auto na mrozie

11.01.06, 21:29
Czy tez tak macie, ze jak ruszacie rano spod bloku samochodem, ktory stoi pod chmurka na mrozie, to wam auto jakby ospale chodzilo? Np. biegi wrzuca sie mulowato, wszystko jest takie, jakby wszystkie samry i plyny w aucie pozamarzaly, i dopiero po kilku minutach auto sie rozkreca, w miare jak sie rozgrzewa.
    • loyezoo Re: auto na mrozie 11.01.06, 22:38
      W miarę normalne.Po prostu smary,oleje itp. gęstnieją.Obecnie ujeżdżam nówkę
      (300km przebiegu) vw T5 po odpaleniu przez 5-7 sekund "kuleje" na wolnych
      obrotach.Widać tak ma być:)
      • black.iron Re: auto na mrozie 11.01.06, 23:35
        ja z kolei nie lubie mrozu dlatego, ze mi zaczynaja plastiki trzeszczec w aucie
        • harverster_of_sorrow Re: auto na mrozie 11.01.06, 23:50
          black.iron napisał:

          > ja z kolei nie lubie mrozu dlatego, ze mi zaczynaja plastiki trzeszczec w aucie

          I tu się ujawnia przewaga starych "Francuzów" - w mojej R19 plastiki trzeszczą niezależnie od aury i pory roku, więc mróz nie wpędza tu właściciela w żaden dyskomort psychiczny ;-))))
          • chaperone Re: auto na mrozie 12.01.06, 17:23
            a wiec to stad ten trzask w aucie kiedy jest mroz! a myslalam, ze juz samochod sie zetsrzala i trzeszczy ze starosci, a on z mrozu.
            • skyddad Re: auto na mrozie 13.01.06, 04:29
              Prawidlowo przygoptowane auto na mrozie nie trzaska ani nie sapie.
              1-silnik wlasciwy olej syntetyczny.
              2-skrzynia biegow wlasciwy olej syntetyczny.
              3-utzrymany sprawny hamulec reczny.
              4- wymieniony w wlasciwym czasie olej w servie kierownicy.
              5-wymieniony w czasie plyn chlodniczy.
              6-wymieniony w czasie plyn hamulcowy.
              Po starcie w minus -30C i po jednej minucie ruszamy jak w lecie,lekko sie toczy
              i cichutko mruczy.jezeli jest szarpniecie tzn opony przymarzlydo
              sniegu.Stawialismny wieczorem jak posuadaly temnperature powyzej zera a pozniej
              sonbie przymarzly,.nalezy wolno i spokoj nie je oderwac czyli ruszyc.
              Pzdr.Sky.
              P.S Czesto jestem w zimie na polnocy w takich temperaturach i naprawde niema
              problemu.W tym kierunku technika rowniez poszla naprzod.
              • kali.gulla Re: auto na mrozie 13.01.06, 07:59
                No a co ja mam zrobić posiadając maluszka?
                > 1-silnik wlasciwy olej syntetyczny
                Hmmm, chyba bym dolewał co 10 km
                >2-skrzynia biegow wlasciwy olej syntetyczny
                W skrzyni prawie nie mam oleju i jeździ, to chyba mnie nie dotyczy
                > 3-utzrymany sprawny hamulec reczny
                hehe, w maluszku akurat mamm sprawny, bo niedawno robiłem, ale jak nie miałem
                wogóle to też mi nie trzeszczał
                > 4- wymieniony w wlasciwym czasie olej w servie kierownicy
                No to mnie w takim razie ten punkt nie boli
                > 5-wymieniony w czasie plyn chlodniczy
                Jak wyżej
                > 6-wymieniony w czasie plyn hamulcowy.
                OOOO, tego nie zrobiłem, ale on też mi nie trzeszczy

                Nie ma to jak mieć prosty samochód:)

                A tak swoją drogą to poniżej -5 przez pierwsze parę kilometrów to trzeszczy i
                ma stuki takie jakby się cały przód odrywał :)
                Ale to tylko gumiane elementy zawieszenia twardnieją na kamień.
              • pawro2001 Re: auto na mrozie 13.01.06, 10:23
                4- wymieniony w wlasciwym czasie olej w servie kierownicy

                Własnie a co to jest to servo?Pytam całkiem poważnie, bo spotkałem juz na forum
                tę nazwę a jak długo jeżdżę (a długo) różnymi samochodami, to nie słyszałem
                nigdy o czyms takim.
                • ml_500 Re: auto na mrozie 13.01.06, 11:45
                  servo czyli uklad wspomagania kierownicy
                  • pawro2001 Re: auto na mrozie 16.01.06, 11:57
                    Dzięki , nigdy bym na to nie wpadł.
Pełna wersja