leto83
21.09.06, 09:42
Kto zdawał w gdańsku ten wie o kogo chodzi.
Piszcie o tym co ten pan wyprawia, bo przecież nie może być tak, że w
zależności od humoru, nastroju i jak moim przypadku - tego czy pan H.R.
spieszył się na obiad czy nie, osoby bez względu na umiejętności prowadzenia
pojazdu zdawają czy nie!!!
U mnie - po zdaniu testu teoretycznego, czekałem 2 godziny na jazdę.Pan H.R
od poczatku niemiły, nieścisły "proszę skręcić "tu" "tam" " a przy każdym
zawachaniu wredny i niemiły. Tak jak przy wjeździe na wzniesienie - na wjazd
wjechała nagle ciężarówka, więc spokojnie zatrzymałem pojazd i zacząłem
wycofywać wg toru jakim przyjechałem. A H.R. z pyskiem że cofam nie w tą
stronę...(a jak inaczej mozna cofać???)
Dalej. Rękaw. Piersza próba niezaliczona. Dlaczego? "stoi pan za blisko"(przy
zaparkowaniu tyłem w kopercie)Wysiadam, patrzę, a tu dosłownie 3 cm przód
auta jest za kopertą...
Ale najlepsze jest to, że ponoć po wyjeździe na miasto, na lewo od ośrodka,
za torami, wymusiłem pierszeństwo. Jak Boga kocham, żadnego auta nie było w
poblizu, jedynie maluch co jechał prosto, więc nasze pasy ruchu się nie
przecinały...!!! pan H.R. najpierw "no to było na skraju" ja na to "co pan ma
na mysli?" "cisza" jedziemy dalej, 2 minuty później, "proszę wykorzystać "tu
lewo" na zawrócenie". Wjeżdzam, wszystko elegancko, a pan H.R. nagle "proszę
się zatrzymać.Niestety, wymusił pan pierszeństwo. " "w którym momencie?" -
pytam. "wcześniej, na skrzyżowaniu" ....
Pytania nasuwają się same. Dlaczego po 3 minutach wymyślił to sobie?
Dlaczego zmienił zdanie ze "na skraju" na "wymusił pan"?
5 minut później pan H.R. wychodził już z torbą do domu, najwidoczniej
spieszyło mu się na obiad...
Odwołałem się. No bo jak MY nie zaczniemy walczyć z takimi egzaminatorami
(którzy specjalnie pewnie są trzymani przez PORD na etacie, bo zapewniają
dochody) to nikt nie zacznie.
Ludzie piszcie i brońcie się!!!!!!!!