Dodaj do ulubionych

Ciekawa przygoda.

23.05.02, 23:27
Jechałem ze swoim klientem spokojne 80-100 km/h, Jeep Grand V8, pofałdowana
szosa przez las, dyskutujemy o sprawach zawodowych. Dojeżdżamy do wzniesienia
gdy nagle wypada wprost na nas (po naszym pasie) białe auto wyprzedzające
jakiegoś starego Jelcz z przyczepą. Brak utwardzonego pobocza, z obu stron
blisko dorodne drzewa. W ułamku sekund klient po hamulcach, auto z naprzeciwka
rozpaczliwie "przytula" się do Jelcza, klient delikatnie prawymi kołami wjeżdża
na dziurawe, zapiaszczone pobocze. Auta mijają się na centymetry (ten z białego
do tego jeszcze przeraźliwie trąbi). Mojemu kierowcy z trudem udaje się nie
zarzucić i wrócić na asfalt.
Naprawdę ciekawe zaczęło się dopiero teraz. Klient natychmiast zawraca i szybko
dogania białe auto, jak się okazuje Nubira z kratką, jakieś nieduże logo na
drzwiach. Bez większych problemów udaje się go nakłonić do zatrzymania. Za
kierownicą facecik ok. trzydziestki. Mój klient wysiada z auta, podszedł do
tamtego i... walnął mu piąchą w maskę aż się wgięła! Gościu wyskoczył z
samochodu, klient do niego i... teraz walnął pięścią w jego brzuch. Jak tamten
się skulił, złapał go za głowę i fachowo rozpi... jego twarz na swoim kolanie!
Na koniec pchnął go i tamten stoczył się w trawę do rowu.
Dalszą drogę rozmawiał ze mną o sprawach zawodowych jakby nigdy nic. Ja się nic
nie odzywałem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Adam Re: Ciekawa przygoda. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 23.05.02, 23:53
      Brawo dla Twojego klienta. Ten bandyta z Nubiry chciał Wasz zabić!!!!!!!!

      Też kiedyś mało nie zginąłem wracając z kolegą z delegacji do Szczecina oplem
      corsa zepchnięty na lewe pobocze przez TIR a na niemieckich numerach.

      Facet podczas wyprzedzania gwałtownie zjechał na lewy pas, byliśmy w jego
      połowie, a długie to cholerstwo.......... na szczęście na lewym poboczu był
      biały żwir, a nie dziury. Uff udało się , ale gdybym gościa dorwał to myślę, że
      zarobił by za to w twarz (o ile by nie był większy?????, ale nic tak nie
      zjednuje ludzi jak Magnum albo Uzi), a nie zawahałbym się strzelić!!!!

      Z tym, że my po zatrzymaniu potrzebowaliśmy kilku minut żeby się uspokoić także
      o jakiejkolwiek pogoni nie mogło być mowy.
    • Gość: Doki Re: Ciekawa przygoda. IP: 62.235.207.* 24.05.02, 06:24
      Nie wiem, jaki jest charakter Twoich z "klientem"
      stosunkow zawodowych i rozumiem, ze skoro to Twoj
      klient, to musisz o niego dbac, ale to przykre, gdy
      Twoimi klientami sa chamy i bandyci. Twoj klient
      zachowal sie jak dres i tyle.
      Uzasadnienie: niczego nie zyskal na pobiciu tamtego i
      uszkodzeniu mu samochodu, za to stracil czas.
      Nieprofesjonalne. Niepotrzebnie sie uniosl, w koncu
      kazdy popelnia bledy. Ten z Nubiry zachowal sie jak
      dupek, ale gdyby chciec obic kazdego, kto przynajmniej
      raz zachowuje sie na drodze jak dupek, to wszyscy
      mielibysmy podbite oczy. Tak, tak, koledzy, nie ma
      swietych.
      Na miejscu tego z Nubiry na pewno sprobowalbym wydobyc
      sute odszkodowanie, i jeszcze nasmrodzic dresowi w prasie.
      • Gość: JA Re: Ciekawa przygoda. IP: 213.77.10.* 24.05.02, 07:07
        Chyba jesteś pojebany !!!
        • Gość: Doki Re: Ciekawa przygoda. IP: 62.235.192.* 24.05.02, 07:22
          Nie, nie jestem. Wszyscy popelniaja bledy. Mozna tez sobie robic numery.
          Wszystko to miesci sie w konwencji normalnych, codziennych wyscigow na drodze.
          Ale stosowanie fizycznej przemocy to inna para kaloszy. To jest niedopuszczalne.
          Pomysl sobie, ze mozesz dostac w morde od kazdego chama, ktoremu nie spodoba
          sie ten czy inny Twoj manewr. Do czego to prowadzi? Juz tu gazety pisaly, jak
          to jeden kierowca zadzgal drugiego na smierc odlamana antena za odebranie
          miejsca na parkingu. Ja rozumiem, ze wkurza kazdego, gdy ktos nas naraza na
          smierc przez swoja glupote, ale bicie takiego po mordzie nic nie daje.
          Ryzyko w ruchu zawsze jest i musi byc, jesli ruch ma byc sprawny. Temu
          klientowi w jeepie nawet nie chcialo sie zahamowac, co oczywiscie bylo
          najprostszym rozwiazaniem. Ot, dresiarska arogancja.
          Gostek w Nubirze byl zbyt spanikowany, by zrobic to, co powinien i do czego
          mial pelne prawo: rozjechac klienta z jeepa w obronie wlasnej w chwili gdy ten
          wgniatal mu dziure w masce.
          Musze leciec, uzupelnie wieczorem. Pa.
          • Gość: Remo Re: Ciekawa przygoda. IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 24.05.02, 10:21
            > ale bicie takiego po mordzie nic nie daje.
            > Ryzyko w ruchu zawsze jest i musi byc,

            Twój wywód pozbawił mnie posiłku - prychnąłem kanapką w monitor. Idąc tym tokiem
            mandat za przekroczenie prędkości też jest bez sensu. Wali nie w mordę, a po
            kieszeni.
            Sierpowy w łeb - dam sobie rękę uciąć - dałby panu z nubiry więcej do myślenia
            niż punkty karne, mandaty itp. A i jest mniej bolesny niż "blacha" z jadącym z
            naprzeciwka jeepem z dwoma Bogu ducha winnymi osobami.
            I nie mów mi o prawie, bezprawiu i chamstwie. Przez takiego bezmózga jak ten z
            nubiry mój kolega będzie kaleką do końca życia. A gdyby parę kilometrów wcześniej
            kierowca-morderca dostał od kogoś w łeb, mój kumpel nie jeździłby na wózku.

            Błędy się popełnia, ale jeśli codziennie o tej samej porze, na tej samej drodze,
            widzę tego samego kretyna, który wisi na moim zderzaku 30 cm przy 100 km/h, to
            już nie jest "błąd" tylko dybanie na moje życie. Bóg mi świadkiem kiedyś się
            zatrzymam, wywlokę gnoja do lasu i będzie miął baaaaardzo duzo czasu na myślenie.
      • Gość: agulha Re: Ciekawa przygoda. IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 24.05.02, 07:32
        Chyba na zimno sprawa wygląda tak: należało zatrzymać (co zrobiliście) tego
        idiotę, wezwać Miśków i postarać się, żeby a. odebrano palantowi prawo jazdy b.
        pozwać go o odszkodowanie za straty moralne :-)). Nawet jak się nie dostanie,
        to przyłażenie na rozprawy będzie dla niego też cholernie uciążliwe.
        Aczkolwiek niewykluczone, że Twój klient instynktownie wybrał sposób
        najskuteczniejszy w sensie prewencji :-)). Oby było tak, że ile razy gość
        pomyśli o ryzykownym wyprzedzeniu, zacznie się ślinić ze strachu na wspomnienie
        łomotu :-)
        • chaladia Re: Ciekawa przygoda. 24.05.02, 07:45
          Może ten twój klient uratował życie paru osób w przyszłości?
          Jeżeli tylko akwizytor z Nubiry zrozumie lekcję.
          Myślę, że dla inteligenta wychowanego w duchu poszanowania
          nietykalności cielesnej bliźniego to, co klient zrobił było szczytem
          chamstwa, ale w praktyce to mogła być jedyna słuszna metoda na takiego
          idiotę.
          Pracowałem kiedyś w Sudanie lat kilka. Tam kara cielesna za mniejsze
          wykroczenia (chłosta bambusem) jest na porządku dziennym.
          Przyprowadzają jakiegoś Murzyna do "sędziego" (starszy Murzyn w białej
          kiecce i takimż ręczniku na głowie) i przedstawiają sprawę: np. leżał
          pijany wpoprzek drogi. Sędzia pyka sobie z wodnej fajki, go ogląda,
          ocenia i mówi: "dwa tuziny". Występuje jego pomocnik, z reguły ponad 2
          m wzrostu, Stallone przy nim to anemiczny cherlak, bierze dobry bambus i
          po chwili jest po karze.
          Myślę, że wobec ludzi prymitywnych to jest najlepszy sposób
          postępowania.

          Chaladia Bolandi
          • Gość: Scooter Re: Ciekawa przygoda. IP: *.mg.gov.pl / 158.66.108.* 24.05.02, 08:41
            chaladia napisał(a):

            > Pracowałem kiedyś w Sudanie lat kilka. Tam kara cielesna za mniejsze
            > wykroczenia (chłosta bambusem) jest na porządku dziennym.

            Mieszkałem pare lat w Singapurze. Tam kara chłosty za wykroczenia drogowe jest
            prawnie usankcjonowana (w KODEKSIE !!!). Za przekroczenie predkosci - 30 batów
            rotanowym kijem, za jazde po alkoholu - 70 + odsiadka + roboty publiczne +
            zabieraja prawo jazdy itd. A wszystko po autentycznej rozprawie sądowej, zgodnie
            z litera prawa.

            Scooter
          • kurfa_szwab Re: Ciekawa przygoda. 24.05.02, 10:25
            chaladia napisał(a):

            > Może ten twój klient uratował życie paru osób w przyszłości?
            > Jeżeli tylko akwizytor z Nubiry zrozumie lekcję.
            > Myślę, że dla inteligenta wychowanego w duchu poszanowania
            > nietykalności cielesnej bliźniego to, co klient zrobił było szczytem
            > chamstwa, ale w praktyce to mogła być jedyna słuszna metoda na takiego
            > idiotę.
            > Pracowałem kiedyś w Sudanie lat kilka. Tam kara cielesna za mniejsze
            > wykroczenia (chłosta bambusem) jest na porządku dziennym.
            > Przyprowadzają jakiegoś Murzyna do "sędziego" (starszy Murzyn w białej
            > kiecce i takimż ręczniku na głowie) i przedstawiają sprawę: np. leżał
            > pijany wpoprzek drogi. Sędzia pyka sobie z wodnej fajki, go ogląda,
            > ocenia i mówi: "dwa tuziny". Występuje jego pomocnik, z reguły ponad 2
            > m wzrostu, Stallone przy nim to anemiczny cherlak, bierze dobry bambus i
            > po chwili jest po karze.
            > Myślę, że wobec ludzi prymitywnych to jest najlepszy sposób
            > postępowania.
            >
            > Chaladia Bolandi

            Jestem ZA! Mysle, normy prawne Sudau swietnie nadawalaby sie na Polskie warunki.
            Mysle tez, ze po wprowadzeniu ich szybko doscignelibasmy Sudan kulturowo i
            gospodarczo.

            • chaladia Re: Ciekawa przygoda. 24.05.02, 19:13
              Niech nas od tego doścignięcia Allach, Pan Jezus, Yahwe i Opatrzność bronią!
              Pojedź sobie do tego raju na Ziemi, to zobaczysz dlaczego.
              Póki co, to my podażamy w przeciwnych kierunkach, przynajmniej jeżeli chodzi o
              rozwój godpodarczy i kulturowy...
              Chyba, że to wyścig w pięcioprzestrzeni eliptycznej, wtedy doganiany może być
              za doganiającym.
              Ale solidne publiczne batożenie winnych oczywistego chuligaństwa mogłoby okazać
              się doskonałym środkiem wychowawczym.

              Chaladia Bolandi
        • Gość: lo Re: policja? Nie, dziękuję. IP: *.acn.waw.pl 24.05.02, 09:57
          Gość portalu: agulha napisał(a):

          > Chyba na zimno sprawa wygląda tak: należało zatrzymać (co zrobiliście) tego
          > idiotę, wezwać Miśków i postarać się, żeby a. odebrano palantowi prawo jazdy b.


          Już widzę, jak wezwane Miśki pędzą na miejsce zdarzenia. Niedawno w bloku
          lokatorzy zatrzymali złodziei okradających skrzynki telewizji kablowej. Policja
          przyjechała po... godzinie. Z komisariatu oddalonego o jakieś 500m.
          Poza tym jak udowodnić popełnienie przestępstwa kierowcy nubiry, skoro do wypadku
          nie doszło? Kierowanie takiej sprawy do sądu nie ma dostatecznych podstaw. A
          jeśli nawet, to czy łażenie do sądu będzie uciążliwe tylko dla pozwanego?
          Przecież świadkowie też będą musieli się fatygować.
          To smutne, ale popieram klienta. Całkiem możliwe, że ocalił komuś życie.
    • druid_ Re: Idol 24.05.02, 07:55
      Dasz mi namiary na niego?
      Jest moim idolem.
    • Gość: malko Re: Ciekawa przygoda. IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.05.02, 08:12
      Nie wiem, który z nich jest bardziej walnięty. Obaj to nieźli popaprańcy.
      • Gość: Michal Re: Ciekawa przygoda. do typka Nr-1 IP: *.telia.com 24.05.02, 09:26
        Byc moze tym sposobem facetowi na drugi raz nie przyjdzie do glowy taki
        manewr.Czyli nasz krewki wychowawca uratowal zycie temu z bialej bryki.Wcale
        nie glupie kiedy prawo nie funkcjonuje.Pzdr.Michal
      • Gość: makol Re: Ciekawa przygoda. IP: *.tpnet.pl / 213.25.164.* 24.05.02, 09:30
        Qrcze, ile razy musialem zwalniac czy nawet hamowac do
        zera przez jakich scigantow, ale nidgy nie przyszlo mi
        do glowy, zeby kogos gonic zeby mu wpieprzyc. Ogolnie
        rzecz biorac im dluzej jezdze tym niej rzeczy jest w
        stanie mnie wyprowadzic z rownowagi. A na miejscu
        faceta z Nubiry chyba zadzwonilbym po policje. Wole ,
        jezeli zawinlem zaplacic mandat niz zeby mi jakich
        oprych obil ryja.
        PZDR.
    • Gość: 7224137 desperacja IP: *.shell.nl 24.05.02, 09:40
      ponieważ odbywa się tu coś w rodzaju głosowania, ja oddaję głos za. Fakt, doki
      ma rację, nieprzyjemnie jest dostać w trąbę dlatego, że ktoś się obraził za
      błyśnięcie długimi. Niemniej jeżeli już ktoś przechodzi do rozmowy na ręce, to
      na ogół chyba z poważniejszych powodów.

      A tak na marginesie, to pozwolę sobie zgłosić wątpliwości co do wiarygodności
      opisanej sytuacji (Grand Cherookee, w lesie, 80-100 km/h? w Polsce?)
    • kurfa_szwab Nauczmy kur... Amerykancow "kultury" 24.05.02, 10:13
      W innym watku jakis Marek sie dziwi, ze dwie baby po stluczce w Ameryce sie
      usmiechaja (policjant tez), wymieniaja adresy i jada dalej (telefonujac)jakby
      nigdy nic.
      Trzeba by im zorganizowac kursy "kultury" za kierownica w Polsce z "klijentami"
      jako instruktorami. Przeciez jakby tak jedna drugiej robnela kolanem w twarz to
      od razu byloby weselej.

      Swoja droga ciekaw jestem co ow "klijent" zrobilby temu "facecikowi" gdyby mu
      zadrapal jego "Jepp Grand" (a jak) i do tego jeszcze "V8" hehe.

      Wbilby go na pal?


      www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=AUTO-
      MOTO&wid=1964751&aid=1968409
      • koles1 Re: Nauczmy kur... Amerykancow 24.05.02, 11:41
        Ale co Ty porównujesz ? Tam o ile dobrze pamiętam, babki stuknęły się na
        parkingu. Co prawda jedna miała rozorany cały bok, ale to tylko samochód. Tutaj
        jest mowa o kolesiu, którego czyn można określić jako nieumyślną próbę
        zabójstwa ( czy jakoś tak )
    • lxlxl Niesamowite 24.05.02, 11:13
      A w jakiej "branzy" pracuje ten "klient": wymuszenia, prostytucja czy handel
      zywym "towarem"?

      Ten "klient" zachowal sie jak najgorszy prymityw i kryminalista i wszyscy
      (sorry, zdecydowana wiekszosc) jest zachwycona.
      Czy naprawde tak malo rozni Polske od Sudanu?

      A tak swoja droga jesli ten "klient" zawsze reaguje ne podobne sytuacje to ma
      chyba w Polsce pelne rece (i kolana) roboty.
      • Gość: szatan Re: Niesamowite IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 24.05.02, 12:17
        masz rację, dam sobie rękę uciąć że większość z tych piewców
        (miłośników "klienta") też popełniają błędy i inaczej by zaśpiewali gdyby
        zaliczyli "bliskie spotkanie 3-go stopnia" z "klientem" bo za poźno zjechali
        po wyprzedzaniu...

        pozdrawiam
    • Gość: hocest Re: Ciekawa przygoda. IP: 217.153.90.* 24.05.02, 11:49
      ten Twój klient Kolego to zwykły bandzior.
      odkąd to wymierza się samemu sprawiedliwość?
      a gdyby to Twój syn dostałby w dziób po tym jak zajechał niechcący drogę
      takiemu "klientowi"?
      każdemu zdażają się błędy. żadko kiedy prokurator a potem sąd przypiszą winę
      umyślna sprawcy wypadku komunikacyjnego bo zdecydowana większość z nich jest
      spowodowana z winy nieumyślnej.
      ale klient nasz pan.
      • Gość: hocest i przepraszam za błędy {no text} IP: 217.153.90.* 24.05.02, 11:50
      • Gość: jacc Re: Ciekawa przygoda. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.05.02, 11:55
        A jak gość przed "klientem" za późno
        rusza ze świateł
        to też daje mu po mordzie (oczywiście "klient")?

        Przecież to takie wku...ce
        No i ruch w mieście się usprawnia

        PS. Jak komuś podoba się w Sudanie
        to może tam pojechać, tu jest POLSKA
        • Gość: Adam W. Re: Ciekawa przygoda. IP: *.acn.pl / 10.128.137.* 24.05.02, 12:11
          Znajomi mojej żony jadąc swoją almera do Poznania mieli taką przygodę: Jechali
          coś koło 110 ( tak twierdza) i przed nimi pojawił się TIR na czeskich
          numerach . Zaczeli go wyprzedzać z prawej ( było pusto ) a ten nagle przycisnął
          gaz i zaczął zajeżdżać im drogę , przy następnej próbie zahaczył ich o drzwi i
          mało nie zepchnął z drogi . Znajomy wycofał się i zaczęli dzwonić na PP. Po
          kilkunastu minutach dogonił ich niebieski , błyskający światłami focus.
          Policjanci szybko zorientowali się w sprawie mimo zapewnień Czecha , że nic się
          nie działo. Poza tym byli świadkowie. Zakuli faceta jako usiłującego popełnić
          zabójstwo.
          Ciekawe , nie? Może to , przynajmniej czasami , jest jakieś nowe , lepsze
          rozwiązanie.
          Nie przeczę , że nieraz miewam ochotę nastukać idiotom , czasami przeklinam też
          siebie jak zrobię na drodze coś bezmyślnego ( ale nigdy z premedytacją), no a
          raz nawaliłem drobnego złodzieja.
          PZDR.
    • Gość: Peter Re: Ciekawa przygoda. IP: 213.158.197.* 24.05.02, 12:14
      Być może następnym razem „gościu z nubiry” wyciągnie „gaz-rurkę” albo „pałę”
      spod fotela i trafi kosa na kamień... Opisywana tutaj sytuacja to po prostu
      SAMOSĄD (ludzie – do qurwy nędz – czy zdajecie sobie z tego sprawę, że takie
      praktyki mają miejsce w krajach, które przez „cywilizowaną” część świata
      traktowane są jako „dzicz”?)!!!

      Miałem podobną sytuację. Ośmieliłem się zatrąbić na „pajaca”, który stał na
      dwupasmowej drodze dojazdowej do skrzyżowana (żeby było ciekawiej na środku
      pomiędzy pasami – tak, że kompletnie zablokował ruch). „Titnąłem” na niego
      nieśmiało po jakichś 15 sekundach, które upłynęły od zapalenia się zielonego
      światła. Zamiast kierowcy, na moje trąbienie zareagował „podpity” pasażer –
      wyskoczył do mnie z łapami i z tekstami typu „co kur..., chu... pier... nie
      widzisz, że mu silnik zgasł!”. Na szczęście dla mnie człowiek, który chciał mi
      spuścić wpierdol był w niższej kategorii wagowej niż ja – efekt był taki,
      że „wytarłem sobie o niego buty” z pewnością przekraczając granice „obrony
      koniecznej”.
      Miałem dużo szczęścia, że w momencie, kiedy „szarpałem się” z „podpitym
      pasażerem”, kierowca tego samochodu nie wysiadł z „pałą” i nie rozwalił mi łba.
      Zaistniała sytuacja (mimo, że nieco inna od opisywanej przez
      typek1@poczta.gazeta.pl, ale za to z podobnym skutkiem) czegoś mnie nauczyła.
      Nigdy więcej nie dam się w taki sposób sprowokować – nic na opisywanej powyżej
      sytuacji nie zyskałem, poszarpałem sobie nerwy na parę dni, mam świadomość że
      miałem dużo szczęścia i opisywana powyżej sytuacja mogła mieć dla mnie zupełnie
      inny finał.

      -------------------------------------------------------------------------------
      Gość portalu: Michal napisał(a):
      Być może tym sposobem facetowi na drugi raz nie przyjdzie do głowy taki
      manewr. Czyli nasz krewki wychowawca uratował życie temu z białej bryki. Wcale
      nie głupie kiedy prawo nie funkcjonuje. Pzdr. Michal
      -------------------------------------------------------------------------------
    • Gość: STERYD Dajcie mi tego TYPA albo KLIENTA.... IP: *.pl 24.05.02, 12:33
      NA TAKĄ EWNTUALNOŚĆ SPOTKANIA Z "KLIENTEM" MAM POD SIEDZENIEM KLUCZ FRANCUSKI
      I CHOĆ SPOKOJNY ZE MNIE CZŁOWIEK TO PRZYSIĘGAM NA MÓJ ATLAS ŻE W RAZIE
      JAKICHKOLWIEK WĄTPLIWOŚCI CO DO MOJEGO STYLU JAZDY I AGRESYWNEGO ZACHOWANIA
      ŻADNYMI SENSOWNYMI POBUDKAMI NIE TŁUMACZONEGO ZE STRONY TAKIEGO "KLIENTA"
      NIE ZAWAHAM SIĘ UŻYĆ KLUCZA ALBO GAZU OBEZWŁADNIAJĄCEGO

      I NIECH SIĘ TAKI ZASTANAWIA DO KOŃCA ŻYCIA DLACZEGO KTOŚ MU SZCZĘKĘ PRZESTAWIŁ
      TRAFI KOSA NA KAMIEŃ I TYLE

      POZDRAWIAM
      P.S. ZASKOCZYŁA MNIE WYPOWIEDŹ MICHAŁA, CZŁOWIEKA Z KRAJU CYWILIZOWANEGO

      P.S.2 NIE WYCIĄGAJCIE POCHOPNYCH WNIOSKÓW. NIE JESTEM DRESEM A TEN NICK TO
      PRZEWROTNOŚĆ, JESTEM MŁODY, SILNY, WYSPORTOWANY I WYEDUKOWANY A CO
      NAJWAŻNIEJSZE OPANOWANY I TAKA "CIEKAWA PRZYGODA" JESZCZE NIGDY MI SIĘ NIE
      ZDARZYŁA
    • Gość: Lemmy Re: Ciekawa przygoda. IP: *.stacje.agora.pl 24.05.02, 12:54
      Choc nie pochwalam tego klienta, to jednak go rozumiem. Ja sam mam problemy z testosteronem,
      co objawia sie tym, ze (....) oraz nadpobudliwoscia w naglych sytuacjach drogowych. Tzn. jak jestem
      swiadkiem niewiarygodnego chamstwa, zaraz cisnienie mi skacze, puls wali w skronie, a swiat widze
      na czerwono. Kilka razy zdarzylo mi sie gonic sprawce, by pedagogicznie (tak to potem tlumacze)
      uklarac. Wie cos o tym wlasciciel Hondy Africa Twins, ktory mi i kilku innym kierowcom stojacych na
      swiatlach pourywal lusterka przeciskajac sie miedzy samochodami. Pewien swojej bezkarnosci (kto
      by go tam dogonil samochodem) przekonal sie, ze wina czasem spotyka sie z kara. Ale - i tu jest clue
      tej przydlugiej wypowiedzi - wystarczy, bym w takich sytuacjach policzyl wolno do 10, wzial pare
      glebszych wdechow, przyciszyl plyte z Motorhead, pomyslal o zaleglosciach w pracy, a cala agresja ze
      mnie schodzi jak z przekutego baloba. I dobrze, bo pewnie w przeciwnym razie dawno by mnie
      zapuszkowali. Slowem take it easy & keep smiling -:)
      • Gość: jacc Re: Ciekawa przygoda. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.05.02, 14:00
        Myślę, że na dresy żaden klucz czy gaz nie działa
        Jeśli nawet chwilowo wykluczysz takiego
        z bytu realnego
        to typ zapamięta twoje numery i po nich
        trafi do twojego domu
        bo czemu nie
        albo zjawi się z kolesiami
        a ja artylerii niestety nie posiadam

        pzdr i jak najmniej dresków
    • Gość: Marek Dawno, dawno temu na Zoliborzu IP: *.atl.ec.equifax.com / 172.18.118.* 24.05.02, 14:07
      Bylo tak - wytaczalem sie z drogi i niechcacy zajechalem droge Pegeoutowi 605.
      Tenze zjechal na lewy pas i dosc zdecydowanie zajechal droge Mercedesowi (E).
      Mercedes zaczal trabic, 605 pokazal mu paluszek. Na zielonym Mercedes
      wyprzedzil 605 (na podwojnie ciaglej) i po hamulcach. 605 wyprzedzil Merca (tez
      na podwojnie ciaglej). Dotarlismy do nastepnych swiatel. Wlasciel Merca (wielki
      gosc z ogolona pala) wyszedl, podszedl do 605, zapukal w szybe, a gdy kierowca
      605 otworzyl okno Mercowiec mu naplul w twarz. Co bylo dalej nie wiem, bo moj
      Hyundai nie osiagal predkosci pozwalajacych na dotrzymanie im kroku.

      Historia 100% prawdziwa.
      • Gość: Piotr Re: Dawno, dawno temu na Zoliborzu IP: *.eurx.dupont.com 24.05.02, 16:05
        Gość portalu: Marek napisał(a):

        > Bylo tak - wytaczalem sie z drogi i niechcacy zajechalem droge Pegeoutowi 605.

        taa.. "niechcacy zajechales"

        pzdr
    • typek1 Re: Ciekawa przygoda. 24.05.02, 15:57
      Po przeczytaniu powyższych listów parę słów wyjaśnienia.
      a/ mój klient rzeczywiście nie jest profesorem uniwersyteu ani emerytowanym
      księdzem, nazwijmy że pracuje w branży gastronomicznej bez wchodzenia w
      szczegóły (ja robię dla niego projekty, tez bez szczegółów jeśli można). Ma
      pełnię praw obywatelskich, płaci (wysokie) podatki. Profesor zesrał by się ze
      starchu a następnego dnia napisał elegancką petycję do np. posterunkowego.
      Ksiądz nadstawiłby "drugi policzek". A mój klinet zachował się jak mężczyzna.
      b/ to nie była sytuacja typu "nie chciał przepuścić" lub "ociągał się z
      ruszeniem na światłach" tylko sytuacja autentycznego zagrożenia naszego życia,
      gdy my jechaliśmy absolutnie zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem a
      człoiwek z Nubiry dokładnie przeciwnie. Po prostu chciał nas zabić. Ktoś kto
      pisze że nieumyślnie, chyba nie rozumie tego słowa.
      Ten człowieczyna do końca życia będzie pamiętał co się stało, do końca życia
      nie będzie wariował na drogach, jest szansa że nikogo nie zabije i jego znajomi
      też wyciągną wnioski. Gdyby nawet teoretycznie udało się doprowadzić go przed
      policjanta pewnie wykpiłby się niewielką łapówką i dalej by szalał.
      Gdyby inni postępowali chociaż czasami tak jak mój klient, bezinwestycyjnie na
      drogach zrobiłoby się bezpiecznie. Wystarczyłoby przez tydzień 100 takich akcji
      na terenie całej Polski i liczba wypadków spadłaby kilkakrotnie jak myślę.
      Oczywiście wiem dlaczego wszyscy są innego zdania. Bo wiecie że często
      szalejecie dokładnie tak jak tępak z Nubiry, o czym wystarczy poczytać na tym
      forum (te przechwałki). Nie boicie się że zabijecie kogoś niewinnego (zanim
      zabijecie siebie). Ale boicie się, że kiedyś to wam ktoś może obić mordę i na
      dokładkę pokancerować ulubiony samochodzik.
      • Gość: Mirek Re: Ciekawa przygoda. IP: *.dip.t-dialin.net 24.05.02, 16:35
        typek1 napisał(a):

        > Ksiądz nadstawiłby "drugi policzek". A mój klinet zachował się jak mężczyzna.

        Mylisz sie. Twoj klient zachowal sie jak prymityw z buszu i gowniarz.
        Talibowie tez obdzierali ludzi ze skory i odrabywali im rece za "przewinienia".
        Oto poziom twojego "klienta". Branza "gastronomiczna" z reszta co nieco wyjasnia.

        > Ten człowieczyna do końca życia będzie pamiętał co się stało, do końca życia
        > nie będzie wariował na drogach, jest szansa że nikogo nie zabije i jego znajomi
        > też wyciągną wnioski.

        Dawno nie widzialem kogos tak naiwnego jak ty. Ten gosciu teraz dopiero jest
        wsciekly i bedzie szukal okazji do odreagowania sie. Nastepnym razem nie tylko
        zepchnie kogos do rowu ale przywali rurka po glowie, jesli ktos zblizy sie do
        jego samochodu. Agresja i chamstwo jeszcze nigdy nie byly srodkiem na agresje i
        chamstwo innych. To doswiadczenie, ktore robi sie juz w przedszkolu.

        > Wystarczyłoby przez tydzień 100 takich akcji
        > na terenie całej Polski i liczba wypadków spadłaby kilkakrotnie jak myślę.

        Szok. To moze lepiej od razu wprowadzic szarje i wieszac? Sredniowiecze w srodku
        Europy w XXI wieku.


      • Gość: KR$ Re: Ciekawa przygoda. IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 24.05.02, 16:37
        typek1 napisał(a):

        > Po przeczytaniu powyższych listów parę słów wyjaśnienia.
        > a/ mój klient rzeczywiście nie jest profesorem uniwersyteu ani emerytowanym
        > księdzem, nazwijmy że pracuje w branży gastronomicznej bez wchodzenia w
        > szczegóły (ja robię dla niego projekty, tez bez szczegółów jeśli można). Ma
        > pełnię praw obywatelskich, płaci (wysokie) podatki. Profesor zesrał by się ze
        > starchu a następnego dnia napisał elegancką petycję do np. posterunkowego.
        > Ksiądz nadstawiłby "drugi policzek". A mój klinet zachował się jak mężczyzna.
        > b/ to nie była sytuacja typu "nie chciał przepuścić" lub "ociągał się z
        > ruszeniem na światłach" tylko sytuacja autentycznego zagrożenia naszego życia,
        > gdy my jechaliśmy absolutnie zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem a
        > człoiwek z Nubiry dokładnie przeciwnie. Po prostu chciał nas zabić. Ktoś kto
        > pisze że nieumyślnie, chyba nie rozumie tego słowa.
        > Ten człowieczyna do końca życia będzie pamiętał co się stało, do końca życia
        > nie będzie wariował na drogach, jest szansa że nikogo nie zabije i jego znajomi
        >
        > też wyciągną wnioski. Gdyby nawet teoretycznie udało się doprowadzić go przed
        > policjanta pewnie wykpiłby się niewielką łapówką i dalej by szalał.
        > Gdyby inni postępowali chociaż czasami tak jak mój klient, bezinwestycyjnie na
        > drogach zrobiłoby się bezpiecznie. Wystarczyłoby przez tydzień 100 takich akcji
        >
        > na terenie całej Polski i liczba wypadków spadłaby kilkakrotnie jak myślę.
        > Oczywiście wiem dlaczego wszyscy są innego zdania. Bo wiecie że często
        > szalejecie dokładnie tak jak tępak z Nubiry, o czym wystarczy poczytać na tym
        > forum (te przechwałki). Nie boicie się że zabijecie kogoś niewinnego (zanim
        > zabijecie siebie). Ale boicie się, że kiedyś to wam ktoś może obić mordę i na
        > dokładkę pokancerować ulubiony samochodzik.

        Głupiś jeżeli tak uważasz - agresja nigdy nie prowadzi do żadnej poprawy
        sytuacji. Efektem twojej 'bezinwestycyjnej' akcji byłoby więcej osób zabitych,
        poranionych i poobijanych niż mamy obecnie w wypadkach. Po prostu doszło by do
        tego, że ludzie zaczęliby wozić ze sobą broń w samochodzie - jedni palną a
        inni 'białą' - siekierki, bejsbole itp. itd... Nikt nie ma prawa samemu
        wymierzać sprawiedliwości - akcja którą przeprowadził twój zakichany klient
        mogłaby go kosztować do dwóch lat więzienia (dawno studiowałem i nie całkiem
        prawo, ale coś mi się tak jawi). Też mam często ochtę przyp... baranowi którego
        spotykam na drodze ale jakoś potrafię się powstrzymać - dzięki temu nigdy
        jeszcze nikt mi nie przestawił facjaty. Ale jakby twój klient trafił na mnie to
        by go zabolało, oj zabolałoby go i jeszcze bym go wsadził potem do paki.
      • lxlxl Re: Ciekawa przygoda. 24.05.02, 16:40
        typek1 napisał(a):

        > Wystarczyłoby przez tydzień 100 takich akcji
        > na terenie całej Polski i liczba wypadków spadłaby kilkakrotnie jak myślę.

        No fajnie. Teraz rozumiem. Zacznijmy sobie wszyscy wedle uznania i gustu za
        wzajemne przewinienia bez uprzedzenia dawac po mordzie (tez kolanem).
        Bedzie to najbardziej przelomowy wklad w zwalczanie chamstwa w Polsce.
      • Gość: Marcel Re: Ciekawa przygoda. IP: *.subnet-52.med.umich.edu 24.05.02, 16:42
        Proponujesz samosady w miejsce spolecznego wymiaru sprawiedliwosci. Nie dziw
        sie, ze ludziom sie to nie podoba. Podwarzasz jeden z dogmatow zycia w
        spoleczenstwie demokratycznym.
        • lxlxl Re: Ciekawa przygoda. 24.05.02, 16:56
          Gość portalu: Marcel napisał(a):

          > Proponujesz samosady w miejsce spolecznego wymiaru sprawiedliwosci. Nie dziw
          > sie, ze ludziom sie to nie podoba. Podwarzasz jeden z dogmatow zycia w
          > spoleczenstwie demokratycznym.

          I nie tylko demokratycznym; cywilizowanym.

      • Gość: Doki Re: Ciekawa przygoda. IP: *.turboline.skynet.be 24.05.02, 20:52
        typek1 napisał(a):

        Ma
        > pełnię praw obywatelskich, płaci (wysokie) podatki.

        Popatrz, ja tez mam prawa obywatelskie i place podatki, a nikogo po mordzie nie
        leje, za to musze widac uwazac na tych, co z byle powodu chca mi naklasc po
        mordzie...

        A mój klinet zachował się jak mężczyzna.

        Jak BYDLE sie zachowal, nie mezczyzna. Mezczyzna odparlby atak przez rozwalenie
        Nubiry z bazooki, gdy sie zblizala. To, co twoj klient zrobil to zwykla zemsta
        za odczuwany strach.

        Po prostu chciał nas zabić. Ktoś kto
        > pisze że nieumyślnie, chyba nie rozumie tego słowa.

        To ty zdajesz sie nie rozumiec co to znaczy chciec kogos zabic bez powodu. Za to
        twoj klient rozumie to dobrze i czerpie przyjemnosc z przemocy. Co za prymityw.

        > Ten człowieczyna do końca życia będzie pamiętał co się stało, do końca życia
        > nie będzie wariował na drogach, jest szansa że nikogo nie zabije i jego znajomi
        > też wyciągną wnioski.

        Guzik prawda. Nauczy sie tego samego, co ja. Ze pod zadnym pozorem nie wolno
        nikomu dac sie zmusic do zatrzymania, ze jak juz do tego dojdzie, nalezy
        spodziewac sie przemocy i w zwiazku z tym uzycie przemocy jest uzasadnione. I to
        jest eskalacja. Czy nie przyszlo ci do glowy, ze on trabil na was z przerazenia?

        >Wystarczyłoby przez tydzień 100 takich akcji
        > na terenie całej Polski i liczba wypadków spadłaby kilkakrotnie jak myślę.

        Jak juz twojemu klientowi i jemu podobnym udaloby sie zatluc wszystkich
        niedoskonalych kierowcow (czyli kogokolwiek), to wtedy dopiero mogliby sobie
        poszalec w swoich jeepach. Nic by sie nie zmienilo. Dlaczego uwazasz, ze przyjme
        jakakolwiek nauke od chama, co mnie pierze po mordzie? Co to za autorytet?

        > Nie boicie się że zabijecie kogoś niewinnego (zanim
        > zabijecie siebie). Ale boicie się, że kiedyś to wam ktoś może obić mordę i na
        > dokładkę pokancerować ulubiony samochodzik.

        Nie boje sie, ze kogos zabije. Szansa jest mala, a ryzyko jest zawsze i jesli
        nie chcesz podejmowac ryzyka, nie zblizaj sie do drog publicznych.
        Stosowanie nieuzasadnionej przemocy jest niedopuszczalne. Uzasadnieniem przemocy
        moze byc obrona swego zycia lub mienia. Niestety, w momencie gdy twoj klient
        znecal sie nad kierowca Nubiry, zadnego realnego zagrozenia juz nie bylo, ani
        teraz, ani w przyszlosci. Byla to zatem prymitywna zemsta i/lub odreagowanie
        stresu. A tego pochwalac nie sposob.
        • Gość: Otto Re: Ciekawa przygoda. IP: *.acn.pl / 10.132.129.* 24.05.02, 21:30
          Masz rację. To, co zrobił facet z Nubiry to wykroczenie - głupie i
          niebezpieczne. A to, co ten klient - to przestępstwo.
      • Gość: otto Re: Ciekawa przygoda. IP: *.acn.pl / 10.132.129.* 25.05.02, 12:32
        Ciekawe, jak zachowa się Twój klient, kiedy nie spodoba mu się Twój projekt,
        albo cena.
    • Gość: MoRpHeOs Re: Ciekawa przygoda. IP: *.wh12.tu 24.05.02, 16:40
      koles z ktorym jechales to po prostu burak jakich wiele na polskich drogach.
      pokazal swoj poziom...
      czy ten z nubiry zrobil mu cos zeby ten cymbal mu odrazu samochod niszczyl
      (zreszta podejrzewam ze nie jego) i bil go po mordzie?
      darzymy do europy ale najpierw musimy wytepic glupote ktora panoszy sie po
      naszych drogach.
      • Gość: ARAFAT Re: Ciekawa przygoda. IP: 2.4.STABLE* / 10.10.10.* 24.05.02, 17:47
        Jak ja bym postąpił w opisanej wyzej sytuacji? Zanim odpowiem wyobrażcie sobie
        płaczące dzieci zony oraz rodziny kierowców obydwu samochodów. Chciałbys być
        synem ojca który zginąl w wypadku przez idiotę (notabene idioci wychodza z
        takich wypadków - chociaz przy spodkaniu z Cheerokiem z Nubiry by duzo nie
        zostało chodzi mi o wysokośc jeepa). Na miejscu "Klienta" bedąc świadomy swojej
        siły zabrałbym mu kluczyki od samochodu - niech szuka mnie albo dorabia nowe
        ewentualnie spuścił powietrze z opon albo pociał bym mu sztuk dwie - bo wartośc
        do 250 PLN zatem czyn nieszkodliwy społecznie a jak by sie bulwersował to wtedy
        sprzedałbym mu cepa. Jeśłi miałbym dobry dzień spróbowałbym z nim grzecznie
        porozmawiać jeśłi byłby niemiły obiłbym mu maskę.
        Pozdrawiam ARAFAT i pomyślcie sobie że jak by wam zabił kogoś bliskiego to co
        wtedy byscie mu zrobili... Tym bardziej że to był prawdopodobnie przedstawiciel
        handlowy.
        • Gość: kaw Re: Ciekawa przygoda. IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 24.05.02, 18:58
          Wyprowadżcie się do Sudanu albo Afganistanu.Takie zwyczaje jak u gangstera
          Pruszkowa z Jeepa do niczego nie doprowadzą(spójrzmy te na kraje i poziom życia
          w nich-daje to coś?)
    • Gość: Mirek Re: Ciekawa przygoda. IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 24.05.02, 20:43
      Był kiedyś film o czymś (mniej więcej) podobnym. Idealistyczne podejście
      przedmówców (zakładam że nie są piratami-przedst.handl. obawiającymi się, że
      ich samych może coś takiego spotkać) to nie tu i teraz, czyli w Polsce A.D.
      2002.
      • Gość: Ryszard Re: Ciekawa przygoda. IP: *.abo.wanadoo.fr 25.05.02, 17:14
        Panowie, nie jestem skory do bitki ani rozruby ale czesto sam bym postapil jak
        ten klient. Dosc czesto przyjezdzam do PL i to co sie dzieje na drogach jest po
        prostu horrorem. Swiecko - Wwa lub Pila - Torun - Wwa to trasy , ktore dobrze
        znam Tam sie widuje istnych mordercow bezmozgowcow, jazda na wcisk,
        wyprzedzanie przed wzniesieniami, zakretami bez zadnej widocznosci! Moze wiec
        faktycznie facecik z nubiry cos zrozumial? Bo przeciez jak duzo jezdzi to nie
        jeden wypadek widzial. Moze ta przesiadka z trabich i syrenek byla za szybka i
        mentalnie sie jeszcze duzo , za duzo ludzi nie przestawilo? pozdr. R.
        • Gość: Doki Re: Ciekawa przygoda. IP: *.turboline.skynet.be 25.05.02, 18:13
          Skoro wiesz, ze tymi trasami jezdza stracency, a mimo to dajesz sie wrobic w
          niebezpieczne dla siebie sytuacje, to najwyrazniej masz tyle samo rozsadku co
          oni, czyli wcale.
          Na drodze trzeba myslec za innych. Poniewaz kladziesz na szali wlasne
          zycie, "manie racji" nie na wiele sie przyda. A bicie winnego po fakcie
          niewiele zmienia.
          Najprosciej ujmuje to "zasada Yossariana", ktora ja osobiscie zawsze staram
          sie stosowac: oni wszyscy chca mnie zabic.
    • Gość: Clark Re: Ciekawa przygoda. IP: 212.244.24.* 26.05.02, 14:04
      A moze gosciu w Nubirze jechał za tym Jelczem juz 5 km z predkoscią 25 na h i
      był tak wku..ony wdychaniem jego spalin, że wykorzystał pierwszy kawałek
      prostej drogi żeby wyprzedzić? Ile razy mieliscie do czynienia z podobna
      sytuacją. Bo ja kilkakrotnie. Nie usprawiedliwiam oczywiście goscia w Nubirze.
      Jest on według mnie winny w podobnej mierze co "Klient". Jeden samobójca a
      drugi bandyta. Wszystko.
    • Gość: Clio "A mój klinet zachował się jak mężczyzna" IP: *.dip.t-dialin.net 26.05.02, 14:15
      "A mój klinet zachował się jak mężczyzna"

      Moze powinienes zweryfikowac nieco swoje wyobrazenia o "mężczyznie"?
      Z tego co piszesz wynika, ze sa one bardzo infantylne a z pewnoscia mocno
      pokryte kurzem.
      Tkwisz ze swoimi wyobrazeniami gdzies w latach piecdziesiatych,
      kiedy to mezczyzna smierdzial potem, mowil niewiele i szybko siegal po colta.

      Acha i taki mezczyzna nawet nie biega (NIGDY), pije tylko mocne trunki (NIGDY
      np. wode mineralna) i (NIGDY!!!) nie tanczy.....

      P.S. Na twoim miejscu nie podpadalbym mu bo jeszcze i ty oberwiesz ot tego
      twojego "mezczyzny".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka