waga173 26.04.24, 07:18 Moja na przyklad z czasow wczesnej mlodosci jak z jedna kolezanka pojechalem na "kawe i ciastko" tylko ze ja nie mialem jeszcze prawa jazdy a rodzice byli gdzies w teatrze czy cos a kluczyki zostawili:) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
galtomone Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 08:06 Ja odwoziłem koleżankę do domu moim zielonym szerszeniem Wartkim 353W... ino po drodze lewarek zmiany biegów chyba był zbyt podniecony bo wziął był opadł i smętnie wisiał przy kierownicy w dół. Koleżanka jednak nie mogła narzekać, bo i tak skończyła tę jazdę mokra, co prawda od potu i pchania ale co tam.... Zresztą ten sam Wartki zżarł pończochy innej mojej koleżanki jak pasek klinowy z radości na jej widok pękł (lepiej, że pasek a nie inne coś). W każdym razie "mit", że pończochami da się to naprawić i dojechać do warsztatu okazał się być mitem. Odpowiedz Link Zgłoś
bolo2002 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 08:11 Malucha czyli 126 Py kupiłem na talon, ale prawka nie miałem . Więc stał pod oknem w centrum stolicy i pieski go regularnie co dzień obsikiwały. No i sie zdenerwowałem i zawsze w sobotę lub niedzielę sobie bez prawka po stolicy jezdziłem. zawsze skręcałem w prawo , bo w lewo nie umiałem. Marszałkowska, Królewska, Kredytowa, rysia i tak po kilka razy. No i prawie nauczyłem sie jeżdzić -prawie. Odpowiedz Link Zgłoś
waga173 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 12:47 Na koncu Kredytowej przy fontannie z krokodylem musiales skrecic w lewo. Odpowiedz Link Zgłoś
bolo2002 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 07.05.24, 08:49 Chyba tak był-ale to krótki skręt i tylko jeden. Odpowiedz Link Zgłoś
fornitta007 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 09:15 Jak kolega mnie uczyl kierowac maluchem 😇 Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 18:19 fornitta007 napisała: > Jak kolega mnie uczyl kierowac maluchem 😇 Biegi zmieniac tez? Odpowiedz Link Zgłoś
waga173 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 22:36 engine8t napisał: > Biegi zmieniac tez? Tylko przez chwile, bo sie bal ze mu cos uszkodzi tak zgrzytala zebami. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 27.04.24, 00:03 waga173 napisał: > engine8t napisał: > > > Biegi zmieniac tez? > > Tylko przez chwile, bo sie bal ze mu cos uszkodzi tak zgrzytala zebami. No jak to baba - trzeba za reke a czasami zawlosy trzymac i w tylek walic zeby sprzeglo uzywala a nie krzyczla "Uh Ah" przy wrzucaniu biegow. Odpowiedz Link Zgłoś
fornitta007 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 27.04.24, 08:13 I znowus sie opil engin. Jak ja cie nie przypilnuje, to zaraz rozrabiasz. Wodke z sokiem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tiges_wiz Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 10:55 U mnie nudy Góry Sowie z gazem w podłodze i lewą noga na hamulcu Wielka pętla bieszczadzka (od dziecka chciałem się tam przejechać) Nocowanie w Karkonoszach w samochodzie czasie wielkiej burzy Pusty autobahn Mgła pod Rawiczem, że drogi nie widziałem i pasażer musiał mi mówić przy otwartych dniach, czy dalej jadę koło brzegu asfaltu Odpowiedz Link Zgłoś
hrasier_2 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 12:29 Polonez caro za bony. Przejściówki nie liczę. Na pierwszej zimie go rozbiłem. To już nie było to samo. Bajer to antena automatyczna od radia. Po wyklepaniu już nie działała. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Mitoman alert! 26.04.24, 22:46 hrasier_2 napisał: > Polonez caro za bony. No i znów wychodzi z ciebie taniucha mitoman. Bony przestały być prawnym środkiem płatniczym w 1989 roku, po uwolnieniu kursów walut. Przez pewien czas wymieniane były jeszcze w banku PKO. Polonez Caro to druga połowa 1991 roku (z linii produkcyjnej zaczął schodzić pod koniec lipca). 1 stycznia 1991 roku Pewex i Baltona przestały akceptować jakiekolwiek inne waluty, niż polski złoty. Nie bądź bolo, nie konfabuluj. Odpowiedz Link Zgłoś
hrasier_2 Re: Mitoman alert! 27.04.24, 04:51 qqbek napisał: > hrasier_2 napisał: > > > Polonez caro za bony. > > No i znów wychodzi z ciebie taniucha mitoman. > Bony przestały być prawnym środkiem płatniczym w 1989 roku, po uwolnieniu kursó > w walut. > Przez pewien czas wymieniane były jeszcze w banku PKO. > > Polonez Caro to druga połowa 1991 roku (z linii produkcyjnej zaczął schodzić po > d koniec lipca). > 1 stycznia 1991 roku Pewex i Baltona przestały akceptować jakiekolwiek inne wal > uty, niż polski złoty. > > Nie bądź bolo, nie konfabuluj. Ty łapiesz za słówka, któregoś kupiłem za bony, któregoś za dolce. W czym problem. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 17:58 Kurde w różnych miejscach w młodości robiło się seksy ale w samochodzie ani na masce samochodu nie pamiętam żeby się zdarzyło. Samochód jako atrybut erotyczny jest przereklamowany. Odpowiedz Link Zgłoś
waga173 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 18:02 Przereklamowany teraz, ale 60 lat temu jedna zostawila mojego kolege i zaczela "chodzic" jezeli to mozna tak nazwac z jednym takim co nie mial nogi ale mial Velorexa. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 22:14 Velorex to taki prosty samochodzik dla osoby niepełnosprawnej jakie czasem jeździły za PRLu? Odpowiedz Link Zgłoś
hrasier_2 Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 27.04.24, 04:57 Czy prosty. W Czechach dalej są zloty tego samochodziku- motocykla. Odpowiedz Link Zgłoś
galtomone Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 27.04.24, 08:46 bywalec.hoteli napisał: > Samochód jako atrybut erotyczny jest przereklamowany. Nie jest. Ale jednak w środku lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 27.04.24, 10:53 Wszystko zależy w jakim samochodzie i jak. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8t Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 18:18 O ci meksykanie beda mieli co opowiadac www.yahoo.com/news/apparent-road-rage-brawl-busy-180403633.html Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 26.04.24, 21:58 Przejazd ze Zgorzelca do Wałbrzycha wg. wskazań Automapy (okolice 2009 roku) - wybrałem opcję "najkrótsza trasa". Po drodze płyn chłodniczy mi się zaczął w Astrze (tej pierwszej, 1.4, 60KM) gotować (nie wymieniłem wtedy jeszcze po kupnie), ale wszystkie te piękne, poniemieckie, kręte boczne dróżki - cud, miód, palce lizać. Niemalże każda trasa, na której w młodości robiłem za "trzeźwego". Pamiętam, jak PuG-a 405 kolegi rozpędziłem do 150 na niezbyt szerokiej wojewódzkiej... ale to było wygodne i fajne auto, a nie szybkie auto z pewnym zawieszeniem. Wcześniej zaczęli mi pyszczeć, że za wolno, że zbyt przepisowo jadę (zbyt dużej wprawy nie miałem - miałem 17 lat tylko)... a znałem ten kawałek i wiedziałem, że będzie ładna, długa prosta, z drzewami po bokach... jeszcze przed zakrętami zwolniłem do 100, ale jakoś nikt już nie pyszczył, że za wolno :-) Odpowiedz Link Zgłoś
hukers Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 27.04.24, 22:53 Fajny wątasek. Było tych jazd niezapomnianych jazd samochodem parę... Na ten przykład jechałem razu pewnego maluchem bez prawka, choć już na kurs zapisany byłem, i zza zaparkowanego przy krawędzi jezdni samochodu typu transit wylazł mi wprost pod koło jakiś dziad na oko siedemdziesięcioletni. Hamowałem dość gwałtownie, ale nie na tyle gwałtownie, żeby go nie stuknąć. Dziadek się wywrócił i zległ był na asfalt. Myślę se, kurwa, dżizus, ja pierdolę (choć to były czasy gdzie Koterski o Dniu Świra pewnie nawet nie myślał). Wylazłem wystraszony, podchodzę do chłopa, on już się zaczął robić jakieś niezborne ruchy, pytam się, czy mu się nic nie stało. On na to, że przeprasza, że się zagapił. Wstał i poszedł (jak w tym cudzie Jezusowym), choć trzeba nadmienić, iż nieco utykał Upiekło mi się (i dziadkowi też) Zrobiłem prawko ustatkowałem się, ale postanowiłem w zimie poćwiczyć poślizgi w warunkach naturalnych, czyli na osiedlu, gdzie uliczki tworzyły kwadrat. Rozpędzałem się na prostej wchodziłem w zakręt 90 stopni w poślizgu, rozpędzałem się itd. Nawet nieźle mi to szło, ale jak wiadomo, lepsze jest wrogiem dobrego i po uzyskaniu zbyt dużej pewności manewrów a co za ty idzie, zbyt dużej prędkości, samochód na jednym z kolejnych zakrętów stracił przyczepność na tyle, że wpierdoliłem się komuś w takie dość solidne ogrodzenie. Piszę solidne ponieważ nie mogłem się z niego uwolnić. Po paru próbach, przód-tył udało mi się odjechać. Pojechałem na chatę, nie minęło dwie godziny, przyjechała pyciarnia, bo jakiś uprzejmy sąsiad spisał rejestrację. Będąc wciąż pacholęciem niezbyt rozsądnym czyli mniej więcej 18-sto letnim uległem kiedyś prośbom mojego kumpla. Prośba polegała na tym, że po podjechaniu pod garaż kolega poprosił, czy on może wjechać do garażu i zaparkować. Prośba dość niewinna, tym bardziej, że jeździć już umiał (choć miał 14 lat) bo parę razy dawałem mu się karnąć na placyku. Niestety poniosła go fantazja, dał za mocno w pedał, nie zdążył wyhamować i wpierdlolił mi się w garażu w szafę z narzędziami. Przód fury do roboty, że o szafie nie wspomnę, a ten jeszcze wyskoczył i zamiast przepraszać, mówi do mnie z taką dość wyraźną pretensją "po do mi dawałeś, trzeba mnie było w dupę kopnąć". Takie jaja. To była niezapomniana jazda kolegi (do dzisiaj ją wspomina, przy każdej wypitce) Grzechy młodości. Człowiek się ustatkował. Wyjechał do Chorwacji ze znajomymi na plażing, smażing. Miejscowość na półwyspie Peljesac, tam gdzie wrony zawracają. Dorady z grilla zjedzone, wino wypite, dziewczyny poszły spać, bo raz, że północ, a dwa, że wycie kojotów, zdawało się być coraz bliższe. My z kumplem kulturalnie piliśmy sobie winko, ale zainteresowała nas muzyka dobiegająca z pobliskiej miejscowości oddalonej ok. 2 km. Wykminiliśmy, że pewnie jest tam jakaś dyskoteka, więc nie bacząc na trudności z utrzymaniem pionu, wyruszyliśmy sprawdzić (oczywiście na piechotę) co i jak. Dotarliśmy na disco, nawet nie w głowie były nam podrywy, choć ja trochę potańczyłem, kumpel popijał przy drewnianych solidnych stołach i gdy trzeba było zawijać na chatę, bo impreza się skończyła, kumpel odmówił współpracy i leżąc głową na ławie, mówi, ze zostaje i nigdzie nie idzie. Próbowałem go zaktywizować i nawet podjął próby marszu, iść, ale tak po prawdzie, z chodzeniem to to niewiele wspólnego miało Ja zawsze byłem osobą odpowiedzialną, w związku z tym nie mogłem zostawić kolegi. Polazłem do apartmani, wziąłem klucze do mojej furki, pojechałem po kolegę, załadowałem go, (choć nie bez problemu, bo protestował, żeby go zostawić) do środka i wróciłem (tu z kolei przypominają mi się Alternatywy 4 i opowieść docenta Furmana o bosmanie). Później jeszcze była dalsza część tej opowieści, ale teraz w czasach dekodowania uczestników forum, wole jej nie dopowiadać... Odpowiedz Link Zgłoś
wislok1 Szok, jaki ciekawy watek 28.04.24, 19:52 Niestety ja tak nie umiem fajnie opisywac, co sie stalo z autem w trakcie podrozy.... Podziwiam innych Odpowiedz Link Zgłoś
loyezoo Re: Aaaa, niezapomniane jazdy samochodem. 29.04.24, 07:47 Jako motoholik, musiałbym tu książkę napisać :) Pierwsze auto, Syrena. Kupiłem ją mając ....14 lat. Stała 2 bloki dalej.Musieliśmy ją przepchać na parking za moim blokiem.Był tylko "mały" problem. Skręcała tylko w jedną stronę i nawet idealnie na wprost nie dało rady ustawić kół. (pęknięta "główka" przekładni) Więc do tyłu, prawie prosto, do tyłu, prawie prosto, do....aż dotarliśmy na parking. Jak udało się ją odpalić, jeździliśmy nią w kółko,bo się jako tako dało hehe. Potem napotkaliśmy panów Starem "pomoc techniczna". Mieli na pace palnik czy cuś (nie pamiętam) i za flaszkę pospawali tą główkę, informując nas gówniarzy, że to niebezpieczne i tak się nie robi, hłe hłe. Owszem zaczęła skręcać w drugą stronę ale trzeba było kręcić we dwóch, taki opór miała :P. To taki skrót z 1 autem.Prywatnych miałem już ponad...100. Oczywiście nie z każdym, wiążą się fajne historie ale te z lat młodości, to jak wspomniałem, książkę można pisać. Odpowiedz Link Zgłoś