Dodaj do ulubionych

"DOCIERANIE" SAMOCHODU

IP: *.man.poznan.pl 18.09.01, 09:25
Po raz pierwszy w zyciu mam NOWY samochod. Do tej pory
mialem uzywane, a wiec "dotarte".
Pytanie:
Jak to jest z tym docieraniem? Z tego co wiem samochod
fabrycznie nowy jest juz dotarty. Ale w instrukcji pisza, zeby
przez pierwsze 1000 km nie przekraczac 3500 obrotow i
jezdzic lagodnie. Z kolei kumpel mi powiedzial, ze bardzo
wazny jest drugi tysiac km. Wtedy trzeba samochod troche
pomeczyc, jezdzic ostrzej niz zwykle. Bez tego autko bedzie
"przymulone". Wiec jak to jest?
pzdr
Obserwuj wątek
    • Gość: Greg Re: IP: *.pl 18.09.01, 11:20
      Gość portalu: leman napisał(a):

      > Po raz pierwszy w zyciu mam NOWY samochod. Do tej pory
      > mialem uzywane, a wiec "dotarte".
      > Pytanie:
      > Jak to jest z tym docieraniem? Z tego co wiem samochod
      > fabrycznie nowy jest juz dotarty. Ale w instrukcji pisza, zeby
      > przez pierwsze 1000 km nie przekraczac 3500 obrotow i
      > jezdzic lagodnie. Z kolei kumpel mi powiedzial, ze bardzo
      > wazny jest drugi tysiac km. Wtedy trzeba samochod troche
      > pomeczyc, jezdzic ostrzej niz zwykle. Bez tego autko bedzie
      > "przymulone". Wiec jak to jest?
      > pzdr

      Jezdzij tak jak w instrukcji pisza, ale nie przez 1000, a przez 3000, nie hamuj
      ostro, nie przyspieszaj z pedalem w podlodze, omijaj dziury, delikatnie z gazem,
      szczegolnie zaraz po rozruchu silnika. Nie jezdzij wolno na wysokich biegach -
      tak aby obroty byly caly czas wieksze od ok. 1700. Karoseria - pierwsze dwa
      miesiace tylko mycie reczne ( o ile masz mozliwosci ), duzo wody, najlepiej
      nawoskuj lakier miekka!!! szmatka. Jezdzij tak jak najdluzej, az Ci sie nie
      znudzi, ale pierwsze 3000 naprawde nie warto szalec.
      A takich dziwnych rad kumpli opartych na przesadach ( pierwsze slysze o tym...)
      to lepiej nie sluchaj.
      Pozdroowka
      Grzegorz

      • Gość: Niknejm Docieranie IP: *.pg.com 18.09.01, 11:29
        Gość portalu: Greg napisał(a):

        > Jezdzij tak jak w instrukcji pisza, ale nie przez 1000, a przez 3000, nie hamuj
        > ostro, nie przyspieszaj z pedalem w podlodze, omijaj dziury, delikatnie z
        gazem,
        > szczegolnie zaraz po rozruchu silnika. Nie jezdzij wolno na wysokich biegach -
        > tak aby obroty byly caly czas wieksze od ok. 1700. Karoseria - pierwsze dwa
        > miesiace tylko mycie reczne ( o ile masz mozliwosci ), duzo wody, najlepiej
        > nawoskuj lakier miekka!!! szmatka. Jezdzij tak jak najdluzej, az Ci sie nie
        > znudzi, ale pierwsze 3000 naprawde nie warto szalec.
        > A takich dziwnych rad kumpli opartych na przesadach ( pierwsze slysze o tym...)
        > to lepiej nie sluchaj.

        Pelne poparcie dla Grega! Natomiast z tym przymuleniem, to jest tak, ze komputer
        sterujacy silnikiem ''uczy sie'' stylu jazdy kierowcy. Rzeczywiscie delikatna jazda
        moze spowodowac lekkie przymulenie (niemal niewyczuwalne). Ale jak po tych 3000,
        o ktorych mowi Greg, zaczniesz jezdzic ostrzej, komputerek w niedlugim czasie
        stopniowo przestawi sie na tryb ''ostrzejszy''. Komputerek ''uczy sie'' po prostu
        przez cale zycie samochodu i zmienia ustawienia stosownie do zmieniajacych sie
        warunkow.
        Ale w pierwszych kilku tysiacach proponuje Ci naprawde delikatnie jezdzic (i tez
        hamowac delikatnie, zwlaszcza w pierwszych 500 km). I zmienic olej na dobry
        syntetyk po 1000 km (patrz wczesniejsze watki na ten temat).

        Pozdrawiam,
        Niknejm
        • Gość: JO ReII: Docieranie IP: 212.244.170.* 18.09.01, 13:24
          Żadnego poparcia dla Grega. Możesz jeździć zupełnie normalnie od początku,
          nawet pogonić autko już w pierwszej jego godzinie służby. Nie obciążaj go tylko
          teściową i workami z ziemniakami. Miej na oku także temperaturę chłodziwa - nie
          pozwalaj sięgnąć czerwonej kreski. Nie zaniedbaj wymiany oleju i filtrów
          (wszystkich) na pierwszym przeglądzie, a jeśli nie żałujesz grosza (nie żałuj)
          to po pierwszym tysiącu km. To wszystko. Nie oszczędzaj zbytnio (ale nie
          forsuj - patrz o ziemniakach!) auta - jeśli ma się coś sypnąć, niech się sypie
          w czasie gwarancyjnym, nie potem. Nie woskuj lakieru przez miesiąc - niech
          oddycha, odparowuje, myj często strumieniem wody, nie szczotką lub ścierką. I
          to tyle. Pozdr. Za rok daj znać, jak się spisuje.
          • Gość: Harry Re: ReII: Docieranie IP: 10.40.65.* 18.09.01, 13:30
            Gość portalu: JO napisał(a):

            > Możesz jeździć zupełnie normalnie od początku,
            > nawet pogonić autko już w pierwszej jego godzinie służby(...) Nie oszczędzaj
            > zbytnio
            > (...) Za rok daj znać, jak się spisuje.

            Jeśli jednak po roku takiego jeżdzenia autko będzie w stanie rozkładu, to
            przeslij rachunek do JO.
            Pozdr.
            • Gość: JO OK, Harry, czy znasz taki przypadek? IP: 212.244.170.* 18.09.01, 13:40
              Jeśli nie, też publicznie to przyznaj. Bo nie sztuką jest komuś dołożyć, sztuką
              jest natomiast wiedzieć coś więcej niż pisze książka. Pozdr. Daj znać jak
              zmienisz zdanie(za rok?).
              • Gość: Niknejm Re: OK, Harry, czy znasz taki przypadek? IP: *.pg.com 18.09.01, 13:48
                Gość portalu: JO napisał(a):

                > Jeśli nie, też publicznie to przyznaj. Bo nie sztuką jest komuś dołożyć, sztuką
                > jest natomiast wiedzieć coś więcej niż pisze książka. Pozdr. Daj znać jak
                > zmienisz zdanie(za rok?).

                Nie wiem, czy Harry zna. Ja znam. Opel Astra 1.4 16V. Po roku "docierania" w
                stylu "obrotomierz zawsze w czerwonym polu" pozacierały się elementy w głowicy
                silnika. Koszt naprawy oszacowano na 6500zł. Wystarczy?
                Swoją drogą nie świadczy to dobrze o Oplu. Według mnie objawem powinno być po
                prostu zwiększone zużycie silnika. A nie totalny "pad".

                Pozdrawiam,
                Niknejm

                • Gość: JO Nie, Niknejm, nie wystarczy... IP: 212.244.170.* 18.09.01, 13:58
                  Cytuję swój pierwszy post, w całości, nie zdania wybrane z kontekstu.
                  Przestudiuj go (to także tyczy Harry''ego) jeszcze raz, uważnie. W jakim sensie
                  użyłem tam słów o czerwonej kresce? I o forsowaniu auta? I o innych zaleceniach?
                  To tyle. JO.

                  >>Żadnego poparcia dla Grega. Możesz jeździć zupełnie normalnie od początku,
                  nawet pogonić autko już w pierwszej jego godzinie służby. Nie obciążaj go tylko
                  teściową i workami z ziemniakami. Miej na oku także temperaturę chłodziwa - nie
                  pozwalaj sięgnąć czerwonej kreski. Nie zaniedbaj wymiany oleju i filtrów
                  (wszystkich) na pierwszym przeglądzie, a jeśli nie żałujesz grosza (nie żałuj)
                  to po pierwszym tysiącu km. To wszystko. Nie oszczędzaj zbytnio (ale nie
                  forsuj - patrz o ziemniakach!) auta - jeśli ma się coś sypnąć, niech się sypie
                  w czasie gwarancyjnym, nie potem. Nie woskuj lakieru przez miesiąc - niech
                  oddycha, odparowuje, myj często strumieniem wody, nie szczotką lub ścierką. I
                  to tyle. Pozdr. Za rok daj znać, jak się spisuje.<<
                  • Gość: Niknejm Re: Nie, Niknejm, nie wystarczy... IP: *.pg.com 18.09.01, 14:07
                    Gość portalu: JO napisał(a):

                    > Cytuję swój pierwszy post, w całości, nie zdania wybrane z kontekstu.
                    > Przestudiuj go (to także tyczy Harry''''ego) jeszcze raz, uważnie. W jakim sensie
                    >
                    > użyłem tam słów o czerwonej kresce? I o forsowaniu auta? I o innych zaleceniach
                    > ?
                    > To tyle. JO.

                    Myle, ze moj przyklad dobrze obrazuje, iz sposob uzytkowania auta (zwlaszcza) w
                    poczatkach jego ''zycia'' nie jest obojetne dla jego ''zdrowia''.

                    Pozdrawiam,
                    Niknejm
                    • Gość: JO Darujcie, proszę... IP: 212.244.170.* 18.09.01, 14:35
                      ...ale nie umiem dyskutować o sprawach nie pojmowanych przez moich adwersarzy.
                      Niknejm, nie przeczytałeś jak prosiłem, nie zastanowiłeś się nad znaczeniem
                      choćby takich słów jak np. "jeździć zupełnie normalnie". Jazda na czerwonej
                      kresce nigdy nie jest jazdą normalną. I to prawda, że taka jazda szkodzi
                      zdrowiu, nie tylko aut. Ale nie przypisuj mi tego, że zalecam uprawianie takich
                      jazd. To bzdura, czy to dostatecznie rozumiesz? Mam nadzieję. JO po raz tu
                      ostatni.
                      • Gość: Niknejm Chyba sie nie zrozumielismy... IP: *.pg.com 18.09.01, 16:01
                        Gość portalu: JO napisał(a):

                        > ...ale nie umiem dyskutować o sprawach nie pojmowanych przez moich adwersarzy.
                        > Niknejm, nie przeczytałeś jak prosiłem, nie zastanowiłeś się nad znaczeniem
                        > choćby takich słów jak np. "jeździć zupełnie normalnie". Jazda na czerwonej
                        > kresce nigdy nie jest jazdą normalną.

                        Coz, to zalezy od punktu widzenia. Wielu ludzi twierdzi, ze jazda "w czerwonej
                        strefie" JEST NORMALNA i nie powinna zaszkodzic nowoczesnemu silnikowi z
                        wtryskiem, bo jest on wyposazony w odciecie paliwa i nie mozna go "przekrecic". I
                        chyba z tym (cho osobiscie - niechetnie) jestem jeszcze w stanie sie zgodzic. Co
                        nie umniejsza faktu, ze taka jazda rzeczywiscie zuzywa silnik bardziej. A jesli
                        ktos taki styl jazdy uwaza za normalny (jak juz mowilem - wielu jest takich), to
                        jest bardzo niewskazane docierac silnik w ten sposob. I o to mi chodzilo. Byc
                        moze wiec sie nie zrozumielismy - przyjelismy odmienne zalozenia.

                        Pozdrawiam,
                        Niknejm
          • Gość: Greg Re: ReII: Docieranie - do JO IP: *.pl 18.09.01, 14:27
            Dobra, JO, no to wez mi powiedz, co stracisz jezdzac te 3000km tak jak ja
            zaproponowalem, a ja Ci powiem potem, co zyskasz...
            P.S. Nie spodobalo mi sie, ze zaczales swoj post "zadnego poparcia dla Grega".
            Pozdroowka
            • Gość: JO Re IP: 212.244.170.* 18.09.01, 14:49
              Na szable czy pistolety? Jeszcze wyjątkowo odpowiem Tobie, Greg. Stracisz
              wszystko to, co zwykle traci się podczas jazdy na niedogrzanym silniku. Paliwo,
              szczelność układów, gładzie cylindrów, luzy łożysk. Wiele by wymieniać, może
              zrobią to inni? JO.
              • Gość: Greg Re: Re IP: *.pl 18.09.01, 15:06
                Gość portalu: JO napisał(a):

                > Na szable czy pistolety? Jeszcze wyjątkowo odpowiem Tobie, Greg. Stracisz
                > wszystko to, co zwykle traci się podczas jazdy na niedogrzanym silniku. Paliwo,
                >
                > szczelność układów, gładzie cylindrów, luzy łożysk. Wiele by wymieniać, może
                > zrobią to inni? JO.

                Drogi JO, nie na szable, nie na pistolety, ale na rzeczowe, poparte wiedza
                argumenty, ktorych jak widze zaczyna Ci brakowac.
                W ukladzie chlodzenia kazdego nowoczesnego silnika chlodzonego ciecza znajduje
                sie termostat. Silnik pracujac bez obciazenia na biegu jalowym, nawet zima
                wytwarza dostatecznie wiele ciepla aby ogrzac plyn chlodzacy znajdujacy sie w
                bloku i glowicy silnika do temperatury wymuszajacej otwarcie termostatu. Nie moze
                wiec byc tu mowy o niedogrzaniu jednostki napedowej.
                Nie wiem o jakie "uklady" ci chodzi?...niedogrzanie silnika moze miec bezposredni
                wplyw jedynie na prace ukladu smarowania, ale jak wczesniej zauwazylem nie ma ono
                prawa wystapic w silniku o sprawnym ukladzie chlodzenia. Tak tez odpada problem
                gladzi cylindrow. A dodam tylko, ze bardziej zaszkodzi im proponowany przez
                ciebie sposob eksploatacji niz nawet ewentualne niedogrzanie. Luzy
                lozysk....patrz "gladzie cylindrowe", to praktycznie ten sam problem ( no chyba,
                ze masz na mysli lozyska kol, ale nie sadze...). Ale na lozyska faktycznie trzeba
                uwazac, bo moga sie z nich kulki do miski olejowej wysypac...(IRONIA)
                Pozdrawiam
                Grzegorz
                P.S. Jesli odpowiedz na list jest dla Ciebie faktycznie problemem i wysilkiem, to
                nie mecz sie juz...
            • Gość: Darius To może wtrącę trzy grosze IP: 212.160.211.* 18.09.01, 14:53
              Otóż sprawa ma się tak, że w grudniu 99 roku nabyłem samochód (pierwszy nowy z
              salonu in my life) jako świeżo upieczony posiadacz przewertowałem manual no i
              otrzymałem info 1000 km spokojnie do 3000 obr/min i nie przeciążać silnika,
              znaczy się nie za nisko z obrotami. No i tak jeździłem znaczy się różnie z tym
              wychodziło, a po 1000 dałem mu w kopyto aż miło no człowiek nie mógł się
              doczekać aż pokręci. No stało się tak, że w styczniu 2001 znowu miałem nowy
              identyczny jak poprzedni (jeżeli chodzi o silnik) samochód do dotarcia no teraz
              to ja byłem pan świata wiedziałem, że 1000 to za mało, drugi tysiąc to też tak
              delikatnie trochę wyżej ale tak na 2/3 gazu 3 tysiąc to już tak na 80% gazu,
              potem new oleum i kopyto, znaczu się okres docierania zakończony. I musze rzec,
              że w zachowaniu silnika nie odczuwam zbytniej różnicy, obserwowalne efekty mogą
              wynikać z pobudek hmmm psychologicznych niż fizycznych, no może za 2 lata
              będzie coś więcej wiadomo nie wiem. Jedyne co potwierdziło mi się w praktyce to
              to, że na każde 1000 km dobrze jest tak minimum 100 zrobić kręcąc wysoko, ale
              bez przesady, żwawszy dzięki temu jest.
              • Gość: Niknejm Re: To może wtrącę trzy grosze IP: *.pg.com 18.09.01, 16:09
                Gość portalu: Darius napisał(a):

                > I musze rzec,
                > że w zachowaniu silnika nie odczuwam zbytniej różnicy, obserwowalne efekty mogą
                > wynikać z pobudek hmmm psychologicznych niż fizycznych, no może za 2 lata
                > będzie coś więcej wiadomo nie wiem.

                Tez tak przypuszczam. Efekty sposobu docierania silnika wychodza na jaw dopiero
                po jakims czasie. No chyba, ze mamy do czynienia ze wspomnianym przeze mnie
                przypadkiem ekstremalnym... Swoja droga niezly temat na prace magisterska :-) Ale
                potencjalny chetny musialby chyba rownolegle docierac 2 samochody i porownywac
                ich parametry na przestrzeni czasu... Tanio by to nie wyszlo :-)

                > Jedyne co potwierdziło mi się w praktyce to
                > to, że na każde 1000 km dobrze jest tak minimum 100 zrobić kręcąc wysoko, ale
                > bez przesady, żwawszy dzięki temu jest.

                Fakt. Ja z kolei po prostu jezdze w roznych zakresach obrotow. W zaleznosci od
                nastroju :-)

                Pozdrawiam,
                Niknejm
                • Gość: Andre Re: To może wtrącę trzy grosze IP: *.pcplus.com.pl 18.09.01, 20:29
                  A ja popieram Was wszystkich bo średnia arytmetyczna wypowiedzi iest całkiem
                  sensowna (prawda jak zwykle.......)
                  Natomiast z tym przymuleniem bo komputer chodził nie do tej szkoły to jakiś
                  bałach. Z tego co wiem to komputer realizuje program i reaguje na zmienne
                  pochodzące ze wszystkich czujników (a jest ich od cholery i będzie więcej)
                  W trakciie jazdy komputer niczego się nie nauczy (głupi taki)
                  Nie wykluczam rozbieżności parametrów poszczególnych egzemplarzy komputerów.
                  Może to to?
                  • Gość: Niknejm Re: To może wtrącę trzy grosze IP: *.pg.com 19.09.01, 09:16
                    Gość portalu: Andre napisał(a):

                    > Natomiast z tym przymuleniem bo komputer chodził nie do tej szkoły to jakiś
                    > bałach. Z tego co wiem to komputer realizuje program i reaguje na zmienne
                    > pochodzące ze wszystkich czujników (a jest ich od cholery i będzie więcej)
                    > W trakciie jazdy komputer niczego się nie nauczy (głupi taki)

                    Obawiam sie, ze Twoje informacje sa niepelne. Popytaj mechanikow (dobrych)
                    specjalizujacych sie w elektronice samochodowej. Np. w Hondach komputerek ma
                    pamiec, ktora pozwala mu zachowywac sobie dane o zmieniajacych sie warunkach
                    eksploatacji. Dzieki temu ustawienia moga byc modyfikowane. A jesli np. odetniesz
                    zasilanie od kompa na czas jakis, pamiec zostanie wykasowana i komputerek
                    musi "uczyc sie" (w "") od nowa.

                    Pozdrawiam,
                    Niknejm
                    • Gość: MS Re: To może wtrącę trzy grosze IP: *.rzesa.rzeszow.pl 19.09.01, 11:24
                      Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                      > Gość portalu: Andre napisał(a):
                      >
                      > > Natomiast z tym przymuleniem bo komputer chodził nie do tej szkoły to jaki
                      > ś
                      > > bałach. Z tego co wiem to komputer realizuje program i reaguje na zmienne
                      > > pochodzące ze wszystkich czujników (a jest ich od cholery i będzie więcej)
                      > > W trakciie jazdy komputer niczego się nie nauczy (głupi taki)

                      Dokładnie tak jest

                      > Obawiam sie, ze Twoje informacje sa niepelne. Popytaj mechanikow (dobrych)
                      > specjalizujacych sie w elektronice samochodowej. Np. w Hondach komputerek ma
                      > pamiec, ktora pozwala mu zachowywac sobie dane o zmieniajacych sie warunkach
                      > eksploatacji. Dzieki temu ustawienia moga byc modyfikowane. A jesli np. odetnie
                      > sz
                      > zasilanie od kompa na czas jakis, pamiec zostanie wykasowana i komputerek
                      > musi "uczyc sie" (w "") od nowa.
                      >
                      Trochę się znam na mikrokomputerach samochodowych, więc muszę uściślić Wasze
                      informacje.
                      Niestety nie słyszałem o takim, który uczy się stylu jazdy kierowcy. Po prostu
                      realizuje pewien algorytm na podstawie informacji z czujników. Tak jest w Hondzie
                      i wszystkich innych dzisiaj produkowanych z wtryskiem. Jak każdy komputer zawiera
                      pamięć RAM w której są przechowywane parametry korygujące zależne od
                      indywidualnych właściwości silnika, głównie od stopnia zużycia, jakości paliwa.
                      Po zaniku zasilania następuje skasowanie tej pamięci. Nie jest to zdarzenie
                      krytyczne, komputer od nowa uzupełni te informacje, a w dalszej pracy będzie je
                      poprawiał. Jak ktoś chce, by silnik właściwie pracował od początku zaniku
                      zasilania wystarczy po rozgrzaniu go na biegu jałowym zrobić jeszcze jeden zanik
                      i po podłączeniu potrzymać go jakieś 30 sekund bez dodawania gazu. Komputer
                      wprowadzi dane do pamięci po analizie pracy silnika.
                      Inna sprawa jest z automatycznymi skrzyniami biegów, tam rzeczywiście komputer
                      analizuje styl jazdy kierowcy ale chodzi tu tylko o zmianę biegów -tu nie mam
                      doświadczeń -chyba tylko w droższych samochodach.
                      Pozdrawiam MS
                      • Gość: Niknejm Re: To może wtrącę trzy grosze IP: *.pg.com 20.09.01, 10:12
                        Gość portalu: MS napisał(a):

                        > Niestety nie słyszałem o takim, który uczy się stylu jazdy kierowcy. Po prostu
                        > realizuje pewien algorytm na podstawie informacji z czujników. Tak jest w Hondz
                        > ie i wszystkich innych dzisiaj produkowanych z wtryskiem. Jak każdy komputer
                        > zawiera pamięć RAM w której są przechowywane parametry korygujące zależne od
                        > indywidualnych właściwości silnika, głównie od stopnia zużycia, jakości paliwa.

                        Profesjonalista w tej dziedzinie nie jestem, ale o tym 'uczeniu sie' stylu jazdy
                        slyszalem juz od kilku ludzi pracujacych w serwisach Hondy. Ale nie upieram sie,
                        bo materialow zrodlowych nie mam. :-)

                        Pozdrawiam,
                        Niknejm
    • Gość: trurl Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.09.01, 20:11
      Wydaje mi się że wszystkie te dywagacje nie mają sensu.Po prostu przestrzegaj zaleceń producenta
      zawartych w instrukcji .Zakładam z dużą dozą prawdopodobieństwa że nie pisali jej kretyni ani sabotażyści
      tylko ludzie wiedzący co i jak produkują.Czy czytając w instrukcji np. magnetowidu że nie należy go polewać
      wodą zastanawiasz się czy to prawda ? PZDR.
      • Gość: ARAFAT DOSWIADCZONY!!! IP: 10.10.10.* / *.vx.pl 19.09.01, 22:14
        W swoim życiu docieram właśnie trzecie auto tj. Laguna 1.8 II 16v. Wcześniej
        dotarłem megana 1.4 i 1.6 a robiłem następująco: Pierwszy 1000 nie
        przekraczałem 3500 obrotów lub 130 km\h delikatnie hamując... natomiast po 1000
        nie było litośći. Oba dotarte auta (1.4 sprzedałem 80 tys km) 1.6 72 tys km
        jeżdzą rewelacyjnie! A z tym pałowaniem po tysiący to chyba cos w tym jest
        skoro obydwa megany 1.4 i 1.6 są niewiele szybsze od rówieśników (jest tu paru
        świrów Renault i robimy sobie porównania). Fakt po tysiący każde z aut wyło
        niemiłośiernie od 4000 obrotów ale to jakieś tylko 200 km potem ucichły. Tak
        też jest z Laguna mam właśnie 2500 km i juz auto idzie coraz lepiej i mniej
        pali ok. 0,5 litra na 100 tj. 10 zamiast 10,5. I zdecydowanie !!! ucichło. Może
        się myle ale u mnie taka technika sie sprawdza a nie ma lepszej weryfikacji niż
        empiria...
        Pozdrawiam aha i nie lubie Bin Ladena jemu dałbym Baleno co hamuje na ciepło z
        obciążeniem 113,5 metra i póścił na serpentyny górskie żeby sie ze mną
        mieszał :)
    • Gość: ciemny Re: IP: 212.244.170.* 20.09.01, 07:21
      Wyjaśnijcie uczeni kierowcy mnie ciemnemu - z jakichże to powodów w pierwszym
      1000 km nalezy d e l i k a t n i e hamować? Nie zwyczajnie, jak codzień, tylko
      właśnie delikatnie?
      • Gość: Rycho Re: IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 20.09.01, 08:35
        Gość portalu: ciemny napisał(a):

        > Wyjaśnijcie uczeni kierowcy mnie ciemnemu - z jakichże to powodów w pierwszym
        > 1000 km nalezy d e l i k a t n i e hamować? Nie zwyczajnie, jak codzień, tylko
        > właśnie delikatnie?
        Tarcze,klocki,szczęki i bębny przy delikatnym hamowaniu w pierwszej fazie
        eksploatacji docierają się wzajemnie równiej i dokładniej w związku z czym w
        póżniejszym okresie hamulce są nieco skuteczniejsze oraz trochę więcej kilometrów
        się na nich przejedzie.
        • Gość: Bibbon A JAK DOCIERAC TDI IP: 195.94.222.* 20.09.01, 09:12
          Panowie! Jak w pyatniu. Czy docieranie TDI rozni sie od docierania benzyny?
          Rozumiem, ze to nie te obroty, ale moze jest tez cos innego na rzeczy? Dzieki
          za odpowiedz.

          Bibbon
        • Gość: ciemny Re:Re IP: 212.244.170.* 20.09.01, 09:41
          Bo pomyślałem sobie, że się hartują. Czy to znaczy, że po wymianie klocków
          ponownie należy przez 1000 hamować delikatnie?
          • Gość: Niknejm Hamulce - 1000 nie, ale 500 mechaniory zalecaja... (n/t) IP: *.pg.com 20.09.01, 10:06
          • Gość: Rycho Re:Re IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 20.09.01, 15:15
            Gość portalu: ciemny napisał(a):

            > Bo pomyślałem sobie, że się hartują. Czy to znaczy, że po wymianie klocków
            > ponownie należy przez 1000 hamować delikatnie?
            Za każdym razem jest ta sama sytuacja z tą różnicą ,że przy wymianie samych
            klocków tarcza już jest nieco zużyta iklocek trochę dłużej się dociera,a potem
            starcza na krócej niż przy wymianie kompletu.
            • Gość: Koli Re:Re IP: *.chello.pl 20.09.01, 19:22
              Jak docierać?
              Normalnie.
              Tzn. jeździć NORMALNIE. Nie pierdzielić się w nie przekraczanie iluśtam
              obrotów, ale i nie przesadzać (ciągła jazda na czerwonym polu).
              Silnik ma pracować w swoich normalnych warunkach (zmiana biegu powyżej max.
              momentu obrotowego).
              Czasami przyspieszyć dość dynamicznie do cirka jebaut 4500 - 5000 obr/min.
              Jak najbardziej hamować silnikiem i patrzeć na drogę, a nie na obrotomierz.
              Ja swoim zrobiłem ok. 750 km jeżdżę normalnie. Ruszam z pod świateł jak każdy
              inny, wyprzedzam (obroty max. 5000), hamuję, znów przyśpieszam ot normalna
              jazda.
              Co do zachowania owych 3500 obr. nie wiem jak w innych samochodach ale w moim w
              tym momencie zaczynaja się max. moment obrotowy, jakbym miał jeździć tyle na
              max. to po zmianie biegu miałbym ok 1500, a wtedy to silnik się poprostu dławi.
              Najniebezpieczniejsze są zjawiska redukcji biegów na niższy (staraj sie tego
              unikać) z powodu gwałtownej zmiany obiążenia silnika. Z tym się wiąże również
              ciąganie przyczep i jazda samochodem załadowanym na maxa.
              Jeździj normalnie a nic Ci się nie stanie i samochód będzie Ci służył przez
              długie lata.
              PZDR
              • Gość: JO Nareszcie normalna rada! IP: 212.244.170.* 21.09.01, 09:01
                Pozdrawiam Cię, Koli!
            • Gość: Franek Re:Re IP: *.mannesmann.de 21.09.01, 11:33

              > > Bo pomyślałem sobie, że się hartują. Czy to znaczy, że po wymianie klockó
              > w
              > > ponownie należy przez 1000 hamować delikatnie?
              > Za każdym razem jest ta sama sytuacja z tą różnicą ,że przy wymianie samych
              > klocków tarcza już jest nieco zużyta iklocek trochę dłużej się dociera,a potem
              > starcza na krócej niż przy wymianie kompletu.

              Pomyliles skutek z przyczyna:)))
              Po wymianie klockow ze wzgledu na to iz tarcza nie jest rowno przytarta nowe klocki musza sie 'ulozyc' co oznacza
              ze na poczatku hamowanie bedzie mniej skuteczne (klocek nie bedzie przylegal cala powierzchnia do tarczy), dlatego
              nalezy uwazac przy hamowaniu, mocniejsze hamowanie nawet wskazane by wszystko pozadnie sie dotarlo...
              • Gość: ciemny Re:Re:Re:Re:Re..... IP: 212.244.170.* 21.09.01, 12:04
                No to ja, ciemny, już zupełnie nic nie rozumiem: Tarcze i klocki nowe i
                gładkie - trzeba delikatnie (żeby broń boże nie porysować?), tarcze nowe klocki
                stare - delikatnie (co tu się ma dopasować, tarcza czy klocek?), tarcze stare
                klocki nowe - delikatnie (a może nie?)... Ludzie - zdecydujcie się bo narazie
                przestaję hamować wogóle. Też źle?
                • Gość: OLA BIEGI BIEGI IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.01, 12:38
                  A CO Z BIEGAMI ? CZY MACIE JAKIES ZALECENIA TYPU ŻE NA 5 TEŻ PRZEZ JAKIŚ CZAS
                  NIE WOLNO JEZDZIC CZY MOZE WRĘCZ PRZECIWNIE TRZEBA JAK NAJWIĘCEJ ??

                  KTOŚ WYŻEJ MÓWIŁ O NIEBEZPIECZEŃSTWIE REDUKCJI NA NIŻSZY ??
                  A JAK TO NAJLEPIEJ ROBIĆ JAK TRZEBA PRZED ZAKRĘTEM WYREDUKOWAĆ???
                  • Gość: Greg Re: BIEGI BIEGI ;-) IP: *.pl 21.09.01, 14:14
                    Gość portalu: OLA napisał(a):

                    > KTOŚ WYŻEJ MÓWIŁ O NIEBEZPIECZEŃSTWIE REDUKCJI NA NIŻSZY ??
                    > A JAK TO NAJLEPIEJ ROBIĆ JAK TRZEBA PRZED ZAKRĘTEM WYREDUKOWAĆ???

                    No jak to jak...? Zwyczajnie...opoznione hamowanie, prawa stopa palcami na pedale
                    hamulca, a pieta na gazie. Jak obroty spadna do okolo 4500 szybkim ruchem
                    uderzamy w dzwignie biegow wrzucajac luz ( bez sprzegla!), teraz szybki miedzygaz
                    pieta prawej stopy i na polsprzegle zdecydowanym uderzeniem wbijamy nizszy bieg.
                    Jednoczesnie gaz w podloge i puszczamy sprzeglo...i do nastepnego zakretu...:-)

                    To wszystko to oczywiscie zarty, choc niektorzy tak jezdza...;-)
                    Pozdrawiam
                  • Gość: Koli Re: BIEGI BIEGI IP: *.chello.pl 22.09.01, 14:34
                    Pozdrówka JO!
                    Gość portalu: OLA napisał(a):

                    > KTOŚ WYŻEJ MÓWIŁ O NIEBEZPIECZEŃSTWIE REDUKCJI NA NIŻSZY ??
                    > A JAK TO NAJLEPIEJ ROBIĆ JAK TRZEBA PRZED ZAKRĘTEM WYREDUKOWAĆ???
                    Olu!
                    Przeczytaj mój post wyżej. Jeżeli zamontowano w twoim samochodzie pięciobiegową
                    skrzynię to nie po to żebyś się mogła pochwalić koleżankom. Jeździ się na
                    wszystkich biegach!!!! Od samego początku do końca :}

                    Nie powinno się redukować "gwałtownie" tzn. jedziesz na czwórce ok 90 km/h.
                    i redukcja na tróję żeby dać w pedał, obroty gwałtownie skaczą na 5500 (następuje
                    gwałtowne przeciażenie), a jak ktoś nie do końca potrafi, to silnik
                    najpierw "zdławi" a potem mało co go nie wyrwie.
                    Takie zjawiska są najniebezpieczniejsze.
                    PZDR

                    • Gość: ola Re: BIEGI BIEGI-2 sposoby IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 09:29
                      Dzięki Chłopaki, wypowiedź Grega jest naprawdę super ale meerytorycznie odniosę
                      się raczej do następnej.

                      Moi koledzy redukują co najmniej na dwa sposoby i każdy przekonuje że on robi
                      najlepiej a rzecz wygląda tak :
                      jeden jedzie na tej 4 z 70/80 i tak aż do zakrętu tyle że puszcza gaz, auto
                      dotacza się do zakrętu i wtedy prędkość jest wystarczająco mała żeby 2 wrzucić.

                      a drugi stopniowo , trochę hamulca, i 3 , znów troche chamulca i 2 i już na 2
                      dojeżdża do zakretu.

                      Jednym slowem jeden dojeżdża na 4 bez hamowania i wtedy jednorazowo redukuje a
                      drugi stopniowo do tego dochodzi

                      I co wy na to - który ma rację ...?????
                      • Gość: Greg Re: BIEGI BIEGI-2 sposoby IP: *.pl 24.09.01, 11:38
                        Droga Olu, dzieki za uznanie...:-)
                        A tak serio, to zaproponuje Ci takie rozwiazanie. Przykladowo jedziesz sobie
                        70km/h na IV biegu...i zamierzasz skrecic w prawo w boczna uliczke. Tak
                        wiec...w odpowiedniej odleglosci zdejmujesz stope z ped. gazu i przenosisz ja
                        nad hamulec. Hamujesz lub nie, to zalezy w jakiej jestes odleglosci ( osobiscie
                        polecalbym wykonywanie tego manewru tak, zeby do skretu dojezdzac hamujac, bo
                        wtedy wszystko to trwa krocej i ludzie za toba sie nie wkurzaja :-) ). Skret
                        bedziesz wykonywac na drugim biegu...ale caly czas masz jeszcze wlaczony IV.
                        Przy okolo 40 km/h wrzucasz luz, a przy ok. 20 - 30 km/h ( to zalezy od
                        samochodu - chodzi o predkosc z jaka normalnie pokonujesz zakret 90 stopni )
                        wrzucasz dwojke, teraz delikatnie mozesz dodac gazu i powoli puszczasz sprzeglo
                        ( chodzi o to, zeby nie szarpac samochodem, jesli chcesz mozesz po prostu
                        powoli puszczac sprzeglo bez dodawania gazu - wtedy przyhamujesz silnikiem ) i
                        na II biegu skrecasz sobie w prawo. Wykonanie wszystkiego trwa 5 razy mniej niz
                        przeczytanie tego wywodu, a zapewniam Cie, ze jest to najbezpieczniejszy
                        i "nieniszczacy" samochodu sposob.
                        A teraz na przyklad wyprzedzanie, ktore wymaga redukcji biegu na nizszy. Wtedy
                        caly manewr wykonasz utrzymujac silnik na wyzszych obrotach, a to oznacza ( w
                        uproszczeniu ) wieksza moc i lepsze przyspieszenie. No wiec znowu jedziesz
                        sobie 70 km/h na IV biegu, a przed toba wlecze sie 60 km/h BMW Z3 :-).
                        Proponuje zrobic tak: odsuwasz sie troszke od niego do tylu, zeby miec miejsce
                        na rozpedzenie sie jeszcze na swoim, prawym pasie. A teraz ( pomijam juz
                        wszelkie inne kwestie, czyli czy nikt nie jedzie z naprzeciwka etc.) wciskasz
                        sprzeglo i przesuwasz drazek zmiany biegow z polozenia IV na III. Teraz przed
                        puszczeniem sprzegla dodajesz gazu i powoli puszczasz sprzeglo ( ponowmie
                        chodzi o to, zeby zrobic to z wyczuciem...za malo gazu albo wcale - auto zwolni
                        gwaltownie przy puszczaniu sprzegla, za duzo gazu - szarpnie do przodu -
                        kwestia wyczucia i wprawy...) jestes juz na III a obroty silnika sa troche
                        wyzsze od tych, na ktroych normalnie sie jezdzi...i dobrze teraz gazu, na swoim
                        pasie rozpedzasz sie i wyjezdzasz na lewy pas wyprzedzajac BMW. Powrot na prawy
                        pas i IV. Koniec :-)
                        Pozdrawiam
                        Grzegorz
                        Mam nadzieje, ze ktos cos jeszcze doda...
                        • Gość: JO Do oli: BIEGI-1000sposobów, tylko po co?! IP: 212.244.170.* 24.09.01, 12:01
                          Droga Olu, zapamiętałaś wszystko dokładnie, co greg napisał i przyrzekasz, że
                          zastosujesz przy najbliższej okazji wszystko słowo w słowo? Byłabyś geniuszem z
                          pamięcią wielkości Koloseum. Przestrzegałem w którymś z wątków przed nadmiarem
                          szumu informacyjnego. Niestety ludzie uprawiają słowotwórstwo bez oglądania się
                          na szum jaki przy tym tworzą, szum zupełnie zbędny, bo nic nie komunikujący.
                          Aby nie powielać wytykanych przykładów - powiem Ci tylko jedno : nie bierz
                          zbytnio do serca różnych, zwłaszcza tych obszerniejszych, rad i kieruj swoim
                          autkiem jak Ci rozsądek oraz instruktor jazdy nakazuje a przekonasz się bardzo
                          szybko, że robisz to coraz sprawniej, lepiej i bezpieczniej. Zapewniam: sama
                          wypracujesz najlepsze dla siebie sposoby posługiwania się "sterami" auta i
                          znajdziesz w tym swój własny styl. Czego Ci życzę jak najszczerzej. JO.
                          • Gość: ola Re: Do oli: BIEGI-1000sposobów, tylko po co?! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 14:16
                            Dzięki, rzeczywiście greg może nazbyt szczegółowo to oppisał - ale pamiętaj że
                            kobiety przywiązują uwagę do szczegółów- haha, no a naprzykład o tym żeby na
                            luzie podjażdżać do skrzyrzowania to raczej nie słyszałam /chyba że z górki i
                            po to zeby na paliwie oszczędzić/ .

                            no i nigdy nie zaszkodzi rad posłuchać - pozdrawiam was obu !!!
                        • Gość: ola Re: a co z parkowaniem IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 14:26
                          jeszcze jedno z czym mam problemy - to znaczy wszystko jest ok ale chciałabym
                          jeżdzić dobrze i nie męczyć autak nie potrzebnie- no więc na jakim biegu ,
                          Panowie doświadczeni kierowcy powinno sie parkować , zwłaszcza prostopadle- na
                          1 czy 2, na placu jest na 1 i półsprzęgle ale czy w normalnych warunkach da sie
                          tak robić ?

                          problem w tym że jadąc na 2 czasem zdaża mi się go udusić bo rozglądając się na
                          boki nie zdążę 1 wrzucić no a wciskając ciągle to sprzęgło to chyba też nie za
                          dobrze - bo się niszczy...

                          Czekam na podpowiedż - może od grega ???
                          • Gość: Greg Re: a co z parkowaniem JO i Ola IP: *.pl 24.09.01, 18:49
                            Bardzo prosze...Olu, nie sluchaj glupich ludzi, ktorzy zmyleni Twoim pytaniem
                            chcieli zwyczajnie pomoc...sluchaj Pana JO - induwidualisty motoryzacyjnego -
                            wypracuj "Swoj wlasny styl" parkowania i doprowadzaj go do perfekcji. Ja
                            proponuje polaczyc parkowanie z przewrotem prez dach i piruetem na antenie - to
                            dopiero bedzie niepowtarzalne...aha..."i nie zapomnij o kierunkowskazach".
                            Szanowny JO, fajnie, ze sie pojawiles, czuje sie zaszczycony, ze i tym razem
                            zrobiles wyjatek i odpowiedziales na jakis post...a ja czekam na Twoja
                            odpowiedz co do "docierania silnika" ( patrz 18.09.2001 15:06 ).
                            Pozdrawiam i zycze wielu spektakularnych sukcesow za kierownica
                            Grzegorz
                            • Gość: ola Re: a co z parkowaniem JO i Ola IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 08:36
                              Greg , nie chciałam Cię urazić - uważnie przeczyytałam Twoje rady i wcale nie
                              zamierzam ćwiczyć piruetów - zdecydowanie wolę merytoryczne spraawdzone
                              sposoby - pozdrowionka
                            • Gość: JO Re: Greg, JO i Ola IP: 212.244.170.* 25.09.01, 09:17
                              Nareszcie dało się przeczytać coś krótkiego i rozsądnego.Dowcipnego przy tym.
                              Tyle, że wbrew zamierzeniu - rada, aby "wypracować i doskonalic swój styl"
                              strzeliła tu w dziesiątkę. Mnogość sytuacji podczas parkowania niweluje często
                              w zarodku zamierzony sposób wpasowania się w jedyne akurat wolne miejsce i
                              trzeba szybko improwizować aby je zająć. Nie ma reguł, skąpe możliwości
                              manewrowania narzucają szybkość dojazdu, skrętu i wjazdu na poletko parkowe.
                              Osobiście często dojeżdżam tak, aby parkować tyłem - samochód tak prowadzony
                              jest zwrotniejszy. Dojdziesz, Olu i do tego, kiedy będziesz musiała wcisnąć się
                              między pojazdy parkujące wzdłuż.
                              Teraz "docieranie". Kończąc swój przywołany post, nie życzyłeś, Greg, abym
                              odpowiadał. Ale skoro teraz się upominasz...
                              Termostat, jak ci wiadomo nie steruje temperaturą płynu chłodzącego, lecz tylko
                              jego obiegiem. Otwiera przepływ płynu przez chłodnicę już przy 70 C, w
                              niekórych autach 75 C. I tu koniec jego działania. Dalszy wzrost temperatury
                              zależy od sposobu jazdy. Aby silnik czuł się komfortowo, potrzeba trochę
                              wyższych temperatur. Inaczej jest NIEDOGRZANY, o czym pisałem. Z niedogrzaniem
                              wiążą się niekorzystne relacje luzów łożyskowych, smarowanie zbyt chłodnym
                              (gęstym) olejem, miejscowe spiętrzenia termicznych naprężeń elementów
                              instalacji (np. układu podawania paliwa do zespołu wtryskowego) i t.p., dalej
                              nie wymieniam bo jest tego wiele. Sumując: powolna, przesadnie delikatna jazda
                              w okresie docierania bardziej "rujnuje" silnik, aniżeli normalna, codzienna
                              (ale nie na czerwonych kreskach rzecz jasna)eksploatacja. Ważne przy tym -
                              podkreślam kolejny raz - jest dotrzymanie terminu pierwszej wymiany oleju. Dla
                              wypłukania tego co olej zebrał.
                              Myślisz, Ola, że przenosiny na własny wątek zdezorientują "poradników z
                              zakrętem"? Nic złudniejszego, znajdą Cię i tam. Pozdrawiam bez wyjątków.
                              • Gość: ola Re: Greg, JO i Ola IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 11:26
                                ależ skąd tylko miałam wyrzuty że zabieram wątek autorowi który o docierania a
                                nie o zakręty pytał- no i rzeczywiście się wkurzyl i napisał że z jego pytania
                                zrobiła sie nauka jazdy-
                        • Gość: malko Re: zapomniałeś o kierunkowskazach przed skętem i hamowaniem IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 15:35
                          Wielu o tym zapomina, a potem są kłopoty...
    • Gość: leman Dzieki za wszystkie rady... IP: *.man.poznan.pl 24.09.01, 16:25
      Dzieki wielkie za wszystkie rady (szczegolnie za te dotyczace
      docierania auta). Czytajac jednak ostatnie posty odnosze
      wrazenie, ze watek "Docieranie samochodu" zmienil tytul na
      "Nauka jazdy w teorii" :)
      pozdro all
      • Gość: Andre Re: Dzieki za wszystkie rady... IP: *.pcplus.com.pl 24.09.01, 22:00
        Gość portalu: leman napisał(a):

        > Dzieki wielkie za wszystkie rady (szczegolnie za te dotyczace
        > docierania auta). Czytajac jednak ostatnie posty odnosze
        > wrazenie, ze watek "Docieranie samochodu" zmienil tytul na
        > "Nauka jazdy w teorii" :)
        > pozdro all

        No to co?
        Docieramy od nowa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka