emes-nju
06.12.05, 11:07
Od kilku dni obserwuje w Warszawie niespotykana aktywnosc policji drogowej.
Pierwszym sygnalem, ze cos jest inaczej niz zwykle, byly 3 (slownie trzy) radiowozy z radarami, ustawione przy tej samej dwujezdniowej drodze w odstepach ok. 1 km (wiadomo, ze po minieciu radaru wiekszosc kierowcow daje buta, a tu niespodziewajki - dwie). Oczywiscie radarowcy stali ukryci (np. na przystankach autobusowych - ciekawe jak sie to ma do przepisow?) i oczywiscie na "nitce" o mniejszym natezeniu ruchu. W koncu nie chodzi o bezpieczenstwo, tylko o to, zeby kierowca zaplacil mandat - na drodze o mniejszym ruchu sklonnosc do przekraczania predkosci jest wieksza (ale zagrozenie jakie ten proceder ze soba niesie jest mniejsze niz w gestym ruchu), a i auto jadace za szybko latwiej "wyhaczyc".
Potem napiecie stopniowo roslo. W poniedzialek radiowoz stal przy drozynce, ktora dojezdza sie do glownej drogi. A dzis, w drodze do pracy, widzialem 3 radiowozy stojace z "klientami" na poboczu.
Nowa waaaadza robi porzadki? Nastala epoka szeryfow?