Gość: Bronek
IP: 195.177.196.*
03.10.04, 16:37
Mam problem z dziwnie zachowującą się sąsiadką. Kobieta niby normalna -
blondynka, szczupła, średniego wzrostu, nawet może i niebrzydka, choć
moralności to za grosz nie ma, bo studentka - a wiadomo, co na tych studiach
się dzieje. Ale zawsze jak podjeżdżam, swoją śkodą Fabią sedan z silnikiem
1,2 htp, możliwie blisko klatki schodowej, w której mieszkam (i ona niestety
też) to wygląda przez okno i pokazuje mi środkowy palec uniesiony do góry.
Oczywiście na osiedlowym parkingu nie parkuję bo mogą zarysować mi lakier w
mojej Fabce, a poza tym lepiej się czuję jak Fabka jest blisko mnie. Więc
wyobraźcie sobie, że kiedy zimą zapalam a następnie rozgrzewam swoją Fabkę to
ona czasem otwiera okno znajdujące się bezpośrednio nad moim autem (mieszka
na parterze) i wykrzykuje brzydkie słownictwo. A ja nie rozumiem o co jej
chodzi – przecież to normalne, że muszę wyjechać przed 4 rano bo nie zdążę na
czas do pracy w swojej kopalni. A auto rozgrzewam nie dłużej niż 10 do 15
minut więc nic złego się nie dzieje.
Jak myślicie – o co jej chodzi – czy coś jej się nie podoba w moim ubiorze
czy zachowaniu? A może to jakiś rodzaj młodzieżowego flirtu? Napiszcie, co
powinienem zrobić w tej sytuacji, bo już zaczął się rok szkolny i zbliża się
zima.