druid_
25.04.02, 08:00
Kiedys, dawno temu, mialem sasiada, ktory jezdzil
zardzewiala Dacia (chyba jeden z pierwwszych
egzemplarzy w Polsce). Nieraz slyszalem jak mowi do
syna: "Wiesiu idz umyj Dacie". Nie: "Wiesiu idz umyj
samochod", ale "Dacie". Juz wtedy mnie to smieszylo, bo
nie rozumialem, ze mozna kochac swoj samochod. Tak
sobie na poczatku myslalem, ze moze on ma dwa
samochody, ale nie - mial tylko tego trupa.
Stwierdzilem, ze jest chory i o tym zapomnialem na 25
lat.
Ale wspomnienie to wrocilo wczoraj. Uslyszalem jak
sasiad (juz inny) mowi do syna: "Filip, idz umyj
Fabie". Pierwszy raz w zyciu przezylem deja vu.
Kiedy tak sie zastanowie, dochodze do wniosku, ze takie
chore stwierdzenia slychac na kazdym kroku. Przoduja w
tym wlasciciele Matizow i Fabii. Np. czesto slysze:
"Nie pije dzis, bo jestem Matizem", albo "Musze isc
ubezpieczyc Fabie". Chore.
P.S.
Dzisiaj zona powiedziala do mnie: "Druid, idz przynies
Zelmera z piwnicy, stoi kolo Amiki".
Chyba sie pochlastam.