Dodaj do ulubionych

Podsumowując ostatnie kilka tygodni...

25.10.07, 23:33
...to kobiety są z dupy.

To taki frywolny upust ciśnienia.
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 26.10.07, 15:05
      m.a.n.n napisał:

      > ...to kobiety są z dupy.

      Kobiety nie sa z dupy. Wlasnie sobie przypomnialem.

      Bog wyjal Adamowi zebro. Akurat przebiegal jakis dosc parszywy kundel i kosc porwal. Bog zaczal kundla gonic, ale jedyne, co mu sie udalo, to zlapac go za ogon, ktory sie urwal (bo to parszywy kundel byl). Bog popatrzyl na to, co mial w reku i szybko podjal decyzje... ;-D
      • m.a.n.n Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 27.10.07, 00:37
        Droga bajko;) Nie wiesz czy pasuję do Twojego wizerunku małolata, to akurat
        sobie wypraszam, stanowczo. Tak jak ja o Tobie nie wiele mogę powiedzieć,
        dlatego nie osądzam, acz wiedziałem że Ciebie akurat sprowokuję;] Nie rozumiem
        jednak Twojego wzburzenia. Post prowokacyjny, odzwierciedlający nastój niechęci
        i zrezygnowania, opadnięciąrąkdokostek.

        Po prostu jestem wkurzony na stereotypowe cechy kobiecości, ale jak wiemy,
        stereotypy nie są wcale słuszne; często to powielanie obiegowych opinii.
        Wycieczek osobistych nie urządzę, bo po co; miałem na ochotę wyzewnętrznić się w
        taki sposób to tak zrobiłem.

        Bass - wyżyłem się układając bruk. Też działa ;]
        • inna-bajka POWIEM TO TYLKO RAZ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.10.07, 19:09
          m.a.n.n napisał:
          > Nie wiesz czy pasuję do Twojego wizerunku małolata, to akurat
          > sobie wypraszam, stanowczo.
          TY sobie wypraszasz ???????? !!!!!!!!!!!
          Pierwszy raz się dowiedziałam, że jestem, jak to obrazowo napisałeś "z dupy",
          więc sobie daruj tą irytacje, jeśli ci się z jakąś dupeczką nie układa, to nie
          powód obrażać nas wszystkie.

          Osobiście nie zaliczam się do osób ani głupich, ani leniwych i zawsze miałam
          łeb na karku, pod względem pracy i tego co miałam. Niestety jedyni faceci, na
          których trafiałam, umiejętnie to wykorzystywali, a ja w całej naiwności byłam
          przekonana, że kocha się nie za coś, lecz mimo wszystko. Suma sumarUm po trzecim
          "sponsorskim" czteroletnim związku, zostałam bez mieszkania, mebli, AGD, kasy i
          samochodu.
          Z długów nie mogłam wyjść przez 3 kolejne lata. NIkt mi kurwa ani nic nie dał
          ani nie pomógł, a gnoja sobie mogę szukać gdzieś w Skandynawii.
          Więc mi KURWA bardzo proszę nie uogólniać, bo ja nigdy w życiu nie powiedziałam,
          że wszyscy faceci to gnoje lub skurwysyny, tylko ja na takich trafiałam, więc
          moją osobliwą skłonnością do "męskich utrzymanek" nie mam zamiaru obarczać
          całego męskiego narodu.
          I sobie nie pozwolę na takie nazywanie między innymi mnie, bo za mały do mnie
          jesteś i nawet jak Ci 100 kobiet zrobi kuku, nie masz prawa tak mówić o
          wszystkich kobietach. A swoim wyznaniem dałeś świadectwo samego siebie.
          JASNE ??????????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          P.S. Takich lasek wyjebanych na kasę i to dużą przez facetów osobiście znam z 10.
          • tomek854 Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 28.10.07, 17:53
            inna-bajka napisała:

            > Zawsze możecie zostać gejami, jak wam się nie podoba.

            Ech, bajeczko, dzisiaj żałowałem że jest to niemożliwe ;-) Przepraszam, że tak
            uogólniłem, ale mnie szlag trafił.

            Otóż rozmawiałem sobie z koleżanką A. Koleżanka A ma jak się okazało męża.
            Koleżanka A przyjaźni się z koleżanką B, a koleżanka B to kumpela mojej
            dziewczyny, C.

            Moja dziewczyna C widząc że rozmawiam z koleżanką A zapytała czy to jest ta, co
            ma starszego męża. Ja akurat byłem w rozmowie z A w kwestii wieku, i że A
            zapytała się mnie, czy skoro C jest w wieku B to jest starsza ode mnie, to
            stwierdziłem ze chyba niczym złym nie będzie zapytać A, czy i jej mąż jest
            starszy ode niej. Kolezanka A zaprzeczyła, po czym oświadczyła, że musi znikać.

            Za chwilę dostałem opierdziel od koleżanki B, że jak ja mogę mówić A o tym, co A
            powiedziała B w wielkiej tajemnicy, a B powiedziała C i ze powinienem mieć
            trochę taktu. Trochę mnie to zatkało, bo pierwsze słyszę, żeby cokolwiek było
            tajemnicą - nikt mi nic o żadnej tajemnicy nie mówił, i słusznie, bo wydawało mi
            się, że tajemnic się nie zdradza i na tym polega tajemnica.

            Co się okazało?

            Otóż: A powiedziała B o jakimś innym facecie. C natomiast pomyliła A z kimś
            innym. Ponieważ jednak to akurat była kwestia jakiegoś starszego faceta, A
            pomyślała, że skoro ja mówię o takim temacie, to B wypaplała, a ponieważ B
            faktycznie wypaplała, to się wkurwiła strasznie.

            W rezultacie teraz A jest wkurwiona na B, B jest wkurwiona na C, bo myśli, ze to
            jej wypaplała i ta mi powiedziała, C jest wkurwiona na B, bo w ogóle nie wie o
            co jej chodzi, wszystkie 3 są wkurwione na mnie (ale C najmniej, i dała sobie
            wytłumaczyć i za to ją kocham bardzo :P).

            Podsumowanie. Baby nie potrafią dochować tajemnicy, ale winny jestem ja, który
            nawet pojęcia nie miałem o istnieniu żadnej tajemnicy ;-)

            Ech, ostatnio to przerabiałem jak byłem drużynowym w ZHP "druhuuuuuu!!! Ja
            powiedziałam Kasi, że Kocham Piotrka, a Kasia powiedziała Krysi, a Krysia Kubie
            a Kuba Piotrkowi i teraz on wieeeeeeee!!!!"

            Ale tamte miały po 12 lat...

            No i teraz troszke tam musiałem połagodzic bo inaczej to by wszystki się na
            siebie poobrażały na śmierć i życie ;-)
              • bassooner Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 28.10.07, 20:35
                tomek854 napisała:
                Wśród moich znajomych w utrzymywaniu tajemnic w tajemnicy lepsi są faceci ;-)
                ____________________________________________________________________
                A daj Ty spokój Tomuś...nie dalej jak przedwczoraj kupiłem sobie taki ładny
                sweterek, z takiej miłej dzianinki, mówię Ci cudo - taki delikatny różowy
                kolorek i w ogóle, co tu dużo mówić ładnie w nim wyglądam...i co!!!???...byłem
                wczoraj na kawusi u Januszka i pochwalił mnie, że wyglądam bardzo sexi w nowym
                sweterku ale nie omieszkał spytać gdzie go kupiłem, a ja głupi powiedziałem...i
                co!!!???...dzisiaj tak koło południa idę na manicure i widzę na ulicy Januszka z
                Michasiem, a Michaś w takim samym sweterku co mój...skandal...myślałem, że się
                pod ziemię zapadnę tak mi było wstyd, mówię Ci...jak ja się teraz na mieście
                pokażę...???
              • winnix Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 11:05

                > Aha, żeby nie było: nie zakładam, że wszystkie baby to paple. Ale
                akurat te
                > tutaj to wygląda na to, ze tak. I wiele innych, które znam ;-)

                No widzisz, a ja w liceum miałam w klasie takich trzech kumpli. Jak
                się A spotykał z B, to obrabiali dupę C, jak A z C, to B był na
                tapecie, itd.
                  • winnix Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 16:45
                    :P

                    Przypomniała mi się zabawna historia z mojego dzieciństwa. Któregoś
                    dnia po szkole, mama pyta jak mi minął dzień, a ja zaczynam z
                    zapałem opowiadać, jak to się z chłopakami bawiłam w przebieganego
                    (taka modyfikacja ganianego) i jak udało mi się złapać (cudem)
                    najszybszego kolegę w klasie, itd. Mama westchnęła i zapytała, czy
                    nie mogłabym z dziewczynkami się na przerwie bawić. Odparłam, że
                    dziewczynki są nudne, bo tylko chodzą i szepczą, po czym zapytałam,
                    czy woli żebym biegała z chłopakami, czy obgadywała wszystkich z
                    koleżankami:) Ojciec prawie spuchł z dumy, a Mama w końcu przyznała
                    mi rację, że bieganie jest zdrowsze:)
          • winnix Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 11:00
            Że się wtrącę. Jak dla mnie Bajka trochę się zagotowała, ale
            rozumiem wkurwienie.

            > Zawsze możecie zostać gejami, jak wam się nie podoba.
            > Jesteście gorsi od narzekających bab w maglu.

            Staram się nie wdawać w takie dyskusje, ale też mnie czasami do
            kurwicy doprowadza to domyślne męskie ustawienie "narzekamy na
            kobiety". Sorry chłopaki, ale jak sobie głupie baby bierzecie,
            dajecie się wcisnąć pod pantofel, to potem nie narzekajcie.
            Patrzę na takie sieroty, co po kolei rezygnują z własnego życia,
            hobby i własnego "ja", bo im żona zabrania, a potem marudzą, że na
            imprezę iść nie mogą. I też bym mogła powiedzieć, że faceci to
            jednak z dupy są, że tak sobie dają.

            Mann, a Ty następnym razem idź na siłownię, pobiegaj, walnij głową w
            mur, cokolwiek. Nie chodzi o to, że jesteśmy nietykalne, ale to było
            niefajne.
            • emes-nju Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 13:40
              winnix napisała:

              > kobiety". Sorry chłopaki, ale jak sobie głupie baby bierzecie,
              > dajecie się wcisnąć pod pantofel, to potem nie narzekajcie.
              > Patrzę na takie sieroty, co po kolei rezygnują z własnego życia,
              > hobby i własnego "ja", bo im żona zabrania

              Bo widzisz... Jest tak, ze albo sie podporzadkujesz, albo do widzenia. I pol biedy jezeli sie tej hetery nie kocha...

              Zycie faceta we wspolczenym zwiazku z wyemancypowana nadmiernie (nadmiernie, bo wajha poprawnej politycznie emancypacji naprawde przegiela w strone niewygodna dla wszystkich, ale winny temu jest oczywiscie WSPOLCZESNY facet, bo odpowiada za winy poprzednich pokolen) kobieta nie jest latwe. Kobiety, ktorym gazetowa (np. Cosmo)emencypacja zrobila wode z mozgu, nie uznaja kompromisow. Albo robisz jak ona chce, albo pa, pa - z tym co uda ci sie uniesc w rekach.

              Nie jest letko!
                • emes-nju Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 17:01
                  winnix napisała:

                  > Nie potrafiłabym kochać kogoś kto ogranicza moją wolność.

                  Mozna kochac POMIMO tego ;-) Przeciez wspolne zycie to nie tylko nakazy i zakazy jednej ze stron. Nawet w niezbyt udanych zwiazkach z cala pewnoscia da sie znalesc dobre strony. Na tym zreszta, wedlug mnie, polega sztuka tworzenia zwiazku! Tylko, ze ja strasznie nienowoczesny jestem w tym pogladzie... :-(

                  Moj poprzedni, dlugoletni, zwiazek rozpadl sie bardzo brutalnym wywaleniem mnie z domu z ta czescia dobytku (na ktory w czasie jej studiow pracowalem...), jaki udalo mi sie w plecaku uniesc (zostal np. moj firmowy laptop - przegral cieplymi majtasami :-D ). A mimo tego nie potrafie myslec o tym zwiazku zle! Nie chce! To kawal historii mojego zycia i to, ze ona uznala, ze ma mnie dosc, tego nie przekresli. Nie chce tez zochydzac SOBIE wspomnien.

                  To ja bylem cementem tego zwiazku i jak, z roznych powodow, nie podolalem wyzwaniu, to sprawa sie skonczyla. Ale, mimo bardzo trudnego charakteru mojej ex, potrafilem byc szczesliwy. Bo tego chcialem :-)
                  • winnix Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 19:11
                    Rozumiem co do mnie piszesz, ale mam tak silnie rozwiniętą potrzebę wolności, że
                    nie umiałabym "kochac POMIMO tego". Jest to zbyt ważna dla mnie kwestia.

                    A sztuka tworzenia związku jest bardzo trudna wbrew pozorom. Myślę, że zbyt
                    wiele osób jest nastawiona albo na dawanie, albo na branie, nie potrafiąc
                    znaleźć złotego środka.

                    Co do wspomnień, to z upływem czasu pamięta się głównie te dobre rzeczy, bo tak
                    jak napisałeś, po co zochydzać sobie wspomnienia...:)
                • typson Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 22:08
                  winnix napisała:

                  >
                  > > Bo widzisz... Jest tak, ze albo sie podporzadkujesz, albo do
                  > widzenia. I pol bi
                  > > edy jezeli sie tej hetery nie kocha...
                  >
                  > No i właśnie nie rozumiem, jak można taką heterę kochać. Nie


                  ja nie chce zbytnio spłycac ale można ale co najwyżej od tyłu
                  • emes-nju Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 30.10.07, 10:19
                    typson napisał:

                    > > > Bo widzisz... Jest tak, ze albo sie podporzadkujesz, albo do
                    > > > widzenia. I pol biedy jezeli sie tej hetery nie kocha...
                    > >
                    > > No i właśnie nie rozumiem, jak można taką heterę kochać. Nie
                    >
                    > ja nie chce zbytnio spłycac ale można ale co najwyżej od tyłu

                    Jak splycisz, to nici z milosci :-P
            • bassooner Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 14:00
              Bo grunt to porozumienie w pewnych sprawach. U nas to moje wyjście z kumplami na
              chlanie i powrót bardzo późno w nocy, a u żony wyjście z kumpelami na chlanie i
              powrót bardzo późno w nocy...;-)))
              Zostaje jeszcze moja siatkówka, o godzinie 19.30 wychodzę z chałupy w
              poniedziałki - czyli dzisiaj...;-)))...i czwartki choćby się świat walił i koniec.
              Ale tak naprawdę to liczy się tylko miłość...;-)))
              • emes-nju Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 14:16
                bassooner napisał:

                > Bo grunt to porozumienie w pewnych sprawach.


                Po jakiś 15 latach małżeństwa, z powodu narastających nieporozumień, para postanowiła udać się do poradni małżeńskiej.

                Zaraz po zadaniu pytania przez terapeutę żona rozpoczęła pełen pasji i uniesień bolesny wywód na temat tego co jej się nie podoba w ich związku.

                Cały czas mówiła o braku intymności w ich związku, odrzuceniu i zaniedbaniu, samotności i pustce, poczuciu bycia nie kochaną, ciągłych obowiązkach domowych jak sprzątanie czy pranie i innych swoich potrzebach nie spełnionych podczas małżeństwa.

                Wreszcie, po długim okresie czasu, terapeuta nie wytrzymał, wstał z miejsca, obszedł swoje biurko, poprosił żonę by wstała, poczym objął ja i namiętnie pocałował.

                Kobieta zamilkła i cicho usiadła. Terapeuta odwrócił się do męża i powiedział:

                - I właśnie tego potrzebuje Pana żona 3 razy w tygodniu.

                Mąż pogrążył się przez chwilę w zadumie a następnie odparł:

                - Hmm, mogę ją tu podrzucać w poniedziałki i środy, ale piątek definitywnie odpada bo jeżdżę na ryby!
              • winnix Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 16:41
                > Bo grunt to porozumienie w pewnych sprawach.

                No właśnie. Ja mam bardzo prostą zasadę - nienawidzę jak ktoś mi
                czegoś zabrania i sama nie poczuwam się do zabraniania czegokolwiek
                mojemu facetowi. Oprócz pewnych ograniczeń wynikających z samego
                faktu bycia w związku:) Więc robimy to co lubimy, on ma swoje sztuki
                walki, spotkania z kolegami, ja mam mój fitness klub, hiszpański,
                teraz motocykl. I wiem, że on bardzo nie chce, żebym jeździła na
                motocyklu, ale to jest moje marzenie od dawna i nie mam zamiaru z
                niego rezygnować. I on to rozumie, zresztą wie, że zabranianie mi
                czegokolwiek nie ma sensu, a poza tym wie, ile mi to daje radości.
                Tak jest zdrowo, ale w większości związków, które widzę, wygląda to
                tak, że jedna strona robi co chce i chce, żeby druga strona robiła
                to co ta pierwsza chce. Czyli "mnie to kręci, to ciebie też musi".
                Nie rozumiem facetów, którzy dają się w taki układ wciągnąć, pół
                biedy jak im się to podoba (chociaż nie wiem jak się może podobać,
                no ale akceptuję, że komuś jednak może). Większość kombinuje jak koń
                pod górę, czeka aż żona wyjedzie na dzień do rodziców, żeby wyjść z
                kumplami itd. Mam kolegę, którego żona wyjechała na prawie rok do
                Luksemburga. Wszyscy jego kumple zareagowali tak samo "Łe, to teraz
                masz luz i się wyimprezjesz". A dla niego nie ma różnicy w tym
                temacie, żona nigdy mu imprezowania nie zabraniała i on nie ma
                potrzeby "zerwania się" z łańcucha. Mało kto potrafi to zrozumieć.

                Nie wiem, może tak mam, bo zawsze miałam więcej kolegów niż
                koleżanek i mi nikt mądrościami z Cosmo prania mózgu nie robił...
                • emes-nju Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 16:50
                  winnix napisała:

                  > nikt mądrościami z Cosmo prania mózgu nie robił...

                  Ciesz sie :-) Ja pare razy, z czystej ciekawosci, probowalem czytac i i wlos (resztki) mi sie na lbie podnosil.

                  To, co tam czytalem bylo zaprzeczeniem jakiegokolwiek zwiazku jako ZWIAZKU. Zwiazek oczywiscie tak, ale na warunkach ustalonych przez lepsza. A lepsza nie dlatego, ze lepsza, tylko dlatego, ze potrafiaca powiedziec facetowi "wypierd..." albo samej uciec jak COKOLWIEK bedzie nie tak. Zadnego docierania sie, spierania, budowania wspolnego zycia. Nie podoba sie - pa, pa... Inny penis (w sumie do tego sprowadzona jest momentami rola faceta - wiekszosc porad o zwiazku, to porady seksualne) czeka :-/ Zycie to tyle ciekawych mozliwosci - po co ograniczac sie do jednej (jedego faceta na dobre i na zle).

                  Cholera - nawet tak meskie wydawnictwa jak CKM czy Playboy nie osmielaja sie traktowac kobiet tak instrumentalnie!
                • margotje Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 19:25
                  zastanawiam sie winnix ile ty masz lat...
                  z twoje wypowiedzi wynika, ze jestes mloda, wyemancypowana wolna kobieta, ktora
                  za ch***a nie ma pojecia o zyciu naprawde.
                  Schowaj te swoje frazesy nt wolnosci do kieszonki. W prawdziwym zyciu (tam gdzie
                  sa dzieci, normalne codzienne obowiazki, ~probelmy zycia codziennego i
                  kierat:praca - zakupy-dom-szkola-) zapomina sie o wielu "wolnosciach"
                  Poza tym pragne ci jeszcze powiedziec, kochac kogos za cos (lub nie-kochac z
                  jakiego powodu) niewiele ma wspolnego z miloscia.
                  Jesli jej warunki stawiasz, to nie wycieraj sobie buzi slowami o milosci. Bo to
                  - moja droga - jest uczucie bezwarunkowe!
                  • tomek854 Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 21:12
                    A mi z kolei Twoja wypowiedź, Margo, brzmi jak gadanie starej, zrzędliwej baby,
                    która zapomniała jak to jest, kiedy było fajnie. Nie chcę Cię urazić, ale tak mi
                    to zabrzmiało.

                    Na pewno masz dużo racji i jest jeszcze wiele rzeczy, których mnie życie nauczy.
                    Ale jednak mi się wydaje, ze prawda jest gdzieś pomiędzy. Pewna wolnośc musi
                    być, bo jak powiedział Antoine de Saint Exupéry "miłość to nie patrzenie na
                    siebie, nawzajem, ale wspólne patrzenie w jednym kierunku". Winnix ma rację -
                    nie można się poświęcać całkowicie drugiej osobie, bo wtedy zabija się samego
                    siebie, a jak się samego siebie nie ma, to ta miłość, niewątpliwie wielka, jest
                    nikomu po nic. Ja nie chce tu się rozpisywać, ale wierz mi, ze pomimo młodego
                    wieku coś tam przeżyłem i właśnie tego mnie życie nauczyło.
                    • margotje Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 21:22
                      ale ja o tym nie mowie, bardzo mlody czlowieku. bo ja moze i zrzedliwa stara
                      baba, ale z tzw niejednego pieca chleb jadlam (niekoneicznie w tym pejoratywnym
                      tego znaczeniu) i wiem na czym polega zwiazek partnerski! A ty to jeszcze dlugo,
                      bardzo dlugo musisz sie uczyc zycia, aby o pewnych madrosciach mowic!
                      • tomek854 Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 30.10.07, 16:53
                        Wiesz, może Ci się to nie spodoba, ale dla mnie nie jest wystarczającym
                        argumentem to, że ktoś jest stary. Bo można być starym a w życiu nosa z łóżka
                        nie wysadzić i pojęcia o życiu nie mieć.

                        Związek partnerski polega, IMHO, na wspólnym budowaniu wspólnego zycia (jeżeli w
                        Twoim przypadku to wygląda jako kierat praca-dom-szkoła, to trochę przykro, znam
                        wielu ludzi, którzy wiodą dorosłe życie i mają miejsce na swoje pasje). Wspólne
                        budowanie wspólnego życia to nie jest rezygnacja z siebie na rzecz drugiej
                        osoby, tylko to, że oprócz tego, co się lubi robić samemu robi się coś wspólnie.
                        Miłość wzbogaca, a nie zubaża. Tak ja to widzę moim młodym, niedoświadczonym i
                        niezrzędliwym za to na pewno dla niektorych bezczelnym rozumkiem ;-)
                        • margotje Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 30.10.07, 23:11
                          tomek854 napisał:

                          > Wiesz, może Ci się to nie spodoba, ale dla mnie nie jest wystarczającym
                          > argumentem to, że ktoś jest stary.

                          Starsza jestem od ciebie ,co nei oznacza, ze jestem stara.


                          (jeżeli
                          > w
                          > Twoim przypadku to wygląda jako kierat praca-dom-szkoła, to trochę przykro,

                          Wlasne zycie tak sobie skonfigurowalam, mlody czlowieku, ze nie musialam ani nie
                          musze go do kieratu porownywac. Nie mowie zatem o sobie. Ale rozejrzyj sie
                          przemadrzaly dupku (wkurwiasz mnie do imentu, ty zarozumialy petaku) ile jest
                          rodzin/kobiet/matek, zyjacych w takim wlasnie kieracie. I to nie z wlasnego wyboru!

                          >znam
                          > wielu ludzi, którzy wiodą dorosłe życie i mają miejsce na swoje pasje). Wspólne
                          > budowanie wspólnego życia to nie jest rezygnacja z siebie na rzecz drugiej
                          > osoby, tylko to, że oprócz tego, co się lubi robić samemu robi się coś wspólnie
                          > .
                          > Miłość wzbogaca, a nie zubaża. Tak ja to widzę moim młodym, niedoświadczonym i
                          > niezrzędliwym za to na pewno dla niektorych bezczelnym rozumkiem ;-)

                          Tylko ci sie wydaje, zes taki rezolutny. Poczekaj jeszcze kilka lat, wtenczas
                          zastosuj te swoje slogany!

                          Jesssssssssssssss, po ca ja sie w**wiam takim szczeniakiem. Ale sie dalam
                          podpuscic! Starego wrobla na konskie lajno.,....... KUT!!!
                          • tomek854 Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 31.10.07, 00:19
                            > Starsza jestem od ciebie ,co nei oznacza, ze jestem stara.

                            Jak Ci wygodnie, to się wiekiem podpierasz, gdy brak Ci argumentu. Więc jeżeli
                            miałbym uznać, że brak argumentow można zastąpić wiekiem, to musiałabyś mieć z
                            820 lat... :P

                            > Wlasne zycie tak sobie skonfigurowalam, mlody czlowieku, ze nie musialam ani nie
                            > musze go do kieratu porownywac.

                            > przemadrzaly dupku (wkurwiasz mnie do imentu, ty zarozumialy petaku)

                            (
                            ile jest
                            > rodzin/kobiet/matek, zyjacych w takim wlasnie kieracie. I to nie z wlasnego wyb
                            > oru!
                            • tomek854 Coś mi się enternęło za wcześnie: 31.10.07, 00:25
                              > przemadrzaly dupku (wkurwiasz mnie do imentu, ty zarozumialy petaku)

                              (Tu Margot pokazała klasę. Zaiste, powinienem się od niej uczyć jak postępować w
                              życiu...)

                              > ile jest
                              > rodzin/kobiet/matek, zyjacych w takim wlasnie kieracie. I
                              > to nie z wlasnego wyboru!

                              Wiele jest ludzi nieszczęśliwych na świecie, ale jakoś nie widzę związku. Czy
                              to, ze ludzie głodują w Afryce można użyć jako argument w dyskusji nad moim
                              widzeniem prawidłowej diety?

                              > Tylko ci sie wydaje, zes taki rezolutny. Poczekaj jeszcze
                              > kilka lat, wtenczas zastosuj te swoje slogany!

                              No, jeśli moje życie miałoby potoczyć się tak, jak mi zyczysz, to pewnie bym
                              siedział i płakał. Ale mam nadzieję, że przeżyję je szczęśliwie tak jak wielu
                              ludzi w wieku moich rodziców których znam tak jako rodziców moich przyjaciół,
                              jak i jako moich własnych przyjaciół.

                              > Jesssssssssssssss, po ca ja sie w**wiam takim szczeniakiem. > Ale sie dalam
                              podpuscic! Starego wrobla na konskie
                              > lajno.,....... KUT!!!

                              Jeśli Ci to pomoże w pogodzeniu się z faktem, że czasem kto inny, nawet młodszy,
                              może mieć inne zdanie niż Ty, to możesz sobie jeszcze dodać, że jestem ćwokiem,
                              bucem, pajacem i patefonem, czy co tam Ci wygodnie. Mi to wisi, jakimi mnie
                              epitatami obrzucasz, ale jeżeli Tobie ma być od tego lepiej... Ja tam jestem
                              ogólnie człowiek życzliwy ;-)
                                • dwiesciepompka a konkretnie 31.10.07, 14:40
                                  Re: trąciłem dzieciaka.
                                  margotje 06.08.07, 09:04 Odpowiedz

                                  Panowie! Proponuje tego osobnika niewiadomej proweniencji zwyczajnie ignorowac.
                                  Niechaj dyskutuje sam ze soba. Tak dlugo jak monolog bedzie cenzuralny, niech
                                  sobie dyskutuje. Jesli padna inwektywy, poprosimy adminow o stosowna akcje.

                                  Troll zakichany!
                                  • tomek854 Re: a konkretnie 31.10.07, 18:34
                                    Oj pompka, ty chyba nie rozumiesz. Margot może obrzucać mnie wyzwiskami do woli,
                                    bo jest starsza, mądrzejsza i z niejednego chleba piec jadła. Tylko inni nie
                                    mogą - jej wolno.
                              • margotje Re: Coś mi się enternęło za wcześnie: 31.10.07, 17:56
                                jestes tylko sprytny. thats it. nie zmienia to faktu, ze mam o tobie zdanie
                                zarozumialego szczeniaka. I to juz ostatnia moj reakcja na twoje szczeniackie
                                madrosci zyciowe. a to jak tobie sie zycie ulozy - okaze sie rowniez w praniu.
                                bo nie zawsze jest sie kowalem swego losu!
                                • tomek854 Re: Coś mi się enternęło za wcześnie: 31.10.07, 18:35
                                  > jestes tylko sprytny.

                                  Chociaż tyle miłego ;-)

                                  Twoje zdanie o mnie mi zupełnie zwisa i powiewa, bo ja się liczę tylko ze
                                  zdaniem ludzi zasługujących na szacunek.

                                  Owszem, nie jest się kowalem własnego losu, ale to nie znaczy od razu, że z góry
                                  należy zakładać że kierat, posucha i padaka. Bo sama wiesz dobrze, po sobie, ze
                                  nie musi tak być.
                  • winnix Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 30.10.07, 18:43
                    Margo,
                    Owszem jestem młoda, ale swoje w życiu widziałam, przeżyłam pewnie mniej, ale
                    trochę też. Nie rozumiem zupełnie czym wadzi pojęcie wolności budowaniu
                    wspólnego życia i obowiązkom. Jestem z moim facetem ponad pięć lat, podczas tych
                    pięciu lat nie raz i nie dwa miałam ochotę wystawić mu walizki przed dom, albo
                    samej się wynieść. Ale pewnie rzeczy przewaluowałam, przemyślałam i w końcu
                    doszłam do banalnego wniosku, że nie będę się pierdołami przejmować, bo życie
                    jest za krótkie. I z tego samego powodu, nie mam zamiaru rezygnować z moich
                    marzeń i celów i nie mam zamiaru od nikogo wymagać, żeby to robił. Albo żeby się
                    zmieniał, a o tym mówimy w kwestii "poddania się" facetów kobietom-heterom.
                    Jakby mój facet mnie naciskał na rzucenie palenia i by to było dla niego ważne,
                    to bym rzuciła, bo to jest błaha sprawa i nie warto o to się kłócić. Ale jakby
                    zażądał rezygnacji z motocykla, to już by była dla mnie zbyt duża ingerencja.
                    Zdaję sobie sprawę, że ewentualne dzieci stanowią ograniczenia, ale znam wiele
                    osób, które mają dzieci i nadal jeżdżą na koncerty, zloty i realizują swoje
                    pasje. Dla mnie człowiek, który da się wcisnąć w kierat, przestanie pielęgnować
                    swoje wewnętrzne dziecko, unieszczęśliwia sam siebie, a również w jakiś tam
                    sposób unieszczęśliwi swoje dzieci, które będą widziały zatyranych, umęczonych
                    rodziców. Jak ktoś się realizuje rodząc, wychowując dzieci i zajmując się domem
                    - proszę bardzo, jeśli to daje mu szczęście.
                    Nie zgodzę się, że z czasem się zapomina o wolnościach, za dużo widzę ludzi,
                    którzy o nich nie zapomnieli.
                    Co do kochania, to ja kocham i za coś i pomimo czegoś i nie widzę w tym nic
                    złego. I nie rozumiem, czemu piszesz o stawianiu warunków, ja właśnie próbuję
                    wytłumaczyć, że nie rozumiem ludzi, którzy w związku stawiają warunki.
                    Oczywiście są ograniczenia wynikające z faktu bycia w związku, o czym już
                    pisałam. Czyli nie sypiam z innymi facetami, pomimo tego, że mi się podobają, bo
                    jestem w związku z kimś innym. Albo mówię z kim idę na piwo, chociaż wiem, że
                    nie muszę, ale chcę, żeby On się nie denerwował i wiedział z kim jestem na tym
                    piwie.

                    Wydaje mi się, że moje pojęcie wolności odebrałaś trochę inaczej niż chciałam je
                    przedstawić. Ja nie pojmuję wolności na zasadzie "To teraz robię co chcę, bo mam
                    taki kaprys", tylko na zasadzie nie ingerowania w moje "ja", nie stawianiu
                    warunków, czy ultimatum.

                    Aha, a lat mam 27:)
                • tomek854 Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 29.10.07, 21:08
                  > No właśnie. Ja mam bardzo prostą zasadę - nienawidzę jak ktoś mi
                  > czegoś zabrania i sama nie poczuwam się do zabraniania czegokolwiek
                  > mojemu facetowi. Oprócz pewnych ograniczeń wynikających z samego
                  > faktu bycia w związku:) Więc robimy to co lubimy, on ma swoje sztuki
                  > walki, spotkania z kolegami, ja mam mój fitness klub, hiszpański,
                  > teraz motocykl. I wiem, że on bardzo nie chce, żebym jeździła na
                  > motocyklu, ale to jest moje marzenie od dawna i nie mam zamiaru z
                  > niego rezygnować. I on to rozumie, zresztą wie, że zabranianie mi
                  > czegokolwiek nie ma sensu, a poza tym wie, ile mi to daje radości.

                  Takie coś mi się podoba, z jednym ALE: ja moją zmusiłem do rzucenia palenia.
                  Dzisiaj już to docenia i się cieszy, że się czuje lepiej. Ale dalej jak chce się
                  ze mną pokłócić to wyciąga, że palenie jest fajne. Może jeszcze kiedyś zrozumie,
                  że w samym paleniu nic nie ma fajnego - to tylko chemia i to do tego niezdrowa ;-)
                  • winnix Re: Podsumowując ostatnie kilka tygodni... 30.10.07, 18:47
                    > Takie coś mi się podoba, z jednym ALE: ja moją zmusiłem do rzucenia palenia.

                    W sumie już odpowiedziałam w poście do Margo - rzucenie palenia jest błahostką,
                    a poza tym zależy też w jakim tonie jest to powiedziane. Bo jak "Masz rzucić, bo
                    ja tak chcę", to od razu mi się włącza bunt:) Jak "Rzuć, bo mi to przeszkadza,
                    nie lubię, a poza tym to niezdrowe i mi na tym zależy", to proszę bardzo.

                    A palenie naprawdę jest fajne, pomimo tego, że niezdrowe:)))))
                    Wiem, wiem, trzeba będzie kiedyś rzucić...;)
    • inna-bajka A Wy nadal nie rozumiecie o co mi chodzi :-( 30.10.07, 08:35
      Ale po raz trzeci nie ma sensu tego wyjaśniać, bo i tak psu na budę.
      Idąc za Wami, nie słuchacie co się do Was pisze stąd te nieporozumienia.

      A parafrazując Wasz "kabarecik" ze sweterkami i kremikami, to czym on się różni
      od wątków na "Automobilu" ? "Zakupiłem żaróweczkę, jakie oponki wybrać, czy
      przyciemnić sobie szyby, wymieniłem pasek, ....."
      Więc czym my się tak naprawdę różnimy ? Niczym, może tym, że kobiety nie mają
      czasu na pierdolenie w kółko o swoich mężach, chłopakach, teściowych,
      koleżankach i zakupie nowego żelazka i jak nim się prasuje i wogóle.
      Tak tak tak, pamiętam jak mi się falki na 2 stronę wywracały jak przez 4 lata
      wspólnego mieszkania z panem utrzymankiem, nigdy nie miał czasu zadzwonić lub
      wysłać esmsa, że się spóźni 5 godzin lub 5 dni, dla niego właśnie byłam taką
      głupią babą, która się wpierdala. Natomiast jak był w domu, to po śnadanku
      obiadku i kolacji a już w niedzielę to przez godz telefonował do swoich kupli i
      ze szczegółami opowiadał, o której wstał, co jadł, co oglądał w telewiji, kogo
      wczoraj spotkał. W życiu nie spotkałam baby, która by tak pytlowała.
      Z przykrością stwierdzam, że większość z was ma (NIE WSZYSCY) ma takie
      skłonności do katarynienia ozorem. Ogolę się na łyso ze szczęścia, jak poznam
      faceta, który będzie więcej robił niż mówił i trzymał mordę w kuble w kinie :-)
    • margotje Upraszam wladze 31.10.07, 18:00
      o wy***lenie moich postow z tego wontku (ponadto jesli sie wladzy tak zazyczy,
      to wszystkie inne moje posty moga zostacrowniez zerejzowane. nie mam nic
      przeciwko temu)