Dodaj do ulubionych

hamowanie silnikiem - tak czy nie?

10.07.06, 11:42
Witam!

Chcialbym sie zapytac czy nalezy/warto/powinno sie hamowac biegami w trakcie
jazdy po miescie?

Ja sam bylem przekonany, ze to ma sens, poniewaz:
1. przy duzych predkosciach i w sytuacjach awaryjnych hamowanie biegami
wspomaga hamulce i skraca droge hamowania (auto bez ABSu)
2. jezeli auto jest mocno obciazone
3. slisko na drogach, deszcz czy snieg, piach, jazda na biegu pomaga zachowac
wieksza kontrole na drodze (choc na sniegu chyba lepiej na luzie)
4. lepsza ekonomika - teoretycznie mniejsze spalanie
5. bardziej plynna jazda?
6. poza tym tak mnie uczyli na kursie "L"

Ale ostatnio rozmaiwalem z moim kolega, ktory stwierdzil ze jazda taka jak
powyzej opisana nie ma sensu i wystarczy hamulec nozny/roboczy:
1. szkoda lozysk w skrzyni biegow podczas redukcji
2. hamulec roboczy w zupelnosci wystarcza
3. niszczy sie tez noga kierowcy od takiego machania
4. teraz na kursie "L" po prostu tak sie nie jezdzi, hamuje sie na biegu na
ktorym sie jedzie i jak obroty spadna ponizej 2000 obr/min to wciska sie
sprzeglo

W takim razie jak nalezy/powinno sie hamowac? Redukujac biegi czy tez nie?
jaka jest najlepsza technika

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 10.07.06, 11:50
      matchstick napisał:

      > 4. teraz na kursie "L" po prostu tak sie nie jezdzi, hamuje sie na biegu na
      > ktorym sie jedzie i jak obroty spadna ponizej 2000 obr/min to wciska sie
      > sprzeglo
      >
      > W takim razie jak nalezy/powinno sie hamowac? Redukujac biegi czy tez nie?
      > jaka jest najlepsza technika


      Wlasnie tak jak w pkt. 4. Machanie wajha ma sens w czasie sportowej jazdy. W miscie czy na trasie wystarczy nie wysprzeglac od razu po zdjeciu nogi z gazu. Oszczedza sie hamulce i paliwo bo spalanie wynosi wtedy 0 (slownie zero).
      • kszynka Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 04.08.06, 18:54
        > Oszczedza sie hamulce i paliwo bo spalanie wynosi wtedy 0 (slownie zero)

        sprawdzone i potwierdzam - spalanie wynosi zero
        :-)
        • Gość: zonk Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 217.116.110.* 04.08.06, 21:20
          Jak spalanie może wynosić zero jak silnik pracuje i to na relatywnie wysokich
          obrotach (w sensie na wyższych niż na biegu jałowym)?
          • Gość: danyboy Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.uwm.edu.pl 04.08.06, 21:22
            ale doplyw paliwa jest odciety (tzn na tyle zeby silnik pracowal - jak na biegu
            jalowym)
            • Gość: hvb Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:33
              coraz smeiszniej!!!

              doplyw jest ZUPELNIE zamkniety tak dlugo, jak dlugo obrony nie spadna do
              ponizej poziomu biegu jalowego (czyli dopiero po zatrzymaniu, gdy w odpowienim
              czasie wykonuje sie redukcje).

              Silnik pracuja na biegu jalowym przy wysprzegleniu (bo nie ma innej sily
              chcacej nim krecic, by nie zgasl).
              • Gość: Tomek Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.centertel.pl 05.08.06, 10:43
                Zabawnie to tu jest! Mamy ekspertów na forum! Najzabawniejszy był zapis o
                zużywających się łożyskach w skrzyni biegów. No i fajny o silniku, który
                przecież się kręci! :-)
                Ze swojej strony gorąco polecam hamowanie silnikiem. Zużycie jest faktycznie
                zerowe do obrotów biegu jałowego, ponadto eliminuje się niebezpieczny nawyk
                jazdy na jałowym. Jednakowoż zimą nie polecam zbyt gwałtownego hamowania
                silnikiem, chyba, że auto ma system zapobiegający blokowaniu kół napędzanych
                podczas takich manewrów (jak np w Octavii).
                • Gość: mario Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.jmdi.pl 05.08.06, 15:28
                  pewnie, polecam hamowanie silnikiem w mieście i nie tylko, jedyny minus taki,
                  że jak jedzie za toba jakis matoł co nie utrzymuje nalezytej odległości to może
                  cię trzepnac bo nie bedzie widział świateł hamowania
                  • muhi1 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 18:37
                    Na palanta co jedzie na zderzaku jest prosty sposób: kilkakrotne nacisniecie pedału hamulca, oczywiście nie za mocno. Uczepiony twojego kufra albo zwiekszy odstęp albo zmieni pas.
                    • Gość: bobpiech Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 20:50
                      Jest jeszcze inny typ matoła co lubi kufry innych kierowców. Po takim sygnalizowanym hamowaniu, koleś cię wyprzedza, zajeżdża drogę i hamuje ostro, po czym odjeżdża bo ty nie masz ochoty na taką durną wymianę zdań. Nie wiem dlaczego ale dużo kierowców z tablicami poznańskimi i opolskimi jest nieprzyjemnych na drodze. Pozdrawiam wszystkich rozsądnych i mądrych kierowców.
                      • Gość: Poznaniak MASZ RACJĘ! Niestety... IP: 195.164.48.* 07.08.06, 09:11
                        Pochodzę z Poznania, mieszkałem tam 31 lat, a teraz przyjeżdżam do rodziny w
                        Poznaniu kilka razy w roku. Niestety muszę potwierdzić to, o czym piszesz, a
                        czego domyślałem się już przed wyjazdem - Poznaniacy prowadzą źle i dają upust
                        zakompleksieniu. Nie potrafią efektywnie wykorzystać sytuacji drogowej -
                        klasyczne jest zatrzymywanie pod światłami na jednym pasie, gdy drugi jest
                        wolny, nie wpuszczają z podporządkowanych dróg lub przy zmianie pasa ruchu (mam
                        prawo, to co mi się tam taki z boku będzie ładował!), a tych, którzy wychodzą
                        poza ten schemat traktują nieprzyjemnie, choć nic im to nie daje. To brak
                        dłuższych doświadczeń w prawdziwym wielkomiejskim ruchu wielopasmowym i
                        fałszywie pojmowana duma oraz zamiłowanie do porządku opacznie pojmowanego.
                        Pozdrowienia od Poznaniaka (obecnie auto na nr zaczynających się od "W")!
                        • Gość: rysio [...] IP: 212.244.156.* 07.08.06, 16:58
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • Gość: Pootie Tang Re: MASZ RACJĘ! Niestety... IP: *.skynet.net.pl 07.08.06, 17:17
                            Hehe! Koledze sie kompleksy wlaczyly. Pewnie masz tablice zaczynajace sie na P.
                            Tobie DWA matole!
                      • Gość: gag Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.wroclaw.pp / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 18:36
                        Odp. Większość samochodów jest na tablicach "poznańskich", bo poprostu są
                        wzięte w leasing ;-)
                        a swoją drogą ja też nie lubię z "nimi" dzielić drogi.
                  • Gość: mm Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.adsl.proxad.net 06.08.06, 10:22
                    Nalezyta odlegoloszc to mozna utrzymaywac na wsi lub w maych miasteczkach. W
                    Wawie i innych duzych najwyrazniej jezdza same "matoly". Albo matolem jest ktos
                    kto wymysla takie oceny.
                    • el_p Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 06.08.06, 13:11
                      Jak wbijesz sie w samochod przed soba to sie dowiesz co to jest bezpieczna
                      odleglosc i czy ja zachowales. W zrozumieniu tej zagadki pomoze ci Pan policjant:D
                      • Gość: am Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.aster.pl 07.08.06, 20:45
                        jo, oraz 6 punktów i ok. 300-400 pln :)
                    • Gość: anybody Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 217.153.25.* 07.08.06, 17:14
                      Sam jesteś matoł
                  • Gość: ??? Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.rap.ucar.edu 07.08.06, 17:56
                    trzeba wtedy mrygac latarka w tylna szybe coby widzieli
                • Gość: mona Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.e-wro.net.pl 06.08.06, 16:19
                  a co to takiego hamowanie silnikiem?tzn bieg na luz i hamować?
                  • Gość: am Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.aster.pl 07.08.06, 20:47
                    nie. noga z gazu i zero innych ruchów (bieg włączony , samochód się toczy,
                    silnik hamuje, nie hamulce)
                    • crannmer Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 07.08.06, 20:53
                      Gość portalu: am napisał(a):

                      > nie. noga z gazu i zero innych ruchów (bieg włączony , samochód się toczy,
                      > silnik hamuje, nie hamulce)

                      trzy czwarte dyskusji jest zmarnowane przez to, ze czesc uczestnikow nazywa
                      zwykle zwalnianie hamowaniem silnikiem. Podczas gdy poczatkowe pytanie odnosilo
                      sie do rzeczywistego hamowania silnikiem (z redukcja) w celu nieuzywania hamulcow.

                      Sensu zwalniania, jak opisales, nikt nie kwestionuje.

                      MfG

                      C.
            • parmesan Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 22:57
              chlopcze, poucz sie troche, wyjdzie ci na zdrowie,
            • andy.1 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 06.08.06, 21:25
              Hamowałem alfą 146 TS i poszedł rozrząd a w serwisie powiedzieli ze silnikami
              wysokoobrotowymi nie wolno!
          • Gość: dorian Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.chello.pl 05.08.06, 20:17
            oczywiscie prawie zero bo przepustnica jest zamknieta..
            • framberg Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 06.08.06, 12:00
              W starszych samochodach prawie zero (to znaczy tyle ile na biegu jałowym) a w
              nowszych rzeczywiście zero ponieważ paliwo jest odcinane całkowicie przy
              odpowiedniej wartości podciśnienia.
              Zużycie w skrzyni biegów - niezauważalne.
              Co do głosu o pracującym silniku: - nie pracuje bo nie dostaje paliwa a kręci
              się bo wlecze go poruszajacy się samochód (kolejno poprzez koła, sprzęgiełka
              kół [jeśli są], półosie, dyferencjały osiowe, wały napędowe, skrzynię rozdziału
              napędów [jeśli jest], dyferencjał międzyosiowy [jeśli jest], skrzynię biegów i
              sprzęgło.
              Wniosek - hamować przez puszczenie pedału gazu bez zmieniania biegów, przy
              niskich obrotach hamować normalnie (hamulcem nożnym).
              • rocznik_74 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 07.08.06, 19:22
                WARTOSCIOWY I RZECZOWY KOMENTARZ
          • Gość: jaro Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 10:11
            jezli jedziesz dajmy na to na 4 biegu 60 km/h i stopniowo zalniasz (ale nie
            uzywasz hamulca) to obroty spadaja a doplyw paliwa jest odcinany
          • Gość: vautrin Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.ntneu.corp / 62.225.52.* 07.08.06, 12:33
            Hej wam ludzie,
            jestem inzynierem od przekladni samochodowych i pracuje dla mercedaesa w
            Stuttgart.

            Wiec powiem wam jak to wyglada , jak sie hamuje silnikiem:

            1: Zuzycie paliwa rosnie, gdyz po wrzuceniu nizszego biegu automatycznie
            wzrastaja obroty silnika.
            2: Zuzywa sie sprzeglo, zuzywaja sie kola zebate w przekladni, zuzywaja sie
            lozyska w przekladni.
            3:Hamowanie silnikiem jest nieekonomiczne--przyspiesza zuzycie przekladni,
            silnika i sprzegla.
            Oczywiscie mniej zuzywaja sie hamulce i tarcze hamulcowe ale ogölne rzecz
            biorac doplacamy to tego interesu i rujnujemy symochöd.

            Trzymajcie sie.
            Vautrin
            • crannmer forum humorum jest gdzie indziej 07.08.06, 12:53
              Gość portalu: vautrin napisał(a):

              > jestem inzynierem od przekladni samochodowych i pracuje dla mercedaesa w
              > Stuttgart.

              A ja jestem Naomi Campbell i supermodelka.

              > 1: Zuzycie paliwa rosnie, gdyz po wrzuceniu nizszego biegu automatycznie
              > wzrastaja obroty silnika.

              Zaprawde bardzo smieszne. Ale forum humorum jest gdzie indziej.

              MfG

              C.
              • Gość: am Re: forum humorum jest gdzie indziej IP: *.aster.pl 07.08.06, 20:51
                > A ja jestem Naomi Campbell i supermodelka.

                no to pójdziesz do pierdla za pobicie pomocy domowej ;)))
                (to jest tzw fakt autentyczny, do doczytania w necie)
            • Gość: rufus, can. Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.pason.com 07.08.06, 20:16
              dokladnie , musisz miec racje, poniewaz w ub roku jechalem, z West Bank kolo
              Kelowny w BC, HWY 97 C do Merrit, tam sa potworne gory a spadek nawet do 10% na
              odcinku nawet 15 km. W zwiazku z czym hamowalem silnikiem gdyz cignalem moim
              track'iem Dodge Ram 2500 Cummins Diesel 36 ft fifth wheel trailer, kilka lat
              wczesniej "spalilem" hamulce na innej okropnej drodze z Castlegar do Cranbrook
              gdzie spadki byly ponad 12%, mialem smierc w oczach czy sie wyrobie na zakrecie
              i czy nie wylecimy wszyscy do przepasci.
              otoz do Merrit gdzie bylo tylko 200 km spalilem prawie 100 litrow diesla, silnik
              wrecz wyl a obroty zblizaly sie do niebezpiecznej granicy 3500 RPM.
              Przy 100 km/hr to ~2100 RPM.
              Jesli masz czas napisz moze uslysze jakis ...good advise...

              pozdrawiam rufus, alberta

              hal_world@yahoo.ca
              • Gość: am Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.aster.pl 07.08.06, 20:53
                > gdyz cignalem moim
                > track'iem Dodge Ram 2500 Cummins Diesel 36 ft fifth wheel trailer,
                jeszcze pojemność bagażnika, zasięg , fi tłumika i iq autora plisssssssss :)))))
              • 737ng Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 09.08.06, 00:09
                Marudzisz - jezdze tam czesto i nie wyobrazam sobie trzymania auta na hamulcach
                cala droge w dol. Nie spalilo mi duzo wiecej niz normalnie, choc od Hope do Coq
                summit musialem pod gore jechac na 2 lub 3 biegu.

                K.
        • Gość: syslog Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 62.233.201.* 07.08.06, 10:43
          Kto wam takie glupoty wcisnal, ze spalanie wynosi 0 - chyba komputer pokladowy?
          Silnik chodzi na niskich co prawda obrotach ale chodzi wiec i paliwo zzera
        • Gość: Panca Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.zyciepabianic.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 12:48
          Jeśli spalanie wynosi 0 (słownie "zero") to Ci chyba silnik zgasł...
          • crannmer Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 07.08.06, 12:54
            Gość portalu: Panca napisał(a):

            > Jeśli spalanie wynosi 0 (słownie "zero") to Ci chyba silnik zgasł...

            W zasadzie masz racje.
            Ale...

            ... zgaszony silnik moze sie obracac. Co tez czyni podczas hamowania silnikiem.

            MfG

            C.
            • Gość: ChubeeDops Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 194.106.192.* 07.08.06, 14:28
              Różnica polega na tym czy jedziesz dieslem czy benzyną. Diesel bez dociskania
              "gazu" nie podaje paliwa, a silniczek sobie kręci bez paliwa (prawie zero), a w
              benzynie paliwo podawane jest zawsze tylko mniej, więc spalanie spada ale nie
              zeruje. Ja tam jeżdżę benzyną i często hamuję silnikiem. Spokojniej, sprawniej,
              często właśnie nie trzeba "machać" drążkiem tylko odjechać. Minusem jest baran
              za tobą jak się nie zorientuje. Ale to on płaci. Pozdro
              • crannmer Impregnowani wszystkich krajow, laczcie sie 07.08.06, 17:50
                Gość portalu: ChubeeDops napisał(a):

                > benzynie paliwo podawane jest zawsze tylko mniej, więc spalanie spada ale nie
                > zeruje.

                A ziemia jest plaska.

                Impregnowani wszystkich krajow, laczcie sie


                MfG

                C.
      • Gość: raff_niezalogowany Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 83.238.144.* 04.08.06, 20:12
        No masz ty pojecie o motoryzacji, czlowieku.
        Zapewniam, ze w wiekszosci wspolczesnych samochodow spalanie wynosi ZERO jesli
        nie wciskasz pedalu gazu po redukcji biegu. Polecam literature fachowa, do
        nabycia w ksiegarniach na terenie calego kraju, lub na allegro - a roznice w
        cenie przeznaczyc na przyklad na tace, w intencji samozwanczych specow od
        silnikow.
        • Gość: wojtek Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.06, 21:22
          Jak na moj gust to spalanie nigdy nie jest zerowe tak dlugo jak dlugo jest
          uruchomiony silnik bo wtedy bez wzgledu na to czy sie dodaje gazu czy nie to
          tloki smigaja sobie radosnie tam i z powrotem (w koncu przeciez nie zastygaja w
          miejscu) i to sie dzieje z jakiegos powodu. A ten powod to wlasnie spalanie
          paliwa. Jedyny sposob na zerowe spalanie to zgaszenie silnika.

          /wojtek
          • Gość: hvb Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:38
            smigaja sobie radosnie, bo asfalt kreci kolami, kola kreca sprzeglem a sprzeglo
            kreci walem korbowym na ktorym sobie siedza. a po co ci do tego lanie paliwa w
            cylinder? dopoki nie wylaczysz tego perpetum mobile wcisnieciem sprzegla,
            spalanie wynosi ZERO.
            • Gość: wojtek Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.06, 22:25
              Czyli fizycznie sytuacja sie odwraca, tzn. dla tlokow - przyjmuja energie
              mechaniczna z kol a nie oddaja ja w tamtym kierunku. Jak najbardziej ma to sens
              ale nie sadzilem, ze to sprzecicho w samochodzie takie madre. Czyli to zerowe
              spalanie to rzeczywiscie zero a nie tylko przyblizenie. Dzieki za wyjasnienie bo
              bylem przekonany, ze zawsze cos tam z baku ubywa bez wzgledu na okolicznosci.

              Tak przy okazji - czy to wlasnie z tego wzgledu w dwusuwach jest tzw. wolne
              kolo? Zdaje sie, ze tam smarowanie jest w paliwie wiec nie moze byc hamowania
              silnikiem bo bez smarowania moglaby mu sie stac krzywda.

              /wojtek
              • Gość: hvb Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 22:38
                takie madre, od kiedy wepchano do silnika procesor i wtryskiwacz (o ile mi
                wiadomo; moze jednak istnial gaznik, co tez potrafil tak zrobic "analogowo"?).

                tak, po kilku cyklach dwusow zaczyna miec sucho...
                • Gość: wojtas7 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.06, 22:51
                  Tak, gazniki tez to potrafia. Maluchy po 97 roku mialy czujnik domkniecia
                  przepustnicy (polozenie pedalu gazu) i jak byl zamkniety a obroty powyzej chyba
                  1500 to wtedy elektrozawor zamykal doplyw paliwa z dyszy wolnych obrotow i
                  spalanie wynosi zero podczas jazdy na biegu bez gazu.
                  • Gość: jaQbek Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:23
                    Ja robiłem kurs na Punto i uczono mnie, by dojeżdżając do świateł zamiast gnać z
                    wciśniętym pedałem gazu i hamować hamulcem przed samymi światłami, zdjąć
                    wcześniej nogę z gazu i dojechać hamując silnikiem. Instruktor tłumaczył, że w
                    ten sposób po pierwsze hamuje się płynniej, po drugie jazda jest
                    ekonomiczniejsza, bo faktycznie nie zużywa się wogóle paliwa, gdy noga jest
                    zdjęta z gazu.
                  • Gość: Bongol Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.torun.mm.pl 06.08.06, 21:15
                    Bardzo ciekawa i pouczajaca dyskusja - zwłaszcza dla poczatkujacych kierowców.
                    Mam pytanie: czy spalanie równe zero (lub prawie zero) występuje także u
                    starszych samochodów gaznikowych - w szczególności chodzi i o fiata uno 1.0
                    1993 (nie fire).
              • biedronka202 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 07.08.06, 10:07
                Szanowny Panie Wojtku, otóż przy hamowaniu silnikiem zużycie paliwa wynosi 0 -
                informacja z pierwszej 'ręki', czyli od samego samochodu... kiedyś mu nie
                wierzyłam, ale zaczęłam, gdy stanęłam na środku drogi bez paliwa, przed czym
                mnie moje autko kilkanaście minut wczesniej ostrzegało..
              • acherontia_atropos Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 07.08.06, 13:38
                No w końcu coś mądrego... ludzie paliwo jest zasysane do cylinrów choć napewno
                w mniejszych ilościach. Przecież zawory otwierają się i zamykają cykl obrotowy
                silnika trwa choć suw pracy tej pracy nie wykonuje... brawo dla kolegi który
                wspomniał o wolnym kole w dwutaktach (np. w silnikach poczciwej syrenki) tam
                hamowanie biegami rozłącza skrzynie od silnika (by uniknąć zatarcia motoru w
                wyniku braku smarowania przy dużych obrotach) a napęd na koła jest przekazywany
                dopiero gdy wzrosną obroty silnika i jego moment obrotowy...
                co do samego hamowania skrzynią zwłaszcza na śliskiej nawierzchni polecam
                zdecydowanie jednak pedał przyspieszenia zwalniać stopniowo i z wyczuciem...
                pogubić obroty na oblodzonej jezdni to mało przyjemna sprawa :) kierowcy TIR-ów
                coś o tym wiedzą (ja nie jeżdżę)...
                A co do zużycia przekładni to ja wolę bezpieczeństwo niż niewielkie zużycie kół
                zębatych o zębach skośnych i śrubowych odpowiednio utwarzonych i przygotowanych
                na "niedzielnych kierowców"... pozdrawiam
                • crannmer Impregnowani wszystkich krajow, laczcie sie 07.08.06, 17:54
                  acherontia_atropos napisał:

                  > ludzie paliwo jest zasysane do cylinrów choć napewno
                  > w mniejszych ilościach. Przecież zawory otwierają się i zamykają cykl obrotowy
                  > silnika trwa choć suw pracy tej pracy nie wykonuje...

                  A ziemia jest plaska. Bo gdyby byla okragla, to przeciez po drugiej stronie
                  ludzie spadliby z niej w kosmos.

                  Impregnowani wszystkich krajow, laczcie sie.

                  MfG

                  C.
            • Gość: krs Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.acn.waw.pl 06.08.06, 23:30
              ...A nawet paliwo potrafi samo sie produkowac w cylindrach i pompowac do baku :))))

              smigaja sobie radosnie, bo asfalt kreci kolami, kola kreca sprzeglem a sprzeglo
              kreci walem korbowym na ktorym sobie siedza. a po co ci do tego lanie paliwa w
              cylinder? dopoki nie wylaczysz tego perpetum mobile wcisnieciem sprzegla,
              spalanie wynosi ZERO.
            • Gość: vautrin Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.ntneu.corp / 62.225.52.* 07.08.06, 12:39
              Ludzie, jak was czytam, to mysle, ze jestem gdzies w nigerii takie glupoty
              piszecie.
              Nie dziwie sie, ze teraz w polsce rzadzi Kaczynski, gdyz taki naröd na nic
              innego nie zasluguje tylko na idiote.
              Vautrin
          • Gość: gosc z Canady. Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 24.122.75.* 05.08.06, 02:11
            Odpowiedz do wypowiedzi P.Wojtka - wlasnie spalanie spada do zera poniewaz jak
            Pan zacznie hamowac silnikiem,zamykajac doplyw paliwa przez zdjecie nogi z
            z pedalu "gazu" redukujac przekladnie,przekladnia ta zaczyna popychac silnik
            pozbawiony doplywu paliwa.Ta metoda oczywiscie jest sluszna w przypadku potrzeby
            szybkiego wyhamowania przy umiejetnej metodzie redukcji biegow.Metoda ta
            znacznie skraca droge hamowania szczegolnie w terenach gorskich gdzie czeste
            uzywanie przez dlugi okres hamulcy doprowadza do ich przegrzewania i nastepuje
            t.zw. spalenie dyskow hamulcowych - pozdrowienia z Canady.
            • ready4freddy Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 18:43
              nie tyle dyskow (scislej mowiac tarcz) hamulcowych, co okladzin zaciskow (brake
              pads).
            • anders76 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 19:04
              W górach to zanim spalisz tarcze to się moze płyn hamulcowy zagotować (kto
              wymienia płyn regularnie ? )i babel pary eliminuje całkowicie funkcję hamowania,
              uniemożliwia wzrost cisnienia w układzie hamulcowym, pedał leci miękko do końca
              i nie mamy hamulców. Aby tego uniknąc zjezdża się na niskim biegu nie hamując
              hamulcami tylko silnikiem.
        • tsheshek wg fizyki nie ma perpetum mobile 04.08.06, 21:40
          zgodnie z zasada zachowania energii energia kinetyczna poruszjacych sie tlokow
          musi skads pochodzic w tym wypadku z energii powstalej ze spalania benzyny, a
          tloki nie beda sie poruszac w nieskoczonosc, bo nie sa na orbicie i w koncu
          grawitacja je zatrzyma, tak ze jak juz byc superdokladnym, to spalanie moze byc
          baaaardzo male, ale nie zerowe
          • Gość: hvb Re: wg fizyki nie ma perpetum mobile IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:48
            i dlatego gertycha nie lubie. potem takie typki po darowanej maturze mowia w
            telewizji o zasadach i kinetyce, jednoczesnie skromnie dodajac, ze ich
            najwieksza wada jest superdokladnosc.

            spalaja sie przy tym bardzo, bardzo malo.
          • Gość: jaQbek Re: wg fizyki nie ma perpetum mobile IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:32
            Układ posiada energię kinetyczną uzyskaną podczas jazdy z wciśniętym pedałem
            gazu, czyli ze spalania paliwa. Zdejmujemy nogę z pedału gazu. Układ zaczyna
            hamować wskutek:
            - tarcia kół o podłoże
            - oporów powietrza
            Jeśli układ byłby wysprzęglony, byłyby to IMO jedyne opory. Jeśli jednak układ
            jest niewysprzęglony, energia wytracana jest na poruszanie tłokami silnika.
            Jeśli obroty spadną poniżej pewnego poziomu, a my ani nie wysprzęglimy układu,
            ani nie dodamy gazu, silnik po prostu zgaśnie. Proste, prawda ?
            Dodatkowo redukując przełożenie można sprawić, że energia będzie w większym
            stopniu wytracana na silniku.
            Przy jeździe na luzie nie ma wytracania energii na silniku i dlatego jest to
            niebezpieczne i niezalecane, gdyż nei ma kontroli między pojazdem a silnikiem.
            • Gość: hvb Re: wg fizyki nie ma perpetum mobile IP: *.dip.t-dialin.net 06.08.06, 15:11
              bzdura!!! elektroniczny silnik nie zgasnie, dopoki nie wcisniesz hamulca! Auto
              bedzie sie wlec na danym biegu obrotami biegu jalowego!
              • Gość: adamo Re: wg fizyki nie ma perpetum mobile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 10:52
                elektroniczny silnik to ty masz chyba w zabawkowym resoraku
          • Gość: typ Re: wg fizyki nie ma perpetum mobile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 22:53
            jest jeszcze coś takiego jak bezwładność, synu
            • Gość: Guitarrus Re: wg fizyki nie ma perpetum mobile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 19:18
              Nie ma = nie istnieje coś takiego, jak siła bezwładności. Za to istnieje
              przyspieszenie i opóźnienie... (a siła bezwładności jest matematycznym
              przekształceniem wzoru przyspieszenia i ma gó.. wspólnego z fizyką).
              pozdrawiam i męczcie się dalej z tym spalaniem.
              • Gość: narciarz2 Re: wg fizyki nie ma perpetum mobile IP: *.nrp3feld.roc.ny.frontiernet.net 06.08.06, 19:29
                Gość portalu: Guitarrus napisał(a):

                > Nie ma = nie istnieje coś takiego, jak siła bezwładności. Za to istnieje
                > przyspieszenie i opóźnienie... (a siła bezwładności jest matematycznym
                > przekształceniem wzoru przyspieszenia i ma gó.. wspólnego z fizyką).

                Moze slyszal Pan o inercjalnych i nieinercjalnych ukladach odniesienia?
                A takze o zasadzie wzglednosci? Jesli nie, to wyjasniam: sila bezwladnosci,
                podobnie jak sila odsrodkowa albo sila grawitacji, zalezy od ukladu odniesienia.
                Tak naprawde, to sily grawitacji tez nie ma (jest ona matematycznym
                przeksztalceniem), ale zycze powodzenia w pokazaniu tego w praktyce, na
                przyklad robiac krok naprzod z najblizszego balkonu. Praktyka pokaze,
                ze sila grawitacji jednak istnieje. Jesli idzie o sile bezwladnosci, to
                zasada wzglednosci mowi, ze sila bezwladnosci i sila grawitacji to jest to samo.

                Dalsze szczegoly w kazdym uniwersyteckinm podreczniku fizyki.

                Jesli idzie o spalanie, to dowiedzialem sie czegos nowego i bede bardziej
                swiadomie hamowal silnikiem. Cala dyskusja zaklada, ze mowimy o recznej
                skrzyni biegow. A jak jest ze skrzynia automatyczna?

                Pozdrowienia
                • Gość: downconversion fizyka jest troche bardziej skomplikowana IP: *.physto.se 07.08.06, 16:39
                  > Moze slyszal Pan o inercjalnych i nieinercjalnych ukladach odniesienia?
                  > A takze o zasadzie wzglednosci? Jesli nie, to wyjasniam: sila bezwladnosci,
                  > podobnie jak sila odsrodkowa albo sila grawitacji, zalezy od ukladu > odniesienia
                  > .
                  to niestety nie jest tak. Istnieje zasada rownowaznosci, wg ktorej nie mozemy
                  LOKALNE odroznic sil bezwladnosci od sil grawitacji. Natomiast sila grawitacji
                  jest czys innym niz sily bezwladnosci bo wystepuje takze w ukladach inercjanych
                  (w ktorych sily bezwladnosci nie sa potrzebne do opisu ruchu). LOKALNIE sile
                  grawitacji mozemy zniwelowac (np. na stacji kosmicznej - wyniku zrownowazenia
                  jej przez sile odsrodkowa) ale globalnie nigdy. To jest zwiazane z faktem ze
                  grawitacja to przejaw obiekywnego zakrzywiania czasoprzestrzeni przez masy.
                  Zakrzywien nie da sie wyeliminawc poprzez przejscie do innego ukladu
                  odniesienia, szerzej do innego ukladu wspolrzednich - bo zakrzywienia sa
                  obiektywne.


                  > Tak naprawde, to sily grawitacji tez nie ma (jest ona matematycznym
                  > przeksztalceniem), ale zycze powodzenia w pokazaniu tego w praktyce, na
                  > przyklad robiac krok naprzod z najblizszego balkonu. Praktyka pokaze,
                  > ze sila grawitacji jednak istnieje. Jesli idzie o sile bezwladnosci, to
                  > zasada wzglednosci mowi, ze sila bezwladnosci i sila grawitacji to jest to . samo

                  Niestety tak nie jest, patrz wyzej.
          • w_r_e_d_n_y wg tego tekstu nie masz nic w glowie !!!! 07.08.06, 21:14
            tsheshek napisał:

            > zgodnie z zasada zachowania energii energia kinetyczna poruszjacych sie
            > tlokow musi skads pochodzic w tym wypadku z energii powstalej ze spalania
            > benzyny

            noooo ,ales ty madry misiek jestes

            to przeanalizuj teraz to :

            i w tym momencie puszczasz noge z gazu - benzyna jest odcinana (albo jak wolisz
            zabraklo jej wlasnie w baku,albo odpadl przewod podajacy paliwo do wtryskow)

            myslisz ciolku ze silnik stanie na "0" ?
            wiec co sie bedzie dzialo z autem na biegu bez doplywu paliwa ,jakie wnioski ?
            a slyszl ty durny moze ze czasem auto samo pcha silnik ,czyli te tloki:-))

            zreszta glupio sie pytam - tak bardzo "inaczej" myslacy nie da rady nic
            wywnioskowac

            > tloki nie beda sie poruszac w nieskoczonosc, bo nie sa na orbicie i w koncu
            > grawitacja je zatrzyma

            grawitacja zatrzyma tloki !!!!
            ty jestes wieksza d.u.p.a niz ustawa przewiduje

            PS
            od kiedy to na orbicie nie dziala grawitacja ?
          • w_r_e_d_n_y wg tego tekstu nie masz nic w glowie !!!! 07.08.06, 21:16
            tsheshek napisał:

            > zgodnie z zasada zachowania energii energia kinetyczna poruszjacych sie
            > tlokow musi skads pochodzic w tym wypadku z energii powstalej ze spalania
            > benzyny

            noooo ,ales ty madry misiek jestes

            to przeanalizuj teraz to :

            i w tym momencie puszczasz noge z gazu - benzyna jest odcinana (albo jak wolisz
            zabraklo jej wlasnie w baku,albo odpadl przewod podajacy paliwo do wtryskow)

            myslisz ciolku ze silnik stanie na "0" ?
            wiec co sie bedzie dzialo z autem na biegu bez doplywu paliwa ,jakie wnioski ?
            a slyszl ty durny moze ze czasem auto samo pcha silnik ,czyli te tloki:-))

            zreszta glupio sie pytam - tak bardzo "inaczej" myslacy nie da rady nic
            wywnioskowac

            > tloki nie beda sie poruszac w nieskoczonosc, bo nie sa na orbicie i w koncu
            > grawitacja je zatrzyma

            grawitacja zatrzyma tloki !!!!
            ty jestes wieksza d.u.p.a niz ustawa przewiduje

            PS
            i od kiedy to na orbicie nie dziala grawitacja ?
        • Gość: dima spalanie wynosi zero? IP: 89.100.190.* 05.08.06, 04:32
          Kiedy hamuje silnikiem wyswietlone na komputerku spalanie wynosi "zero". Jednak
          z przyczyn technicznych silnik spalinowy nie moze pracowac bez spalania paliwa.
          Ilosc spalanego paliwa moze byc nieznaczna, zaniedbywalna ale nie moze wynosic
          "zero"
          • Gość: hvb Re: spalanie wynosi zero? IP: *.dip.t-dialin.net 05.08.06, 10:28
            a jakie to przyczyny? czy mowisz o dwusuwie.
            • Gość: Tomek Re: spalanie wynosi zero? IP: *.centertel.pl 05.08.06, 10:49
              Hvb! Daj spokój! Oni są nie do zdarcia. Giertych zadba o to, aby rośli w siłę.
          • d_arek_d Re: spalanie wynosi zero? 06.08.06, 09:25
            Gość portalu: dima napisał(a):

            > Kiedy hamuje silnikiem wyswietlone na komputerku spalanie wynosi "zero".
            Jednak
            > z przyczyn technicznych silnik spalinowy nie moze pracowac bez spalania
            paliwa.
            > Ilosc spalanego paliwa moze byc nieznaczna, zaniedbywalna ale nie moze wynosic
            > "zero"

            Ludzie - jesteście niesamowici! Tłumaczy się wam jak w przedszkolu, a wy swoje
            I do tego jeszcze się targujecie, że no dobrze, może niedużo tego paliwa jest
            pobierane, "Ilosc spalanego paliwa moze byc nieznaczna, zaniedbywalna ale nie
            moze wynosic "zero"". Ludzie, to nie bazar, z faktami nie da się targować! A ja
            do tej pory uważałem, że inteligencja danej osoby może być nieznaczna,
            zaniedbywalna ale nie może wynosić "zero". W jakimż byłem błędzie! Przepraszam,
            jeśli kogoś uraziłem, ale i tak staram się nie być dosadny.

            Komputer w moim samochodziku między innymi pokazuje bieżące zużycie paliwa z
            dokładnością do 0,001 l/100km. Kochane dziewczynki i drodzy chłopcy! Wyobraźcie
            sobie, że przy jeździe na biegu jałowym (przez plebs zwanym często "luzem") mam
            wskazania pewnego, zauważalnego zużycia paliwa - oczywiście chociaż zużycie w
            czasie rzeczywistym na biegu jałowym jest zawsze takie samo przy tak samo
            rozgrzanym silniku, dostaję różne wartości na 100km. Jak się napewno domyślacie
            jest to zależne od prędkości w danym momencie. To tak oczywiste, że nie będę
            się nad tym rozwodził. W każdym razie jeśli w takim momencie wrzucę jakiś bieg,
            wartość spalania paliwa momentalnie spada do 00,000 l/100km.

            I jeszcze jeden kwiatek do bukietu: "z przyczyn technicznych silnik spalinowy
            nie moze pracowac bez spalania paliwa". Osoba, która to pisała nie zna się
            zupełnie na zasadach działania silnika (nie tylko spalinowego), a wyraża się
            jak autorytet wiedzący o "przyczynach technicznych"! A czy osoba pomyślała, że
            silnik pracuje również jak się użyje wobec niego siły w miejscu, gdzie
            zazwyczaj to on siłę dostarcza? I że wtedy to silnik staje się celem działania
            siły? Co nie zmienia faktu, że i w takim wypadku możemy powiedzieć, że silnik
            pracuje (wykonywana jest przez niego jakby nie było praca, zachodzi tarcie,
            działa grawitacja, siły skręcające, ściskające, rozciągające itp, itd, etc).

            Dlaczego silnik nie może pracować bez spalania benzyny? Przecież tłoki w nim
            mogą z równym powodzeniem co paliwem, być poruszane przez kręcące się koła. I
            dlatego właśnie następuje coś tak dla was niezrozumiałego, jak hamowanie
            silnikiem. Bo właśnie silnik z braku napędzającego go paliwa stęka, kwęka,
            czasami nawet jakieś przekleństwo mu się wymsknie, i zamiast, jak ma to w
            zwyczaju przy otwartej przepustnicy, napędzać koła (pamiętajcie, że ta zasada
            nie nie ma zastosowania do koła zapasowego!), działa w drugą stronę, czyli
            wyhamowuje prędkość obrotu kół pobierając z nich energię do własnego działania.

            Tak więc, drogie dzieci, dochodzimy do rewolucyjnego odkrycia: silnik nie musi
            mieć dostarczanego PALIWA by pracować - silnik musi mieć dostarczoną ENERGIĘ by
            pracować. W przypadku zamknięcia przepustnicy spowodowanego zdjęciem prawej
            stopy w czarnej skarpetce nie pierwszej świeżości i średnio modnego sandała z
            gazu podczas jazdy na biegu, silnik właśnie z braku paliwa czerpie energię do
            pracy Z KÓŁ.

            I dlatego, że on tę energię z tych kół czerpie, to welocyped spowalnia, bo
            energia powodująca jego jazdę jest w znacznym stopniu odbierana mu przez chcący
            za wszelką cenę pracować silnik na głodzie paliwowym. Przecież to jest cała
            idea hamowania silnikiem żeby wytracać energię pojazdu na podtrzymywanie pracy
            silnika.

            W zamierzchłych czasach, gdy obroty silnika były mechanicznie zablokowane od
            dołu na wysokości obrotów jałowych hamowanie silnikiem również było możliwe,
            jednak nie było ono tak efektywne. A to właśnie dlatego, że silnik czerpał
            tylko tyle energii z kół, by wypełnić różnicę pomiędzy obrotami jałowymi, na
            które miał jeszcze dostarczane paliwo, a obrotami rzeczywistymi przy danym
            biegu i prędkości.

            Jezu, jak tego nie zrozumiecie to nie jesteście ani homo ani sapiens, tylko co
            najwyżej erectus. Przecież do zrozumienia tej zasady nie trzeba być
            mechanikiem; wystarczy logiczne myślenie. Ja mechanikiem nigdy nie byłem ani
            nie będę, a o samochodach wiem tylko tyle, co przypadkowo przeczytałem i sam
            najeździłem. Oczywiście jak każdy zdrowy na umyśle mężczyzna potrafię wymienić
            olej (nigdy mi się nie chce, więc robi to za mnie mechanik), wymienić koło
            (oczywiście jak trzeba, to trzeba), wymienić świece i okablowanie (ostatnio
            zrobiłem to po raz pierwszy w życiu, nikt mnie nie nadzorował, a wiedzę
            czerpałem z umiejętności logicznego myślenia i dedukcji, i 6 świec zmieniłem w
            16 minut - z bardzo dobrym skutkiem dla samochodu, bo i zmiana z
            jednopunktowych na czteropunktowe jest zauważalna), żarówki i lampy, i to mniej
            więcej tyle. Chociaż myślę, że potrafiłbym zrobić dużo więcej - przecież
            mężczyzna obdarowany jest przez naturę w techniczny, praktyczny umysł.
            Oczywiście nie piszę tu o tych top-style metroseksualistach. Wydaje mi się, że
            to forum roi się od takich łże-mężczyzn. Wstyd!

            PS Aha, o sprzęgle nie wspominałem, bo zauważyłem że odwraca ono waszą uwagę od
            sedna, drogie dzieci.

            Przemyślcie teraz na przerwie i poukładajcie to, co wam tu napisałem.
            • Gość: Marek, inżynier Re: spalanie wynosi zero? IP: *.sownet.gliwice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.06, 11:02
              Kolego, wywody Twoje, choć mają pozór super fachowych, takowymi nie są.
              Silnik przy przy hamowaniu bez odprzęglenia ZUŻYWA minimalną ilość paliwa!
              Jeżeli przy hamowaniu silnikiem silnik nie pobierałby ani kropli paliwa i
              pracowałby tylko jako kompresor, to w przypadku nagłego zahamowania do końca, do
              zatrzymania obrotów do zera, ZGASŁBY. I nawet błyskawiczne nacśnięcie sprzęgła
              niczego by nie zmieniło. W układach gaźnikowych do tego celu była używana dysza
              biegu jałowego - przy zamkniętej przepustnicy tą dyszą dochodziła do silnika
              pewna ilość paliwa. Oczywiście przy hamowaniu silnikiem ilość pobieranego dyszą
              biegu jałowego paliwa jest mniejsza niż na biegu jałowym - po prostu
              podciśnienie zasysania jest nieznacznie mniejsze. W układach wtryskowych
              (sterowanych komputerem) komputer bada cały czas wartość wsp. LAMBDA i nie ma
              mowy o całkowitym braku wtrysku - wtrysk jest, w najnowocześniejszych układach
              omijany jest np. co 2 (albo co 4) cylinder - właśnie po to, żeby mieć kontrolę
              nad silnikiem. A komputerki na desce są dobrym bajerem, nie są w stanie podać
              bardzo szybkich zmian zużycia paliwa, ich wskazania są bardziej infomacyjne.
              I jeszcze ostatnia uwaga - w silnikach i maszynach obrotowych w dyskusji o ich
              pracy nieużywa się pojęcia siła, ale moment napędowy, obciążający itp.
              Pozdrawiam!
              • Gość: hamuleZ Re: spalanie wynosi zero? IP: *.orsoft.de 06.08.06, 13:51
                Panie Marku, na pewno jest Pan inżynierem?
                Bardzo w to wątpię...

                Jest około 50% błędnych wypowiedzi w forum.
                Jest to żenujące.
                • Gość: tyop = Przykład z rowerem - co Wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 22:24
                  Wyobraźmy sobie rower "starego typu" czyli tzw. "ostre koło". Czyli taki, gdzie
                  pedał kręci sie zawsze gdy kręci sie koło, jest tylko 1 przełożenie (bieg) a
                  nie jak dzisiejsze rowerki co mają ich 18,21,24,27 itd.

                  Otórz gdyby nasze nogi uznać za silnik, i
                  nasze stopy były by ciągle na pedałach
                  (jak w butach kolarskich SPD, przytwierdzone do pedałów)
                  to mamy dwie możliwosci hamowania:
                  1) zwykły hamulec na kieronicy
                  2) nic nie robić, tylko czekać aż rower wyhamuje opór powietrza i opór stawiany
                  przez nasze (bezwładne już wtedy, bo ustaje pedałowanie) nogi oraz znikme opory
                  tarcia łańcucha, zebatek itp.

                  Jeżeli mamy drugi przypadek przyrównac do hamowania silnikiem, to doszlibyśmy
                  do wniosku, że jeśli nie było by paliwa (paliwa - czyli nawet minimalnej pracy
                  nóg), to rower by wyzerował szybkość i sie zatrzymał całkowicie.
                  Jeżeli to odnieść do samochodu, tak uporczywe długie hamowanie też powinno
                  zatrzymać samochód a potem ugasić wszelką prace ....

                  Więc, albo jednak jest dostarczana znikoma ilośc paliwa,
                  albo od jakiegoś poziomu obrotów jest dostarczana, a tylko w pierwszym okresie
                  jest to = 0.

                  Tak czy inaczej, możemy przystać, że w pierwszej fazie jest to 0 lub bliskie
                  zeru - wiec warto tak hamować.
                  To czy po całkowitym wyhamowaniu silnik przestanie pracować - polecam zabawe
                  gdy znajdziecie sie za kieronicą ....

                  Bardzo szybko można to sprawdzić

                  :))

                  Pozdrawiam
                  zobacz.glt.pl
              • crannmer Chroncie nas przed takimi inzynierami 06.08.06, 14:20
                Gość portalu: Marek, inżynier napisał(a):

                > Silnik przy przy hamowaniu bez odprzęglenia ZUŻYWA minimalną ilość paliwa!
                > Jeżeli przy hamowaniu silnikiem silnik nie pobierałby ani kropli paliwa i
                > pracowałby tylko jako kompresor,

                Kazdy silnik benzynowy, z wtryskiem, li tez z gaunikiem, z odcinaniem wtrysku,
                li tez bez odcinania, podczas hamowania silnikiem pracuje jako sprezarka. Z tej
                prostej przyczyny, ze mieszanka zasysana przy hamowaniu silnikiem jest bardzo
                uboga i niezdolna do zaplonu.


                > to w przypadku nagłego zahamowania do końca, do
                > zatrzymania obrotów do zera, ZGASŁBY.

                Kazdy silnik przyhamowany hamulcem bez wysprzeglenia do zera - zgasnie.

                > biegu jałowego - przy zamkniętej przepustnicy tą dyszą dochodziła do silnika
                > pewna ilość paliwa. Oczywiście przy hamowaniu silnikiem ilość pobieranego dyszą
                > biegu jałowego paliwa jest mniejsza niż na biegu jałowym - po prostu
                > podciśnienie zasysania jest nieznacznie mniejsze.

                Jest (nieznacznie) wieksza. Marsz do powtorki o dzialaniu gaznikow.

                > W układach wtryskowych
                > (sterowanych komputerem) komputer bada cały czas wartość wsp. LAMBDA i nie ma
                > mowy o całkowitym braku wtrysku - wtrysk jest, w najnowocześniejszych układach
                > omijany jest np. co 2 (albo co 4) cylinder - właśnie po to, żeby mieć kontrolę
                > nad silnikiem.

                Czyzby? Skat takie rewelacje?
                A rzekoma "kontrola nad silnikiem" to niestety belkot.

                Kontrprzyklad: Cytat z instukcji LE2, LU2-Jetronic, Motronic M 1.3:
                "Włącznik przepustnicy osadzony jest bezpośrednio na wałku przepustnicy.
                Sygnalizuje on do sterownika położenie przepustnicy przy biegu jałowym i pełnym
                obciążeniu. Dzięki temu jest szczególnie sterowane ODCINANIE paliwa przy
                hamowaniu silnikiem, gdyż jak długo styk biegu jałowego włącznika jest zwarty i
                jednocześnie liczba obrotów przekracza określoną wartość, sterownik blokuje
                dopływ paliwa do silnika."

                > A komputerki na desce są dobrym bajerem, nie są w stanie podać
                > bardzo szybkich zmian zużycia paliwa, ich wskazania są bardziej infomacyjne.

                Podczas dluzszego hamowania silnikiem nie ma zadnych szybkich zmian zuzycia
                paliwa - zuzycie jest przez kilka..kilkadziesiat sekund const. 0,00.

                Nie wiem, od czego jestes inzynierem, ale o technice samochodowej lepiej sie nie
                wypowiadaj. Osmieszasz sie.

                MfG

                C.
                • Gość: hamuleZ Re: Chroncie nas przed takimi inzynierami IP: 62.153.70.* 06.08.06, 15:00
                  Cieszę się, że są też wypowiedzi rzeczowe w forum.
                  Chciałbym tylko jedno sprostować:
                  Pan Marek ("inżynier") gdzieś przeczytał albo zobaczył w telewizji, że w
                  niektórych silnikach jest odcinany wtrysk do co drugiego cylindra ale nie
                  zapamiętał dobrze, w jakim celu...
                  Otóż w celu oszczędzania paliwa w trakcie równomiernej jazdy (małe obciążenie
                  silnika) albo na biegu jałowym a nie w celu "kontroli" nad silnikiem.
                  Takie rozwiązania rzeczywiście są znane.
                  • Gość: tim Re: Chroncie nas przed takimi inzynierami IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.08.06, 18:22
                    zdarza sie że zapalenie autka benzynowego odbywa się na "pych" lub ciągnąc na
                    holu, i tak samo zapala po naciśnięciu gazu (sygnał do kompa lać paliwa - gość
                    juz chce jechać) pozbawiony paliwa silnik który w czasie jazdy pt. hamowanie
                    silnikiem kręcony był kołami i nie potrzebował zasilania w paliwo - co oznacza
                    w tym czasie 0 benzynki. Oczewiście przy kompie i wtrysku, gażniczek w
                    większości aut doświadcza wyrywania paliwka poprzez ssanie, pozdro
              • d_arek_d Re: spalanie wynosi zero? 07.08.06, 06:00

                Gość portalu: Marek, inżynier napisał(a):

                > Kolego, wywody Twoje, choć mają pozór super fachowych, takowymi nie są.
                > Silnik przy przy hamowaniu bez odprzęglenia ZUŻYWA minimalną ilość paliwa!

                Kolego inżynierze Marku. Nie chwaląc się jestem również inżynierem (akurat nie
                od samochodów), ale z dodatkową zdolnością używania wyobraźni do
                przeanalizowania takich zjawisk, jak właśnie hamowanie silnikiem. Mój post
                powyżej był wynikiem głównie moich prywatnych przemyśleń. Rozumiem, że nie
                jestem dla Ciebie żadnym autorytetem. Jednak przed napisaniem poiwyższego postu
                mógłbyś się trochę wysilić i sprawdzić, co mówią na ten temat fachowe fora i
                magazyny. Otóż i kilka przykładów:

                www.fiatuno.pl/index.php?idg=73 i cytat "...
                Przekroczenie maksymalnej prędkości obrotowej (5800 rpm) jak i hamowanie
                silnikiem powoduje odcięcie dopływu paliwa do wtryskiwacza..."

                www.motonews.pl/forum/?op=fvt&t=64924&c=0&post_id=913394&m=tree&f=23
                forum.tuning.pl/viewtopic.php?t=81600&sid=74137ba2ccd0f79f165835c6e2b682b3

                www.cuoresportivo.pl/_mm/faq-u/faq.php?num=4&f_id=2&q_id=174&s_id=41
                forum.fordclubpolska.org/viewtopic.php?t=3732&start=15&sid=5ab861e35934c37160da80f6a18f8dfc

                Więcej mi się nie chce wyszukiwać. Wybierałem tylko strony o tematyce stricte
                motoryzacyjnej. Bardzo proszę o podesłanie mi przynajmniej tyle samo fachowych
                witryn z opisanym i udowodnionym pobieraniem paliwa przez silniki z wtryskiem,
                przy hamowaniu silnikiem.
                Pozdrawiam i czekam, inżynierze Marku.
              • Gość: adamo mgr inż Re: spalanie wynosi zero? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 11:15
                PANIE INZYNIEZE! jak pan chce tak fachowo podchodzić do rzeczy, to co to jest
                kompresor? A może chodzi o sprężarkę tłokową? jeśliby układ sterujący cały czas
                utrzymyeał wsp. lambda=1 to poczas chamowania silnikiem np przy 3000obr/min ile
                musi być dostarczonego paliwa? na pewno nie co 2 ani czwarty cylinder! paliwo
                jest odcięte! całkowicie!!! a jak pan wytłumaczy chamowanie silnikiem o
                zapłonie samoczynnym PANIE INŻYNIEŻE???? Ciekawe co wtedy ze wsp. LAMBDA?
              • ianusz Re: spalanie wynosi zero? 10.08.06, 17:01
                Jeżeli przy hamowaniu silnikiem silnik nie pobierałby ani kropli paliwa i
                > pracowałby tylko jako kompresor, to w przypadku nagłego zahamowania do końca,
                d
                > o
                > zatrzymania obrotów do zera, ZGASŁBY

                oczywiscie że zgaśnie!!!!!!
            • crannmer Zeby innych ustawiac po katach... 06.08.06, 14:50
              ... trzeba samemu byc prymusem.

              d_arek_d napisał:

              > Dlaczego silnik nie może pracować bez spalania benzyny?

              Zamien wyrazenia "pracuje" na "wal kobowy sie obraca". Wtedy bedzie ok.
              ALbowiem silnik bez paliwa zdecydowanie nie pracuje. Natomiast nie ma przeszkod,
              aby przy niepracujcym silniku wal korbowy sie obracal. Do uznania silnika
              spalinowego za pracujacy konieczny jest zaplon w cylindrach.

              Obracanie sie silnika podczas hamowania nimze, podczas krecenia rozrusznikiem
              czy zapalania na pych zdecydowanie praca nie jest. Choc wal korbowy sie obraca,
              tloki cos tlocza, a zawory otwieraja sie we wlasciwych momentach.

              BTW przy duzych stacjonarnych albo morskich silnikach montuje sie specjalne
              urzadzenia umozliwiajace krecenie niepracujacym silnikiem. Te urzadzenia
              nazywaja sie obracarki.

              > W zamierzchłych czasach, gdy obroty silnika były mechanicznie zablokowane od
              > dołu na wysokości obrotów jałowych hamowanie silnikiem również było możliwe,
              > jednak nie było ono tak efektywne. A to właśnie dlatego, że silnik czerpał
              > tylko tyle energii z kół, by wypełnić różnicę pomiędzy obrotami jałowymi, na
              > które miał jeszcze dostarczane paliwo, a obrotami rzeczywistymi przy danym
              > biegu i prędkości.

              Nie ustawiaj innych, samemu nie bedac pewnym.
              1. nie ma czegos takiegos, jak "mechaniczne zablokowanie obrotow w dol".

              2. Wywod o mniejszej efektywnosci hamowania bez odciecia paliwa jest bezzasadny.
              POdczas hamowania silnikiem tenze nie pracuje niezaleznie od podawania mu paliwa
              obrotow biegu jalowego. Albowiem ze wzgledu na ubogosc ewentualnej mieszanki
              podczas hamowania zalon mieszanki nie ma miejsca, a cala niespalona mieszanka
              przetlaczana jest do wydechu.

              MfG

              C.
            • Gość: ladyB Re: spalanie wynosi zero? IP: *.za.digi.pl 06.08.06, 18:35
              jestem pod wrazeniem, lepiej bym tego nie ujela:) Pozdrawiam
            • Gość: Guitarrus Re: spalanie wynosi zero? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 19:23
              Szkoda ze Dareczek, mega znawca motoryzacji i swojego samochodzika zapomniał
              dodać, że to bieżące zużycie palia wyświetlane na komputerku pokładowym jest
              mierzone takim silniczkiem krokowym (w zależności w którym miejscu itd...) ale
              przekłamuje. więc w zależności od miejsca w ktorym zbadamy owo zero to bedzie
              jednym 0 a innym wyjdą śladowe ilości...
              • crannmer Tak, spalanie wynosi zero 06.08.06, 20:51
                Gość portalu: Guitarrus napisał(a):

                > Szkoda ze Dareczek, mega znawca motoryzacji i swojego samochodzika zapomniał
                > dodać, że to bieżące zużycie palia wyświetlane na komputerku pokładowym jest
                > mierzone takim silniczkiem krokowym

                Szkoda, ze zaffca Guitarius nie wie, ze silnik krokowy w samochodzie nie sluzy
                do pomiarow czegokolwiek, a pomiar zuzycia chwilowego pochodzi od czasow
                otwarcia wtryskiwaczy (czyli oddawek paliwa) razy obroty.

                Jesli wtryskiwacze nie dostaja zadnego sygnalu otwarcia, to zuzycie nie jest
                minimalne, nie jest mikronowe, nie jest troszke.

                Jest 0,00.

                Ten tekst juz na tym watku podawalem, ale chyba jeszcze kilka razy trzeba bedzie
                go wkleic.

                Cytat z instukcji LE2, LU2-Jetronic, Motronic M 1.3:
                "Włącznik przepustnicy osadzony jest bezpośrednio na wałku przepustnicy.
                Sygnalizuje on do sterownika położenie przepustnicy przy biegu jałowym i pełnym
                obciążeniu. Dzięki temu jest szczególnie sterowane ODCINANIE paliwa przy
                hamowaniu silnikiem, gdyż jak długo styk biegu jałowego włącznika jest zwarty i
                jednocześnie liczba obrotów przekracza określoną wartość, sterownik blokuje
                dopływ paliwa do silnika."

                MfG

                C.
              • etom Re: spalanie wynosi zero? 08.08.06, 01:19
                Gość portalu: Guitarrus napisał(a):

                > Szkoda ze Dareczek, mega znawca motoryzacji i swojego samochodzika zapomniał
                > dodać, że to bieżące zużycie palia wyświetlane na komputerku pokładowym jest
                > mierzone takim silniczkiem krokowym (w zależności w którym miejscu itd...)

                Dlaczego krytykujesz innych a sam piszesz bzdury ?
                Jaki silniczek krokowy !!!!!
                Przeciez kazdy srednio rozgarniety moze sobie sprawdzic jak to dziala - sa
                ksiazki ,jest internet.

                Mierzenie przez komp. pokladowy biezacego zuzycia paliwa w l/100km odbywa sie
                tak :
                1. Zliczana jest ilosc wtryskow w zadanej jednostce czasu (np. 2s) - ilosc ta
                zalezy od obrotow (i ilosci wtryskiwaczy).
                Sumowany jest czas otwarcia wtryskow przy kazdym otwarciu w ciagu tych
                przykladowych 2 s.
                Z tego komputer wylicza ile paliwa zuzyl silnik podczas tych 2 s ,bo wiadomo
                ile paliwa moze wtrysnac wtryskiwacz w jednostce czasu.

                2.Z szybkosciomierza komputer pobiera informacje o szybkosci samochodu
                Znajac szybkosc wylicza dystans przejechany przez te 2 s

                I teraz majac ilosc zuzytego paliwa (pkt.1)i dystans (pkt.2)przejechany w
                zadanym czasie (tu 2s) ,mozna wyliczyc ilosc zuzytego paliwa na jednostke
                drogi ,czyli wyswietlic wynik w litrach na 100km
            • Gość: a Re: spalanie wynosi zero? IP: *.icpnet.pl 06.08.06, 19:43
              jako, że napisaleś (niby inteligentnie) - plebs nazywa jazdę na biegu jałowym
              jazdą na luzie - powiem Ci, że to ty jesteś plebs i pisze się NA PEWNO - osobno
              - a nie jak plebs - napewno.
              • d_arek_d Re: spalanie wynosi zero? 07.08.06, 07:53
                Gość portalu: a napisał(a):

                > jako, że napisaleś (niby inteligentnie) - plebs nazywa jazdę na biegu jałowym
                > jazdą na luzie - powiem Ci, że to ty jesteś plebs i pisze się NA PEWNO -
                osobno
                > - a nie jak plebs - napewno.

                Pomyliłem się. Zazwyczaj nie robię błędów. Gdybyś sprawdził moje wpisy na tych
                forach w ciągu ostatniego roku, zauważyłbyś, że jeśli chodzi o pisownię, jestem
                w górnym procencie.

                Jeśli zboczyliśmy na tory języka polskiego i chcemy być dokładni, to zwracam
                uwagę, że zdania rozpoczynamy z dużej litery, a wyraz "napisaleś" być może
                pisze się tak w Republice Czeskiej; w Polsce powinien być pisany "napisałeś".
                Aha, jeszcze jedno: cytaty zawsze umieszczamy w cudzysłowie - nigdy pomiędzy
                myślnikami.

                Tak więc jest 3:1 dla mnie. Bawimy się dalej?
              • Gość: b Re: spalanie wynosi zero? IP: *.autocom.pl 07.08.06, 13:02
                Do gościa a.
                Nie wiem kiedy zdawałeś/aś maturę i czy zdanie zawdzięczasz Panu Ministrowi G.
                ale pisze się NAPEWNO (tak jest takie słowo). I jeszcze jedno plebs to nie to
                samo co ktoś mający problem z ortografią.

                PS. - Fama głosi, że używa Pan słów, których Pan nie rozumie
                - To niech Pani powie tej Famie, że może mnie pocałować w d*** i vice versa
                • Gość: adamo Re: spalanie wynosi zero? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 13:11
                  chyba nie chodzi na tym forum o pisownię i ortografię. Tak więc jeśli chcecie
                  bawcie się na innym forum! A podczas hamowania silnikiem spalanie=0 (ZERO)
            • tasman69 Re: spalanie wynosi zero? 06.08.06, 23:18
              Jesteś wielki :-)))
            • Gość: Plebejusz Re: spalanie wynosi zero? IP: *.mcon.pl 07.08.06, 08:11
              "Luz" i plebs.A ty kim jesteś cwaniaczku? Jaka jest zależność PALIWA od ENERGII?
              "Siła skręcająca"? Czyżby?????
            • Gość: chew Re: spalanie wynosi zero? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 13:45
              zgadzam sie generalnie
              ale przyczepilbym sie do jednego slowa: silnik pracuje
              oczywiscie silnik "sie kreci" ale to na nim wykonywana jest praca wtedy - on
              tylko rozprasza energie trac tu i tam :D
            • Gość: mickawa@wp.pl Re: spalanie wynosi zero? IP: *.chello.pl 07.08.06, 20:10
              Ale Ty mądry jesteś... nie czekaj, to złe słowo - przemądrzały. Tak, już bliżej
              sedna. Muszę Cie zmartwić - jeśli to cała teoria, jaką znasz o pracy silnika, to
              nie ma tego wiele. A jeśli to jedyna forma przekazu, jaką uprawiasz, to zapewne
              nie masz wielu znajomych. A ci, którzy jeszcze z Tobą się zadają, raczej Cię nie
              lubią. Niefart, co?
          • Gość: Vaterland Re: spalanie wynosi zero? IP: *.twi.tudelft.nl 07.08.06, 11:57
            Hamowanie silnikiem powinno byc tak naturalne, jak skret kierownica przy
            zakrecie. Korzysci sa oczywiste i wielokrotnie przytoczone w tym watku.
            Natomiast redukcja biegow to juz inna sprawa. Stosuje ja sporadycznie, kiedy
            spokojnie sobie hamuje (np. widzac daleko przed soba kolejke do granicy w
            Swiecku, od strony Niemiec oczywiscie) i to tylko z 5-ki na 4-ke. Mieszanie
            biegami w normalnym ruchu jest bezsensowne. Zamiast skrocic droge hamowania, to
            ja wydluza. Czas jaki tracimy na wysprzeglenie (a wiec takze noga z hamulca i
            brak jakiejkolwiek sily opozniajacej) i wrzucenie nizszego biegu jest o wiele
            dluzszy niz hamowanie na jadac na jednym tylko biegu i stale naciskanie na pedal
            hamulca. Redukcja biegow to naturalny styl jazdy dla motocykli (tam nie ma luzu
            miedzy biegami od 2 do 6 wiec sila rzeczy wbijamy nizszy bieg - uwielbialem te
            przygazowki przy redukcji, aby wyrownac obroty :)), a nie dla samochodow. O
            wiele nizszy tez komfort jazdy.

            Teraz cos dla "maturzystow Giertycha" twierdzacych, ze dopoki samochod jest w
            ruchu silnik musi spalac paliwo. Kompletna bzdura - nie wiem jak mogla
            zakielkowac w glowach ludzi inteligentych. Przy zapietym biegu i nodze z gazu
            silnik nie produkcje energii bo odcinany jest kompletnie doplyw paliwa. Spalanie
            jest zerowe. Jest to calkowicie mozliwe w silnikach z wtryskami i stosowane.
            Silnik jest smarowany olejem w obiegu wiec nie ma to dla niego zadnego
            znaczenia, ze paliwo nie jest dostarczane do cylindrow. To ze wal korbowy sie
            obraca to tylko efekt pedu samochodu, ktorego efekt poprzez uklad przeniesienia
            napedu jest przeniesiony silnik. Silnik staje sie pochlaniaczem eneregii, ktora
            zuzywana jest na poruszenie tlokow (a wiec i sprezanie powietrza) i wielu innych
            elementow (sprezarek, alternatora itp). Przy redukcji biegu (a wiec wcisniecia
            sprzegla) mieszanka jest znowu dostarczana do silnika od momentu gdy obroty
            spadna do obrotow biegu jalowego. Komputer na biezaco monitoruje obroty silnika
            i podaje mieszanke tylko w przypadku wcisnietego pedalu gazu, wrzuconego biegu
            jalowego, lub gdy samochod z wrzuconym biegiem porusza sie wolniej niz predkosc
            przy obrotach biegu jalowego dla danego biegu. W ostatnim wypadku silnik
            przestanie pracowac, jesli jego moc i/lub moment obrotowy sa za male do
            utrzymania tej predkosci przy obrotach biegu jalowego. Nie rozumiem dlaczego tak
            trudno to pojac. Raz silnik jest zrodlem energii, w drugim przypadku ja
            pochlania i tyle. W silnikach hybrydowych to pochlanianie jest wykorzystane
            przez baterie, ktore w czasie hamowania sie doladowuja.
          • Gość: ChubeeDops Re: spalanie wynosi zero? IP: 194.106.192.* 07.08.06, 14:33
            A ile u Ciebie wynosi na biegu jałowym ?? Czy w ogóle pokazuje ?? Jeżeli też
            zero to by się zgadzało. Diesel czy benzyna, bo to jest podstawowa róznica.
          • w_r_e_d_n_y Re: spalanie wynosi zero? 08.08.06, 01:43
            Gość portalu: dima napisał(a):

            > Jednak z przyczyn technicznych silnik spalinowy nie moze pracowac bez
            > spalania paliwa.
            > Ilosc spalanego paliwa moze byc nieznaczna, zaniedbywalna ale nie moze wynosic
            > "zero"

            nastepny glupi i leniwy by sobie najpierw sprawdzic o czym pisze
        • Gość: lublinn Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.06, 08:53
          czyli jak schode z 5 na 4 i nie naciskam gazu o jest zero? a jak jade na biegu i
          nie wciskam gazu to tez jest zero spalania??



































          • Gość: picasso123 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.06, 09:31
            zainteresował mnie poruszany temat, bardzo, ale jak zwykle już w trzecim poście
            rozpoczeła się dyskusja na zupełnie inny temat, co było pierwsze? jajko czy kura
            .... ale nikt z "fachowców" nie ustosunkował się do pierwszej wypowiedzi,
            a temat ciekawy
            • crannmer Konkretne ustosunkowania 05.08.06, 10:29
              Gość portalu: picasso123 napisał(a):

              > .... ale nikt z "fachowców" nie ustosunkował się do pierwszej wypowiedzi,
              > a temat ciekawy

              Eeee tam.
              Konkretnych odpowiedzi na pierwsze pytanie bylo kilka:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=44975291
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=45206123
              forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=46412382&rep=1
              A to, co przyszlo pozniej, to glownie belkot frustratow, ignorantow, fantastow i
              specjalistow od scigania sie na Playstation.

              Niektore wypowiedzi sa tak absurdalne, ze nie wiadomo, gdzie trzeba zaczac, zeby
              autorowi moc wytlumaczyc, czemu prawi bzdury.

              MfG

              C.
          • Gość: Tomek Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.centertel.pl 05.08.06, 10:50
            Tak, gdyż wtedy także hamujesz silnikiem.
          • drakkar1 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 12:25
            dokładnie tak
          • Gość: Salmon Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.85-237-177.tkchopin.pl 05.08.06, 16:34
            tak wtedy tez spalanie jest zero. przypuszczam, ze osoba, ktora pierwsza w tym
            watku uzyla okreslenia "perpertum mobile" wiedziala w jakim znaczeniu go uzywa.
            gosc ktory mu zaprzeczal nie wiem czy zdalby nawet mature giertycha.
            mozna powiedziec ze jak w momencie jazdy puscimy gaz to silnik nic nie pali i
            mamy cos w rodzaju perpetum mobile. trwa to dlatego ze silnik energie potrzebna
            do pracy pobiera w tym momencie z toczacych sie kol - sa one caly czas z
            silnikiem sprzegniete. w zwiazku z tym nie potrzebuje paliwa do pracy. niestety
            nie trwa to dlugo i sami wiemy, ze na prostej drodze samochod dosyc szybko sie
            zatrzyma. i w tym momencie "perpetum mobile" sie konczy.

            jesli ktos wpadnie na pomysl, ze z gorki moze jechac caly czas hamujac silnikiem
            i auto sie nie zatrzyma i dzieki temu zaoszczedzi paliwo to niech zastanowi sie
            ile paliwa poszlo na podjechanie samochodu pod gorke:) niestety wg zasad fizyki
            jest tak, ze lepiej byloby cala droge przejechac w poziomie, niz wjechac na
            gorke i z gorki zjezdzac hamujac silnikiem....
            • d_arek_d Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 06.08.06, 10:17
              Gość portalu: Salmon napisał(a):

              > tak wtedy tez spalanie jest zero. przypuszczam, ze osoba, ktora pierwsza w tym
              > watku uzyla okreslenia "perpertum mobile" wiedziala w jakim znaczeniu go uzywa

              Nie, nie wiedziała, w jakim znaczeniu go używa. A to dlatego, że Perpetum
              Mobile ma tylko jedno znaczenie, a poza tym jak na razie istnieje jedynie w
              teorii. Jeśli ktoś nie wie, to Perpetum Mobile jest (byłoby) odciętym od świata
              zewnętrznego urządzeniem pracującym w nieskończoność. Urządzenie takie
              produkowałoby tyle energii (oczywiście nie więcej, bo wtedy prawo zachowania
              energii straciłoby sens), ile potrzebowałoby do dalszego działania. W
              nieskończoność.

              Tak więc porównanie do Perpetum Mobile jest jak najbardziej chybione. Po
              pierwsze podczas hamowania silnikiem silnik pobiera do dalszego funkcjonowania
              energię z zewnątrz, Już ten jeden fakt jest dyskwalifikujący. Poza tym coś
              krótko trwa ta "nieskończoność". Opamiętajcie się! Urządzenie nie może być
              tylko "Troszeczkę Perpetum Mobile"!

              Ja fizykę miałem -naście lat temu, ale podejrzewam, że większość forumowiczów
              nie miała jej wcale... To taki mamy poziom wykształcenia i logicznego myślenia
              w społeczeństwie? Już nie dziwię się, że PiS wygrał wybory. Tu i chore wizje
              Giertycha wiele już nie zaszkodzą.

              A teraz, żeby raz na zawsze skończyć tę durnowatą dyskusję: niech
              niedowiarkowie sami się przekonają, że silnik nic nie spala podczas hamowania
              silnikiem. Sposób jest bardzo prosty. Jak wszyscy dobrze wiedzą, wtryski do
              pracy potrzebują energii elektrycznej. Proszę więc podłączyć do wtrysków
              żarówkę. Potem proszę się przejechac i wypróbować: przy normalnej jeździe na
              biegu i przy jeździe na luzie żarówka pali się, przy hamowaniu silnikiem
              żarówka nie pali się.

              Proszę więc skończyć temat i nie kompromitować się dalej, kochane nieuki. A tak
              lubicie krytykować poziom wykształcenia społeczeństw zachodnich. Zapewniam was:
              przynajmniej w tym jednym dogoniliśmy ich! A elity wyrwały się nawet do przodu!
              Alleluja!
              • tasman69 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 06.08.06, 23:28
                naprawdę jesteś wielki. Bez sarkazmu i szacunek. Jestem humanistą (z
                wykształcenia i z predyspozycji) i dzięki za LOGICZNE wyjaśnienie.
                • d_arek_d Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 07.08.06, 08:22
                  tasman69 napisał:

                  > naprawdę jesteś wielki. Bez sarkazmu i szacunek. Jestem humanistą (z
                  > wykształcenia i z predyspozycji) i dzięki za LOGICZNE wyjaśnienie.

                  Cooo Ty! Przestań, ja jadę najczęściej na tzw. "czuja", czyli bardziej staram
                  się wziąć problem na logikę (no dobrze, o Perpetum Mobile jakimś cudem
                  zapamiętałem ze szkoły - daaawno temu). Ale crannmer jest prawdziwym Bogiem i
                  Prorokiem Hamowania Silnikiem. Gdyby to ode mnie zależało, natychmiast
                  powołałbym do życia Ministerstwo Hamowania Silnikiem (w skrócie MHS), a w
                  środku tego MHS, na wielkim, pluszowym silniku stojącym na 6 dorodnych klockach
                  hamulcowych posadziłbym crannmera.

                  Każdy interesant musiałby sprawę, z którą przyszedł, rozpoczynać od "Wasza
                  Silnikowa Hamulczości". Potem oczywiście następowałaby standardowa formułka -
                  definicja budowy silnika i jego działanie ze szczególnym naciskiem na hamowanie
                  silnikiem. Crannmer siedziałby zasłuchany, w żywiole swem będąc i mrucząc z
                  zadowolenia jak widlasta szóstka....

                  Znów się rozpisałem. No ale jeśli ten post zostanie przeczytany przez pana
                  prezesa pewnej partii o pierwszej literze "P", a ostatniej "S", i jeśli
                  przypadkiem wykopie na spacerze jakiegoś nowego koalicjanta, to jeszcze gotów
                  naprawdę utworzyć pod niego takie ministerstwo.
                  Pozdrawiam ;)
                  • crannmer Zaprawde dowcip Wpana... 07.08.06, 08:30
                    ... wielkie wyzyny osiagnal. Ma najlepsze predyspozycje, coby dowdupem sie stac.

                    MfG

                    C.
                    • d_arek_d Re: Zaprawde dowcip Wpana... 07.08.06, 20:53

                      crannmer napisał:

                      > ... wielkie wyzyny osiagnal. Ma najlepsze predyspozycje, coby dowdupem sie
                      stac
                      > .
                      >
                      > MfG
                      >
                      > C

                      Dzięki! Ty mnie też! Dwa razy! ;)
                      A co do zerowego spalania i tak mamy to samo zdanie.
                      Pozdrawiam
              • Gość: salmon Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.crowley.pl 07.08.06, 14:52
                jak zauwazyles okreslenie "perpetum mobile" bylo napisane w cudzyslowie. i jak
                najbardziej bede bronil swojego prawa do okreslenia pewnego stanu
                jako "perpetum mobile" pod warunkiem ze napisze to wlasnie w cudzyslowiu i
                wyjasnie na czym dokladnie polega moj skrot myslowy, tudziez przyklad.
                Jesli tego nie rozmumiesz to znaczy ze masz jakas obsesje perfekcyjnej
                dokladnosci - a z taka obsesja nie jest sie w stanie prowadzic normalnej
                rozmowy - na tym forum nie prowadzi przeciez rozmowy grupa "bog wie jakich
                super-inteligentnych i waznych dla przetrwania gatunku homo-sapiens" fizykow.
                p.s. to rozbudowane porownanie oczywscie tez potraktuj jako zart tak samo jak
                ja potraktowalem sposob z zarowka. skad ci sie wzial ten przyklad - uczysz
                fizyki w podstawowce (zawodowce), gdzie do prymitywnego modelu silnika
                podlanczacie zarowki?? daj spokoj, jaki normalny uzytkownik samochodu wezmie
                zarowke i bedzi emajstrowal przy zwojej astrze, corolli, czy czym tam jezdzi.
            • Gość: fb Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.koko / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 14:22
              Aż muszę coś napisać. Proponuję sięgnąć po definicję "perpetum mobile". Układ
              taki pracuje BEZ dostarczanej energii z zewnątrz. Tym samym, silnik w "toczącym"
              się samochodzie nie jest "perpetum mobile", gdyż jest dostarczana z zewnątrz
              energia kinetyczna.
          • d_arek_d Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 06.08.06, 09:33
            Gość portalu: lublinn napisał(a):

            > czyli jak schode z 5 na 4 i nie naciskam gazu o jest zero?

            W momencie "schodzenia" z 5 na 4 przez chwil samochód jedzie na biegu jałowym.
            Przez tę chwilę musi być spalanie, bo silnik odłączony jest sprzęgłem od kół i
            bez spalania po prostu zgasłby. Po "zejściu" na 4 spalanie znów spada do 0.

            a jak jade na biegu
            > i
            > nie wciskam gazu to tez jest zero spalania??

            Hamowanie silnikiem w samochodach z elektronicznym wtryskiem, a nawet
            niektórych gaźnikowych właśnie na tym polega. To jest cała filozofia. Czy
            zasługuje to aż na dwa znaki zapytania? Nie, jeśli miałeś w szkole fizykę.
          • Gość: Sethh Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.vide / 213.192.75.* 10.08.06, 21:31
            Jak jedziesz na biegu i nie naciskasz gazu to spalanie jest.Inaczej byś się
            zatrzymał.
        • Gość: f(x) Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 23:37
          Jeśli spalanie wynosi zero, to dlaczego spaliny lecą z rury?
          • d_arek_d Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 06.08.06, 10:28

            Gość portalu: f(x) napisał(a):

            > Jeśli spalanie wynosi zero, to dlaczego spaliny lecą z rury?

            Podwozie ci się kopci, ot co!
        • Gość: ??? Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.rap.ucar.edu 07.08.06, 18:03
          > No masz ty pojecie o motoryzacji, czlowieku.
          > Zapewniam, ze w wiekszosci wspolczesnych samochodow spalanie wynosi ZERO jesli
          > nie wciskasz pedalu gazu po redukcji biegu. Polecam literature fachowa, do
          > nabycia w ksiegarniach na terenie calego kraju, lub na allegro - a roznice w
          > cenie przeznaczyc na przyklad na tace, w intencji samozwanczych specow od
          > silnikow.


          To najwiekszy idiotyzm jaki slyszalem, czyli jak jede na biegu 4 to moge sobie
          zredukowac na 3 i nie dociskajac gazu przejechac te 5 tysiecy kileometrow bo
          wtedy spalanie mam ZERO!!! HA HA HA HA HA HA HA
          • crannmer Impregnowany nr 39 n/t 07.08.06, 18:15

            MfG

            C.
          • Gość: Piotr Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.vn.shawcable.net 07.08.06, 18:36
            Ignorancja na tym forum.
            Hamowanie silnikiem jest polecane, zalezy jak czesto ma sie zamiar redukowac biegi.
            Jesli samochod jest na biegu, to po zdjeciu nogi z pedalu gazu wtryskiwacze paliwa
            przestaja sie otwierac ( 0 spalanie paliwa) az silnik zwolni do okolo 1500 -1200
            obrotow/min. Jest to zaprogramowane w computerze.
            Silnik nie zatrzymuje sie, poniwaz jast polaczony ze skrzynia bigow i kolami, ktore w dalszym
            ciagu kreca sie. W autach z automatyczna transmsja, jest to bardziej skomplikowane,
            ale w dalszym ciagu istnieje, oczywiscie nalezy manualnie zredukowac biegi.
          • w_r_e_d_n_y imbecyl,debilczy idiota ??????? 08.08.06, 01:34
            Gość portalu: ??? napisał(a):

            > To najwiekszy idiotyzm jaki slyszalem, czyli jak jede na biegu 4 to moge sobie
            > zredukowac na 3 i nie dociskajac gazu przejechac te 5 tysiecy kileometrow bo
            > wtedy spalanie mam ZERO!!! HA HA HA HA HA HA HA

            skad tacy debile sie biora ?
            zapomniales miernoto umyslowa ,ze to HAMOWANIE
            jezeli myslisz ze hamowanie polega na jezdzie ze stala szybkoscia a nie na
            zwalnianiu ......to sobie "mysl" tak az do usranej smierci
      • Gość: instruktor Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 81.219.149.* 05.08.06, 16:55
        Najlepiej wcisnąć sprzęgło i hamować h-cem nożnym i ręcznym jednocześnie.
        • Gość: induktor Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.e-wro.net.pl 05.08.06, 22:51
          Ty chcesz gościa zabić? - tak czy nie? - :D
        • Gość: DMW Owszem - jeśli jedziesz dwusuwowym motocyklem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 18:10
          .
      • Gość: ares Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.interpc.pl 07.08.06, 11:11
        problem w tym ze w autach egzaminacyjnych nie ma obrotomierza :D tez sie na tym
        przejechałęm za 1 razem ... przy ruszaniu i hamowaniu tez zerkałem na
        obrotomierz a tu lipa :)
    • wojtek33 Re: używać wyszukiwarki - tak czy nie? 10.07.06, 12:15
      było 1570 razy
    • tymon99 tak, ze wszech miar!! 12.07.06, 01:46
      matchstick napisał:

      > Ja sam bylem przekonany, ze to ma sens, poniewaz:
      >[..]
      > Ale ostatnio rozmaiwalem z moim kolega, ktory stwierdzil ze jazda taka jak
      > powyzej opisana nie ma sensu i wystarczy hamulec nozny/roboczy

      i miałeś rację! a kolegi co głupszy nie słuchaj - bo będziesz jeździł jak ciota..
      • crannmer Re: tak, ze wszech miar!! 12.07.06, 08:03
        tymon99 napisał:

        > i miałeś rację! a kolegi co głupszy nie słuchaj - bo będziesz jeździł jak
        > ciota

        Ot wypowiedz forma i merytoryka na miare nie_banalnych tego forum.

        Propaguj dalej technike jazdy adekwatna do poziomu technicznego z przed stu lat.

        MfG

        C.
        • tymon99 Re: tak, ze wszech miar!! 13.07.06, 03:50
          crannmer napisał:

          > Propaguj dalej technike jazdy adekwatna do poziomu technicznego z przed stu lat

          "sprzed" się pisze.. a tak w ogóle, masz jakiś argument przeciwko hamowaniu
          silnikiem? inny niż ten, że w dwusuwach źle wychodzi? bo mnie się wydaje, że
          powody aby tego nie robić zniknęły wraz z silnikami zasilanymi gaźnikiem.
          • crannmer Tylko po co 13.07.06, 21:05
            tymon99 napisał:

            >
            > "sprzed" się pisze.. a tak w ogóle, masz jakiś argument przeciwko hamowaniu
            > silnikiem? inny niż ten, że w dwusuwach źle wychodzi?

            Argument przeciw hamowaniu silnikiem z redukcja do pierwszego przy kazdej
            mozliwej okazji juz raz podalem:
            jest to dzialanie rownie zbyteczne i szkodliwe, jak sprawdzanie stanu wszystkich
            cieczy eksploatacyjnych co 15 minut.

            Sa przypadki, kiedy hamowanie silnikiem jest sluszne i zbawienne. Ale ciagle
            brandzlowanie sie lewarkiem poza szarpanina dla pasazerow i zwiekszeniem zuzycia
            elementow przeniesienia napedu nic nie daje.

            > bo mnie się wydaje, że
            > powody aby tego nie robić zniknęły wraz z silnikami zasilanymi gaźnikiem.

            Powody, aby jezdzic bez uzycia hamulca zasadniczego, zniknely w polowie
            ubieglego wieku.

            MfG

            C.
            • tymon99 czytaj nim odpowiesz!! 13.07.06, 22:09

              crannmer napisał:

              > Argument przeciw hamowaniu silnikiem z redukcja do pierwszego przy kazdej
              > mozliwej okazji juz raz podalem: [bla bla]

              a kto mówił o redukcji do pierwszego? ja na pewno nie (w moim samochodzie nie
              wbijesz jedynkipóki się nie zatrzyma - chyba że masz duuuużo siły)..

              > jezdzic bez uzycia hamulca zasadniczego..

              również nikt w tym wątku tego nie postulował!!

              > Sa przypadki, kiedy hamowanie silnikiem jest sluszne i zbawienne

              czyli nie różnimy się w poglądach aż tak bardzo.. ja po prostu widzę tych
              przypadków więcej :)

              > szarpanina dla pasazerow

              oczywiście, hamowania silnikiem trzeba się nauczyć
              • crannmer Niestety, czytalem 13.07.06, 22:27
                tymon99 napisał:
                > > Argument przeciw hamowaniu silnikiem z redukcja do pierwszego przy kazdej
                > > mozliwej okazji juz raz podalem: [bla bla]

                Gratuluje erudycji.

                > a kto mówił o redukcji do pierwszego? ja na pewno nie (w moim samochodzie nie
                > wbijesz jedynkipóki się nie zatrzyma - chyba że masz duuuużo siły)..

                W tym watku nie. W tym innym tak:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44105454&a=44213748
                > > jezdzic bez uzycia hamulca zasadniczego..
                >
                > również nikt w tym wątku tego nie postulował!!

                W tym watku nie. W tym powyzej podanym tak.

                >
                > > Sa przypadki, kiedy hamowanie silnikiem jest sluszne i zbawienne
                >
                > czyli nie różnimy się w poglądach aż tak bardzo.. ja po prostu widzę tych
                > przypadków więcej :)

                Przypadki sa zasadniczo dwa: zjazd z dlugiego/stromego wzniesienia i sytuacje
                awaryjne braku hamulcow zasadniczych.

                We wszystkich innych sytuacjach wystarczy podczas zwalniania zostac na wczesniej
                zalaczonym biegu do osiagniecia obrotow w okolicach nieco ponad jalowym, a
                nastepnie wyjecie biegu. W normalnej jezdzie dalsza redukcja to bezsasadne
                brandzlowanie sie. Spolecznie malo szkodliwe. Ale zupelnie zbedne.

                > > szarpanina dla pasazerow
                >
                > oczywiście, hamowania silnikiem trzeba się nauczyć

                Wyrownujac obroty przy redukcji pozbawiasz sie wczesniej wymienionych (choc w
                praktyce i tak nieznaczacych) zalet hamowania silnikiem: oszczednosci paliwa i
                polowy sily hamowania silnika. A wycia silnika na wysokich obrotach podczas nim
                hamowania najlepsza technika nie zredukujesz. Chyba, ze go bedziesz utrzymywac
                na obrotach, na ktorych praktycznie nie ma hamowania silnikiem.

                Plus wykonujesz niepotrzebne manewry zmiany biegow. Chcac zaoszczedzic 50 groszy
                pradu spalasz swiece za dwa zlote.

                MfG

                C.
                • tymon99 a ja lubię!! 14.07.06, 03:38
                  lubię swój samochód, dźwięk jego silnika na wysokich obrotach, dobrze wyczuwalne
                  sprzęgło, krótką i pewną zmianę biegów.. i będę redukował aż do dwójki, bo tak
                  lubię. nie będę toczył się na luzie, bo nie lubię. i nie dam się nawrócić na
                  jazdę w stylu taksówkarskim, bo mi się nie podoba.
                  • crannmer To sie przyznaj 14.07.06, 08:19
                    To sie przyznaj, ze to Twoja osobista dewiacja i nie propaguj jej wszem i wobec
                    jako swietlany wzor do nasladowania.

                    I nie nazywaj zachowan poprawnych i typowych okresleniami mogacymi byc uznane za
                    obrazliwe.

                    MfG

                    C.
                    • simr1979 Crannmer nie karm trolla ;) n/t 14.07.06, 11:03
                      • crannmer Re: Crannmer nie karm trolla ;) 15.07.06, 20:14
                        Sorry, na poczatku dobrze sie maskowal.

                        MfG

                        C.
                    • tymon99 będę propagował :) 14.07.06, 17:16
                      moje pozostałe dewiacje również.. nie tylko motoryzacyjne! nie ma nic złego w
                      namawianiu innych do korzystania z (legalnych) przyjemności życia codziennego!!


                      jestem ohydnym heterykiem..
                • Gość: rally_psycho Dwójka... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.06, 03:18
                  jest biegiem stworzonym do hamowania silnikiem. Tak w dzisiejszych czasach
                  zestopniowane są skrzynie biegów samochodów osobowych. Dwójka została stworzona
                  do rozpędzania zasadniczego, więc odwracając sytuację, świetnie wyhamowywuje.
                  Jedynka służy tylko do ruszania, więc odwracając sytuację, nie służy do
                  hamowania. Przełożenie jest po prostu zbyt duże.

                  Jeśli wysprzęglamy zanim auto "dostaje kangura", to układ przeniesienia napędu
                  nie ma do nas pretensji.
                  • Gość: fb Re: Dwójka... IP: *.koko / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 14:32
                    Pytanie:

                    To w takim razie jak hamować silnikiem? "Zrzucać" biegi po kolei (powiedzmy, że
                    jadę na 4), czy też jechać bez gazu ile się da na tej czwórce, a potem wrzucić 2
                    z pominięciem 3?
                • p.o.box.77 Re: Niestety, czytalem 07.08.06, 09:24
                  no to jest jakis konkret.

                  ja sie tez nad tym ostatnio zastanawialem jak jest lepiej [a ze jestem
                  nowicjuszem to odpowiedzi szukalem po omacku...]

                  nie mniej juz z doswiadczenia wiem ze hamowanie na biegu jalowym jest najmniej
                  efektywne i mam wrazenie ze najbardziej zuzywa hamulce... [bo tak niestety
                  najczesciej hamowalem, nawet w zimie... ale juz nie bede]

                  pozdro.
    • Gość: gosc Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.crowley.pl 12.07.06, 08:47
      oczywiście, że tak, ale już niekoniecznie z redukcją podczas zwalniania.
      Preferuję takie hamowania w trasie, w ruchu miejskim raczej trudno i może
      wywołać mieszane uczucia kierowców z tyłu. Jak światła są co 200-300 m albo
      nawet mniej, taka jazda powoduje, że mniejsza liczba kierowców przejedzie przez
      wcześniejsze światła itd. itd i powoduje większe korki. W trasie jak
      najbardziej, co przy spalaniu równym zero (przy wtrysku sterowanym
      elektronicznie) przynosi efekty bardzo wymierne.
      • tymon99 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 13.07.06, 03:46
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > wywołać mieszane uczucia kierowców z tyłu. Jak światła są co 200-300 m albo
        > nawet mniej, taka jazda powoduje, że mniejsza liczba kierowców przejedzie przez
        > wcześniejsze światła itd. itd i powoduje większe korki

        raczej nie rozumiem, czemu miałoby tak być..
        • Gość: gosc Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.crowley.pl 13.07.06, 08:18
          to proste. Hamowanie silnikiem jest mniej efektywne od spowalniaczy
          hamulcowych, dlatego zmniejsza prędkość na dłuższym odcinku. Jak jedzie sznur
          samochodów, w końcu czerwone światło dopadnie kogoś wcześniej, niż gdyby
          samochody poruszały się szybciej. To dokładnie tak samo, jak pojazdy
          poruszające się w korku ulicznym. Przepustowość jest mniejsza, i na przystanku
          trzeba czekać dłużej na autobus, mimo, że w trasie jest taka sama ich liczba
          jak wtedy, gdy korka nie ma.
          • Gość: tmn Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.orange.pl 13.07.06, 13:10
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > to proste. Hamowanie silnikiem jest mniej efektywne od spowalniaczy
            > hamulcowych, dlatego zmniejsza prędkość na dłuższym odcinku. Jak jedzie sznur
            > samochodów, w końcu czerwone światło dopadnie kogoś wcześniej, niż gdyby
            > samochody poruszały się szybciej.

            ale gdy jest zielone i sznur jedzie, nie hamuję. hamuję dopiero gdy się zmieni..
            a gdy już jest czerwone, wtedy nikogo czerwone nie może dopaść.
            • Gość: Pol hamowanie silnikiem IP: *.zwm.osi.pl 15.07.06, 17:50
              A przeciwników hamowania silnikiem zapytam:
              Po jaką cholerę w krajach cywilizowanych przed stromymi zjazdami stoją tablice
              z napisem w lokalnym lengwidżu' 'HAMUJ SILNIKIEM/ WŁĄCZ HAMULEC SILNIKOWY?
              • crannmer Re: hamowanie silnikiem 15.07.06, 20:01
                Jakbys, o zwolenniku brandzlowania sie lewarkiem, nie tylko czytal, ale i tekst
                czytany rozumial, to dowiedzialbys sie chocby z tego watku, kiedy silnikiem
                hamowac nalezy, a kiedy jest to zbyteczne lub/i szkodliwe.

                Jeszcze raz dla opornych:
                sa zasadniczo dwie sytuacje, w ktorych hamowanie silnikiem jest sluszne i konieczne:
                1. zjazd z dlugiego/stromego wzniesienia
                2. sytuacje awaryjne braku hamulcow zasadniczych.

                W 99 % innych sytuacji aktywne hamowanie silnikiem (z redukcja) jest zbedne.

                Teraz juz wiesz, dlaczego w cywilizowanych krajach takie tablice stoja TYLKO
                przed stromymi zjazdami.

                MfG

                C.
                • Gość: po je bus Re: hamowanie silnikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 20:26
                  Na światłach pewnie też nie jeździsz bo to wiadro wahy na 1 tankowanie.
                • Gość: hvb Re: hamowanie silnikiem IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:00
                  Warto hamowac siliniem, by wspomagac hamowanie (oszczednosc paliwa, klockow,
                  tarcz, opon). Redukcja biegow poprawia plynnosc jazdy i bezpieczenstwo (silnik
                  pracuje w optymalnym zakresie, auto jest zawsze gotowe do szybkiego zrywu).
                  Przeniesienie napedu nie cierpi, bo zmiany momentu sa mozliwie najlagodniejsze.
                  Noga i sprzeglo przez wieksza czesc czasu odpoczywaja, zamiast tkwic w
                  bezmyslnym uscisku. Druga noga nie robi raktycznie nic (elektronicznie
                  sterowany silnik sam utrzymuje przez chwile podniesione obroty, aby umozliwic
                  redukcje bez naciskania na gaz).

                  Naciskanie hamulca do innych celow niz zatrzymanie, to oznaka dekoncentracji
                  lub braku wyobrazni.

                  A co to takiego jest aktywne hamowanie silnikiem? Rozumiem, ze probujesz
                  wrzucac wsteczny. W takim razie masz racje: "jest to zbyteczne lub/i - na
                  pewno - szkodliwe".

                  Lewarkiem zazwyczaj machasz wiecej, gdy dotykasz hamulca (np. dojazd do
                  swiatel: 4/h-1-2-3-4 zamiast 4-3-4 - predkosc srednia ta sama a zuzycie auta i
                  paliwa znacznie mniejsze).
                  • jolan69 Re: hamowanie silnikiem 05.08.06, 23:18
                    no, tak jak napisales to mozna uzywac auto tylko tam gdzie jest tzw. zielona fala. A w polskiej tradycji i w polskich miastach takie pojecie nie istnieje! Jazda wyglada tak: 1-2-3 qwa!HAMUJ!bo sie wlacza czerwone (nie ma fali-ta jest w armi), 1-2-3-2-i dlugo 2 bo TIR czerwone, 1-2-2-2-2 maluch na lewym pasie czerwone, 1-2-3-2-2-2-2 bo z przodu radiowoz czerwone, 1-2-3 wolny pas ale policja i mandat czerwone, 1-2-3 szybciej nie bo rozwale na dodatek zawieszenie, 1-2-3-4-5 OCH - wiem, ze jestem juz w Niemczech
                • Gość: Jagodka Re: hamowanie silnikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 23:24
                  Nio nie tylko z górki, ale jak pod ostra góre zaczniesz podjeżdzać i to w
                  dodatku z zakrętem, to uważam że również przyda się hamowanie silnikiem.... W
                  przeciwnym wypadku zostanie się na wzniesieniu, na którym potrzeba więcej mocy,
                  z wysokim biegiem... A to jest dopiero fee.. dla silnika...
                • Gość: Arv Re: hamowanie silnikiem IP: *.napora.eu 04.08.06, 23:51
                  > Jeszcze raz dla opornych:
                  > sa zasadniczo dwie sytuacje, w ktorych hamowanie silnikiem jest sluszne i konie
                  > czne:
                  > 1. zjazd z dlugiego/stromego wzniesienia
                  > 2. sytuacje awaryjne braku hamulcow zasadniczych.
                  >
                  > W 99 % innych sytuacji aktywne hamowanie silnikiem (z redukcja) jest zbedne.

                  A ja hamuję silnikiem z redukcją b. często z prostego powodu: mogę błyskawicznie
                  i przedewszystkim płynnie przestać hamować a zacząć przyspieszać.

                  Konie mechaniczne czają się tuż pod butem. Nie tracę milisekund na podjęcie
                  decyzji który bieg będzie optymalny przy aktualnej prędkości (redukcję
                  przeprowadzam podświadomie). Nie tracę milisekund na wachnięcie lewarkiem,
                  oderwanie ręki od kierownicy i kontrolę sprzęgła. (Tracę owszem sekundy na
                  redukcję ale mogę redukować kiedy chcę a przysieszać kiedy muszę.) Nie ryzykuję
                  utraty przyczepności przy przyspieszaniu. Również podczas hamowania ryzyko
                  utraty przyczepności jest mniejsze przy redukcjach niż przy hamowaniu jedynie
                  hamulcem.

                  Korzyść z takiego postępowania nie zawsze jest oczywista, ale proponuję
                  potrenować na śliskiej nawierzchni, mocnym samochodem i bez patentów typu ESP,
                  kontrola trakcji etc. Poczujecie różnicę.

                  Przyzwycajenie i nawyk jest drugą naturą człowieka więc nie zmieniam
                  przyzwyczajeń i nawyków zimą i latem. Hamuję więc silnikiem cały rok czy ślisko
                  czy nie, dostosowywując do panujących warunków jedynie prędkość i dynamikę
                  jazdy. Pozatym lubię prowadzić samochód i chcę czerpać z jazdy przyjemność.

                  Może w 99,9% hamuję z redukcją bez potrzeby ale mam nawyki, które sprawdzają się
                  w tym 0,01%. Argumenty dotyczące zużycia elementów przeniesienia napędu mogą
                  przekonać taksiarzy albo dresów, których nie stać na nowe opony do ich "leciwego
                  BeeMWu z przebiegem ale wypas bryki". Ja mam to w nosie bo jeżdżę takim
                  samochodem, na którego serwisowanie mnie stać.

                  Tyle w temacie.

                  ---
                  Arv.



                  • d_arek_d Re: hamowanie silnikiem 07.08.06, 08:23

                    Gość portalu: Arv napisał(a):

                    > > Jeszcze raz dla opornych:
                    > > sa zasadniczo (...)

                    No i o to właśnie chodzi.
              • Gość: olek Re: hamowanie silnikiem IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:07
                dotyczy to 40 tonowych ciezarowek 16 litrowymi silnikami,
                800 koniami przy 1500 obrotach ...i bebnowymi hamulcami ...
                • Gość: hvb Re: hamowanie silnikiem IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:42
                  kolega byl juz w gorach? proponuje wynajac jakies male autko do 1000kg,
                  najlepiej na wentylowanych tarczach przod-tyl i alufelgach. potem sprobowac
                  zjachac sobie z 1000m gorki wesolo naciskajac hamulec. zycze na dole otwartego
                  szlabana, bo serduszko moze mocno podskoczyc na skrzyzowaniu z koleja
                  dalekobiezna...
      • a_weasley Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 30.07.06, 12:21
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > Preferuję takie hamowania w trasie, w ruchu miejskim raczej trudno i może
        > wywołać mieszane uczucia kierowców z tyłu. Jak światła są co 200-300 m albo
        > nawet mniej, taka jazda powoduje, że mniejsza liczba kierowców przejedzie przez
        >
        > wcześniejsze światła itd. itd i powoduje większe korki.

        Nonsens.
        Jeżeli widząc czerwone światło, zwalniam, zwalniam, a kiedy zgaśnie zielona
        strzałka (co jest pierwszą zapowiedzią zmiany świateł), zaczynam przyspieszać i
        wjeżdżam na skrzyżowanie z zapaleniem zielonego, to nie dość, że nic czasowo nie
        tracę w porównaniu z dojechaniem i staniem pod światłami, jeszcze zarabiam na
        tym, że nie tracę czasu przy ruszaniu.
        Chyba, że po drodze wyprzedził mnie jakiś koleś, który gazu i hamulca używa na
        zasadzie on-off, i teraz on stoi pod światłami i dopiero musi ruszyć, a obok nie
        ma wolnego pasa.
        • Gość: hvb Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 21:15
          wlasnie! A ten koles to crannmer.

          zarabiasz takze na benzynie i czesciach do auta.

          wiekszosc korkow ma swoj poczatek w niedostosowaniu predkosci do warunkow jazdy
          (sic) i w efekcie koniecznosci uzycia hamulca. im wiecej takich, hamowan (czyli
          gwaltownych zaburzen plynnosci jazdy prowadzacych do marnowania czasu na
          niepotrzebne machanie lewarkiem), tym dluzszy korek.
          • Gość: Arv Apropos korków IP: *.napora.eu 05.08.06, 00:24
            >wiekszosc korkow ma swoj poczatek w niedostosowaniu predkosci do warunkow jazdy
            > (sic) i w efekcie koniecznosci uzycia hamulca. im wiecej takich, hamowan (czyli
            > gwaltownych zaburzen plynnosci jazdy prowadzacych do marnowania czasu na
            > niepotrzebne machanie lewarkiem), tym dluzszy korek.

            Cytując Pyzdrę "gó.. prawda".

            Większość korków ma swój początek gdy "oszczędni kapelusznicy" ruszają spod
            świateł nie przekraczając 3000 obrotów a "cwaniaki" skakają między nimi klnąc,
            wymuszając pierwszeństwo, wpychając się i wjeżdżając na skrzyżowanie bez szans
            na jego opuszczenie. Jak do tego dołożysz "ciężarowców", traktory i "trabanty"
            na wszystkich pasach ruchu to masz całą naszą drogową rzeczywistość.

            Nie cierpię jednych ani drugich ani trzecich.
            Jak jeden z drugim kapelusznik nie ma na paliwo to niech jeździ tramwajem. Te
            grosiki, które zaoszczędzi ruszając "ekonomicznie" spod świateł zaraz straci
            stojąc za drugim i trzecim "ekonomicznym" w korku.
            Cwaniacy są niestety niebezpieczni (no i bezczelni).
            A jak ciężarowców, traktorzystów i trabanciarzy boli dupa od jazdy w koleinach
            przy prawej krawędzi jezdni to niech sobie podłożą podusię.

            A hamowanie nie ma tu nic do rzeczy.

            ---
            Arv.
            z Krakowa niestety.
            • Gość: Arv Re: Apropos korków IP: *.napora.eu 05.08.06, 00:43
              Zapomniałem, jeszcze o "puszczalskich" co uprzejmie wpuszczają wszystkich mimo,
              że za nimi korek na 5 km.
              A jak już "puszczają się" na rondzie bez świateł (spotkałem dzisiaj takich dwóch
              z "francuską chorobą" na rondzie Mogilskim w Krakowie) to trudno z "łaciny" i
              klaksonu nie skorzystać.

              ---
              Arv.

              P.S.
              Mam wrażenie, że w Polsce stawia się za dużo świateł. Gdyby było więcej
              "rondelków" czyli małych wysepek z ruchem okrężnym, to ruch odbywałby się
              płynniej, bezpieczniej a "ekonomiczni" musieliby się nauczyć ruszać
              dynamiczniej. Takie "rondelki" są dość popularne na Zachodzie a u nas niestety
              tylko na parkingach przy zachodnich supermarketach).
              • Gość: życzliwy Re: Apropos korków IP: *.toya.net.pl 05.08.06, 01:10
                w Polsce ludzie nie znają przepisów aby budowac dla nich ronda. A co do tych
                'puszczalskich" zycze Tobie aby Ciebie nikt nie wpuścił przez 15 minut to może
                zmienisz światopogląd. Np. w Szwecji każdy kierowca wpuszcza po jednym aucie w
                momencie gdy panują korki. Samochody jada zderzak w zderzak, nie było żadnej
                stłuczki, nikt nie uzył nawet klaksonu. To sie nazywa kultura jazdy - a tego w
                Polsce brakuje.
                • Gość: Arv Re: Apropos korków IP: *.napora.eu 06.08.06, 22:06
                  > A co do tych
                  > "puszczalskich" zycze Tobie aby Ciebie nikt nie wpuścił przez 15 minut to może
                  > zmienisz światopogląd. Np. w Szwecji każdy kierowca wpuszcza po jednym aucie w
                  > momencie gdy panują korki. Samochody jada zderzak w zderzak, nie było żadnej
                  > stłuczki, nikt nie uzył nawet klaksonu. To sie nazywa kultura jazdy - a tego w
                  > Polsce brakuje.

                  Niestety tutaj ze mną jest jeszcze gorzej. Często sam "się puszczam" zasilając
                  grono "cwaniaków". Skoro wymuszenie pierwszeństwa polega na spowodowaniu
                  zwolnienia lub zatrzymania jadącego prawidłowo pojazdu to nie można wymusić
                  pierwszeństwa kiedy wszyscy stoją prawda ;-> ?

                  Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nigdy w życiu nie spowodowałem kolizji a
                  jedyny mandat w życiu zapłaciłem za uprzejmość (nieprawidłowe używanie świateł
                  drogowych, które polegało na ostrzeganiu jadących z przeciwka o patrolu z
                  radarem). Prawo jazdy mam prawie 10 lat.

                  Uprzejmość należy stosować po równo wobec wszystkich. Tych, którzy się włączają
                  do ruchu i tych, którzy stoją za Tobą. Po prostu bez przesady. Ktoś kto puszcza
                  na rondzie w dodatku, gdy ruchem w czasie remontu kieruje dwóch policjantów jest
                  głupi a nie uprzejmy. Nawet puszczani nie od razu zorientowali się co się dzieje
                  ;-)

                  ---
                  Arv.
                  • Gość: zrob_se_dobrze Re: Apropos korków IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 23:21
                    Gość portalu: Arv napisał(a):


                    > Skoro wymuszenie pierwszeństwa polega na spowodowaniu
                    > zwolnienia lub zatrzymania jadącego prawidłowo pojazdu to nie można wymusić
                    > pierwszeństwa kiedy wszyscy stoją prawda ;-> ?

                    jezeli wymuszenie pierwszeństwa polega TYLKO " na spowodowaniu zwolnienia lub
                    zatrzymania jadącego prawidłowo pojazdu .." to masz racje

                    ale faktycznie .....nie masz racji :-)
            • Gość: jaQbek Re: Apropos korków IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:42
              G***no prawda. Większosć korków bierze się stąd, że u nas na kursach nie uczy
              się tego, czego w Niemczech uczy się jako podstawę - ruszanie spod świateł całą
              kolumną. A co mamy u nas ? Zielone świeci od dobrych 2 sekund, a gostek przed
              światłami dopiero jedynkę wrzuca. Rusza, jest już 20 metrów dalej i dopiero
              drugi decyduje się, by ruszać. I tak zamiat 30 osób, przez światła przejeżdża
              góra 10
              • Gość: jaQbek Re: Apropos korków IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:46
                I jeszcze jedno - skąd u nas biorą się sytuacje, że widząc czerwone światło
                spuszczam nogę z gazu i pomału hamując dojeżdżam do świateł tak, by dojechać do
                nich jak już będzie zielone i nie musieć stać. I mimo to muszę się zatrzymać, bo
                jakiś baran nie potrafi ruszyć równo z zapaleniem się zielonego światła ...
                • pandada to sobie tak wylicz 05.08.06, 23:21
                  aby i za tym "baranem" nie stać.
              • Gość: zef Re: Apropos korków IP: *.crowley.pl 06.08.06, 11:56
                bo przecież jest przepis, że nie możesz wjeżdżać na skrzyżowanie, jeśli nie masz
                pewności, że go opuścisz ;)
      • Gość: jimmy Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 14:21
        W dodatku przy redukcji , co powoduje gwałtowne zwolnienie, ktoś Ci może w tył
        wjechać, bo stopy nie świecą.
    • grasshopper Zdecydowanie redukować 04.08.06, 18:47
      Przede wszystkim bezpieczeństwo no i ekonomika.
      • maff1 Re: Zdecydowanie redukować 04.08.06, 19:39
        ja lubie jazdę z redukcją biegów - naturalnie gdy jest czerwone swiatło. Lubię
        płynna jazde, bez zbednego hamowania i gwałtownego przyspieszania. Mozna tak
        jeździc po Warszawie, pomimo swiatel. Kolesie którzy stosuja gaz/hamulec w
        trrybie on/off wcale predzej ode mnie sie nie poruszają, czasem po dojeździe do
        kolejnych swiateł stoją przede mną lub obok. Tyle tylko ze ja zmieniam klocki
        hamulcowe co 40-50tys km przejechanych, a oni? zapewne 10tys na jednych
        klockach nie przejeżdzają.
        Ale rzecz nie w klockach itp. tylko w przyjemności płynnej jazdy. Ja tak lubie.
        • pyorunochron Ciekawe kiedy zmienisz silnik 04.08.06, 23:29
          maff1 napisał:
          > Tyle tylko ze ja zmieniam klocki
          > hamulcowe co 40-50tys km przejechanych, a oni? zapewne 10tys na jednych
          > klockach nie przejeżdzają.
          > Ale rzecz nie w klockach itp. tylko w przyjemności płynnej jazdy. Ja tak lubie.

          A co ile przejechanych km musisz zmienic silnik?
          • Gość: byqu Re: Ciekawe kiedy zmienisz silnik IP: *.toya.net.pl 05.08.06, 01:12
            hamowanie silnikiem jest stare jak świat, a gorszy wpływ na jego stan mają
            ciągłę starty na wysokich obrotach ajeżeli płynna jazda
          • Gość: jaQbek Re: Ciekawe kiedy zmienisz silnik IP: *.aster.pl 05.08.06, 22:51
            Wierz mi - silnik woli przejechać 500 metrów ze spuszczoną noga z gazu i w ten
            sposób płynnie wyhamować, niż dojazd do skrzyżowania 80 km/h i hamowanie ostre
            10 metrów przed nim, a potem ruszanie z piskiem opon
      • pyorunochron Re: Zdecydowanie redukować 04.08.06, 23:27
        grasshopper napisał:

        > Przede wszystkim bezpieczeństwo no i ekonomika.

        Czy silnik sie przy tym nie rozwala?
    • Gość: gs Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 142.76.1.* 04.08.06, 19:34
      nie uzywajac hamowania silnikiem nie zdaliby panstwo egzaminu na prawo jazy w
      wiekszosci krajow Europy i Ameryki.
      • sin2001 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 04.08.06, 19:55
        Taaaak! Przed zakrętem najpierw nozny hamulec, tak do bezpiecznej prędkości ,
        potem dwójka i dalsze hamowanie silnikiem , również o ile to konieczne na łuku.
        Zwykle zanim wyprostuję kierownicę to już przyspieszam.
    • Gość: iGrek Też hamuję silnikiem IP: 80.50.180.* 04.08.06, 20:56
      i dlatego musiałem zapłacić za wcześniejszą wymianę paska rozrządu...
      i paru drobiazgów, z planowaniem głowicy włącznie.

      Metoda jest dobra, zwłaszcza zimą ale pamiętaj o wcześniejszej wymianie paska.
      Żelazny deszcz, to nic przyjemnego. Cały rozrząd szlag trafił :((
      • Gość: sin2001 Re: Też hamuję silnikiem IP: 193.180.9.* 04.08.06, 22:06
        Gość portalu: iGrek napisał(a):

        > i dlatego musiałem zapłacić za wcześniejszą wymianę paska rozrządu...
        > i paru drobiazgów, z planowaniem głowicy włącznie.
        >
        > Metoda jest dobra, zwłaszcza zimą ale pamiętaj o wcześniejszej wymianie paska.
        > Żelazny deszcz, to nic przyjemnego. Cały rozrząd szlag trafił :((

        Wyrazy współczucia, ale przy łagodnym puszczaniu sprzęgła nie powinno się nic
        takiego wydarzyć, no i oczywiście nie , żeby po redukcji było 10000obr...
        • Gość: iGrek Re: Też hamuję silnikiem IP: 80.50.180.* 05.08.06, 10:13
          Jeżdzę płynnie, na ile tylko pozwala jazda w stolicy. Wiem do czegu służy sprzęgło. Rzecz w tym, że
          pasek zużył się wcześniej, a nie zerwał, bo szarpałem silnikiem.

          Warto pamiętać o wcześniejszej wymianie paska na dłuższą metę.

          Pewnie, że zdrowiej jest dla samochodu i właściciela jeździć "spokojnie", ale nie wszędzie jest to
          możliwe. Samochód jest dla kierowcy, a nie odwrotnie, a polskie drogi to koszmar.
          I pewnie dlatego, od czasu do czasu płacimy "coś ekstra".
      • Gość: hvb Re: Też hamuję silnikiem IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 22:17
        tam na dole w lewym rogu jast taki smieszny miekki pedal. nie!!! nie tu. tym
        otwierzas maske... nizej! o!o!o!!! tak, tak. ten pedal.

        to sprzeglo.

        nieststy zeby dobrze jedzic autem, trzeba umiec sie nim poslugiwac. albo...
        kupic sobie automat, ktory bedzie oczywiscie hamowal silnikiem z redukcja
        biegow w odpowiednim czasie, by auto jechalo mozliwie plynnie i oszczednie.
      • pyorunochron Klocki hamulcowe silnika :-) 04.08.06, 23:32
        Gość portalu: iGrek napisał(a):

        > i dlatego musiałem zapłacić za wcześniejszą wymianę paska rozrządu...
        > i paru drobiazgów, z planowaniem głowicy włącznie.
        >
        > Metoda jest dobra, zwłaszcza zimą ale pamiętaj o wcześniejszej wymianie paska.
        > Żelazny deszcz, to nic przyjemnego. Cały rozrząd szlag trafił :((

        No wlasnie - zalezy co sie woli wymieniac - klocki hamulcowe hamulcow, czy
        klocki hamulcowe silnika :-) Ja tam wole wymieniac klocki w hamulcac - taniej i
        bezpieczniej.
        • Gość: hvb Re: Klocki hamulcowe silnika :-) IP: *.dip.t-dialin.net 05.08.06, 00:21
          pomysl tak: silnik to ty a samochod to rower. masz zadanie: zrobic 100km
          konczac na takiej samej wysokosci npm co zaczynajac. tyle, ze srodek trasy
          mozesz sobie wybrac:

          a. jedzisz po gorkach na zlamanie karku i padniecie serca (akcja: sprzeglo-
          hamulec-gaz+machanie lewarkiem)
          b. leniwie snuc sie drobnymi pagorkami (duza WYOBRAZNIA i hamowanie slinikiem +
          zmiana biegu od czasu do czasu, latwa do zaplanowanie w optymalnym momencie).

          kiedy zmeczysz sie bardziej?

          dlaczego silniki z automatami dozywaja duzo wiekszych przebiegow? przeciez
          automat ZAWSZE hamuje silnikiem!

          silnik jest tak zrobiony, aby sie krecic. gdy nie przenosci zbytnich naprezen
          pracuje optymanlie i wydluza sie jego zywotnosc. kazda gwaltowna akcja
          (wysprzeglenie, gwaltowne podlaczenie kol, przyspieszanie, by odrobic energie
          zuzyta na niszczenie klockow) daje skutek dokladnie odwrotny.
          • Gość: jop Re: Klocki hamulcowe silnika :-) IP: *.toya.net.pl 05.08.06, 09:37
            > automat ZAWSZE hamuje silnikiem!
            Wydaje mi się, że tylko te najnowocześniejsze elektroniczne cacka to potrafią.
            pzd
    • Gość: Tomcat34 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: 62.111.139.* 04.08.06, 21:24
      Czesc,
      rozne sa smaki i kazdy co innego woli :)
      Ja jezdze tak i tak.
      Aktualnie hamulec roboczy przy jezdzie cywilnej w 100% wystarcza i nie ma
      potrzeby wspomagac go silnikiem. Wyjątki: długie zjazdy z gór - normalne klocki
      można bez problemu zapalić przy kilku-kilkunastokilometrowym zjezdzie. Zapalone
      klocki wydzielają dużo gazu, który tworzy poduszkę niepozwalając na kontakt
      klocka z tarczą i jest ... problem.
      Inna sprawa to jazda quasi-sportowa. Tutaj za to masz pole do popisania sie np.
      płynnością jazdy z hamowaniem silnikiem, precyzją ustawiania obrotów pod niższy
      bieg, przejazdem zakretu z odpowiednia predkoscia i obrotami ustawionymi pod
      przyspieszenie na wyjsciu z zakretu etc.
      Pozostają jeszcze awarie hamulców: pad serwa, nieszczelnosc lub zatkany trójnik
      przy serwie, pad pompy, pekniecie przewodów hamulcowych. Co wtedy? Wtedy do
      zatrzymania posluzyc moze tylko skrzynia. Jesli masz czas i miejsce to mozesz
      delikatnie wyhamowac redukujac po kolei. Jesli nie... to wbijaj wsteczny i sie
      modl.
      Pozdrawiam zyczac szerokiej drogi i miekkich drzew
      Tomcat
    • Gość: lze_elita Hamuj silnikiem zawsze na lodzie - gdy juz musisz IP: *.range86-129.btcentralplus.com 04.08.06, 21:52
      (bo lepiej wogole o jakimkolwiek hamowaniu czymkolwiek zapomniec). I przy
      obciazeniu z gorki, choc dotyczy to raczej TIRow nie zas samochodow osobowych:)
      W czasie jazdy po miescie dobry kierowca hamuje BARDZO RZADKO - po tym sie go
      zreszta w tlumie partaczy poznaje. A jesli juz hamowac musi to robi to na 2-3
      razy, taki "manualny ABS", (by balwan z tylu wiedzial, ze hamuje, bo ze trzy
      razy sie swiatelko blyska). I tyle:)
      • Gość: ksiezniczka29 o ja pierdziele... IP: 83.168.96.* 04.08.06, 22:36
        przejechałam już prawie 100 tys. km (bezwypadkowo_, ale nie za bardzo mogę się połapać o czym piszecie! Pozdrawiam gorąco!
        • crannmer Nie piedrdziel 05.08.06, 10:32
          Gość portalu: ksiezniczka29 napisał(a):

          > przejechałam już prawie 100 tys. km (bezwypadkowo_, ale nie za bardzo mogę się
          > połapać o czym piszecie! Pozdrawiam gorąco!

          Tu sa skondensowane odpowiedzi.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=46414064
          MfG

          C.
        • tasman69 Re: o ja pierdziele... 06.08.06, 23:57
          KSIĘŻNICZKO!! Ja rocznie tyle przejeżdżam i też nie wszysto łapię na tym
          forum :-)))
      • pyorunochron Na lodzie - hamuj pulsacyjnie 04.08.06, 23:26
        Gość portalu: lze_elita napisał(a):

        > (bo lepiej wogole o jakimkolwiek hamowaniu czymkolwiek zapomniec). I przy
        > obciazeniu z gorki, choc dotyczy to raczej TIRow nie zas samochodow osobowych:)
        > W czasie jazdy po miescie dobry kierowca hamuje BARDZO RZADKO - po tym sie go
        > zreszta w tlumie partaczy poznaje. A jesli juz hamowac musi to robi to na 2-3
        > razy, taki "manualny ABS", (by balwan z tylu wiedzial, ze hamuje, bo ze trzy
        > razy sie swiatelko blyska). I tyle:)

        Na lodzie - hamuj pulsacyjnie, a nie silnikiem.
    • Gość: Miki Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 22:42
      Jeśli się jeżdzi sportowo (przykłady w sportach motorowych:WRC lub F1)zawsze wspomagamy się silnikiem przy hamowaniu redukując każdy bieg, jednak nikt wtedy nie parzy na ekonomikę. Jeśli oszczędzamy to też używamy silnika (bez redukcji biegów) jako wspomaganie do hamulca głównego.
    • Gość: Wojtek Zdecydowanie ak w trudnych warunkach drogowych !! IP: *.chello.pl 04.08.06, 22:55
      Hamowanie silnikiem zdecydowanie tak w dwóch sytuacjach !!

      1. Zimą na sniegu i kostce brukowej (Wrocławska specjalość!!)

      2. Przy gwałtownych opadach deszczu gdy zachodzi podejrzenie ze moze dojśc do
      aquaplaningu

      Upraszczając sprawę z punktu widzenia fizyki użycie hamulca powoduje zmiane
      wektorów sił działajacych na samochód, hamowanie silnikiem też ale dużo
      mniejsze, a w przypadkach ekstremalnych (jak dwa powyzsze) może to być baaardzo
      istotna róznica.

      Jest jeszcze inna zaleta, wchodzisz w sytuacje drogową "z mocą" co ułatwi ci
      wyjscie z niej w 95% przypadków gdy masz napęd na przód lub 4x4 - masz poprostu
      silnik na obrotach, który zareaguje natychmiast (z pomijalnym opóźnieniem.. :) )

      Pozdrawiam

      Wojtek
      • Gość: hvb Re: Zdecydowanie ak w trudnych warunkach drogowyc IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 23:42
        blad! na lodzie, wodzie, itp.:

        1. nic nie robic jak auto trezyma droge (nie hamowac, nie przyspieszac, nie
        skrecac; na rownej drodze przynajmniej).

        2. jak trzeba chamowac, to najpierw:

        a. zaczas od powolnego puszczania gazu i rownoczesnie zaczas slizg sprzegla (




        • Gość: hvb Re: Zdecydowanie ak w trudnych warunkach drogowyc IP: *.dip.t-dialin.net 04.08.06, 23:55
          blad! na lodzie, wodzie, itp.:
          >
          > 1. nic nie robic jak auto trzyma droge (nie hamowac, nie przyspieszac, nie
          > skrecac; na rownej drodze przynajmniej).
          >
          > 2. jak trzeba sie zatrzymac, to:
          >
          > a. zaczas od powolnego puszczania gazu a nastepnie slizgu sprzegla (od
          pewnego stopnia sila zwalniajacego silnika jest zbyt duza.

          b. po pelnym wysprzegleniu zaczasc hamowanie hamulcem lub alternatywnie
          zaczac sprzeglem ponownie powoli podlaczac pracujacy na wolnych obrotach
          silnik. hamulec daje jednak duzo lepsza kontrole, dlatego odradzam hamowanie
          silikiem w takich okolicznosciach.
          • Gość: wza Re: Zdecydowanie ak w trudnych warunkach drogowyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 13:12
            brawo hvb. bedzie dobrze jesli to co piszesz dotrze choc do jednej osoby. niestety ulice pelne sa idiotow nadrabiajacych 10 matrow by zaraz gwaltownie hamowac. u mnie w gdansku na glownej alei jest zielona fala. pewnego dnia chcialo mi sie strasznie smiac bo na kazdych swiatlach wyprzedzalem ciagle ten sam samochod, ktory sie przed nimi zatrzymywal. oczywiscie on zaraz mnie wyprzedzal ale na nastepnych swiatlach wszystko powtarzalo sie od nowa. nie wyciagnal z tego wniosku, to najlepiej swiadczy o zidioceniu. jechalem sobie caly czas spokojnie 60 km/h. niestety ludzie nie maja wyobrazni, nie potrafia wykorzystywac energii kinetycznej swojego pojazdu. cisna na hamulce bez opamietania. ech...
          • Gość: motoko Re: Zdecydowanie ak w trudnych warunkach drogowyc IP: *.cable.ubr13.edin.blueyonder.co.uk 06.08.06, 13:09
            Jeszcze jedno słowo w sprawie zużycia paliwa w czasie hamowania silnikiem: w
            nowoczesnych samochodach rzeczywiście potraofi być ZEROWE. Był taki test
            (bodajże w "GT") w którym kilka dynamicznych wozów (z różnych klas i przedziałów
            cenowych, było i Clio i Fabia i Impreza) testowano na torze w Poznaniu.
            Testującym był oczywiście kierowca wyścigowy nie ma więc mowy o braku
            umiejętności. I właśnie owy kierowca stwierdził po jeździe Fabią (nie jest to
            dokładny cytat ale oddaje sens wypowiedzi)"Można by pojechać Fabią szybciej,
            gdyby nie elektronika odcinająca dopływ paliwa do wstryskiwaczy w momencie gdy
            przy wrzuconym biegu wciskamy hamulec. Ma to w założeniu producenta poprawić
            ekonomikę, ale w samochodzie określanym mianem sportowego nie pozwala nam na
            pełną kontrolę toru jazdy w zakręcie i szybsze jego pokonanie przez lekkie
            wciskanie pedału gazu równocześnie z hamulcem". Z tego co wiem jest to standard
            we wszystkich dieslach VW, a Golfy startujące w naszych krajowych wyścigach mają
            zmieniony soft komputera silnika aby obejść tą niedogodność.
            • Gość: hamuleZ Re: Zdecydowanie ak w trudnych warunkach drogowyc IP: *.orsoft.de 06.08.06, 14:38
              Jednoczesne hamowanie i dodawanie gazu ma na pewno sens w trakcie (sportowej)
              redukcji biegu (żeby szybciej dopasować obroty silnka i włączonego biegu).
              Skutek jednoczesnego hamowania i przyspieszania gdy silnik i hamulce działają na
              tę samą oś jest wątpliwy (dotyczy także przy napędzie na obie osie / ale tu
              można się spierać).
              Można przyjąć, że panu "rajdowcowi" chodziło bardziej o unikanie "dławienia"
              silnika a nie o bezpośrednie zwycięstwo nad zakrętem.
              Z mojego doświadczenia silnik jest "odcinany" przez zdjęcie nogi z gazu a nie
              przez wciśnięcie pedału hamulca. Ale może w Fabii rzecywiście jest inaczej...
    • autenty Kup se auto z automatyczna skrzynia biegow to pozb 04.08.06, 23:20
      Kup se auto z automatyczna skrzynia biegow to pozbedziesz sie dylematu.
      • alistair-p Re: Kup se auto z automatyczna skrzynia biegow to 05.08.06, 13:15
        autenty napisał:

        > Kup se auto z automatyczna skrzynia biegow to pozbedziesz sie dylematu.
        ==========================================
        Jeżdżę automatami od kilkunastu lat,tam hamowania silnikiem nie ma.W niektórych
        fordowskich bezstopniowych skrzyniach można włączyć taką opcję
        • Gość: aaaaa Re: Kup se auto z automatyczna skrzynia biegow to IP: *.c29.msk.pl 05.08.06, 15:31
          alistair-p napisał:

          > Jeżdżę automatami od kilkunastu lat,tam hamowania silnikiem nie ma.

          chcesz powiedziec ,ze jak puscisz pedal gazu to silnik jest rozlaczany(!) od
          skrzyni biegow ????
          bo kazde odpuszczenie gazu - obojetne ile trwa - to hamowanie silnikiem
          • crannmer Hamowanie z automatem 05.08.06, 16:32
            Gość portalu: aaaaa napisał(a):

            > chcesz powiedziec ,ze jak puscisz pedal gazu to silnik jest rozlaczany(!) od
            > skrzyni biegow ????

            W klasycznym automacie ze sprzeglem hydrokinetycznym podczas jazdy w pozycji D
            puszczenie gazu daje efekt bardzo zblizony do wysprzeglenia. Obroty opadaja w
            poblize biegu jalowego, a efekt hamowania silnikiem jest pomijalny.

            Dopiero uzycie nizszych nastaw drazka zmiany biegow daje odczuwalne efekty
            hamowania. Ale tych nastaw w normalnej jezdzie sie nie stosuje, a uzywa tylko
            przy jezdzie po gorach, z zaprzegiem itp.

            > bo kazde odpuszczenie gazu - obojetne ile trwa - to hamowanie silnikiem

            Nie w kazdym samochodzie i nie zawsze.

            MfG

            C.
            • jolan69 Nie mam ochoty na nowy watek... 05.08.06, 23:07
              a ze pojawil sie tu problem automatu, to prosze fachowcow o wyjasnienie! WIELE lat temu jadac Pasatem (automat) po swiezo spadlym sniegu zdjelam noge z gazu i wpadlam w taki poslizg, ze wyladowalam na drzewie - jakbym nacisnela hamulec w normalnym aucie. Dla wyjasnienia - nie jestem blondynka, mialam wtedy przejezdzone duuuzo km poczynajac od malucha, przez WIELE innych aut, ale to byl moj pierwszy i ostatni automat. No i pierwsza i (jak narazie) ostatnia kraksa.
              Do automata juz nie wsiade, chyba ze ktos potrafi racjonalnie wytlumaczyc tamten wypadek. Aha - dla ciekawych: Passat z 88' wypadek w 94' opony zimowe, auto po NORMALNYM przegladzie, miejsce - kolo Kepna na trasie W-w W-wa prosty odcinek drogi
            • Gość: aaaaa Re: Hamowanie z automatem IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 01:02
              crannmer napisał:

              > > bo kazde odpuszczenie gazu - obojetne ile trwa - to hamowanie silnikiem
              >
              > Nie w kazdym samochodzie i nie zawsze.

              tak ,ale i w dwusuwach mozna zalaczyc ostre kolo ;-)
        • Gość: a Re: Kup se auto z automatyczna skrzynia biegow to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 09:54
          Czlowieku,
          masz automat a nie wiesz, ze biegi tez tam hamuja, chyba za posiadacz jakis
          dziwny wynalazek "pseudo" automat:-))) Automat w Fiat Croma (nowa wer.) przy
          odjeciu gazu hamuje biegami - zmienia je w dol wraz ze spadkiem predkosci.
          Trzeba nowego Fiat'a kupic i problem z glowy!!!
    • pyorunochron Czy nie zużywa sie silnik? 04.08.06, 23:24
      Czy w czasie hamowania silnikiem nie zużywaja sie przypadkiem elementy silnika?
      Jak mozna czyms hamowac bez szkody dla tego czegos? Jak sie hamuje hamulcami to
      zuzywaja sie klocki hamulcowe. A co sie zuzywa jak sie hamuje silnikiem?
      Przeciez ta energia kinetyczna musi w cos przejsc, jak nie w scieranie klockow
      to w co?
      • Gość: hvb Re: Czy nie zużywa sie silnik? IP: *.dip.t-dialin.net 05.08.06, 00:42
        zuzywaja sie rownomiernie opony, elementy przeniesienia napedu i sam silnik.
        ale silnik juz tak ma, ze jak sie kreci to sie zuzywa. stanie bardziej mu nawet
        szkodzi.

        ale najbardziej szkodzi mu nieumiejetna jazda. a kazde nacisniecie hamulca w
        ruchu ulicznym, to przyznanie sie do bledu (nie przewidialem, nie zauwazylem,
        dalem sie zaskoczyc) lub zwyczajna glupota (wydaje mi sie, ze jak od swiatel do
        swiatel najpierw rownomiernie przyspieszam od 0 do 50km/h a nastepnie tak samo
        hamuje to bede w domu szybciej, niz taki co to wlecze sie te swoje 25km/h lekko
        manipulujac jedynie pedalem gazu).
      • Gość: zrob_se_dobrze Re: Czy nie zużywa sie silnik? IP: *.c29.msk.pl 05.08.06, 03:27
        pyorunochron napisał:

        > Przeciez ta energia kinetyczna musi w cos przejsc, jak nie w scieranie klockow
        > to w co?

        energia kinetycznea auta zamieniana jest na energie kinetyczna wszystkich
        elementow obrotowych (mas wirujacych) przeniesienia napedu i silnika + czesc
        rowniez tracona jest na sprezanie powietrza w cylindrach
    • infoth Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 03:53
      Hamujcie silnikiem, ale nie za dużo, bo taka zabawa może się skończyć kraksą.
      Myślę, że przyciskanie ciągle hamulca, zwłaszcza, gdy energia kin. samochodu
      jest duża i jedziemy z górki powoduje zwiększenie zużycia hamulców(ale jaka tu
      oszczędność???). To jest po prostu wygodniejsze spuścić po prostu z gazu niż
      dozować hamowanie. Sam osobiście uważam, że częste hamowanie świadczy o braku
      umiejętności kierowcy i jest irytujące-bo żuca.
      • pocieszne Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 05:04
        infoth napisał:

        > częste hamowanie świadczy o braku
        > umiejętności kierowcy i jest irytujące-bo żuca.

        a najbardziej to żuca w Rzuku kazimirza :-)
    • ws21 Inne doswiadczenie. 05.08.06, 08:12
      Ja mając samochód z silnikiem beznynowym miałem zwyczaj jazdy na luzie, gdzie
      się dało. Obroty spadały z ponad 2000 do 600 - 800 co zakładając że porcja
      wtryskiwanego paliwa jest stała dawało oszczędności paliwa i hamulców.
      Dziś jeżdzę TDI i tu odkryłem, że jazda na luzie to spalanie 1.5l/100 km, a
      hamowanie silnikiem zawsze zero. Ot cwany komputer sterujacy wtryskiem.
      • Gość: aaaaa Re: Inne doswiadczenie. IP: *.c29.msk.pl 05.08.06, 16:06
        ws21 napisał:

        > Dziś jeżdzę TDI i tu odkryłem, że jazda na luzie to spalanie 1.5l/100 km,a
        hamowanie silnikiem zawsze zero.

        to ile wtedy pali na luzie na 100/km zalezy od szybkosci i nie jest to stale
        zuzucie - pojedziesz np. 2 raz szybciej to wskaze ok. polowy z 1.5 l/100km)
        stale to jest w odniesieniu do czasu ( w L/godz.)

        poza tym benzynowe z wtryskiem tez nic nie spalaja podczas ham. silnikiem - a
        nawet niektore gaznikowe
        • ws21 Spalanie 05.08.06, 17:38
          To odczyty z komputera. Nigdy się nie wgłębiałem jak on to przelicza. Znaczenie
          ma dla mnie wyłącznie róznica wskazań w różnych sytuacjach.
      • elpida76 Re: Inne doswiadczenie. 05.08.06, 21:49
        Podpisuje sie pod tym co napisał ws21...
    • Gość: strang Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 12:26
      Zyczę Ci wiele szczęścia. Będzie Ci z pewnością potrzebne, skoro uczą Cię hamowania na sprzęgle.
    • Gość: sylwikus Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.cable.satra.pl 05.08.06, 13:21
      Ja mam malucha, więc hamowanie silnikiem jest niemożliwe, gdyż mogę rozwalić
      skrzynię biegów. Zresztą tak jestem nauczona na prawie jazdy i niedawno byłam
      zdziwiona, że jeździ się inaczej, gdy mój facet zwrócił mi uwagę, abym w jego
      samochodzie hamowała silnikiem. Prawdę mówiąc to sama jestem ciekawa, jaka forma
      hamowania jest korzystniejsza (?).
      • Gość: zrob_se_dobrze Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.c29.msk.pl 05.08.06, 16:07
        Gość portalu: sylwikus napisał(a):

        > Ja mam malucha, więc hamowanie silnikiem jest niemożliwe, gdyż mogę rozwalić
        > skrzynię biegów.

        a kto Ci taka bzdure opowiedzial ?
        • ready4freddy Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 19:31
          chodzilo chyba o probe zredukowania do jedynki w maluchu, to rzeczywiscie nie
          jest najlepszy pomysl :)
        • Gość: ja maluch IP: *.cable.satra.pl 05.08.06, 23:41
          Wiele mechaników samochodowych zwraca uwagę na brak synchronizacji silnika ze
          skrzynią biegów. Spróbuj hamować silnikiem- szarpie samochodem
          • Gość: zrob_se_dobrze Re: maluch IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 01:09
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > Wiele mechaników samochodowych zwraca uwagę na brak synchronizacji silnika ze
            > skrzynią biegów. Spróbuj hamować silnikiem- szarpie samochodem

            hehehe ,12 lat tak hamowalem i jakos nic nie szarpalo :-)
            uwazasz ze nie da sie puscic gazu na biegu w maluchu ,tylko zaraz trzeba
            wysprzeglac ??????

            a z tym brakiem synchronizacji to pokickales zdrowo :-( tylko 1 bieg jest
            niezsynchronizowany
      • crannmer Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 16:48
        Gość portalu: sylwikus napisał(a):

        > Prawdę mówiąc to sama jestem ciekawa, jaka forma
        > hamowania jest korzystniejsza (?).

        To zalezy od okolicznosci. Tu sa odpowiedzi:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=46414064
        MfG

        C.
    • malpolud1 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 13:21
      Trzeba jeździć tak, jak się zostało nauczonym. A Twój kumpel na co kupił sobie
      samochód, skoro wszystkiego mu szkoda. Niszczy mu się rozum, a nie noga. Jest
      leniwy i nie chce mu się ruszać, bo jest wygodny, a skoro jest wygodny to niech
      sobie zatrudni kierowcę.
    • Gość: slawo Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 13:26
      Niestety stwierdzam ze brak wiedzy dla wielu nie jest przeszkoda w
      wypowie=adaniu sie publicznie. Jest tak wiele literatury o zasilaniu silnikow
      (wszelkiego rodzaju). Dla tych co sa ciekawi mam pytanie "retoryczne" jak dziala
      hamulec gorski, jest on seryjnie i od bardzo wielu lat stosowany w samochodzch
      ciezarowych. Porsze poszukac, poczytac a inne pytanie z serii czy hamowac
      silnikiem czy nie same sie rozwiaza.
      Polecam wszystkim fachowa literature do szukania odpowiedzi a nie czytanie
      bezwartosciawych postow na forach.
      Pozdrawiam
      • Gość: z Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.chello.pl 05.08.06, 15:23
        W niektorych samochodach, autobusach
        hamowano tez przytykajac np. wylot spalin z silnika co rowniez tlumilo jego prace i powodowalo zwalnianie. (hamulec gorski)
        Ale to stare konstrukcje, nie wiem czy to jeszcze ma zastosowanie w epoce katalizatorow ;-)

        Hamowanie silnikiem ma same zalety bez wzgledu na rodzaj samochodu, i terenu
        tir ktory duzo wazy i maly kombiak mocno zaladowany (ma proporcjonalnie mniejsze hamulce).
        Plynnosc jazdy, mniejsze zuzycie paliwa, mniejsze zuzycie pojazdu (te lozyska to dobre dla chlopcow ktorzy swoje klepane BMW parkuja pod trzepakiem...) kontrola mocy na kolach napedowych, unikanie mozliwosci zablokowania kol w poslizgu, trudniej wpasc w poslizg - jak dla mnie wystarczy.
        Szkoda na ten temat dyskutowac, niektore dzieci za kierownica musza do pewnych rzeczy dorosnac ;-)
        Nie ma nic bardziej denerwujacego na drodze niz jazda za glupkiem ktory co chwila hamuje, przed kazdym zakretem, wzniesieniem, sto razy na dlugim zjezdzie, wyprzedza i hamuje jak glupek a potem za nim jedziesz przez pol miasta i stoisz na kazdych swiatlach itd.
        • crannmer Trzeba dorosnac 05.08.06, 16:41
          > Szkoda na ten temat dyskutowac, niektore dzieci za kierownica musza do pewnych
          > rzeczy dorosnac ;-)

          Osoby dorosle nie powinny bezkrytycznie powtarzac zaslyszanych obegowych hasel,
          lecz nieco nad nimmi pomyslec.

          > Plynnosc jazdy,

          Nie widze zwiazku miedzy hamowaniem silnikiem, a plynnoscia jazdy. Jesli zdjecie
          nogi z gazu nie wystarcza, to jest dla plynnosci obojetne, czy hamuje hamulcem,
          czy musze (czasem mocno) zredukowac.

          BTW dozowanie hamulca jest o niebo dokladnejsze.

          > mniejsze zuzycie pojazdu (te lozyska

          Kto pisal o lozyskach?
          BTW uklad przeniesienia napedu to nie tylko lozyska. To rowniez sprzeglo,
          synchronizatory, waly i przeguby.

          > kontrola mocy na kolach napedowych,

          Jak prosze?

          > unikanie mozliwosci zablokowania kol w poslizgu,
          > trudniej wpasc w poslizg

          To jest tym wieksza bzdura, ib bardziej jest sliska nawierzchnia.
          A proby hamowania silnikiem mocnego tylnonapedowca na oblodzonej nawierzchni to
          gwarantowany piruet.

          > Nie ma nic bardziej denerwujacego na drodze niz jazda za glupkiem ktory co chwi
          > la hamuje, przed kazdym zakretem, wzniesieniem, sto razy na dlugim zjezdzie, wy
          > przedza i hamuje jak glupek a potem za nim jedziesz przez pol miasta i stoisz n
          > a kazdych swiatlach itd.

          A mnie denerwuja smrodzacy papierosami i wywalajacy smieci przez okno. Ale to ma
          rownie malo zwiazku z tematem tego watku, co powyzej podany przyklad.


          MfG

          C.
          • Gość: z. Re: Trzeba dorosnac IP: *.chello.pl 05.08.06, 18:14
            :)
            to byla moja opinia...
            zdjecie nogi z gazu to wlasnie hamowanie silnikiem... (nieco pomyslec...)
            dozowanie hamulca, szkoda gadac
            o lozyskach ktos pisal na samym poczatku
            bzdury ze sliska nawierzchnia szkoda komentowac, pojezdzisz w zimie to sie nauczysz, na poczatek pomysl dlaczego hamujemy pulsacyjnie na sliskiej nawierzchni, do czego sluzy abs itp
            tylny naped jest gorszy (wg. mnie) wlasnie dlatego ale i tak hamowanie silnikiem jest lepsze

            tematem watku jest hamowanie silnikiem a nie Twoje kompleksy
            pozdrawiam
            • tasman69 Re: Trzeba dorosnac 07.08.06, 00:08
              krótko zwięźle i na temat
              Pozdro
          • Gość: maria Re: Trzeba dorosnac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.08.06, 19:15
            A propos wpowiedzi crannmer:"A proby hamowania silnikiem mocnego tylnonapedowca
            na oblodzonej nawierzchni to
            gwarantowany piruet."
            Jest raczej odwrotnie.W samochodzie tylnonapędowym jadącym po lodzie, po
            puszczeniu gazu koła przednie dalej toczą się po lodzie, ślizgać się mogą koła
            tylnie,ale samochoód nie będzie miał tendencji, aby tył wyprzedził przód.
            W samochodzie przednionapędowym hamowanie silnikiem moze zablokować tylko
            przednie koła.W dodatku niestety są to te którymi sterujesz samochodem.Proponuje
            porownac empirycznie hamowanie silnikiem na lodzie samochodami z tylnym i
            przednim napędem. Dodam jeszcze,ze szansa wejscia w poslizg przy hamowaniu
            silnikiem jest minimalna.
            • Gość: aaaaa Re: Trzeba dorosnac IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 01:16
              Gość portalu: maria napisał(a):

              > A propos wpowiedzi crannmer:"A proby hamowania silnikiem mocnego
              > tylnonapedowca na oblodzonej nawierzchni to gwarantowany piruet."

              > Jest raczej odwrotnie.W samochodzie tylnonapędowym jadącym po lodzie, po
              > puszczeniu gazu koła przednie dalej toczą się po lodzie, ślizgać się mogą koła
              > tylnie,ale samochoód nie będzie miał tendencji, aby tył wyprzedził przód.
              > W samochodzie przednionapędowym hamowanie silnikiem moze zablokować tylko
              > przednie koła.W dodatku niestety są to te którymi sterujesz samochodem.

              moze mial na mysli jazde tylem :-))))))
            • crannmer Re: Trzeba dorosnac 06.08.06, 15:07
              Gość portalu: maria napisał(a):

              > Jest raczej odwrotnie.W samochodzie tylnonapędowym jadącym po lodzie, po
              > puszczeniu gazu koła przednie dalej toczą się po lodzie, ślizgać się mogą koła
              > tylnie,ale samochoód nie będzie miał tendencji, aby tył wyprzedził przód.

              Podchodzisz do tematu intuicyjnie, zamiast analitycznie.
              Wiec nie bede tlumaczyl fizycznie, lecz tylko spytam: jak zachowuje sie
              samochod, jesli na lodzie zaciagniesz reczny hamulec (najlepiej na luku)? Czy
              zachowuje kierunek jazdy, czy tez moze tyl wyprzedza przod?

              Jesli odpowiedzialas na pierwsze pytanie, to zamiast zrywac przyczepnosc tylnych
              kol hamulucem recznym, zerwiemy ja gwaltownym puszczeniem, albo dodaniem gazu. I
              co, dalej jedzie prosto, czy jednak zarzuca tylkiem?

              > W samochodzie przednionapędowym hamowanie silnikiem moze zablokować tylko
              > przednie koła.W dodatku niestety są to te którymi sterujesz
              > samochodem.

              No i co z tego? Za stabilnosc kierunku jazdy odpowiedzialne sa tylne, a nie
              przednie kola.

              > Proponuje
              > porownac empirycznie hamowanie silnikiem na lodzie samochodami z tylnym i
              > przednim napędem.

              Wczesniejsze Twoje twierdzenie o stabilnosci przy slizgajacych sie tylnych
              kolach dowodzi, ze to nie ja mam braki empiryczne.

              > Dodam jeszcze,ze szansa wejscia w poslizg przy hamowaniu
              > silnikiem jest minimalna.

              Im bardziej slisko, im nizszy bieg i im wiekszy silnik, tym szansa jest wieksza.

              MfG

              C.
        • Gość: ap Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.popik.pl 05.08.06, 21:18
          mnie poprostu szlag trafia jak co chwila przede mna ktos uzywa hamulca, i
          cholera wie czy hamuje bo trzeba faktycznie ostro zachamowac czy poprostu lekko
          zawlnia (wystarczy puscic pedal gazu). Wg mnie uzywac hamulca gdy trzeba
          poprostu mocniej zachamowac i tyle a nie chwila go deptac....
      • crannmer Nie dym w oczy 05.08.06, 16:46
        Gość portalu: slawo napisał(a):

        > Niestety stwierdzam ze brak wiedzy dla wielu nie jest przeszkoda w
        > wypowie=adaniu sie publicznie. Jest tak wiele literatury o zasilaniu silnikow
        > (wszelkiego rodzaju).

        Oswiec nas maluczkich. Wytknij bledy i podaj prawidlowe odpowiedzi. Chyba, ze
        nie potrafisz.

        > Dla tych co sa ciekawi mam pytanie "retoryczne" jak dziala
        > hamulec gorski, jest on seryjnie i od bardzo wielu lat stosowany w samochodzch
        > ciezarowych. Porsze poszukac, poczytac a inne pytanie z serii czy hamowac
        > silnikiem czy nie same sie rozwiaza.

        Nie widze zwiazku miedzy opisem dzialania hamulca gorskiego, a pytaniami
        podanymi na poczatku tego watku.

        Szczegolnie, ze nalezy sie spodziewac, ze autor pytan z pewnoscia nie powozi
        pojazdem wyposazonym w hamulec gorski.

        > Polecam wszystkim fachowa literature do szukania odpowiedzi a nie czytanie
        > bezwartosciawych postow na forach.

        Np. takich, ktore poza niemierytorycznym utyskiwaniem nawet cienia konkretnej
        merytorycznej odpowiedzi na postawione pytania nie daja.

        MfG

        C.
    • Gość: Bu8 Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.adslplus.ch 05.08.06, 15:03
      Ten kolega ma wiadomosci o samochodach sprzed
      30-40 lat.
    • Gość: mac Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.08.06, 19:43
      A co powiecie wszyscy specjalisci o samochodach z automatyczna skrzynia biegow - mozna chamowac silnikiem czy nie?
      • crannmer Automat po raz drugi 05.08.06, 19:47
        Gość portalu: mac napisał(a):

        > A co powiecie wszyscy specjalisci o samochodach z automatyczna skrzynia biegow
        > - mozna chamowac silnikiem czy nie?

        Chamowac mozna z samochodem i bez. Niezaleznie od rodzaju przeladni.
        A co do hamowania to osoby obdarzone umiejetnoscia czytania maja wyrazna przewage:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=44974753&wv.x=1&a=46427001
        MfG

        C.
      • apparent Re: hamowanie silnikiem - tak czy nie? 05.08.06, 23:10
        No właśnie! Proszę spróbować. Na dowolnym biegu samochód może jechać na wolnych
        obrotach. Oznacza to, że po zdjęciu nogi z gazu (na dowolnym biegu) silnik
        zasysa więcej paliwa niż na wolnych obrotach, aż zejdzie do wolnych obrotów.
        Hamowanie silnikiem pozwala łatwiej przyspieszać np. wychodząc z zakrętu gdy
        zrobiliśmy redukcję biegu przed wejściem (co jest bezpieczne). Oszczędzanie
        paliwa polega głównie na unikaniu gwałtownych przyspieszeń. Nóżka ma być lekka
        a nie ciężka.
    • mniejwiecej technika hamowania skrzynia 05.08.06, 23:06
      jezdze fiatem uno, nie mam obrotomirza. jak mam zahamowac z predkosci
      wymagajacej 4 lub 5 biegu do zatrzymania sie. czy mam zrzucac bieg po biegu do
      2? czy moze od razu moge zrzucic bieg na 2 i powoli odpuszczac sprzeglo? z
      obserwacji zauwazylem ze jak zrzucam bieg na duzo nizszy silnik strasznie wyje.
      czy to nie jest niezdrowe? pozdrawaim
      • apparent Re: technika hamowania skrzynia 05.08.06, 23:21
        Generalnie, jak silnik wyje to nie jest dobrze. Hamowanie silnikiem wykonuje
        się z zasady po redukcji o 1. Redukcja z 5 na 2 może być stosowana wyjatkowo w
        awaryjnych syuacjach. Żeby zatrzymać samochód z 5 wystarczy nadusić hamulec i
        po chwili wysprzęglić (nie musisz najpierw redukować).
    • Gość: alex Re: hamowanie silnikiem - a katalizator? IP: *.acn.waw.pl 05.08.06, 23:37
      Zasady hamowania w silnikach gaznikowych i bez katalizatora to rozumiem.
      W zasadzie warto ale bez przesady, bo takie hamowanie odbywa sie kosztem tarcia
      w silniku (i nie-adiabatycznego sprezania powietrza w silniku gdy paliwo odciete-
      ale to ostatnie nie szkodzi). (Ci co sadza ze silnik potrzebuje paliwa do
      krecenia sie niech sprobuja popchac samochod z gorki na wysokim biegu bez paliwa
      w baku-tylko warto by ktos mial noge przygotowana na hamulcu).

      Pozostaje pytanie, czy przy redukcji gazu blisko 0 nie dochodzi do niekompletnego
      spalania mieszanki, ktorej resztki laduja w katalizatorze, co podobno jest
      szkodliwe? Czy tez ta grozba jest rzadka i zawsze towarzysza jej stzaly zaplonu
      w ukladzie wydechowym.
      • crannmer Re: hamowanie silnikiem - a katalizator? 06.08.06, 00:02
        Gość portalu: alex napisał(a):

        > W zasadzie warto ale bez przesady, bo takie hamowanie odbywa sie kosztem tarcia
        > w silniku (i nie-adiabatycznego sprezania powietrza w silniku gdy paliwo odcie
        > te-
        > ale to ostatnie nie szkodzi).

        To jest niestety bzdura. Tarcie mechaniczne obracajacego sie silnika jest w
        porownaniu z praca sprezania i ssania przez prawie zamknieta przepustnice
        pomijalne.

        > Pozostaje pytanie, czy przy redukcji gazu blisko 0 nie dochodzi do
        > niekompletnego
        > spalania mieszanki, ktorej resztki laduja w katalizatorze, co podobno jest
        > szkodliwe?

        Przy hamowaniu silnikiem nie jest paliwo jest problemem, lecz jego zupelny brak.
        POdczas hamowania katalizator zalewany jest czystym powietrzem, co powoduje
        gwaltowne dopalanie zawsze w nim zawartych czasteczek palnych. Dlatego w
        nowszych konstrukcjach dluzsze fazy hamowania silnikiem przerywane sa krotkimi
        okresami podawania pewnej ilosci paliwa. To paliwo oczywiscie nie napedza
        silnika, bo nie tworzy mieszanki zdolnej do zaplonu. Lecz poprzez zmniejszenie
        nadmiaru powietrza chlodzi nieco katalizator.

        Rowniez po dluzszej jezdzie na pelnym gazie wylaczanie wtrysku podczas hamowania
        silnikiem jest zawieszone. Po ochlodzeniu katalizatora wszystko wraca do normy.

        MfG

        C.
        • Gość: alex MfG: Silnik (iprzeniesienie) sie zuzywa IP: *.acn.waw.pl 06.08.06, 00:46
          MfG: nie do konca rozumiesz dynamike, nie uzywaj slowa bzdura pohopnie,
          chyba ze wobec siebie, bowiem:
          Przy przyspieszaniu i podobnym hamowaniu sily na obwodzie kola maja podobna
          wartosc ale przeciwny zwrot. Za wyjatkiem tzw. biegu bezposredniego, przy
          hamowaniu sila F na kolach jest powiekszana w ukladzie napedowym/silniku przez
          przelozenie N razy. Odwrotnie przy rozpedzaniu: do otrzymania sily F na kolach
          wystarczy sila F/N w silniku (dla uproszczenia pomijam tarcie po drodze).
          jak tego nie rozumiesz to wyobraz sobie dzwignie o przelozeniu N. Zatem przy
          hamowaniu w ukladzie napedowym dzialaja wieksze sily i zuzycie jest wieksze. To
          rozumowanie stosuje sie przy gwaltownych manewrach, gdy sily bezwladnosci sa
          wieksze niz sily tarcia. Przy lagodnych manewrach (gdy dominuje tarcie) zuzycie
          jest analogiczne do zwyklej pracy ukladu.

          crannmer (MfG) napisał:

          > Gość portalu: alex napisał(a):
          >
          > > W zasadzie warto ale bez przesady, bo takie hamowanie odbywa sie kosztem
          > tarcia
          > > w silniku (i nie-adiabatycznego sprezania powietrza w silniku gdy paliwo
          > odcie
          > > te-
          > > ale to ostatnie nie szkodzi).
          >
          > To jest niestety bzdura. Tarcie mechaniczne obracajacego sie silnika jest w
          > porownaniu z praca sprezania i ssania przez prawie zamknieta przepustnice
          > pomijalne.
          • crannmer Re: MfG: Silnik (iprzeniesienie) sie zuzywa 06.08.06, 14:58
            Uzylem wyrazenia bzdura nie pochopnie, lecz z cala premedytacja.

            Jeszcze raz:
            1. udzial tarcia mechanicznego w silniku w przemianie energii podczas hamowania
            silnikiem w stosunku do pracy dlawionego zasysania i sprezania jest pomijalny.

            Dowod: zblizona proporcjonalnosc sily hamowania silnikiem (na tym samym biegu)
            do obrotow

            2. zuzycie mechaniczne silnika podczas hamowania tez jest pomijalne, albowiem
            cisnienia w cylindrach, a wiec i sily na uklad korbowy, sa o rzad wiekosci
            mniejsze. Mimo ewentulanie wiekszych obrotow.

            Twoje tlumaczenie z silami i obrotami jest bledne.

            MfG

            C.
        • Gość: zrob_se_dobrze Re: hamowanie silnikiem - a katalizator? IP: *.c29.msk.pl 06.08.06, 01:34
          crannmer napisał:

          > POdczas hamowania katalizator zalewany jest czystym powietrzem, co powoduje
          > gwaltowne dopalanie zawsze w nim zawartych czasteczek palnych. Dlatego w
          > nowszych konstrukcjach dluzsze fazy hamowania silnikiem przerywane sa krotkimi
          > okresami podawania pewnej ilosci paliwa. To paliwo oczywiscie nie napedza
          > silnika, bo nie tworzy mieszanki zdolnej do zaplonu. Lecz poprzez zmniejszenie
          > nadmiaru powietrza chlodzi nieco katalizator.

          totalna bzdura ,akurat jest odwrotnie
          wlasnie po to przy dluzszym hamowaniu silnikiem podawane jest paliwo (i jest
          normalnie spalane)by podgrzac katalizator a nie chlodzic go !!!

          to chyba wiesz ,ze poprawne dzialanie katalizatora zalezy od jego odpowiednio
          wysokiej temp. ?
          dluzsze "dmuchanie" powietrzem przez niego (hamowanie silnikiem)powoduje jego
          wychlodzenie ,czyli przestaje wtedy spelniac swoja funkcje
    • Gość: driver Jak masz ABS to nie! IP: 80.53.41.* 06.08.06, 00:52
      W przypadku samochodwo z ABS warto wyrobic w sobie odruch hamowania hamulcem i
      wysprzeglania, hamowanie silnikiem wydluza droge hamowania. Wazne by wyrobic
      sobie ten odruch w czasie normalnej jazdy bo w sytuacji awaryjnej jest za pozno
      na spekulacje. Pamietac tez nalezy ze doprowadzenia do zgaszenia silnika
      (podczas nieumiejetnego hamowania) moze doprowadzic do utraty kontroli nad
      keirunkiem i hamulcem (wspomaganie).

      I oczywiscie powinno sie hamowac silnikiem z punktu widzenia ekonomiki jazdy i
      zuzycia paliwa ale sam ocen co wazniejsze - bezpieczenstwo czy zuzycie paliwa.
      • Gość: janek Re: Jak masz ABS to nie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 11:28
        > W przypadku samochodwo z ABS warto wyrobic w sobie odruch hamowania hamulcem i
        > wysprzeglania, hamowanie silnikiem wydluza droge hamowania. Wazne by wyrobic
        > sobie ten odruch w czasie normalnej jazdy bo w sytuacji awaryjnej jest za
        > pozno na spekulacje.
        1. Na suchej nawierzchni ABS wydłuża drogę hamowania (chyba, że jest na tyle
        nowoczesny, że się niepotrzebnie nie włącza).
        2. Nie słyszałem o nikim, kto by w sytuacji awaryjnej próbował hamować
        wyłącznie silnikiem :)
        3. W czasie ostrego hamowania hamulcem nożnym i silnikiem, ten ostatni
        rzeczywiście może przedłużyć odległość - ze względu na zbyt wolne schodzenie z
        obrotów. Wtedy przy hamowaniu mamy przeciw sobie i siłę bezwładności samochodu,
        i części wirujących silnika.
        • Gość: bartek Re: Jak masz ABS to nie! IP: *.elarnet.pl / *.elartnet.pl 07.08.06, 14:59
          Gość portalu: janek napisał(a):

          > 3. W czasie ostrego hamowania hamulcem nożnym i silnikiem, ten ostatni
          > rzeczywiście może przedłużyć odległość - ze względu na zbyt wolne schodzenie
          z
          > obrotów. Wtedy przy hamowaniu mamy przeciw sobie i siłę bezwładności
          samochodu,
          >
          > i części wirujących silnika.

          No tylko zauwaz, ze w przypadku ostrego hamowania i tak zawsze hamujesz
          dodatkowo silnikiem, bo jestes caly czas na biegu tak czy siak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka