15:01
                                                    galtomone napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > To swietnie cie wyruchali zamieniajac jedna patologie na druga I tworzac
                                                    > > prawna
                                                    > > > fikcje.
                                                    > >
                                                    > > To nie oni mnie wyruchali, tylko państwo.
                                                    >
                                                    > Jasne, a bo to panstwo Cie zatrudnia. A twoj biuedny pracodawca ostatnia swoja
                                                    > zlotkowe na twoja wyplate sobie zgardla wydzierw. Wez nie bajdurz.

                                                    Dlaczego znowu dyskutujesz sam ze sobą? Piszesz jakieś idiotyzmy i apelujesz "weź nie bajdurz".
                                                    Po co uzewnętrzniasz głupoty, które sam produkujesz?

                                                    Napisałem, że to państwo rucha etatowców - i tak właśnie jest. Dlatego wielu pracowników (nie tylko ci, których znam) z własnej woli przechodzi na śmieciówki żeby więcej zarabiać.
                                                    Ani domniemana bieda pracodawcy nie ma z tym nic wspólnego, ani jakieś zatrudnianie przez państwo.

                                                    > Dla uciciwego pracodawcy DG pracownika to praktycznie zaden interes, bo gotowki
                                                    > z kieszeni powinien wyciagnac dokladnie tyle samo, zebym ja mogl oplacic dokla
                                                    > dnie takie same stawki, w tej same wysokosci (moze nie do ZUS ale to osbna bajk
                                                    > a).

                                                    A etat to dla pracodawcy interes?
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 07.09.14, 21:09
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > klemens1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > > To swietnie cie wyruchali zamieniajac jedna patologie na drug
                                                    > a I tworzac
                                                    > > > prawna
                                                    > > > > fikcje.
                                                    > > >
                                                    > > > To nie oni mnie wyruchali, tylko państwo.
                                                    > >
                                                    > > Jasne, a bo to panstwo Cie zatrudnia. A twoj biuedny pracodawca ostatnia
                                                    > swoja
                                                    > > zlotkowe na twoja wyplate sobie zgardla wydzierw. Wez nie bajdurz.
                                                    >
                                                    > Dlaczego znowu dyskutujesz sam ze sobą? Piszesz jakieś idiotyzmy i apelujesz "w
                                                    > eź nie bajdurz".
                                                    > Po co uzewnętrzniasz głupoty, które sam produkujesz?
                                                    >
                                                    > Napisałem, że to państwo rucha etatowców - i tak właśnie jest.

                                                    Ja sie ru...y nie czuje. Ty o tym za duzo wiedziec nie mozesz, a przeczytaj co sam napisales pare postow wczesniej o swojej sytuacji. Jednoznacznie z tego wynika ze cie dymaja I jeszcze sie cieszysz!

                                                    > > Dla uciciwego pracodawcy DG pracownika to praktycznie zaden interes, bo g
                                                    > otowki
                                                    > > z kieszeni powinien wyciagnac dokladnie tyle samo, zebym ja mogl oplacic
                                                    > dokla
                                                    > > dnie takie same stawki, w tej same wysokosci (moze nie do ZUS ale to osbn
                                                    > a bajk
                                                    > > a).
                                                    >
                                                    > A etat to dla pracodawcy interes?

                                                    WIkeszy dla pracownika bo jest pracownikiem. A dla pracowawcy kazdy koszt jest zly.tyle, ze calkiem z pracownikow zrezgnowac sie nie da.
                                                    Niewatpliwie DG jest lepsza bo za urlop ci nie zaplaci, ale teoretycznie powieniec co miesiac o tyle wiecej zarabiac (na reke) aby na to wszystko co musisz oplacic sam +urlop bylo cie stac. Wiec nie liczac kwestii kosztowo podatkowch z kieszeni trzeba wysuplac tyle samo kasy.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 10:42
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Napisałem, że to państwo rucha etatowców - i tak właśnie jest.
                                                    >
                                                    > Ja sie ru...y nie czuje. Ty o tym za duzo wiedziec nie mozesz

                                                    A to niby dlaczego? Wiele lat pracowałem na etacie.

                                                    > a przeczytaj co sam napisales pare postow wczesniej o swojej sytuacji. Jednoznacznie z tego wyn
                                                    > ika ze cie dymaja I jeszcze sie cieszysz!

                                                    Moja sytuacja jest taka, że dzięki DG zarabiam kilka tys. więcej. To faktycznie mnie dymają - nic, tylko płakać.

                                                    > > A etat to dla pracodawcy interes?
                                                    >
                                                    > WIkeszy dla pracownika bo jest pracownikiem.

                                                    DG-owcy też są pracownikami.

                                                    > Niewatpliwie DG jest lepsza bo za urlop ci nie zaplaci

                                                    A to niby dlaczego? Mam pełne 26 dni urlopu i do tego 100% chorobowego, a w tamtym roku chorowałem chyba z 5 tygodni.

                                                    W innej firmie urlop był bezpłatny, ale w pensji policzyli tyle, że gdybym chorował 5 dni w roku i poszedł na 26 dni urlopu, to dostałbym tyle ile początkowo wynegocjowaliśmy.


                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 11:18
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Moja sytuacja jest taka, że dzięki DG zarabiam kilka tys. więcej. To faktycznie
                                                    > mnie dymają - nic, tylko płakać.

                                                    Ale to nie to samo co smieciowka (co juz ustalilismy) i bledem jest zakladac, ze tak ma wiekszosc (jak ty). Nie kochany. Na smeicowka wiekszosc pracuje za psie pieniadze bez zadnych praw i ochrony.

                                                    > DG-owcy też są pracownikami.

                                                    W rozumieniu kodesku pracy nie sa, wiec nie opowiadaj glupot. Co wiecej zalozenie DG jest takie, ze pracujesz jako jednosobowa firma nie koniecznie dla jednego klienta, itd... Nie porownoj DG ze smieciowka.
                                                    Dodatkowo DG dla czlwieka, ktory tak naprawde pracuje swoje 8h dla jednej firmy to fikcja prawna, ktora ma na celu tylko obejscie kwerstii ksiegowo/podatkowo/ubezpieczniowych.

                                                    Jak obie strony sa zadowolone - super. Ale ci, ktorzy pracuja na umowy-zlecenie za 3,50h raczej zadowoleniu nie sa.

                                                    > A to niby dlaczego? Mam pełne 26 dni urlopu i do tego 100% chorobowego, a w tam
                                                    > tym roku chorowałem chyba z 5 tygodni.

                                                    I to jest norma dla kazdej DG i kontraktu czy indywidualnie negocjowane warunki?
                                                    Bo dla umowy o prace czesc rzecyz jest wpisana w kodesk i nie trzeba ich negocjowac.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 11:48
                                                    galtomone napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Moja sytuacja jest taka, że dzięki DG zarabiam kilka tys. więcej. To fakt
                                                    > ycznie
                                                    > > mnie dymają - nic, tylko płakać.
                                                    >
                                                    > Ale to nie to samo co smieciowka (co juz ustalilismy)

                                                    Ustaliliśmy, że to JEST śmieciówka. Ale mniejsza z tym.
                                                    Napisałeś, że mnie dymają i ja jeszcze się z tego cieszę. Ty pewnie byś się zamartwiał, że masz miesięcznie kilka tys. więcej?

                                                    > > DG-owcy też są pracownikami.
                                                    >
                                                    > W rozumieniu kodesku pracy nie sa, wiec nie opowiadaj glupot.

                                                    Kodeks pracy to teoria, liczy się (uwaga ...) rzeczywistość. Wielu dg-owców ma lepiej niż etatowcy, którzy - mimo że teoretycznie lepiej chronieni - nie znają dnia ani godziny.

                                                    > > A to niby dlaczego? Mam pełne 26 dni urlopu i do tego 100% chorobowego, a
                                                    > w tam
                                                    > > tym roku chorowałem chyba z 5 tygodni.
                                                    >
                                                    > I to jest norma dla kazdej DG i kontraktu czy indywidualnie negocjowane warunki?

                                                    To jest dowód na to, że kłamiesz twierdząc, że na DG ludziom nie płaci się za urlopy.
                                                    Z tymi urlopami to mi sami zaproponowali - w 2 firmach. W jednej miałem po prostu wyższą pensję, w drugiej mam płatny urlop.
                                                    Niczego nie negocjowałem.




                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 07:38
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > klemens1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Moja sytuacja jest taka, że dzięki DG zarabiam kilka tys. więcej. T
                                                    > o fakt
                                                    > > ycznie
                                                    > > > mnie dymają - nic, tylko płakać.
                                                    > >
                                                    > > Ale to nie to samo co smieciowka (co juz ustalilismy)
                                                    >
                                                    > Ustaliliśmy, że to JEST śmieciówka. Ale mniejsza z tym.

                                                    Nie jest - DG top DG a smieciowka, to smieciowka. Zupelnie co innago w naszym systemie prawnym.

                                                    Czy na smieciowce tak jak na DG wystawia sie faktury???

                                                    > Napisałeś, że mnie dymają i ja jeszcze się z tego cieszę. Ty pewnie byś się zam
                                                    > artwiał, że masz miesięcznie kilka tys. więcej?
                                                    >
                                                    > > > DG-owcy też są pracownikami.
                                                    > >
                                                    > > W rozumieniu kodesku pracy nie sa, wiec nie opowiadaj glupot.
                                                    >
                                                    > Kodeks pracy to teoria, liczy się (uwaga ...) rzeczywistość. Wielu dg-owców ma
                                                    > lepiej niż etatowcy, którzy - mimo że teoretycznie lepiej chronieni - nie znają
                                                    > dnia ani godziny.

                                                    Co nie zmienia faktu ze wobec prawa (HALO RZECZYWSITOSC PUKA!!!) pracownikiem nie jesteś. A jak nie wierzysz to idz do RECZYWISTEGO sadu pracy i zapytaj. Ciakwe jaka RZECZYWISCIE odp. dostaniesz :-)

                                                    > > > A to niby dlaczego? Mam pełne 26 dni urlopu i do tego 100% chorobow
                                                    > ego, a
                                                    > > w tam
                                                    > > > tym roku chorowałem chyba z 5 tygodni.
                                                    > >
                                                    > > I to jest norma dla kazdej DG i kontraktu czy indywidualnie negocjowane w
                                                    > arunki?
                                                    >
                                                    > To jest dowód na to, że kłamiesz twierdząc, że na DG ludziom nie płaci się za u
                                                    > rlopy.

                                                    Nie odpowiedziales na pytanie - jak zwykle!!!! Nie zrozumiales czy celowo się wykręcasz?

                                                    > Z tymi urlopami to mi sami zaproponowali - w 2 firmach. W jednej miałem po pros
                                                    > tu wyższą pensję, w drugiej mam płatny urlop.
                                                    > Niczego nie negocjowałem.

                                                    To nadal nie ejst odp. na pytanie. Etat GWARANTUJE platny urlop - tak czy nie? Czy DG i smieciowka tez?
                                        • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 16:56
                                          klemens1 napisał:

                                          > samspade napisał:
                                          >
                                          > > Bo na śmieciówkach ludzie zarabiają 1200-1500. Nie płacą składek emerytal
                                          > nych.
                                          >
                                          > Jednobitowcu, nie na wszystkich śmieciówkach, jak to usiłujesz wciskać.

                                          I co0 z tego???????????????
                                          Czepiasz sie slowa bez znaczenia I piszesz o promilu ludzi. Nie o tym jest dyskusja! Moze postaraj sie zrozumiec cos co sie nazywa szerszy kontekst wypowiedzi.
                                          >
                                          • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 17:30
                                            galtomone napisał:

                                            > > Jednobitowcu, nie na wszystkich śmieciówkach, jak to usiłujesz wciskać.
                                            >
                                            > I co0 z tego???????????????
                                            > Czepiasz sie slowa bez znaczenia I piszesz o promilu ludzi. Nie o tym jest dysk
                                            > usja! Moze postaraj sie zrozumiec cos co sie nazywa szerszy kontekst wypowiedzi
                                            > .

                                            Szerszy kontekst jest taki, że wszyscy, których znam, są ze śmieciówek zadowoleni.
                                            Księgowa zna więcej firm niż ja i więcej przypadków i też ci, którzy zamienili etat na śmieciówkę, są zadowoleni.
                                            No same promile, żesz ku... mać !!!
                                            • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 21:37
                                              klemens1 napisał:

                                              > Szerszy kontekst jest taki, że wszyscy, których znam, są ze śmieciówek zadowole
                                              > ni.

                                              A u mnie jest o 180 stopni odwrotnie I nikt nawet nie mysli o takiej umowie. Wystarczajacym problemem byly umowy o prace na czas okreslony, bo na rok wczesniej wziecie dowolnej pozyczki z banku graniczylo z cudem. CHoc przeciez dlugosc umowy nie powinna miec znaczenia.

                                              > Księgowa zna więcej firm niż ja i więcej przypadków i też ci, którzy zamienili
                                              > etat na śmieciówkę, są zadowoleni.
                                              > No same promile, żesz ku... mać !!!

                                              Kto wie jaki mieli wybor. Szczegolnie, ze ci co maja prawdziwe smieciowki zwykle nie pojawiaja sie u ksiegowych bo raz, ze nie potrzebuja a dwa, ze ich na taki luksus nie stac.
                                              • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 07.09.14, 15:02
                                                > > Księgowa zna więcej firm niż ja i więcej przypadków i też ci, którzy zamienili
                                                > > etat na śmieciówkę, są zadowoleni.
                                                > > No same promile, żesz ku... mać !!!
                                                >
                                                > Kto wie jaki mieli wybor.

                                                Ona wie. Ty nie wiesz.
                            • jureek Re: off topic w off topicu 05.09.14, 07:46
                              klemens1 napisał:

                              > Jak już pisałem, znam przypadek gdzie robol ...

                              Gdybyś napisał robotnik zamiast robol, to byłbyś za mało cool?
                              • klemens1 Re: off topic w off topicu 05.09.14, 14:02
                                jureek napisał:

                                > > Jak już pisałem, znam przypadek gdzie robol ...
                                >
                                > Gdybyś napisał robotnik zamiast robol, to byłbyś za mało cool?

                                Nie wiem - nie interesuje mnie czy jestem cool czy nie, zwłaszcza dla forumowego towarzystwa.
                                • jureek Re: off topic w off topicu 05.09.14, 15:02
                                  klemens1 napisał:

                                  > > Gdybyś napisał robotnik zamiast robol, to byłbyś za mało cool?
                                  >
                                  > Nie wiem - nie interesuje mnie czy jestem cool czy nie, zwłaszcza dla forumoweg
                                  > o towarzystwa.

                                  W takim razie byłbym ciekawy, jakie inne powody sprawiają, że używasz określeń nacechowanych pogardą, a nie neutralnych.
                                  • klemens1 Re: off topic w off topicu 05.09.14, 15:40
                                    jureek napisał:

                                    > W takim razie byłbym ciekawy, jakie inne powody sprawiają, że używasz określeń
                                    > nacechowanych pogardą, a nie neutralnych.

                                    Dla mnie to określenie jest potoczne, a nie nacechowane pogardą. Sam też jestem robolem.
                                    • jureek Re: off topic w off topicu 05.09.14, 20:52
                                      klemens1 napisał:

                                      > Dla mnie to określenie jest potoczne, a nie nacechowane pogardą.

                                      Piszesz jednak nie dla siebie, lecz dla innych. A powszechny odbiór tego słowa jest inny niż Twój osobisty, co potwierdza też słownik PWN:

                                      sjp.pwn.pl/slownik/2515447/robol
                                      • klemens1 Re: off topic w off topicu 07.09.14, 17:01
                                        jureek napisał:

                                        > klemens1 napisał:
                                        >
                                        > > Dla mnie to określenie jest potoczne, a nie nacechowane pogardą.
                                        >
                                        > Piszesz jednak nie dla siebie, lecz dla innych. A powszechny odbiór tego słowa
                                        > jest inny niż Twój osobisty, co potwierdza też słownik PWN:
                                        >
                                        > sjp.pwn.pl/slownik/2515447/robol
                                        >

                                        Więc chyba jasno wyraziłem, co zamierzałem wyrazić. Jak już wspomniałem, sam siebie też uważam za robola.
                                        • galtomone Re: off topic w off topicu 07.09.14, 21:11
                                          klemens1 napisał:

                                          > jureek napisał:
                                          >
                                          > > klemens1 napisał:
                                          > >
                                          > > > Dla mnie to określenie jest potoczne, a nie nacechowane pogardą.
                                          > >
                                          > > Piszesz jednak nie dla siebie, lecz dla innych. A powszechny odbiór tego
                                          > słowa
                                          > > jest inny niż Twój osobisty, co potwierdza też słownik PWN:
                                          > >
                                          > > sjp.pwn.pl/slownik/2515447/robol
                                          > >
                                          >
                                          > Więc chyba jasno wyraziłem, co zamierzałem wyrazić. Jak już wspomniałem, sam si
                                          > ebie też uważam za robola.

                                          To dopiero wyszlo w praniu. W poscie w ktorymtego uzyles (pogradliwie) nie ma to tym ani slowa.
                                          Ale jakies to polaskie -najwazniejsze jest JA!
                                          • klemens1 Re: off topic w off topicu 08.09.14, 10:44
                                            galtomone napisał:

                                            > > Więc chyba jasno wyraziłem, co zamierzałem wyrazić. Jak już wspomniałem, sam si
                                            > > ebie też uważam za robola.
                                            >
                                            > To dopiero wyszlo w praniu. W poscie w ktorymtego uzyles (pogradliwie) nie ma t
                                            > o tym ani slowa.

                                            A co to ma za znaczenie? Ktoś to zauważył, zapytał, więc wyjaśniłem.

                                            > Ale jakies to polaskie -najwazniejsze jest JA!

                                            Ja - robol. Napisałem wyraźnie.
                                            Ty naprawdę masz utrudniony kontakt z rzeczywistością.
                                            • galtomone Re: off topic w off topicu 08.09.14, 11:20
                                              klemens1 napisał:

                                              > A co to ma za znaczenie? Ktoś to zauważył, zapytał, więc wyjaśniłem.

                                              Trudno cie teraz uczyc kultury i tolernacji, skoro jak sam piuszesz nie rozumiesz problemu.

                                              Trudno.

                                              > Ja - robol. Napisałem wyraźnie.

                                              Nie napisales - uzupelniles po zwroceniu ci uwagi. To nie to samo!

                                              > Ty naprawdę masz utrudniony kontakt z rzeczywistością.

                                              Ja? Za to ty oczywiscie nie (srakazm) ale za to kultury osobistej i szacunku dla innych z domu nie wyniosles. Coz... trudno (jak juz wspomnialem).
                                              • klemens1 Re: off topic w off topicu 08.09.14, 11:52
                                                galtomone napisał:

                                                > > A co to ma za znaczenie? Ktoś to zauważył, zapytał, więc wyjaśniłem.
                                                >
                                                > Trudno cie teraz uczyc kultury i tolernacji, skoro jak sam piuszesz nie rozumie
                                                > sz problemu.

                                                Jeżeli sam siebie tak nazywam, to wg ciebie siebie samego nie toleruję?

                                                > > Ja - robol. Napisałem wyraźnie.
                                                >
                                                > Nie napisales - uzupelniles po zwroceniu ci uwagi. To nie to samo!

                                                A jaka jest różnica? I wcześniej i później myślałem tak samo. Oczekujesz, że będę zawczasu uprzedzał wszelkie sfochowane komentarze?

                                                > > Ty naprawdę masz utrudniony kontakt z rzeczywistością.
                                                >
                                                > Ja?

                                                Ty - bo skoro sam siebie nazywam robolem, to skąd wytrzasnąłeś brak tolerancji i kultury?

                                                > Za to ty oczywiscie nie (srakazm) ale za to kultury osobistej i szacunku dl
                                                > a innych z domu nie wyniosles. Coz... trudno (jak juz wspomnialem).

                                                Za to ja - gdy coś komuś zarzucam - jestem w stanie to udowodnić i obronić. Ty tylko pyskujesz.


                                                • jureek Re: off topic w off topicu 08.09.14, 12:43
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > Oczekujesz, że bę
                                                  > dę zawczasu uprzedzał wszelkie sfochowane komentarze?

                                                  Rozumienie Twoich słów tak, jak są powszechnie rozumiane i tak, jak ich znaczenie jest ujęte w słownikach, to są Twoim zdaniem jakieś fochy?
                                                  Nie trzeba uprzedzać sfochowanych komentarzy, wystarczy używać słów zgodnie z ich znaczeniem, a jeśli już używasz znaczenia tylko własnego, odbiegającego od powszechnie przyjętego, to warto to po prostu zaznaczyć i nie będzie nieporozumień.
                                                  Gdyby mi się zdarzyło, że przez użycie słowa w innym znaczeniu spowodowałbym nieporozumienie u odbiorcy, to po prostu podziękowałbym za zwrócenie uwagi i tyle.
                                                  • klemens1 Re: off topic w off topicu 08.09.14, 13:08
                                                    jureek napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Oczekujesz, że bę
                                                    > > dę zawczasu uprzedzał wszelkie sfochowane komentarze?
                                                    >
                                                    > Rozumienie Twoich słów tak, jak są powszechnie rozumiane i tak, jak ich znaczen
                                                    > ie jest ujęte w słownikach, to są Twoim zdaniem jakieś fochy?

                                                    Fochem jest w ogóle zwracanie na coś takiego uwagi, podczas gdy łatwo się domyśleć, że nie o pogardę czy obrażanie kogokolwiek tu chodzi.
                                                    "Robol" służy do wzmocnienia wypowiedzi "nawet robotnik fizyczny korzysta z pozytywnych cech umowy śmieciowej".

                                                    Generalnie żenujące jest, że czepiliście się czegoś, co znaczenia nie ma. Bo że nie zrozumieliście intencji - do tego się przyzwyczaiłem.
                                                  • jureek Re: off topic w off topicu 08.09.14, 14:41
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Fochem jest w ogóle zwracanie na coś takiego uwagi, podczas gdy łatwo się domyś
                                                    > leć, że nie o pogardę czy obrażanie kogokolwiek tu chodzi.

                                                    Przepraszam bardzo szanownego pana, że nie domyśliłem się, że szanowny pan co innego pisze, a co innego ma na myśli. Słownikowe znaczenie słowa "robol" podałem, naprawdę nie domyśliłem się, że ta sama osoba, która zarzuca innym używanie słów niezgodnie ze znaczeniem i przywołuje tych słów definicje (wskazywałeś przecież innemu forumowiczowi, że używa pojęcia "umowy śmieciowe" niezgodnie z definicją), sam używa słów niezgodnie z ich słownikowym znaczeniem.

                                                    > Generalnie żenujące jest, że czepiliście się czegoś, co znaczenia nie ma. Bo że
                                                    > nie zrozumieliście intencji - do tego się przyzwyczaiłem.

                                                    Gdyby notorycznie tak było, że nie byłyby rozumiane moje intencje, to zastanowiłbym się, czy wystarczająco jasno je wyrażam. Czyli najpierw poszukałbym problemu u mnie, zanim zacząłbym wskazywać na innych.
                                                  • klemens1 Re: off topic w off topicu 08.09.14, 14:54
                                                    jureek napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Fochem jest w ogóle zwracanie na coś takiego uwagi, podczas gdy łatwo się
                                                    > domyś
                                                    > > leć, że nie o pogardę czy obrażanie kogokolwiek tu chodzi.
                                                    >
                                                    > Przepraszam bardzo szanownego pana, że nie domyśliłem się, że szanowny pan co i
                                                    > nnego pisze, a co innego ma na myśli.

                                                    Piszę to, co mam na myśli. Wprost ci to wyjaśniłem wcześniej. Jest pewna różnica pomiędzy
                                                    "nawet pracownik fizyczny korzysta na umowie śmieciowej"
                                                    od
                                                    "nawet zwykły robol korzysta na umowie śmieciowej"

                                                    Nie trzeba być geniuszem, żeby się domyśleć, iż nie chodzi tu o obrażanie robotnika, tylko wskazanie, że dosłownie każdy może na umowie skorzystać.

                                                    > Słownikowe znaczenie słowa "robol" podałe
                                                    > m, naprawdę nie domyśliłem się, że ta sama osoba, która zarzuca innym używanie
                                                    > słów niezgodnie ze znaczeniem

                                                    Gdybyś do tego dodał jeszcze kontekst i potoczne znaczenie, to już byłoby nieźle.
                                                    Przypominasz mi pewnego osobnika, który - z braku lepszych argumentów - wnika w przecinki w definicji słownikowej.

                                                    > Gdyby notorycznie tak było, że nie byłyby rozumiane moje intencje, to zastanowi
                                                    > łbym się, czy wystarczająco jasno je wyrażam. Czyli najpierw poszukałbym proble
                                                    > mu u mnie, zanim zacząłbym wskazywać na innych.

                                                    Gdyby notorycznie tak było, że faktycznie wyrażałbym się niejasno i nie potrafiłbym się z tego wyrażania wytłumaczyć, to poszukałbym problemów u siebie. I często swoje wypowiedzi doprecyzowuję - nie ukrywam. Ale w tym przypadku jednak problem jest u ciebie.
                                                  • jureek Re: off topic w off topicu 08.09.14, 15:33
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Piszę to, co mam na myśli. Wprost ci to wyjaśniłem wcześniej. Jest pewna różnic
                                                    > a pomiędzy
                                                    > "nawet pracownik fizyczny korzysta na umowie śmieciowej"
                                                    > od
                                                    > "nawet zwykły robol korzysta na umowie śmieciowej"

                                                    A dlaczego nie "nawet zwykły robotnik korzysta na umowie śmieciowej"?

                                                    > Nie trzeba być geniuszem, żeby się domyśleć, iż nie chodzi tu o obrażanie robot
                                                    > nika, tylko wskazanie, że dosłownie każdy może na umowie skorzystać.

                                                    Gdybyś napisał jak powyżej , to też byś tę samą myśl wyraził, a nie użyłbyś słowa, które ma znaczenie pogardliwe, jak podaje oficjalny słownik.

                                                    > Przypominasz mi pewnego osobnika, który - z braku lepszych argumentów - wnika w
                                                    > przecinki w definicji słownikowej.

                                                    No i kto tu strzela fochy? Zamiast po prostu przyjąć do wiadomości, że słowo robol może być odebrane jako wyraz pogardy (i tak definiuje to słownik), obrażasz się, że ktoś śmiał Ci zwrócić uwagę.

                                                    > Gdyby notorycznie tak było, że faktycznie wyrażałbym się niejasno i nie potrafi
                                                    > łbym się z tego wyrażania wytłumaczyć, to poszukałbym problemów u siebie. I czę
                                                    > sto swoje wypowiedzi doprecyzowuję - nie ukrywam. Ale w tym przypadku jednak pr
                                                    > oblem jest u ciebie.

                                                    Jaki problem? Że ośmieliłem się zwrócić uwagę? Jak najbardziej przyjmuję do wiadomości, że nie było Twoją intencją obrażanie kogokolwiek, nie zgadzam się tylko z takim postawieniem sprawy, że każdy powinien był to wiedzieć od razu, zanim jeszcze swoją wypowiedź doprecyzowałeś.
                                                  • klemens1 Re: off topic w off topicu 08.09.14, 15:58
                                                    jureek napisał:

                                                    > > Piszę to, co mam na myśli. Wprost ci to wyjaśniłem wcześniej. Jest pewna różnic
                                                    > > a pomiędzy
                                                    > > "nawet pracownik fizyczny korzysta na umowie śmieciowej"
                                                    > > od
                                                    > > "nawet zwykły robol korzysta na umowie śmieciowej"
                                                    >
                                                    > A dlaczego nie "nawet zwykły robotnik korzysta na umowie śmieciowej"?

                                                    Ekspresja wyrazu - już tłumaczyłem. Jest jeszcze bardziej ekspresywna wersja.

                                                    > Jak najbardziej przyjmuję do wia
                                                    > domości, że nie było Twoją intencją obrażanie kogokolwiek, nie zgadzam się tylk
                                                    > o z takim postawieniem sprawy, że każdy powinien był to wiedzieć od razu, zanim
                                                    > jeszcze swoją wypowiedź doprecyzowałeś.

                                                    I tu się nie zgadzamy. Wg mnie oczywiste jest, że użycie "robola" w takim a nie innym kontekście obraźliwe nie jest.
                                                    Przykład:
                                                    "Nawet zawszony kundel nie połasiłby się na tę kość".
                                                    Tu absolutnie nie chodzi o obrażanie kundli.

                                                  • jureek Re: off topic w off topicu 08.09.14, 18:15
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > I tu się nie zgadzamy. Wg mnie oczywiste jest, że użycie "robola" w takim a nie
                                                    > innym kontekście obraźliwe nie jest.

                                                    Może i nie jest obraźliwe (zresztą obrażania Ci nie zarzucałem), ale na pewno ma wydźwięk pogardliwy.

                                                    > Przykład:
                                                    > "Nawet zawszony kundel nie połasiłby się na tę kość".
                                                    > Tu absolutnie nie chodzi o obrażanie kundli.

                                                    Zgadza się. Trudno, żeby jakiś kundel się obraził, skoro nawet czytać nie umie. W przeciwieństwie do robotnika, który czytać potrafi.
                                                  • klemens1 Re: off topic w off topicu 09.09.14, 11:34
                                                    jureek napisał:

                                                    > > I tu się nie zgadzamy. Wg mnie oczywiste jest, że użycie "robola" w takim a nie
                                                    > > innym kontekście obraźliwe nie jest.
                                                    >
                                                    > Może i nie jest obraźliwe (zresztą obrażania Ci nie zarzucałem), ale na pewno m
                                                    > a wydźwięk pogardliwy.

                                                    Też nie - różnicę starałem ci się pokazać na przykładzie, do którego się nie odniosłeś.

                                                    > > Przykład:
                                                    > > "Nawet zawszony kundel nie połasiłby się na tę kość".
                                                    > > Tu absolutnie nie chodzi o obrażanie kundli.
                                                    >
                                                    > Zgadza się. Trudno, żeby jakiś kundel się obraził, skoro nawet czytać nie umie.

                                                    Nie zrozumiałeś zdania. Nie chodzi o to, czy kundel się obrazi, tylko o to, czy to jest obraźliwe lub pogardliwe wyrażanie się o kundlach. Niezależnie od tego, czy owe potrafią czytać, czy też nie.

                                                • galtomone Re: off topic w off topicu 09.09.14, 07:41
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > galtomone napisał:
                                                  >
                                                  > > > A co to ma za znaczenie? Ktoś to zauważył, zapytał, więc wyjaśniłem
                                                  > .
                                                  > >
                                                  > > Trudno cie teraz uczyc kultury i tolernacji, skoro jak sam piuszesz nie r
                                                  > ozumie
                                                  > > sz problemu.
                                                  >
                                                  > Jeżeli sam siebie tak nazywam, to wg ciebie siebie samego nie toleruję?
                                                  >
                                                  > > > Ja - robol. Napisałem wyraźnie.
                                                  > >
                                                  > > Nie napisales - uzupelniles po zwroceniu ci uwagi. To nie to samo!
                                                  >
                                                  > A jaka jest różnica? I wcześniej i później myślałem tak samo. Oczekujesz, że bę
                                                  > dę zawczasu uprzedzał wszelkie sfochowane komentarze?

                                                  Dla mnie zasadnicza. Z pierwszego postu nie wynikało co myślisz o sobie - zresztą sibie sam nazywaj jak chcesz, twoja sprawa. Nie daje ci to zadnego prawa do nazywania innych w ten sposób, szczególnie, ze dla większości z nas jest to określenie negatywne i krzywdzące.

                                                  > > > Ty naprawdę masz utrudniony kontakt z rzeczywistością.
                                                  > >
                                                  > > Ja?
                                                  >
                                                  > Ty - bo skoro sam siebie nazywam robolem, to skąd wytrzasnąłeś brak tolerancji
                                                  > i kultury?

                                                  Patrz wyżej - 1. post w którym tak napisales nie był o tobie. 2. Fakt ze tak o sobie myślisz nie daje ci prawa do obrazania innych.

                                                  > > Za to ty oczywiscie nie (srakazm) ale za to kultury osobistej i szacunku
                                                  > dl
                                                  > > a innych z domu nie wyniosles. Coz... trudno (jak juz wspomnialem).
                                                  >
                                                  > Za to ja - gdy coś komuś zarzucam - jestem w stanie to udowodnić i obronić. Ty
                                                  > tylko pyskujesz.

                                                  Nie, ty nie rozumiesz krótkich zdan i prostych slow, co kolejny raz wlasnie uwodniles, twierdzac ze biale jest czarne.
                                                  • klemens1 Re: off topic w off topicu 09.09.14, 11:32
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Dla mnie zasadnicza. Z pierwszego postu nie wynikało co myślisz o sobie - zresz
                                                    > tą sibie sam nazywaj jak chcesz, twoja sprawa. Nie daje ci to zadnego prawa do
                                                    > nazywania innych w ten sposób, szczególnie, ze dla większości z nas jest to okr
                                                    > eślenie negatywne i krzywdzące.

                                                    Jurkowi już to tłumaczyłem, wysil się i przeczytaj.

                                                    > > Za to ja - gdy coś komuś zarzucam - jestem w stanie to udowodnić i obroni
                                                    > ć. Ty
                                                    > > tylko pyskujesz.
                                                    >
                                                    > Nie, ty nie rozumiesz krótkich zdan i prostych slow, co kolejny raz wlasnie uwo
                                                    > dniles, twierdzac ze biale jest czarne.

                                                    "Rozumienie" w twoim wykonaniu najlepiej widać na przykładzie "robola".

                                                  • galtomone Re: off topic w off topicu 09.09.14, 12:03
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Dla mnie zasadnicza. Z pierwszego postu nie wynikało co myślisz o sobie -
                                                    > zresz
                                                    > > tą sibie sam nazywaj jak chcesz, twoja sprawa. Nie daje ci to zadnego pra
                                                    > wa do
                                                    > > nazywania innych w ten sposób, szczególnie, ze dla większości z nas jest
                                                    > to okr
                                                    > > eślenie negatywne i krzywdzące.
                                                    >
                                                    > Jurkowi już to tłumaczyłem, wysil się i przeczytaj.

                                                    Widzialem. Sytuacji to nie zmienia. Nazywaj siebie jak chcesz innych ci nie wypada, chyba ze tak cie wychowano.

                                                    > "Rozumienie" w twoim wykonaniu najlepiej widać na przykładzie "robola".

                                                    Ja tam pierwszy twoj post i uzycie slowa zrozumialem tak jak chciales, gdybys nie chciel uzyc pejoratywnego okreslenia to bys go nie uzyl. Wiec wiem jakim szacunkiem dazysz innych. Potem to juz bylo tylko wykrecanie kota ogonem w twoim wykonaniu.

                                                    Chyba, ze twierdziusz im masz tak ograniczona wiedze iz nie wiedziales, ze okreslenie robol ma negatywne konotacje? A not to sorry, myslalem ze podstawowa wiedza dysponujesz.

                                                    Trzeciej mozliwosci nie widze.
                                                  • klemens1 Re: off topic w off topicu 09.09.14, 15:06
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > "Rozumienie" w twoim wykonaniu najlepiej widać na przykładzie "robola".
                                                    >
                                                    > Ja tam pierwszy twoj post i uzycie slowa zrozumialem tak jak chciales,

                                                    Nie - nie zrozumiałeś tak jak chciałem.

                                                    > gdybys nie chciel uzyc pejoratywnego okreslenia to bys go nie uzyl.

                                                    Jak najbardziej chciałem użyć pejoratywnego określenia. Miałem ochotę użyć nawet jeszcze "pejoratywniejszego".

                                                    > Wiec wiem jakim szacunkiem dazysz innych.

                                                    Nic nie wiesz - i tak wypowiedź wskazuje najlepiej ile zrozumiałeś z tego co napisałem.

                                                    > Potem to juz bylo tylko wykrecanie kota ogonem w twoim wykonaniu.

                                                    Potem to już było tylko tłumaczenie oczywistości tym, którzy mało co rozumieją a nie mają się czego czepić.

                                                    > Chyba, ze twierdziusz im masz tak ograniczona wiedze iz nie wiedziales, ze okre
                                                    > slenie robol ma negatywne konotacje? A not to sorry, myslalem ze podstawowa wie
                                                    > dza dysponujesz.
                                                    >
                                                    > Trzeciej mozliwosci nie widze.

                                                    I na tym polegają twoje braki.
                                                  • galtomone Re: off topic w off topicu 09.09.14, 15:24
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > "Rozumienie" w twoim wykonaniu najlepiej widać na przykładzie "robo
                                                    > la".
                                                    > >
                                                    > > Ja tam pierwszy twoj post i uzycie slowa zrozumialem tak jak chciales,
                                                    >
                                                    > Nie - nie zrozumiałeś tak jak chciałem.

                                                    Nie - zrozumialem dokladnie tak jak chciales.


                                                    > > gdybys nie chciel uzyc pejoratywnego okreslenia to bys go nie uzyl.
                                                    >
                                                    > Jak najbardziej chciałem użyć pejoratywnego określenia. Miałem ochotę użyć nawe
                                                    > t jeszcze "pejoratywniejszego".

                                                    Gdybym byl mniej kulturalny i bardziej zlosliwy, zasugerowalbym Ci cos z repertuaru domowego ogniska - na szczescie nie jestem i nie zasugeruje.

                                                    > > Wiec wiem jakim szacunkiem dazysz innych.
                                                    >
                                                    > Nic nie wiesz - i tak wypowiedź wskazuje najlepiej ile zrozumiałeś z tego co na
                                                    > pisałem.

                                                    Owszem, wiem. Zrozumielm dokladnie to co chciels przkazac... No chyba, ze jednak nie umiesz napisac tego co chcesz przkazac.
                                                    Ale patrzac na fakt, ze nie ja jeden zwrocilem na to co napisales uage i nie ja jeden sugeruje, ze masz klopot z pisemym wyrazaniem tego co faktycznie chcesz (i to nie pierwszy raz) to jednag (uwaga trudne slowo bedzie) sugeruję odrobine (uwaga drugie) refleksji nad samym sobą.

                                                    > > Potem to juz bylo tylko wykrecanie kota ogonem w twoim wykonaniu.
                                                    >
                                                    > Potem to już było tylko tłumaczenie oczywistości tym, którzy mało co rozumieją
                                                    > a nie mają się czego czepić.

                                                    Jasne.... oczywiscie jak zwykle masz racje. Juz dobrze, juz sie nie denerwuj bo sie spienisz.
                                                    Nastpenym razem po prostu przeczytaj ze dwa trzy raz (czy aby na pewno to co napisales to to co faktycznie chcesz powiedziec) zanim klikniesz "Wyslij". Przciez nie chcesz nikogo obrazac i wyjsc na chama....

                                                    >
                                                    > > Chyba, ze twierdziusz im masz tak ograniczona wiedze iz nie wiedziales, z
                                                    > e okre
                                                    > > slenie robol ma negatywne konotacje? A not to sorry, myslalem ze podstawo
                                                    > wa wie
                                                    > > dza dysponujesz.
                                                    > >
                                                    > > Trzeciej mozliwosci nie widze.
                                                    >
                                                    > I na tym polegają twoje braki.

                                                    Gdybys podal trzecia mozliwosc to twoje stwierdzernie nawet mialoby sen. A tak to takie puste slowa... ot - wiatrek wieje....
                                                  • klemens1 Re: off topic w off topicu 09.09.14, 16:29
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Nie - nie zrozumiałeś tak jak chciałem.
                                                    >
                                                    > Nie - zrozumialem dokladnie tak jak chciales.

                                                    Czyli zrozumiałeś, że "robol" był ekspresją wyrazu, a nie ocenianiem kogoś, kto pracuje fizycznie?

                                                    > Owszem, wiem. Zrozumielm dokladnie to co chciels przkazac... No chyba, ze jedna
                                                    > k nie umiesz napisac tego co chcesz przkazac.

                                                    Ty, któremu trzeba jak dziecku tłumaczyć oczywiste kwestie, zakładasz że nieporozumienia w przekazie są nie po twojej stronie?
                                                    Twoje ego przerasta Himalaje.

                                                    > Ale patrzac na fakt, ze nie ja jeden zwrocilem na to co napisales uage i nie ja
                                                    > jeden sugeruje, ze masz klopot z pisemym wyrazaniem tego co faktycznie chcesz
                                                    > (i to nie pierwszy raz) to jednag (uwaga trudne slowo bedzie) sugeruję odrobine
                                                    > (uwaga drugie) refleksji nad samym sobą.

                                                    I jeszcze wieśniackie "sugerowanie refleksji" w kontekście "trudnych słów" ....
                                                    Normalny odbiorca nie miałby problemu ze zrozumieniem o co z "robolem" chodzi. Mniej ogarnięty - po pierwszym wyjaśnieniu by zamilkł i się nie pogrążał. Ale nie ty ....

                                                    > Nastpenym razem po prostu przeczytaj ze dwa trzy raz (czy aby na pewno to co na
                                                    > pisales to to co faktycznie chcesz powiedziec) zanim klikniesz "Wyslij". Przcie
                                                    > z nie chcesz nikogo obrazac i wyjsc na chama....

                                                    Czytam i wszystko jest OK - tak samo bym wysłał jak zrobiłem to wcześniej. Nie zakładam że ludzie są idiotami - może to mój błąd.

                                                    > > > Trzeciej mozliwosci nie widze.
                                                    > >
                                                    > > I na tym polegają twoje braki.
                                                    >
                                                    > Gdybys podal trzecia mozliwosc to twoje stwierdzernie nawet mialoby sen. A tak
                                                    > to takie puste slowa... ot - wiatrek wieje....

                                                    Na początku tego postu jest.
                                                    Dziwię się tobie, że po tylu twoich wpadkach jeszcze śmiesz twierdzić że jakiegoś konkretu nie jestem w stanie podać.

                            • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 09:55
                              klemens1 napisał:

                              > samspade napisał:
                              >
                              > > W naszych realiach na śmieciówkach pracuje się wyłącznie za niskie pienią
                              > dze.
                              >
                              > A na DG nie?
                              >
                              > > Wyłącznie przez ludzi do tego zmuszanych.
                              >
                              > W przypadku DG nie?

                              W przypadku DG jednak masz wieksze zroznicowanie.
                              Na smieciowkach w PL przypuszczam nie ma ani jednej osoby, ktora zbliza sie zarobkami do sredniej krajowej. Na DG pracuja jednak architekci, informatyczy, prawnicy... czesto ludzie ktorzy prowadza rzeczywista DG, dal roznych podmiotow (firm, osob fizycznych) i zarabiaja normalne pieniadze.
                              • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 14:18
                                > klemens1 napisał:
                                >
                                > > samspade napisał:
                                > >
                                > > > W naszych realiach na śmieciówkach pracuje się wyłącznie za niskie
                                > pienią
                                > > dze.
                                > >
                                > > A na DG nie?
                                > >
                                > > > Wyłącznie przez ludzi do tego zmuszanych.
                                > >
                                > > W przypadku DG nie?
                                >
                                > W przypadku DG jednak masz wieksze zroznicowanie.

                                Żeby nie przeciągać - nie ma reguły.
                                Na DG można 1500 grosze, a na śmieciówce dziesiątki tysięcy.
                                Dyskutuję po prostu z jednobitowcami, którzy nadużywają kwantyfikatorów ogólnych.

                                • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 14:40
                                  Norma jednak pokazuje, ze to o czym piszesz to margines a nie nortma wlasnie.
                                  Gdyby bylo inaczej to umowy smieciowe nazywane by buyly przez wiekszosc ludzi (ktoy tak super na nich prosperuja) najlepszymi na swicie i przez wiekszosc bylyby porzadane. A tak nie jest. Zas DG zle sie nie kojarzy bo z reguly (NORMA) wlasnie oznacza to co oznacza.
                                  • samspade Przecież wszyscy wiedą o co chodzi. 05.09.14, 15:17
                                    Na śmieciówkach pracują ludzie wykonujący prace proste niewymagające specjalistycznej wiedzy. Bardzo często zatrudniane są przez agencje pracy. Przeważnie zarabiają grosze.
                                    Klemens zaczął pisać o prowadzących działalność gospodarczą jako o śmieciówkach.
                                    Pisał ile to tys. zarabia się więcej.
                                    Teraz będzie brnął i wymyślał coraz to nowe konstrukcje żeby tylko nie przyznać że się pomylił że nie o to chodziło. To jego stała taktyka i tyle. Przypomnij sobie inne dyskusje. Już zaczyna osobiste wycieczki.
                                    • klemens1 Re: Przecież wszyscy wiedą o co chodzi. 05.09.14, 15:44
                                      samspade napisał:

                                      > Teraz będzie brnął i wymyślał coraz to nowe konstrukcje żeby tylko nie przyznać
                                      > że się pomylił że nie o to chodziło. To jego stała taktyka i tyle. Przypomnij
                                      > sobie inne dyskusje. Już zaczyna osobiste wycieczki.

                                      Nic nie będę brnął i niczego nie będę zmieniał.
                                      To ty - delikatnie mówiąc - gadasz głupoty, używając określeń "każdy", "żaden". Ale pewnie nie będziesz próbował z tego wybrnąć; uniesiesz się źle pojmowanym honorem i - z braku argumentów - pod byle pretekstem zakończysz dyskusję. Właściwie to już to zapowiedziałeś.
                                      • samspade Re: Przecież wszyscy wiedą o co chodzi. 05.09.14, 15:50
                                        I jak zawsze nie odnosisz się do meritum.
                                        Jak kasjerka zatrudniona na śmieciówce przez agencję pracy za 1500 ma kupić samochód zbudować dom i wyjechać na zagraniczne wakacje?
                                        To już nawet nie chodzi o wysokość zarobków. Chodzi o to że osoby na śmieciówkach nie zyskują w porównaniu z etatem. Bo przeważnie zarabiają takie same pieniądze jak zarabiali/zarabiali by na etacie. Ale nie mają składki, nie chroni ich kodeks pracy.
                                        Więc z łaski swojej przestać pieprzyć i pisać że ludzie zyskują po kilka tysięcy złoty. Bo tak nie jest.
                                        • klemens1 Re: Przecież wszyscy wiedą o co chodzi. 05.09.14, 15:59
                                          samspade napisał:

                                          > I jak zawsze nie odnosisz się do meritum.
                                          > Jak kasjerka zatrudniona na śmieciówce przez agencję pracy za 1500 ma kupić sam
                                          > ochód zbudować dom i wyjechać na zagraniczne wakacje?

                                          Oto meritum - przeczytaj uważnie kilka razy:
                                          Bo w rzeczywistości niektórzy sobie za śmieciówki domy kupują.

                                          Z tego co napisałem powyżej mogę się wytłumaczyć, ale nie mam zamiaru tłumaczyć się z głupot twojego autorstwa, jakoby każdy na śmieciówce miał sobie kupować dom czy auto.

                                          • samspade Re: Przecież wszyscy wiedą o co chodzi. 05.09.14, 16:14
                                            I jak zawsze wybiórcze cytowanie.
                                            Ale już w innym miejscu napisałem co to jest śmieciówka.
                                            • klemens1 Re: Przecież wszyscy wiedą o co chodzi. 07.09.14, 17:03
                                              samspade napisał:

                                              > I jak zawsze wybiórcze cytowanie.

                                              To wskaż, co istotnego pominąłem.


                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 15:32
                                    galtomone napisał:

                                    > Norma jednak pokazuje, ze to o czym piszesz to margines a nie nortma wlasnie.

                                    I to uprawnia kogokolwiek do używania określeń "każdy", "żaden" ?
                                    • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 16:54
                                      Owszem, bo my jestesmy norlmani I potrafimy czytac miedzy wierszami. Przy takich dyskusjach nie ma znaczenia czy masz racje na 0,1 czy na 1% wszystkich tak zatrudnionych.
                                      • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 17:13
                                        bo dla klemensa każda umowa cywilno prawna to śmiećówka.
                                        nie rozróżnia niuansu że każda śmieciówka to ucp ale nie każda umowa cywilno prawna to śmieciówka.
                                        a wszystkim na około zarzuca brak bitu.
                                        • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 17:38
                                          samspade napisał:

                                          > bo dla klemensa każda umowa cywilno prawna to śmiećówka.
                                          > nie rozróżnia niuansu że każda śmieciówka to ucp ale nie każda umowa cywilno pr
                                          > awna to śmieciówka.
                                          > a wszystkim na około zarzuca brak bitu.

