Gość: pewal
IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl
06.04.02, 16:22
Dzisiaj byłem na przeglądzie i zgłosiłem jedną rzecz, piski w tylnym
zawieszeniu przy zakrętach i załadowanym samochodzie. Jadąc na przegląd (ok 80
km) czasami popiskiwało. Na przeglądzie panowie obejrzeli, podnieśli auto, coś
posmarowali. Potem na 15 minut samochód zniknął mi z oczu na stanowisku
diagnostycznym. Następnie pan Szef Serwisu pokazał mi wydruk z maszyny
badającej amorki i stwierdził, że oba tylne są do wymiany. Nie wiem jak to
możliwe po 9000 km. Auto jest na gwarancji więc mi to dynda, ale nie mogę
oprzeć się wrażeniu, że ktoś chce wymienić sobie amorki na mojej gwarancji. Na
wymianę mam się zgłosić w przyszłym tygodniu. Mam zamiar nie spuszczać auta z
oka i wejść na salę serwisową a nie czekać za szklaną ścianą poczekalni. Moze
zrobić coś jeszcze? Tym bardziej, że w drodze powrotnej nic nie piszczało.
Wymiana na gwarancji nic nie kosztuje ale wkurza mnie nieuczciwość bez względu
na to kogo ktoś oszukuje. A może nie mam racji. Jeśli macie jakieś opinie to
czekam i dzięki. Pewal
Ps. Przy standardowym sprawdzaniu amorków przez naciskanie tyłu samochodu
wszystko wygląda OK.