dr.dildo
10.05.05, 01:55
W sobotę...po przyjeżdzie z zakupów. Tak godzinę po owym przyjeździe sąsiedzi
wala do jego drzwi, że mu sie auto pali! On zbiega i...z komory silnika
buchają jezory ognia. Trzy gasnice stłumiły pozar, a dogasiła go po 15
minutach Straż pożarna... Samochód raczej się do uzytku juz nie bedzie
nadawał. Klimatyzacja i odsuwany (częściowo) szklany dach też nie działa... A
samochód miał rok i 4 miesiace...
A mówiłem mu, żeby tego czegoś ze znaczkiem 307 nie kupował! Ale on sie uparł
na nówkę sztukę...nówke, bo to niby miało go znobilitować dodatkowo jako
lekarza z trzema specjalnosciami...pakowna, bo ma zone i dwoje dzieciaków.
A ja mu mówiłem żeby sobie kupił jakiegoś przyzwoitego dwu-trzylatka, no nie
wiem, choćby Audi A4 Avant, no z lekka brzydka Toyotę Avensis Combi...ale on z
tym 307. No i ma...Szczerze mu współczuję...ale mógł posłuchać rad kolegi.
No a teraz jestem ciekaw co na to Peugeot Polska i ubezpieczyciel.
Jestem ciekaw, bo jak wiadomo to nie jest pierwszy przypadek płonącego PEŻOTA!