                                          Racz się za mnie nie wypowiadać, tym bardziej że sam nie masz pojęcia, co to jest śmieciówka - definicję już ci zacytowałem w innym poście.
                                          • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 17:49
                                            Zacytowałeś związkowcu.I co z tego? Inne rzeczy uważamy za śmieciówki. Ja jestem bardziej liberalny.
                                            • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 07.09.14, 17:04
                                              samspade napisał:

                                              > Zacytowałeś związkowcu.I co z tego?

                                              To z tego, żebyś się doedukował, co to jest śmieciówka.

                                              • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 07.09.14, 18:11
                                                Wiem ze komuch zwiazkowiec nie zrozumie ze mozna miec imne zdanie. Ale coz. Po raz kolejny napisalem co mysle. U nie musze zgadzac sie z towarzyszami zwiazkowcami.
                                                Nie pasuje ci to? Trudno.
                                                • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 07.09.14, 20:34
                                                  samspade napisał:

                                                  > Wiem ze komuch zwiazkowiec nie zrozumie ze mozna miec imne zdanie. Ale coz. Po
                                                  > raz kolejny napisalem co mysle.

                                                  Może inaczej - jaka grupa nie-komuchów używa takiej definicji jak ty, czyli totalne widzimisię?

                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 07.09.14, 21:24
                                                    Nie wiem i mam to gdzies.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 10:46
                                                    samspade napisał:

                                                    > Nie wiem i mam to gdzies.

                                                    Tu mnie zaskoczyłeś, bo byłem praktycznie pewien, że zaraz przytoczysz jakieś definicje i się okaże że to ty masz rację.
                                                    A jednak to ty sobie coś wymyśliłeś, czego ludzkość nie podziela.
                                                    Najważniejsze to "mieć to gdzieś" - w żadnym przypadku do błędu się nie przyznawaj.
                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 12:59
                                                    Nie uwazam ze nie popieranie w calosci zdania zwiazkow zawodowych bylo bledem. Nie jestem jedyny ktory nie zgadza sie przytej definicji.
                                                    I gdybys przeczytal co napisalem a wlasciwie zrozumial jaka rzecz nie zaprzata mi glowy/ co mam gdzies
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 13:09
                                                    samspade napisał:

                                                    > Nie jestem jedyny ktory nie zgadza sie przytej definicji.

                                                    No to podaj linka do definicji zgodnej z twoją. Oczywiście nie na tym forum.


                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 13:13
                                                    lembol.pl/dlaczego-umowy-smieciowe-wcale-nie-sa-smieciowe/
                                                    Wiele jest takich artykulow. Poszukaj sobie.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 13:24
                                                    samspade napisał:

                                                    > lembol.pl/dlaczego-umowy-smieciowe-wcale-nie-sa-smieciowe/
                                                    > Wiele jest takich artykulow. Poszukaj sobie.

                                                    Ale żeś przywalił - mistrzostwo !!!
                                                    Przecież ten artykuł twierdzi dokładnie to, co tu próbuję wam w prosty i oczywisty sposób wyłożyć.

                                                    Ad meritum: w artykule nie ma nowej definicji umowy śmieciowej; artykuł stwierdza, że ta nazwa jest myląca. Co też tu stwierdziłem wcześniej.
                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 13:26
                                                    Zobacz kolejny link. Zobaczysz ze nie wszyscy powielaja zgadzaja sie z definicja twoich kolegow.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 13:33
                                                    samspade napisał:

                                                    > Zobacz kolejny link. Zobaczysz ze nie wszyscy powielaja zgadzaja sie z definicj
                                                    > a twoich kolegow.

                                                    Zobaczyłem i też się całkowicie zgadzam z tym, co tam napisano. I nadal nie widzę innej definicji niż ta, którą wymyślili obiboki z zz.
                                                    I nie - nie są oni i nigdy nie będą moimi kolegami. A ty się tak ich nie wypieraj.
                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 13:50
                                                    A czemu to niby mam sie zgadzac z tym co napisza/powiedza zz? Nie zgadzam sie i juz. Deal with it.
                                                    Napisalem co uwazam za smieciowke. Nie jestem jedyny. Nie zgadzasz sie trudno.
                                                    Juz sie z tym pogodzilem.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 14:31
                                                    samspade napisał:

                                                    > Napisalem co uwazam za smieciowke.

                                                    Szkoda że nie napisałeś tego wcześniej - bo dyskutowaliśmy o 2 różnych rzeczach.

                                                    > Nie jestem jedyny.

                                                    Nadal jednak tego nie udowodniłeś.

                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 15:42
                                                    Przeciez pisalem ze nie uwazam samozatrudnienia za umowy smieciowe.
                                                    Nie uwazam umow cywilno prawnych za zlo wcielone. Uwazam je za omijanie prawa.
                                                    Zawdze na takiej formie "zatrudnienia" zyskuje pracodawca. Zdarza sie ze pracownik zyskuje finansowo. Zdarza sie ze pracownik uzgodni kwestie zwolnien urlopow itp. Zdarza sie.
                                                    I wszyscy wiemy gdzie sie to nie zdarza.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 16:01
                                                    samspade napisał:

                                                    > Przeciez pisalem ze nie uwazam samozatrudnienia za umowy smieciowe.

                                                    To chyba tylko ty. Są przypadki, gdzie ludzie są zmuszani do przejścia na działalność. Do tego bezpłatne urlopy.

                                                    > Nie uwazam umow cywilno prawnych za zlo wcielone. Uwazam je za omijanie prawa.
                                                    > Zawdze na takiej formie "zatrudnienia" zyskuje pracodawca.

                                                    Nie zawsze - a często mniej zyskuje od pracownika.

                                                    > Zdarza sie ze pracownik zyskuje finansowo. Zdarza sie ze pracownik uzgodni kwestie zwolnien urlopow
                                                    > itp. Zdarza sie.
                                                    > I wszyscy wiemy gdzie sie to nie zdarza.

                                                    Tu się zgadzam.

                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 16:36
                                                    Pracodawca zyskuje zawsze. Gdyby nie zyskiwal nie bylo by kombinacji. Zyskuje finansowo i prawnie
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 17:12
                                                    samspade napisał:

                                                    > Pracodawca zyskuje zawsze. Gdyby nie zyskiwal nie bylo by kombinacji. Zyskuje
                                                    > finansowo i prawnie

                                                    No i zyskuje ten promil pracowników, czyli dziesiątki ludzi, których znam (z różnych firm) oraz ci, których zna księgowa.
                                                    Cała reszta jest wyzyskiwana.
                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 08:19
                                                    Na umowach cp zawsze zuskuje pracodawca. Pracownik nie zawsze. I to kogo zna twoja ksiegowa tego nie znieni.
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 09:53
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > samspade napisał:
                                                    >
                                                    > > Pracodawca zyskuje zawsze. Gdyby nie zyskiwal nie bylo by kombinacji. Zy
                                                    > skuje
                                                    > > finansowo i prawnie
                                                    >
                                                    > No i zyskuje ten promil pracowników, czyli dziesiątki ludzi, których znam (z ró
                                                    > żnych firm) oraz ci, których zna księgowa.
                                                    > Cała reszta jest wyzyskiwana.

                                                    Wreszcie napisales cos z sensem, choc jak sie domyslam sililes sie na sarkazm.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 11:35
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > No i zyskuje ten promil pracowników, czyli dziesiątki ludzi, których znam (z ró
                                                    > > żnych firm) oraz ci, których zna księgowa.
                                                    > > Cała reszta jest wyzyskiwana.
                                                    >
                                                    > Wreszcie napisales cos z sensem, choc jak sie domyslam sililes sie na sarkazm.

                                                    Siliłem się na wskazanie prawdopodobieństwa znania przeze mnie i księgową wszystkich ludzi niewyzyskiwanych poprzez śmieciówki.
                                                    Nie łudziłem się nawet mikrosekundy, że cokolwiek pojmiesz.

                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 12:08
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > No i zyskuje ten promil pracowników, czyli dziesiątki ludzi, któryc
                                                    > h znam (z ró
                                                    > > > żnych firm) oraz ci, których zna księgowa.
                                                    > > > Cała reszta jest wyzyskiwana.
                                                    > >
                                                    > > Wreszcie napisales cos z sensem, choc jak sie domyslam sililes sie na sar
                                                    > kazm.
                                                    >
                                                    > Siliłem się na wskazanie prawdopodobieństwa znania przeze mnie i księgową wszys
                                                    > tkich ludzi niewyzyskiwanych poprzez śmieciówki.
                                                    > Nie łudziłem się nawet mikrosekundy, że cokolwiek pojmiesz.

                                                    Alez pojolem wszystko i nawet przynalem CI racje tak jest - juz nie ma sie o co spierac.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 14:41
                                                    > > Siliłem się na wskazanie prawdopodobieństwa znania przeze mnie i księgową
                                                    > wszys
                                                    > > tkich ludzi niewyzyskiwanych poprzez śmieciówki.
                                                    > > Nie łudziłem się nawet mikrosekundy, że cokolwiek pojmiesz.
                                                    >
                                                    > Alez pojolem wszystko i nawet przynalem CI racje tak jest - juz nie ma sie o co
                                                    > spierac.

                                                    Tak - czyli jak? Znam razem z księgową wszystkie przypadki, gdzie śmieciówka opłaca się pracownikowi?
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 15:19
                                                    Juz mi sie nie chce szukac Twojej poprzedniej wypowiedzido ktorej calosc ostatnich postow sie odnosila.

                                                    JUHU!!! WYgrales!
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 16:23
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Juz mi sie nie chce szukac Twojej poprzedniej wypowiedzido ktorej calosc ostatn
                                                    > ich postow sie odnosila.
                                                    >
                                                    > JUHU!!! WYgrales!

                                                    Wielki mi wyczyn - wygrać z kimś, komu się "nie chce szukać" ....
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 16:40
                                                    Juz niebadz taki skromy. Merytorycznie nie dales rady ale zameczyles wroga na smierc - to tez sie liczy!
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 10.09.14, 12:51
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Juz niebadz taki skromy. Merytorycznie nie dales rady ale zameczyles wroga na s
                                                    > mierc - to tez sie liczy!

                                                    Nie masz pojęcia kto płaci składki chorobowe ani kto płaci chorobowe.
                                                    Nie masz pojęcia, co to jest umowa śmieciowa - do tej pory nie podałeś definicji zgodnej z twoimi wymysłami.

                                                    Ale bezczelności, która pozwala ci pisać, że to ja "nie dałem rady merytorycznie" ci nie brakuje.
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 10.09.14, 15:10
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Nie masz pojęcia kto płaci składki chorobowe ani kto płaci chorobowe.

                                                    Ble, ble , ble.... - to prosze (ktory to juz raz) powiedz wrpst kto placi skladki chorobowe zaetatowego pracownika. Bo poruszasz ten temat od X postow ani razu nie udzilajac odp. kto - choc twierdzisz ze udzieliles.

                                                    Zatem, dla jasnosc - uznaj,y ze masz racje, ja jestem GUPI. Bardzo cie prosze, powiedz mi kto, jesli nie moj pracodwaca, placi za mnie te skladki????

                                                    ...................................................... - tu wstaw konkretna odpowoiedz, zebym wiedzial komu dziekowac

                                                    > Ale bezczelności, która pozwala ci pisać, że to ja "nie dałem rady merytoryczni
                                                    > e" ci nie brakuje.

                                                    To nie bezczelnosc tylko szczerosc i stwierdzenie faktu.
                                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 10.09.14, 16:32
                                                    galtomone napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie masz pojęcia kto płaci składki chorobowe ani kto płaci chorobowe.
                                                    >
                                                    > Ble, ble , ble.... - to prosze (ktory to juz raz) powiedz wrpst kto placi sklad
                                                    > ki chorobowe zaetatowego pracownika. Bo poruszasz ten temat od X postow ani raz
                                                    > u nie udzilajac odp. kto - choc twierdzisz ze udzieliles.

                                                    Nie moja wina że jesteś ślepy. W poprzednim moim poście dostałeś linka.

                                                    Jeszcze zapomniałeś o tym.
                                                    > > GDZIE uogólniam?
                                                    > > Przecież zaznaczam wyraźnie "niektóre", "zdarza się". To wy, Marsjanie, używaci
                                                    > > e kwantyfikatorów ogólnych "zawsze", "każdy", "nigdy".
                                                    >
                                                    > Siur!!!!

                                                    Zarzuciłeś mi coś, to teraz to udowodnij. Tym bardziej, że to ty bezczelnie twierdzisz, że nie mam nic merytorycznego do napisania. To teraz MERYTORYCZNIE wskaż, gdzie uogólniam.

                                                    Ale pewnie ci się nie będzie chciało, jak zauważyłeś, że idiotę z siebie zrobiłeś ...
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 10.09.14, 17:53
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > klemens1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Nie masz pojęcia kto płaci składki chorobowe ani kto płaci chorobow
                                                    > e.
                                                    > >
                                                    > > Ble, ble , ble.... - to prosze (ktory to juz raz) powiedz wrpst kto placi
                                                    > sklad
                                                    > > ki chorobowe zaetatowego pracownika. Bo poruszasz ten temat od X postow a
                                                    > ni raz
                                                    > > u nie udzilajac odp. kto - choc twierdzisz ze udzieliles.
                                                    >
                                                    > Nie moja wina że jesteś ślepy. W poprzednim moim poście dostałeś linka.

                                                    Wizialem, dzieki - potwierdzizles to co mowie od poczatklu z aczym nie wqiem czemu sie klocisz.
                                                    Tak mysalem juz ze 20 postow temu, ze ta dyskusja jest bez sensu - dzieki, ze tym razem jasno to potwierdziles.

                                                    COs tam jeszcze nizej pisales ale to znow bylaby taka sama dyskujs jak o tych skladach, na koniec I tak napisalbys, to co ja... szkoda czasu.
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 09:52
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Nie uwazam umow cywilno prawnych za zlo wcielone. Uwazam je za omijanie p
                                                    > rawa.
                                                    > > Zawdze na takiej formie "zatrudnienia" zyskuje pracodawca.
                                                    >
                                                    > Nie zawsze - a często mniej zyskuje od pracownika.

                                                    A rownie czesto pracownik nie zyskuje nic a traci wzgledem etatu.
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 09:48
                                                    samspade napisał:

                                                    > Przeciez pisalem ze nie uwazam samozatrudnienia za umowy smieciowe.
                                                    > Nie uwazam umow cywilno prawnych za zlo wcielone. Uwazam je za omijanie prawa.

                                                    Ja dokladnie tak samo.
                                                    Czym innym jest umowa mniedzy mna a panem X na zrobienie bramy, dachu, obrazu, itd...itd... A czym innym umowa, ze teraz zmiast byc zatrudnionym na etacie na kasie, bedziesz wykonywac "dzilo" zliczania towarow (a o reszte ty sie martw) - SZCZEGOLNIE!!! W sytuacji gdy nie idzie za tym wyrazna poprawa warunkow finansowaych aby praconik byl wstanie sam oplacic to co mialby oplacone w ramach etatu. (bo zeby tego nie placic pracodawca go nie zatrudnia jako swojego pracownika, tylko pracownika firmy trzeciej)

                                                    > Zawdze na takiej formie "zatrudnienia" zyskuje pracodawca. Zdarza sie ze pracow
                                                    > nik zyskuje finansowo. Zdarza sie ze pracownik uzgodni kwestie zwolnien urlopow
                                                    > itp. Zdarza sie.
                                                    > I wszyscy wiemy gdzie sie to nie zdarza.

                                                    Dokladnie. Ale to ludzie wykonujacy proste prace sie myla, bo skoro kelmesowi jest dobrze, tzn ze wszystkim jest dobrze (i wszyscy czlonkowie ZZ to zlodzieje!).
                                                  • galtomone Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 09.09.14, 09:32
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Zobaczyłem i też się całkowicie zgadzam z tym, co tam napisano. I nadal nie wid
                                                    > zę innej definicji niż ta, którą wymyślili obiboki z zz.

                                                    Kazdy czlonek zz to obibok czyli zlodziej?

                                                    > I nie - nie są oni i nigdy nie będą moimi kolegami.

                                                    Nigdy nie mow nigdy...
                                                  • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 08.09.14, 13:24
                                                    infografika.wp.pl/title,Czy-umowy-smieciowe-naprawde-sa-smieciowe,wid,14403073,wiadomosc.html?ticaid=11368d

                                                    Widac nie jestem jedyny. I nie tylko na tym forum
                                • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 14:59
                                  klemens1 napisał:

                                  > Żeby nie przeciągać - nie ma reguły.
                                  > Na DG można 1500 grosze, a na śmieciówce dziesiątki tysięcy.

                                  Kto zarabia dziesiątki tysięcy? Która kasjerka, ochroniarz, sprzątaczka czy jak ich określasz pogardliwie robol?
                                  • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 15:39
                                    samspade napisał:

                                    > > Żeby nie przeciągać - nie ma reguły.
                                    > > Na DG można 1500 grosze, a na śmieciówce dziesiątki tysięcy.
                                    >
                                    > Kto zarabia dziesiątki tysięcy? Która kasjerka, ochroniarz, sprzątaczka czy jak
                                    > ich określasz pogardliwie robol?

                                    Mnie się zdarzało tak zarabiać (i nie tylko mnie). A jestem nikim innym, ale właśnie robolem - najniżej w piramidzie organizacyjnej firmy.
                                    Teraz też byłbym na śmieciówce, ale się szef nie zgodził, więc mam dg.
                                    • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 15:46
                                      Tylko udajesz tak głupiego? Na śmieciówkach ludzie zarabiają grosze. Nie mają opłaconych składek. Nie obejmuje ich kodeks pracy. O kupnie samochodu mogą sobie pomarzyć. Wczasy pod gruszą u rodziny.
                                      A jeżeli ktoś zarabia dziesiątki tysięcy na umowie cywilno prawnej i nie opłaca sobie składek nie odkłada na przyszłość, to jego wybór.
                                      Ludzie na śmiecowkach tego wyboru nie mają. Te wszystkie kasjerki, sprzątaczki ochroniarze telemerketerzy nie mają tego wyboru.
                                      • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 16:01
                                        samspade napisał:

                                        > Tylko udajesz tak głupiego? Na śmieciówkach ludzie zarabiają grosze.

                                        Masz wrażenie że udaję głupiego, bo jesteś wyposażony tylko w jeden bit i dla ciebie albo wszyscy na śmieciówkach są bogaczami, albo zarabiają grosze. Dokup drugi bit i wszystko stanie się dla ciebie jasne.
                                        • samspade Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 16:12
                                          A ty zakup sobie choć jeden bit i przeczytaj to co napisałem. Co uważam za śmieciówki.
                                          A tak nie masz żadnego i nie rozumiesz co piszę.
                                          Ale ułatwię ci i napiszę jeszcze raz.
                                          Dla mnie śimieciówki to nie jest ominięcie kosztów pracy i danie pracownikowi tyle pieniędzy żeby stać go było na opłacenie składek itp.
                                          Śmieciówki to wykorzystywanie sytuacji materialnej ludzi i zatrudnianie ich na tych umowach bez żadnych podwyżek. Bez dania im szansy. To zatrudnianie bardzo często przez agencje pracy żeby nie martwić się PIPem, nie martwić się urlopami, nadgodzinami itp.
                                          Już pisałem że to co napisałeś to nie są śmieciówki. Pisałeś o wyższych zarobkach itp.
                                          Jeżeli pracodawca dogada się z pracownikiem i da mu więcej pieniędzy za samozatrudnienie, jeżeli dogada się w kwestii urlopu itp. nie można pisać o śmieciówce. To jest ominięcie kosztów pracy. W ten sposób więcej zostaje w kieszeni i pracodawcy i pracownika.

                                          • klemens1 Re: Czyli jednak nie piszesz o śmieciówkach. 05.09.14, 17:36
                                            samspade napisał:

                                            > Dla mnie śimieciówki to nie jest ominięcie kosztów pracy i danie pracownikowi t
                                            > yle pieniędzy żeby stać go było na opłacenie składek itp.
                                            > Śmieciówki to wykorzystywanie sytuacji materialnej ludzi i zatrudnianie ich na
                                            > tych umowach bez żadnych podwyżek.

                                            No to żeś taką definicję przypierdzielił, że nie da się z tym dyskutować, bo śmieciówka z definicji (wyłącznie twojej definicji) to wyzysk.
                                            Może jeszcze obowiązkowo zawszona nora jako stanowisko pracy, bo inaczej nie mamy do czynienia ze śmieciówką?

                                            Nie twórz własnych definicji, bo inni się już tym zajęli, tym bardziej że to ty wyskoczyłeś z zarzutem:

                                            Teraz będzie brnął i wymyślał coraz to nowe konstrukcje żeby tylko nie przyznać
                                            że się pomylił że nie o to chodziło.


                                            I kto tu brnie i wymyśla nowe konstrukcje?


                                            Oto czym jest śmieciówka wg związków zawodowych. Zauważ, że dg też tam jest.

                                            Według związków zawodowych umową śmieciową może być każdy stosunek pracy inny niż umowa o pracę na czas nieokreślony. W szczególności jako "śmieciowe" traktują one następujące stosunki pracy:

                                            umowa cywilnoprawna (np. umowa zlecenie, o dzieło), jeśli są używane do opisywania prac o charakterze ciągłym i na rzecz jednego pracodawcy;
                                            samozatrudnienie, z powodów jak wyżej;
                                            umowa o pracę zawarta na czas określony[3] (umowa czasowa), ze względu na –; w opinii związków – brak stabilizacji zawodowej i pewności zatrudnienia[5][6], co dotyczy zwłaszcza umów zawartych na bardzo długi okres, np. 10 lat[6].

                                            • samspade Klemens jest socjalistą. 05.09.14, 17:47
                                              Podaje związkową definicję śmieciówki.
                                              • galtomone Toz ja to juz dawno mowie!!! 05.09.14, 21:39
                                                Jak tylko wymyslil te rewaelacje, ze jak sie zwolni pracodawcow z obowiazku placenia skladek za pracownika, to zaraz wszyscy dostana podwyzki! :-)
                                                • samspade Re: Toz ja to juz dawno mowie!!! 05.09.14, 21:55
                                                  Powinien powiedzieć kasjerce jak to jest szczęśliwa że pracuje na śmieciówce za gó...ane pieniądze. W ten sposób ma więcej dla siebie. Przecież księgowa klemensa tak powiedziała. Ciekawa czy księgowa tej pani mówi jej to samo.
                                                  Choć klemens ma rację z jedną rzeczą za śmieciówkę tej pani i wielu wielu innych dom wybuduje właściciel agencji pracy gdzie są one zatrudnione.
                                                  • galtomone Re: Toz ja to juz dawno mowie!!! 05.09.14, 22:25
                                                    Ba! I to pewnie nie jeden :-)
                                                • klemens1 Re: Toz ja to juz dawno mowie!!! 07.09.14, 17:06
                                                  galtomone napisał:

                                                  > Jak tylko wymyslil te rewaelacje, ze jak sie zwolni pracodawcow z obowiazku pla
                                                  > cenia skladek za pracownika, to zaraz wszyscy dostana podwyzki! :-)

                                                  Bo dostają. To się dzieje w praktyce, a nie w twojej wyobraźni.
                                                  • galtomone Re: Toz ja to juz dawno mowie!!! 07.09.14, 21:12
                                                    Zapomniales dodac, ze wieksze niz to co pracodawca w sumie na pracownika wydawal (sarkazm!).
                                                  • klemens1 Re: Toz ja to juz dawno mowie!!! 08.09.14, 10:47
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Zapomniales dodac, ze wieksze niz to co pracodawca w sumie na pracownika wydawa
                                                    > l (sarkazm!).

                                                    Takie same jak wydawał (rzeczywistość!).
                                                  • galtomone Re: Toz ja to juz dawno mowie!!! 08.09.14, 11:22
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Zapomniales dodac, ze wieksze niz to co pracodawca w sumie na pracownika
                                                    > wydawa
                                                    > > l (sarkazm!).

                                                    > Takie same jak wydawał (rzeczywistość!).

                                                    Promil rzeczywistosci - ale gratuluje, ze starcza ci do pierwszego. Jak czecsz zobaczyc czym naprawde jest umowa smieciowa to sie zatrudnij np. w ochronie.

                                                    Mysle, ze szybko zorientujesz sie, ze to co masz ty dzis i to co ma ochroniarz to nie to samo.
                                                  • klemens1 Re: Toz ja to juz dawno mowie!!! 08.09.14, 11:55
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Promil rzeczywistosci

                                                    Kiedyś był procent, teraz promil - co jeszcze wymyślisz, skoro rzeczywistość znowu nie pasuje do twoich wyobrażeń?
                                                    Dziwne, że akurat zawsze na ten promil trafiam - nawet w przypadku robola (czy też: pracownika fizycznego) na budowie autostrady. Księgowa też zna same przypadki "promilowe".

                                                    > Jak czecsz zobaczyc czym naprawde jest umowa smieciowa to sie zatrudnij np. w ochronie.

                                                    Następny, co wymyśla własne definicje. Umowa śmieciowa to długotrwały stosunek pracy bez etatu - to tak w skrócie.
                                                    A że tobie kojarzy się to tylko z 3.5/h, to już nie moja wina.

                                              • klemens1 Re: Klemens jest socjalistą. 07.09.14, 17:05
                                                samspade napisał:

                                                > Podaje związkową definicję śmieciówki.

                                                Podaję definicję stworzoną przez wrogów kapitalistów. Czyli taką, jaka powinna wam pasować. Ale wam nic się nie podoba.
                                                • samspade Nie tylko socjalista ale komunista. 07.09.14, 18:08
                                                  Wam? Cos ci sie poyebalo. Ale miej sobie poglady jakie chcesz.
                                                  • klemens1 Re: Nie tylko socjalista ale komunista. 07.09.14, 20:30
                                                    samspade napisał:

                                                    > Wam? Cos ci sie poyebalo. Ale miej sobie poglady jakie chcesz.

                                                    Tak, wam. Definicja miała podobać się WAM. Dlatego jest to definicja wg zz, a nie Lewiatana.
                                                    Nie wiem, gdzie tu widzisz problem.
                                                  • samspade Re: Nie tylko socjalista ale komunista. 07.09.14, 21:22
                                                    Nie widze zadnego problemu. Nie wiem skad taki pomysl. I nie wiem tez skad pomysl zeby definnicja podobala sie mnie. Za innych nie bede pisal pytaj sie ich. A pisanie do mnie w liczbie mnogiej. Coz...
                                                  • klemens1 Re: Nie tylko socjalista ale komunista. 08.09.14, 10:49
                                                    samspade napisał:

                                                    > Nie widze zadnego problemu. Nie wiem skad taki pomysl. I nie wiem tez skad pomy
                                                    > sl zeby definnicja podobala sie mnie.

                                                    Jebać kapitalistów-krwiopijców !!! Czyż nie to wspólne hasło przyświeca tobie i zz?

                                                    > Za innych nie bede pisal pytaj sie ich. A
                                                    > pisanie do mnie w liczbie mnogiej. Coz...

                                                    Pisałem nie tylko do ciebie.
                                                  • galtomone Re: Nie tylko socjalista ale komunista. 08.09.14, 11:24
                                                    Osobiscie przypuszczam, ze nawet dzisiejsze wypaczone zz wola jednak nadzorowac dzialania pracodawcow (tak zeby sie nie zmeczyc) niz ich jebac... Ale coz... kazdy ma wlasne potrzeby....
                                                  • klemens1 Re: Nie tylko socjalista ale komunista. 08.09.14, 12:02
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Osobiscie przypuszczam, ze nawet dzisiejsze wypaczone zz wola jednak nadzorowac
                                                    > dzialania pracodawcow (tak zeby sie nie zmeczyc) niz ich jebac...

                                                    Więc tym bardziej powinna się wam ichnia definicja podobać.
                                                  • samspade Re: Nie tylko socjalista ale komunista. 08.09.14, 13:02
                                                    Mnie takie haslo nie przyswieca. Nie wiem skad ten pomysl. Co do zwiazkow sam wiesz lepiej.
                                            • galtomone Klemes... jedno pytanie - proste. 05.09.14, 21:38
                                              Skoro te umowy sa tak swietnie zajebiste, to dlaczego (I to nie tylko u nas) nazywaja sie smieciowe?
                                              • klemens1 Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 07.09.14, 17:07
                                                galtomone napisał:

                                                > Skoro te umowy sa tak swietnie zajebiste, to dlaczego (I to nie tylko u nas) na
                                                > zywaja sie smieciowe?

                                                Znowu wymagasz ode mnie, żebym tłumaczył się z głupot, które wymyślają inni.

                                                Już ci pisałem, że mnie ostatnie 2 razy proponowano etat z zaznaczeniem, że taka forma zatrudnienia jest preferowana. Wynegocjowałem śmieciówkę, bo dla mnie to etat jest śmieciowy.
                                                • galtomone Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 07.09.14, 21:12
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > galtomone napisał:
                                                  >
                                                  > > Skoro te umowy sa tak swietnie zajebiste, to dlaczego (I to nie tylko u n
                                                  > as) na
                                                  > > zywaja sie smieciowe?
                                                  >
                                                  > Znowu wymagasz ode mnie, żebym tłumaczył się z głupot, które wymyślają inni.

                                                  Nie mam pytan - a ty wiedzy! |EOT
                                                  • klemens1 Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 08.09.14, 10:50
                                                    galtomone napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > galtomone napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Skoro te umowy sa tak swietnie zajebiste, to dlaczego (I to nie tyl
                                                    > ko u n
                                                    > > as) na
                                                    > > > zywaja sie smieciowe?
                                                    > >
                                                    > > Znowu wymagasz ode mnie, żebym tłumaczył się z głupot, które wymyślają in
                                                    > ni.
                                                    >
                                                    > Nie mam pytan - a ty wiedzy! |EOT

                                                    Nie mam wiedzy, dlaczego ktoś te umowy tak nazwał. Dla mnie takie nazewnictwo to głupota i nie mam zamiaru z tej głupoty się tłumaczyć.
                                                    Ty natomiast nie masz bladego pojęcia, kto za etatowca płaci składki chorobowe, które są tak zajebiste, że i tak pracodawca musi to chorobowe pracownikowi płacić.

                                                  • galtomone Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 08.09.14, 11:26
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > klemens1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > galtomone napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > Skoro te umowy sa tak swietnie zajebiste, to dlaczego (I to n
                                                    > ie tyl
                                                    > > ko u n
                                                    > > > as) na
                                                    > > > > zywaja sie smieciowe?
                                                    > > >
                                                    > > > Znowu wymagasz ode mnie, żebym tłumaczył się z głupot, które wymyśl
                                                    > ają in
                                                    > > ni.
                                                    > >
                                                    > > Nie mam pytan - a ty wiedzy! |EOT
                                                    >
                                                    > Nie mam wiedzy, dlaczego ktoś te umowy tak nazwał. Dla mnie takie nazewnictwo t
                                                    > o głupota i nie mam zamiaru z tej głupoty się tłumaczyć.

                                                    Tak to zawsze bylo, ze czlowiek rzeczy ktorych nie rozumial nazywal glupimi (ewentualnie czarami). Ale to tak na marginesie. Widze ze wysoko postawilem poprzeczke.

                                                    > Ty natomiast nie masz bladego pojęcia, kto za etatowca płaci składki chorobowe,

                                                    Acha... ty za mnie co mysle i wiem mozesz dopowiadac? No to OK... skoro nie robi tego moj pracodawca to kto? Uswiadom mnie skoro jestem takim durniem.,
                                                  • klemens1 Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 08.09.14, 12:01
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Nie mam wiedzy, dlaczego ktoś te umowy tak nazwał. Dla mnie takie nazewni ctwo t
                                                    > > o głupota i nie mam zamiaru z tej głupoty się tłumaczyć.
                                                    >
                                                    > Tak to zawsze bylo, ze czlowiek rzeczy ktorych nie rozumial nazywal glupimi (ew
                                                    > entualnie czarami).

                                                    Zwłaszcza że od kilkunastu lat na tych "niezrozumiałych" zasadach pracował i dzięki nim dorobił się kilku mieszkań.
                                                    I ty, Marsjaninie, masz czelność twierdzić, że ja czegoś w dg albo umowie o dzieło nie rozumiem.

                                                    > > Ty natomiast nie masz bladego pojęcia, kto za etatowca płaci składki chor
                                                    > obowe,
                                                    >
                                                    > Acha... ty za mnie co mysle i wiem mozesz dopowiadac?

                                                    Ja - w przeciwieństwie do ciebie - nigdy nie wciskam ludziom czegoś, czego nie stwierdzili. Ze swoją niewiedzą nt. chorobowego sam się zdemaskowałeś.

                                                  • galtomone Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 09.09.14, 07:45
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > Nie mam wiedzy, dlaczego ktoś te umowy tak nazwał. Dla mnie takie n
                                                    > azewni ctwo t
                                                    > > > o głupota i nie mam zamiaru z tej głupoty się tłumaczyć.
                                                    > >
                                                    > > Tak to zawsze bylo, ze czlowiek rzeczy ktorych nie rozumial nazywal glupi
                                                    > mi (ew
                                                    > > entualnie czarami).
                                                    >
                                                    > Zwłaszcza że od kilkunastu lat na tych "niezrozumiałych" zasadach pracował i dz
                                                    > ięki nim dorobił się kilku mieszkań.

                                                    Super! Taka wielka wiedze ale nie wiesz dlaczego smieciowka to smieciowka i jeszcze zdazyles do tego DG przyrówna. Peznie miedzy S.J. i S.A. tez nie widzisz roznic?

                                                    > I ty, Marsjaninie, masz czelność twierdzić, że ja czegoś w dg albo umowie o dzi
                                                    > eło nie rozumiem.

                                                    No jak czytam bzdury jakie na ten temat piszesz to nie mam czelność, tylko pewność!

                                                    > > > Ty natomiast nie masz bladego pojęcia, kto za etatowca płaci składk
                                                    > i chor
                                                    > > obowe,
                                                    > >
                                                    > > Acha... ty za mnie co mysle i wiem mozesz dopowiadac?
                                                    >
                                                    > Ja - w przeciwieństwie do ciebie - nigdy nie wciskam ludziom czegoś, czego nie
                                                    > stwierdzili.

                                                    Wlasnie przed chwila to zrobiles - ale znow zaczyna się udowadnianie, ze biale jest czarne.

                                                    > Ze swoją niewiedzą nt. chorobowego sam się zdemaskowałeś.

                                                    No to pytam ponownie, kto za mnie placi skladke???
                                                  • klemens1 Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 09.09.14, 11:29
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Zwłaszcza że od kilkunastu lat na tych "niezrozumiałych" zasadach pracował i dz
                                                    > > ięki nim dorobił się kilku mieszkań.
                                                    >
                                                    > Super! Taka wielka wiedze ale nie wiesz dlaczego smieciowka to smieciowka

                                                    Wiem za to, dlaczego śmieciówka nie powinna się tak nazywać - linki do artykułów podał samspade.
                                                    A dlaczego tak się nazywa - już ci pisałem: nie wymagaj ode mnie tłumaczenia się za nie moje idiotyzmy.

                                                    > i jeszcze zdazyles do tego DG przyrówna.

                                                    Bo DG to JEST śmieciówka, jeżeli oznacza samozatrudnienie i wykonywanie pracy dla jednego kontrahenta.

                                                    > > I ty, Marsjaninie, masz czelność twierdzić, że ja czegoś w dg albo umowie
                                                    > o dzi
                                                    > > eło nie rozumiem.
                                                    >
                                                    > No jak czytam bzdury jakie na ten temat piszesz to nie mam czelność, tylko pewn
                                                    > ość!

                                                    Bzdury to ty wypisujesz, człowieczku z przerośniętym ego. Wymyślasz własne definicje z dupy, które nie zgadzają się z oficjalnymi. I jeszcze śmiesz ironizować, że DG zaliczam do śmieciówek, podczas gdy jest to dosyć typowa śmieciówka - i to w praktyce. Tak się wkopałeś i nawet tego nie widzisz.

                                                    > > > > Ty natomiast nie masz bladego pojęcia, kto za etatowca płaci składk i chor
                                                    > > > obowe,
                                                    > > >
                                                    > > > Acha... ty za mnie co mysle i wiem mozesz dopowiadac?
                                                    > >
                                                    > > Ja - w przeciwieństwie do ciebie - nigdy nie wciskam ludziom czegoś, czego nie
                                                    > > stwierdzili.
                                                    >
                                                    > Wlasnie przed chwila to zrobiles - ale znow zaczyna się udowadnianie, ze biale
                                                    > jest czarne.

                                                    Tutaj się zdemaskowałeś ze swoją "wiedzą". Poczytaj sobie w wikipedii o różnicach pomiędzy s.j. i S.A., żeby mieć czym imponować.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,20,153665139,153798355.html?f=20&w=153665139&a=153798355&wv.x=0
                                                  • galtomone Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 09.09.14, 11:59
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > i jeszcze zdazyles do tego DG przyrówna.
                                                    >
                                                    > Bo DG to JEST śmieciówka, jeżeli oznacza samozatrudnienie i wykonywanie pracy d
                                                    > la jednego kontrahenta.

                                                    DG tego nie oznacza! DG to DG - nigdzie tam nie jest napisane, co dla kogo i na jakich warunkach robisz. Jestes przedsiebiorca a nie pracownikiem, wiec wszystko zalezy od Twoich negocjacji ze swoim klientem/zleceniodawca.

                                                    Stad tym mozesz miec na dg planty ulop a kowalski nie, ale za to on ma 15 klientow a ty jednego.

                                                    Dlatego DG to NIE JEST UMOWA O PRACE!

                                                    > > > I ty, Marsjaninie, masz czelność twierdzić, że ja czegoś w dg albo
                                                    > umowie
                                                    > > o dzi
                                                    > > > eło nie rozumiem.
                                                    > >
                                                    > > No jak czytam bzdury jakie na ten temat piszesz to nie mam czelność, tylk
                                                    > o pewn
                                                    > > ość!

                                                    > Bzdury to ty wypisujesz, człowieczku z przerośniętym ego.

                                                    O... widze ze zaczynamy wycieczki personalne... A to moje wyrosniete ego to widac po duzej czcionce czy tym, ze mowi ci wprost i gadasz glupoty - jak wyzej o byciu pracownikiem na DG i o tym ze DG to smieciowka, choc nie jest umowa o prace???

                                                    > Wymyślasz własne defi
                                                    > nicje z dupy, które nie zgadzają się z oficjalnymi. I jeszcze śmiesz ironizować
                                                    > , że DG zaliczam do śmieciówek, podczas gdy jest to dosyć typowa śmieciówka - i
                                                    > to w praktyce. Tak się wkopałeś i nawet tego nie widzisz.

                                                    Idz do sadu pracy to sie dowiesz, czy DG to umowa o prace i smieciowa (umow o dzielo, umowa zlecenie, itd...)

                                                    > > > > > Ty natomiast nie masz bladego pojęcia, kto za etatowca
                                                    > płaci składk i chor
                                                    > > > > obowe,
                                                    > > > >
                                                    > > > > Acha... ty za mnie co mysle i wiem mozesz dopowiadac?
                                                    > > >
                                                    > > > Ja - w przeciwieństwie do ciebie - nigdy nie wciskam ludziom czegoś
                                                    > , czego nie
                                                    > > > stwierdzili.
                                                    > >
                                                    > > Wlasnie przed chwila to zrobiles - ale znow zaczyna się udowadnianie, ze
                                                    > biale
                                                    > > jest czarne.
                                                    >
                                                    Nadal czekam na wyjasnienie kwestii skladek - skoro to nie pracodawca je za mnie placi TO KTO??? I nie zmieniaj tematu, to byl przyklad SJ SA... Czekam na bardzo konkretna odpowiedz na bardzo konkretne pytanie, w kwestii bardzo konkretnego twierdzenia.

                                                    Jeszcze Ci zacytuje raz, zebys nie mowil ze juz nie wiesz o co chodzi:

                                                    Klemens: "Ty natomiast nie masz bladego pojęcia, kto za etatowca płaci składki chorobowe"

                                                    Ja: kto placi - skoro nie pracodawca?
                                                  • klemens1 Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 09.09.14, 15:42
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Bo DG to JEST śmieciówka, jeżeli oznacza samozatrudnienie i wykonywanie pracy d
                                                    > > la jednego kontrahenta.
                                                    >
                                                    > DG tego nie oznacza! DG to DG - nigdzie tam nie jest napisane, co dla kogo i na
                                                    > jakich warunkach robisz. Jestes przedsiebiorca a nie pracownikiem, wiec wszyst
                                                    > ko zalezy od Twoich negocjacji ze swoim klientem/zleceniodawca.

                                                    Więc napisałem chyba wyraźnie (?), że w zależności od tych negocjacji DG może być śmieciówką.

                                                    > > Bzdury to ty wypisujesz, człowieczku z przerośniętym ego.
                                                    >
                                                    > O... widze ze zaczynamy wycieczki personalne... A to moje wyrosniete ego to wid
                                                    > ac po duzej czcionce czy tym, ze mowi ci wprost i gadasz glupoty - jak wyzej o
                                                    > byciu pracownikiem na DG i o tym ze DG to smieciowka, choc nie jest umowa o pra
                                                    > ce???

                                                    Bo DG jest śmieciówką przy pewnych założeniach (opisałem wyżej), a będąc na DG można być pracownikiem, mimo że dla US czy PIP się nie jest.
                                                    Jeżeli ma się urlop, chorobowe, stanowisko pracy, dostaje się za nadgodziny i ma się wszystkie przywileje, jakie ma etatowiec, to jest się pracownikiem. A to, że jest inny PIT - nie ma żadnego znaczenia.
                                                    Więc to - czy ci się podoba czy nie - nie są głupoty.

                                                    > Nadal czekam na wyjasnienie kwestii skladek - skoro to nie pracodawca je za mni
                                                    > e placi TO KTO???

                                                    Przecież ci podałem linka z odpowiedzią - tylko go zignorowałeś.
                                                  • galtomone Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 09.09.14, 16:33
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Bo DG jest śmieciówką przy pewnych założeniach (opisałem wyżej),
                                                    Przy pewnuch zalozeniach to pies moze byc pajakiem co Wardega ostatnio udowodnil.

                                                    a będąc na DG
                                                    > można być pracownikiem, mimo że dla US czy PIP się nie jest.
                                                    Mozna byc tez prorokiem...
                                                    Nie wazne (w tym wypadku) co sam o sobie myslisz tylko o tym jakie z danym stamen sa zwiazne RZECZYWISTE (podobno lubisz rzeczywistosc) konsekwencje prawne.

                                                    Ale whatever- temat mnie juz zndzil. Ile mozna pisac to samo....

                                                    > Jeżeli ma się urlop, chorobowe, stanowisko pracy, dostaje się za nadgodziny i m
                                                    > a się wszystkie przywileje, jakie ma etatowiec, to jest się pracownikiem.

                                                    Siur!!! Nawet jak sie uprzesz to mozesz nadpracownikiem zostac - na zdrowie!

                                                    > A to, że jest inny PIT - nie ma żadnego znaczenia.
                                                    > Więc to - czy ci się podoba czy nie - nie są głupoty.

                                                    Owszem nie sa, bo jednak jak sie cos nie uda, to bedziesz mogl napisac do sadu pracy zyczenia swiateczne a nie pozew (o PIP nie wspomne).

                                                    > > Nadal czekam na wyjasnienie kwestii skladek - skoro to nie pracodawca je
                                                    > za mni
                                                    > > e placi TO KTO???
                                                    >
                                                    > Przecież ci podałem linka z odpowiedzią - tylko go zignorowałeś.

                                                    Nie caly czas tego nie napislaes - kto za mie placi mopje skladki zdrowotne???? Konkretnie prosze (kolejny raz juz zreszta). Twierdzisz, ze nie moj pracodawca I ze jestem glupi bo nie wiem kto - no to prosze, oswiec mnie! Bo ciagle wprost nie odpowiedziales.
                                                  • klemens1 Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 10.09.14, 13:04
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Bo DG jest śmieciówką przy pewnych założeniach (opisałem wyżej),
                                                    >
                                                    > Przy pewnuch zalozeniach to pies moze byc pajakiem co Wardega ostatnio udowodnil.

                                                    Jak nie wiesz co odpowiedzieć, to przynajmniej miej na tyle honoru, żeby się przymknąć. Bo każdy widzi, że wymiękasz i próbujesz jedynie nieudolnie pyskować.

                                                    > > > Nadal czekam na wyjasnienie kwestii skladek - skoro to nie pracodawca je za mni
                                                    > > > e placi TO KTO???
                                                    > >
                                                    > > Przecież ci podałem linka z odpowiedzią - tylko go zignorowałeś.
                                                    >
                                                    > Nie caly czas tego nie napislaes - kto za mie placi mopje skladki zdrowotne????

                                                    Facet, czy ty naprawdę jesteś jakiś upośledzony? Podałem ci linka do wypowiedzi, gdzie masz odpowiedź na to pytanie. Sprawdziłeś tego linka?

                                                  • galtomone Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 10.09.14, 15:20
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > > > Nadal czekam na wyjasnienie kwestii skladek - skoro to nie pr
                                                    > acodawca je za mni
                                                    > > > > e placi TO KTO???
                                                    > > >
                                                    > > > Przecież ci podałem linka z odpowiedzią - tylko go zignorowałeś.
                                                    > >
                                                    > > Nie caly czas tego nie napislaes - kto za mie placi mopje skladki zdrowot
                                                    > ne????
                                                    >
                                                    > Facet, czy ty naprawdę jesteś jakiś upośledzony? Podałem ci linka do wypowiedzi
                                                    > , gdzie masz odpowiedź na to pytanie. Sprawdziłeś tego linka?
                                                    >

                                                    Jakbym widzial linka to bym nie pytal. Ale do tego nie trzbe linka - chyba mozesz napisac konkretnie KTO PLACI ZA MNIE SKLADKE - bo nie wiem komu dziekowac???
                                                  • klemens1 Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 10.09.14, 16:16
                                                    > Jakbym widzial linka to bym nie pytal. Ale do tego nie trzbe linka - chyba moze
                                                    > sz napisac konkretnie KTO PLACI ZA MNIE SKLADKE - bo nie wiem komu dziekowac???

                                                    W poniższym linku jest link, którego nie widziałeś.


                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,20,153665139,153987546,Re_Klemes_jedno_pytanie_proste_.html?wv.x=2
                                                  • galtomone Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 10.09.14, 17:48
                                                    No to potwierdziales to co twierdze od X postow, ze skladke zdrowotna placi moj pracodawca a czemu zaprzeczales piszac ze nie pracodawca I ze nie mam pojecia kto.

                                                    I tak wyglada dyskusja z toba. 30 poatow zebys potwierdzil to co pisalem na samym poczatku.

                                                    Trudno - lepiej pozno niz wcale - dzieki za link I potwierdzenie, z moje strony EOT.
                                                  • klemens1 Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 11.09.14, 10:30
                                                    galtomone napisał:

                                                    > No to potwierdziales to co twierdze od X postow, ze skladke zdrowotna placi moj
                                                    > pracodawca a czemu zaprzeczales piszac ze nie pracodawca I ze nie mam pojecia
                                                    > kto.

                                                    GDZIE napisałem że nie pracodawca?

                                                    Jeszcze zapomniałeś o tym.
                                                    > > GDZIE uogólniam?
                                                    > > Przecież zaznaczam wyraźnie "niektóre", "zdarza się". To wy, Marsjanie, używaci
                                                    > > e kwantyfikatorów ogólnych "zawsze", "każdy", "nigdy".
                                                    >
                                                    > Siur!!!!

                                                    Zarzuciłeś mi coś, to teraz to udowodnij. Tym bardziej, że to ty bezczelnie twierdzisz, że nie mam nic merytorycznego do napisania. To teraz MERYTORYCZNIE wskaż, gdzie uogólniam.

                                                    Jak widać po wcześniejszych przykładach, nie rozumiesz co czytasz.
                                                    Zagubiony link się odnalazł, a teraz wciskasz mi jakieś durnoty własnego autorstwa.

                                                    Jeszcze raz - KONKRETNIE i MERYTORYCZNIE wskaż gdzie napisałem głupoty, o które mnie oskarżasz.



                                                  • galtomone Re: Klemes... jedno pytanie - proste. 11.09.14, 10:39
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > No to potwierdziales to co twierdze od X postow, ze skladke zdrowotna pla
                                                    > ci moj
                                                    > > pracodawca a czemu zaprzeczales piszac ze nie pracodawca I ze nie mam poj
                                                    > ecia
                                                    > > kto.
                                                    >
                                                    > GDZIE napisałem że nie pracodawca?

                                                    Po pierwsze sam sobie przeszukuj swoje bzdury - ja wiem co napisales I dlaetgo sie tak dopytywalem, bylem ciekaw co wymyslisz.

                                                    Po drugie - TAK, MASZ RACJE!!!! eot
    • to.niemozliwe Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 14:38
      To, co dość dokładnie opisałeś jest jednak znacząco uproszczone.
      "Oszczędność" dotyczy składek emerytalnych pracownika, jego uprawnień pracowniczych, zaś ukryte koszty mogą się pojawić w postaci roszczeń o wykonaną pracę na drodze cywilnej od pracodawcy wobec "pracownika-podmiotu".
      Całe ryzyko jest po stronie pracownika. Ten system generuje powstawanie warstwy prekariatu - ludzi bez poczucia bezpieczeństwa, przewidywalności, zdanych na cykle koniunktury, także łatwych do wyzysku przez pracodawców.
      Jest to wyjątkowo szkodliwe dla poczucia bezpieczeństwa rodzin, a w konsekwencji dla rozwoju gospodarczego, ponieważ to rodzina zabezpieczona majątkiem i jej potrzeby są gwarantem popytu.
      • klemens1 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 14:55
        Spostrzeżenie słuszne, ale w praktyce jakoś tak się nie dzieje. Śmieciówkowi są zadowoleni a inni idą ich przykładem.
        Bo - jakby ktoś jeszcze nie zauważył - etat tylko w teorii "zabezpiecza, gwarantuje i chroni".
        Jak ktoś w firmie pracuje i jest potrzebny, to śmieciówka mu nie szkodzi.
        Jak jest niepotrzebny, to etat mu nie pomoże.
      • kontik_71 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 14:59
        A kto w dzisiejszych czasach ma poczucie bezpieczenstwa i przewidywalosci? To se nie vrati panowie.. w czsach gdy "czkawka" na drugiej polkuli ma wplyw na miescja pracy u nas, nie ma czegos takiego jak przewidywalnosc w stylu z drugiej polowy XX w. Czy sie nam to podoba czy nie, my tego nie zmienimy i lepiej jest to zaakceptowac i tak dzialac aby poczucie bezpieczenstwa zalezalo w wiekszej mierze od nas samych..
    • schweppes1 Re: O/T - koszt kapitalisty 03.09.14, 16:00
      Ogromną i niepodważalną zaletą śmieciówek jest to, że zawsze mniej idzie do koryta (tfu!) hołoty urzędniczej (na pohybel!)
    • galtomone Kontik, poczte sprawdz na gazecie ;-) 03.09.14, 16:15

      • kontik_71 Re: Kontik, poczte sprawdz na gazecie ;-) 03.09.14, 16:28
        Chcesz mi zaproponowac umowe smieciowa :) ?
        • galtomone Za uczciwy jestem - a problemu umow nie rozumiem 03.09.14, 18:53
          Etam umowe smieciowa. Przeciez w wolnm spoleczenstwie powinny obowiazywac (jako wystarczajace) umowy ustne.
          A osobiscie problem umow smieciowych nie rozumiem.
          Czym innym jest jednorazowy kontrakt na prace czy usluge - nawet jesli sie powtarza, podpisany miedzy firma a kims kto ma DG a czym innym dowolna umowa o prace.
          Jesli ta umowa trwa X czasu w sposob (prawie) nie przerwany, to znaczy ze dana osoba tak naprawde jest zatrudniona w firmie X.
          Wiadomo ile ustawowo h ma etat i wszysto co powyzej powinno byc albo odpowiednio zaplacone, albo nich pracodawca przyjmie kolejnego pracownika.
          A to czy umowa jest czasowa czy nie nie ma znaczenia... znaczenie powienin miec staz pracy.

          Moge zwolnic kogo chce - bo tak, ja place i moge placic komu zechce. Ale jesli pracownik pracuje u mnie X czasu to nalezy mu sie Y okres wypowiedzenia... i nie wazne jakie mial wczesniej umowy. Wazne jak wygodala rzeczywistosc.

          Nie jestem specjalista od prawa pracy, ale wydaje mi sie ze wystarczy odrobina dobrej woli i zdrowego rozsadku ustawodawcy i pracodawcow - by temat uproscic i pozbyc sie patologii. Przeciez nie mozna od razu zakladac, ze kazdy pracownik chce pracodawce orznac a i odwrotnie. Urlop, ubezpieczneie zdrowotne, emerytalne itd... to zadna laska.

          Kwestia dyskusyjna jest kto /jak i komu powinien je placic.

          Jasne jest, ze bezpieczniejsze dla pracownika jest gdy jest to obowizek pracodawcy.

          Po pierwsze pracownik moglby wskazywac komu pracodawca ma skladke placic - a kasa ktorej nie mamy w rece to kasa ktora nie kusi do wydania na biezace potrzeby.

          Po drugie, przeniesienie tej odpowiedzlonosci na pracownika, bedzie skutkowac tym, ze bedzie musial placic te skladki od tego co ma dzis na reke... Bo przeciez to nie problem pracodawcy.

          Nikt (jak sadze) nie zada od pracodawcow aby placili za nic, ale tez widzimy co sie dzieje na rynku pracy i zwalanie tego na ZLE PANSWTO to bzdura - bo sa firmy , ktore swoich pracownikow szanuja, placa uczciwie, nie oszukuja na formach zatrudnienia, itd... itd...

          Ale nie mylcie DG/kontraktu specjalisty z umowa kasjerki!!!!
          Ktora najpierw miala etat w supermarkecie i nagodziny, w kolejnym roku supermarket chcial zarobic wiecej, wiec zatrudnilo te sama Pania przez agencje pracy za 1/2 pensji i podwoilo ilosc obowiazkow wywalajac polowe zalogi, itd...itd...

          Ja nie moge pojac tego fenomenu w hipermarketach...
          Rozumiem, ze prchodza swieta i na 2 tyg. potrzeba dodatkowcyh rak do pracy - wtedy korzysta sie z agencji.
          ALe przeciez w sklepach przez caly rok widac kasjerow (wiekszosc) ktorzy rok w rok, gdzieja tylek w tej samej kasie ale nie pracuja w sklepie w ktorym pracuja.
          Za taka fikcje i falszowanie rzeczywistosc katy nakladane przez PIP powinny byc tak wysokie, by zadnemu dyrektorowi to przez mysl nie przeszlo, bo to forma niewolnictwa!

          Niech supermarket placi za etat 800 zl... ale sam a nie tworzy fikcje. Nich odpowiada za ludzi, ktorzy dla niego pracuja... jak kazdy inny pracodawca.

          Pracujac w UK w zyiu nie mialem pisemnej umowy - bo poco. Pracowalem na caly etat, od tego placono skladki, mialem platny urlop ktory sie ustawowo nalezy, i z kazdym rokiem dluzszy okres wypowiedzenia.
          Gdyby pracodawca z dnia na dzien wywalil mnie z roboty bez powodu to jedyne co bym musial pokazac to kolejne cotygodniowe przelewy - wiecej nie trzeba by udowodnic, ze pracowalem.

          U nas zas wszyscy kombinuja jak "wyruchac" siebie nawzajem i panstwo.
          Poza tym malo kto uswiadamia sobie, ze oszukanie dzis pracownika, panstwa na skladakach, itd... skutkuje tym ze za chwile i tak wszyscy zapalacimy wiecej w podatkach czy inny sposob.
          A jak nie, to nam za plecami polowe zakladu wyniosa.
    • schweppes1 "Śmieciówka" jest pod pewnymi względami lepsza 03.09.14, 17:11
      Przypominam, że na UOP trzeba wziąć 10-dniowy urlop w całości, co często bywa uciążliwe... W dodatku trzeba się trzymać każdego zapisu średniowiecznego Kodeksu Pracy, przez który firmy działają mało wydajnie...
    • galtomone Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 09.09.14, 11:53
      klemens1 napisał:

      > Kilka dni temu kilku Marsjan próbowało przekonywać, że kapitalistów należy cisn
      > ąć, bo jak się nie ciśnie, to cały zysk i tak przeznaczą sobie.

      Klemensowi wolno sobie dorabiac i dopowiadac historie innym nie.

      Przytocz te fragmenty, gdzie ktrys z nas pisze o "ciśnięciu kapitalistów". Może ty nie widziesz róznicy w cisnięciu kapitalistow, ktore jest rownoznaczne z nie zakładaniem z góry, ze nagle uwolnione srodki finansowe firma przeznaczy na obnizenie cen produktu i/lub podwyzki plac dla pracownikow. Bo ja zadnego.

      > Wczoraj - przy okazji zaniesienia faktur księgowej - wyszedł przypadkowo temat
      > zatrudniania na "umowach śmieciowych", a konkretnie - kto na tym zyskuje.
      > Księgowa obsługuje kilka dużych firm i wie jak to wygląda.
      >
      > Konkretnie: pracownik zarabia brutto X, pracodawca do tego dokłada swoje koszty
      > pracy (tak, tak, brutto na PIT-cie to nie jest prawdziwe brutto). Przy przejśc
      > iu na firmę obowiązuje reguła, że pracodawca płaci brutto (to mniejsze, z PIT-u
      > ) + VAT, ale najczęściej dopłaca jeszcze minimalny wymagany ZUS.

      Tyle ze przejscie na fime - co juz ustalislismy ma sie torche ni jak do faktycznych umow smieciowych, czyli np. nie konczoacych sie umow o dzielo czy nie koncacych sie umow - zlecen....

      > W efekcie pracownik z brutto PIT-owego odprowadza 18 lub 19% podatku - na etaci
      > e zarabia mniej o 29% z brutto. Więc pracownik zyskuje. Pracodawca równi
      > eż - nawet po doliczeniu opłat zusowskich, przy brutto 5000 (etat netto 3550),
      > pracodawca wychodzi prawie na 0, przy wyższych zarobkach zaczyna zyskiwać.

      Po pierwsze nie pracownik, bo w momencie wlasnej DG juz pracownikiem w swietle prawa nie jestes. Poponowalem ci sprawdzenie u zrodla czyli w sadzie pracy.

      Jak cie wydyma pracodawca gdy jestes na etacie, mozesz isc JAKO PRACOWNIK do sadu pracy. Przy identycznej syt. gdy pracujesz w ramach DG juz nie mozesz, bo??? ZGADELS!!! Nie jestes pracownikiem w swietle prawa tylko przedsiebioraca.

      Nikt znas tez nie napisal, ze nikomu sie nie oplaca, wszyscy traca, itd... itd...
      Ty za to dosc chetnie uoglolniasz w druga strone i zupelnie tego nie zauwazasz.
      Ale mniejsza z tym pracuj jak ci sie podoba i tyle.

      > Takie są fakty. Ale ideologia "po co zmniejszać obciążenia, pracownik i tak nie
      > zyska" faktami się nie przejmuje.

      W przypadku generalniej zmiany prawa oczywiscie nie zsyka, caly czas mowisz o niwielkimw skali kraju % ludzi. Jesli dzis zmienis zprawo tak, ze po prsotu zwolnisz pracodwacow z jakich kowleik dodatkowcyh obciazen finansowych wynikajacych z zatrudnienia czlowieka na etat to gwarantuje ci, ze wiekszosc ludzio zostanie na lodzie.

      Miedzy innymi dlatego w ramach przejscia na DG pracodawca doklada kasa, ze w przeciwnym razie kot zrezygnowlaby z etatu, gdyby mial byc na DG i dostac netto??? Czyli to co dostawal tylko bez zadnych swiadczen.

      Ale skoro na etacie tych swiadczen nie bedzie... to jaki wybor bedzie miec pracownik? I po co dawac mu wiecej kasy?
      • klemens1 Re: Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 09.09.14, 16:14
        galtomone napisał:

        > Przytocz te fragmenty, gdzie ktrys z nas pisze o "ciśnięciu kapitalistów". Może
        > ty nie widziesz róznicy w cisnięciu kapitalistow, ktore jest rownoznaczne z ni
        > e zakładaniem z góry, ze nagle uwolnione srodki finansowe firma przeznaczy na o
        > bnizenie cen produktu i/lub podwyzki plac dla pracownikow. Bo ja zadnego.

        Nagle w kilkudziesięciu znanych mi przypadkach te środki przeszły na pracownika.
        Nagle w artykułach, które zalinkował inny dyskutant - samspade - piszą wyraźnie, że pracownik zyskuje.
        Ale "ty żadnego". Bez względu na rzeczywistość.

        > Tyle ze przejscie na fime - co juz ustalislismy ma sie torche ni jak do faktycz
        > nych umow smieciowych,

        Zalinkuj jakąś oficjalną definicję (nie swoje wymysły), z której wynika to "ma się ni jak".

        > Po pierwsze nie pracownik, bo w momencie wlasnej DG juz pracownikiem w swietle
        > prawa nie jestes.

        Kiedyś facetowi wystawiono przez pomyłkę akt zgonu i w świetle prawa był martwy.
        Tylko że facet był jakiś dziwny i mimo to żył.


        > Nikt znas tez nie napisal, ze nikomu sie nie oplaca, wszyscy traca, itd... itd.
        > ..
        > Ty za to dosc chetnie uoglolniasz w druga strone i zupelnie tego nie zauwazasz.

        GDZIE uogólniam?
        Przecież zaznaczam wyraźnie "niektóre", "zdarza się". To wy, Marsjanie, używacie kwantyfikatorów ogólnych "zawsze", "każdy", "nigdy".








        • galtomone Re: Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 09.09.14, 16:39
          klemens1 napisał:

          > galtomone napisał:
          >
          > > Przytocz te fragmenty, gdzie ktrys z nas pisze o "ciśnięciu kapitalistów"
          > . Może
          > > ty nie widziesz róznicy w cisnięciu kapitalistow, ktore jest rownoznaczne
          > z ni
          > > e zakładaniem z góry, ze nagle uwolnione srodki finansowe firma przeznacz
          > y na o
          > > bnizenie cen produktu i/lub podwyzki plac dla pracownikow. Bo ja zadnego.
          >
          > Nagle w kilkudziesięciu znanych mi przypadkach te środki przeszły na pracownika
          > .

          Patrz tytul postu.

          > Nagle w artykułach, które zalinkował inny dyskutant - samspade - piszą wyraźnie
          > , że pracownik zyskuje.

          Patrz tytul postu.

          > Ale "ty żadnego". Bez względu na rzeczywistość.

          Patrz tytul postu.

          Nadal nie rozumiesz?


          > > Tyle ze przejscie na fime - co juz ustalislismy ma sie torche ni jak do f
          > aktycz
          > > nych umow smieciowych,
          >
          > Zalinkuj jakąś oficjalną definicję (nie swoje wymysły), z której wynika to "ma
          > się ni jak".

          Nie musze linkowac - DG to nie umowa o prace. Co to wiecej wyjasniac?

          > > Po pierwsze nie pracownik, bo w momencie wlasnej DG juz pracownikiem w sw
          > ietle
          > > prawa nie jestes.
          >
          > Kiedyś facetowi wystawiono przez pomyłkę akt zgonu i w świetle prawa był martwy
          > .

          Jak pisalem - twoj jazke madry przyklad jednego BLEDU - rozwiazuje I odpowiada na pytanie czy w polskim prawie osoba majaca DG jest pracownikiem. Jasne - jak zwykle to ja sie nie znam.

          > Tylko że facet był jakiś dziwny i mimo to żył.
          Zatem te tysiace osob ktore maja zarejestrowana DG to blad, bo mieli zarejestrowac umowy o prace... patrz, nikt na to nie wpadl. Co bysmy bez ciebie zrobili???

          > > Nikt znas tez nie napisal, ze nikomu sie nie oplaca, wszyscy traca, itd..
          > . itd.
          > > ..
          > > Ty za to dosc chetnie uoglolniasz w druga strone i zupelnie tego nie zauw
          > azasz.

          Nie uogulniem, tylko stwierdzam fakty. A faktem jest ze DG to nie umowa io prace a prowadzacy DG nie jest pracownikiem. To ty usilujesz tlumaczyc to tak, zeby rzeczywistos wreszcze zgodzila sie z twoja dzina wizja.

          Juz ci doradzalem, nbapisz do sadu pracy, zobaczysz jakim jestes pracownikiem. Ale ch. z rzeczywistacia, sedzia glab - ty wiesz lepiej!

          > GDZIE uogólniam?
          > Przecież zaznaczam wyraźnie "niektóre", "zdarza się". To wy, Marsjanie, używaci
          > e kwantyfikatorów ogólnych "zawsze", "każdy", "nigdy".

          Siur!!!!
          • klemens1 Re: Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 10.09.14, 13:01
            galtomone napisał:

            > > Nagle w kilkudziesięciu znanych mi przypadkach te środki przeszły na pracownika
            > > Nagle w artykułach, które zalinkował inny dyskutant - samspade - piszą wyraźnie
            > > , że pracownik zyskuje.
            >
            > Patrz tytul postu.

            Tytuł postu to nędzna próba zmiany tematu - bo MERYTORYCZNIE w kwestiach, które opisałem, nic nie masz do powiedzenia.

            > > > Tyle ze przejscie na fime - co juz ustalislismy ma sie torche ni jak do faktycz
            > > > nych umow smieciowych,
            > >
            > > Zalinkuj jakąś oficjalną definicję (nie swoje wymysły), z której wynika to "ma
            > > się ni jak".
            >
            > Nie musze linkowac - DG to nie umowa o prace. Co to wiecej wyjasniac?

            To, że jest i tak zaliczana (przy pewnych dod. warunkach) do umów śmieciowych.
            Zalinkuj tę definicję umowy śmieciowej, gdzie nie ma DG. Dawaj, MERYTORYCZNY, nie wymiękaj jak zawsze.

            > czy w polskim prawie osoba majaca DG jest pracownikiem. Jasne - jak
            > zwykle to ja sie nie znam.

            Czy ja piszę że w rozumieniu prawa jest? Nie. Piszę, że w rzeczywistości jest.

            > > Tylko że facet był jakiś dziwny i mimo to żył.
            >
            > Zatem te tysiace osob ktore maja zarejestrowana DG to blad

            Nie, bystrzaku - zatem, skoro zgodnie z prawem facet nie żył, a zgodnie z rzeczywistością żył, to wg ciebie która wersja jest ważniejsza?

            > > > Nikt znas tez nie napisal, ze nikomu sie nie oplaca, wszyscy traca, itd.. itd.
            > > > ..
            > > > Ty za to dosc chetnie uoglolniasz w druga strone i zupelnie tego nie zauwazasz.
            >
            > Nie uogulniem, tylko stwierdzam fakty. A faktem jest ze DG to nie umowa io prace

            Człowieku - pisz na temat. Czyli o opłacalności i stratach wynikających ze śmieciówek.
            Jak ci się grunt pod nogami pali, to od razu uciekasz gdzieś obok tematu.

            > Juz ci doradzalem, nbapisz do sadu pracy, zobaczysz jakim jestes pracownikiem.

            A na kiego mi sąd pracy? Ile promili pracowników z tego korzysta?

            > > GDZIE uogólniam?
            > > Przecież zaznaczam wyraźnie "niektóre", "zdarza się". To wy, Marsjanie, używaci
            > > e kwantyfikatorów ogólnych "zawsze", "każdy", "nigdy".
            >
            > Siur!!!!

            Zarzuciłeś mi coś, to teraz to udowodnij. Tym bardziej, że to ty bezczelnie twierdzisz, że nie mam nic merytorycznego do napisania. To teraz MERYTORYCZNIE wskaż, gdzie uogólniam.


            • galtomone Re: Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 10.09.14, 15:19
              klemens1 napisał:

              ble, ble, ble - naprawde juz mi sie nie chce...

              > Tytuł postu to nędzna próba zmiany tematu - bo MERYTORYCZNIE w kwestiach, które
              > opisałem, nic nie masz do powiedzenia.

              Napisalem ci dlaczego dzis pracownik zyskuje. Nie odpowiedziales na ten argument bop mam racje.
              Sam tez bys na DG nie przeszedl gdyby sie to wizalo ze strata, to dla wszystkich ocywiste.
              A ze wszyscy odnosza swoja potencjalna sytuacje do etatu - NA KTORYM TE SKLADKI?PRZYWILEJE SA!!!! - to nie jest dziwne, ze pracodawcy tego nie zabierja, chcac uzyskainne korzyscia zmiany formy atrudnienia. Gdyby na etacie tego nie bylo NIKT BY CI TEGO Z DOBROCIO SERCA NIE DOLOZYL!!!

              > > > Tyle ze przejscie na fime - co juz ustalislismy ma sie torche
              > ni jak do faktycz
              > > > > nych umow smieciowych,
              > > >
              > > > Zalinkuj jakąś oficjalną definicję (nie swoje wymysły), z której wy
              > nika to "ma
              > > > się ni jak".
              > >
              > > Nie musze linkowac - DG to nie umowa o prace. Co to wiecej wyjasniac?
              >
              > To, że jest i tak zaliczana (przy pewnych dod. warunkach) do umów śmieciowych.
              > Zalinkuj tę definicję umowy śmieciowej, gdzie nie ma DG. Dawaj, MERYTORYCZNY, n
              > ie wymiękaj jak zawsze.

              Prosze bardzo:
              Umowa śmieciowa – publicystyczne określenie umowy cywilnoprawnej zawartej pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, szczególnie w celu ominięcia przepisów prawa pracy lub obniżenia klina podatkowego[1]. Brak jest jakichkolwiek formalnych definicji pojęcia „umowy śmieciowej”, w związku z czym jest ono stosowane w sposób dowolny, w sposób odpowiadający bieżącym potrzebom argumentacyjnym osób uczestniczących w debacie publicznej na temat rynku pracy w Polsce. Stosowanie tego pojęcia, jak i jego zakres budzi liczne kontrowersje[2][3][4].

              W twojej sytuacji i przykladach ktore omawiamy muszisz byc TOTALNYM KRETYNEM byz zaliczac swoja DG do umow smieciowych, ktore my mamy na mysli co ci od xxx postow tluymaczymy. Ale jak grochem o sciane.

              Zatem tak, ty tez biedaku masz umowe smieciowa i pani na portierni i kasjerce w sklepie zatrudnonej przez agnecje jest TAK SAMO DOBRZE JAK TOBIE!!!!

              > > czy w polskim prawie osoba majaca DG jest pracownikiem. Jasne - jak
              > > zwykle to ja sie nie znam.
              >
              > Czy ja piszę że w rozumieniu prawa jest? Nie. Piszę, że w rzeczywistości jest.

              Acha... a prawo odnosi sie do fantacji a nie rzeczywistosci...

              Wiesz... odechcialo mi sie, piszesz takie bajki ze az rece opadaja!

              EOT z moje strony w tej dyskusji z toba - pisz co chcesz, twoje glupoty to w kocu rzeczywistos a prawo to historia S/F z takiej grubej ksiazki.
              • klemens1 Re: Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 10.09.14, 16:29
                galtomone napisał:

                > > Tytuł postu to nędzna próba zmiany tematu - bo MERYTORYCZNIE w kwestiach,
                > które
                > > opisałem, nic nie masz do powiedzenia.
                >
                > Napisalem ci dlaczego dzis pracownik zyskuje. Nie odpowiedziales na ten argumen
                > t bop mam racje.
                > Sam tez bys na DG nie przeszedl gdyby sie to wizalo ze strata, to dla wszystki
                > ch ocywiste.

                Ty mi napisałeś dlaczego pracownik zyskuje, czy to JA to napisałem? W końcu właśnie dlatego założyłem ten wątek, geniuszu.
                Bo mam wrażenie, że to ty pisałeś, że pracownik nigdy nie zyska i nikt mu zaoszczędzonych na przejściu na śmieciówkę pieniędzy nie da.
                A tu nagle eureka - TY mi tłumaczysz, dlaczego to się opłaca. Dzięki, bo nie wiedziałem po cholerę na śmieciówce tyle lat jestem. Teraz już wiem - to mi się opłaca !!!
                Zejdź na ziemię wreszcie.

                > > Zalinkuj tę definicję umowy śmieciowej, gdzie nie ma DG. Dawaj, MERYTORYC
                > ZNY, n
                > > ie wymiękaj jak zawsze.
                >
                > Prosze bardzo:
                > Umowa śmieciowa – publicystyczne określenie umowy cywilnoprawnej zawartej
                > pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, szczególnie w celu ominięcia przepisów pra
                > wa pracy lub obniżenia klina podatkowego[1]. Brak jest jakichkolwiek formaln
                > ych definicji pojęcia „umowy śmieciowej”, w związku z czym jest ono
                > stosowane w sposób dowolny, w sposób odpowiadający bieżącym potrzebom argument
                > acyjnym osób uczestniczących w debacie publicznej
                na temat rynku pracy w Po
                > lsce. Stosowanie tego pojęcia, jak i jego zakres budzi liczne kontrowersje[2][3
                > ][4].

                I zaraz dalej są wymienione te umowy śmieciowe. Jakoś ten fragment pominąłeś.

                > W twojej sytuacji i przykladach ktore omawiamy muszisz byc TOTALNYM KRETYNEM b
                > yz zaliczac swoja DG do umow smieciowych, ktore my mamy na mysli co ci od xxx p
                > ostow tluymaczymy. Ale jak grochem o sciane.

                A ch.. mnie obchodzi, jakie umowy śmieciowe macie na myśli. Piszę o umowach śmieciowych zgodnych z definicją umowy śmieciowej, a nie zgodnej z waszymi wydumanymi wyobrażeniami.
                I DG nie jest jedyną śmieciówką na jakiej pracowałem - były tez umowy o dzieło, dzięki którym kupiłem sobie mieszkanie.
                Ale jak grochem o ścianę.

                > Zatem tak, ty tez biedaku masz umowe smieciowa i pani na portierni i kasjerce w
                > sklepie zatrudnonej przez agnecje jest TAK SAMO DOBRZE JAK TOBIE!!!!

                Ja TEŻ mam umowę śmieciową. Ale te umowy są różne pod różnymi względami, również finansowymi. Próbuję wam do tych tępych łbów wbić ten fakt, ale z wami - jednobitowcami - nie jest to takie proste.


                > > Czy ja piszę że w rozumieniu prawa jest? Nie. Piszę, że w rzeczywistości jest.
                >
                > Acha... a prawo odnosi sie do fantacji a nie rzeczywistosci...

                W tym przypadku dokładnie tak. Podobnie jak przy akcie zgonu żyjącego człowieka.
                Nawet śmieciówki są tak opisywane, że to faktyczni pracownicy są na tych umowach.

                > Wiesz... odechcialo mi sie, piszesz takie bajki ze az rece opadaja!

                Na Marsie to pewnie bajki.
                • galtomone Re: Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 10.09.14, 17:51
                  klemens1 napisał:

                  > Ty mi napisałeś dlaczego pracownik zyskuje, czy to JA to napisałem? W końcu wła
                  > śnie dlatego założyłem ten wątek, geniuszu.
                  > Bo mam wrażenie, że to ty pisałeś, że pracownik nigdy nie zyska i nikt mu zaosz
                  > czędzonych na przejściu na śmieciówkę pieniędzy nie da.

                  Owszem ja I podtrzymuje to twierdzenie, bo rozmawialismy o sytuacji gdy etat czy nie etat - z dnia na dzien pracodwacy nie maja obowiazku placic tych skladek I kasa zostaje im w kieszenie. ERGO - w systuacji w ktorej jest im wszystko jedno na jakiem umowie pracujesz.

                  Ale masz ktrotka pamiec albo ograniczone pojowanie - a ze dalej mi sie juz nie chce ciagnac to zycze milego wieczoru.
                  • klemens1 Re: Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 11.09.14, 10:32
                    > klemens1 napisał:
                    >
                    > > Ty mi napisałeś dlaczego pracownik zyskuje, czy to JA to napisałem? W koń
                    > cu wła
                    > > śnie dlatego założyłem ten wątek, geniuszu.
                    > > Bo mam wrażenie, że to ty pisałeś, że pracownik nigdy nie zyska i nikt mu
                    > zaosz
                    > > czędzonych na przejściu na śmieciówkę pieniędzy nie da.
                    >
                    > Owszem ja I podtrzymuje to twierdzenie, bo rozmawialismy o sytuacji gdy etat cz
                    > y nie etat - z dnia na dzien pracodwacy nie maja obowiazku placic tych skladek
                    > I kasa zostaje im w kieszenie. ERGO - w systuacji w ktorej jest im wszystko jed
                    > no na jakiem umowie pracujesz.

                    GDZIE jest napisane, że jest to sytuacja w której jest im wszystko jedno?
                    Kolejna bzdura, którą sobie wymyśliłeś, a teraz się wykręcasz.
                    • galtomone Re: Dziekuj, ze jest etat bo nic bys nie dostal! 11.09.14, 10:40
                      TAK, MASZ RACJE!
    • galtomone Ot... kolejny przyklad... 10.09.14, 13:01
      ....jak to sie robi w PL. Ale oczywiscie ZZ to zlodzieje i darmozjady a pracodawcy to sami dobrzy ludzie co sie ostatnia zlotoweczka podziela.
      Oczywiscie nie ma co uogulniac w zadna ze stron ale:

      - na pewno pracownicy nie sa dla wiekosci polskich pracodawcow partnerami w osiagnieciu wsponego sukcesu
      - to, ze w sklepach (wspomnianym np. Tesco) jest zbyt malo praconikow widac golym okiem i widac tez, ze bylo ich wiecej.

      wyborcza.biz/biznes/1,100896,16615196,Pracownicy_sieci_handlowych__Zatrudnijcie_wiecej_ludzi.html#BoxSlotI3img
      "- W 2005 r. Tesco zatrudniało 19 tys. ludzi w 48 marketach, teraz zatrudnia 30 tys. pracowników w 450 sklepach w całej Polsce "

      Liczac na okraglo - liczbe ludzi / liczbe sklepow (wiadomo, ze nie wszyscy pracowali w sklepach) mamy:
      2005 - 395 osob/sklep
      obecnie - 66,6 osoby na sklep
      stad puste polki, puste stoiska (wiele razy jedna Pani obsuguje i stanowsko sery i stanowisko wedliny. Przy obu kolejka, ludzie wkurzeni + Pani nawet nie bardzo wie (bo skad i jak) co sprzedaje i czym sie jedno od drugiego rozni...

      "Sieciom najłatwiej jest ciąć koszty, ograniczając zatrudnienie. Do tego doszły sprytne triki. - Kiedy się ich pyta, czy mają ludzi na umowach śmieciowych, odpowiadają, że nie. I to jest poniekąd prawda. Tyle że korzystają z pracy osób z agencji pracy tymczasowej. A osoby z agencji pracy tymczasowej pracują oczywiście w ramach umów śmieciowych - zarzuca Bujara.

      Takie osoby nie są wówczas zatrudnione w sklepie, można je więc łatwo zwolnić."

      E tam!!!! prciez oni chca tak pracowac bo to sie bardziej oplaca. Dostaja wiecej kasy, stac ich na zakup mieszkan, itd...

      Za chwile sie okaze, ze kazdy "pracownik" sklepu to praktycznie osobna firma - bedzioemy mieli w tesco "butiki" z serami, wedlinami, itd... :-)

      "Inny sposób to zatrudnianie na niepełny etat. - Pracownik zatrudniany jest na 5 godzin i 45 minut dziennie i wtedy nie trzeba mu dawać przerwy. Dla sieci jest to oszczędność, a taki pracownik od rana pracuje przy kasie w jednym sklepie, a po południu lub wieczorem idzie do innego pracodawcy, aby dorobić." - o prosze.... pomyslowosc polskiego pracodawcy nie zna granic :-)

      Ciekaw jestem ile osob "na sklep" zatrudnia Tesco w UK - a tam tez nie jest to lubiany pracodawca.
      www.tescoplc.com/index.asp?pageid=71 - jesli dobrze rozumiem to w UK zatrudniaja 93 ludzi na sklep (nie znaczy ze tyle pracuje w sklepie - jak u nas). Ale jakby nie patrzec to wieksza liczba niz w PL.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka