Gość: Leu
IP: gateway.d* / 10.3.36.*
17.02.03, 12:58
Jechałem sobie za samochodem prowadzonym, jak sie później okazało, przez
panikarza. Jechaliśmy z przepisową w danym miejscu prędkością 80km/h. W
pewnym momencie samochód ten zaczął gwałtownie hamować, zarzuciło go, w
skutek czego zjechał na drugi pas ruchu. Na szczęście nic z naprzeciwka nie
jechało. Powodem nagłego hamowania była Policja Drogowa z radarem, która
czaiła się w jakimś wjeździe. Dzięki Drogówce mogło być naprawdę
niebezpiecznie.
Dlaczego "chłopcy radarowcy" działają tylko z ukrycia, zaskoczenia - przecież
nasi "niebiescy" mają podobno czuwać nad naszym bezpieczeństwem, mają być
widoczni, a widoczne są tylko ich atrapy? Czyżby bali się wyjść na drogi?