Dodaj do ulubionych

Pizdowatość drogowa.

17.01.21, 19:59
Nie wiem jak u was, ale u mnie wczoraj trochę popadało.
Fajnie, biało, świeży, sypki śnieg... i cała frajda zepsuta... nie, nie FWD i elektrycznym ręcznym... pizdowatością innych kierujących.
Trasa podmiejska, którą ostatnio jeżdżę regularnie.
Dozwolona 100, leży może centymetr świeżego, sypkiego śniegu... frunę więc tylko trochę ponad 80... i co?
Ano nic.
Slalom gigant...
Pizdowate towarzystwo postanowiło jechać 35 do 45km/h.
Nie, nie tylko prawym pasem... lewym też (to dwupasmówka jest).
Jak już wyprzedziłem wszystko w zasięgu wzroku zaczęło się coś szybko zbliżać do mnie w lusterku.
Po chwili minął mnie gość w starym Nissanie Patrolu (tym kanciastym jeszcze). Ciął ze 110km/h uśmiechnięty od ucha do ucha (pewnie pierwszy raz w życiu był najszybszy na tej trasie).

Trzypasmówka w mieście.
Dozwolone 70, da się też tyle jechać.
To znaczy teoretycznie, bo zasypało oznakowanie poziome i kilku pizdusiów jedzie dwoma pasami na raz, obok siebie rzecz jasna... majestatyczne 30 km/h ma się rozumieć, bo powoli to bezpiecznie.

No i każde skrzyżowanie wyślizgane jak niecnotliwa dziewczyna przez rezerwistów... bo ruszali "zerojedynkowcy" - zielone = but w podłogę i czekamy, aż te dziwne żółte światełka przestaną migać na tablicy.

Dramat.
Cała frajda z jazdy znika.
Obserwuj wątek
    • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 17.01.21, 20:14
      Potwierdzam
      W miescie i na głównych poza tragedia. 30-40 nawet na czarnym (bo zima panie)
      Ale za to jak zjedziesz na boczne to jedziesz po bialym i jest przednia zabawa

      Wczoraj na drogach na jakich normalnie nie wyprzedzam nie zdzierżyłem i musiałem. Bo toczyć się maslicka 25 na godz przez 2 km powodu nie bylo ale za to powód żeby mnie strabic jak wyprzedzalem byl :)
      To samo u mnie na brodzkiej
      Nagle wszyscy jada 30 i to ci sami co jak nie bylo zimy jechali tam 100 (ograniczenie do 50) a ja dalej 50 i ich wyprzedzam
      No i to co piszesz- jak nie mogę ruszyć to na pewno pomoże jal dodam gazu... nie wiem czy teraz już nie uczą jak ruszać bez gazu??
      • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 17.01.21, 20:28
        A mnie jeden z tych wyprzedzonych, gdy tamten sunął akurat 40/100 lewym pasem, też strąbił.
        Pokazałbym mu nawet środkowy palec, bo szczerze mówiąc to już grube przegięcie było (nie dość, że mój manewr przepisowy, to jeszcze on powinien przy wolnym prawym korzystać w pierwszej kolejności z prawego)... sęk w tym, że nie zauważyłby nawet, bo miał nieodśnieżony samochód, a zapierdalające bez sensu wycieraczki zostawiały mu smugi lodu na szybie. Ja bym się zatrzymał i odśnieżył/dolał płynu do spryskiwaczy, a nie snuł 40km/h lewym pasem, jak smród po gaciach, ale jak widać "ja to jakiś inny jestem".
        • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 17.01.21, 21:57
          Jutro powinno być fajniej bo sporo sierot rano nie będzie w stanie zapalić
          U mnie już -14 wiec u Ciebie pewnie z 18.
          Wtedy nagle się robi luźno na drogach
          Tylko szkoda ze juz wiecej nie pada (u mnie max 5-7cm spadlo)
          • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 17.01.21, 22:34
            Na Piździku już z 15 cm leży (bo od ubiegłej soboty nieruszany).
            Żona na zdalnej, więc jeżdżę Golfem.
            Ale to za mało.
            Pół metra śniegu to jest śnieg... a nie kilkanaście centymetrów.

            Najlepsze jest to, że jutro będzie świętych blacharza i lakiernika, bo się wszystkie mamusie będą musiały do szkół z dziećmi "I-III" ruszyć :D
            Chyba sobie naleję ze dwie szklaneczki whisky (właśnie kończę robotę na dziś) i oleję jechanie gdziekolwiek samochodem jutro. Najwyżej po południu skoczę do nowego domu, bo mają coś tam mierzyć... a rano niech się tłuką do woli - po co mam się stresować. We wtorek ocieplenie do -3 i mocny śnieg, to sobie wtedy pojeżdżę.
            Nad ranem ma być u nas -21/-24 (w zależności od źródła), więc nawet sól wysypana w skrajnie nienormalnych dozach (pewnie przez to, że trzy lata ją zbierali, to teraz chcą się "przy okazji" wszystkiego pozbyć) nic rano nie da.
    • bywalec.hoteli Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 00:40
      ja myślałem ze to zachowanie jest charakterystyczne dla poznaniaków: oni są skąpi i co roku nie wymieniają opon na zimowych licząc ze zimy nie bedzie i co roku zima ich zaskakuje - wtedy jada bardzo wolno i pizdowato na letnich bądź uniwersalnych oponach.
      podobnie tez jak spadnie deszcz.
      ale ze mieszkańcy zimnej Lubelszczyny (zimy lubelskie są bardziej mroźne i dużo bardziej śnieżne niż poznańskie) tez są tacy to się nie spodziewałem.

      w końcu polska Minnesota to powinni być przyzwyczajeni do -20 i śniegu po zaganiacza (Suwałki to polska Alaska)
    • only_the_godfather Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 08:04
      To samo w Łodzi, ledwo trochę sypło ludzie już boją się jeździć. O ile we wtorek przy pierwszych opadach jechało się w miarę ok, tyle w sobotę czy wczoraj tragedia. Z resztą dziś rano też dramat, jak wychodziłem z domu pokazywało -19, drogi w sumie czarne, poza tymi osiedlowymi, generalnie da się jechać sprawnie a i tak trafiło się kilku co się bało jechać.
    • galtomone Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 08:34
      qqbek napisał:

      > No i każde skrzyżowanie wyślizgane jak niecnotliwa dziewczyna przez rezerwistów
      > ... bo ruszali "zerojedynkowcy" - zielone = but w podłogę i czekamy, aż te dziw
      > ne żółte światełka przestaną migać na tablicy.

      Hmmm..... jak te światełka migają, to u mnie koła nie buksują i nie buksowawły także w poprzednich Tojkach...
      Przeciez, gdyby buksowały, to system związany z tymi żółtymi lampkami byłby cokolwiek nieskuteczny...
      • only_the_godfather Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 10:31
        tzn tak to działaj też umnie, że jak zapala się kontrolka od ASR to koła przy ruszaniu nie buksują, ale żeby ASR zadziałała przy ruszaniu to musiałem specjalnie ruszać na pełnym gazie. Przy spokojnym ruszaniu nic się nie załączało.
    • galtomone Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 08:46
      A ja wczoraj sobie pojechalem bez celu...

      Tzn. przy okazji do piekrani na drugi koniec miasta, ale to zeby byl jakikolwiek pretekst.
      Wybralem malo uczeszczane drogi i bylo prawie zajebiscie, fura bokiem idaca przez pol zakretu (a potem "piii, piiii, piii" i koniec zabawy) robi banana na twarzy, podobnie jak poderwane z drogi tumany bialego pylu za autem.
      Wyjechalem z garazu, wiec jedyne co mialem ośnieżone to progi przy drzwiach i cala tylna klape :-)

      Troche moze byloby mometami fajniej z RWD, bo przynajmniej moje 4x4 mocno podsterowne i zeby postawic auto bokiem to troszke sie trzeba bylo postarac.
      • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 09:21
        Jak ja zatęskniłem za X5 i jego stałym napędem na cztery.
        Tylko, że X5 było lekko nadsterowne i wystarczyło tylko delikatnie "poprosić" je pedałem gazu i już się bokiem w zakręcie ustawiało :)
        No i miało wyłącznik ASC w postaci osobnego przycisku na desce, żeby długo nie szukać.
        • galtomone Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 09:41
          Niestety u mnie magicznego przycisku brak. Nie chce mi sie szukać, który to bezpiecznik wyłącza.

          Za to zastanawia mnie przydatność przycisku "SNOW", który posiadam przy lewarku zmiany biegów.

          Testowałem ruszanie bez/z pod kilka górek (może to wymaga prawie lodu?" i ni chu...a nie widze roznicy i zastosowania.

          Tzn..... jak zwlaczonym SNOW wdepne gazw podloge, to oczywiscie elektronika chyba dziala mociej i auto spokojnie rusza. Bez niego przy podobnym ruszaniu i tak wlacza sie TC, wiec moze ciut bardziej zawadiacko i auto rusza...

          Ale ruszajac "normalnie", to nie ma zadnych problemow pod gore (juz ze 2 lata temu we Włoszech testowalem... - i znacznie trudniej bylo potem z tej gorki zjechac, niz pod nie wjechac) wiec nie wiem po co to i dla kogo....
          • klemens1 Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 12:20
            galtomone napisał:

            > Za to zastanawia mnie przydatność przycisku "SNOW", który posiadam przy lewarku
            > zmiany biegów.
            >
            > Testowałem ruszanie bez/z pod kilka górek (może to wymaga prawie lodu?" i ni ch
            > u...a nie widze roznicy i zastosowania.

            Może do rozbujania jak nie możesz wyjechać ze śniegu - przód/tył?
            W manualu wysterujesz sprzęgłem, w automacie chyba trochę gorzej się to robi.
            Zgaduję - ja tego nie mam.

            • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 12:42
              Standardowo w starych hydrokinetykach przycisk winter/snow to ruszanie z drugiego biegu.
              U mnie program snieg to zupełnie innych charakter silnika (mniejszy moment na kołach) ale tez hamowanie silnikiem.
            • galtomone Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 14:27
              Nie, na pewno nie od tego.
              Przypuszczam, ze jeszcze mniej mocy od razu idzie z silnika na kola. Ale przy stalym 4x4 ciężko mi sobie wyobrazić sytuacje, gdy to zrobi realna różnice.

              W Avensis 1 też miałem takie ustrojstwo i tez nigdy nie skorzystałem. Ale za to tam był przycisk POWER, którego tu brak ;-)
    • gzesiolek Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 09:32
      Niby się zgadzam... Bo kilku mi zalazło za skórę, w stylu jadę na obwodnicy Krakowa 60-70 km/h, gdzie asfalt prawie czarny... To, że jadą tak prawym pasem i zmuszają TIRy do wyprzedzania... pół biedy... ale jak zajmują tak kolejne pasy bo jadą max +5km/h niż te z prawego to już dostaję podniesienia ciśnienia...
      Ale z drugiej strony sam zostałem strąbiony przez szybkiego w SUVie... Jak z córkami wybrałem się poza miasta w śnieg i na górki... Droga taka, że między zaspami ledwo mi się samochód mieści... oczywiście dwukierunkowa, więc każde auto z naprzeciwka to manewry, żeby się ominąć i nie zakopać... droga biała lub pokryta błotem śniegowym i pagórkowata, a przy hamowaniu miałem idealny test ABS, czyli kierowania auta przez parę metrów bez zupełnego zatrzymania...
      No to po dwóch takich mijankach jechałem ok. 50km/h przez ten las... A tu dojeżdża mi do zderzaka X5 i trąbi i mruga... Nie miałem jak się teleportować więc minimalnie przyśpieszyłem, ale po kolejnym wyhamowaniu przy mijance chyba zrozumiał skąd moja ostrożność bo już więcej nie trąbił/mrygał i zostawił te 20m odstępu...
      Ale w sumie od tego momentu mam więcej cierpliwości do innych... Może skąd wyjeżdżał miał zerową przyczepność i ślizgał się niczym student na warunkach...Może ma zużyte opony lub co gorsza letnie i ma przykre doświadczenia... Niech lepiej bezpiecznie dojedzie do domu nawet te 30km/h mniej niż wg mnie dało by się jechać... Jedynie o co proszę to żeby się trzymał z dala od lewego pasa...
    • klemens1 Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 12:24
      Pamiętam, jak kiedyś na trasie wziąłem jakiegoś gostka "na okazję". Usiadł obok i nie zapiął pasów.
      Ślisko bardzo nie było - trochę śniegu, więc jechałem 110, podczas gdy inni ok. 60 (dwupasmówka).
      Gostek wyraźnie był tym zszokowany i widać było, że próbuje się odezwać ale jakoś nie może się ostatecznie zdecydować. W końcu po kilku minutach najśmieszniejszy moment - bez słowa sięgnął po pas bezpieczeństwa i się zapiął.

      A w temacie spostrzeżeń - przy gorszych warunkach wielu uznaje że ich maksymalna bezpieczna jest też maksymalna dla innych i totalnie kończy się jakakolwiek prawopasmowość.
      Nie bez przyczyny większość scenek z moich filmików o wyprzedzaniu prawym jest nagrane zimą.
      • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 13:05
        klemens1 napisał:

        > A w temacie spostrzeżeń - przy gorszych warunkach wielu uznaje że ich maksymaln
        > a bezpieczna jest też maksymalna dla innych i totalnie kończy się jakakolwiek p
        > rawopasmowość.

        O to to!
        Inna sprawa, że jeszcze w tym kraju wolno wyprzedzać prawym (przynajmniej w większości sytuacji), choć u niektórych wyprzedzających powoduje to pienienie z pyska i niekontrolowane ciśnięcie w klakson.
        Miałem dzisiaj nie jeździć, ale wyszło, że musiałem znów się potłuc (w tym kontekście to dobrze, że mnie wczoraj sen do łóżka zapędził, zanim sobie drugą szklaneczkę nalałem) i znów to samo, tyle, że tym razem już bez opadów prawie.
        Włączam się do ruchu na dwupasmówce (jeszcze poza zabudowanym) zza ciągu innych, którzy też jak smród po gaciach się wcześniej ciągnęli. Wyprzedza mnie stara Corolla, a ponieważ jedzie szybciej niż "sznur", to wskakuję za nią.
        No i tak 1,5 kilometra się ciągnąłem za tą Corollą... jechał 50-55, ci z prawego przyśpieszyli do 45-50... warunki były na 100. Wyprzedziłem w końcu z prawej (bo w końcu minął wszystkich i sam na prawy się nie wybierał)... i nie zdążyłem na światła na wjeździe do miasta. Popatrzyłem sobie na gościa... mój wiek (40+), ale nie mój styl. Zakutany w puchową kurteczkę (wypchaną tak, że pewnie polar albo dwa grube swetry pod spotem jeszcze), szaliczek, wełniana czapka nasunięta niemalże na oczy... i puka mi się w czoło. No to odpukałem :)
        • klemens1 Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 13:22
          qqbek napisał:

          > Inna sprawa, że jeszcze w tym kraju wolno wyprzedzać prawym (przynajmniej w wię
          > kszości sytuacji), choć u niektórych wyprzedzających powoduje to pienienie z py
          > ska i niekontrolowane ciśnięcie w klakson.

          Bardzo rzadko się spotykam z tym, żeby komuś to przeszkadzało, a z prawej wyprzedzam nagminnie (nie tyle, co z lewej, ale procentowo i tak sporo), ostatnio nawet jakiegoś "tajniaka" z wystawianym kogutem, który przyczepił się do lewego jadąc jakieś 160-170.

          Kiedyś na prawie pustej autostradzie, jadąc licznikowe 145 prawym pasem, dogoniłem po minucie pacjenta jadącego lewym. I wcześniej i wtedy przed i za sobą miał prawy pusty, dopóki nie podjechałem (jechał może ze 120).
          Cóż zrobiłem? Nic - pojechałem dalej po prostu. Trudno to nawet nazwać wyprzedzaniem, bo robiłem swoje, totalnie go ignorując. Mrygał długimi, jak by się na coś wkurwił. O co mu chodziło? Chciał żebym posłusznie jechał za nim chuj wie po co?
          Warunki bardzo dobre - sucho i ciepło.

          > Zakutany w puchową kurteczkę (wypchaną tak, że pewnie pola
          > r albo dwa grube swetry pod spotem jeszcze), szaliczek, wełniana czapka nasunię
          > ta niemalże na oczy... i puka mi się w czoło. No to odpukałem :)

          Temu przynajmniej chodziło o to, że jechałeś za szybko.
      • klemens1 Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 13:23
        aron2004 napisał:

        > a nie możesz sobie wynająć jakiegoś toru do jazdy 100 km/h po śniegu? Jeżeli kt
        > oś jedzie parę kilometrów to co mu za różnica czy będzie jechał 10 czy 20 minut
        > ?
        >
        Jak nie było śniegu, to różnica była - ciekawe, czemu.
        No i o jakim śniegu mowa - bo jeżeli to trochę puchu, to śliskość jest porównywalna z asfaltem po deszczu a jeżdżą jak po lodzie.
      • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 14:23
        aron2004 napisał:

        > a nie możesz sobie wynająć jakiegoś toru do jazdy 100 km/h po śniegu? Jeżeli kt
        > oś jedzie parę kilometrów to co mu za różnica czy będzie jechał 10 czy 20 minut
        > ?

        Ale ja chcę jechać tyle łącznikiem obwodnica-Witosa w Lublinie.
        Tam wolno jechać 100 i mam prawo po nadającej się do tego nawierzchni tyle jechać (przynajmniej do SSE, bo tam przy wyjeździe z Moritza ustawiono obowiązujące całe 300 metrów "80").

        Jak ktoś prawo jazdy znalazł w paczce Lays, a opony na hałdzie odpadów u oponiarza, to może niech on nie wyjeżdża na drogi... wcale, a nie tylko w zimie?

        Co to za wysyłanie kogoś na tor?
        Jak zechcę pojechać na tor, to pojadę, żeby pojeździć sporo szybciej niż te 140km/h, które wolno mi jeździć po drogach publicznych.
        Tutaj nie jest mowa o zapierdalaniu na złamanie karku, ale o dostosowanej do warunków drogowych jeździe.
          • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 16:40
            Jak ktoś ma PJ od miesiąca to jak się boi warunków to nie wyjezdza.
            A co do tych 200 km wiejskimi drogami - naprawdę 70% użytkowników akurat przejechało te 200 km i jest zmęczone?
          • klemens1 Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 17:58
            aron2004 napisał:

            > może ktoś miał prawo jazdy od miesiąca albo był podziębiony, zmęczony po przeje
            > chaniu 200 km wiejskimi zalodzonymi drogami?
            >
            >
            No sami przeziębieni, miesięczni i po 200 km wiejskimi drogami się trafiają. Akurat, kurwa, tylko w takie dni.
    • wislok1 Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 19:34
      No, takie sa uroki ataku zimy....

      Ale ja ich rozgrzeszam, bo lepiej´w takich warunkach jechac ostroznie, jak ktos MA STRACHA niz kozaczyc i spowodowac wypadek....

      Trzeba po prostu uwzglednic, ze NIE KAZDY w takich warunkach czuje sie fajnie, a lepiej dojechac za nim kilka minut pozniej niz SIE WKURWIAC BEZ SENSU....
      • wislok1 Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 19:41
        W Gornej Bawarii naje.,alo wczoral z metr sniegu, WSZYSCY jezdzili w mojej okolicy maksymalnie 60 km, same pizdowate Bawarczyki...

        Ale nie bylo wypadkow...

        Dzisiaj warunki byly juz lepsze, ale nie widzialem nikogo zeby jechal powyzej 100 na drodze krajowej, wolno 100, w praktyce 110...
        Ale wszyscy jechali ponizej...

        ALe tez nikt nie jechal 30-50 poza teren zabudowanym...

        Bezpiecznie 80-90...

        Droga czarna, ale w wielu miejscach jescze troche sniegu i lodu...., szczegolnie w lasach...

        Nie ma co dziczec...

        • wislok1 Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 19:55
          Statystyki wypadkow w PL i w DE sa takie, ze jednak O WIELE BARDZIEJ
          bezpieczniej jezdzi sie w DE ...

          Moze Bawarczycy sa pizdowowaci, jak sa ciezkie warunki na drodze, ale tez jak sa dobre, to grzeja do 200 na autostradzie, takze w zimie...

          No, ale w PL sa najlepsi kierowcy i piloci, szeczegolnie ladujacy w Smolensku
        • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 19:59
          Ale na właśnie piszę o chęci jechania 80 przy dozwolonych 100 po odrobinie (podkreślam ODROBINIE) świeżego, sypkiego śniegu.
          Zresztą nikt nie broni jechać 40... byle nie jeździli tak "przyspawani" do lewego pasa...
              • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 18.01.21, 22:48
                klemens1 napisał:

                > Bez przesady - naprawdę większość kierowców nie odróżnia, kiedy śnieg powoduje
                > śliskość drogi a kiedy nie?

                Niestety mam takie wrażenie.
                Sporo osób zrobiło uprawnienia w ciągu ostatniej dekady i te są po części rozgrzeszone, bo zim za bardzo nie było.
                Ale jeszcze w 2009 czy 2010 pamiętam taką zimę, że z garażu pod blokiem tylko ja i jeszcze jeden sąsiad wyjechaliśmy, bo reszta ugrzęzła - górka ich pokonała.
                Nie dość, że mróz, to jeszcze co chwila dosypywało śniegu.

                Moim skromnym zdaniem taki brak umiejętności winien jednak eliminować takie osoby z grona osób wyruszających na drogi publiczne... niech się co najwyżej osiedlowymi przejadą, oswoją i dopiero na "szersze wody" wypuszczają.
                • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 19.01.21, 08:16
                  Zdecydowana większość kierowców nie myśli.
                  Dzisiaj u mnie plus 2.
                  Po 2 dniach mrozu i wczorajszym opadzie śniegiem dzisiaj jest naprawdę slisko
                  Ale wszyscy jeżdżą duzo szybciej niż wczoraj.
                  Dlaczego? Bo wczoraj bylo -14
                  Logika :D
                  • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 19.01.21, 08:59
                    U mnie wczoraj w południe było -16,5; dzisiaj ma być -5 (na razie -14 jak do pracy jechałem)... nadal jeżdżą ludzie jak muchy w smole.
                    A miasto chyba ma jakiś układ z blacharzami, bo walą tyle soli, że nawet przy -14 jest mokro i czarno... a może muszą się jej z hałd, przez kilka lat gromadzonych, po prostu pozbyć?
                    • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 19.01.21, 09:04
                      Szczęściarz
                      Wrocławska zima widac juz sie skończyła:(
                      Jakby hotele były otwarte to bym do firmy na Podlasie pojechal na parę dni ale nawet tego nie można - od września w biurze nie bylem :D
                    • misio3 Re: Pizdowatość drogowa. 19.01.21, 12:09
                      qqbek napisał:

                      > U mnie wczoraj w południe było -16,5; dzisiaj ma być -5 (na razie -14 jak do pr
                      > acy jechałem)... nadal jeżdżą ludzie jak muchy w smole.
                      > A miasto chyba ma jakiś układ z blacharzami, bo walą tyle soli, że nawet przy -
                      > 14 jest mokro i czarno... a może muszą się jej z hałd, przez kilka lat gromadzo
                      > nych, po prostu pozbyć?
                      >

                      w mieście nie walą więcej soli ... po prostu w mieście samochodów jest większe zagęszczenie na 1 km2 i szybciej niż na wsi rozjeżdżają śnieg czyszcząc drogę dlatego jest czarna:) co do jazdy jak muchy w smole to po prostu ty masz jakąś nerwicę natręctw a oni jeżdżą normalnie, ostrożnie i powoli !
                      wywyższanie się na drodze i patrzenie na innych z góry tylko dlatego że jeżdżą wolniej ostrożniej w trudnych warunkach świadczy o niedojrzałości i kompleksach ....nie pomyślałeś że może nie każdy jest taki szybki i wściekły za kółkiem , nie każdy ma 105 KM niektórzy mają 60 KM i nie każdy jest takim mistrzem kierownicy jak ty po prostu uszanuj to cebulo bo to może to oni jeżdżą normalnie a ty za agresywnie? a widzisz trzeba umieć spojrzeć na świat z innej perspektywy niż tylko ta twoja :)
                      punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia....dla kogoś kto ma silnik o mocy 180 KM to ty który masz silnik 105 KM jesteś dla niego zawalidrogą o pizdowatym stylu jazdy i do tego źródłem smogu w mieście bo twój Diesel kopci i truje a jego LPG lub elektryk/hybryda truje 5 razy mniej hehe :)
                  • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 19.01.21, 11:57
                    No i proszę
                    Jak mówiłem dzisiaj zdecydowanie bardziej slisko i juz mam wypadek pod domem prawie
                    gazetawroclawska.pl/wypadek-na-maslicach-zderzyly-sie-trzy-samochody-dwa-wpadly-do-rowu/ar/c1-15397182
                    Przeciez jest plus 2 wiec juz można normalnie jeździć.
                      • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 19.01.21, 12:36
                        Jeżdżę tamtędy pewnie z pare razy dziennie. Jak się jedzie dopuszczalna plus VAT czyli 60 to nawet jak wyjedzie 10 m przed tobą (a widoczność dobra) to zwolnisz i zdążysz trabnac
                        Jeśli udalo się zepchnąć do rowu 2 auta temu co jechal od centrum
                        W tym L200 co swoje wazy
                        To musiał jechać szybciej niż pozwalały na to warunki ale nie szybciej niż 60-70 bo wcześniej mial dwa zakrety lewo prawo
                        No i nie wyhamował
                        Oczywiscie to nie umniejsza winy babce bo w to ze go widziala jeśli popatrzyła w lewo nie wątpię
                        • tbernard Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 09:48
                          Mogło być jak piszesz i do tego mogła nałożyć się chęć sprawnego wyjechania z podporządkowanej i to spowodowało utratę przyczepności i zamiast wyjechać sprawnie tojota jak ślimak wysunęła się. Ja w takich warunkach wolę jak dupa wołowa odczekać, bo wiem, że im bardziej chcę sprawnie, to tym większa szansa, że przyczepność stracę.
                          • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 10:06
                            Chec sprawnego wyjechania z bocznych brodzkiej obserwuje u mniej więcej 1% kierowców. Reszta wytacza się na glowna i rozpedza na najbliższych 500 m do 50. Ze standardowa przerwa podczas przejścia z jedynki na dwójkę (ooooo juz 7/godz a ja wciąż na jedynce, natychmiast na luz bo się silnik rozpadnie a potem pomysle co dalej)
                            Tak to widac jadąc brodzka
                            • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 10:32
                              trypel napisał:

                              > Chec sprawnego wyjechania z bocznych brodzkiej obserwuje u mniej więcej 1% kier
                              > owców. Reszta wytacza się na glowna i rozpedza na najbliższych 500 m do 50. Ze
                              > standardowa przerwa podczas przejścia z jedynki na dwójkę (ooooo juz 7/godz a j
                              > a wciąż na jedynce, natychmiast na luz bo się silnik rozpadnie a potem pomysle
                              > co dalej)
                              > Tak to widac jadąc brodzka
                              >

                              Ale to przecież powszechne zachowanie i nie dotyczy jednego, jedynego wyjazdu z podporządkowanej na główną.
                              Wymuszanie w taki sposób pierwszeństwa to rzecz nagminna.
                              Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że wystarczy, że zmuszą jadącego główną do zdjęcia nogi z gazu i już ich zachowanie kwalifikuje się jak wymuszenie.


                              Jak mnie jeszcze bardziej coś z pierdołowatych zachowań irytuje, to chyba będzie to powolne toczenie się rozbiegowym (z opcjonalnym zatrzymaniem się przed jego końcem). Piana mi na pysk wstępuje od tego, jak za takim delikwentem mam nieszczęście jechać.
                              Ja potrafię zjeżdżając z MOP na autostradę włączyć się do ruchu na prawym pasie przed jadącą nim osobówkę... i to 110-konnym Golfem (w X5 to żadna sztuka była)... a widzę, że niektórzy jadą do końca, żeby potem stanąć i tiry puszczać...
                              • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 11:12
                                Do prędkości tira czyli do tych 85 na długości pasa rozbiegowego daje rady rozpędzić się nawet maluchem.
                                Teraz z subaru jest łatwiej bo jak widzę że ktoś wjeżdżając na pas rozbiegowy nie przyspiesza to ja po prostu szybciej zmieniam pas jak nikogo blisko nie ma a tego przed zostawiam na rozbiegowym
                                • tbernard Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 11:57
                                  trypel napisał:

                                  > Teraz z subaru jest łatwiej bo jak widzę że ktoś wjeżdżając na pas rozbiegowy n
                                  > ie przyspiesza to ja po prostu szybciej zmieniam pas jak nikogo blisko nie ma a
                                  > tego przed zostawiam na rozbiegowym
                                  >

                                  Wiesz, że tego nie wolno Ci zrobić, jeśli ten z przodu ma włączony kierunkowskaz?
                                  • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 12:07
                                    tbernard napisał:

                                    > Wiesz, że tego nie wolno Ci zrobić, jeśli ten z przodu ma włączony kierunkowska
                                    > z?

                                    Teoretycznie tak.
                                    Z drugiej zaś strony duża część tych snujących się po rozbiegówkach jak smród po gaciach należy także do tego plemienia kierowców, które "lubi sygnalizować udane manewry" (to jest kierunkowskaz włącza wraz z obrotem kierownicą dopiero).
                                  • trypel Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 12:09
                                    Kierunkowskaz???? Kiedy ostatnio widziałeś ze ktoś wlaczyl kierunkowskaz
                                    A jak juz włączy a zwalnia na rozbiegowym to i tak go wyprzedze. Mimo ze mi nie wolno
                                    Chociaz prawdę mówiąc częściej sie zdaza patafian co od razu jadąc te 50-60 pakuje się na autostrade. A ja go wtedy wyprzedzam rozbiegowym i wjezdzam przed niego.
                                • waga170 Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 12:10
                                  Mnie kiedys, a dokladnie latem1984 w Gornej Bawarii, nauczyl rozumu jakis chuj w starej ciezarowce ciagniacy prawym pasem. Ja wjezdzalem na autobahn jechalem wtedy samochodem Simca 1300 i na rozbiegowym ile tam ta fabryka dala i jak ten idiota liczylem ze on mnie wpusci. Chuja. Moje hamulce i tulenie sie do rowu. Potem zobaczylem jak go wyprzedzalem, ze to byl Jugol. Slowianin.
                                • gzesiolek Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 15:48
                                  Tylko, że w Polsce 90% kierowców z mocniejszymi autami robi to jeszcze na ciągłej linii, a jak na rozbiegówce trafi się "niedostosowany" to CI zamiast umożliwić wjazd jemu i kilku autom za nim które nie chcą łamać prawa, blokują ich jeszcze na rozbiegówce, bo oni 15sekund nie mogą stracić... Czyli najpierw jest "lider" który nie potrafi korzystać z rozbiegówki, a to utrudnienia sytuacji dołączają się szybcy i wściekli którzy też z niego nie potrafią korzystać, bo muszą od razu wyprzedzić tych przed nim... A nie ma nic gorszego na drodze niż jak się spotykają dwie takie skrajności...
                                  • wislok1 Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 17:00
                                    gzesiolek napisał:

                                    > Tylko, że w Polsce 90% kierowców z mocniejszymi autami robi to jeszcze na ciągł
                                    > ej linii, a jak na rozbiegówce trafi się "niedostosowany" to CI zamiast umożliw
                                    > ić wjazd jemu i kilku autom za nim które nie chcą łamać prawa, blokują ich jesz
                                    > cze na rozbiegówce, bo oni 15sekund nie mogą stracić... Czyli najpierw jest "li
                                    > der" który nie potrafi korzystać z rozbiegówki, a to utrudnienia sytuacji dołąc
                                    > zają się szybcy i wściekli którzy też z niego nie potrafią korzystać, bo muszą
                                    > od razu wyprzedzić tych przed nim... A nie ma nic gorszego na drodze niż jak si
                                    > ę spotykają dwie takie skrajności...

                                    Pod tym wzgledem kierowcy w DE zachowuja sie WZOROWO

                                    Wpuszczaja wjezdzajacych na autostrade bardzo grzecznie, a wjezdzajacy tez uwazaja, zeby w kogos nie przypier...
              • wislok1 Re: Pizdowatość drogowa. 19.01.21, 18:43
                Wiekszosc moze odrozniac, ale zawsze znajdzie sie taki, co NIE odroznia....

                Poza tym co innego SWIEZY snieg na drodze pod ktorym jest asfalt, co innego taka sama ilosc swiezego sniegu na drodze, pod ktorym jest LODOWISKO drogowe, a dopiero pod lodem jest asfalt....

                Ilosc sniegu taka sama, warunki na droze kompletnie rozne....
      • gzesiolek Re: Pizdowatość drogowa. 20.01.21, 12:08
        Ale 90% polskich kierowców jest zaje...ych... Na tym forum 100%... (we własnym mniemaniu)
        To tylko inni jeżdżą źle... albo pizdowacie, albo jak wariaci...
        To inni mają nie jeździć...
        Więc pomysł zacny, acz awykonalny... Chyba, że piszesz o sobie.
        • klemens1 Re: Pizdowatość drogowa. 21.01.21, 12:02
          gzesiolek napisał:

          > Ale 90% polskich kierowców jest zaje...ych... Na tym forum 100%... (we własnym
          > mniemaniu)
          > To tylko inni jeżdżą źle... albo pizdowacie, albo jak wariaci...

          Osiągnąłeś poziom galtomka.

            • wislok1 Re: Pizdowatość drogowa. 21.01.21, 20:25
              No, tak to jest...

              Kierowcy w PL wiedza jedno: ze policja w PL ma gleboko w d... lamanie przepisow i po prostu duza ich czesc to wykorzystuje jadac bardzoi niebezpiecznie lub tylko niebezpiecznie oraz calkowicie ignorujac ograniczenia predkosci....

              Tego nie ma na Zachodzie....

            • klemens1 Re: Pizdowatość drogowa. 21.01.21, 20:37
              gzesiolek napisał:

              > To źle czy dobrze?
              >
              > A po za tym nie jest tak? Większość kierowców w Polsce jest przekonanych o tym
              > że są b.dobrzy... a jak jest widać na drogach...

              No jak jest? Ilu spotykasz wariatów?
              Takie prymitywne, demagogiczne uogólnianie zahacza o żałosność.
              A faktem jest, że jak nie jest ślisko, a tylko puszek pada, to można jechać normalnie.
              • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 21.01.21, 21:57
                klemens1 napisał:

                > A faktem jest, że jak nie jest ślisko, a tylko puszek pada, to można jechać nor
                > malnie.

                Może nie do końca "normalnie", ale nie jakoś znacząco wolniej.

                Dziś wieczorem byłem za to świadkiem odwrotnej sytuacji.
                Wracałem z nowego domu do starego i tym razem to ja byłem jednym z wolniejszych, bo chwycił przy gruncie lekki mróz i zrobiło się "czarno, ale wesoło".
                W odstępie 7 czy 8 minut byłem świadkiem dwóch "wjazdów w dupę".
                Całe szczęście tym razem to ja "wlokłem się" 45-50/70 prawym a w dupę wjeżdżali sobie ci z lewego (przy dwóch kolejnych sygnalizacjach świetlnych!), którzy nie sprawdzili, na czym hamują przed sygnalizacją.
              • gzesiolek Re: Pizdowatość drogowa. 21.01.21, 23:17
                A gdzie ja napisałem, że spotykam wariatów?

                Napisałem, że dla 90% kierowców w Polsce inni są od nich gorsi, albo pizdowaci albo wariaci... Sam też uważam się zwykle za lepszego od innych na drodze i tylko o tym pisałem... Ot taki polski paradoks, a jeśli uważasz to za demagogię i Cię to drażni to trudno. To tylko moje spostrzeżenia.
                • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 21.01.21, 23:27
                  gzesiolek napisał:

                  > Napisałem, że dla 90% kierowców w Polsce inni są od nich gorsi, albo pizdowaci
                  > albo wariaci...

                  Spora część jest pizdowata.
                  Sorry.
                  "Taki lajf".

                  Dziś to pewnie właśnie ci, których pewnie wyprzedzałem w dniu założenia wątku, pokazali "jak się jeździ szybko i bezpiecznie".
                  Tyle, że ja za to wszystko winię łagodne zimy i "tupolewizm" (tj. "spróbować można").
                  Mam porównanie z UK, gdzie nikt dobrej zimy nie widział i nawet zawodowi kierowcy w większości wymiękają przy kilku centymetrach śniegu. Tylko tam nikt nie wyjeżdża, jak te kilka centymetrów śniegu już spadnie. Uznają (zapewne słusznie), że "za wysokie progi".
                  Tego nam brakuje... dystansu do własnych umiejętności.
                  • gzesiolek Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 15:40
                    Czego nie rozumiesz ze słowa "spostrzeżenia"?
                    Chcesz definicji PWN:
                    spostrzeżenie
                    1. «uwaga na jakiś temat, obserwacja»

                    Przecież ja nie udaję, że moja opinia jest prawdą obiektywną, objawioną i jedyną słuszną (jak się co niektórym tutaj zdarza).

                    Zresztą w podanym temacie, nie zauważyłem specjalnie autorefleksji i choć cienia wątpliwości, że może inni jeżdżą lepiej... Każdy z nas przyjmuje założenie, że "ja jadę idealnie" a tylko inni się zdarzają jacyś tacy niedostosowani..
                    I dostrzegam, że większość kierowców w naszym kraju podchodzi do siebie z niewielką dozą krytyki...

                    A co do statystyk, to były już różne badania/ankiety w dużej mierze potwierdzające moje spostrzeżenia.
                    Tutaj np. moto.pl/MotoPL/7,88389,23665831,polacy-niesmiertelni-za-kolkiem-tak-wynika-z-badan.html
                    Pada takie zdanie:
                    "Na koniec, tylko 11 proc. polskich kierowców było w stanie wymienić jakiekolwiek negatywne cechy swojego stylu prowadzenia. Natomiast jakiekolwiek pozytywne określenia dla siebie jako kierowcy znalazło 99 proc. ankietowanych."
                    Czyż nie jesteśmy "zajebiści" jako kierowcy?
                    • klemens1 Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 18:19
                      Jeżeli masz obserwację, to jakoś to badałeś.
                      To pytanie o negatywne cechy też jest z dupy. Czasami jadę tak, że widzę te negatywne cechy a czasami inaczej - i wtedy już nie.

                      I nie twierdzę że "to tylko inni jeżdżą pizdowato albo jak wariaci". Czasami tak jeżdżą, czasami nie. Ja też czasami tak jeżdżę.
                      Tu też masz jakieś badania nt. co kierowcy sądzą o innych?
                      Bo ja mam o polskich kierowcach całkiem dobre zdanie - jest coraz lepiej pod każdym względem.
                      • gzesiolek Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 18:35
                        Ja mam zdanie co najwyżej przeciętne. Jest nieco lepiej, ale było by super gdyby było w nas nieco więcej wyobraźni, empatii i pokory...
                        A poza tym skoro nie twierdzisz, że tylko inni jeżdżą jak wariaci lub pizdowacie, tzn. że czasem jednak uważasz, że sam tak jeździsz i dopuszczasz do siebie, że popełniasz błędy i się w wielu sytuacjach mylisz, czy jednak Tobie akurat się to nie zdarza?
    • waga170 Re: Pizdowatość drogowa. 22.01.21, 07:49
      A chuj tam, zabiore glos i sie wypowiem. Jezeli ktos na drodze spotka wspoluczestnika i tego wspoluczestnika sposob jazdy "pizdowaty" mu sie nie podoba, to powinien sie przejrzec w lusterku zeby zobaczyc samego siebie pizde a nie kierowce. Bo sie byle czym wkurwil:)
      Jeden taki, na sniegu, w BMW chyba nieprzypadkowo, tak sie wkurwil raz ze mnie chcial popisowo wyprzedzic bo jechalem wedlug chuja za wolno. Jak wracalem to on tam dalej wisial w rowie tyl naprzod.
      • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 24.01.21, 18:08
        Świetnie!
        Sprawdzę jak się spisują zimówki w Piździku w takim razie.
        Jadę rano do pracy MPK, a potem też MPK na "nowe", bo pod nowym domem został wczoraj Piździk (ja kładłem ze szwagrem podłogi, a żona dojechała później swetrem, tak więc Piździk został pod domem, a myśmy we dwoje golfem wrócili).
        Mam trochę lepienia (dwie futryny są trochę za wysokie i pod ościeżnice muszę je o 2 - 3 centymetry "obniżyć" - bloczka przecież nie dam, bo to minimum 5 cm, więc dotnę i przykleję dwie płyty gk w każdej, a potem to klejem postaram tak oblepić, żeby już tylko gładź i farbę na to położyć), to będzie już mocno po zmroku powrót... czyli "fun", "fun", "fun" :)
          • qqbek Re: Pizdowatość drogowa. 24.01.21, 19:37
            Oj, zdrowie już też nie.
            15 lat temu potrafiłem na budowie w Crewe (pod Chester, tam gdzie fabryka Bentley-a jest) 9 godzin bloczek i zaprawę 4 murarzom nosić i następnego dnia normalnie wstać i pójść do tej samej pracy.
            Dzisiaj budzi mnie rano młody na śniadanie i bajkę, a ja mam problem z wstaniem, bo żem wczoraj 8 godzin przy pile stołowej i biegając po schodach w górę i dół robił.

            Inna sprawa, że szwagier się pił boi i nie dotyka, więc tylko ja byłem w stanie to wszystko podocinać.
            Jeszcze inna to, że położyliśmy jakieś 35 metrów (i to z "atrakcjami architektonicznymi" w programie), a poprzednio 20 (i to właściwie jedna wielka, prostokątna powierzchnia głównej sypialni)... tylko poprzednio ciąłem ręczną krajzegą i wyrzynarką... pożyczenie dużej pilarki stołowej to był strzał w 10, jeżeli chodzi o wydajność pracy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka