klemens1
11.04.15, 23:18
weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17729675,Lubimy_samochody__ktorych_mozna_nam_zazdroscic__Dla.html#TRwknd
"Może dlatego połowa z nas wybiera te modele, których inni będą mogli pozazdrościć, a 40 procent kupuje auta ze względu na "wyraz twarzy". Tylko 10 procent zwraca uwagę na parametry techniczne i wygodę.
(...)
Nazywam to syndromem górala, który wyjechał do Stanów Zjednoczonych i tyrał tam na budowie przez całe życie. A na koniec kupił sobie Cadillaca i ukoronowaniem życia będzie to, że on wróci do swojej wsi na Podhalu i zajedzie tym Cadillakiem pod chałupę sąsiada. On nie tyrał po to, żeby go Amerykanie docenili, i nie po to, żeby jemu czy jego żonie było wygodnie. On tyrał po to, żeby pokazać Heńkowi, z którym chodził do podstawówki, że stać go na superauto. "
Rzeczywiście te najbardziej wieśniackie powody są tymi dominującymi przy wyborze auta?