Gość: Ralph
IP: *.bielsko.dialog.net.pl
03.09.02, 12:36
...jadę sobie sielską asfaltówką gdzieś za miastem, po bokach zielone drzewka
jak na wiosnę, koło mnie ojciec i coś sobie gadamy. Aż tu nagle wyprzedza
mnie na trzeciego jakiś bałwan- tato klnie na pacjenta na czym świat stoi, ja
utwierdzam się w przekonaniu, że na drodze to trzeba uważać jak diabli...
Po chwili z kolei ja zabieram się za wyprzedzanie- ale nagle z bocznej
uliczki po lewej wyjeżdża samochód. Spoko, myślę, jest daleko, zdążę:) ale
ten tak przyśpieszył, że ledwo się przed nim wbiłem! choć drobnego obtarcia
nie udało się uniknąć. Wysiadam, sprawdzam, przecieram ślad na moim lakierze-
ten znika. Na tamtym wozie robię podobnie z tym samym efektem, chociaż gość
chce mnie naciągnąć na jakieś stare zadrapanie. Nie daję się, gość rezygnuje
i rozjeżdżamy się w swoje strony.
Co to może znaczyć?
PS.Opel Corsa C (groszkowa zieleń) zmienia się w międzyczasie w starego
Malucha (ok. '90). W środku jechała rodzina- babcia, 2dzieci z mamą, i
oczywiście kierowca.
Niech mi to ktoś wytłumaczy...