dul1
20.09.06, 17:13
Chciałem zamówić czarną terenówkę z niższej półki, znaczy Rav4 lub Suzuki
Vitara. W miescie na wschodzie Polski- Lublinie to wręcz niemożliwe. Diler
Suzuki mówi wprost - szanse żadne w najbliższym czasie, w Toyocie jedna ma
być za miesiąc, druga za dwa. O zjazdach z ceny nie dyskutuję, bo w ogóle nie
ma o czym. Rozumiem, że tak się reguluje popyt, a co za tym idzie ceny. Ale
tu jest jakaś zmowa. Zastanawiam się na ile można skarżyć taki układ do
federacji konsumentów, czy czegoś takiego. Czy w Waszych miastach jest
podobnie?