Dodaj do ulubionych

Znowu o poganiaczach

03.06.05, 12:13
Ja nie wiem, czy ci ludzie odczuwają jakąś rozkosz poganiając innych?
Wyprzedzałem dziś TIRa na dwupasmówce (ograniczenie do 50km/h, ja jadę
ok.80km/h, TIR 50-60), aż tu nagle doczepił się do mnie z tyłu Passat TDI
Kombi z kratką i miga mi długimi. Widział, że rakietą nie jadę i że nie
potrafię przeskakiwać TIRa. Zastanawiam się tylko, co chciał osiągnąć ten
ubrany w garnitur młody człowiek. Gdy już skończyłem wyprzedzać i zjechałem
na prawo, zobaczyłem ślicznie wyciągnięty w moją stronę środkowy palec pana z
Passata, a potem piękny manewr zmiany pasa ruchu na mój bez użycia
kierunkowskazu i pokaz hamowania awaryjnego;) Od razu mówię - nie zajechałem
mu drogi, nawet go nie widziałem zmieniając pas przed wyprzedzaniem TIRa. Ma
ktoś może pomysł, o co mu chodziło?;)
Obserwuj wątek
    • elvispresley Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 13:09
      Możesz mieć tylko nadzieję, że natura go wyeliminuje sóner dan lejter.
    • nina37 Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 13:17
      Cos jest na rzeczy z tymi passatami:) Mi jelop jeden na trzypasmowce najpierw
      prosto przed maske wjechal, a pare km dalej zaczal podwojne wyprzedzanie (ze
      mna wlacznie) w sytuacji, gdy ja juz wyprzedzac zaczelam.To juz bylo na waskiej
      drodze.Jak mu sie w koncu manewr udal, to zjechal mi przed nos bez
      kierunkowskazow i oczywiscie przyhamowal.Mial farta, ze nigdzie sie nie
      zatrzymywal, bo bym psa z samochodu wypuscila z komenda "odgryz jaja-jak
      znajdziesz".
    • wiewor Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 13:31
      A moze zajechales mu droge podczas gdy on wyprzedzal?
      Bo jezeli tak, a zazwyczaj tek jest, to wcale mu sie nie dziwie, ze sie zdenerwowal.
      Odrebna kwestia jest jego zachowanie po tym fakcie.
    • klemens1 Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 13:34
      > Ma
      > ktoś może pomysł, o co mu chodziło?;)

      O to, że ośmieliłaś się być na lewym pasie gdy on jechał i przez ciebie musiał
      zwolnić.
      Nie znam odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób miałaś zjechać, jeżeli obok
      jechał TIR, ani jak miałaś przewidzieć że nadjedzie, jeżeli przed rozpoczęciem
      wyprzedzania jeszcze go nie widziałaś. Podejrzewam, że on też tego nie wie -
      jego analiza sytuacji nie doszła do tak skomplikowanych przemyśleń.

      Ja - gdybym był w twojej sytuacji - natychmiast bym zjechał na prawy pas. A
      ponieważ - jak piszesz - nie jeździsz rakietą, więc najszybszym sposobem zmiany
      pasa byłoby hamowanie i schowanie się za TIRa. Facet z Passata dostałby to co
      chciał - wolny pas - i to bardzo szybko.
      • emes-nju Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 13:43
        klemens1 napisał:

        > Ja - gdybym był w twojej sytuacji - natychmiast bym zjechał na prawy pas. A
        > ponieważ - jak piszesz - nie jeździsz rakietą, więc najszybszym sposobem
        > zmiany pasa byłoby hamowanie i schowanie się za TIRa. Facet z Passata
        > dostałby to co chciał - wolny pas - i to bardzo szybko.


        Tak zawsze robie. Tylko z pewna modyfikacja. Przed poganiaczem zwalniam bardzo powoli, pozwalam wyprzedzanemu przeze mnie zrownac sie ze mna, a potem wyprzedzic. Wtedy majestatycznie daje wolny pas poganiaczowi :-) Zadnych gwaltownych manewrow bo to szalenie niebezpieczne :-P Czesto obserwuje wtedy skurcz miesni odwodzacych w srodkowym palcu poganiacza. Ale przynajmniej wiem dlaczego! :-)))
        • wonnan.30 Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 13:58
          Dzięki za wsparcie, nie tego się tu spodziewałem;) Chcę naprostować parę spraw -
          nie jestem kobietą (to dwa posty wcześniej;) oraz w tym wypadku też jechałem
          passatem, z tym że "nieco" starszym i słabszym - 1988r. 1.6D 52KM;) Niestety,
          jak mus to mus, czasem i takim trzeba się przejechać;) Następnym razem chyba
          rzeczywiście zwolnię, żeby się schować ZA tira i dać poganiaczowi wolny pas
        • klemens1 Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 15:06
          > Przed poganiaczem zwalniam bardzo
          > powoli, pozwalam wyprzedzanemu przeze mnie zrownac sie ze mna, a potem
          wyprzedz
          > ic. Wtedy majestatycznie daje wolny pas poganiaczowi :-) Zadnych gwaltownych
          ma
          > newrow bo to szalenie niebezpieczne :-P

          No tak, gdy jest bardzo blisko, to hamowanie jest niebezpieczne, ale jeżeli
          jest trochę dalej, to trzeba pas zwolnić jak najszybciej - w końcu o to mu
          chodzi.
          • emes-nju Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 16:09
            klemens1 napisał:

            > No tak, gdy jest bardzo blisko, to hamowanie jest niebezpieczne, ale jeżeli
            > jest trochę dalej, to trzeba pas zwolnić jak najszybciej - w końcu o to mu
            > chodzi.


            Nie. Im chodzi o to, ze w ogole ktos osmieli sie przed nimi znalesc. NIGDY nie zdarza mi sie blokowac lewego pasa. Nawet w miescie staram sie uzywac go tylko do wyprzedzania. Jezeli na trasie wyprzedzam kogos, a na ogon wsiada mi jakis "pan pospieszalski" - swieci i trabi to, tlumiac agresje, pozwalam sobie na zlosliwosc. Wpuszczam go po powolnym (dla bezpieczenstwa) zrezygnowaniu z zamiaru wyprzedzania. W koncu chyba o to mu chodzi, skoro wie, ze przyspieszyc natychmiast nie moge, na pas rozdzielajacy nie zjade, a pod TIRa tez nie bede sie pakowal. O takich pomyslach jak chwilowa dematerializacja nie bede dyskutowal :-P
            • klemens1 Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 09:39
              > W koncu chyba o to mu chodzi, skoro wie, ze przyspieszyc natychmia
              > st nie moge, na pas rozdzielajacy nie zjade, a pod TIRa tez nie bede sie
              pakowa
              > l. O takich pomyslach jak chwilowa dematerializacja nie bede dyskutowal :-P
              >

              Moja oficjalna wersja jest taka sama.
            • piotrpilinko Re: Znowu o poganiaczach 07.06.05, 00:00
              Dobre. Robię tak samo plus jeszcze spryskiwacz (w słoneczną pogodę jest naprawdę wnerwiający) ;o)

              Co prawda raz wtopiłem, bo zamiast nieco złośliwego spryskiwacza wcisnąłem przez pomyłkę wajchę po lewej stronie zamiast po prawej - no i pan przede mną się delikatnie zdenerwował... i zrobił mi to samo, co ja pospieszalskiemu z tyłu... Tyle, że mi się akurat zupełnie nie spieszyło, więc potulnie zjechałem na prawy pas ;o)
          • radomir996 Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 09:11
            > No tak, gdy jest bardzo blisko, to hamowanie jest niebezpieczne, ale jeżeli
            > jest trochę dalej, to trzeba pas zwolnić jak najszybciej - w końcu o to mu
            > chodzi.

            Zadne zwolnic, niech czeka na swoja kolej, nie jedzie pojazdem uprzywilejowanym
            a tak sie niestety wielu repom wydaje.
            Dwa: zauwazylem ciekawa zaleznosc, jak jade Poldasem to mi czesto rozne
            wiejskie leszczyki wsiadaja na dupe i migaja dlugimi jak ich to mocno blokuje
            (a nie jezdze wolno), jak jade sporawym suvem z wielkim hakiem z tylu na grubej
            rurze to mnie jakos nikt nie pogania i jeszcze sie nie zdazylo zeby ktos pol
            metra na dupie wisial.
            • emes-nju Re: Znowu o poganiaczach 05.06.05, 13:51
              radomir996 napisał:

              > Zadne zwolnic, niech czeka na swoja kolej, nie jedzie pojazdem
              > uprzywilejowanym a tak sie niestety wielu repom wydaje.


              Trzeba zwolnic, zeby wyhamowac chama. Skoro doskonale wie, ze nie jestem w stanie usunac mu sie z drogi w momencie, w ktorym on zaczyna blyskac, trzeba zrobic jedyny realny i bezpieczny manewr - zrezygnowac z wyprzedzania i dac mu wolna droge, po zwolnieniu do predkosci wyprzedzanego pojazdu. Tak naprawde to chodzi o to, zeby chama wkurzyc! A wkurza to poteznie :-P
        • herjack Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 10:16
          dobre, tego nie znalem ;-) ... w sumie poganiacz dostaje to co chce .. tyle ze
          nieco pozniej niz mysli hehe ... oj bedzie zabawa ;-)
          na odjezdne proponuje poganiaczowi pomachac albo puscic buziaka (jezeli to
          kobieta) bo ... generalnie za duzo agresji jest na drogach ->
          • emes-nju Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 13:11
            herjack napisał:

            > dobre, tego nie znalem ;-) ... w sumie poganiacz dostaje to co chce .. tyle
            > ze nieco pozniej niz mysli hehe ... oj bedzie zabawa ;-)
            > na odjezdne proponuje poganiaczowi pomachac albo puscic buziaka (jezeli to
            > kobieta) bo ... generalnie za duzo agresji jest na drogach


            Uwazaj komu "ustepujesz" w ten sposob! Kiedys wykonalem ten manewr wobec Mercedesa M z 4 sztukami schabow na pokladzie. A potem okazalo sie, ze stanelismy na tej samej stacji benzynowej... Na szczescie ochrona zadzialala sprawnie :-)
    • sven_b Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 14:06
      "Ma ktoś może pomysł, o co mu chodziło?;)"

      Szczur w pracy, szczur na drodze.
    • rapid130 Of topic (?) 03.06.05, 15:57
      Ciekawe, jakoś nie pamiętam, żeby w ciągu ostatnich paru lat ktoś na mnie
      mrugał długimi, bo zająłem mu lewy pas wyprzedzając. A jeżdżę po dwupasmówkach
      regularnie i sporo, ostatnio nawet częściej 53-konną popierdułką.
      • wonnan.30 Re: Of topic (?) 03.06.05, 16:01
        Może miałeś szczęście i nie trafiłeś na tego Passata na krakowskich tablicach?:)
    • rop5 Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 16:04
      Nie przejmuj się. To typowe zachowanie dla volkslassy.
      • dr.rocco Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 16:16
        Ja tam takich olewam i jade udajac , ze ich nie ma.
      • q_vw Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 19:58
        rop5 napisał:

        > Nie przejmuj się. To typowe zachowanie dla volkslassy.

        Wypraszam sobie, jeżdżę VW i daleki jestem od takich kretynizmów na drodze !
    • zielony_listek Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 20:17
      Pewnie to taki menadzerek, co właśnie robi karierę, dali mu służbowego passata
      i mysli że jest Bogiem.

      Mnie kiedyś w podobnej sytuacji obtrąbił facet na obwodnicy Trójmiasta. He, he,
      na warszawskich numerach był. I to mnie najbardziej wkurzyło, bo ja jechałam na
      gdańskich, ale mieszkam w Warszawie (samochód koleżanki). Wyprzedzałam coś
      wolnego, około stówki jechałam, a też nie zjaechałam mu drogi, bo był daleko
      tylko zasuwał strasznie. Nie dziwię się, że potem przez takich debili ludzie
      narzekają na kierowców z Warszawy.

      Pozdrawiam i nie przejmuj się kretynami w passatach (choć jak najbardziej jest
      też wielu porządnych kierowców passatów) :-)
      zielony_listek
      • znajomy.krolika Re: Znowu o poganiaczach 03.06.05, 20:58
        Jeżeli jechał np. 130 km/h a Ty zmusiłeś go do zwolnienia do 50 km/h to miał
        rację że się wpienił. Jeśli było inaczej, to pewnie ma komplexy i je
        rozładowuje za kierownicą służbowego auta.
        • zielony_listek Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 22:01
          Bardzo śmieszne...
          Skoro jechałam 100 (co wyraźnie napisałam w liście), a on ze 130 zwolnił aż do
          50 (Twoim zdaniem), to jakimże to się mogło stać cudem? Może dostrzegł moją
          olśniewającą urodę i specjalnie zwolnił aby uczcic mnie tymi fanfarami?

          A przy okazji, masz rację, było inaczej i najwyraźniej facet był
          zakompleksionym chamem.

          Pozdrawiam
          zielony_listek
      • latamnisko Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 12:15
        zielony_listek napisała:

        > Pewnie to taki menadzerek, co właśnie robi karierę, dali mu służbowego
        passata
        > i mysli że jest Bogiem.

        Menadzerek w passacie, wielu by tak chcialo...

        > Mnie kiedyś w podobnej sytuacji obtrąbił facet na obwodnicy Trójmiasta. He,
        he,
        >
        > na warszawskich numerach był. I to mnie najbardziej wkurzyło, bo ja jechałam
        na
        >
        > gdańskich, ale mieszkam w Warszawie (samochód koleżanki). Wyprzedzałam coś
        > wolnego, około stówki jechałam, a też nie zjaechałam mu drogi, bo był daleko
        > tylko zasuwał strasznie.

        Jak znam zycie facet lecial ze 200 a Tobie zabrakło wyczucia - myślałaś że jest
        daleko, wjechałaś żółwim tempem na lewy i kiedy następny raz, po pół godz.
        spojrzałaś w lusterko aby się umalowac, przypomniałaś sobie, że coś tam z tyłu
        jechało szybko a teraz wlecze sie za Tobą:) (bez urazy)
        • zielony_listek Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 22:07
          > Jak znam zycie facet lecial ze 200 a Tobie zabrakło wyczucia - myślałaś że
          jest daleko, wjechałaś żółwim tempem na lewy i kiedy następny raz, po pół godz.
          > spojrzałaś w lusterko aby się umalowac, przypomniałaś sobie, że coś tam z
          tyłu jechało szybko a teraz wlecze sie za Tobą:) (bez urazy)

          No, rozgryzłeś mnie. Ale sam rozumiesz, że nie mogłam pozwolić się wyprzedzić
          bez poprawienia makijażu :-)
          Pan ze stolycy jechał, a ja taka nieumalowana...
          I jeszcze w konspiracji, bo na gdańskich numerach jechałam zamiast na własnych,
          warszawskich...
          Pozdrawiam
          zielony_listek
    • wonnan29 [...] 03.06.05, 23:33
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • asiamus Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 08:58
      A co powiecie na sytuację gdy jedziecie jednopasmową drogą bez poboczy, z
      drugiej strony duzy ruch, a taki cwaniaczek w kombi z kratką (jakimkolwiek, w
      tym przypadku oktawia) podjeżdża wam metr z tyłu i zaczyna mrugać długimi? Po
      ten debil to robi to ja nie wiem, przecież do rowu nie wjadę aby taki kretyn
      mógł sobie szybciej pojechać.
      • wonnan.30 Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 10:23
        Ja mam chyba pecha;) Wracam wczoraj z pracy rzeczonym Passatem 1.6D. Dojeżdżam
        do świateł i sytuacja wygląda tak - na prawym pasie autobus, na środkowym Star,
        lewy pusty. No to ładuję się na lewy, zakładając, że ruszę nieco szybciej niż
        Star, a poza tym - na następnym skrzyżowaniu 200m dalej skręcam w lewo. Zapala
        się zielone, ruszam i co widzę? Czarne, zakratkowane mondeo miga mi długimi, że
        mu blokuję pas:/ Jako, że do końca Stara już niedaleko, wyprzedzam ciężarówkę,
        zjeżdżam na prawo (moje skrzyżowanie jest za jakieś 100m) i co teraz? Pan w
        mondeo wyprzedza mnie, po czym wrzuca lewy kierunek i zatrzymuje się za
        światłami:/ ZONK
        • typson Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 11:16
          w jakich burackich okolicach Ty jezdzisz?
          • wonnan.30 Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 11:25
            Warszawa;)
        • klemens1 Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 09:42
          > Czarne, zakratkowane mondeo miga mi długimi, że
          >
          > mu blokuję pas:/ Jako, że do końca Stara już niedaleko, wyprzedzam
          ciężarówkę,
          > zjeżdżam na prawo (moje skrzyżowanie jest za jakieś 100m)

          W ten sposób mówisz mu: rób tak dalej. Trzeba było zjechać ZA Stara.
    • bert.d.s Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 21:12
      A jak poganianie wyglada w przepisach? Tu w Belgii poganianie jest ciezkim
      wykroczeniem I stopnia, wg taryfy 150 euro platne na miejscu albo 160 euro,
      jesli przyjdzie mandat do domu. Inne wykroczenia z tej kategorii to:
      - przekroczenie dopuszczalnej predkosci o 10 do 20 km/h z wyjatkiem osiedli,
      pobliza szkol i "stref 30"
      - zbyt wolna jazda, siedzenie na ogonie, niepotrzebne hamowanie
      - wyprzedzanie na przejezdzie kolejowym
      - jazda po chodniku lub drodze dla rowerow (oczywiscie, to ostatnie dotyczy
      samochodow)
      - parkowanie na chodniku, na drodze dla rowerow, na przejezdzie kolejowym, na
      moscie, w tunelu, na zakrecie i pod gora, na przystanku i na miejscu dla inwalidow

      Nie ma w Polsce paragrafu na poganiaczy?
      • dokto Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 21:24
        bert.d.s napisała:

        > A jak poganianie wyglada w przepisach? Tu w Belgii poganianie jest ciezkim
        > wykroczeniem I stopnia, wg taryfy 150 euro platne na miejscu albo 160 euro,
        > jesli przyjdzie mandat do domu. Inne wykroczenia z tej kategorii to:

        [ciach]
        > - parkowanie na przejezdzie kolejowym,
        Ciekaw jestem jak wygląda statystyka wystawionych za to ostatnie wykroczenie
        mandatów:)

        P
        • nina37 Re: Znowu o poganiaczach 04.06.05, 23:26
          dokto napisał:

          > > - parkowanie na przejezdzie kolejowym,
          > Ciekaw jestem jak wygląda statystyka wystawionych za to ostatnie wykroczenie
          > mandatów:)

          Cholera, obciaze cie kosztami czyszczenia monitora:)))
        • bert.d.s Re: Znowu o poganiaczach 05.06.05, 05:39
          > Ciekaw jestem jak wygląda statystyka wystawionych za to ostatnie wykroczenie
          > mandatów:)

          Nie ma w Twojej okolicy nieuzywanych torow kolejowych? Poza tym parkowanie na
          przejezdzie to nie tylko parkowanie na torach, ale tez, mowiac jezykiem
          Szaranowicza, "w bezposredniej bliskosci".

          Co nie zmienia faktu, ze statystyka mandatow jest marna, bo policja woli czaic
          sie z fotoradarem niz np scigac gadajacych przez komorke w czasie jazdy.
    • siwy-55 Re: Znowu o poganiaczach 05.06.05, 08:16
      wonnan.30 napisała:

      > Ja nie wiem, czy ci ludzie odczuwają jakąś rozkosz poganiając innych?
      > Wyprzedzałem dziś TIRa na dwupasmówce (ograniczenie do 50km/h, ja jadę
      > ok.80km/h, TIR 50-60), aż tu nagle doczepił się do mnie z tyłu Passat TDI
      > Kombi z kratką i miga mi długimi. Widział, że rakietą nie jadę i że nie
      > potrafię przeskakiwać TIRa. Zastanawiam się tylko, co chciał osiągnąć ten
      > ubrany w garnitur młody człowiek. Gdy już skończyłem wyprzedzać i zjechałem
      > na prawo, zobaczyłem ślicznie wyciągnięty w moją stronę środkowy palec pana z
      > Passata, a potem piękny manewr zmiany pasa ruchu na mój bez użycia
      > kierunkowskazu i pokaz hamowania awaryjnego;) Od razu mówię - nie zajechałem
      > mu drogi, nawet go nie widziałem zmieniając pas przed wyprzedzaniem TIRa. Ma
      > ktoś może pomysł, o co mu chodziło?;)
      --------------------------------------------------------------------------------

      .. jeszcze sie przejmujesz takimi tlukami z Koziej Wólki ? ,
      olej ich , jedz tak jak ruch i przepisy na to pozwalaja ,
      swoja droga mozesz duzo zlociszy na biletach wstepu do Cyrku
      zaoszczedzic,-wystarczy ze bedziesz jezdzic poprawnie .Pzdr.
      ================================================================================
    • siwy-55 Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 12:49
      Dziewczyno nie zwracaj uwagi na takich chamów ,
      Bozia poskapila Im dlugosci czlonka-wiec w inny sposób chca udowodnic ze sa
      mezczyznami .Pzdr.
    • chris62 Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 13:03
      Ja sobie skręcam w lewo na 2 pasmówkę właśnie, (od tego skrzyzowania zaczyna się
      dość stromy długi podjazd) za mną Passat, na prawym pasie wlecze się TIR.
      Spokojnie sobie jadę bo z żoną a ona źle znosi moje wyczyny na a kierowca Passat
      pogania swiatłami trabi itd. Więc wyprzedzam TIRa zjeżdżam na wolny prawy pas i
      leciutko na gaz, Passat ryczy po lewej no ja jeszcze troszkę na 4,5 tys
      przerzucam na 4-kę i łagodnie przyspieszam i Passat zostaje z tyłu.
      Ot, tak Passat próbował pogonić Scenika jadącego bynajmniej nie na maxa...
      • elvispresley Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 14:09
        Ktoś już mi na tym forum radzil, żeby nie zadzierać z pajacami bo mogą za tobą
        pojechać i ci wklepać. Ho ho ho:)
      • ichuy Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 14:13
        Jeżdże może nie bardzo szybko ale mam dość dobrze przyśpieszający samochodzik.
        Często więc ląduję komuś na plecach i czasami są to dziadki emeryci. Raz na
        dwieście przypadków dam znać długimi, przeważnie najpierw czekam, potem daje
        znak kierunkowskazem i znów czekam. Mam nadzieję, że nikt tego nie odbierze
        jako hamskiego poganiania. Im więcej mam bowiem latek, tym bardziej odrzuca
        mnie agresja na drogach.

        Moja rada: wykonaj normalnie manewr, nie bądź złośliwa w stosunku do takiego
        idioty ale też nie pozwalają się skłonić do ryzykownego manewru. Poczujesz
        wówczas własną satysfkację ze swojej uprzejmości i współczucie dla kogoś w
        stanie przedzawałowym. Gdyby jednak zahamował Ci przed samochodem, tworząc
        realnie groźną sytuacje to wykonaj telefon na Policję z numerami i opisem
        samochodu. Pamiętaj jednak wówczas o mojej przygodzie:

        Jechałem samochodem po katowickiej z Bielska do Katowic. Dostałem się za
        starego Forda Escorta. Jechałem za nim kawałek w odpowiedniej odległości, żeby
        nie czuł mojej presji. Po jakiś 2 km włączyłem kierunkowskaz. Nie zjechał. Znów
        przejechaliśmy jakieś 300-500m. Wyprzedziłem go zatem po prawej i wróciłem na
        lewy pas, bo prawy był zajęty. Na lewym jechał jednak samochód, dość wolno.
        Musiałem zahamować delikatnie(!) a osoba z Escorta pomyślała chyba, że robię to
        złośliwie i doniosła na mnie policji i to w dodatku złośliwie, mówiąc, że jadę
        pijany. Złapali mnie za przekroczenie szybkości-miałem 131km/h (to była
        chwilowa prędkość, bo normalnie miałem ok.110-120km/h) na drodze o trzech
        pasach ruchu w jedną stronę (tam nawet chyba czterech) ale z ograniczeniem do
        100km/h. Nawet policjanci stwierdzili, że tamten człowiek nie miał racji-oni
        widzieli, jak ja jadę i nie zauważyli jakiegoś szaleństwa z mojej strony.

        Pamiętajmy zatem zawsze: szkoda zdrowia na nerwy na drodze, lepiej odpuścić i
        nawet idiocie oszczędzić zawału. Pewnie i tak go dosięgnie!
        • typson Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 14:16
          slusznie prawisz.
          • elvispresley Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 14:21
            wódki mu nalać!;)
        • klemens1 Re: Znowu o poganiaczach 07.06.05, 09:06
          > Jechałem za nim kawałek w odpowiedniej odległości, żeby
          > nie czuł mojej presji. Po jakiś 2 km włączyłem kierunkowskaz. Nie zjechał

          To rzeczywiście się spieszyłeś, jeżeli miałeś ochotę jechać za nim ileś
          kilometrów. Jest to paradoks, którego rozwiązania nie znam.
          Ja w ogóle nie czekam - od razu prawy pas i wyrzedzam.
      • szymizalogowany Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 14:30
        Hehe ten po raz 116 o tym swoim Scenicu którym wszystko wyprzedza i który jest
        niewiarygodnie szybki. I jeszcze typowy schemat posta jak to ktoś tam na kogoś
        zatrąbił że za wolno wyprzedza a tamten niby od niechcenia wyprzedził i ustąpił
        miejsca ale lekko przycisnął i poszedł do przodu jak M6

        heheh co za bzdety na poziomie podstawówki

        a może ten z passata miał W8 jechał sobie i zobaczył że jedzie jakiś francuski
        prostopadłościan w środku jakiś laluś z żoną nie umie tira wyprzedzić i sobie
        pomyślał powarcze trochę na luzie, pomrygam to gość spanikuje heheh tak dla jaj

        powarczał patrzy a tam laluś z prostopadłościana jakoś wyprzedził ciężarówkę i
        dusi swoje nędzne reno

        gość w passacie pomysłał hehe ale gość spanikował i dalej sobie delikatnie
        jechał na wyłączonym silniku w swoim W8 a poganiany prostopadłościan z trudem
        mu odchodził :)

        różnie to mogło być
        • chris62 Re: Znowu o poganiaczach 07.06.05, 11:54
          Nie wiem jaki silnik miał Passat, ale na pewno nie W8. Wiem że chciał abym mu
          zjechał z pasa migając długimi i trąbiąc no to zjechałem tylko po co? Zniknął w
          tylnym lusterku i tyle.
          A co do Scenika to jest szybszy niż większość toczydeł na polskich drogach choć
          niepozorny aczkolwiek jeździ wiele szybszych aut.
          Niemniej ze względów które wymieniłeś wielu myśli że to powolne mułowate
          toczydło na poziomie Fabii 1,2 HTP i czują się mocno sfrustrowani kiedy na
          wyścigu pod tą górkę zostają w tyle a lubię się tam ścigać bo jest to odcinek
          szosy 2 pasmowej pośród pól więc stosunkowo bezpieczny zwłaszcza, że podjazd
          ogranicza mocno prędkości maksymalne. Świetny odcinek do próby sił pod warunkiem
          że nie jedzie żaden TIR gdyż przesłania widoczność na łuku przez co o mało
          kiedyś nie wjechałem w tyłek Niemcowi, który sobie lewym pasem jechał 40.
          Chodziło mi tylko o to że wielu poganiaczy pogania a tak naprawdę nie ma czym
          pocisnąć i pod pierwszą górkę ledwo zipie.
          Bynajmniej nie robiętakich praktyk na 2 kierunkowych odcinkach ze względów
          bezpieczeństwa ale na 2 pasmówce.. czemu nie? Jeszcze mnie to bawi.

          > miejsca ale lekko przycisnął i poszedł do przodu jak M6"
          - tego nie napisałem ale i tak dużo lepiej od tego Passata (na moje oko a
          raczej ucho to mógł być 1,9 TDI)
    • callafior Re: Znowu o poganiaczach 06.06.05, 14:30
      Ja mam pomysł: To był debil jakich wiele na drodze!
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
    • fiatmarea Re: Znowu o poganiaczach 07.06.05, 01:29
      Mówcie co chcecie, ale ludzie w garniturach za kierownicą są ogólnie
      niebezpieczni - wynika to z moich obserwacji. Są nawet gorsi od taksówkarzy. Ci
      w garniturach (nie wszyscy oczywiście) nie włączają kierunkowskazów, spychają,
      wpychają się, trąbią jak człowiek jedzie z maksymalną dozwoloną albo spokojnie
      rusza ze świateł i tak dalej... (i tu muszę powiedzieć, że ja po prostu muszę
      grzeczniutko, bo mam prawko od kilku miesięcy, a już kilka punktów karnych
      dostałem za przekroczenie prędkości na 3-pasmówce z ograniczeniem do 50, więc
      następny wyskok i tracę prawko)
      • papieju Re: Znowu o poganiaczach 07.06.05, 09:45
        hmm, osobiscie czesto jezdze swoim wartburgiem po polsce i tez rozne rzeczy
        widze. pomijam auta klasy paska i ogolnie nowe, bo szans nie mam, ale chamstwo
        tez jest duze. wychodze ze slusznego zalozenia, ze: jak sobie przytre auto w
        korku to plakac nie bede, stac mnie na remont (albo drugie, hehe), ale burak w
        pasku bedzie plakal. bo jak to bedzie z jego winy, to mu z mojego oc nie
        pojdzie. natomiast dziwia mnie kolesie w turbo-maluchach, seiczentach, cc,
        poldolotach i kredensach, czesto obklejonych naklejkami z plomieniami albo
        spojlerami zaslaniajacymi widocznosc i rdze pod nimi. przyznaje - nie mam
        rakiety, ale te 50KM tez swoje potrafi i ostatni wol to nie jest. do tego
        wyglada normalnie - tzn nie obklejony, bez rdzy, zwykle umyty i nawoskowany - po
        prostu normalne auto. ale panowie w w/w furach uwazaja inaczej i tez potrafia
        byc co ajmniej chamscy. bo jak inaczej nazwac kolesia, kiedy jedziesz 120-130
        (tak, da sie jaknaj bardziej, nawet szybciej - bez kpin poprosze), dogania cie
        po 10km, mruga i trabi, ustepujesz, a wyprzedzanie trwa kolejne 10km? kiedys tak
        mnie zdenerwowal koles w cc, ze w koncu mu zjechalem, zaczal postekiwac
        wyprzedzajac, ale ze troche to trwalo i przed nami majaczyla ciezarowka, to po
        prostu troche dodalem gazu... i skonczylo sie wyprzedzanie, po prostu nie dal
        rady. jak mowilem - pomijam nowsze fury, bo tam sie redukuje na 3 i ogien, trwa
        to pare sekund, ale skad takie zachowanie takich cieciow? swoja droga bardzo
        fajnie wygladali niemcy na wylotowce z poznania, kiedy udalo mi sie bujnac do
        150, prulem lewym pasem i sami zjezdzali... chyba sie takiego widoku nie
        spodziewali :)
        • siwy-55 Re: Znowu o poganiaczach 07.06.05, 12:26
          fiatmarea 07.06.2005 01:29

          Mówcie co chcecie, ale ludzie w garniturach za kierownicą są ogólnie
          niebezpieczni - wynika to z moich obserwacji. Są nawet gorsi od taksówkarzy.
          --------------------------------------------------------------------------------

          .. nie uogólniaj kolego,nieuogulniaj-ja niemam nic przeciw Twojemu dresowi !

          ================================================================================
          • fiatmarea Re: Znowu o poganiaczach 07.06.05, 21:04
            siwy-55 napisał:

            > fiatmarea 07.06.2005 01:29
            >
            > Mówcie co chcecie, ale ludzie w garniturach za kierownicą są ogólnie
            > niebezpieczni - wynika to z moich obserwacji. Są nawet gorsi od taksówkarzy.
            > ------------------------------------------------------------------------------
            -
            > -
            >
            > .. nie uogólniaj kolego,nieuogulniaj-ja niemam nic przeciw Twojemu dresowi !
            >
            >
            ===============================================================================
            > =

            Nigdy w życiu nie założyłem na siebie dresu. Ale dres nie czyni dresiarza. Jak
            widzę gościa w garniturze w jakimś bmw albo innym mercedesie, a jeszcze lepiej,
            jak to jest full opcja (bo to zwykle jakieś prezesiki) to po prostu zaczynam
            się bać. Nie mówię tutaj, że wszyscy, którzy mają elegancką furę i np. wracają
            z pracy służbowym mercedesem są niebezpieczni, ale wielu z nich
            najprawdopodobniej uważa, że są więksi/lepsi/bogatsi (niepotrzebne skreślić)
            niż inni użytkownicy drogi, i po prostu srają na to, że komuś zajadą drogę. Z
            moich obserwacji wynika, że tacy ludzie częściej np. zmieniają pasy bez
            kierunkowskazu. A panowie w kredensach i innych maluchach, które słychać na pół
            kilometra, bo mają urwany dla szpanu tłumik, to już zupełnie inna historia. Oni
            po prostu mogą nie ogarniać...
            • zgred-j Re: Znowu o poganiaczach 08.06.05, 10:15
              (bo to zwykle jakieś prezesiki)

              "Prezesik" z reguły ma kierowcę, no ale tego można nie obejmować.
        • des4 Re: metoda na poganiaczy 07.06.05, 12:40
          Jest taka, sprawdzona i pewnie wam znana. Szczegolnie skuteczna na zatłoczonych
          dwupasmowych dojazdówkach podmiejskich no i w miastach. Widząc mrugającego z
          tyłu i trąbiacego ćwoka łagodnie zwalniam, zatrzymuję się, wysiadam, zaczynam
          uważnie oglądać tył mojego samochodu. No bo wychodze z załozenia, że pewnie
          chciał zwrocić uwagę np. na moje uszkodzone tylne światło, niedomknięty
          bagażnik itp. W tym czasie ćwok się pieni i pluje. Metoda szczegolnie skuteczna
          w czasie szczytu, kiedy ćwokowi cięzko jest zjechać na sąsiedni pas i mnie
          ominąć. Zaawansowani zwalniają tak umiejętnie, że ćwok musi stanać za nimi na
          każdej drodze. Dużym plusem są gabaryty zwalniającego, im większy tym lepiej
          (mam prawie 190 cm ;))), wtedy ćwok jest bezsilny, oczywiście o ile nie jest
          większy i nie szkolony w sztukach walki. Dlatego też nie radzę zwalniać przed
          oklejonymi czarnymi workami na szybach merolami i beemami, ale w stosunku do
          komiwojażerów, kratkowców i nieletnich miszczuff kierownicy w brykach tatusia
          metoda jest bardzo skuteczna. Po akcji wysyłamy ćwokowi miły uśmiech i w ogóle
          staramy się sprawiać sympatyczne wrażenie. To ćwoka wpienia najbardziej....
          • elvispresley Re: metoda na poganiaczy 07.06.05, 21:19
            Misiek, proszę, jest późno a ja oplułem sobie ciekłokrystelikę:) Rotfl
    • zgred-j Re: Znowu o poganiaczach 07.06.05, 12:38
      Ma
      > ktoś może pomysł, o co mu chodziło?;)

      Ja osobiście takim ustępuję. Na ich mryganie i trąbienie podnoszę dłoń w formie
      przeprosin, a następnie zwalniam i chowam się za uprzednio przeze mnie
      wyprzedzany pojazd. Staram się być grzeczny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka