Dodaj do ulubionych

BOJE SIE PROWADZIC!!!!

IP: *.chello.pl 17.04.02, 12:11
Mieszkam w Warszawie, mam prawo jazdy niedawno, zdobylam go za 1 razem,
instruktor chwalil za plynne ruchy, manewry bez problemow. Troche jezdilam juz
automatem meza, nawet w zime, za miasto(40 km) i ze 5 razy do supermarketow .
Nikt na mnie nie trabil, nic sie nie zdarzylo, tylko wszystcy mnie wyprzedzaja,
nawet maluchy;))),bo jak znak 60, to jade 60, jak 80, to jade 80. Ale strasznie
sie boje wszystkiego, serce mi lomocze na skretach wlewo, przy zmianie pasa,
kiedy ktos zbyt szybko nadjezdza z prawej i chamuje w ostatniej chwili.Dostaje
mdlosci na sama mysl, ze co bedzie, jak nie znajde miejsce na parking w centrum
i caly czas mi sie wydaje, ze ktos moze zlamac przepis i dojdzie do katastrofy,
dlatego instruktor uwazal, ze prowadze zbyt asekuracyjnie, czyli zawczasu
chamuje, zeby miec margines dla czyjegos bledu. Czy ktos moze napisac czy
wszystcy az tak sie bali na poczatku, czy poprostu to JA sie nie nadaje? W
sumie zrobilam sie taka ostrozna po urodzeniu dziecka, wczesniej nie balam sie
smierci. Teraz czuje odpowiedzialnosc, a moze wiek jest wina? Przekroczylam 30-
ke, a widze ze mlodzi szusuja na drogach na maxa. Prosze o pomoc i porady.
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.turboline.skynet.be 17.04.02, 12:42
      To kwestia praktyki. No i przede wszystkim: nie kazda kolizja konczy sie
      smiercia! Wiecej: niewielki procent wypadkow to wypadki smiertelne. Mlody
      kierowca musi najpierw sie troche podrapac. Nikt Ci nie kaze od razu szalec,
      to przyjdzie samo do Ciebie, za 2-3 lata.
      Schowaj sobie gdzies Twoj post, sama sie zdziwisz, ze kiedys moglas tak
      myslec. I glowa do gory! Ogromna wiekszosc ludzi przezywa jazde samochodem, to
      telewizory niepotrzebnie strasza ludzi.
    • kajtos Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! 17.04.02, 12:50
      I TAK TRZYMAJ !
      Odwaga przyjdzie później, kiedy okrzepniesz za kółkiem. Wieczorkiem, po
      paciorku, kiedy małżonek już uśnie, zrób sobie rachunek sumienia: co zrobiłaś
      dobrze a co źle. Jeśli zauważysz przewagę "dobrze" to nie jest źle! Pozdrawiam.
    • Gość: is Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 12:53
      To co napisał Doki (2-3 lata) - potwierdzam. Sam przez pierwsze dwa lata miałem
      raczej niskie mniemanie o swoich umiejętnościach prowadzenia samochodu. Nadal
      zresztą nie uważam się za mistrza kierownicy.
      Strach ... najlepiej zostaw w domu - przed wyruszeniem w drogę. Pamiętaj, że
      droga należy RÓWNIEŻ do ciebie i masz prawo po niej jechać tak jak umiesz.
      Pozdr.
      • Gość: pawel Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.ny5030.east.verizon.net 17.04.02, 16:59
        Brawo za zdrowy rozsadek i odpowiedzialnosc.
        Mozna liczyc na zdobycie wiekszej wprawy i obycia z ruchem z uplywem czasu
        To prawda. Proponuje najprostrze i sprawdzone na mojej zonie rozwiazanie,
        do ktorej idealnie pasowal opis twoich problemow.
        Wez sobie dodatkowe lekcje jazdy. Problem, musisz znalezc instruktora
        ktory nauczy cie jezdzic, nauczy cie na co zwracac uwage, a nie bedzie
        to ktos kto uczy jak obslugiwac pojazd mechaniczny. To najtansza, najmniej
        stresujaca droga. Najlepiej uczyc sie na bledach ale cudzych.
    • Gość: robert Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 17.04.02, 12:57
      Ale jak się prowadzić: źle czy dobrze, bo to duża różnica.
    • vwdoka Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! 17.04.02, 13:09
      Gość portalu: brunetka napisał(a):

      > Mieszkam w Warszawie, mam prawo jazdy niedawno, zdobylam go za 1 razem,
      > instruktor chwalil za plynne ruchy, manewry bez problemow. Troche jezdilam juz
      > automatem meza, nawet w zime, za miasto(40 km) i ze 5 razy do supermarketow .
      > Nikt na mnie nie trabil, nic sie nie zdarzylo, tylko wszystcy mnie wyprzedzaja,
      >
      > nawet maluchy;))),bo jak znak 60, to jade 60, jak 80, to jade 80. Ale strasznie
      >
      > sie boje wszystkiego, serce mi lomocze na skretach wlewo, przy zmianie pasa,
      > kiedy ktos zbyt szybko nadjezdza z prawej i chamuje w ostatniej chwili.Dostaje
      > mdlosci na sama mysl, ze co bedzie, jak nie znajde miejsce na parking w centrum
      >
      > i caly czas mi sie wydaje, ze ktos moze zlamac przepis i dojdzie do katastrofy,
      >
      > dlatego instruktor uwazal, ze prowadze zbyt asekuracyjnie, czyli zawczasu
      > chamuje, zeby miec margines dla czyjegos bledu. Czy ktos moze napisac czy
      > wszystcy az tak sie bali na poczatku, czy poprostu to JA sie nie nadaje? W
      > sumie zrobilam sie taka ostrozna po urodzeniu dziecka, wczesniej nie balam sie
      > smierci. Teraz czuje odpowiedzialnosc, a moze wiek jest wina? Przekroczylam 30-
      > ke, a widze ze mlodzi szusuja na drogach na maxa. Prosze o pomoc i porady.
      Cóż,

      moja mama ma dłużej prawo jazdy niż mój ojciec, ale... zawsze jest przekonana, że
      to dziecko 300m w bok od drogi, czeka tylko, aby wpaść jej pod koła. Nigdy tego
      nie przemogła i... nie jeździ od lat. Próbuj! Inaczej tego nie przełamiesz i nie
      będziesz jeździć!
      Powodzenia,
      vwdoka

      • Gość: sindbad Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: 10.120.22.* 17.04.02, 13:29
        Wszyscy przepiszący maja całkowita rację. Przejdzie ci to, chyba każdy miał
        kiedys taki okres. To jak ospa przed którą każdy w młodości musi przejść. Na
        początek radzę tak w podświadomości uzmysłowić sobie, że samochód który
        prowadzisz to twój dobry przyjaciel, wyczuj go, czuj nad nim kontrolę i ty nim
        rządź. Traktuj go jak przedłużenie własnych kończyń, jak swoje własne ciało.
        Taka autosugestia powinna nieźle pomóc. I uważaj szczególnie na zmianę pasów.
        Jak bedziesz sie "trzymać" swojego pasa to nic ci nie grozi. Szerokiej drogi!
      • Gość: Michal Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.telia.com 17.04.02, 19:08
        Dobrze zes poruszyla ten temat.Koledzy slusznie zauwazyli, ze praktyka
        przyjdzie z czasem,ale nasuwa sie pytanie czy aby instruktor nie wpoil u Ciebie
        tego braku niepewnosci,musial krzyczec podczas kursu.Powiem Tobie ze moje
        dzieci jak otrzymaly prawo i zaczely jezdzic to byla dla nich frajda i
        przyjemnosc. Zadnego stresu i niepewnosci,ale tego ucza na kursie.Trudno jest
        poznac nowicjusza od paroletniego kierowcy,obaj jada bezblednie.Instruktor
        przechodzi kurs psychologiczny jak podejsc do petenta i go przystosowac do
        ruchu drogowego.Za jakie grzechy kursant pierwsze lata ma cierpiec,tracic nerwy
        zdrowie,zpowodu niedouczonego instruktora..Dobrze ,ze do EU wejdziecie to i
        wtej dziedzinie Wam pomoga.Pzdr.Michal
        • Gość: młody właśnie tak miałem jak dzieci Michała :) IP: *.pl 18.04.02, 02:09
          Gość portalu: Michal napisał(a):

          Powiem Tobie ze moje
          > dzieci jak otrzymaly prawo i zaczely jezdzic to byla dla nich frajda i
          > przyjemnosc. Zadnego stresu i niepewnosci,ale tego ucza na kursie.Trudno jest
          > poznac nowicjusza od paroletniego kierowcy,obaj jada bezblednie.Instruktor
          > przechodzi kurs psychologiczny jak podejsc do petenta i go przystosowac do
          > ruchu drogowego.
          Jazda dla mnie była frajdą.Instruktor nigdy na mnie nie krzyczał i uchodził za
          dobrego. Zresztą można to wywnioskować po efektach pracy kiedy paru mi znanych
          jego podopiecznych zdało za pierwszym razem. Oczywiście przygodę za kólkiem
          zacząłem znacznie wcześniej niż w wieku 17-18 i może też stąd praktycznie
          bezstresowe podejście do jazdy od (prawie) samych początków. Oczywiście oponenci
          takiego rozumowania zawsze będą i żadne sensowne argumenty(poparte faktami) do
          nich nie trafią. Na szczęście się tym nie przejmuję i zaznaczam(to do takiego
          pana r...) że różnica zdań wcale nie musi nas czynić wrogami :))


          ..Dobrze ,ze do EU wejdziecie to i
          > wtej dziedzinie Wam pomoga.

          Ale takiego gadania nienawidzę bo oznacza mniej więcej to samo jakby Polacy sami
          nie myśleli a wszelkie porządki mogli jedynie zaporwadzić kochani
          i wszechwiedzący, nieomylni członkowie Uni....już dawno taki mądry pan
          powiedział "iż Polacy nie gęsi..." ale widać wszyscy o tym zapomnnieli.

          pozdrawiam
    • Gość: młody Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.pl 17.04.02, 13:26
      Tak to już bywa. Szkoda że wcześniej nie zdecydowałaś się zrobić prawka(np.
      przed urodzeniem dziecka:)) ) Może znacznie szybciej przystosowała byś się do
      warunków na drodze, i może strach nie paraliżował by cię za kierownicą.
      Ja taki strach czułem na pierwszej jeździe kiedy pierwszy raz uczestniczyłem w
      ruchu miejskim. Po zrobieniu prawka owszem czułem się troszkę nie swojo ale
      raczej z każdej kolejnej jazdy czerpałem przyjemność. Myślę że wprawa i pewność
      siebie zależna jest od indywidualnych predyspozycji ale z pewnością sposobem na
      wyrwanie się z niemocy będzie jak najczęstsze jeżdżenie i zdobywanie
      doświadczenia. I polecam jazdę na działkę, gdzieś w trasę(np. 400km gdzie 2/3
      zrobi mąż a resztę ty, później stopniowo proporcje się zmienią aż sama
      przejedziesz taki odcinek bez odczucia zbytniego zmęczenia)....
      .....ćwiczenie czyni misztrza :)

      pozdrawiam i szerokiej drogi
    • Gość: Tojo Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: 62.89.110.* 17.04.02, 13:39
      Ale strasznie sie boje wszystkiego, serce mi lomocze na skretach wlewo, przy
      zmianie pasa, kiedy ktos zbyt szybko nadjezdza z prawej i chamuje w ostatniej
      chwili.Dostaje mdlosci na sama mysl, ze co bedzie, jak nie znajde miejsce na
      parking w centrum

      A moze tak zielony listek ?
      Jak widzę autko z lisciem to uważam żeby krzywdy nie zrobić.
      Pozdrowienia.



    • Gość: janina Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 14:09
      Ja też się boję. Chociaz prawo jazdy robiłam w czasach, kiedy podstawowe
      zagrożenie stanowiły gwoździe na jezdni, a od tego czasu wykręciłam mnóstwo
      kilometrów.
      Na pewno z czasem okrzepniesz i będziesz bać się coraz mniej. Ale dobrze
      będzie, jeśli z tego strachu cos pozostanie - w formie pokory wobec innych
      uzytkowników - wtedy bedziesz jeździć bezpieczniej!
      Życzę Ci tego z całego serca i pozdrawiam
      • Gość: is Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 14:33
        Gość portalu: janina napisał(a):

        > Na pewno z czasem okrzepniesz i będziesz bać się coraz mniej. Ale dobrze
        > będzie, jeśli z tego strachu cos pozostanie - w formie pokory wobec innych
        > uzytkowników - wtedy bedziesz jeździć bezpieczniej!
        > Życzę Ci tego z całego serca i pozdrawiam
        Pokora? - popieram ale uważam że nie ma ona nic wspólnego ze strachem. Generalnie
        się zgadzam, tylko że wyrażenie "pokory wobec innych użytkowników"
        zastąpiłbym: "szacunkiem wobec innych..." i takim samym szacunkiem wobec samej
        (?) siebie! Pozdr.
    • Gość: brunetka Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.chello.pl 17.04.02, 16:40
      Serdecznie wszystkim dziekuje za zrozumienie i rady:))) Troche jestem
      zaskoczona, bo myslalam, ze mnie wysmieja albo ze tacy kierowcy jak ja tylko
      denerwuja innych.
      Chyba jednak sie zdecyduje na zakup samochodu i ponaklejam listki;))
      Bede pamietac o wszystkich radach, od razu poczulam sie lepiej, teraz widze, ze
      inni kierowcy to "tez ludzie" ;))) Fajnie, ze istnieje forum, gdzie mozna
      znalezc opinje roznych ludzi z roznych punktow widzenia!
      • Gość: Piotr Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.eurx.dupont.com 17.04.02, 17:08
        Boze... pamietam swoje pierwsze kroki za kierownica (po zdobyciu prawka). Po
        przejechaniu 100km moglem z koszulki wyzac pol wiadra potu... I oczywiscie
        stare numery: a to proba ruszenia z zaciagnietym recznym, a to 20km w Maluchu
        na "ssaniu", ciagla obawa przed zmiana pasa (w ktorakolwiek strone)... To byly
        czasy...

        Trzymaj sie dzielnie! Zycze powodzenia!
        pzdr
        • Gość: brunetka Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.chello.pl 17.04.02, 18:57
          A wiec i faceci sie bali;)))To niejako mnie pociesza i dodaje otuchy;)))
          I jak dlugo ten stan trwal? Chyba potrzebna codzienna jazda? Ci ci pomoglo?
          • Gość: Michal Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.telia.com 17.04.02, 19:10
            Dobrze zes poruszyla ten temat.Koledzy slusznie zauwazyli, ze praktyka
            przyjdzie z czasem,ale nasuwa sie pytanie czy aby instruktor nie wpoil u Ciebie
            tego braku niepewnosci,musial krzyczec podczas kursu.Powiem Tobie ze moje
            dzieci jak otrzymaly prawo i zaczely jezdzic to byla dla nich frajda i
            przyjemnosc. Zadnego stresu i niepewnosci,ale tego ucza na kursie.Trudno jest
            poznac nowicjusza od paroletniego kierowcy,obaj jada bezblednie.Instruktor
            przechodzi kurs psychologiczny jak podejsc do petenta i go przystosowac do
            ruchu drogowego.Za jakie grzechy kursant pierwsze lata ma cierpiec,tracic nerwy
            zdrowie,zpowodu niedouczonego instruktora..Dobrze ,ze do EU wejdziecie to i
            wtej dziedzinie Wam pomoga.Pzdr.Michal
            • Gość: brunetka Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.chello.pl 17.04.02, 19:22
              Instruktor akurat na mnie nie krzyczal;)), mysle ze poprostu ja sama "za duzo
              mysle". Naprzyklad moj maz wogole sie nie zastanawia, czy uda sie zaparkowac,
              poprostu krazy i krazy, az cos sie znajdzie. Co do instruktora, to bym chetnie
              pojezdila z takim psychologiem, pewnie masz racje. Nawet jezdilam swoim
              samochodem z instruktorem, wtedy sie czuje o wiele pewniej, a przeciez on nie
              mial dodatkowych pedalow,sama jego obecnosc mi wystarczala. A jak wsiadam sama,
              to sciska mnie w zoladku. Tez pozdrawiam
              • Gość: Marek Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: 172.18.118.* 17.04.02, 19:30
                Moja zona tez sie bala jezdzic dopoki musiala moim samochodem sie poruszac. Jak
                jej kupilem Cienko-Cienko to tak sie rozruszala ze sama na 300 km. trase
                jezdzila. Potem jezdzila Eclipse i stala sie niezwykle pewna na drodze - ona byla
                panem (pania) ulicy... Zycie ja jednak natychmiast na ziemie sprowadzilo - miala
                dwa wypadki - po drugim Eclipse poszlo do kasacji. Teraz jezdzi znacznie
                ostrozniej, ale nadal jak z nia jade to mam palce u nog podwiniete...

                Jaki z tego wniosek?
                - kup sobie jakis niedrogi samochod i nim sie ucz jezdzic. Jak rozbijesz to mala
                stata
                - nie jezdz z mezem jak chcesz by dlugo zyl i nie zeszedl przedwczesnie na zawal.
              • Gość: Doki Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: 62.235.202.* 17.04.02, 20:25
                Opowiem Ci taka historyjke: moja mama miala prawo jazdy
                od zawsze, ale za kierownica usiadla gdy jako 4-latek
                zlapalem wysoka goraczke i musiala po mnie do babci
                pojechac, i to pilnie. Potem nie jezdzila przez ok 15
                lat. Kupila z przedplat malucha i z dusza na ramieniu
                postanowila jezdzic. Wczesniej chodzila do pracy
                pieszo, majac samochod wychodzila z domu pol godziny
                wczesniej (!), wybierala trase dookola calego miasta,
                zeby byly tylko zakrety w prawo i jechala. Po pracy
                stawiala nam obiad na stol, a sama jechala za miasto
                cwiczyc. Z poczatku jechalismy z nia, ale gdy po
                kwadransie takiej "lekcji" tato zapytal "no nie, kto ci
                w ogole dal mature?" postanowila, ze nauczy sie sama.
                Po 3 latach jezdzila jak szatan, a jeszcze 5 lat
                pozniej wybrala sie w srodku zimy, tylko z siostra,
                pozyczonym autem z wizyta do mnie do Belgii.
                Nie swieci garnki lepia.
          • Gość: Piotr Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.eurx.dupont.com 18.04.02, 10:28
            Gość portalu: brunetka napisał(a):

            > A wiec i faceci sie bali;)))To niejako mnie pociesza i dodaje otuchy;)))
            > I jak dlugo ten stan trwal? Chyba potrzebna codzienna jazda? Ci ci pomoglo?

            To byl po prostu stres, nerwy. Nie mialem krzyczacego instruktora - przeciwnie -
            byl bardzo mily i sympatyczny, a do tego przez caly czas jazdy peplal nad uchem,
            opowiadal rozne historyjki itd., takze po zdobyciu prawka bylem przygotowany na
            to, ze pasazerowie nie siedza cicho (no chyba ze ich wystraszysz..;-) ), ze radio
            gra itd.

            Wczesniej nie jezdzilem samochodem w ogole, ale mialem wszystko dopracowane w
            teorii. Tata mial Malucha wiec w domu byly ksiazki w stylu "Jak sie nie dac zabic
            w Fiacie 126p" i "Nauka rozkladania i skladania PF126 w weekend" - to mi pomoglo
            pozniej, poniewaz znalem ten samochod prawie na wylot (bo pordzewialy byl
            troszeczke...) i wiedzialem na co go stac.

            Jezdzenie od poczatku bylo dla mnie frajda, ale stresowalo mnie to, ze musze
            kontrolowac auto SAM, bo kolo mnie nie ma juz nikogo, kto za mnie zahamuje, jakby
            co. Przelomowym momentem byl dla mnie wyjazd do Wa-wy (Rodzice mieszkaja pod
            Warszawa), slynnej wowczas z opowiesci pt.jak to tam jest strasznie i cholernie
            niebezpiecznie i w ogole be. Topografie znalem, ale ciagle byla ta glupia obawa,
            do momentu kiedy Mama mojej Dziewczyny wreczyla mi kluczyki od swojego (!)
            samochodu i powiedziala zebym sie nie wyglupial tylko wsiadal i jechal, bo
            samochod to rzecz nabyta i sluzy wlasnie do tego celu (przede wszystkim)...

            Po powrocie bylem caly mokry..., ale szczesliwy, bo wyszedlem "na remis" tzn. raz
            mnie strabili, a raz ja strabilem jednego kolesia. Nie znaczy to ze od razu stres
            minal jak reka odjal, ale poczulem sie NIECO pewniej. Wiedzialem ze jeszcze nie
            umiem wszystkiego (teraz zeszta tez nie umiem), ale COS do cholery potrafie -
            poczulem sie pewniej. A potem? "Powtarzanie jest matka wszelkich nauk"

            pzdr
    • Gość: olo Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 08:21
      Jeżdżę od tygodnia samodzielnie. Wczśniej jeżdziłem jedynie rowerem ( 2 tys km
      po zatłoczonym mieście rocznie.) To mi dąło pojęcie o zagrożeniach i różnych
      sztuczkach. Przez to nie jeżdżę aż tak asekuracyjnie ale ostrożnie. Ale nie o
      tym. Jeśli tylko pomyślę , że mam wsiąść do auta i jechać dostaję gula w
      gardle. W aucie mi przechodzi i skupiony jestem tylko na jeździe. Boję się
      najbardziej jednego . Że zgaśniem mi silnik na zielonym. Ale tego
      strzchu "nauczył" mnie instruktor, który pieprzył mi o technice jazdy przez
      całą droge do następnych świateł. "Po tylu jazdach już ci się to nie powinno
      zdarzać, Noooooooo Olek co ty robisz itd itp. "
      Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi bez strachu.
    • jaa1 Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! 18.04.02, 09:33
      Ja podziwiam moją żonę. Zaczęła chodzić na kurs prawa jazdy gdy była w ciąży –
      więc po czasie przerwała. Przerwa trwała dwa lata. Jak kupiliśmy nowe auto
      postanowiła dokończyć. Zdała egzamin za pierwszym razem, jednak po trzech
      dniach od otrzymania prawka miała stłuczkę – gościu zajechał jej drogę wjazdową
      i nie wyhamowała. Myślałem, że po tym doświadczeniu nie uda mi się jej namówić
      na jazdy. Musiała się przemóc – przed praca zawoziła dziecko do opiekunki i
      jeśli nie auto to wstawanie ok. 2 godzin wcześniej ubieranie dziecka – koszmar
      mały nie cierpi być ubierany, pogoda nie zawsze słoneczna itd... Teraz jeździ
      bardzo dobrze – subiektywna ocena, stłuczka nauczyła ją wiele i dzięki temu
      uniknęła już kilku niebezpiecznych sytuacji. Reasumując: Żona twierdzi, iż
      najwięcej dały jej samodzielne jazdy po mieście, jeśli ktoś siedział obok niej
      to wydawało jej się, iż on też patrzy na jezdnię i może zobaczy to co ona
      przeoczy. Kolejną rzeczą jest obycie z autem. Jest to tylko jej auto ona nim
      jeździ zna jego możliwości itp. Więc nie zostawiaj auta na boku, nie przejmuj
      się dasz sobie radę. Żona była w podobnej sytuacji i jakoś sobie poradziła więc
      i Tobie życzę powodzenia.
      • Gość: brunetka Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.chello.pl 18.04.02, 09:52
        Jak ja rozumiem tych wszystkich kobiet! Szkoda ze nie ma klubu samopocy takich
        jak ja;)))
        Jaki radzicie kupic samochod? Teraz mysle o nowym Fiacie Seicento, bo niedrogi
        i maly. Mąz ma strasznie dlugi, byli problemy z parkowaniem, i balam sie go
        porysowac, bo mąz niestety jest nerwusem ;)) i zawsze mnie ostrzegal przed
        zniszczeniem. Tak ze procz swoich lekow mialam dodatkowy, by nie zniszczyc
        auto. To chyba odwieczny dylemat:czy maly (zeby, jak powiedzial jeden s
        kolegow wyzej, byl przedluzeniem ciala), czy stary i dlugi? Chyba bym sie czula
        pewniej w malym, a starego sie boje, czy mi nie stanie posrodku drogi;))
        Pozatym jestem taka, ze jezeli cos mam , to musze sie znac na tym. Chcialabym
        umiec sama wymienic kolo, i znac co gdzie sie znajduje, I napewno bym
        studiowala instrukcje obslugi;))
        Pozdrawiam wszystkich , bede tu zagladac;))
        • Gość: Michal Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.telia.com 18.04.02, 10:24
          Czesc Mlody!
          "polacy nie gesi.." i nie tylko masz stu procentowa racje,problem jest ,ze
          mlodzi do prawa jazdy sa ksztalceni w ten sposob ostatnie 50 lat i nic sie w
          tej dziedzinie nie zmienilo.Nikt nie ma zamiaru zmienic.Poczytaj sobie portal"
          Opowiedz o swoim egzaminie na prawo jazdy" to wtedy sie wlosy na glowie jezdza
          co ludzie i za jakie grzechy tak cierpia.Co Oni komu zawinili ,aby tracic
          zdrowie ,nerwy za wlasne pieniadze.To przeciesz mozna znienawidzic panstwo.To
          mam na mysli ze moze wtej dziedzinie a dokladnie dostaniecie wzory i bedziecie
          sie ich trzymac,bo to co obecnie wyrabiacie,to najwyzsza smiertelnosc w
          swiecie,najwiecej kalek,rannych,poszkodowanych ,sierot efektem zlego
          wyksztalcenia w przygotowaniu do ruchu drogowego.Nikt nie pomyslal ze trzeba
          sie zajac od poczatku,zmienic system nauczania,wpoic uszanowanie przepisow,a
          nie odwalic robote zainkasowac i czesc z glowy, niech sie sami doszlifowuja na
          drodze.Pzdr.Michal
          • Gość: Cezar Re: BOJE SIE PROWADZIC!!!! IP: *.jgora.dialog.net.pl 20.04.02, 21:47
            Prawo jazdy zrobiłem w 1978.Jak widzę na codzień tylu wariatów na drodze
            to dopiero po 24 latach za kółkiem (bez wypadku} zaczynam się bać.
        • topiel Re: Nie BOJ SIE PROWADZIC!!!! 18.04.02, 10:25
          Halo, brunetka
          Proponuje, zebys nadal sie "bala" biorac namiar na drogowych idiotow.
          To dobra cecha kierowcy.
          Mysle, ze cos z ciebie wyrosnie a z biegiem czasu okrzepniesz i jeszcze
          bardziej bedziesz sie bala ale juz inaczej, bardziej rutynowo, bardziej na
          zimno.
          Ci co sie nie boja, najczesciej laduja na cmentarzu i bylby to maly problem
          gdyby nie to, ze zabieraja ze soba tych co sie boja.



        • Gość: Mar Mąż ma strasznie długi IP: 213.25.197.* 18.04.02, 10:28
          Gość portalu: brunetka napisał(a):

          > Mąz ma strasznie dlugi, byli problemy z parkowaniem, i balam sie go
          > porysowac, bo mąz niestety jest nerwusem ;))

          Albo "ma STRASZNE długi" albo "ma strasznie DŁUGIEGO"....

          Przepraszam, nie mogłem sie powstrzymać...
          • Gość: vd Re: Mąż ma strasznie długi IP: *.krakow.topware.pl 18.04.02, 10:32
            .... ma dlugiego samochoda, oczywiscie, o czym ty myslisz chlopie ?
            • Gość: Mar Re: Mąż ma strasznie długi IP: 213.25.197.* 18.04.02, 10:33
              Gość portalu: vd napisał(a):

              > .... ma dlugiego samochoda, oczywiscie, o czym ty myslisz chlopie ?

              A wy w tym Krakowie to zawsze tacy ą i ę?
              • Gość: vd Re: Mąż ma strasznie długi IP: *.krakow.topware.pl 18.04.02, 10:47
                tak ale ja nie mam polskich fontow :)
                • Gość: Mar an i en - czyli ą i ę ;-) IP: 213.25.197.* 18.04.02, 10:57
                  Gość portalu: vd napisał(a):

                  > tak ale ja nie mam polskich fontow :)


                  • Gość: vd ja tak nie mogie :) IP: *.krakow.topware.pl 18.04.02, 10:58
        • Gość: Mar Mąż ma strasznie długi IP: 213.25.197.* 18.04.02, 10:31
          Gość portalu: brunetka napisał(a):

          > Mąz ma strasznie dlugi, byli problemy z parkowaniem, i balam sie go
          > porysowac, bo mąz niestety jest nerwusem ;))

          Przy parkowaniu to jeszcze nic, nie przytnij mu drzwiami...
          • Gość: robert Zależy gdzie go parkuje - może tam brak drzwi? IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 18.04.02, 10:33
            • Gość: sindbad Re: Zależy gdzie go parkuje - może tam brak drzwi? IP: 10.120.22.* 18.04.02, 10:48
              > Mąz ma strasznie dlugi, byli problemy z parkowaniem, i balam sie go
              porysowac, bo mąz niestety jest nerwusem ;))

              Niezły teks! :))
              No bo źle to robisz. Trzeba trochę oliwki i go posmarować. Później można już
              gwałtownie i ostro, i nawet jak masz długie paznokcie to go nie
              porysujesz. :))
          • Gość: brunetka Re: Mąż ma strasznie długi IP: *.chello.pl 18.04.02, 11:05
            ;)))))
            OK! Przyznaje sie, udalo ci sie mnie zlapac;)))
            Dzieki za lekcje,naprawde usmialam sie do lez!
            Chyba mozna to umiescic na stronie anegdotow;)
            A zeby wyprostowac:az TAKICH dlugow on nie ma, a co do reszty...raczej
            przecietnie, ale czasami naprawde chce sie przyciac drzwiami;))))
            • Gość: Doki samochod dla brunetki IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 18.04.02, 11:21
              Pierwszy samochod to i tak na rozkurz, wiec tu widze
              role dla uzywanych. Niezbyt nowy, ale mozliwie duzy i
              ciezki. Duzy jest zawsze bezpieczniejszy od malego,
              jakby juz przyszlo co do czego. Zadne seicento, lepiej
              jakis niemiecki rupiec, moze Astra (tak z 5 lat)?
              Co sadzicie?
              • Gość: is Re: samochod dla brunetki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.04.02, 11:27
                To zależy, czy będzie jeździć głównie po mieście, czy też będzie robiła częste
                wypady w trasę. Do częstego parkowania - im mniejszy tym lepszy. Sam jeżdżę
                dużym kombi (jednym z najwięszych) i przy parkowaniu - rozpacz. Mały samochód
                dawno bym już zaparkował a tym dużym to czasami trzy, cztery kółka trzeba
                zrobić zanim jakieś odpowiednie miejsce się zwolni.
              • Gość: zuch Re: samochod dla brunetki IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.04.02, 02:16
                Lepszy byłby T34
                pzdr
            • Gość: Andrzej Re: Mąż ma strasznie długi IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.02, 11:26
              Brawo Brunetko za poczucie humoru !!!
              Bedziesz świetnym kierowca, po nabraniu doświadczenia i wprawy jeżdzenie nie
              będzie Ci sprawiało trudnosci. Jednak nigdy nie odpuszczaj i traktuj otoczenie
              Kolegów Kierowców jako nieprzewidywalnych, a będziesz jeżdzic bez przygód i
              bolesnych doświadczeń.
          • Gość: qper Re: Mąż ma strasznie długi IP: *.chello.pl 21.04.02, 23:19
            Mar od kiedy jestes taki odwazny zeby takie cuda wypisywac. Nie boisz sie ze
            Cie brunetka dopadnie i twarz scierą obije:)
            Przepraszam ale nie mogłem sie powstrzymać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka