dobro_mir
11.03.03, 12:06
jak w tytule... jadę spokojnie, nagle walnęło, silnik zaczął jak u ursusa
chodzić...
gwint szlag trafił. zdjąłem ze świecy podkładkę, wkręciłem ile się dało
(głębiej gwintu jeszcze trochę zostało), ale obawiam się, że długo tak nie
pojeżdżę.
może wiecie, jaki jest najtańszy sposób żeby sobie z tym poradzić? czy można
gwintować bez rozbierania całego silnika?
pozdrawiam