trypel
20.07.06, 10:36
Taka mała kryptoreklama. Pierwszy raz zrobiłem nią traską wakacyjną. 4000 km w
12 dni po Europie Wschodniej. Ogólnie jedyny zarzut to fotele - ciężko ustawić
i po 400-500 km zaczyna drętwieć prawa noga :) a poza tym sam miód - cała
trasa na 4 tankowaniach. Ponieważ nie lubię płacić mandatów zwłaszcza kiedy są
poprzedzone nogocjacjami z rumuńskimi policjantami więc jechałem w miarę
poprawnie - 100-110, na autostradach 140 max. Srednie spalanie z całej trasy
to 5,6 :):):) cały czas z włączoną klimatyzacją. Najbardziej bałem się
Karpatów - tam gdzie jazda motocyklem była przyjemnością tam samochodem mogłem
wepchać się w niezłe bagno - długie podjazdy z ciężarówkami... zakręty...
zakręty... Okazało się że 150 km wystarcza do bardziej niż sprawnego
wyprzedzenia i to obciążonym samochodem i to zazwyczaj na III lub IV biegu
(przedział 50-100 km/godz), co ciekawe w nowoczesnym dieslu trzeba zrewidować
opinię że zjezdzamy z góry na tym biegu na którym podjezdzaliśmy. Po prostu na
IV biegu silnik praktycznie nie hamuje z góry i trzeba było się posługiwać III
a nieraz i II. Nawet podjazd na Trasę Fogaraską był robiony bez problemu na
III a zjezdzałem na II całą drogę.
Tradycyjnie okazało się że po minięciu naszej południowej granicy na drogach
zaczyna się kultura przez duże K, żadnego pchania się na trzeciego, żadnego
wymuszania a turysta na obcej rejestracji traktowany jest jak święta krowa
nawet przez policję. Paliwo lepsze... drogi główne również. Przyjemny wyjazd
do powtórzenia w przyszłym roku :)