Dodaj do ulubionych

Hamowanie na/w przeszkodzie

08.06.15, 18:47
Ciekawe jaki % kierowców odpuszcza hamulec przed przeszkodą wymagająca zwolnienia a jaki % wali w taki garb na wciśniętym hamulcu.
Nieraz cieżko walczyć z odruchem dalszego hamowania ale warto się przemoc.
Dzisiaj obserwowałem gościa co na uliczce pełnej garbow (takich najgorszych metalowych) hamował zawsze NA. A ja przejeżdżałem bez hamowania. I jakoś dziwnie jestem pewien ze moje zawieszenie wytrzyma dłużej.
Jak u Was?
Obserwuj wątek
    • bimota Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 19:00
      NIE MAM ZADNEGO PROBLEMU Z TAKIM "ODRUCHEM"...
    • waga170 Inaczej w biegowym, inaczej w automacie 08.06.15, 19:24
      Moze ten gosciu hamowal i odpuszczal ale nie calkowicie a Ty nie mogles tego widziec.

      > hamował zawsze NA. A ja przejeżdżałem bez hamowania.

      Jezeli bez hamowania przejezdzales oboma osiami to znaczy ze jechales za szybko.
      • trypel Re: Inaczej w biegowym, inaczej w automacie 08.06.15, 19:50
        Jechałem za nim, hamował tuż przed tak ze widziałem jak wpada hamując na garba. Ja przejeżdzam nie za szybko, ok 30 na godz, równo. Zawieszenie ładnie wybiera całym skokiem.
        • waga170 Mistrz czyli ja na wysokim progu 08.06.15, 20:08
          Robi to tak: Przed progiem hamuje i daje na luz tak ze przednie kola sie przetaczaja ale predkosc jest tak mala ze tylne juz by sie nie przetoczyly. Ale w tym czasie "nad progiem" daje jedynke i tylnymi kolami przejezdzam przez prog podpierajac sie biegiem.
          Czyli bez hamowania na progu.
          Oczywiscie jak prog bardziej przyjazny to biore go troche inaczej.
    • nazimno Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 20:20
      Na nierownosciach sie nie hamuje.
      Nierownosci przejezdza sie z dobrana, umiarkowana predkoscia.

      Zawieszenie dziala bezwzglednie lepiej
      przy swobodnie obracajacych sie kolach.

      Tego juz dawno temu uczono podczas
      porzadnie prowadzonego kursu.

      Nie wiem, czy teraz ktokolwiek na kursach
      to tlumaczy, a jesli nie, to takie szkolenie
      jest "o kant", mowiac skrotem.


      • trypel Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 20:23
        Mi to tłumaczono bardziej obrazowo. Jak nie zdążysz wyhamować PRZED to niech cię ręka boska broni hamować w trakcie :)
        Stosuje to właśnie od momentu kiedy w wyrwie urwałem drążek kierowniczy i było to bardzo nieprzyjemne
        • qqbek Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 22:37
          trypel napisał:

          > Mi to tłumaczono bardziej obrazowo. Jak nie zdążysz wyhamować PRZED to niech ci
          > ę ręka boska broni hamować w trakcie :)
          Coś tak podobnie mi tłumaczono... w 1995 roku, jak progi były u mnie na wsi na dwóch buraczanych osiedlach dla nuworyszy dopiero.

          > Stosuje to właśnie od momentu kiedy w wyrwie urwałem drążek kierowniczy i było
          > to bardzo nieprzyjemne
          Nic nigdy nie urwałem i nie zamierzam. Mam na osiedlu mnóstwo tych krótkich, bitumicznych dziadostw i nie wiem, czy to nie bardziej zdradliwe dla zawieszenia niż te metalowe dziadostwa. Przy przepisowej (30km/h u mnie) wysyłają auto w kosmos i na twarde lądowanie za progiem. Nauczyłem się, wjeżdżając w uliczkę najeżoną tym cholerstwem, redukować do "2" i na długo przed progiem zdejmować nogę z gazu, by dotoczyć się do niego na jałowym, pokonać z wciśniętym sprzęgłem i bez dodawania gazu załączyć napęd... bo zaraz jest następny.
      • bimota Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 22:51
        KAZDY SREDNIO ROZGARNIETY TO WIE I BEZ KURSU...
        • nazimno Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 09.06.15, 07:04
          Sam sie zglosiles do tablicy.
    • galtomone Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 20:42
      Ja sytuacja tego wymaga to hamuje przed. Jak nie da rady przed to manual wciskalem sprzeglo, zeby sie przetoczylo, a teraz z automate po prostu ciut odpuszczam gaz - nie tak zeby hamowac silnkiem ale aby sie toczyc....
    • do.ki Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 21:28
      U mnie jak u ciebie, a dodatkowo na te metalowe garby staram się najeżdżać skośnie, tak aby każde koło najeżdżało na garb osobno. Co prawda jadę wtedy wężykiem, ale pasażerami i ładunkiem mniej rzuca, a i zawieszenie chyba mniej obrywa.
      • qqbek Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 22:33
        do.ki napisał:

        > U mnie jak u ciebie, a dodatkowo na te metalowe garby staram się najeżdżać skoś
        > nie, tak aby każde koło najeżdżało na garb osobno. Co prawda jadę wtedy wężykie
        > m, ale pasażerami i ładunkiem mniej rzuca, a i zawieszenie chyba mniej obrywa.

        Otóż to. Najgorsze są te metalowe i te krótkie bitumiczne "segmentowe" cholery. Też zawsze staram się ukosem pokonywać, o ile to tylko możliwe.
        • nazimno Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 22:49
          A co z przejazdami kolejowymi?

          To jest dopiero syf!

          Ciekawe, kiedy sie wreszcie naucza
          "jak to sie robi".

          Jakos w innych krajach to opanowano.

          • qqbek Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 22:53
            Uśmiałem się.
            Ostatnio remontowano szosę, która z moich włości prowadzi do babci żony (wszystko w obrębie miasta). Jako, że wcześniej dziury były tam nieziemskie, to tuż po remoncie zdrowo nabijałem się z "kosmicznej technologii" (tym bardziej, że robił miejscowy partacz, czyli Komunalne Przedsiębiorstwo Robót Drogowych) która pozwoliła im na zrównanie studzienek kanalizacyjnych z nawierzchnią (przecież to się w tym kraju nie udaje zazwyczaj).
            Wczoraj też jechałem.
            Uspokoiłem się... albo studzienki się zapadły, albo nawierzchnia podniosła... dziury już są.
        • trypel Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 08.06.15, 22:51
          No a ja zawsze na wprost przy ok 30 na godz. Dlatego lubię podwyższone auta i opony o wysokim profilu. Wykorzystuje wtedy cały skok zawieszenia i nigdy nie wpływało to negatywnie na jego trwałość. Ani w nowym ani w starym. Na luzie albo bez gazu i równo. Jeb + jeb i po progu.
    • liczbynieklamia Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 09.06.15, 14:46
      Większość progów zwykłym samochodem da się pokonać w ogóle bez hamowania. Niestety (lub na szczęście) błędy wykonawcze i własne konstrukcje inspirowane Adamem Słodowym powodują, że przed niektórymi progami trzeba naprawdę solidnie zwolnić, mimo dużego skoku zawieszenia. Problemy to najczęściej zły profil, przesadna wysokość i dziury pojawiające się w okolicach progu.

      Dlatego w nieznanym terenie zawsze mocno zwalniam, przed samym progiem minimalnie dodaję gazu, by podnieść przód, potem przed tylną osią wciskam lekko hamulec, żeby podnieść tył.
    • galtomone Zawieszenie to nic... 10.06.15, 09:04
      Biorac pod uwagę, ze sa ludzie, którzy kupuja nowe auta i nie traktują ich jak dorobek zycia....(+ jednak chyba kierowcy mniej dziś wiedza o technice jazdy, dlaczego auto jedzie, itp. - z ciekawości np. zapytałem syna sąsiadki - prawo jazdy ma niecaly rok - o to co o tym wie i technikach hamowania - abs vs no abs = rownie dobrze moglem go pytac o skład ziemskiej atmosfery 3 miliardy lat temu - niby w szkole było, ale nie wie).... to zastanawiam się ilu było takich co nie zwolnili i okazało się, ze ich auto to jednak koszmar projektantow.

      Mam wizje takiego Puga 407, z kosmicie długim zwisem przed przednia osia (nie bardzo wiem po co, bo tam chyba nic nie ma - jak w innych nowszych Pugach), który na zle zrobionym progu podskakuje a potem urywa sobie przedni zderzak. :-)

      Zastanawiam się po jaka cholerę sztucznie wydluza się auta...
      Ani miejsaca od tego więcej, gorzej z parkowaniem... jedyne co mi przychodzi do glowy to ciut wydluzona strefa zgniotu... w Pugu kolegi (takie optyczne wrazenie jest jak podniesie maske) jest zderzak... potem ze 20 cm pustego miejsca i dopiero chlodnica i silnik...
      • qqbek To samo limuzyna z kurą na masce. 10.06.15, 09:14
        Też ma potężnego "nochala".
        Co do widoku pod maską - czasami jest tak, że benzynowa wersja (zwłaszcza bez klimy) wygląda na posiadającą masę wolnego miejsca, a w turboklekocie dochodzi sprężarka, intercooler i szyna wtryskowa i robi się ciaśniej.

        Z drugiej strony - ja mam króciutki zwis w BMW, a też jak podniosę maskę to chwilę muszę silnika szukać... bo tak tam pusto w środku (tyle, że u mnie to "zasługa" 4 a nie 6 "garów" dla których samochód był projektowany... Alpina tam nawet V8 w końcu zmieściła).
        • galtomone Re: To samo limuzyna z kurą na masce. 10.06.15, 10:13
          qqbek napisał:

          > Też ma potężnego "nochala".

          Hmmmm.... z kurą??? Nie kojarzę... Jeszcze narty (Rossignol) jakos... ale auto z kurą?
          Pug ma lwa...
          Jag tyz ma kota...
          Kto ma znaczek kury?

          > Co do widoku pod maską - czasami jest tak, że benzynowa wersja (zwłaszcza bez k
          > limy) wygląda na posiadającą masę wolnego miejsca, a w turboklekocie dochodzi s
          > prężarka, intercooler i szyna wtryskowa i robi się ciaśniej.

          Kolega wlasnie ma klekota :-) - chyba w okolicy 2010 projektanci mieli taki pomysl na "pompowanie" aut.
          Fiaty chyba tez maja podobnie.
          Stara Vectra Ojca juz przejawiala takie zapedy, ale tego miejsca jest tam zdecydowanie mniej.
          T25 podobnie... ale nie az w takim wymiarze.

          Chyba 407 bije tu record?
          • trypel Re: To samo limuzyna z kurą na masce. 10.06.15, 10:42
            Kura jest ok,
            Suberbem jeździłem tak samo jak alltrackiem i nigdy ńiczym nie zahaczyłem
            • galtomone Re: To samo limuzyna z kurą na masce. 10.06.15, 11:12
              AAAAA :-)
              To kura jest???
              Z ptaszyskiem bym sie zgodzil... ale kura? Na Skodzie?
              • trypel Re: To samo limuzyna z kurą na masce. 10.06.15, 11:16
                Zielona kura, moja żona tez tak na Skodę mowi
                • galtomone Re: To samo limuzyna z kurą na masce. 10.06.15, 11:20
                  Hmmm... to w zasadzie sympatyczne. Ja lubie jajka... praktycznie pod kazda postacia i prawie wszystkie - wiec kura jest chyba swojsko-pozytywna :-)
                  • trypel Re: To samo limuzyna z kurą na masce. 10.06.15, 11:29
                    Mam podobnie. Odkąd przestałem wierzyć w legendy o cholesterolu to kura moim przyjacielem jest :)
                    I zielona kura ma pozytywny wydźwięk.
                    W każdym razie mimo niskiego zawieszenia superb nie haczy niczym
                    • galtomone BTW kurczakow, jajek i antybiotykow 10.06.15, 12:48
                      Akurat jedzeniowo to ja ostatnio z umiarem do samego miesa podchodzę. :-)

                      Wywyiozlem kundla na 3 tyg na wies.- w czasie wyjazdu na tydzień nie bardzo kot mialby go wyprowadzać.
                      Miał (jak w domu) jesc puszki, ale Tesc, doszedł do wniosku, ze korpusy z kurczaka lepsze i meso porzadniejszea nie to g...o z puszek (ja porządne przez internet kupowałem :-) ).
                      Jak wrocilem, to pies już wygladal jak male prosie, stracilo mu się wcięcie w talii a brzuch zaczal wisieć na równnej wysokości z klatka piersiowa.

                      Wiec jajka OK... ale mieso to może być roznie.
                      + ja się caly czas zastanawiam czy faktycznie nie wpierdzialam antybiotykow przy okaji. W jajku raczej nie... ale w miesie już chyba tak.

                      BTW: jak siegne pamiecia wstecz, to ni ch...a nie dalo się kupic tej wielkości piersi z kurczaka w sklepie.
                      Zas z googla (i YT) wiem jak wygladaja fermy kurczakow (to trochę nie ludzkie...a jajaka kupuje tylko z wolnego wybiego - dla zasady) i jak szybko kurczak dziś dorasta do wagi gdy można go zjeść.
                      Nie do końca jestem przekonany, czy to dla mnie dobre....
                      • waga170 Och jak ja bym chcial miec takiego kota 10.06.15, 13:04
                        > Wywyiozlem kundla na 3 tyg na wies.- w czasie wyjazdu na tydzień nie bardzo kot
                        > mialby go wyprowadzać.

                        Jak najdelikatniej KILKAKROTNIE dawalem Ci do zrozumienia ze nalezy popatrzec przed wyslaniem.
                        • galtomone Re: Och jak ja bym chcial miec takiego kota 10.06.15, 13:13
                          No dawales...I co teraz?
                          • tbernard Re: Och jak ja bym chcial miec takiego kota 11.06.15, 13:53
                            > No dawales...I co teraz?

                            Teraz to już nie odkręcisz dotychczasowej niestaranności, ale od teraz zawsze można próbować to zmienić.
                      • trypel Re: BTW kurczakow, jajek i antybiotykow 10.06.15, 14:19
                        Rada mało motoryzacyjna ale w temacie - przerzuć się na indyki, ich się niczym nie szpikuje bo indyk od tego zdycha. Praktycznie zero dodatków w paszy. Najzdrowsze mięso z popularnych na rynku.
                        I to nie ja wymyśliłem :)
                        • galtomone Re: BTW kurczakow, jajek i antybiotykow 11.06.15, 14:55
                          Tak uczynilem, choc nie wiedzialem, ze indyk od tego zdycha. Jakos mi sie wydawalo, ze jego sie tak po prostu nie hoduje.
                          A wiesz jak jes z gesia i kaczka? Jako, ze indyk gosci u mnie rzadko bo nie jestem fanem...
                          • trypel Re: BTW kurczakow, jajek i antybiotykow 11.06.15, 16:20
                            nie wiem :(
                            o indyku wiem z racji niedawnej imprezy na której siedziałem koło rektora jednej z uczelni rolniczych. A był akurat indyk podawany :)
                            niestety kaczki i gesi nie było.
                            • galtomone Re: BTW kurczakow, jajek i antybiotykow 11.06.15, 18:16
                              No to masz zadanie domowe na weekend - przeciez chcesz zdrowo jesc, prawda? :-)
    • niedzielnykierowca Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 11.06.15, 09:40
      problemu z niehamowaniem nie mam, natomiast zastanawia mnie jak pokonujecie progi spowalniające o niepełnej szerokości- takie które autobus pokonuje "okrakiem" (przykład: www.google.pl/maps/@52.242184,20.941111,3a,75y,355.78h,68.41t/data=!3m4!1e1!3m2!1sNsczs8eBjKvahiUhfy5VuA!2e0).
      Ja staram się przez to przejeżdżać wszystkimi kołami, bo mam wrażenie, że jadąc tylko prawymi/lewymi kołami obciążam niepotrzebnie stabilizator. A Wy jak to robicie?
      • niedzielnykierowca Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 11.06.15, 09:43
        coś się link do streetview popsuł- tu lepszy: www.google.pl/maps/@52.242184,20.941111,3a,26.8y,340.78h,76.96t/data=!3m4!1e1!3m2!1sNsczs8eBjKvahiUhfy5VuA!2e0
      • trypel Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 11.06.15, 09:52
        zawsze przejezdzam jada strona. Wtedy moge to zrobić dużo szybciej. Podobnie zresztą jesli moge postepuję ze zwykłymi.
      • galtomone Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 12.06.15, 07:22
        Jak nie ma przerywanej lini to jade okrakiem, jak bus... zwykle tylka lekko je "trącam" a jak jest przerywana i nic nie jedzie o zjezdzam na chwile na srodek jezdni i zwykle wtedy nie wpaam na żaden.
    • schweppes1 Re: Hamowanie na/w przeszkodzie 15.06.15, 03:52
      To, że coś z hukiem przypier... w zawieszeniu nie oznacza, że doznało ono jakichkolwiek obrażeń. Wszak jest ono projektowane na wiele tysięcy słabszych uderzeń. Moja pierwsza służbowka - Astra II Classic z Gliwic odziedziczona po moim kierowniku na dojeżdżenie dotrwała do 360 000 km na fabrycznych amortyzatorach, a nie raz się jebło nim gdzieś że ho ho.W sytuacji awaryjnej hamujemy z maksymalną siłą tuż przed, jeśli zdążymy, a jeśli nie - po prostu nie hamujemy. Chodzi o przednią oś - ściśnięte podczas hamowania zawieszenie przednie ma już bardzo ograniczone możliwości resorowania i dużo więcej energii muszą pochłonąć elementy inne niż sprężyna i amortyzator. Dla tylnej osi to bez znaczenia.
      • waga170 Nie masz racji 15.06.15, 05:15
        > dużo więcej energii muszą pochłonąć elemen
        > ty inne niż sprężyna i amortyzator. Dla tylnej osi to bez znaczenia.

        Przy przywaleniu w prog amortyzator nie pochlania energii innej niz jakby dupiasta baba przysiadla na masce. Ruch amortyzatora w gore jest praktycznie bezoporowy o czym mozna sie przekonac wymieniajac amortyzatory. W dol to inna historia.
        Dla tylnej osi bez znaczenia? Znaczy sie hamujac przelatujesz przez prog i hamujesz tak mocno ze tylne kola przelatuja nad progiem w powietrzu? Bo w kazdym innym przypadku jezeli nastepuje ugiecie resorow to jednak zawieszenie cos "czuje".
        • trypel Re: Nie masz racji 15.06.15, 08:20
          ma rację,
          jesli skok zawieszenie to np 150 mm i przy ostrym hamowaniu przed przeszkodą skok zmniejszy sie do 100 to walniecie na przeszkodzie przeniesie sie dużo bardziej na resztę auta niż najazd na przeszkode przy wiekszej predkosci (oczywiscie nie przy 100 :) ) ale majac do dyspozycji pełen skok.
          To naprawdę czuć jak sie ktoś nie boi i zdecyduje sie przejechac bez zwalniania. Zawieszenie dużo lepiej sobie wtedy radzi z przeszkodą.
          co do tyłu to sie nie wypowiem.
        • schweppes1 Re: Nie masz racji 15.06.15, 08:53
          Nie zrozumiałeś. Tył samochodu nie siada przy hamowaniu (wręcz przeciwnie), więc hamowanie w trakcie przejazdu nie zaszkodzi tylnej osi.

          Przy ściśniętym przodzie możliwości resorowania, czyli dalszego "wbicia" się koła wgłąb nadkola są ograniczone, w związku z czym więcej na siebie bierze już cały samochód poprzez resztę elementów zawieszenia.
          • waga170 Swoja droga macie fajne nicki 15.06.15, 09:17
            Jak kiedys mialem za malo schweppesa a za duzo wodki to zlapalem trypla:)
            Przyznajcie sie Panowie, czy kiedykolwiek dobiliscie przednim zawieszeniem jadac po ulicy osiedlowej, zahamowaliscie zbyt ostro i na przeszkodzie jeblo na sztywno?
            Przy "scisnietym przodzie" na skutek hamowania te scisniecie to jest maly ulamek calkowitego mozliwego ugiecia zawieszenia. Jezeli na "spiacym policjancie" poczuliscie sztywne jebniecie to Wam sie tylko wydawalo ze to byl koniec skoku zawieszenia. Koniec skoku zawieszenia moglby nastapic przy najechaniu na kraweznik albo wpadnieciu w dziure z duza predkoscia. Wtedy nie uleglby uszkodzeniu amortyzator tylko strzelilaby przecieta opona.
            • trypel Re: Swoja droga macie fajne nicki 15.06.15, 09:26
              tak
              20 lat temu niespodziewanie przy ok 40-50/godz wpadłem na dużą dziurę. Nie zdjąłem nogo z hamulca czego efektem był tak duży strzał w zawieszenie że przekładnia kierownicza oderwała sie od mocowań (takie żeliwne uszy poszły) a ja wyhamowałem na płocie :)
              ponieważ wczesniej zaliczałem zdarzało sie wieksze wyboje to musiałem dojśc dlaczego tak sie stało - i stąd wiem (wiem a nie przypuszczam - to sporo róznica) co jest lepsze dla zawieszenia i ze ograniczanie skoku zawieszenia przed przeszkodą to paskudny zwyczaj mający czesto opłakane skutki
              • waga170 Re: Swoja droga macie fajne nicki 15.06.15, 09:41
                Chyba sie zgadzamy! Nie zdjales nogi z hamulca wiec dowaliles do konca skoku zawieszenia.
                W tym watku raczej jest mowa o 20-30 i "lagodnej przeszkodzie" z noga zdjeta z hamulca a nie 40-50 i uderzeniu w kant z noga na hamulcu.
                PRZEKLADNIA KIEROWNICZA oderwala sie od mocowania? Teraz nie bede spal przez pare dni az pogodze sie z faktem ze sie malo na tym wszystkim znam.
                • seat1201 Re: Swoja droga macie fajne nicki 15.06.15, 10:31
                  śpij spokojnie -znasz się na wszystkim
                  • waga170 Re: Swoja droga macie fajne nicki 15.06.15, 10:42
                    > śpij spokojnie -znasz się na wszystkim

                    Znam sie na wszystkim a mimo to w spokojnym snie doznalem olsnienia (nie oslinienia).
                    Otoz przysnilo mi sie ze przy przejezdzie przez przeszkode elementy zawieszenia przenoszace sily pionowe nie widza roznicy czy kolo jest zahamowane czy nie, natomiast elementy przenoszace sily poziome w zawieszeniu wiedza doskonale czy hamulec jest czy go nie ma.
                    • seat1201 Re: Swoja droga macie fajne nicki 15.06.15, 11:13
                      obudż się
                    • schweppes1 Re: Swoja droga macie fajne nicki 15.06.15, 12:23
                      pl.wikipedia.org/wiki/Si%C5%82a_spr%C4%99%C5%BCysto%C5%9Bci

                      Nie robi im zahamowane koło, ale robi im ściśnięte zawieszenie. Ściśnięta sprężyna trudniej się ściska, a więc większą siłę przenosi na budę - stąd większe "jebut" przy hamowaniu na martwych policjantach.
                • trypel Re: Swoja droga macie fajne nicki 15.06.15, 11:57
                  no to sie zgadzamy.
                  Hamuję przed (jesli trzeba) i przejezdzam na "wolnym kole"
                  Absolutnie wystrzegam sie uderzenia z wciaz nogą na hamulcu.

                  To było R4, przekładnia kierownicza (zresztą wspólna ze wszystkimi starymi renówkami), miała 2 żeliwne ucha i była przymocowana do podwozia (niby rama), uderzenie i nagle kręce kierownica w obie strony a auto w lewo i w płot :)
                  Była noc, w Rumunii, wiec po prostu zgasiłem silnik i poszedłem spać. Rano wyszło co wyszło wiec na najblizszy szrot (94 rok) do Konstancy, kupno przekładni z dacii (prawie idealna), montaż i dalej do Syrii :D
                  Ale nauka nie poszła w las i teraz duzo rzadziej mam problemy z zawieszeniem
        • schweppes1 PS 15.06.15, 08:58
          A jak dobrze przyhamujesz w trakcie pokonywania przeszkody, to możesz ją zamortyzować już praktycznie samym odbojnikiem, a to będzie "bolało" :)
          • trypel Re: PS 15.06.15, 09:05
            jeszcze mozna miską zamortyzować. Olejową.
            Mam próg pod blokiem i 2 takie przypadki w 4 lata :)
            efekt ostrego hamowania do samego końca.
            • schweppes1 Re: PS 15.06.15, 12:28
              Najwięcej takich akcji było w Golfach IV czy Octaviach I TDI. Jakoś im się ten TaDzIk nie mieścił za bardzo pod tymi maskami i ładnie z dołu micha płużyła :) Ile to wujek mechanik misek i panewek tam powymieniał, ile wałów dawał do szlifu :)
          • waga170 Re: PS 15.06.15, 09:28
            Nie ma, nie bylo i nie bedzie samochodu w ktorym na skutek hamowania zawieszenie sie ugnie do odbojnika albo gdzies w poblize odbojnika. Na przeszkode zostaje duzy zapas ale lepiej w odpowiednim momencie odpuscic hamulec zeby ten zapas zwiekszyc.
            Ale jak ktos ma talent to moze sobie wkrecic palce w maszynke do mielenia kotletow, tylko ze takiemu zadne rady nie pomoga.
            • trypel Re: PS 15.06.15, 11:58
              pamietaj że jesli zawiesznie pracuje bardzo progresywnie to poczatek uginania jest dość lekki żeby zwiększyc komfort ale potem coraz twardziej czyli jednak udezrzenie może iść w inne elementy.
              • schweppes1 Re: PS 15.06.15, 12:35
                Dokładnie, ale widać niektórych przerasta prosta zależność sprężystości sprężyny.
            • schweppes1 Re: PS 15.06.15, 12:33
              Progi zwalniające mają do 10 cm wysokości. Przy dużej prędkości strzał trzepnie praktycznie samym kołem (buda nie zdąży się za wiele unieść) i zapewniam, że zwłaszcza przy hamowaniu nie będzie już miejsca w kolumnie zawieszenia na taki skok na luzie i przód samochodu może zostać podbity z ogromną siłą tłumioną już praktycznie tylko oponą, odbojem i poduszką amortyzatora.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka