Dodaj do ulubionych

Wielka smuta

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 16:52
Zapierdolili mi motor. Było tak - rano pojechałem do pracy w szkole. Zwykła
podstawówka w Nowej Hucie, osiedle Wysokie (pewnie dlatego, że mają tam
wysoką przestęczość). Dzieci ze szkoły były zachwycone, kiedy parkowałem
przed wejściem. Ja mniej, bo a nuż mi lakier porysują albo coś. Potem było
normalnie - zajęcia, kawka, zajęcia, baton i tak do szóstej wieczorem. Pokój
nauczycielski nieduży, ale zawsze się znajdzie zapomniana filiżanka ze
szczurkiem od herbaty. Okna wychodzą na wejście, pod wejściem stoi moja
cebeerka 600, 98 rocznik, stan bdb. Więc w przerwach wyglądam przez okno.
Stoi? Stoi. OK. Na ostatniech zajęciach słyszę, żę przejedża motocykl ulicą,
ale już dawno zwalczyłem w sobie nawyk gapienia się przez okno za każdym
razem, jak słyszę coś takiego. W pracy nie uchodzi. O osiemnastej spokojnie
schodzę z kaskiem pod pachą i tak zaczyna się ta historia.
Obserwuj wątek
          • prc1 Re: Wielka smuta 27.09.04, 20:53
            Stary moje współczucie. Takiemu to tylko łapy połamać i nogi z d..y powyrywać.
            Daj gdzieś ogłoszenie o kradzierzy ze zdjęciem może pomoże. 3mam kciuka za
            odzyskanie maszyny przez Ciebie.
    • Gość: Piotrmoto Re: Wielka smuta IP: 193.29.207.* 27.09.04, 20:56
      I to się nazywa wielki, wielki niefart z polskim społeczeństwie. Jak nie popieprzony gliniarz, to coś takiego, o wiele poważniejszego. Ale z drugiej strony czy miałeś jakieś zabezpieczenia? znaczy się na motocykl. Według mnie powinni za każdą kradzież upieprzać ręce, za motocykl tym bardziej, przecież to nie jest zabawka, tylko kupa kasy.Jak w którymś numerze ŚM-to jest inwestycja. NAprawdę, przykro mi i wstyd, bo zapewne ta łachudra co podpieprzyła, była Polakiem, podobnie jak ja.
      PZDR i 3maj się- odnajdziesz motocykl i złodzieja (nie namyślaj się-zabij !)
      Piotrek
    • Gość: virago535 Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 23:14
      Yo! stary wiem żeś inteligent itd, inni forumowicze również i powstrzymujecie
      się od jędrnych słów lecz zaiste niech Stwócze Siły będą mnie wspierać w tych
      żądaniach, odnóża powinno się upierdalać u samego mocowania kutasom
      wyciągającym je po cudzą własność! Pochylam czoło w solidarności w Twoim
      smutku, nie zmienia to jednak faktu, że BYŁ TO JEDEN Z NAS!!! Dlaczego?
      Pozostaje nadzieja, że mu pięknym za nadobne.... Tfu! na pohybel kutasom!
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 23:50
      Dziękuję za wszystkie wyrazy współczucia i kontynuuję.

      Podobno - dzieci widziały - przyszło pięciu (pozdro ziomy z Nowej Huty).
      Jeden odjechał, czterech się rozeszło. Proste. Zabezpieczenie było jakie było -
      stara kłódka na tarczy i blokada stacyjki. Jak widać, za mało. Ale za to
      motocykl był ubezpieczony. I to dzień wcześniej. Prawdę mówić w momencie
      kradzieży ubezpieczenie obejmowało mnie od 17 godzin.
      Zatem w piękny marcowy wieczór stoję przed szkołą i oglądam gwiazdy,
      drzewa budzące się do życia, koty na płocie (jak to w marcu), tylko mojej
      cebeerki nie oglądam.
      Potem było nawet zabawnie. Komisariat na osiedlu Kolorowym (pewnie od
      kolorowych grafitti CHWDP). Protokolantce poprawiałem błędy ortograficzne -
      taki nawyk zawodowy. Policjantów bardziej interesowało ile miał koni i jak
      najszybciej dało się jechać. Ale nie powiem - inne szczegóły też spisali. W tak
      zwanym międzyczasie żona dzwoniła do wszystkich sieci taksówkowych, czy nie
      widzieli i że naroda i te pe. Za chwilę była informacja, że taki motocykl
      widziano na Opolskiej. Kasia zadzwoniła do mnie, ja powiedziałem policjantowi,
      policjant skończył stukać linijkę na maszynie, zgasił papieroska, zapalił
      papieroska, zawołał innego policjanta, tamten poszedł powiadomić patrole, a
      kolo a moim motorze pewnie już w Katowicach.
      Krótkie wyliczenie. Motocykl był wart 20.000 zł Ubezpieczony na 15.400 zł.
      Ubezpieczenie total 1200zł. Już o 18.15 wiedziałem, że jestem w plecy na 5.800
      i pięć dych na taksówkę do domu.
      Następnego dnia zacząłem rozglądać się za nowym motocyklem. Żeby nie było
      wątpliwości - tylko idiota kupuje motocykl na wiosnę.
    • kollector Re: Wielka smuta 28.09.04, 02:38
      ja również sładam wyrazy solidarnosci
      Marcin... życze powodzenia w odzyskaniu maszyny a przy tym satysfakcji gdy sie
      dowiesz, ze złodziejowi ręce w łokciach urypało
      (wiem, wie,.... nie tak latwo, ale może...)
      • iza_belka Re: Wielka smuta 28.09.04, 09:25
        Ech.. Miejmy tylko (płonną??!!??) nadzieję, że jednak moto się odnajdzie,
        złodziej zostanie ukarany w należny sposób.. Ale wiadomo, nadzieja matką
        głupich...
        Pozdrawiam :)
      • ethua Re: Wielka smuta 28.09.04, 19:24
        O cho... bardzo mi przykro :( nie wiem co bym zrobila, gdyby skradziono mi moje
        dlugo oczekiwne kolka :(
        Mam nadzieje, ze sie odnajdzie. Poki co daj moze maly opis (moze namiary jakies
        takze, kogo w razie czego informowac)? jak cbr 600 wyglada to wiemy, ale cos
        wiecej? Duzo po slasku podrozuje i za kazdym noto sie ogladam, wiec kto wie..
        moze i Twoje wypatrze :D

        Pozdrawiam i mam nadzieje ze wszystko sie jakos dobrze skonczy..
        • wojteq_st Re: Wielka smuta 28.09.04, 20:17
          no stary wieeeeeelkie wyrazu współczucia. Zgadzam sie że jeśli znajdziesz tego
          skur...syna to bierz kumpli i jakieś konkretne klucze albo łyżki do opon i
          napier... mu tak żeby chu.. na widok motocykla dostawał przynajmniej sraczki...
          A z tym opisem to też racja, ponad kolor i może jakieś szczegóły, też jestem ze
          śląska i jeśli koleś bedzie szalał po tychach to gnoja wypatrze

          sorry za wyrazenia ale....
    • Gość: rysiek24 Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 20:40
      wspulczucia stary mi rowniez zajebali moto ale to byla pocziwa ETZ 251 warta 1.500 a nie 20.000 ja twoja cebra wiem jakie to uczucie stracic moto ja na swoje ciezko pracowalem tak jak inni mam nadzieje ze frajer co ci podpierdoli sprzeta rozjebie sie nim na 1 zakreciei trafi do kona zycia bedzie tylko oczami mrugal bo smierc to za lekko dla takiego ale wiadomo i tak ze moto poszlo na czesci :(nie ludz sie ze go odzyskasz ciesz sie ze byles ubezpieczony jak by to bylo dobe wczesniej to byl bys w plecy ponad 20.000 a tak tylko 5

      pozdro trzym sie
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 21:43
      Byłem przygnębiony. Jakiś fąfel tnie teraz mój motocykl na częśći, które
      pewnie już sprzedaje za zaliczeniem pocztowym. I gówno go obchodzi, że ma w
      łapach najlepiej utrzymaną cebeerkę w mieście. Policjanci pytali mnie o znaki
      szczególne - jakie znaki szczególne? To był motocykl w stanie fabrycznym.
      Oczywiście potem sobie przypomniałem - tabliczka znamionowa na ramie wymieniona
      na zastępczą, wykręcone "szpilki bohaterów", obrysowany na winklach prawy
      podnóżek i wydech. Kolor biało-czerwono-fioletowy, gdyby ktoś spotkał. No
      dobrze, nie ma się co roztkliwiać. Nie schodziłem nocą do garażu, żeby
      pocałować motor na dobranoc, nie nadawałem mu imion kobiecych. Ale to było
      drogie, wysokospecjalistyczne narzędzie do robienia sobie przyjemności. I
      jeszcze te koszty - katalog agenta ubezpieczeniowego podaje wartości średnie. A
      średnio to się w Polsce motocykle naprawia u kowala, opony wybiera ze
      śmietnika, a zawory reguluje co trzeci raz. I stąd różnica w wartości. Jak ktoś
      miał najlepszego mechanika w Krakowie, najlepsze opony z katalogu i nie
      oszczędzał na wymianie oleju to wyszedł właśnie na idiotę.
      W następnym tygodniu wydałem 150 zł na taksówki i doszedłem do wniosku, że
      zanim kupię nowy motocykl to zbankrutuję. Wybrałem, co było na koncie i kupiłem
      najtańszy skuter w mieście - 10-letnią hondę Dio 50. Pojazd był niewiarygodnie
      mały. Kierownica przy skręcie obijała o kolana , koła wielkości postawek pod
      doniczki, bagażnik wielkości dłoni. Wersja japońska - ktoś o wzroście 140 cm
      mógłby uznać wszystkie wymiary za właściwe. Okazało się natomiast, że to szybka
      rzecz. Biorąc pod uwagę pojemność 12 razy mniejszą i moc 30 razy mniejszą od
      mojego poprzedniego pojazdu był tylko 3,3 raza wolniejszy. Czyli popylał 70
      km/h i dopiero przy zmianie pasa na lewy zaczynały się uwidaczniać różnice. O
      potrzebie zmiany nawyków przekonałem się w połowie manewru wyprzedzania
      autobusu i poloneza jednocześnie, kiedy skończył się zakres obrotu manetki
      gazu, a ja o mało nie skończyłem życia. Cóż należało przekonać się do prawego
      pasa. Były też inne nawyki, które należało zmienić. Na ulicy okazało się,
      że "pizza boys" to teraz moi kumple, a "R1 boys" udają, że mnie nie znają.
      Od tej pory przez 3 miesiące skuter stał się moją codzienną radością i
      codziennym małym upokorzeniem.

      cdn
    • Gość: Marcin Osikoiwicz Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 23:40
      Zacząłem przeglądać ogłoszenia. Pozwólcie, że zacytuję. "Kawasaki zxr750,
      1989, Motocykl został sprowadzony ze szwajcarii 2003. Stan zxr jest perfekcyjny
      w szwajcari maiał robiony serwis, jest igła. Kolor jest zielony bez zadnej
      ryski. UWAGA MOTOCYKL JEST BEZWYPADKOWAY. ma nowy napęd, wszystko szwajcarja"
      (pisownia oryginalna). Kilka motocykli już w życiu kupowałem, zasady znam.
      Ponieważ poznanie kosztowało mnie parę stów i parę dni życia, wyrobiłem w sobie
      mocne postanowienie: nigdy nie jadę poza Kraków oglądać motocykl. W związu z
      tym namówiłem autora ogłoszenia, żeby przyjechał tym cudeńkiem do
      autoryzowanego salonu kawasaki w Krakowie. Uprzedziłem, że jestem wybredny, że
      interesuje mnie tylko motocykl w idealnym stanie, że zbada go mój wyjątkowo
      upierdliwy mechanik. Zgodził się przyjechać za 50 zł z jakiejś podkieleckiej
      wiochy. No i zjawiło się dwóch braci Kiemliczów z ojcem i motocyklem na pace
      Żuka. Mnie przy tym nie było - z niebieskim banknotem pojawił się mój druch
      serdeczny Aro. Mechanik wskoczył na pakę, po trzech sekundach zeskoczył,
      powiedział "nie bierzemy" i zniknął za drzwiami serwisu. No i się zdenerwowali.
      Ojciec, kowl chyba, łapy jak koła od zxr'a, zaczął z braku lepszego celu
      okładać swoich synali, że tacy durni, bo przyjechali 150 km w jedną stronę za
      50 złotych. I w ogóle, gdzie jest ten chuj z Krakowa, który ich oszukał (czyli
      ja). Aro, korzystając z chwili ich bezruchu, wetknął któremuś banknot i zniknął
      nie czekając, aż wyciągną wnioski z tej sytuacji. A motocykl był bity z każdej
      strony, w lakierze zatopione muchy, (jeszcze żywe) a wydech chyba z rynny.
      Po namyśle sądzę, że ci faceci naprawdę wierzyli w idealny stan tego
      pojazdu. Jest to przejawem ogólniejszego zjawiska, które się nazywa poziom
      cywilizacyjny. Z tych samych powodów murarze polscy krzywo murują, a elektrycy
      krzywo mocują kontakty - oni po prostu tego nie widzą. Ci co płacą, na ogół też
      nie widzą.

      cdn
        • uncledonken Re: Wielka smuta 30.09.04, 03:55
          Szkoda, co tu dużo pisać.

          Uśmiałem się do łez z tekstu:

          "Mechanik wskoczył na pakę, po trzech sekundach zeskoczył,
          powiedział "nie bierzemy" i zniknął za drzwiami serwisu"
      • Gość: cień1100 Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 18:16
        Miałem podobną sytuację w kwietniu,kiedy to ja przejechłem z kolęgą ponad 200km
        w jedną stronę żeby zobaczyć najbardziej zaniedbaną shadow1100 w życiu.To też
        był stan idealny w rozumieniu właściciela.Wjeżdżając w bramę jego posesji
        powiedziałem do kumpla-wracamy.Porysowany zbiornik i błotnik ,elementy
        aluminiowe(wszystkie)zaśniedziałe tak że już kolorków dostawały,a kultura pracy
        silnika...!!!Chamstwo nie kultura.Acha,to był 1995rok motocykla.Nie będę
        cytował jakich słów używaliśmy w czasie całej drogi powrotnej.
        pzdr

    • skalpel84 Re: Wielka smuta 30.09.04, 10:20
      Ostatnio uslyszalem na przystanku, ze zyjemy w kraju tzreciego swiata. I to
      neistety prawda, bo takiego zacofania jak u nas prozno szukac w Europie. I nie
      mowie tylko tu o sprawach motcoyklowych... wsytarczy spojrzec na naszych
      politykow...

      PS: Kradziezy motocykla szczerze wspolczuje i podpisuje sie pod stwierdzeniami
      kolegow, ze delikwenta powinno sie "wsadzic na wozek".
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 12:22
      Jak dobrze mieć czytelników. Dziękuję za poparcie i nawijam dalej.

      W międzyczasie PZU stopniowo, niespiesznie doprowadzało mnie do obłędu. Ich
      telefony działają według klucza losowego. Odbiera przypadkowa osoba lub nikt.
      Jeśli odbierze (co też jest statystycznie możliwe) właściwy i kompetentny w
      sprawie pracownik, prosi o telefon w następnym tygodniu. Moją sprawą zajmowały
      się kolejno cztery panie, które kolejno zachodziły w ciążę i szły na
      zwolnienie. Przez dwa miesiące żadna nie puściła pary zgęby, że PZU zamierza
      zamiast 15 tysięcy zapłacić 10. Może nie chciały mnie martwić. Ile dostanę
      pieniędzy, dowiedziałem się przy kasie, która na taką okoliczność jest
      umiejscowiona w zupełnie innej części miasta i zabezpieczona pancerną szybą.
      Uzasadnienie do tego było owszem: rok wcześniej ukradli mojej żonie
      samochód - żółtego jak słońce w zenicie golfa. Odnalazł się nie wiedzieć czemu
      po dwóch tygodniach. Prawdopodobnie paser jak zobaczył taki kolor, kazał
      złodziejowi wypieprzać z podwórka. Auto było (cud, prawdziwy cud)
      nieuszkodzone, ale w ramach ubezpieczenia wymieniliśmy zamki za 1200 zł. Czyli
      wystąpiła w ostatnim roku szkoda z tytułu AC. A ja (oszust jeden)zataiem to
      zdarzenie agentowi, kiedy ubezpieczał cebeerkę. To nic, że agent ubezpieczał
      wcześniej golfa i wiedział o kradzieży, to nic że obie szkody miały miejsce w
      Krakowie. Zataiłem. Zatem nagle się okazało, że za motocykl wart 20.000,
      ubezpieczony na 15.400 dostaję 10.600 i mogę się walić na ryj. Trochę się
      zirytowałem.

      cdn
      • pirus55 Re: Wielka smuta 01.10.04, 16:24
        Noooo, nasze PZU to zajebista instutucja, nie ma co :-)))
        Ja dla przykładu wrzucam swoją krótką opowieść. Nie jest ona w żaden sposób
        związana z motocykelami, ale z wydębieniem odszkodowania jak najbardziej.
        Kilka lat temu miałem włamanie do mieszkania. Bandyci weszli wyłamujać 3 z
        czterech zamków, ten czwarty niestety dał się otworzyć na tkz pasówkę (było to
        nawet w ekspertyzie policyjnej), co w wyniku kosztowało mnie -12,5% sumy
        ubezpieczenia. Dodam, że wszystkie zamki były klasy C, czyli te honorowane
        przez PZU.
        Więc pytam dlaczego? jakim prawem, co ja winien, że bandyci otworzyli mi zamek
        na pasówkę. Ale na nikim to nie robiło wrażenia. -12,5% kwoty ubezpieczenia i
        koniec.
        Aż wreszcie jedna życzliwa Pani z PZU powiedziała mi, że powienienem ten zamek
        samemu zniszczyć zanim przyjechała policja na oględziny.
        Jeśli zamek byłby zniszony to dostałbym całą kasę :-))
        I gdzie tu rozsądek? Gdzie tu uczciwość. Gdzie tu sens?
        Tak więc jeśli komuś się włamią do chaty, czego oczywiście nikomu nie życzę, to
        należy rozje...bać wszystkie zamki w proch. Broń Boże żaden nie może być
        sprawny po włamaniu, bo za każdy sprawny odliczą 12,5%.

        Pozdrawiam,
        MariuszW
        er5 3miasto
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Wielka smuta IP: *.ae.krakow.pl 02.10.04, 12:13

      Poszukiwania nowego motocykla trwały. Znali mnie już wszyscy handlarze
      starzyzną w Polsce południowej, właściciele komisów widzieli mnie częściej niż
      niektórych pracowników. I wciąż jeździłem skuterem.
      A skuter miał zaletę. Mój 2,5-letni synek Aleksander (alias Prosiak Roku,
      alias Ekstremalne Niemowle) zakładał czarną skórę, bandanę na głowę, stawał na
      pawęży przed kierownicą i był gotowy do podróży. Najpierw jeżdziliśmy dookoła
      domu, podem dookoła osiedla, potem do parku, a w końcu hohoho... Był tylko
      problem z podziałem kompetencji. Najpierw wymógł na mnie, że będzie obsługiwał
      migacze, potem rozszerzył terytorium na klakson, długie, starter, a w końcu
      zaczął wyrywać mi kierownicę. Bywało, że on miał w ręce lewą manetkę, a ja
      prawą. Z prawej wolałem nie rezygnować. Miał tylko jeden bezwzględny zakaz -
      nie wrzucić (jedynych) kluczyków do schowka pod siodłem. Zatem błyskając,
      migając, trąbiąc, zataczając się i wydając okrzyki radości lub wściekłości
      rządziliśmy na osiedlu.

      cdn
    • Gość: rephlex Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 01:15
      Moje wyrazy wspolczucia. Jednak nie trac nadziei i pamietaj slowa pewnego
      erudyty z Polsatu - "Kazda zbrodnia powinna byc wykryta, a jej sprawca
      ukarany". Ja jak na razie dopiero nosze sie z zamiarem kupna pierwszego
      motocykla i myslalem juz o AC. Jednak twoja smutna historia i doswiadczenia
      moich bliskich skutecznie odstraszaja mnie od podpisywania cyrografu z pzu
      (szkoda wielkich liter na te organizacje przestepcza). Moze ktos z forumowiczow
      ubezpieczyl moto w jakims alternatywnym towarzystwie? Chetnie poznam wasze
      opinie.
      • prc1 Re: Wielka smuta 03.10.04, 20:24
        Marcinie jeszcze raz współczuje z powodu motorka. Ale pisania ciekawych tekstów
        to należy pogratulować, wciągają. Takie ciekawe teksty przydały by się w ŚM. A
        może pomyślałbyś nad założeniem jakiegoś blogu? Szkoda tylko że okoliczności
        takie nieciekawe.
        PZDR
        • ethua Re: Wielka smuta 03.10.04, 23:46
          Takze uwazam, ze powinienes zaczac pisac do ŚM aczkolwiek dobrze, ze akurat
          czesci tej opowiesciu okazuja sie w krotszym odstepie czasowym niz jeden miesiac :)
          Ja, moze zludnie, ale od chwili drugiego 'cdn' licze na happy end :D

          Pozdrawiam
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 17:33
      Drodzy czytelnicy
      Komplementy łykam gładziej niż indyk kluski przy sobocie. Za wszystkie
      dziękuję. Jeśli pozwolicie, szczegółowo odniosę się do komentarzy po ukończeniu
      tej historii.

      Zadzwoniłem do firmy z Warszawy specjalizującej się w przejmowaniu roszczeń
      od klientów towarzystw ubezpieczeniowych. Wyłuszczyłem problem elokwentnemu
      panu, a elokwentny powiedział: Nie ma sprawy. Bierzemy sprawę za 25% od tego,
      co ugramy. Za szybko się zgodził i to nasunęło mi przypuszczenie, że sprawa
      jest łatwa. Uznałem, że za 5.000 x 25% czyli 1.000 zł, to ja sam przeczytam te
      przepisy i napiszę odwołanie. W końcu do tego mnie szkolono przez 5 lat. Tak
      się też stało.
      Postępowanie w sporze z PZU jest dwustopniowe. Najpierw można złożyć
      reklamację, to nic nie kosztuje. Jeżeli nie zostanie uwzględniona, trzeba
      walczyć w sądzie cywilnym. Proces to hobby oczywiście kosztowne, bo sąd jest
      instytucją komercyjną i pobiera stosowny procent. Wpłaca, kto pozywa - płacze,
      kto przegrywa. Założyłem, że jeśli w reklamacji uda się wytargać chociaż
      połowę z pieniędzy, to odpuszczę dalszy spór przed sądem.
      Pismo wysłałem - było długie, szczegółowe i bardziej nasączone jadem niż
      Czarna Mamba. Wszystko to jednak zaprzątało tylko część mojej uwagi, ponieważ
      właśnie kupiłem motocykl.

      cdn
      • pauleta24 Re: Wielka smuta 05.10.04, 10:32
        Brawo, brawo .... widzę, że historia zmierza do końca, szczęśliwego końca.
        Komplementy - jak najbardziej zasłużone. Gratuluję lekkiej ręki i doboru słów.
        • iza_belka Re: Wielka smuta 05.10.04, 13:54
          Muszę przyznać, że czyta się całą historię zajebi***e!!! (No to wykazałam się
          niesamowitą znajomością języka ojczystego...)Przyłączam się do wyrazów uznania.
          Też chętnie poczytałabym teksty tak pisane na łamach ŚM...
          Pozdrawiam :) No i oczywiście czekam na relację z kupna nowego motocykla!
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 00:01

      Był to ostatni moment, ponieważ mój stan przedmotocyklowy stał się
      uciążliwy dla otoczenia. Nie znoszę kupowania motocykli. To wertowanie
      ogłoszeń, rozmowy telefonicznie w sprawie, analizowanie potrzeb - doprowadzało
      mnie do rozedrgania oraz stanów euforycznych, to znów depresyjno-lękowych. Moja
      rodzina znosiła to równie źle. Małżeństwo przeżywało kryzys, zwierzęta domowe
      kuliły się po kątach. Nie, zagalopowałem się – nie mam zwierząt domowych.
      Najbardziej frustrujące jest przesuwanie w górę kwoty granicznej. Pierwotne
      założenie było klarowne. Nie wydać więcej niż się ma. Następnego dnia po
      kradzieży zacząłem szukać fire blade’ów za 15.000. Szybko się okazało, że blady
      niezależnie od rocznika kosztuje 20.000 zł. Jeśli taniej, to serwis szybko
      wyrówna różnicę. Kiedy okazało się, że mam w kieszeni 10.600 liczba ogłoszeń do
      sprawdzenia gwałtownie się zredukowała.
      Zadzwonił Bill (człowiek majętny, inna klasa społeczna, z jakichś
      powodów kolega)
      - I’ll make you a deal on my Ducati.
      Ta niewinna propozycja drążyła mój umysł. Może los chce, żebym został
      ducatistą? To tylko 36.000 zł. Zaledwie 350% normy? Ale z drugiej strony, taki
      motocykl miałbym do końca życia, bo ani go sprzedać, ani rozbić. Ale z drugiej
      strony, jak ja pojadę na Ducati 996 do Nowej Huty na zajęcia? Chyba nie będę
      mógł z niego zsiąść. Ale z drugiej strony 5000 km przebiegu, wydechy
      rozwalające kask, i amortyzator Ohlins. Ale z drugiej strony mój mechanik, Adam
      Dukała zapowiedział wyraźnie, że Ducati to nie jego broszka. Ale z drugiej
      strony – pamiętacie Thevie Mleczarza ze „Skrzypka na dachu”?
      Dear Bill. Can I cut your bike an buy a half?
      Pojawia się nowa opcja – motocykl Pawła Gąsiorka. (miły starszy pan,
      który strasznie szybko zapierdala). Motocykl po kilku glebach, ale wciąż
      idealny dla mnie – przygotowany pod jazdę torową, plus cała masa gadżetów, plus
      nie tknięte oryginalne owiewki włożone zawczasu do pudełka. 30.000 zł i będzie
      mój po ostatniej edycji Polonii. Czyli we wrześniu. Ale jest - kurcze – maj, a
      ja popylam na taborecie z silnikiem od kosiarki. A może kupić teraz jakiegoś
      shit-bike’a na trzy miesiące, żeby przeczekać – nie, to chyba już choroba
      umysłowa.
      I wtedy właśnie u Darka Sudera pojawiła się Yamaha FZR 1000.
      Wyprodukowana w czasie, kiedy Madonna lansowała dziurawe pończochy i żuła gumę,
      a Ronald Reagan był rześkim 70 latkiem i finansował prawicowe partyzantki w
      Ameryce Południowej. Był rok 1987.

      cdn
    • sly69 Re: Wielka smuta 06.10.04, 08:05
      Szanowna redakcjo SM! (Świat Młodych? - hehe ktoś to pamięta?)
      Jak nie dociągniecie poziomem do Marcina Osikiewicza to oddajcie jemu
      redagowanie czasopisma a przynajmniej stałą rubrykę - jakieś 5 stron.
      :))))))
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 23:14
      Motocykl był w stanie „pszczółka”. Czyli rodzynek. Czyli Szwajcaria. W
      Szwajcarii nikogo nie dziwi, że koszty eksploatacji nowego motocykla są takie
      same jak używanego. W Polsce jak gość kupi motocykl za 50.000 zł, to rozumie,
      że może go to kosztować jeszcze 5.000 rocznie. Ale jak kupi za 5.000 zł, to nie
      rozumie, że to wciąż będzie 5.000 rocznie. A nie 500. Dlatego ze Szwajcarii
      przyjeżdżają 15 letnie motocykle w stanie technicznym WŁAŚCIWYM. I dlatego po
      dwóch latach w Polsce są już tylko w stanie „IGŁA”, czyli 100 kilometrów od
      złomowiska. Szwajcaria to raj, do którego dobre motocykle trafiają po śmierci.
      Złe trafiają do Polski.
      Przed kupnem „pszczółka” trafiła na przegląd do Adasia. Adaś osłuchał,
      opukał, pomierzył, w główkę się podrapał, skasował 200 zł i przedstawił
      warianty. Wariant maksimum zakładał, że jeśli kupię motocykl za 8.000 zł,
      zarejestruję za 700 zł, to całość może dojść do 13.000 zł. I będę musiał na nim
      długo jeździć, bo choćbym go pozłocił, to przy sprzedaży nie wyciągnę więcej
      niż 10.000 zł. Z drugiej strony, za 3 lata niezależnie od stanu technicznego i
      przebiegu sprzedam go od ręki za 8.000 zł, bo zawsze znajdzie się pazzo, który
      podjara się na „tysiąca” z „280” na liczniku. Ale z drugiej strony cholerny pan
      Miller miał krótkie nóżki i jeszcze krótsze rączki, wobec czego kierownica i
      siodło pasują do wszystkiego, tylko nie do sportowego superbike’a.
      Kupiłem, oczywiście.
      Rejestracja pojazdu sprowadzonego z zagranicy jest sama w sobie
      tematem. Do Urzędu Miasta zabierałem Ola, który w naturalny sposób nakłaniał
      kolejkę do przyznania, że najlepiej dla wszystkich będzie puścić nas przodem.
      Motocykl w tym czasie stał w serwisie Kawasaki i czekał.
      Minął miesiąc.
      Czekanie można podzielić na kilka etapów. Pierwszy – oczekiwanie na
      wolny termin Adasia. W połowie maja wynosił on około 3 tygodni i wydłużał się
      jak w piosence Wałów Jagiellońskich o pociągu zaginionym. W tym czasie Adaś i
      jego pomocnicy widywali mnie częściej niżby chcieli.
      - A co tam słychać?
      - A dziękuję.
      - A nie zwolnił ci się jakiś termin?
      - Ano niestety, niestety.
      Po pewnym czasie nawet nie wymienialiśmy tych zwyczajowych uwag, tylko
      głębokie, do bólu głębokie spojrzenia. Drugi etap nastąpił po tym, jak Adaś
      rozebrał motocykl i sporządził listę zakupów. Wtedy czekałem na części. Tym
      razem zaczęli zbyt często widywać mnie chłopcy z PS Bikes.
      - No co tam nowego?
      - Nic, specjalnie.
      - Moich części nie ma jeszcze?
      - Jeszcze nie. Zaraz… poczekaj… nie, jednak nie ma.
      Aż w końcu, pewnego dnia, a czerwiec był piękny tego roku, nieoczekiwanie, ku
      wielkiemu zaskoczeniu, wtem, znienacka, ni z gruchy ni z pietruchy, nie
      wiedzieć kiedy zakończyła się Wielka Smuta.

      Epilog

      Rachunek w serwisie był wyższy o 1.000 zł, niż wariant maksimum.
      PZU oddało kasę i przeprosiło. Z jakichś powodów nie chce ubezpieczyć Yamachy.
      Paweł Gąsiorek sprzedał Bladego o miesiąc wcześniej, o 5.000 taniej.
      Olo ułożył swoją pierwszą piosenkę, Pt „Tędy jedzie pociąg”. Idzie tak:
      „Tędy jedzie pociąg!
      Tędy jedzie pociąg!
      Tędy jedzie pociąg!
      Tędy jedzie pociąg!
      Tędy jedzie pociąg!
      Blisko!”
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Wielka smuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 23:48
      Podziękowania dla wszystkich, którzy cierpliwie dotrwali do końca tej
      opowieści, zwłaszcza dla tych, którzy wspierali mnie w trakcie jej pisania.
      Kilkakrotnie pojawiał się wątek Świata Motocykli. Moja przyjaźń z redakcją tego
      szacownego periodyku przeżywała rozkwit kilka lat temu, a ostatnio opiera się
      na trwałym fundamencie obustronnej irytacji. Jakoś nie mogę dogadać się z red.
      J.Redą, który upiera się głupio przy przejmowaniu praw autorskich po
      publikacji. Ja też się głupio uparłem i w efekcie przestałem pisać. Straciłem
      gazetę i straciłem motywację. Pisanie „live” było eksperymentem, który się udał
      przynajmniej w tym sensie, że powstał felieton. Przy okazji wysublimowaną
      zemstą na ŚM. Tak wysublimowaną, że zdaje się - nieistotną.

      Jakby komu było mało, to na mojej stronie www.osikowicz.w.pl znajdzie (w
      części „Felietony”) jeszcze kilka historyjek.

      A teraz odjadę w stronę zachodzącego słońca.
      • pauleta24 Re: Wielka smuta 07.10.04, 09:09
        A jednak happy end. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mam nadziję,
        że będą z tego jeszcze inne korzyści, że oprócz sporej poczytalności
        internautów redaktor ŚM obudzi się z letniego snu i zaproponuje Ci współpracę.
        Felieton znakomity - teraz pora zaglądnąć na Twoją stronę. Jeszcze raz
        gratuluję i ściskam dłoń.
        Pozdrawiam
        Paulina
        Szerokiej drogi
        pauleta24@gazeta.pl
      • grissley Re: Wielka smuta 07.10.04, 09:27
        Przebrnalem przez felietony. Zaczalem o polnocy, wiec nawet w obecnosci szefa
        ledwo udaje mi sie powstrzymac przed ziewaniem. Tymaczasem zabieram sie za
        opowiadania. Jest cool :)
      • iffa Re: Wielka smuta 07.10.04, 11:16
        Przeczytałam opowiadania i felietony. Wzruszające, śmieszne, smutne,
        poruszające... Wszystkie ciekawe i fajnie się czyta. Gratuluję.
        Może napisałbyś książkę? (grubą)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka