Dodaj do ulubionych

stresujaca jazda po polskich drogach

01.04.03, 09:33
czesto jezdze w trasy, ale to co sie dzieje na drogach jest po prostu
zenujace a w wielu przypadkach nie do pomyslenia w normalnych krajach
cywilizowanych.
to ze ktos jedzie wlasnym pasem jeszcze nie oznacza, ze tylko on nim jedzie,
bo znienacka sie co jakis czas pojawia jakis idiota wyprzedzajacy na
trzeciego. albo zdarza sie, ze jakis palant mruga z tylu zeby zjechac na
pobocze - a z jakiej racji - glownie jak przedemna jedzie samochod a ja
niewidze co jast na poboczu przed tym samochodoem - moze rowerzysta, moze
piesi a moze facet jablka sprzedaje.
a numer jeden to byl tir ktory wyprzedzal innego tira-a tez na trzeciego w
ogole sie nie przejmujac samochodami z przeciwka...
wyprzedzanie na podwojnej ciaglej pod gorke itp juz nawet nie wzpomne
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: stresujaca jazda po polskich drogach IP: *.53-136-217.adsl.skynet.be 01.04.03, 09:54
      Taaa... zgadzam sie z przedmowca w zupelnosci. Najgorszy
      jest ten "zwyczaj" zjezdzania na pobocze, niepotrzebny i
      niebezpieczny.

      Dobra strona tego stresu na polskich drogach jest, ze
      sennosc, ktora mi sie zbiera w Niemczech, po minieciu
      granicy mija jak reka odjal w obliczu realnego zagrozenia
      zdrowia i zycia.
    • Gość: hip Re: stresujaca jazda po polskich drogach IP: *.pgi.waw.pl 01.04.03, 10:07
      Efekty tego zdziczenia już są. Po kilku latach spadku ilości trupów na drogach,
      w ubiegłym roku statystyka się "poprawiła". Pewnie w tym roku nastąpi
      dalsza "poprawa" (tzn. więcej trupów oczywiście).
      A może skończyć z tą uprzejmością i nie zjeżdżać na pobocze aby ułatwiać
      bandytom łamanie przepisów i jazdę z prędkościami przekraczającymi o 40-50 km/h
      prędkości dozwolone ?
      Na forum Bezpiczeństwo założyłem wątek o wyprzedzaniu na 3-go i 4-go. Tam też
      pewnie będą ciekawe wypowiedzi. Zapraszam.

      pozdr
    • Gość: Xander Cage Re: stresujaca jazda po polskich drogach IP: 217.153.121.* 01.04.03, 10:20
      marekggg napisał:

      > czesto jezdze w trasy, ale to co sie dzieje na drogach jest po prostu
      > zenujace a w wielu przypadkach nie do pomyslenia w normalnych krajach
      > cywilizowanych.

      To jest tak, ze Ty to widzisz, ja to widze i widzi to jeszcze kilka osob. Glownie takich, ktore mieszkaly, mieszkaja lub
      czesto bywaja za granica w krajach cywilizowanych (nie mowie tu o tych, ktorzy raz w roku jada autostrada przez
      Niemcy). Dla zdecydowanej wiekszosci taka sytuacja, jak u nas jest niestety normalna, bo oni po prostu nie widzieli
      normalnosci. Kiedy opowiadam znajomym, ze w NIemczech za jazde 45 km/h w strefie 30 km/h mozna stracic prawo
      jazdy, wiekszosc nie wierzy. Tak samo, jak kiedy opowiadam, ze w Norwegii na drogach poza miastem przy
      ograniczeniu 70 km/h jedzie kolumna z predkoscia ok. 65 km/h i nikt nie szaleje, nie wyprzedza, itd (oczywiscie wyjatki
      sie znajda wszedzie, ale to sa wyjatki, jeden na tysiac, a nie prawie wszyscy). Tak samo patrza, jak mowie, ze w
      miescie w NIemczech jezdzi sie 50-60 km/h, nawet jesli sa trzy pasy ruchu w jedna strone. Nie mowie juz o
      zatrzymywaniu sie przed przejsciem dla pieszych, wypuszczaniu autobusow z przystankow, itd.
    • Gość: mAbZ Nie przesadzajcie! IP: 192.71.76.* 01.04.03, 12:45
      Mieszkam na tzw. Zachodzie i to tam sie uczylem jezdzic autem, ale bez przesady!
      Oczywiscie, ze w Polsce jest statystycznego idioty na drogach wiecej per
      capita, ale tez i drogi sa waskie i do kitu. A Polacy wcale nie jezdza zle, a
      juz na pewno ponad przecietna znaja przepisy!! No, w kazdym razie wiekszosc.

      Zjezdzanie na pobocze podoba mi sie jak najbardziej. Praktykuje je sie wcale
      nie tylko w Polsce. Irytujace sa dupki, które nie zjada "bo sie boja" mimo ze
      widac na kilometr naprzód, ze pobocze jest puste...

      Co do Norwegii- bylem, widzialem i jezdza tam po pierwsze powoli dlatego, ze
      maja co chwile kamery, a po drugie, ze prawie nie maja autostrad, tylko waskie
      szosy bez poboczy i jak jedziesz za TIR-em, to jedziesz za TIR-em i koniec :-/
      • Gość: jolly_bb Re: Nie przesadzajcie! IP: *.home.net / 192.168.1.* 01.04.03, 13:12
        na norweskich drogach jezdza wolno bo maja co chwila ostre zakrety. nie da sie
        szybciej. na zachodzie zeby sie dostac z jednego konca miasta na drugi
        wjezdzasz na autostrade grzejesz 160(niemcy - bez ograniczen, francuzi i
        brytyjczycy - maja gdzies ograniczenia na autostradach) i za chwile jestes
        gdzie chcesz. a w polsce przejazd przez miasto zajmuje godzine. wiec wszyscy
        grzeja ile sie da. jakby nie musieli to by nie grzali. smieszni jestescie
        chcac likwidowac skutek zamiast przyczyny. zanim sie zaczniecie wyzywac na
        tych co jezdza 70 na 60 albo 100 na 70 na trasie to pomyslcie DLACZEGO to
        robia u nas a gdzie indziej nie. nie dlatego ze polacy to jakis dziwny narod
        bynajmniej.
        pozdrawiam
        • Gość: johndoe Re: Nie przesadzajcie! IP: *.tlsa.pl 01.04.03, 14:37
          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

          > na norweskich drogach jezdza wolno bo maja co chwila ostre zakrety. nie da sie
          > szybciej. na zachodzie zeby sie dostac z jednego konca miasta na drugi
          > wjezdzasz na autostrade grzejesz 160(niemcy - bez ograniczen, francuzi i
          > brytyjczycy - maja gdzies ograniczenia na autostradach) i za chwile jestes
          > gdzie chcesz. a w polsce przejazd przez miasto zajmuje godzine. wiec wszyscy
          > grzeja ile sie da.

          i tu musze sie zgodzic. jak bedzie inna mozliwosc dostania sie z lodzi do warszawy w 1,5 h, to nikt nie bedzie wariowal na 8 metrowej drodze. to samo z kazdym inym miejscem w polsce. beda bezpieczne drogi, bedzie bezpieczna jazda.
          co do zjezdzania na pobocze, to jest to b. dobry zwyczaj. zjezdzaja mnie, zjezdzam ja. oczywista sprawa, ze trzeba to robic z glowa, ale maluchy jezdzace na trasie 70 km/h tez sie zdarzaja /i to b. czesto poza warszawa/.
          pzdr
          • Gość: hip Re: Nie przesadzajcie! IP: *.pgi.waw.pl 01.04.03, 15:01
            Gość portalu: johndoe napisał(a):

            jak bedzie inna mozliwosc dostania sie z lodzi do warsz
            > awy w 1,5 h, to nikt nie bedzie wariowal na 8 metrowej drodze.

            hip: Wierzysz w to? Ja nie.
            A powiedz mi po co co trzeci czy piąty idiota rozpędza się pod moim blokiem do
            100 km/h po to aby 100 m dalej hamować bo skręca?
            Gdyby były autostrady to ci co mogą będą tam zapieprzać 200 i więcej. Już teraz
            tak jest na istniejących odcinkach.
            • Gość: johndoe Re: Nie przesadzajcie! IP: *.tlsa.pl 01.04.03, 15:06
              Gość portalu: hip napisał(a):

              > Gość portalu: johndoe napisał(a):
              >
              > jak bedzie inna mozliwosc dostania sie z lodzi do warsz
              > > awy w 1,5 h, to nikt nie bedzie wariowal na 8 metrowej drodze.
              >
              > hip: Wierzysz w to? Ja nie.

              tak, wierze. jak najbardziej. sredni iloraz inteligencji u polskiego kierowcy nie jest znaczaco rozny od tegoz u niemca, francuza czy anglika. jak mu sie stworzy warunki do jazdy, a wszelakim schumacherom udostepni miejsca, gdzie za pare groszy beda sie mogli poscigac, to znikna z powierzchni tak jak zniknal socjalizm.
              pzdr
              • Gość: hip Re: Nie przesadzajcie! IP: *.pgi.waw.pl 01.04.03, 15:16
                Gość portalu: johndoe napisał(a):

                > tak, wierze. jak najbardziej. sredni iloraz inteligencji u polskiego
                kierowcy
                > nie jest znaczaco rozny od tegoz u niemca, francuza czy anglika. jak mu sie
                stw
                > orzy warunki do jazdy, a wszelakim schumacherom udostepni miejsca, gdzie za
                par
                > e groszy beda sie mogli poscigac, to znikna z powierzchni tak jak zniknal
                socja

                hip: W mentalności bardzo wielu ten socjalizm nadal tkwi. A pewnych rzeczy nie
                można tak łatwo się nauczyć albo wyplenić. Na przykład kultury osobistej.
                Chamstwo zawsze będzie wyłazić, a ja uważam, że w tym społeczeństwie akurat
                tego nie brakuje.
                pozdr

          • marekggg Re: Nie przesadzajcie! 01.04.03, 15:21
            > i tu musze sie zgodzic. jak bedzie inna mozliwosc dostania sie z lodzi do
            warsz
            > awy w 1,5 h, to nikt nie bedzie wariowal na 8 metrowej drodze. to samo z
            kazdym
            > inym miejscem w polsce. beda bezpieczne drogi, bedzie bezpieczna jazda.

            jak napisal hip - nieprawda - zobacz co sie dzieje na katowickiej - samochody
            jezdza 180 czasami wiecej.

            > co do zjezdzania na pobocze, to jest to b. dobry zwyczaj. zjezdzaja mnie,
            zjezd
            > zam ja. oczywista sprawa, ze trzeba to robic z glowa, ale maluchy jezdzace na
            t
            > rasie 70 km/h tez sie zdarzaja /i to b. czesto poza warszawa/.
            > pzdr

            jest duza roznica jezeli ty zjezdzasz zeby przepuscic kogos kto cie wyprzedza z
            tylu - bo sam mozesz ocenic czy jest to w danej chwili bezpieczne s masz czas
            zeby sytuacje dokladnie ocenic.
            ale gorzej - jezeli jestesz zmuszony prze idiote jadacego z przeciwka zjechac
            na pobocze. bo w tym wypadku nie masz ani czasu, ani pewnosci ze mozesz
            zjechac - bo tego po prostu nie musialesz przewidziec - i w normalnym kraju
            nikt sie nie liczy z tym ze mu jakis wariat wyskoczy na jego pas z przeciwka.
            to jest wlasnie najwiekszy problem. dlatego tez napisalem ze jazda w posce jest
            stresujaca - bo to jakbys jechal po polu minowym (biorac pod uwage stan drog to
            prawie tak sie i dzieje)
            • Gość: hip Re: Nie przesadzajcie! IP: *.pgi.waw.pl 01.04.03, 15:35
              marekggg napisał:

              > ale gorzej - jezeli jestesz zmuszony prze idiote jadacego z przeciwka zjechac
              > na pobocze. bo w tym wypadku nie masz ani czasu, ani pewnosci ze mozesz
              > zjechac - bo tego po prostu nie musialesz przewidziec - i w normalnym kraju
              > nikt sie nie liczy z tym ze mu jakis wariat wyskoczy na jego pas z przeciwka.


              hip: Jak to napisałeś to przypomniało mi się jak jechałem autobusem rejsowym do
              Londynu parę lat temu. Kierowca na poznańskiej szosie po prostu zjechał na lewą
              stronę i wyprzedzał po kolei samochody z prędkością ok 120. Ponieważ z
              przeciwka jechały tylko osobowe więc na nie nie zważał zmuszając wszystkie po
              kolei do zjeżdżania na pobocze. Dopiero po kilku minutach, jak na horyzoncie
              pojawiła się ciężarówka, wrócił na swój pas.
              pozdr
          • Gość: johndoe Re: Nie przesadzajcie! IP: *.tlsa.pl 01.04.03, 15:43
            zebym nie zostal zle zrozumiany:)
            mialem na mysli zjezdzania na pobocze, aby dac sie wyprzedzic, a nie bedac zmuszonym przez kogos jadacego z przeciwka.
            pzdr
            • Gość: hip Re: Nie przesadzajcie! IP: *.pgi.waw.pl 01.04.03, 15:55
              Gość portalu: johndoe napisał(a):

              > zebym nie zostal zle zrozumiany:)
              > mialem na mysli zjezdzania na pobocze, aby dac sie wyprzedzic, a nie bedac
              zmu
              > szonym przez kogos jadacego z przeciwka.


              hip: Mimo wszystko pozostaje pytanie o bezpieczeństwo manewru zjeżdżania na
              pobocze przy dużych prędkościach i celowość takiego manewru po to aby umożliwić
              piratowi drogowemu jazdę z prędkością np. 50 km/h większą od dopuszczalnej.
              pozdr
              • Gość: mAbZ To nie Twoja sprawa! IP: 192.71.76.* 01.04.03, 16:51
                Gość portalu: hip napisał(a):

                > hip: Mimo wszystko pozostaje pytanie o bezpieczeństwo manewru zjeżdżania na
                > pobocze przy dużych prędkościach i celowość takiego manewru po to aby
                > umożliwić piratowi drogowemu jazdę z prędkością np. 50 km/h większą od
                > dopuszczalnej.

                Zauwaz, ze policja mówiac do znudzenia o przyczynach wypadków nie mówi o zbyt
                wielkiej predkosci lecz o "nieddostosowaniu predkosci do warunków" a to DUZA
                róznica!
                Prędkosc sama w sobie nie jest zagrozeniem, o czym swiadczy PODNOSZENIE
                dopuszczalnej predkosci m.in. we Wloszech (planowane 160 na autostradach) i w
                Japonii.

                Zreszta: to nie Twoja sprawa, kto ile jedzie!!!
                Chcesz rozkazywac ludziom, zapisz sie do Obrony Cywilnej
                (zalujesz, ze juz nie ma ORMO, co? :-P)
                A jesli boisz sie zblizajacego sie w lusterku auta to nie powinienes w ogóle
                dostac prawa jazdy...
                • Gość: Doki Re: To nie Twoja sprawa! IP: *.53-136-217.adsl.skynet.be 01.04.03, 17:11
                  Rozumiem Twoje argumenty, ale mam jeden kontrargument:
                  nie ma powodu, zebym zjezdzal na pobocze, miedzy
                  gwozdzie, dziury i sprzedawcow jablek. Zwykle jade
                  wystarczajaco szybko i jeszcze szybsza jazda bylaby
                  nieuzasadnionym ryzykiem. Zatem z gory ostregam: nie
                  zjezdzam. Miganie swiatlami, zeby jednak naklonic mnie do
                  zjechania skutkuje natychmiastowym zwolnieniem ponizej
                  predkosci maksymalnej obowiazujacej w tym miejscu.
                  Zjezdzanie jest bez sensu, bo i po co? Jak masz pod maska
                  silnik, a nie paczke starych gazet, to i tak znajdzie sie
                  okazja do wyprzedzenia. Cierpliwosci.
                  • Gość: johndoe Re: To nie Twoja sprawa! IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 08:30
                    dlaczego?????????????? dla was zjazd na pobocze oznacza, ze ktos kto chce
                    Was wyprzedzic jedzie 150. tak ciezko pojac, ze sa na polskich drogach maluchy i co wazniejsze sa drogi o szer. 16 metrow, gdzie jest trzymetrowe wyasfaltowane pobocze. nikt nie kaze Wam zjezdzac z asfaltu, ani wtedy, gdy przed Wami jedzie ciezarowka ii nic nie widac. twierdzernie "ja nie zjezdzam" jest dla mnie po prostu chamskie. kultura jazdy to przede wszystkim nieutrudnianie jazdy innym kierowcom. jak ktos chce jechac 160 a ja moge zjechac na bok nie wyrzadzajac sobie krzywdy to to pop prostu robie. za 2 kilometry spotkam malucha czy cinquecento jadace 50 km/h mniej niz ja. i co? on tez ma powiedziec "mam cie w d..?" to ma byc ta kultura jazdy po polsce.
                    pzdr
                    ps. wystarczy przejechac sie jedynka z lodzi do gdanska, zeby zobaczyc jak wygladaja wyasfaltowane pobocza i jak ulatwia jazde, gdy sie z nich korzysta.
                    ps 2.do Hipa. moze to tylko moje spostrzezenia, ale wydaje mi sie, ze w kazdej swojej wypowiedzi wpadasz w skrajnosc. nie potrafisz rzeczy wyposrodkowac. nie ma nigdy rzeczy tylko czarnych lub bialych. srodek jest pelny /ba, mysle ze zwykle mamy do czynieniaz rozkladem gaussa.
                    • Gość: hip Re: To nie Twoja sprawa! IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 08:45
                      Gość portalu: johndoe napisał(a):


                      > ps 2.do Hipa. moze to tylko moje spostrzezenia, ale wydaje mi sie, ze w
                      kazdej
                      > swojej wypowiedzi wpadasz w skrajnosc. nie potrafisz rzeczy wyposrodkowac.
                      nie
                      > ma nigdy rzeczy tylko czarnych lub bialych. srodek jest pelny /ba, mysle ze
                      zwy
                      > kle mamy do czynieniaz rozkladem gaussa.

                      hip: Już tradycyjnie opacznie czytasz moje wypowiedzi. Co w nich skrajnego? Bo
                      nie wiem. Twierdzę jedynie, że nie mam obowiązku ułatwiać łamania prawa,
                      szczególnie jak bandyta przekracza dozwoloną prędkość o 80 km/h. Robię to tylko
                      dla własnego bezpieczeństwa, a nie z szacunku dla takiego człowieka. Oczywiście
                      jadąc ok 90 ustępuję tym co chcą jechać np 100 czy 110 (instruktor mnie uczył,
                      że przekroczenie prędkości o 10% jest "dopuszczalne"). I nie mam z tym żadnego
                      problemu o ile jest dobra widoczność i pobocze w dobrym stanie.
                      pozdr
                      • Gość: johndoe Re: To nie Twoja sprawa! IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 10:11
                        Gość portalu: hip napisał(a):

                        >
                        > hip: Już tradycyjnie opacznie czytasz moje wypowiedzi. Co w nich skrajnego? Bo
                        > nie wiem. Twierdzę jedynie, że nie mam obowiązku ułatwiać łamania prawa,
                        > szczególnie jak bandyta przekracza dozwoloną prędkość o 80 km/h. Robię to tylko
                        >
                        > dla własnego bezpieczeństwa, a nie z szacunku dla takiego człowieka. Oczywiście
                        >
                        > jadąc ok 90 ustępuję tym co chcą jechać np 100 czy 110 (instruktor mnie uczył,
                        > że przekroczenie prędkości o 10% jest "dopuszczalne"). I nie mam z tym żadnego
                        > problemu o ile jest dobra widoczność i pobocze w dobrym stanie.
                        > pozdr
                        a jak mam rozumiec. z Twoich wypowiedzi jasno /dla mnie/ wynika, ze wlasni ci pierwsi, przekraczajacy dopuszczalna predkosc o 50-80 km/h sa jedynymi. dopiero teraz piszesz o ludziach, ktorzy po prostu staraja sie przemiescic z miejsca na miejsce i jazda dobrym samochodem 70 km/h za maluchem czy starem oznacza dla nich po prostu strate czesto drogocennego czasu. a tych wlasnie na polskich drogach jest najwiecej. i gdyby niemcy, francuzi czy holendrzy mieli takie drogi jak my, to wlasnie tak by jezdzili.
                        pzdr
                        • Gość: hip Re: To nie Twoja sprawa! IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 10:22
                          Gość portalu: johndoe napisał(a):

                          z Twoich wypowiedzi jasno /dla mnie/ wynika, ze wlasni ci
                          > pierwsi, przekraczajacy dopuszczalna predkosc o 50-80 km/h sa jedynymi.
                          dopiero
                          > teraz piszesz o ludziach, ktorzy po prostu staraja sie przemiescic z miejsca
                          n
                          > a miejsce i jazda dobrym samochodem 70 km/h za maluchem czy starem oznacza
                          dla
                          > nich po prostu strate czesto drogocennego czasu. a tych wlasnie na polskich
                          dro
                          > gach jest najwiecej. i gdyby niemcy, francuzi czy holendrzy mieli takie drogi
                          j
                          > ak my, to wlasnie tak by jezdzili.

                          hip: Pewne rzeczy wydają się dla mnie oczywiste. Na drogach sytuacje są różne.
                          Jedni jadą dozwolone 90, inni 100-110 (takich jest jak sądzę najwięcej)
                          jeszcze inni 120 i więcej. Jak ktoś jedzie 70 to oczywiste, że oczekuję aby
                          ułatwiał manewr wyprzedzania ale jak jadę 100 to wtedy nikt nie ma prawa
                          oczekiwać, że będę ułatwiał mu jazdę 140 (jeśli to zrobię to ze względu na
                          ogólne bezpieczeństwo w danej sytuacji). Zjeżdżanie przy 100 na wielu odcinkach
                          poboczy jest niebezpieczne a ja nie mam ochoty aby zwalniać po to, żeby jakiś
                          bandyta mógł świrować.
                          pozdr
                      • Gość: mAbZ Róznica 10% IP: 192.71.76.* 02.04.03, 10:15
                        Gość portalu: hip napisał(a):

                        > jadąc ok 90 ustępuję tym co chcą jechać np 100 czy 110 (instruktor mnie
                        > uczył, że przekroczenie prędkości o 10% jest "dopuszczalne").

                        Nie ma sie co dziwic, ze masz metlik w glowie skoro instruktor faszerowal Cie
                        takimi bzdurami...

                        Ale zadaj sobie trud i POMYSL, co piszesz:
                        wyprzedzanie z predkoscia o 10% wieksza, np. 99 km/h gdy Ty jedziesz 90?!?
                        Ile takie wyprzedzanie bedzie trwalo?!?
                        Acha, pewnie powiesz ze to nie Twoja sprawa?
                        A wlasnie ze twoja, bo zabraniasz innym wyprzedzac szybciej (z wieksza
                        predkoscia)
                        • Gość: hip Re: Róznica 10% IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 10:25
                          Gość portalu: mAbZ napisał(a):

                          > Nie ma sie co dziwic, ze masz metlik w glowie skoro instruktor faszerowal Cie
                          > takimi bzdurami...
                          > wyprzedzanie z predkoscia o 10% wieksza, np. 99 km/h gdy Ty jedziesz 90?!?
                          > Ile takie wyprzedzanie bedzie trwalo?!?
                          > Acha, pewnie powiesz ze to nie Twoja sprawa?
                          > A wlasnie ze twoja, bo zabraniasz innym wyprzedzac szybciej (z wieksza
                          > predkoscia)

                          hip: Rozwijaj te dywagacje dalej. Bo mam niezłą zabawę, a zapowiada się jeszcze
                          lepsza. Nawet nie polemizuję bo to strata czasu.
                    • Gość: Doki nie bede zjezdzal IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 02.04.03, 10:23
                      Gość portalu: johndoe napisał(a):

                      > dlaczego?????????????? dla was zjazd na pobocze
                      oznacza, ze ktos kto chce
                      > Was wyprzedzic jedzie 150.

                      To proste. Zwykle jade ok 120-130, wiec ten, kto chce
                      mnie wyprzedzic, musi jechac 150 lub wiecej.

                      > tak ciezko pojac, ze sa na polskich drogach maluchy

                      Akurat wyprzedzenie malucha nie stanowi problemu. Jedzie
                      wolno, wiec redukcja do trojki, gaz i po sprawie.

                      > i co wazniejsze sa drogi o szer. 16 metrow, gdzie jest
                      trzymetrowe wyasfaltowan
                      > e pobocze.

                      ... jeszcze bardziej nierowne niz droga i czasem
                      niespodziewanie sa na nim przeszkody.

                      > twierdzernie "ja nie zjezdzam" jest dla mnie po
                      > prostu chamskie.

                      W porzadku. Przezyje.

                      > kultura jazdy to przede wszystkim nieutrudnianie jazdy
                      innym kierowcom.

                      Moze i tak, ale przed kultura stoi jeszcze moje
                      bezpieczenstwo i moja wygoda.

                      > jak ktos chce jechac 160 a ja moge zjechac na bok nie
                      wyrzadzajac so
                      > bie krzywdy to to pop prostu robie.

                      A ja nie. Jedzie 160, to widac ma maszyne, ktora na to
                      pozwala. Niech sobie radzi.

                      > za 2 kilometry spotkam malucha czy cinquece
                      > nto jadace 50 km/h mniej niz ja. i co? on tez ma
                      powiedziec "mam cie w d..?"

                      Niech sobie mowi. Umiesz liczyc, licz na siebie. Ja dam
                      sobie rade z wyprzedzeniem go. Jak opanujesz w
                      dostatecznym stopniu technike jazdy, tez dasz sobie rade.

                      • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 10:48
                        Gość portalu: Doki napisał(a):

                        >
                        >
                        > Niech sobie mowi. Umiesz liczyc, licz na siebie. Ja dam
                        > sobie rade z wyprzedzeniem go. Jak opanujesz w
                        > dostatecznym stopniu technike jazdy, tez dasz sobie rade.
                        >
                        nie narzekam i rade sobie daje. po prostu kultura to dla mnie pojecie normalnme. dla Ciebie obce, i stad roznica zdan.
                        pzdr
                        • Gość: hip Re: nie bede zjezdzal IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 10:56
                          Gość portalu: johndoe napisał(a):

                          > nie narzekam i rade sobie daje. po prostu kultura to dla mnie pojecie
                          normalnme
                          > . dla Ciebie obce, i stad roznica zdan.

                          hip: Jak sądzisz, czy jazda z nadmierną prędkością może być utrudnieniem dla
                          tych, którzy jadą zgodnie z przepisami. Czy zjeżdżanie co chwilę na pobocze bo
                          ktoś chce łamać prawo nie jest nieco uciążliwe. To ci, którym wydaje się, ze
                          mogą jechać znacznie szybciej i domagają się aby inni im ustępowali utrudniają
                          jazdę tym, którzy przestrzegają prawa. A to jest już patologia.
                          • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 11:27
                            Gość portalu: hip napisał(a):


                            >
                            > hip: Jak sądzisz, czy jazda z nadmierną prędkością może być utrudnieniem dla
                            > tych, którzy jadą zgodnie z przepisami. Czy zjeżdżanie co chwilę na pobocze bo
                            > ktoś chce łamać prawo nie jest nieco uciążliwe. To ci, którym wydaje się, ze
                            > mogą jechać znacznie szybciej i domagają się aby inni im ustępowali utrudniają
                            > jazdę tym, którzy przestrzegają prawa. A to jest już patologia.
                            jazda z przepisowa predkoscia to w tym kraju rzecz awykonalna. 70 do 90 % ograniczen predkosci jest dostosowane do samochodow produkowaanych 20-30 lat temu. i nie pisze o rozniach w predkosci, ale o rozniczch w trzymaniu sie drogi. jezeli Twoja praca, a co za tym idzie utrzymanie jest cokolwiek zwiazana z jazda samochodem, to nie mozesz sobie pozwolic, by zgodnie ze wszystkimi przepisami jechac z lodzi do warszawy 3,5 h, bo szybciutko znajdziesz sie na bruku. jest w polsce calkiem sporo drog, po ktorych mozna jechac 120-130 km/h i to jechac bezpiecznie. tyle, ze po nich poruszaja sie i maluchy i ciezarowki, zgodnie oczywiscie z przepisami, czyli ponizej 90 km/h, czesto ponizej 70 km/h. to oni sa utrudnieniem i niebezpieczenstwem. na pewnych drogach zbyt mala predkosc to zagroznie dla ruchu , nie wiedziales?
                            pzdr
                            • Gość: hip Re: nie bede zjezdzal IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 11:36
                              Gość portalu: johndoe napisał(a):

                              > Gość portalu: hip napisał(a):
                              > jazda z przepisowa predkoscia to w tym kraju rzecz awykonalna.

                              hip: czy to jest Twój sztandarowy argument? I dla kogo niewykonalna skoro część
                              kierowców jednak potrafi jeździć zgodnie z przepisami?


                              70 do 90 % ogra
                              > niczen predkosci jest dostosowane do samochodow produkowaanych 20-30 lat
                              temu.

                              hip: W innych krajach obowiązują podobne ograniczenia, pomimo lepszej jakości
                              dróg.

                              jeze
                              > li Twoja praca, a co za tym idzie utrzymanie jest cokolwiek zwiazana z jazda
                              sa
                              > mochodem, to nie mozesz sobie pozwolic, by zgodnie ze wszystkimi przepisami
                              jec
                              > hac z lodzi do warszawy 3,5 h, bo szybciutko znajdziesz sie na bruku.

                              hip: No ładnie! Ale Argument. Posuńmy się dalej: Kradnę. I dobrze bo skoro nic
                              innego nie potrafię, a przecież muszę żyć. Tak też ktoś może tłumaczyć łamanie
                              prawa.


                              jest w po
                              > lsce calkiem sporo drog, po ktorych mozna jechac 120-130 km/h i to jechac
                              bezp
                              > iecznie. tyle, ze po nich poruszaja sie i maluchy i ciezarowki, zgodnie
                              oczywis
                              > cie z przepisami, czyli ponizej 90 km/h, czesto ponizej 70 km/h. to oni sa
                              utru
                              > dnieniem i niebezpieczenstwem. na pewnych drogach zbyt mala predkosc to
                              zagrozn
                              > ie dla ruchu , nie wiedziales?

                              hip: Nie. Samochód jadący 10 km/h poniżej prędkości dozwolonej i trzymający sie
                              prawego skraju jezdni nie jest dla mnie żadnym zagrożeniem. Zagrożeniem są
                              jadący 50km/h więcej niż pozwalają przepisy.
                              pozdr
                              p.s. szkoda, że unikasz odpowiedzi na konkretne pytania, np. o uciążliwość
                              zjeżdżania co chwilę na pobocze
                              • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 12:10
                                Gość portalu: hip napisał(a):

                                > Gość portalu: johndoe napisał(a):
                                >
                                > > Gość portalu: hip napisał(a):
                                > > jazda z przepisowa predkoscia to w tym kraju rzecz awykonalna.
                                >
                                > hip: czy to jest Twój sztandarowy argument? I dla kogo niewykonalna skoro część
                                >
                                > kierowców jednak potrafi jeździć zgodnie z przepisami?
                                jasne, tylko ze im na czsie widac nie zalezy. btw jaka to czesc?




                                >
                                >
                                > 70 do 90 % ogra
                                > > niczen predkosci jest dostosowane do samochodow produkowaanych 20-30 lat
                                > temu.
                                >
                                > hip: W innych krajach obowiązują podobne ograniczenia, pomimo lepszej jakości
                                > dróg.

                                jasne, pokaz mi podobne ograniczenia jak miedzy np. katowicami a warszawa na drodze miedzy berlinem a hamburgiem, paryzem a marsylia, madrytemm a barcelona czy chocby praga i bratyslawa.
                                >
                                > jeze
                                > > li Twoja praca, a co za tym idzie utrzymanie jest cokolwiek zwiazana z jaz
                                > da
                                > sa
                                > > mochodem, to nie mozesz sobie pozwolic, by zgodnie ze wszystkimi przepisam
                                > i
                                > jec
                                > > hac z lodzi do warszawy 3,5 h, bo szybciutko znajdziesz sie na bruku.
                                >
                                > hip: No ładnie! Ale Argument. Posuńmy się dalej: Kradnę. I dobrze bo skoro nic
                                > innego nie potrafię, a przecież muszę żyć. Tak też ktoś może tłumaczyć łamanie
                                > prawa.

                                jezeli posuwasz sie do kradziezy, to najdz sobie odpowiednie do tego forum
                                >
                                > jest w po
                                > > lsce calkiem sporo drog, po ktorych mozna jechac 120-130 km/h i to jechac
                                >
                                > bezp
                                > > iecznie. tyle, ze po nich poruszaja sie i maluchy i ciezarowki, zgodnie
                                > oczywis
                                > > cie z przepisami, czyli ponizej 90 km/h, czesto ponizej 70 km/h. to oni sa
                                >
                                > utru
                                > > dnieniem i niebezpieczenstwem. na pewnych drogach zbyt mala predkosc to
                                > zagrozn
                                > > ie dla ruchu , nie wiedziales?
                                >
                                > hip: Nie. Samochód jadący 10 km/h poniżej prędkości dozwolonej i trzymający sie
                                >
                                > prawego skraju jezdni nie jest dla mnie żadnym zagrożeniem. Zagrożeniem są
                                > jadący 50km/h więcej niż pozwalają przepisy.
                                > pozdr
                                i to jest wlasnie skrajnosc, przed ktora ta sie bronisz. kazdy wyprzeajacy musi wedlug Ciebia przekracza dozwolona predkosc o 50 km/h.

                                > p.s. szkoda, że unikasz odpowiedzi na konkretne pytania, np. o uciążliwość
                                > zjeżdżania co chwilę na pobocze

                                powtorze po raz trzeci, bo cos nie doczytujesz. sa pobocza w tym kraju, gdzie asfalt jest tak samo dobry jak na pasie jezdni. maja one 3 m szerokosci, co w polaczeniu z 5 metrami pasa cos daje. sa tam /na tych poboczach/ samochody, ktore tylko nimi jezdza, zeby nie utrudniac ruchu innym. w czasach, gdy jezdzilem maluchem robilem bardzo podobnie.
                                pzdr
                                • Gość: hip Re: nie bede zjezdzal IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 12:48
                                  Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                  > > hip: czy to jest Twój sztandarowy argument? I dla kogo niewykonalna skoro
                                  > część
                                  > >
                                  > > kierowców jednak potrafi jeździć zgodnie z przepisami?
                                  > jasne, tylko ze im na czsie widac nie zalezy. btw jaka to czesc?

                                  hip: Widać jednym zależy na czasie i łamaniu przepisów, a innym na
                                  bezpieczeństwie i na ich przestrzeganiu. Drobna różnica.

                                  > > hip: W innych krajach obowiązują podobne ograniczenia, pomimo lepszej jako
                                  > ści
                                  > > dróg.
                                  >
                                  > jasne, pokaz mi podobne ograniczenia jak miedzy np. katowicami a warszawa na
                                  dr
                                  > odze miedzy berlinem a hamburgiem, paryzem a marsylia, madrytemm a barcelona
                                  cz
                                  > y chocby praga i bratyslawa.

                                  hip: Ooo! Widzę, że na dodatek do permanentnego łamania prawa nie odróżniasz
                                  autostrady od pozostałych dróg! W-wa-Katowice to nie autostrada.


                                  > > hip: No ładnie! Ale Argument. Posuńmy się dalej: Kradnę. I dobrze bo skoro
                                  > nic
                                  > > innego nie potrafię, a przecież muszę żyć. Tak też ktoś może tłumaczyć łam
                                  > anie
                                  > > prawa.

                                  > jezeli posuwasz sie do kradziezy, to najdz sobie odpowiednie do tego forum


                                  hip: tak, tak, co jeszcze sobie uroisz?


                                  > > jadący 50km/h więcej niż pozwalają przepisy.

                                  > i to jest wlasnie skrajnosc, przed ktora ta sie bronisz. kazdy wyprzeajacy
                                  musi
                                  > wedlug Ciebia przekracza dozwolona predkosc o 50 km/h.

                                  hip: Masz tendencje do przekręcania i urojeń. Ja nigdzie nie napisałem, że
                                  każdy. Jeśli ktoś przekracza o 10 i chce wyprzedzić, a ja mogę mu to ułatwić,
                                  to robię to. Ale jest wielu, którzy przekraczają o 50 . I o nich napisałem .

                                  > powtorze po raz trzeci, bo cos nie doczytujesz. sa pobocza w tym kraju, gdzie
                                  a
                                  > sfalt jest tak samo dobry jak na pasie jezdni. maja one 3 m szerokosci, co w
                                  po
                                  > laczeniu z 5 metrami pasa cos daje. sa tam /na tych poboczach/ samochody,
                                  ktore
                                  > tylko nimi jezdza, zeby nie utrudniac ruchu innym. w czasach, gdy jezdzilem
                                  ma
                                  > luchem robilem bardzo podobnie.


                                  hip: I dobrze. Ale jedna rzecz to to,że ja nie mam obowiązku jechać poboczem
                                  jeśli jadę a dozwoloną max. prędkością
                                  a drugie to nadal pytanie bez odpowiedzi: czy pojazdy jadące z nadmierną
                                  prędkością, których kierowcy nachalnie domagają się zjeżdżania na pobocze mogą
                                  być utrudnieniem i uciążliwością w ruchu?
                                  pozdr
                                  • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 15:23
                                    Gość portalu: hip napisał(a):

                                    >
                                    > hip: Widać jednym zależy na czasie i łamaniu przepisów, a innym na
                                    > bezpieczeństwie i na ich przestrzeganiu. Drobna różnica.
                                    eszystkim zalezy, zeby przemiescic sie z punktu a do b.

                                    >
                                    > > > hip: W innych krajach obowiązują podobne ograniczenia, pomimo lepszej
                                    > jako
                                    > > ści
                                    > > > dróg.
                                    > >
                                    > > jasne, pokaz mi podobne ograniczenia jak miedzy np. katowicami a warszawa
                                    > na
                                    > dr
                                    > > odze miedzy berlinem a hamburgiem, paryzem a marsylia, madrytemm a barcelo
                                    > na
                                    > cz
                                    > > y chocby praga i bratyslawa.
                                    >
                                    > hip: Ooo! Widzę, że na dodatek do permanentnego łamania prawa nie odróżniasz
                                    > autostrady od pozostałych dróg! W-wa-Katowice to nie autostrada.

                                    Ty tez to dostrzegles? i o to chodzi. jak eda drogi dwupasmowe chociaz, to nikt nkomu nie bedzie zjezdzal, bo nie bedzie po co. na razie zyjemy tu i teraz.
                                    tak, permanentnie lamie prawo. przekraczam dozwolona szybkosc. niekoniecznie o 50 km/h jak Ty sobie to uroiles, ale tak. sadze, ze wszyscy tu piszacy poza jakimis jednostkami to robia. kto tego nie robi nioech sie odezwie.
                                    >
                                    > > > hip: No ładnie! Ale Argument. Posuńmy się dalej: Kradnę. I dobrze bo
                                    > skoro
                                    > > nic
                                    > > > innego nie potrafię, a przecież muszę żyć. Tak też ktoś może tłumaczy
                                    > ć łam
                                    > > anie
                                    > > > prawa.
                                    >
                                    > > jezeli posuwasz sie do kradziezy, to najdz sobie odpowiednie do tego forum
                                    >
                                    >
                                    > hip: tak, tak, co jeszcze sobie uroisz?

                                    ze jestes nireformowalny

                                    > > > jadący 50km/h więcej niż pozwalają przepisy.
                                    >
                                    > > i to jest wlasnie skrajnosc, przed ktora ta sie bronisz. kazdy wyprzeajacy
                                    >
                                    > musi
                                    > > wedlug Ciebia przekracza dozwolona predkosc o 50 km/h.
                                    >
                                    > hip: Masz tendencje do przekręcania i urojeń. Ja nigdzie nie napisałem, że
                                    > każdy. Jeśli ktoś przekracza o 10 i chce wyprzedzić, a ja mogę mu to ułatwić,
                                    > to robię to. Ale jest wielu, którzy przekraczają o 50 . I o nich napisałem .
                                    >
                                    a ja to pisze od pierwszego mojego posta. to TY piszesz caly czas o scigantach, ktorzy przekraczaja dozwolona predkosc o 50 -60- 70- 80 /wykresl co chcesz/ km/h.

                                    > > powtorze po raz trzeci, bo cos nie doczytujesz. sa pobocza w tym kraju, gd
                                    > zie
                                    > a
                                    > > sfalt jest tak samo dobry jak na pasie jezdni. maja one 3 m szerokosci, co
                                    > w
                                    > po
                                    > > laczeniu z 5 metrami pasa cos daje. sa tam /na tych poboczach/ samochody,
                                    > ktore
                                    > > tylko nimi jezdza, zeby nie utrudniac ruchu innym. w czasach, gdy jezdzil
                                    > em
                                    > ma
                                    > > luchem robilem bardzo podobnie.
                                    >
                                    >
                                    > hip: I dobrze. Ale jedna rzecz to to,że ja nie mam obowiązku jechać poboczem
                                    > jeśli jadę a dozwoloną max. prędkością
                                    nikt Cie nie zmusza. chcesz ulatwic komus zycie to to robisz. jezeli jedziesz 100 to nikt nie ma prawa wymagacv czy spodziwac sie, ze mu zjedziesz. ale jadac 60 na drodze z 3 metrowym asfaltowym poboczem po prostu utrudniasz tuch nie zjezdzajac.
                                    > a drugie to nadal pytanie bez odpowiedzi: czy pojazdy jadące z nadmierną
                                    > prędkością, których kierowcy nachalnie domagają się zjeżdżania na pobocze mogą
                                    > być utrudnieniem i uciążliwością w ruchu?
                                    > pozdr
                                    pomijam takich mrugajacych i trabiacych. to zakompleksieni posiadacze malych ptakow lub inne polmozgi. na rozkladzie gaussa zajmuja tyle miejsca co emeryci jezdzacy gierkowka 40 km/h.
                                    pzdr
                                    ps. nie zjezdzam takim. nawet jak moge i nic mi nie grozi. ot poprostu jestem chamem dla chama.
                                    • Gość: hip Re: nie bede zjezdzal IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 15:48
                                      Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                      jak eda drogi dwupasmowe chociaz, to nikt
                                      > nkomu nie bedzie zjezdzal, bo nie bedzie po co. na razie zyjemy tu i teraz.

                                      hip: Cham zawsze coś znajdzie, żeby innym pokazać że jest "lepszy"

                                      > tak, permanentnie lamie prawo. przekraczam dozwolona szybkosc. niekoniecznie
                                      o
                                      > 50 km/h jak Ty sobie to uroiles, ale tak. sadze, ze wszyscy tu piszacy poza
                                      jak
                                      > imis jednostkami to robia. kto tego nie robi nioech sie odezwie.

                                      hip: Z Twoich wypowiedzi wynika, że przekraczasz. Nie wiem o ile, ale to nie
                                      ważne. Kwestia jest taka, że dla jednych łamanie prawa to zasada, dla innych
                                      incydentalność, której starają się unikać.


                                      > > hip: tak, tak, co jeszcze sobie uroisz?
                                      >
                                      > ze jestes nireformowalny

                                      hip: czekam na dalsze "argumenty" z tej półeczki.

                                      > a ja to pisze od pierwszego mojego posta. to TY piszesz caly czas o
                                      scigantach
                                      > , ktorzy przekraczaja dozwolona predkosc o 50 -60- 70- 80 /wykresl co chcesz/

                                      hip: Wiem. Odnoszę tylko wrażenie, że uważasz iż powinno się zjeżdzać, a ja
                                      twierdzę, że to tylko dobra wola i nikt nie ma prawa tego od nikogo oczekiwać.

                                      > > hip: I dobrze. Ale jedna rzecz to to,że ja nie mam obowiązku jechać pobocz
                                      > em
                                      > > jeśli jadę a dozwoloną max. prędkością
                                      > nikt Cie nie zmusza. chcesz ulatwic komus zycie to to robisz. jezeli jedziesz
                                      1
                                      > 00 to nikt nie ma prawa wymagacv czy spodziwac sie, ze mu zjedziesz. ale
                                      jadac
                                      > 60 na drodze z 3 metrowym asfaltowym poboczem po prostu utrudniasz tuch nie
                                      zje
                                      > zdzajac.

                                      hip: No to tu się zgadzamy. To oczywiste i to też już pisałem.

                                      > ps. nie zjezdzam takim. nawet jak moge i nic mi nie grozi. ot poprostu jestem
                                      c
                                      > hamem dla chama.

                                      hip: Widzisz. A może oni też mają o to do Ciebie pretensje. Gdzie jest zatem
                                      granica wg. której należy ustępować. To pytanie zadał vNogaj. Wg mnie taką
                                      granicą mógłaby być max. dozwolona prędkość.
                                      • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 16:08
                                        Gość portalu: hip napisał(a):


                                        > hip: Z Twoich wypowiedzi wynika, że przekraczasz. Nie wiem o ile, ale to nie
                                        > ważne. Kwestia jest taka, że dla jednych łamanie prawa to zasada, dla innych
                                        > incydentalność, której starają się unikać.

                                        jak bedziesz mial pod bokiem autostrade z ograniczeniem do 60 to moze przestaniesz to robic raz na miesiac.
                                        > > > hip: tak, tak, co jeszcze sobie uroisz?
                                        > >
                                        > > ze jestes nireformowalny
                                        >
                                        > hip: czekam na dalsze "argumenty" z tej półeczki.
                                        eot
                                        > > a ja to pisze od pierwszego mojego posta. to TY piszesz caly czas o
                                        > scigantach
                                        > > , ktorzy przekraczaja dozwolona predkosc o 50 -60- 70- 80 /wykresl co chce
                                        > sz/
                                        >
                                        > hip: Wiem. Odnoszę tylko wrażenie, że uważasz iż powinno się zjeżdzać, a ja
                                        > twierdzę, że to tylko dobra wola i nikt nie ma prawa tego od nikogo oczekiwać.

                                        nie, ja twierdze od pierwszego posta, ze nalezy byc uprzejmym /uczynnym/ itd.
                                        jezeli moge i chce to zjade.
                                        > > > hip: I dobrze. Ale jedna rzecz to to,że ja nie mam obowiązku jechać p
                                        > obocz
                                        > > em
                                        > > > jeśli jadę a dozwoloną max. prędkością
                                        > > nikt Cie nie zmusza. chcesz ulatwic komus zycie to to robisz. jezeli jedzi
                                        > esz
                                        > 1
                                        > > 00 to nikt nie ma prawa wymagacv czy spodziwac sie, ze mu zjedziesz. ale
                                        > jadac
                                        > > 60 na drodze z 3 metrowym asfaltowym poboczem po prostu utrudniasz tuch ni
                                        > e
                                        > zje
                                        > > zdzajac.
                                        >
                                        > hip: No to tu się zgadzamy. To oczywiste i to też już pisałem.
                                        >
                                        oki
                                        > > ps. nie zjezdzam takim. nawet jak moge i nic mi nie grozi. ot poprostu jes
                                        > tem
                                        > c
                                        > > hamem dla chama.
                                        >
                                        > hip: Widzisz. A może oni też mają o to do Ciebie pretensje. Gdzie jest zatem
                                        > granica wg. której należy ustępować. To pytanie zadał vNogaj. Wg mnie taką
                                        > granicą mógłaby być max. dozwolona prędkość.

                                        kazdy czlowiek, ktory w mlodosci poswiecil troche czasu na nauke savoir-vivre'u a nie tylko na plucie pod trzepakiem bedzie to wiedzial:)
                                        powaznie, to ustepowac nalezy, jezeli nie zagrozi to MOJEMU bezpieczenstwu. ktos za mna moze skorzystac lub nie. nie wnikam dlaczego mu sie spieszy, moze ma powod. moze jutro ja bede w potrzebie a on mi ustapi.
                                        pzdr
                                        • Gość: Doki a wlasnie, pospiech IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 02.04.03, 16:13
                                          Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                          > nie wnikam dlaczego mu sie spieszy, moze ma p
                                          > owod. moze jutro ja bede w potrzebie a on mi ustapi.
                                          > pzdr

                                          Jak bedziesz duzy, to zrozumiesz (mam nadzieje), ze
                                          pospiech nigdy nie jest uzasadniony, jesli prowadzi sie
                                          samochod. I mnie zdarzalo sie spieszyc, i nadal czasem
                                          sie zdarza, ale zwykle na czas lapie sie na tym, ze
                                          pospiech jest niepotrzebny. Bo coz sie stanie? Niewiele,
                                          nikt i nic nie jest niezastapione. Poza tym sam jestem
                                          sobie winien, trzeba bylo wyjechac wczesniej.
                                          Jesli opada cie pospiech, zrob sobie psychoterapie,
                                          zamiast wymagac od innych, by dostosowywali sie do
                                          ciebie. Tak jest zdrowiej dla wszystkich.
                                        • Gość: hip Re: nie bede zjezdzal IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 16:17
                                          Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                          > jak bedziesz mial pod bokiem autostrade z ograniczeniem do 60 to moze
                                          przestani
                                          > esz to robic raz na miesiac.

                                          hip: Czy rzeczywiście są autostrady z takimi ograniczeniami?


                                          > nie, ja twierdze od pierwszego posta, ze nalezy byc uprzejmym /uczynnym/ itd.
                                          > jezeli moge i chce to zjade.

                                          hip: Akurat do tego nie mam żadnych zastrzeżeń.

                                          > powaznie, to ustepowac nalezy, jezeli nie zagrozi to MOJEMU bezpieczenstwu.
                                          kto
                                          > s za mna moze skorzystac lub nie. nie wnikam dlaczego mu sie spieszy, moze ma
                                          p
                                          > owod. moze jutro ja bede w potrzebie a on mi ustapi.


                                          hip: Akurat mnie też to nie interesuje. Wolałbym jednak aby jechał z rozsądną
                                          prędkością. Co znaczy rozsądna prędkość to nie każdy wie, dlatego są
                                          ograniczenia zapisane w KD i na znakach.
                                          Odnoście uprzejmości to oczywiście nie mam nic przeciwko niej, ale to co
                                          obserwuję to często żądanie mojej uprzejmości od pospolitych chamów, którzy
                                          raczej nie liczą się z innymi (to ogólne stwierdzenie nie odnoszące się
                                          absolutnie do żadnej konkretnej osoby)
                                          pozdr
                                          • Gość: vonNogaj Re: nie bede zjezdzal IP: 195.94.201.* 02.04.03, 17:00
                                            ja twierdze od pierwszego posta, ze nalezy byc uprzejmym /uczynnym/ i
                                            > td.
                                            > > jezeli moge i chce to zjade.
                                            >
                                            > hip: Akurat do tego nie mam żadnych zastrzeżeń.
                                            >
                                            Do Hipa i JohnaDoe

                                            Niesamowite, jestem w szoku. Na tym forum (o ile się zorientowałem) tak rzadko
                                            zdarza się, żeby osoby mające na początku dyskusji odmienne poglądy (czasem
                                            tylko pozornie odmienne) zgodziły się ze sobą i doszły do wspólnych wniosków,
                                            że chyba trzeba to będzie uczcić świętem narodowym, albo co...

                                            A na serio.
                                            Ja również zgadzam się, że należy być uprzejmym, jeśli ma się taką możliwość
                                            (bezpieczeństwo), ale bez przesady.
                                            Jednak byłbym za podwyższeniem limitu prędkości przy którym jeszcze powinno się
                                            przepuszczać innych do wartości wyższej niż dozwolona przepisami. Nie chodzi o
                                            ostentacyjne łamanie prawa, ale przepisy są czasami absurdalne i nieżyciowe i
                                            nie uwzględniają różnic klas samochodów i kierowców (co nie oznacza, że jak mam
                                            Subaru Impreze to mogę jeździć 200/h). Nie ma możliwości wyznaczenia
                                            obiektywnej granicy od której można nie przepuszczać innych. Wszystko zależy od
                                            kultury i rozsądku kierowcy. Są tacy, którym lepiej w tej kwestii nie ufać, ale
                                            są tacy, którzy potrafią to ocenić. Jak to w życiu...
                                            A tacy co próbują mnie zmusić do ustąpienia, kiedy wedle mojej oceny nie mogę
                                            zjechać? Ja się tym nie stresuję - ja mam Volvo:-) z TAAAAAAAKIMI dużymi
                                            zderzakami:-)
                                            pozdrawiam
                                            vN
                                            • Gość: hip Re: o dyskusji i odmienności poglądów IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 09:52
                                              Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

                                              nie mam żadnych zastrzeżeń.
                                              > >
                                              > Do Hipa i JohnaDoe
                                              >
                                              > Niesamowite, jestem w szoku. Na tym forum (o ile się zorientowałem) tak
                                              rzadko
                                              > zdarza się, żeby osoby mające na początku dyskusji odmienne poglądy (czasem
                                              > tylko pozornie odmienne) zgodziły się ze sobą i doszły do wspólnych wniosków,
                                              > że chyba trzeba to będzie uczcić świętem narodowym, albo co...

                                              hip: W dyskusji ważne są pewne granice, których nie należy przekraczać,
                                              argumenty merytoryczne i dobra wola. Wtedy można dojść do wspólnych wniosków i
                                              okazuje się często, że różne początkowo opinie wcale nie są tak skrajne.
                                              Najgorsze jak adwersarz próbuje urojonych interpretacji i imputowania opinii i
                                              sądów, które są obce drugiej stronie. Wtedy dyskusja zaczyna schodzić na tor
                                              personalnych polemik i wzajemnego wytykania braku rozumienia, szukania
                                              wyimaginowanego chamstwa w słowach drugiej strony lub pouczania (często na
                                              temat udania sie do lekarzy i psychoanalityków). Jeśli jednak potrafimy
                                              posługiwać się choć trochę merytoryczną argumentacją to wtedy dyskusja może
                                              prowadzić do wspólnych wniosków albo po prostu do pozostania przy swoim zdaniu
                                              bez żadnej niechęci wobec adwersarza.
                                              pozdrawiam
                                            • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 10:05
                                              Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

                                              > ja twierdze od pierwszego posta, ze nalezy byc uprzejmym /uczynnym/ i
                                              > > td.
                                              > > > jezeli moge i chce to zjade.
                                              > >
                                              > > hip: Akurat do tego nie mam żadnych zastrzeżeń.
                                              > >
                                              > Do Hipa i JohnaDoe
                                              >
                                              > Niesamowite, jestem w szoku. Na tym forum (o ile się zorientowałem) tak rzadko
                                              > zdarza się, żeby osoby mające na początku dyskusji odmienne poglądy (czasem
                                              > tylko pozornie odmienne) zgodziły się ze sobą i doszły do wspólnych wniosków,
                                              > że chyba trzeba to będzie uczcić świętem narodowym, albo co...
                                              >

                                              od poczatku pisze tutaj /widac niezbyt jasno, bo nie kazdy wlasciwie rozumie/, ze JA MOGE USTAPIC, kiedy chce i niczym to nie zagraza, a nie ze MNIE KTOS MUSI USTEPOWAC. to jest kultura pojmowana przeze mnie. pomijam kwestie ustepowania tym, ktorzy trabia i mrugaja /dla mnie to margines -1. marginalnie mala liczba kierowcow, 2-margines spoleczno-kierowniczy:)/
                                              pzdr
                                              • Gość: Doki Re: nie bede zjezdzal IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be 03.04.03, 10:12
                                                Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                                > od poczatku pisze tutaj /widac niezbyt jasno, bo nie
                                                kazdy wlasciwie rozumie/,
                                                > ze JA MOGE USTAPIC,

                                                Z tym sie zgadzam w zupelnosci.

                                                > kiedy chce i niczym to nie zagraza,

                                                Tu zgadzam sie nie calkiem. Zalezy od okolicznosci.

                                                > a nie ze MNIE KTOS MUSI
                                                > USTEPOWAC.

                                                Tu zgadzamy sie.

                                                > to jest kultura pojmowana przeze mnie.

                                                W porzadku. Tylko ja dodatkowo uwazam (z czym Ty sie nie
                                                zgodzisz), ze nie ma po co mieszac kultury do ruchu
                                                drogowego. Nie chce, zeby inni byli wobec mnie uprzejmi.
                                                Wystarczy, ze zachowaja sie poprawnie i przewidywalnie.
                                                Uprzejmosc jest nieprzewidywalna.

                                                pomijam kwestie ustepowania
                                                > tym, ktorzy trabia i mrugaja /dla mnie to margines -1.
                                                marginalnie mala liczba
                                                > kierowcow
                                                , 2-margines spoleczno-kierowniczy:)/

                                                Ale margines rzucajacy sie w oczy i irytujacy.

                                                Szacunek
                                                • Gość: hip Re: nie bede zjezdzal IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 10:25
                                                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                                                  Tylko ja dodatkowo uwazam (z czym Ty sie nie
                                                  > zgodzisz), ze nie ma po co mieszac kultury do ruchu
                                                  > drogowego. Nie chce, zeby inni byli wobec mnie uprzejmi.
                                                  > Wystarczy, ze zachowaja sie poprawnie i przewidywalnie.
                                                  > Uprzejmosc jest nieprzewidywalna.

                                                  hip: Popieram. Ja również nie oczekuję nadmiaru uprzejmości. Wystarczy aby
                                                  użytkownicy dróg jeździli zgodnie z przepisami, bez złośliwości, kulturalnie i
                                                  z podstawową dozą uprzejmości i tolerancji. Jeśli tak będzie to ja zawsze sobie
                                                  poradzę.
                                                  pozdr
                                                • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 10:38
                                                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                                                  > G
                                                  > W porzadku. Tylko ja dodatkowo uwazam (z czym Ty sie nie
                                                  > zgodzisz), ze nie ma po co mieszac kultury do ruchu
                                                  > drogowego. Nie chce, zeby inni byli wobec mnie uprzejmi.
                                                  > Wystarczy, ze zachowaja sie poprawnie i przewidywalnie.
                                                  > Uprzejmosc jest nieprzewidywalna.
                                                  >
                                                  pewnie, ze sie nie zgodze. o ile uprzejmosc w trasie /mniejszy ruch, wieksze szybkosci/, to w ruchu miejskim jest to codziennosc /poza granicami tego kraju oczywiscie, a zwlaszcza poza granicami lodzi i warszawy/
                                                  pzdr
                                                  ps. nie tak dawno byl tu juz watek o pieszych /nie chce mi sie szukac/
                                                  • Gość: hip Re: nie bede zjezdzal IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 11:04
                                                    Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                                    Tylko ja dodatkowo uwazam (z czym Ty sie nie
                                                    > > zgodzisz), ze nie ma po co mieszac kultury do ruchu
                                                    > > drogowego. Nie chce, zeby inni byli wobec mnie uprzejmi.
                                                    > > Wystarczy, ze zachowaja sie poprawnie i przewidywalnie.
                                                    > > Uprzejmosc jest nieprzewidywalna.
                                                    > >
                                                    > pewnie, ze sie nie zgodze. o ile uprzejmosc w trasie /mniejszy ruch, wieksze
                                                    sz
                                                    > ybkosci/, to w ruchu miejskim jest to codziennosc /poza granicami tego kraju
                                                    oc
                                                    > zywiscie, a zwlaszcza poza granicami lodzi i warszawy/
                                                    > pzdr
                                                    > ps. nie tak dawno byl tu juz watek o pieszych /nie chce mi sie szukac/

                                                    hip: Proszę tylko nie wymagać ode mnie uprzejmości w stosunku do osób łamiących
                                                    notorycznie prawo. Jeśli kierowca jadąc 300 km na całej trasie przekracza
                                                    prędkość dozwoloną prawem (nierzadko znacznie przekracza) to ja w takiej
                                                    sytuacji nie czuję się do bycia wobec niego uprzejmym (co oczywiście nie
                                                    znaczy, że utrudniam mu jazdę albo wykonuję idiotyczne manewry na drodze).
                                                    pozdr
                                                  • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 11:44
                                                    Gość portalu: hip napisał(a):


                                                    > hip: Proszę tylko nie wymagać ode mnie uprzejmości w stosunku do osób łamiących
                                                    >
                                                    > notorycznie prawo.
                                                    nikt jeszcze od Ciebie niczego nie wymaga, uprzejmosc to cecha nabyta, jej uzywanie w pewnych kregach jest po prostu w dobrym tonie.
                                                    Jeśli kierowca jadąc 300 km na całej trasie przekracza
                                                    > prędkość dozwoloną prawem (nierzadko znacznie przekracza) to ja w takiej
                                                    > sytuacji nie czuję się do bycia wobec niego uprzejmym

                                                    a Ty jedziesz razem z nim 300 km i wiesz, ze lamie prawo notorycznie i pedzi te 300 km na zlamanie karku. powtorze jescze raz, bo nie chcez zrozumiec. ktos kto mnie wyprzedza NIE MUSI przekraczac predkosci o 50 km. a ja NIE MUSZE jechac z maksymalna dozwolona predkoscia.

                                                    (co oczywiście nie
                                                    > znaczy, że utrudniam mu jazdę albo wykonuję idiotyczne manewry na drodze).
                                                    > pozdr
                                                    pzdr
                                                  • Gość: hip Re: nie bede zjezdzal IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 11:58
                                                    Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                                    > Gość portalu: hip napisał(a):
                                                    >
                                                    > nikt jeszcze od Ciebie niczego nie wymaga, uprzejmosc to cecha nabyta, jej
                                                    uzyw
                                                    > anie w pewnych kregach jest po prostu w dobrym tonie.

                                                    hip: OK. No to bądź sobie nawet uprzejmy w stosunku do pospolitych złodziei i
                                                    innej hołoty i ułatwiaj im to co robią.

                                                    > Jeśli kierowca jadąc 300 km na całej trasie przekracza
                                                    > > prędkość dozwoloną prawem (nierzadko znacznie przekracza) to ja w takiej
                                                    > > sytuacji nie czuję się do bycia wobec niego uprzejmym
                                                    >
                                                    > a Ty jedziesz razem z nim 300 km i wiesz, ze lamie prawo notorycznie i pedzi
                                                    te
                                                    > 300 km na zlamanie karku.

                                                    hip: Tradycyjnie posuwasz się do absurdów. Nie potrzeba nawet średniej
                                                    inteligencji aby umieć z niezłą przecyzją ocenić styl jazdy kierowcy po wielu
                                                    cechach zewnętrznych. I nie muszę mu towarzyszyć przez całą podróż. A może nie
                                                    wiesz o tym, że są tacy co przekraczają notorycznie prędkości 0 50-70. Jeszcze
                                                    nie tak dawno byli na tym forum tacy co się tym przechwalali.

                                                    powtorze jescze raz, bo nie chcez zrozumiec. ktos kt
                                                    > o mnie wyprzedza NIE MUSI przekraczac predkosci o 50 km.
                                                    hip: Oczywiście, już Ci to pisałem, ale tradycyjnie nie doczytałeś.

                                                    a ja NIE MUSZE jechac
                                                    > z maksymalna dozwolona predkoscia.

                                                    hip: Możesz jechać wolniej. Mnie to nie przeszkadza.
                                                    pozdr
                                    • greenblack Re: nie bede zjezdzal 02.04.03, 22:45
                                      Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                      > nikt Cie nie zmusza. chcesz ulatwic komus zycie to to robisz. jezeli jedziesz
                                      1
                                      > 00 to nikt nie ma prawa wymagacv czy spodziwac sie, ze mu zjedziesz.

                                      Czytając Twoje wypowiedzi odniosłem zupełnie inne wrażenie. Według mnie
                                      wymagasz przepuszczania każdego samochodu jadącego szybciej. Jadę 90 mam puścić
                                      jadącego 110, 120, 130. Jadę 100 mam puścić jadącego 115, 130 itd. Nie było
                                      mowy o blokowaniu ruchu jazdą z 40 km/h czy nawet 70 km/h.
                                      • Gość: johndoe Re: nie bede zjezdzal IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 10:09
                                        greenblack napisał:

                                        > Gość portalu: johndoe napisał(a):
                                        >
                                        > > nikt Cie nie zmusza. chcesz ulatwic komus zycie to to robisz. jezeli jedzi
                                        > esz
                                        > 1
                                        > > 00 to nikt nie ma prawa wymagacv czy spodziwac sie, ze mu zjedziesz.
                                        >
                                        > Czytając Twoje wypowiedzi odniosłem zupełnie inne wrażenie. Według mnie
                                        > wymagasz przepuszczania każdego samochodu jadącego szybciej. Jadę 90 mam puścić
                                        >
                                        > jadącego 110, 120, 130. Jadę 100 mam puścić jadącego 115, 130 itd. Nie było
                                        > mowy o blokowaniu ruchu jazdą z 40 km/h czy nawet 70 km/h.

                                        czyli jednak wyrazam sie niejasno. patrz odp. do vonNogaja.
                                        przepuszczanie jest dobra wola przepuszczajacego, zalezna przede wszystkim od jego bezpieczenstwa w czasie ww. manewru.
                                        pzdr
                                        pzdr
                            • Gość: Kierowiec Re: nie bede zjezdzal IP: 212.6.124.* 02.04.03, 12:38
                              Gość portalu: johndoe napisał(a):

                              > Gość portalu: hip napisał(a):
                              >
                              > jazda z przepisowa predkoscia to w tym kraju rzecz awykonalna.
                              ᡾ do 90 % ogra
                              > niczen predkosci jest dostosowane do samochodow produkowaanych 20-30 lat
                              > temu.
                              > i nie pisze o rozniach w predkosci, ale o rozniczch w trzymaniu sie drogi.
                              > jezeli Twoja praca, a co za tym idzie utrzymanie jest cokolwiek zwiazana z
                              > jazda sa
                              > mochodem, to nie mozesz sobie pozwolic, by zgodnie ze wszystkimi przepisami
                              > jechac z lodzi do warszawy 3,5 h, bo szybciutko znajdziesz sie na bruku.




                              Wedlog www.routenplaner.de odleglosc Warszawa-Lodz wynosi 130 km. 130 km / 3,5
                              h = 37,14 km/h. :-))))

                              Jadac ze srednia 70 km/h (czyli wyprzedzajac tylko traktory) jechalbys niecale
                              dwie godziny. Jadac na wariata i wyprzedzajac wszystko, co sie rusza, bedziesz
                              mial srednia powiedzmy 90 km/h (optymistycznie. Nie biorac pod uwage czasu
                              dojazdu w granicach miast). I czas jazdy poltorej godziny. Czy dla tych
                              dwudziestu minut (poswieconych pewnie pozniej na uspokojenie uzywkami
                              starganych zachowaniem innych kierowcow nerwow) oplaca sie ryzykowac zycie
                              swoje i innych?

                              I w ktorej ewangelii stoi minimalny czas przejazdu danej odleglosci?

                              > cie z przepisami, czyli ponizej 90 km/h, czesto ponizej 70 km/h. to oni sa
                              > utrudnieniem i niebezpieczenstwem.

                              Chyba kpisz sobie.

                              > na pewnych drogach zbyt mala predkosc to zagroznie dla ruchu , nie wiedziales?

                              Na nielimitowanej autostradzie byc moze. Na polskiej drodze niestety nie.

                              > pzdr

                              Pozdr.

                              K.
                            • Gość: Xander Cage Re: nie bede zjezdzal IP: 217.153.121.* 02.04.03, 13:00
                              Gość portalu: johndoe napisał(a):

                              . tyle, ze po nich poruszaja sie i maluchy i ciezarowki, zgodnie oczywis
                              > cie z przepisami, czyli ponizej 90 km/h, czesto ponizej 70 km/h. to oni sa utru
                              > dnieniem i niebezpieczenstwem.

                              To jest piekne, przeszedles samego siebie. Wiesz, ja tez uwazam, ze przestrzeganie prawa to utrudnienie i
                              niebezpieczenstwo. Dlatego moze zacznijmy przejezdzac na czerwonym, jezdzic pod prad i parkowac na srodku
                              ulicy.
                        • Gość: Doki to ma byc kultura? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 02.04.03, 12:06
                          Gość portalu: johndoe napisał(a):


                          > nie narzekam i rade sobie daje. po prostu kultura to
                          dla mnie pojecie normalnme
                          > . dla Ciebie obce, i stad roznica zdan.

                          Nie, Ty po prostu pojmujesz kulture tak: "przeciez
                          przejawem elementarnej kultury jest, zeby mi ustepowano,
                          skoro tego potrzebuje!". Oczywiscie, to bzdura i czlowiek
                          obdarzony minimum pojecia o tw kulturze nie wymaga od
                          innych przywilejow. Tak sie sklada, ze ode mnie
                          przywilejow nie mozesz sie spodziewac. Mam takie samo
                          jechac pasem ruchu, a nie poboczem, jak i Ty. Z glebi
                          swojej kultury pomysl i o mnie.
                          • Gość: mAbZ Kultura to... IP: 192.71.76.* 02.04.03, 12:21
                            ...wzajemne ulatwianie sobie jazdy:
                            w miare mozliwosci ulatwianie przejazdu innym, wpuszczanie na swój pas,
                            stosowanie zasady zamka bylyskawicznego itp. itd.

                            To pojecia niestety obce wielu polskim kierowcom.
                            A i jak widac niektórym belgijskim równiez :-P
                          • Gość: johndoe Re: to ma byc kultura? IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 12:28
                            Gość portalu: Doki napisał(a):


                            >
                            > Nie, Ty po prostu pojmujesz kulture tak: "przeciez
                            > przejawem elementarnej kultury jest, zeby mi ustepowano,
                            > skoro tego potrzebuje!".ciach

                            nie!
                            przejawem elementarnej kultury jest, zebym JA ustapil /zjechal na pobocze, jezeli jest to bezpieczne/, jezeli ktos inny chce mnie wyprzedzic, a ja nie mam zamiaru z nim sie scigac. i caly czas pisze o tym, ze tak jak mnie ktos usetpuje, tak i ja ustepuje innym.
                            • Gość: Doki Re: to ma byc kultura? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 02.04.03, 12:35
                              Gość portalu: johndoe napisał(a):


                              > przejawem elementarnej kultury jest, zebym JA ustapil
                              /zjechal na pobocze, jeze
                              > li jest to bezpieczne/

                              Ale to z definicji nie jest rownie bezpieczne. Dodatkowy
                              manewr, mniej uzywana nawierzchnia, ktora moze byc
                              nierowna, moga tam byc gwozdzie i inne przeszkody.
                              Zjezdzajac, podejmuje dodatkowe ryzyko, choc czasem jest
                              ono minimalne. Nie widze jednak powodu, zebym mial
                              podejmowac jakiekolwiek ryzyko dla czyjejs tam wygody.

                              I nie uwazam, ze kultura polega na ulatwianiu sobie
                              jazdy. W Niemczech jezdzi sie dobrze nie dlatego, ze
                              Niemcy staraja sie ulatwiac sobie nawzajem jazde, tylko
                              dlatego, ze wiekszosc Niemcow jezdzi poprawnie, a to
                              znaczy przewidywalnie. Nie ma zadnych specjalnych
                              wzgledow dla nikogo.

                              No, dosc o tym, nie wyloze jasniej swojego stanowiska,
                              zreszta szkoda czasu. Nie zjezdzam i nie wyprzedzam na
                              trzeciego kogos, kto mi zjezdza, z tych samych zreszta
                              powodow. Nawet jesli ktos mi zjezdza, to go wyprzedzam
                              dopiero wtedy, gdy mam dosc miejsca, by wyprzedzic tak,
                              jakby w ogole nie zjechal. I dojezdzam na czas.
                              • Gość: johndoe Re: to ma byc kultura? IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 13:39
                                Gość portalu: Doki napisał(a):

                                > Gość portalu: johndoe napisał(a):
                                >
                                >
                                > > przejawem elementarnej kultury jest, zebym JA ustapil
                                > /zjechal na pobocze, jeze
                                > > li jest to bezpieczne/
                                >
                                > Ale to z definicji nie jest rownie bezpieczne. Dodatkowy
                                > manewr, mniej uzywana nawierzchnia, ktora moze byc
                                > nierowna, moga tam byc gwozdzie i inne przeszkody.
                                > Zjezdzajac, podejmuje dodatkowe ryzyko, choc czasem jest
                                > ono minimalne. Nie widze jednak powodu, zebym mial
                                > podejmowac jakiekolwiek ryzyko dla czyjejs tam wygody.
                                >

                                ja rowniez nie podejmuje ryzyka i od nikogo nie wymagam tegoz.
                                robie to /zjezdzam/, kiedy nie ma to wplywu na moje bezpieczenstwo

                                > I nie uwazam, ze kultura polega na ulatwianiu sobie
                                > jazdy. W Niemczech jezdzi sie dobrze nie dlatego, ze
                                > Niemcy staraja sie ulatwiac sobie nawzajem jazde, tylko
                                > dlatego, ze wiekszosc Niemcow jezdzi poprawnie, a to
                                > znaczy przewidywalnie. Nie ma zadnych specjalnych
                                > wzgledow dla nikogo.

                                nieprawda. jazda po miescie w niemczewch a w polsce /w szczegonosci warszaiw i lodzi/ to dwa rozne swiaty
                                >
                                > No, dosc o tym, nie wyloze jasniej swojego stanowiska,
                                > zreszta szkoda czasu. Nie zjezdzam i nie wyprzedzam na
                                > trzeciego kogos, kto mi zjezdza, z tych samych zreszta
                                > powodow. Nawet jesli ktos mi zjezdza, to go wyprzedzam
                                > dopiero wtedy, gdy mam dosc miejsca, by wyprzedzic tak,
                                > jakby w ogole nie zjechal. I dojezdzam na czas.

                                i oby jak najdluzej
                                pzdr
                            • greenblack Re: to ma byc kultura? 02.04.03, 13:26
                              Gość portalu: johndoe napisał(a):

                              > nie!
                              > przejawem elementarnej kultury jest, zebym JA ustapil /zjechal na pobocze,
                              jeze
                              > li jest to bezpieczne/,

                              Mnie się nie chce obliczać, czy zjazd w danej chwili, na dane pobocze, przy
                              danych warunkach jest bazpieczny na 90, 70 czy 50%. Jadę swoim pasem i nikomu
                              to nie powinno być solą w oku. Śpieszysz się, to bądź sam w swoim pośpiechu.


                              Pozdrawiam
                              • Gość: johndoe Re: to ma byc kultura? IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 15:13
                                greenblack napisał:
                                >
                                > Mnie się nie chce obliczać, czy zjazd w danej chwili, na dane pobocze, przy
                                > danych warunkach jest bazpieczny na 90, 70 czy 50%.
                                ale jak Ty wyprzedzasz to obliczasz, isn't it? ale po co robic komus uprzejmosc i zjechac na prawa strone. jak sie spieszy to na pewno bez powodu i niech czeka.

                                > Jadę swoim pasem i nikomu
                                > to nie powinno być solą w oku. Śpieszysz się, to bądź sam w swoim pośpiechu.
                                >
                                >
                                > Pozdrawiam
                                Ty oczywiscie nigdy sie nie spieszysz. takze te tysiace czy miliony na drogach nigdzie sie nie spiesza. wystarczy wyjechac na miasto w warszawie czy innym duzym miescie, zeby zobaczyc, ze nikt sie nie spieszy.

                                pzdr
                                • Gość: mAbZ Wyłącznie do johndoe IP: *.knowit.se 02.04.03, 15:26
                                  Nie chce sie czepiac, ani tym bardziej Cie zawstydzac, ale poniewaz wydajesz
                                  sie byc zainteresowany j. angielskim, to chce sprostowac, ze:

                                  "jak Ty wyprzedzasz to obliczasz, isn't it?"
                                  Powinno byc: aren't you

                                  "zasada suwaka chyba podoba sie kazdemu, isn't it?"
                                  Powinno byc: doesn't it

                                  Warto sie uczyc jezyków ;-)
                                  • Gość: johndoe Re: Wyłącznie do johndoe IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 15:48
                                    niechlujstwo wychodzi:)
                                    pzdr
                                • greenblack Re: to ma byc kultura? 02.04.03, 22:51
                                  Gość portalu: johndoe napisał(a):


                                  > ale jak Ty wyprzedzasz to obliczasz, isn't it?

                                  Obliczyć czy zdążę kogoś wyprzedzić jest moim obowiązkiem, a obliczyć czy jadąc
                                  dziurawym poboczem 90 km/h nie wypadnę z trasy jest fanaberią śpieszących się
                                  kierowców.

                                  ale po co robic komus uprzejmosc
                                  > i zjechac na prawa strone.

                                  Bo nie ma takiego obowiązku i może się to okazać niebezpieczne.

                                  jak sie spieszy to na pewno bez powodu i niech czek
                                  > a.

                                  Nie obchodzi mnie, czy ktoś zdąży dowieźć dostawę klozetów lub czy zdąży
                                  obejrzeć cały mecz. Śpieszy mu się, to niech się nauczy wyprzedzać.


                                  > Ty oczywiscie nigdy sie nie spieszysz. takze te tysiace czy miliony na
                                  drogach
                                  > nigdzie sie nie spiesza.

                                  Pośpiech zabija. Te "tysiące czy miliony" bardzo często śpieszą się nie wiadomo
                                  gdzie i po co. Nie chce im się wyjść 5 minut wcześniej, bo wiedzą,
                                  że "nadrobią" to w trasie.


                                  Pozdrawiam
                • Gość: hip Re: To nie Twoja sprawa! moja IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 08:40
                  Gość portalu: mAbZ napisał(a):

                  > Zauwaz, ze policja mówiac do znudzenia o przyczynach wypadków nie mówi o zbyt
                  > wielkiej predkosci lecz o "nieddostosowaniu predkosci do warunków" a to DUZA
                  > róznica!
                  hip: Należy umieć rozróżnić dwie rzeczy, i zdawać sobie z nich sprawę:
                  1. dostosowanie prędkości do warunków
                  2. dostosowanie prędkości do przepisów
                  Ty chyba przepisów nie znasz!

                  > Prędkosc sama w sobie nie jest zagrozeniem, o czym swiadczy PODNOSZENIE
                  > dopuszczalnej predkosci m.in. we Wloszech (planowane 160 na autostradach) i w
                  > Japonii.
                  hip: Nie sama prędkość decyduje o bezpieczeństwie na drodze!
                  >
                  > Zreszta: to nie Twoja sprawa, kto ile jedzie!!!
                  > Chcesz rozkazywac ludziom, zapisz sie do Obrony Cywilnej
                  > (zalujesz, ze juz nie ma ORMO, co? :-P)
                  > A jesli boisz sie zblizajacego sie w lusterku auta to nie powinienes w ogóle
                  > dostac prawa jazdy...

                  hip: 1. Moja sprawa. Tak samo jak sprawą każdego obywatela jest reagowanie na
                  przestępstwa i łamanie prawa. Nie ma takiego prawa, które zobowiązywałoby mnie
                  do ułatwiania popełniania przestępstw!
                  2. Nie rozkazuję nikomu. Coś Ci się pomyliło.
                  3. Prawa jazdy nie powinni dostawać ci, którzy nie znają przepisów drogowych
                  albo permanentnie je łamią.
                  Masz inne zdanie? To podaj uzasadnienie.

                  • Gość: mAbZ zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: 192.71.76.* 02.04.03, 10:11
                    ...zapoznaj sie najpierw z prawem.

                    > > Prędkosc sama w sobie nie jest zagrozeniem
                    [...]
                    > hip: Nie sama prędkość decyduje o bezpieczeństwie na drodze!

                    Milo, ze sie co do tego w koñcu zgadzamy :-P
                    Teraz przemysl, czy masz podstawy do tego, by nie ulatwiac wyprzedzania Cie
                    komus, kto- jak uwazasz- jedzie zbyt szybko:

                    > Nie ma takiego prawa, które zobowiązywałoby mnie do ułatwiania
                    > popełniania przestępstw!

                    1. Jestes zobowiazany ulatwic wyprzedzanie Cie.
                    2. Jazda z nadmierna predkoscia NIE JEST PRZESTEPSTWEM!!!
                    A nazywanie kierowcy "bandyta" (w innym poscie) z powodu szybszej jazdy
                    to juz naprawde zahacza o fanatyzm w tej materii...

                    > 2. Nie rozkazuję nikomu. Coś Ci się pomyliło.

                    Bynajmniej.
                    Narzucasz innym swoja wole, nie usuwajac sie z drogi gdy uwazasz, ze jada zbyt
                    szybko jak na Twój gust. A skad mozesz wiedziec, czy za Toba ktos nie wiezie
                    zony na porodówke?!? Albo ma jakikolwiek inny powód.
                    Nie masz prawa UTRUDNIAC wyprzedzenia!!!
                    Mniejsza o zjezdzanie na pobocze, ale z tego co piszesz wynika, ze nie usuwasz
                    sie nawet do prawej krawedzi jezdni!

                    > 3. Prawa jazdy nie powinni dostawać ci, którzy nie znają przepisów drogowych
                    > albo permanentnie je łamią.

                    ...jak równiez niewprawieni kierowcy, a to co piszesz wskazuje, ze takim
                    wlasnie jestes.
                    • Gość: hip Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 10:40
                      Gość portalu: mAbZ napisał(a):

                      > 2. Jazda z nadmierna predkoscia NIE JEST PRZESTEPSTWEM!!!

                      hip: Jest wykroczeniem, a może stać się powodem przestępstwa.

                      > A nazywanie kierowcy "bandyta" (w innym poscie) z powodu szybszej jazdy
                      > to juz naprawde zahacza o fanatyzm w tej materii...

                      hip: jak ktoś jedzie 160 albo 180 (bo i tacy się zdarzają) na drodze gdzie
                      obowiązuje 90 to jest potencjalnym bandytą. Ja to skracam i pomijam
                      słowo "potencjalny".
                      >
                      > > 2. Nie rozkazuję nikomu. Coś Ci się pomyliło.
                      >
                      > Bynajmniej.
                      > Narzucasz innym swoja wole, nie usuwajac sie z drogi gdy uwazasz, ze jada
                      zbyt
                      > szybko jak na Twój gust.

                      hip: Nie narzucam. jak chcesz wyprzedzać to się naucz. Jak nie umiesz to jedź
                      za mną. Nie ma w prawie o ruchu drogowym ani słowa o zjeżdżaniu na pobocze w
                      celu umożliwienia przejazdu pojazdowi poruszającemu się z nieprzepisową
                      prędkością.
                      I nie na mój gust, tylko niezgodnie z obowiązującymi przepisami. A to nie ma
                      nic wspólnego z moimi gustami.

                      A skad mozesz wiedziec, czy za Toba ktos nie wiezie
                      > zony na porodówke?!? Albo ma jakikolwiek inny powód.

                      hip: Jak on wiezie żonę na poród to jadąc 150 jest jeszcze większym kretynem i
                      wtedy to ja dla jego i dobra jego rodziny powinienem jechać środkiem.
                      Nawiasem mówiąc ci do porodówki jeżdża sami albo z rodzinami i wielkimi
                      bagażami oraz deskami surfingowymi. I jak Ci się wydaje, że co 5 czy 10 pojazd
                      wiezie żonę do porodówki to można już mówić o obsesji.

                      > Nie masz prawa UTRUDNIAC wyprzedzenia!!!
                      hip: jazda zgodna z przepisami jest dla Ciebie utrudnianiem wyprzedzania. Gdzie
                      Ty się uczyłeś przepisów o ruchu drogowym? Na bazarze?
                      A masz prawo przekraczać dozwolone prędkości? Może też tego nie wiesz?

                      > Mniejsza o zjezdzanie na pobocze, ale z tego co piszesz wynika, ze nie
                      usuwasz
                      > sie nawet do prawej krawedzi jezdni!

                      hip: Gdzie to napisałem?

                      >
                      > > 3. Prawa jazdy nie powinni dostawać ci, którzy nie znają przepisów drogowy
                      > ch
                      > > albo permanentnie je łamią.
                      >
                      > ...jak równiez niewprawieni kierowcy, a to co piszesz wskazuje, ze takim
                      > wlasnie jestes.
                      hip: Co wskazuje. I konkretne cytaty proszę bo taka dyskusja zaczyna wyglądać
                      paranoicznie.

                      • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 10:59
                        Ja generalnie nie zjedżam. Mowa jest o "nieutrudnianiu manewru wyprzedzania
                        innym". Niezjeżdżanie nie jest utrudnianiem. Utrudnianiem byłoby zajeżdżanie
                        drogi czy przyspieszanie podczas bycia wyprzedzanym. Jak ktoś chce mnie
                        wyprzedzić, to niech to robi, ale nie mam obowiazku zjeżdżania na dziurawe,
                        zabłocone, śliskie pobocze. Jak sama nazwa mówi, pobocze jest takim marginesem
                        bezpieczeństwa, a nie normalna częścią jezdni. Stare autobusy i ciężarówki
                        jeżdżą permanenetnie poboczem, co może się niektórym podobać, ale pomyślcie,
                        jakie to niesie niebezpieczeństwo. Co jeśli podczas wyprzedzania nagle
                        ciężarówka będzie musiała uciekać z pobocza, bo np. będa szli tamtędy piesi lub
                        będzie stał zepsuty samochód? Albo zepchnie pojazd, który go wyprzedza, albo
                        wjedzie w tych na poboczu. Patologczne polskie "drogi" nie powinny rodzić
                        patologicznych nawyków. Tak, jak nie pisze się na marginesach w zeszycie, tak
                        samo nie powinno się jeździć poboczem.


                        Pozdrawiam
                        • Gość: hip Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 11:12
                          greenblack napisał:

                          > Ja generalnie nie zjedżam. Mowa jest o "nieutrudnianiu manewru wyprzedzania
                          > innym". Niezjeżdżanie nie jest utrudnianiem. Utrudnianiem byłoby zajeżdżanie
                          > drogi czy przyspieszanie podczas bycia wyprzedzanym. Jak ktoś chce mnie
                          > wyprzedzić, to niech to robi, ale nie mam obowiazku zjeżdżania na dziurawe,
                          > zabłocone, śliskie pobocze. Jak sama nazwa mówi, pobocze jest takim
                          marginesem
                          > bezpieczeństwa, a nie normalna częścią jezdni. Stare autobusy i ciężarówki
                          > jeżdżą permanenetnie poboczem, co może się niektórym podobać, ale pomyślcie,
                          > jakie to niesie niebezpieczeństwo. Co jeśli podczas wyprzedzania nagle
                          > ciężarówka będzie musiała uciekać z pobocza, bo np. będa szli tamtędy piesi
                          lub
                          >
                          > będzie stał zepsuty samochód? Albo zepchnie pojazd, który go wyprzedza, albo
                          > wjedzie w tych na poboczu. Patologczne polskie "drogi" nie powinny rodzić
                          > patologicznych nawyków. Tak, jak nie pisze się na marginesach w zeszycie, tak
                          > samo nie powinno się jeździć poboczem.

                          hip: W tym właśnie jest sedno sprawy. Ale cała masa "ścigantów" tego nie
                          zrozumie. Dla nich ważne jest to aby walić ile wlezie do przodu, wyprzedzać
                          wszystko i wszędzie , bo dla nich to sposób na wykazanie się w życiu (pomijam
                          tych co wiozą permanentnie żony na porodówki). A reszta, to znaczy kierowcy
                          stosujący się do przepisów powinni zjeżdżać na pobocze, a oczywiście najlepiej
                          aby na drogach w ogóle ich nie było. Takiego pomysłu jeszcze tu nie czytaliśmy,
                          ale kto wie...
                          pozdr
                        • Gość: johndoe Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 11:36
                          greenblack napisał:

                          > Ja generalnie nie zjedżam. Mowa jest o "nieutrudnianiu manewru wyprzedzania
                          > innym". Niezjeżdżanie nie jest utrudnianiem.
                          jak jade glowna aktos chce wjechac z podporzadkaowanej to tez nie mam obowizku go wpuszczac. ale zasada suwaka chyba podoba sie kazdemu, isn't it?

                          Utrudnianiem byłoby zajeżdżanie
                          > drogi czy przyspieszanie podczas bycia wyprzedzanym. Jak ktoś chce mnie
                          > wyprzedzić, to niech to robi, ale nie mam obowiazku zjeżdżania na dziurawe,
                          > zabłocone, śliskie pobocze. Jak sama nazwa mówi, pobocze jest takim marginesem
                          > bezpieczeństwa, a nie normalna częścią jezdni. Stare autobusy i ciężarówki
                          > jeżdżą permanenetnie poboczem, co może się niektórym podobać, ale pomyślcie,
                          > jakie to niesie niebezpieczeństwo. Co jeśli podczas wyprzedzania nagle
                          > ciężarówka będzie musiała uciekać z pobocza, bo np. będa szli tamtędy piesi lub
                          >
                          > będzie stał zepsuty samochód?
                          widac to z takiej odlwglosci, ze jezeli ktos decyduje sie na ciagla jazde poboczem, to zdaje sobie sprawe, ze powinien odpowieni wczesnie zasygnalizowac powrot.
                          Albo zepchnie pojazd, który go wyprzedza, albo
                          > wjedzie w tych na poboczu. Patologczne polskie "drogi" nie powinny rodzić
                          > patologicznych nawyków. Tak, jak nie pisze się na marginesach w zeszycie, tak
                          > samo nie powinno się jeździć poboczem.

                          > Pozdrawiam
                          te patologiczne nawyki to umozliwienie plynnej jazdy na wiekszosci drog w tym kraju. wy tam w wawie macie tylko dwupasmowki na wylotach?.
                          pzdr
                          ps. i jescze raz. nie pisze o poboczach dziurawych, asfalcie co ma 10 lat itd.
                          sa pobocza, ktorych jakosc nie rozni sie od pasa do jazdy.
                          • Gość: hip Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 11:45
                            Gość portalu: johndoe napisał(a):

                            ale zasada suwaka chyba podoba sie kazdemu, isn't it?
                            hip: To bardzo specyficzna sytuacja, niporównywalna do jazdy szosą z jednym
                            pasem z dozwoloną prędkością. Równie absurdalne porównanie jak żądanie
                            wpuszczania kombajnów chcących się włączyć do ruchu z pola. Odejdźmy w końcu od
                            absurdów.

                            > te patologiczne nawyki to umozliwienie plynnej jazdy na wiekszosci drog w tym
                            k
                            > raju. wy tam w wawie macie tylko dwupasmowki na wylotach?.

                            hip: Żądanie zjeżdżania na pobocze to nie jest płynna jazda. Płynna jazda to
                            jazda samochodóqw w kolumnie z max dozwoloną prędkością.

                            > ps. i jescze raz. nie pisze o poboczach dziurawych, asfalcie co ma 10 lat itd.
                            > sa pobocza, ktorych jakosc nie rozni sie od pasa do jazdy.

                            hip: Pobocze nie jest przeznaczone do jazdy z max. dozwoloną na danej drodze
                            prędkością.
                            • Gość: johndoe Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 12:50
                              Gość portalu: hip napisał(a):


                              >
                              > hip: Żądanie zjeżdżania na pobocze to nie jest płynna jazda. Płynna jazda to
                              > jazda samochodóqw w kolumnie z max dozwoloną prędkością.

                              nikt niczego nie zada. jak widze samochod, ktory mnie chce wyprzedzic, a moge zjex=chac z drogi i ulatwic mu manewr /bez szkody dla mojego bezpieczenstwa/ to to robie. nie piszemy tu o podjezdzajacych i blyskajacych swiatlami schumacherach, tylko o powszedniej sytuacji na drodze.

                              > > ps. i jescze raz. nie pisze o poboczach dziurawych, asfalcie co ma 10 lat
                              > itd.
                              > > sa pobocza, ktorych jakosc nie rozni sie od pasa do jazdy.
                              >
                              > hip: Pobocze nie jest przeznaczone do jazdy z max. dozwoloną na danej drodze
                              > prędkością.
                              i nikt na nich tak nie jezdzi. chyba, ze na luku /nawet nie zakrecie/, na ktorym 20 lat temu ktos postawil znak ograniczenie do 50, a wspolczesnym samochodem mozna go pokonac jadac 150. NIE oznacza to, ze wszyscy /ja/ jade tam 150. ale nie bede nowym samochodem jechal tam 50 tylko tak jak wszyscy 90.
                              a jak ktos ma rozlatujacego sie malucha, to moze sobie spokojnie jechac 50 poboczem. nikomu /takze jemu/ w niczym to nie zagraza, za to ulatwia zycie innym.
                              pzdr
                              • Gość: hip Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 13:14
                                Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                > nikt niczego nie zada. jak widze samochod, ktory mnie chce wyprzedzic, a
                                moge
                                > zjex=chac z drogi i ulatwic mu manewr /bez szkody dla mojego bezpieczenstwa/
                                to
                                > to robie.
                                hip: Ale nie czyńmy zarzutu temu kto na pobocze nie zjeżdża jadąc z max.
                                dozwolona prędkością. Mnie też zdarza się, że chcę pojechać 100 a nie 90 ale do
                                głowy mi nie przychodzi aby domagać się aby mi zjeżdżano na pobocze!

                                a jak ktos ma rozlatujacego sie malucha, to moze sobie spokojnie jechac 50 pobo
                                > czem. nikomu /takze jemu/ w niczym to nie zagraza, za to ulatwia zycie innym.

                                hip: Zgadza się, chyba, że pobocze jest dziurawe albo nie nadaje się do
                                bezpiecznej jazdy
                                pozdr
                              • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 13:33
                                Gość portalu: johndoe napisał(a):


                                > nikt niczego nie zada.

                                Powiedzmy, że ostentacyjnie wymaga.

                                jak widze samochod, ktory mnie chce wyprzedzic, a moge
                                > zjex=chac z drogi i ulatwic mu manewr /bez szkody dla mojego bezpieczenstwa/
                                to
                                > to robie.

                                Nigdy nie wiesz, czy na poboczu, przed jadącą przed Tobą ciężarówką, ktoś nie
                                idzie, nie brakuje asfaltu itd.


                                > i nikt na nich tak nie jezdzi. chyba, ze na luku /nawet nie zakrecie/, na
                                ktor
                                > ym 20 lat temu ktos postawil znak ograniczenie do 50, a wspolczesnym
                                samochode
                                > m mozna go pokonac jadac 150.

                                Bez przesady.

                                NIE oznacza to, ze wszyscy /ja/ jade tam 150. ale
                                > nie bede nowym samochodem jechal tam 50 tylko tak jak wszyscy 90.
                                > a jak ktos ma rozlatujacego sie malucha, to moze sobie spokojnie jechac 50
                                pobo
                                > czem. nikomu /takze jemu/ w niczym to nie zagraza, za to ulatwia zycie innym.

                                Załóżmy, że jadę z dozwoloną na danej trasie prędkością 90 km/h. Nagle ktoś
                                pojawia się za mną i "ostentacyjnie domaga się" ode mnie zjechania na pobocze w
                                celu ułatwienia mu manewru wyprzedzania. Czy wtedy nie będę musiał jechać
                                poboczem z maksymalną dozwoloną na danej trasie prędkością?


                                Pozdrawiam
                          • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 11:47
                            Gość portalu: johndoe napisał(a):

                            > jak jade glowna aktos chce wjechac z podporzadkaowanej to tez nie mam
                            obowizku
                            > go wpuszczac. ale zasada suwaka chyba podoba sie kazdemu, isn't it?

                            Wpuszczenie kogoś z podporządkowanej nie niesie ze sobą żadnego ryzyka, a jazda
                            poboczem tak. Przy 90 km/h lepiej mieć 0,5 m do końca asfaltu niż 10 cm. Czyż
                            nie?

                            > widac to z takiej odlwglosci, ze jezeli ktos decyduje sie na ciagla jazde
                            poboc
                            > zem, to zdaje sobie sprawe, ze powinien odpowieni wczesnie zasygnalizowac
                            powro
                            > t.

                            Niby jak się zygnalizuje powrót z pobocza? Jeśli rozpoczniesz manewr
                            wyprzedzania zanim kierowca ciężarówki zauważy coś na poboczu, bo np. przed nim
                            jedzie autobus lub inna ciężarówka, co przyznasz nie jest takie rzadkie, to ja
                            będę już po lewej stronie ciężarówki i nie ma szans, żebym mógł jakoś
                            zareagować.


                            > te patologiczne nawyki to umozliwienie plynnej jazdy na wiekszosci drog w tym
                            k
                            > raju.

                            Płynność jazdy można też poprawić przejeżdżaniem na czerowonym świetle jeśli
                            nic nie jdzie, ale czy o to chodzi?

                            > ps. i jescze raz. nie pisze o poboczach dziurawych, asfalcie co ma 10 lat itd.

                            A jaki % dróg w Plsce ma mniej niż 10 lat i ma pobocza w przyzwoitym stanie?

                            > sa pobocza, ktorych jakosc nie rozni sie od pasa do jazdy.

                            Ułamki %?


                            Pozdrawiam
                            • Gość: johndoe Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 12:38
                              greenblack napisał:

                              > Wpuszczenie kogoś z podporządkowanej nie niesie ze sobą żadnego ryzyka, a jazda
                              >
                              > poboczem tak. Przy 90 km/h lepiej mieć 0,5 m do końca asfaltu niż 10 cm. Czyż
                              > nie?
                              alez ja caly czas pisze o drogach, gdzie pobocze nie 0,5 m tylko 3

                              >
                              > > widac to z takiej odlwglosci, ze jezeli ktos decyduje sie na ciagla jazde
                              > poboc
                              > > zem, to zdaje sobie sprawe, ze powinien odpowieni wczesnie zasygnalizowac
                              > powro
                              > > t.
                              >
                              > Niby jak się zygnalizuje powrót z pobocza? Jeśli rozpoczniesz manewr
                              > wyprzedzania zanim kierowca ciężarówki zauważy coś na poboczu, bo np. przed nim
                              >
                              > jedzie autobus lub inna ciężarówka, co przyznasz nie jest takie rzadkie, to ja
                              > będę już po lewej stronie ciężarówki i nie ma szans, żebym mógł jakoś
                              > zareagować.
                              >
                              jak juz gdzies napisalem, jak jezdzielm jeszcze maluchem to 200-300 m przed saoba juz widzialem na poboczu przeszkode. nikt nie kaze tak jezdzic po zmierzchu /zwlaszcza, ze i ruch wtedy jest mniejszy i nie ma sznurkow z przeciwka/

                              >
                              > > te patologiczne nawyki to umozliwienie plynnej jazdy na wiekszosci drog w
                              > tym
                              > k
                              > > raju.
                              >
                              > Płynność jazdy można też poprawić przejeżdżaniem na czerowonym świetle jeśli
                              > nic nie jdzie, ale czy o to chodzi?

                              na tak postawiony argument pozwole sobie pomilczec.

                              > > ps. i jescze raz. nie pisze o poboczach dziurawych, asfalcie co ma 10 lat
                              > itd.
                              >
                              > A jaki % dróg w Plsce ma mniej niż 10 lat i ma pobocza w przyzwoitym stanie?
                              >
                              > > sa pobocza, ktorych jakosc nie rozni sie od pasa do jazdy.
                              >
                              > Ułamki %?
                              >
                              w okolicach lodzi to duze procenty
                              pzdr
                              • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 13:39
                                Gość portalu: johndoe napisał(a):


                                > ba juz widzialem na poboczu przeszkode.

                                Trudno zauważyć cokolwiek jadąc za ciężarówką czy autobusem.

                                nikt nie kaze tak jezdzic po zmierzchu
                                > /zwlaszcza, ze i ruch wtedy jest mniejszy i nie ma sznurkow z przeciwka/

                                W Polsce przez kilka miesięcy zmierzch jest o 15:00. I nie uzyskałem odpowiedzi
                                na pytanie:"Jak sygnalizuje się powrót z pobocza?".


                                Pozdrawiam
                                • Gość: vonNogaj Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: 195.94.201.* 02.04.03, 14:05
                                  greenblack napisał:

                                  I nie uzyskałem odpowiedzi
                                  >
                                  > na pytanie:"Jak sygnalizuje się powrót z pobocza?".
                                  >
                                  Nie wiem jak inni, ja - kierunkowskazem.
                                  • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 14:11
                                    Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

                                    > Nie wiem jak inni, ja - kierunkowskazem.


                                    To trochę dziwne. Kirunkowskazem sygnalizuje się zmianę kierunku jazdy lub pasa
                                    ruchu, a pobocze takowym nie jest. Czy przy wjeżdżaniu na pobocze też włączasz
                                    kierunowskaz? Nie widziałem, żeby ktokolwiek, kiedykolwiek przy zjeżdżaniu czy
                                    wjeżdzaniu na pobocze włączał kierunkowskaz.


                                    • Gość: vonNogaj Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: 195.94.201.* 02.04.03, 15:07
                                      > To trochę dziwne. Kirunkowskazem sygnalizuje się zmianę kierunku jazdy lub
                                      pasa ruchu, a pobocze takowym nie jest.
                                      Wolę ujmować to tak: kierunkowskazem sygnalizuje się swoje zamiary na drodze.
                                      Czy naprawdę warto traktować przepisy literalnie. W tym przypadku chyba nie.

                                      Czy przy wjeżdżaniu na pobocze też włączasz
                                      > kierunowskaz?
                                      Zazwyczaj chyba tak (czasami nie zdążam, czasem uznaję, ż enie ma takiej
                                      potrzeby). Daję znać kierowcy z tyłu, że go zauważyłem, droga przedemną jest
                                      pusta w związku z czym zamierzam zjechać na pobocze. Ale rzeczywiście nie
                                      zawsze. Wszystko zależy od oceny sytuacji, od tego czy kierowcy z tyłu takie
                                      mrugnięcie dostarczy jakichś przydatych informacji czy nie.
                                      O tyle chyba nie jest to konieczne, że zazwyczaj za mną po poboczu nic nie
                                      jedzie (z podobną szybkością), więc nie ma niebezpieczeństwa, że kogoś tym
                                      manewrem zaskoczę (jeśli zaskoczę kogoś na pasie, który właśnie opuściłem, to
                                      chyba nic wielkiego się nie stanie - nie?).
                                      A czy Ty, zatrzymując się na poboczu nie włączasz kierunkowskazu? Jeśli nie, to
                                      chyba jest to niezbyt bezpieczne, bo jeśli ktoś za tobą jedzie, to skąd ma
                                      wiedzieć co zamierzasz? Ja się stresuję, jak samochód przedemną nagle zaczyna
                                      zjeżdżać na pobocze bez kierunkowskazów, bo nie wiem czy chce się zatrzymać na
                                      siku, czy przed nim jest przeszkoda, której nie widzę, czy może gość zasłabł i
                                      za chwilę zachaczy o drzewo i odije się prosto przede mnie. Jeśli tak
                                      (włączasz), to sam sobie odpowiedziałeś na zadane powyżej pytanie. Chyba, że
                                      uważasz, że zasady używania kierunkowskazów zmieniają się w zależności od
                                      prędkości pojazdu?
                                      A co do włączania kierunkowskazu przy wracaniu z pobocza na pas ruchu, to
                                      zawsze. Można to ująć w dwojaki sposób - albo ponownie włączam się do ruchu,
                                      albo po prostu, jak przy zmianie pasa, daję znać kierowcy z tyłu, że zamierzam
                                      wjechać przed niego. W każdym przypadku użycie migacza wydaje mi się oczywiste.

                                      Nie widziałem, żeby ktokolwiek, kiedykolwiek przy zjeżdżaniu czy
                                      > wjeżdzaniu na pobocze włączał kierunkowskaz.
                                      Faktycznie nie jest to częste. Czy to czegoś dowodzi? Chyba nie. W każdym razie
                                      jeśli uważasz że nie powinno się sygnalizować zjeżdżania na pobocze i z pobocza
                                      na pas ruchu, to oczekuję argumentów na poparcie takiej tezy.
                                      pozdrawiam
                                      vN
                                      • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 23:05
                                        Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

                                        >
                                        > pasa ruchu, a pobocze takowym nie jest.
                                        > Wolę ujmować to tak: kierunkowskazem sygnalizuje się swoje zamiary na drodze.
                                        > Czy naprawdę warto traktować przepisy literalnie.

                                        Ścisłe przestrzeganie przepisów drogowych jeszcze nikogo nie zabiło.


                                        > Zazwyczaj chyba tak (czasami nie zdążam, czasem uznaję, ż enie ma takiej
                                        > potrzeby). Daję znać kierowcy z tyłu, że go zauważyłem, droga przedemną jest
                                        > pusta w związku z czym zamierzam zjechać na pobocze. Ale rzeczywiście nie
                                        > zawsze. Wszystko zależy od oceny sytuacji, od tego czy kierowcy z tyłu takie
                                        > mrugnięcie dostarczy jakichś przydatych informacji czy nie.
                                        > O tyle chyba nie jest to konieczne, że zazwyczaj za mną po poboczu nic nie
                                        > jedzie (z podobną szybkością), więc nie ma niebezpieczeństwa, że kogoś tym
                                        > manewrem zaskoczę (jeśli zaskoczę kogoś na pasie, który właśnie opuściłem, to
                                        > chyba nic wielkiego się nie stanie - nie?).

                                        Ja mówię o sytuacji, gdy pobocze ma 2m szerokości i samochody ciężarowe i
                                        autobusy biorą linię pobocza między koła. Jedzie poboczem Jelcz, za nim
                                        autobus, zaczynam wyprzedzać autobus i nagle Jelcz bez włączania kierunkowskazu
                                        zjeżdża na normalny pas i co?

                                        > A czy Ty, zatrzymując się na poboczu nie włączasz kierunkowskazu? Jeśli nie,
                                        to
                                        >
                                        > chyba jest to niezbyt bezpieczne, bo jeśli ktoś za tobą jedzie, to skąd ma
                                        > wiedzieć co zamierzasz?

                                        Zatrzymanie pojazdu, prawy kierunkowskaz, jest czym innym niż ciągłe włącznie i
                                        wyłączanie kierunkowskazów przez ciężarówkę, która ma linię odgraniczającą
                                        pobocze między kołami. On włącza lewy kierunkowskaz powracając na pas i ja nie
                                        wiem, czy on chce skręcić w lewo czy coś innego?


                                        > A co do włączania kierunkowskazu przy wracaniu z pobocza na pas ruchu, to
                                        > zawsze. Można to ująć w dwojaki sposób - albo ponownie włączam się do ruchu,
                                        > albo po prostu, jak przy zmianie pasa, daję znać kierowcy z tyłu, że
                                        zamierzam
                                        > wjechać przed niego.

                                        A jak masz linię pobocza między kołami, to co?


                                        > Faktycznie nie jest to częste. Czy to czegoś dowodzi? Chyba nie. W każdym
                                        razie
                                        >
                                        > jeśli uważasz że nie powinno się sygnalizować zjeżdżania na pobocze i z
                                        pobocza
                                        >
                                        > na pas ruchu, to oczekuję argumentów na poparcie takiej tezy.


                                        Zjeżdżanie i wjeżdżanie na pobocze w ogóle nie powinno mieć miejsca, bo pobocze
                                        nie służy do jazdy. Włączanie lewego kierunkowskazu przy wjeżdżaniu na pas
                                        ruchu z pobocza w sytuacji gdy ma się linię je odgraniczająca jest bardzo
                                        dezorientujące, bo ja nie wiem czy ktoś chce wyprzedzać, skręcać w lewo, czy
                                        może znalazł nowe zastosowanie kierunkowskazu.


                                        Pozdrawiam

                                        • Gość: vonNogaj Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: 195.94.201.* 03.04.03, 10:35
                                          > Ścisłe przestrzeganie przepisów drogowych jeszcze nikogo nie zabiło.
                                          Masz rację. Ale... Miałeś kiedyś okazję doświadczyć tzw strajku włoskiego? To
                                          wtedy kiedy np celnicy zaczynają ściśle przestrzegać przepisów. Efekt? Kolejki
                                          4 razy większe niż zwykle. Wszyscy wk$*&$, Żebyś mnie źle nie zrozumiał, nie
                                          chodzi mi o to, żeby się śpieszyć kosztem bezpieczeństwa. Mi chodzi tylko o to,
                                          że zjeżdżanie na pobocze (przy dobrych warunkach i zachowaniu bezpieczeństwa)
                                          jest dobrym zwyczajem, usprawniającym ruch na naszych koszmarnych drogach.
                                          >
                                          > > Zazwyczaj chyba tak (czasami nie zdążam, czasem uznaję, ż enie ma takiej
                                          > > potrzeby). Daję znać kierowcy z tyłu, że go zauważyłem, droga przedemną je
                                          > st
                                          > > pusta w związku z czym zamierzam zjechać na pobocze. Ale rzeczywiście nie
                                          > > zawsze. Wszystko zależy od oceny sytuacji, od tego czy kierowcy z tyłu tak
                                          > ie
                                          > > mrugnięcie dostarczy jakichś przydatych informacji czy nie.
                                          > > O tyle chyba nie jest to konieczne, że zazwyczaj za mną po poboczu nic nie
                                          >
                                          > > jedzie (z podobną szybkością), więc nie ma niebezpieczeństwa, że kogoś tym
                                          >
                                          > > manewrem zaskoczę (jeśli zaskoczę kogoś na pasie, który właśnie opuściłem,
                                          > to
                                          > > chyba nic wielkiego się nie stanie - nie?).
                                          >
                                          > Ja mówię o sytuacji, gdy pobocze ma 2m szerokości i samochody ciężarowe i
                                          > autobusy biorą linię pobocza między koła. Jedzie poboczem Jelcz, za nim
                                          > autobus, zaczynam wyprzedzać autobus i nagle Jelcz bez włączania
                                          kierunkowskazu zjeżdża na normalny pas i co?
                                          Zgubiłem się. Tu narzekasz, że taki Jelcz może Ci wyjechać przed maskę bez
                                          ostrzeżenia, a kawałek dalej przekonujesz mnie, że włączanie kierunkowskazów
                                          przy wracaniu na normalny pas ruchu jest bez sensu. Sam sobie odpowiadasz,
                                          gdyby Jelcz włączył kierunkowskaz, wiedziałbyś, że coś się dzieje - byłby to
                                          sygnał, że powinieneś hamować.
                                          A niebezpieczeństwo, że samochód, który mnie/Ciebie puszcza nagle zmieni zdanie
                                          oczywiście istnieje. Nie wolno bezkrytycznie wyprzedzać "bo on mnie puścił",
                                          tak samo jak w ogóle nie wolno bezkrytycznie jeździć (w tym się chyba
                                          zgadzamy). Nie jestem jakimś bardzo doświadczonym kierowcą, ale nie jestem
                                          zielony, przejechałem kilka (set) (tysięcy) :-) kilometrów. Puszczam i lubię
                                          jak mnie inni puszczają. Raz, dwa razy zdarzyło mi się, że puszczający mnie
                                          zmienił zdanie. Chwila stresu, ale nic poza tym. Taka samo chwila stresu jak w
                                          przypadkach kiedy wyprzedzany zdecydował się nagle skręcić w lewo, samochód z
                                          podporządkowanej wyjechał mi przd maskę, taksówkarz zajechał mi drogę, etc,
                                          etc, etc. Zdarza się.


                                          > Zatrzymanie pojazdu, prawy kierunkowskaz, jest czym innym niż ciągłe włącznie
                                          i
                                          >
                                          > wyłączanie kierunkowskazów przez ciężarówkę, która ma linię odgraniczającą
                                          > pobocze między kołami. On włącza lewy kierunkowskaz powracając na pas i ja
                                          nie wiem, czy on chce skręcić w lewo czy coś innego?
                                          Chyba troszkę przesadzasz. Potraktuj to pobocze jak dodatkowy pas ruchu (tylko
                                          teoretycznie - zdaję sobie sprawę jakie są przepisy). Wtedy wszystko staje się
                                          jasne. Zmieniasz pas - włączasz kierunkowskaz - normalne. A tak poza tym -
                                          nigdy nie wiesz na 100% co oznacza włączony kierunkowskaz - zawsze można mieć
                                          wątpliwości czy "czy on chce skręcić w lewo czy coś innego?".
                                          Poza tym, nawet jeśli nie wiesz co dokładnie "autor ma na myśli", to wiesz, że
                                          chce wykonać jakiś manewr i to już jest pewna informacja. Wiesz, że musisz
                                          przyhamować, zwolnić, pozwolić mu się włączyć z powrotem do ruchu. I to jest
                                          wystarczający komunikat w takiej sytuacji.
                                          Acha, właśnie, wązna (moim zdaniem) rzecz. Kilka razy miałem taką sytuację, że
                                          puszczałem ludzi (naprawdę, uwierz mi, że robię to tylko jak pobocze jest
                                          wystarczająco szerokie i puste), i widząc na poboczu przeszkodę (jeszcze
                                          daleko) zabierałem się do powrotu na pas ruchu i goście mieli pretensję, że
                                          przed nich wjeżdżam. Cóż, wyprzedzanie "z pomocą polegającą na zjechaniu na
                                          pobocze" jest wyjątkowym manewrem. Jak żaden inny, wymaga WSPÓŁPRACY kierowców.
                                          Dla mnie oczywiste jest, że jak mogę to zjadę (ale nikogo nie zmuszam do
                                          takiedo zachowania) i oczywiste wydaje mi się, że jak chcę wrócić na normalny
                                          pas ruchu to mam swego rodzaju pierwszeństwo. Wymaga to kooperacji, ale ja
                                          sobie chwalę takie rozwiązanie, bo dzięki temu nie muszę czasami przez
                                          kilkadziesiąt kilometrów wlec się za TIREM (i umiejętność wyprzedzania, o
                                          której pisałeś bnie ma tu nic do rzeczy, bo często ruch jest taki, że normalnie
                                          po prostu nie daje się wyprzedzić.


                                          > A jak masz linię pobocza między kołami, to co?
                                          Jeśli wyprzedzający mnie może bezpiecznei mnie minąć to "z Bogiem". A ja jak
                                          zobaczę przeszkodę na poboczu (po którym częściowo jadę) włączę kierunkowskaz,
                                          żeby zasygnalizować tym z tyłu, że za chwilę zamierzam zniwelować tą
                                          przestrzeń, którą udostępniłem do wyprzedzania mnie.


                                          > Zjeżdżanie i wjeżdżanie na pobocze w ogóle nie powinno mieć miejsca, bo
                                          pobocze nie służy do jazdy.
                                          A "długie" światła do ostrzegania innych kierowców. Tak. Ale poza prawem są
                                          jeszcze zwyczaje. Dobre i złe. W prawie nie ma zapisu o konieczności włączenia
                                          świateł awaryjnych na drodze jak dojeżdżamy do korka. A jest to dobry zwyczaj,
                                          zwiększający bezpieczeństwo. Wyprzedzanie o którym rozmawiamy też jest
                                          zwyczajowe. I jeśli jest wykonane prawidłowo to jest w porządku.

                                          Włączanie lewego kierunkowskazu przy wjeżdżaniu na pas ruchu z pobocza w
                                          sytuacji gdy ma się linię je odgraniczająca jest bardzo
                                          > dezorientujące, bo ja nie wiem czy ktoś chce wyprzedzać, skręcać w lewo, czy
                                          > może znalazł nowe zastosowanie kierunkowskazu.
                                          Czyli człowiek, który w tym konkretnym miejscu zatrzymał się na poboczu
                                          odcedzić kartofelki, i teraz chce się włączyć do ruchu tym bardziej nie
                                          powinien włączać kierunkowskazów? Bo w przypadku samochodu jadącego np 70,
                                          wiemy czego on NIE zrobi. Np, nie zawróci, bo musiałby najpierw zwolnić. Może
                                          jedynie wjechać przed nas, i albo jechać spokojnie dalej, albo zwolnić w celu
                                          skręcenia. Auto, które stio na poboczu może zrobić wszystko. Próbować zawrócić,
                                          zajechać drogę, puścić nas. Jak już napisałem wyżej kierunkowskaz jest w tym
                                          momencie bardzo wyraqźnym (jak zwykle zresztą) sygnałem, że człowiek chce
                                          wykonać jakiś manewr i mniej więcej jaki manewr to będzie. Nic więcej nie jest
                                          potrzebne.

                                          Jeśli spotkamy się na drodze, to na pewno nie będę od Ciebie wymagał, żebyś mi
                                          ustąpił. Jak napisałeś, nie ma takiego obowiązku. Jeśli pomożesz mi Cię
                                          wyprzedzić, na pewno Ci podziękuję. Choć bardziej prawdopodobne jest (sądząc po
                                          Twoich dotychczasowych postach i mocach samochodów, o których pisałeś) bardziej
                                          prawdopodobne jest, że to ja Ciebie zobaczę w lusterku. Jeśli będę miał
                                          miejsce, to na pewno Cię puszczę.
                                          pozdrawiam
                                          vN
                                          • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 03.04.03, 20:00
                                            Gość portalu: vonNogaj napisał(a):


                                            > Zgubiłem się. Tu narzekasz, że taki Jelcz może Ci wyjechać przed maskę bez
                                            > ostrzeżenia, a kawałek dalej przekonujesz mnie, że włączanie kierunkowskazów
                                            > przy wracaniu na normalny pas ruchu jest bez sensu. Sam sobie odpowiadasz,
                                            > gdyby Jelcz włączył kierunkowskaz, wiedziałbyś, że coś się dzieje - byłby to
                                            > sygnał, że powinieneś hamować.

                                            Wciąż mówię o sytacji, w której hipotetyczny Jelcz ma linię pobocza między
                                            kołami, bo pobocze ma 1,5-2m i wciąż wężykuje, bo: jedzie rowerzysta, idzie
                                            pieszy itd. Wraca na pas, potem na pobocze i tak w kółko, oczywiście bez
                                            kierunkowskazów, co z jednej strony jest logiczne, bo przecież nie zmienia pasa
                                            ruchu, a z drugiej niebezpieczne.


                                            >Chwila stresu, ale nic poza tym.

                                            Do czasu.

                                            > Chyba troszkę przesadzasz. Potraktuj to pobocze jak dodatkowy pas ruchu
                                            (tylko
                                            > teoretycznie - zdaję sobie sprawę jakie są przepisy). Wtedy wszystko staje
                                            się
                                            > jasne. Zmieniasz pas - włączasz kierunkowskaz - normalne.

                                            Nie, to jest normalne. Kierunkowskaz mógłby zmienić, gdyby zmieniał pas bądź
                                            przekoroczył oś jezdni, a żadna z tych sytacji nie zachodzi. Prościej się tego
                                            nie da wyłożyć, a wszystko stoi czarno na białym w KRD tylko, jak zwykle ktoś
                                            ma własną koncepcję świata i chce, żeby inni się do niej dopasowywali.



                                            > A "długie" światła do ostrzegania innych kierowców. Tak. Ale poza prawem są
                                            > jeszcze zwyczaje.

                                            Niestety. Ja moge mieć zwyczaj włączania lewego kierunkowskazu i tylnych
                                            świateł przeciwmgielnych, jako sygnał "wszsytko gra" i co, inni mają go
                                            prawidłowo odczytywać i teżuznać go za pozaregulamonowy zwyczaj? Nonsens.


                                            .
                                            > Czyli człowiek, który w tym konkretnym miejscu zatrzymał się na poboczu
                                            > odcedzić kartofelki, i teraz chce się włączyć do ruchu tym bardziej nie
                                            > powinien włączać kierunkowskazów?

                                            Znowu mylisz pojęcia. Włączanie siędo ruchu nie jest tym samym, co ciągłe
                                            zjeżdżanie i wjeżdzanie na pobocze i równoczesne, mylące/mylne użycie
                                            kierunkowskazów.


                                            Jeśli będę miał
                                            > miejsce, to na pewno Cię puszczę.

                                            Bardzo dziękuję, ale nie chcę, żebyś ryzykował z powodu źle pojętej
                                            uprzejmości. Poza tym, w moim wózku wyprzedzanie trwa mgnienie oka;)

                                            > pozdrawiam
                                            > vN


                                            Pozdrawiam
                                            Greenblack
                                            • Gość: vonNogaj Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: 195.94.201.* 04.04.03, 11:03
                                              greenblack:
                                              > Wciąż mówię o sytacji, w której hipotetyczny Jelcz ma linię pobocza między
                                              > kołami, bo pobocze ma 1,5-2m i wciąż wężykuje, bo: jedzie rowerzysta, idzie
                                              > pieszy itd. Wraca na pas, potem na pobocze i tak w kółko, oczywiście bez
                                              > kierunkowskazów, co z jednej strony jest logiczne, bo przecież nie zmienia
                                              pasa ruchu, a z drugiej niebezpieczne.

                                              Jeśli co chwila skręca to nie powinien tak kombinować. W tym się zgadzamy. Ale
                                              jak na dwa kilometry prostej drogi z szerokim poboczem jedzie gdzieś na
                                              horyzoncie jedna furmanka, (a z drugiej strony spory ruch) to ja się cieszę,
                                              jak gość pomoże się wyprzedzić.

                                              > >Chwila stresu, ale nic poza tym.
                                              > Do czasu.
                                              Tak, do czasu, tak samo jak do czasu aż: pieszy wejdzie mi pod koła, samochód
                                              wyjedzie mi przed maskę z bocznej uliczki, albo TIR za mną nie wyhamuje. Albo
                                              fortepian spadnie mi na głowę:-) Powtarzam, nie ryzykuję bez potrzeby, ale
                                              zdaję sobie sprawę, że ryzyka nie da się zupełnie wyeliminować. Jeśli uznaję,
                                              że ryzyko jest niewielkie - podejmuję je, inaczej bałbym się wstać rano z łóżka.

                                              >Zmieniasz pas - włączasz kierunkowskaz - normalne.
                                              >
                                              > Nie, to (chyba tu miało być jeszcze "nie" -vN)jest normalne. Kierunkowskaz
                                              mógłby zmienić, gdyby zmieniał pas bądź
                                              > przekoroczył oś jezdni, a żadna z tych sytacji nie zachodzi. Prościej się
                                              tego
                                              > nie da wyłożyć, a wszystko stoi czarno na białym w KRD tylko, jak zwykle ktoś
                                              > ma własną koncepcję świata i chce, żeby inni się do niej dopasowywali.
                                              Dlaczego zaraz "chce, żeby się inni dopasowywali". Czy ja gdzieś napisałem, że
                                              wymagam od kogokolwiek zjeżdżania? O ile się nie mylę, to cały czas piszę, że
                                              uważam to za dobry zwyczaj (jak informowanie o korku za pomocą świateł
                                              awaryjnych - o czym też nie ma słowa w kodeksie a apru osobom uratowało to
                                              życie).
                                              A co do sygnalizacji. Wybacz, ale uważam że się zwyczajnie czepiasz. Gość który
                                              kogoś puszczał sygnalizuje Ci, że zamierza się przemieścić (mniej lub bardziej)
                                              w lewą stronę. Oczywiście można mieć wątpliwości czy przypadkiem nie zamierza
                                              skręcać albo czegoś wyprzedzać. Tak samo jak można mić wątpliwości w stosunku
                                              do każdego innego kierowcy na drodze (w tym do mnie i do Ciebie). Ile razy
                                              zdarzyło Ci się, że człowiek, który kogoś puszczał zamiast wrócić po prostu na
                                              swój pas nagle zaczął skręcać albo zawracać. Może mam szczęście, ale ja na
                                              takiego nie trafiłem. Chyba lepiej że pokazuje co chce zrobić, zresztą trochę
                                              wyżej napisałeś, że brak sygnalizacji w takim przypadku jest niebezpieczny.

                                              > .
                                              > > Czyli człowiek, który w tym konkretnym miejscu zatrzymał się na poboczu
                                              > > odcedzić kartofelki, i teraz chce się włączyć do ruchu tym bardziej nie
                                              > > powinien włączać kierunkowskazów?
                                              >
                                              > Znowu mylisz pojęcia. Włączanie siędo ruchu nie jest tym samym, co ciągłe
                                              > zjeżdżanie i wjeżdzanie na pobocze i równoczesne, mylące/mylne użycie
                                              > kierunkowskazów.
                                              Pojęcia są owszem różne, ale efekt w sumie podobny. Ja uważam, że powinno się
                                              sygnalizować każdy manewr, który może mieć wpływ na kogoś innego.
                                              >
                                              > Jeśli będę miał
                                              > > miejsce, to na pewno Cię puszczę.
                                              >
                                              > Bardzo dziękuję, ale nie chcę, żebyś ryzykował z powodu źle pojętej
                                              > uprzejmości.
                                              Nigdy nie ryzykuję! (pominąwszy pewien poziom ryzyka, który przyjmuję za
                                              dopuszczalny wstając rano z łóżka)

                                              Poza tym, w moim wózku wyprzedzanie trwa mgnienie oka;)

                                              Wiem. Tylko problem w tym, że 99% samochodów w tym kraju nie ma na tyle dużo
                                              mocy, żeby "trwało to mgnienie oka".
                                              Więc wyobraź sobie sytuację w której jedziesz powiedzmy na Mazury. Z przodu
                                              TIR, za nim sznurek samochodów, z boku szerokie (do Ostrołęki chyba) i puste
                                              pobocze. Ale ponieważ TIR nie chce/nie wolno mu zjechać, toczycie się w
                                              ruchomym korku. Z naprzeciwka ruch może niespecjalnie natężony, ale jednak jest
                                              i ci zaraz za TIREM nie mogą go wyprzedzić (przyjmijmy że są to samochody ze
                                              średniej krajowej - powiedzmy Seicento i Opel Astra1. I co? Wyprzedzasz
                                              kolumnę? Cierpliwie czekasz na cud? Zatrzymujesz się na parkingu i ruszasz
                                              godzinę później? Każde rozwiązanie jest złe.
                                              I jeszcze pytanie w sprawie Twojego bardzo mocnego wózka (może to wyglądać na
                                              atak ad personam, ale naprawdę nie taki mam zamiar). Czy mając tak (w sumie nie
                                              wiem jak, ale wiem, że bardzo) mocny samochód, przestrzegasz dokładnie
                                              wszystkich przepisów kodeksu (na który tutaj się żarliwie powołujesz). Broń
                                              Boże nie chodzi mi o to, żeby twierdzić, że jesteś piratem albo oszukujesz,
                                              albo co. Tak sobie myślę (ujmę to tak - opierając się na statystyce), że mając
                                              taki samochód, czasami zdarzy Ci się pojechać szybciej niż pozwalają przpisy.
                                              Dla mnie nie stanowi to problemu (w rozsądnych granicach). Tak samo jak nie
                                              stanowi dla mnie problemu pojechanie kawałek po pustym, szerokim i dobrze
                                              widocznym poboczu.
                                              >
                                              Nie twierdzę że zjeżdżanie na pobocze nie niesie ze sobą niebezpieczeństwa. Nie
                                              chcę jechać na złamanie karku. Ale nie cierpię jechać za ciężarówką, to jest
                                              męczące. Ludzie zmęczeni popełniają więcej błędów. Po prostu uważam, ze trzeba
                                              wiedzieć kiedy i na co można sobie pozwolić.
                                              pozdrawiam
                                              vN
                                              • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 04.04.03, 11:37
                                                Gość portalu: vonNogaj napisał(a):


                                                >
                                                > Jeśli co chwila skręca to nie powinien tak kombinować. W tym się zgadzamy.

                                                To dobrze.

                                                Ale
                                                > jak na dwa kilometry prostej drogi z szerokim poboczem jedzie gdzieś na
                                                > horyzoncie jedna furmanka, (a z drugiej strony spory ruch) to ja się cieszę,
                                                > jak gość pomoże się wyprzedzić.

                                                Jeżeli jest to samodzielna i dobrowolna decyzja zjeżdżającego na pobocze, jego
                                                prędkość nie przekracza dopuszczalnej, warunki pogodowe, szerokość oraz stan
                                                pobocza na to pozwalają, oraz, co ważne, przed zjeżdżającym na pobocze NIC nie
                                                jedzie, to ja nie mam zastrzeżeń. Nie zmienię jednak zdania, że jest to sytacja
                                                patologiczna i jedynym jej powodem jest stan drogownictwa w Polsce.



                                                > Dlaczego zaraz "chce, żeby się inni dopasowywali". Czy ja gdzieś napisałem,
                                                że
                                                > wymagam od kogokolwiek zjeżdżania?

                                                Do takiego postawienia sprawy skłoniły mnie wypowiedzi Johnadoe i jego
                                                retoryczne pytania:"Ty pewnie nigdy się nie śpieszysz, "nie potrafisz
                                                zrozumieć, że ktoś nie ma czasu do stracenia"; oraz odwoływanie się do mojej
                                                kultury.



                                                > wyżej napisałeś, że brak sygnalizacji w takim przypadku jest niebezpieczny.

                                                Niebezpieczne są brak sygnalizacji, sygnalizacja jak i jazda poboczem. To się
                                                nazywa "sytacja tragiczna".


                                                > Więc wyobraź sobie sytuację w której jedziesz powiedzmy na Mazury. Z przodu
                                                > TIR, za nim sznurek samochodów, z boku szerokie (do Ostrołęki chyba) i puste
                                                > pobocze. Ale ponieważ TIR nie chce/nie wolno mu zjechać, toczycie się w
                                                > ruchomym korku. Z naprzeciwka ruch może niespecjalnie natężony, ale jednak
                                                jest
                                                >
                                                > i ci zaraz za TIREM nie mogą go wyprzedzić (przyjmijmy że są to samochody ze
                                                > średniej krajowej - powiedzmy Seicento i Opel Astra1. I co?


                                                Jeżeli jest to samodzielna i dobrowolna decyzja zjeżdżającego na pobocze, jego
                                                prędkość nie przekracza dopuszczalnej, warunki pogodowe, szerokość oraz stan
                                                pobocza na to pozwalają, oraz, co ważne, przed zjeżdżającym na pobocze NIC nie
                                                jedzie, to ja nie mam zastrzeżeń. Nie zmienię jednak zdania, że jest to sytacja
                                                patologiczna i jedynym jej powodem jest stan drogownictwa w Polsce.



                                                > Czy mając tak (w sumie nie
                                                >
                                                > wiem jak, ale wiem, że bardzo) mocny samochód, przestrzegasz dokładnie
                                                > wszystkich przepisów kodeksu (na który tutaj się żarliwie powołujesz).


                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=5479009&a=5493834


                                                > Nie twierdzę że zjeżdżanie na pobocze nie niesie ze sobą niebezpieczeństwa.
                                                Nie
                                                >
                                                > chcę jechać na złamanie karku. Ale nie cierpię jechać za ciężarówką, to jest
                                                > męczące. Ludzie zmęczeni popełniają więcej błędów. Po prostu uważam, ze
                                                trzeba
                                                > wiedzieć kiedy i na co można sobie pozwolić.

                                                Pełen konsensus:)


                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: vonNogaj Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: 195.94.201.* 04.04.03, 12:25
                                                  greenblack napisał:

                                                  > Jeżeli jest to samodzielna i dobrowolna decyzja zjeżdżającego na pobocze,
                                                  jego
                                                  > prędkość nie przekracza dopuszczalnej, warunki pogodowe, szerokość oraz stan
                                                  > pobocza na to pozwalają, oraz, co ważne, przed zjeżdżającym na pobocze NIC
                                                  nie
                                                  > jedzie, to ja nie mam zastrzeżeń.

                                                  dla mnie bomba:-)

                                                  Nie zmienię jednak zdania, że jest to sytacja
                                                  >
                                                  > patologiczna i jedynym jej powodem jest stan drogownictwa w Polsce.

                                                  owszem:-(

                                                  > Pełen konsensus:)


                                                  AMEN!
                                                  >
                                                  > Pozdrawiam
                                                  Pozdrawiam serdecznie
                                                  vN
                                • Gość: johndoe Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.tlsa.pl 02.04.03, 15:09
                                  greenblack napisał:

                                  > Gość portalu: johndoe napisał(a):
                                  >
                                  >
                                  > > ba juz widzialem na poboczu przeszkode.
                                  >
                                  > Trudno zauważyć cokolwiek jadąc za ciężarówką czy autobusem.

                                  nie spotkalem sie jeszcze z sytuacja, zeby poboczem jechal sznurek samochodow zciezarowkami i autobusami.

                                  > nikt nie kaze tak jezdzic po zmierzchu
                                  > > /zwlaszcza, ze i ruch wtedy jest mniejszy i nie ma sznurkow z przeciwka/
                                  >
                                  > W Polsce przez kilka miesięcy zmierzch jest o 15:00. I nie uzyskałem odpowiedzi
                                  >
                                  > na pytanie:"Jak sygnalizuje się powrót z pobocza?".
                                  >

                                  w moich okolicach lewym kierunkowskazem. uprzedzajac dalsze pytania, nikt nie ma problemu z rozszyfrowaniem tej sygnaliacji. zapraszam na trase lodz-wroclaw
                                  > Pozdrawiam
                                  takoz i ja
                                  • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 23:08
                                    Gość portalu: johndoe napisał(a):


                                    >
                                    > nie spotkalem sie jeszcze z sytuacja, zeby poboczem jechal sznurek samochodow
                                    z
                                    > ciezarowkami i autobusami.

                                    Nie trzeba wcale sznuru takich pojazdów. Starczą 2 zdezelowane Jelcze.


                                    > w moich okolicach lewym kierunkowskazem. uprzedzajac dalsze pytania, nikt nie
                                    m
                                    > a problemu z rozszyfrowaniem tej sygnaliacji.

                                    Kierunkowskaz, jak sama nazwa wskazuje, służy do zmiany kierunku jazdy bądź do
                                    zmiany pasa ruchu, a pobocze takowym nie jest.


                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: johndoe Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 10:55
                                      greenblack napisał:

                                      > Nie trzeba wcale sznuru takich pojazdów. Starczą 2 zdezelowane Jelcze.
                                      >
                                      no, jezeli jedziesz z predkoscia uniemozliwiajaca wyprzedzenie dwoch zdezelowanych jelczow...

                                      > > w moich okolicach lewym kierunkowskazem. uprzedzajac dalsze pytania, nikt
                                      > nie
                                      > m
                                      > > a problemu z rozszyfrowaniem tej sygnaliacji.
                                      >
                                      > Kierunkowskaz, jak sama nazwa wskazuje, służy do zmiany kierunku jazdy bądź do
                                      > zmiany pasa ruchu, a pobocze takowym nie jest.
                                      >
                                      >
                                      > Pozdrawiam
                                      taak samo jak polskie drogi z ograniczniami co kilka kilometrow sluza do jazdy zgodnie z obowiazujacymi ograiczeniami predkosci. zapewne zgodnie z kodeksem stosujesz sie do stosownych znakow?

                                      zdazylo Ci sie wpuszcza kogos z podporzadkowanej i pokazac mu reka, zeby jechal, albo mrugnac swiatlami? ktory przepis kodeksu o tym mowi?
                                      pzdr
                                      ps. dla mnie kierunowskaz i inne sygnaly, ktorych uzywam sluza rowniez do tego, zeby zasygnalizowac innym uzytkownikom drogi, co zamierzam robic. poniewaz inni postepuja w ten sam sposob, to uznaje, ze MIMO iz nie ma tego w kodeksie jestem dobrze rozumiany i doskonale rozumiem innych.
                                      • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 03.04.03, 20:06
                                        Gość portalu: johndoe napisał(a):

                                        > no, jezeli jedziesz z predkoscia uniemozliwiajaca wyprzedzenie dwoch
                                        zdezelowan
                                        > ych jelczow...

                                        Mówię o sytuacji, w której nawet 1 Jelcz jedzie poboczem i daje złudne
                                        wrażenie "pustki" na poboczu. Nie powiesz mi chyba, że posiadłeś zdolność
                                        widzenia przez przedmioty?



                                        > ps. dla mnie kierunowskaz i inne sygnaly, ktorych uzywam sluza rowniez do
                                        tego,
                                        > zeby zasygnalizowac innym uzytkownikom drogi, co zamierzam robic. poniewaz
                                        inn
                                        > i postepuja w ten sam sposob, to uznaje, ze MIMO iz nie ma tego w kodeksie
                                        jest
                                        > em dobrze rozumiany i doskonale rozumiem innych.


                                        A wiesz, co znaczą włączone tylne światła przeciwmgielne i wystawiona przez
                                        okno noga?
                                        • johndoe Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 04.04.03, 11:11
                                          greenblack napisał:


                                          >
                                          > Mówię o sytuacji, w której nawet 1 Jelcz jedzie poboczem i daje złudne
                                          > wrażenie "pustki" na poboczu. Nie powiesz mi chyba, że posiadłeś zdolność
                                          > widzenia przez przedmioty?

                                          wtedy nie zjezdzam, nie jestem samobojca.
                                          >
                                          > > ps. dla mnie kierunowskaz i inne sygnaly, ktorych uzywam sluza rowniez do
                                          > tego,
                                          > > zeby zasygnalizowac innym uzytkownikom drogi, co zamierzam robic. poniewa
                                          > z
                                          > inn
                                          > > i postepuja w ten sam sposob, to uznaje, ze MIMO iz nie ma tego w kodeksie
                                          >
                                          > jest
                                          > > em dobrze rozumiany i doskonale rozumiem innych.
                                          >
                                          >
                                          > A wiesz, co znaczą włączone tylne światła przeciwmgielne i wystawiona przez
                                          > okno noga?
                                          ze, kierowca nalezy do tego procenta spoleczenstwa, ktorego srednie IQ jest znacznie ponizej przecietnej.
                                          pzdr
                                          • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 04.04.03, 11:43
                                            johndoe napisał:


                                            > wtedy nie zjezdzam, nie jestem samobojca.

                                            I znowu pełna zgoda, ale nigdy nie wiesz, czy przed Jelczem jednak "coś" nie
                                            jedzie i jak to "coś" zdecyduje się powrócić na pas, to Jelcz jeszcze zdąży na
                                            niego wróćić, ale Tobie już zabraknie czasu na reakcję.


                                            > ze, kierowca nalezy do tego procenta spoleczenstwa, ktorego srednie IQ jest
                                            zna
                                            > cznie ponizej przecietnej.

                                            Widzisz. To jest Twoja wolna interpretacja, a dla kogoś może to znaczyć "droga
                                            wolna wyprzedzaj", a dla kogoś innego "uwaga na żaby na drodze".


                                            Pozdrawiam
                      • Gość: mAbZ Hip: Za duzo epitetów w tej dyskusji IP: 192.71.76.* 02.04.03, 12:04
                        Gość portalu: hip napisał(a):

                        > > 2. Jazda z nadmierna predkoscia NIE JEST PRZESTEPSTWEM!!!
                        > hip: Jest wykroczeniem, a może stać się powodem przestępstwa.
                        > [...] pomijam słowo "potencjalny".

                        No widzisz. Wiec przestan gadac o "przestepcach" i "bandytach"...
                        Póki nie zgwalcisz dziewczyny, nikt Cie nie nazywa gwalcicielem, mimo ze
                        masz "potencjal" ;-)

                        > Nie ma w prawie o ruchu drogowym ani słowa o zjeżdżaniu na pobocze w
                        > celu umożliwienia przejazdu pojazdowi poruszającemu się z nieprzepisową
                        > prędkością.

                        Jest- w wypadku pojazdów "wolnobieznych", ale nie w tym rzecz.

                        Chodzi o to, ze chyba zaslaniasz usta gdy ziewasz, a nos gdy kichasz?
                        Zjezdzanie na pobocze to odruchowe kulturalne zachowanie, po prostu.
                        (oczywiscie w miare mozliwosci, w dzien przy dobrej widocznosci itp itd)
                        A zlosliwe niezjezdzanie "bo jedzie za szybko" to tak, jakbys chcial innym
                        zaslanic ich nosy jesli sami tego nie robia gdy kichaja :-))

                        > hip: Jak on wiezie żonę na poród to jadąc 150 jest jeszcze większym kretynem

                        Zgodzilismy sie wczesniej, ze predkosc sama w sobie nie jest niebezpieczna,
                        jakim wiec prawem nazywasz kogos kretynem tylko z powodu predkosci!!!

                        > > Nie masz prawa UTRUDNIAC wyprzedzenia!!!
                        > hip: jazda zgodna z przepisami jest dla Ciebie utrudnianiem wyprzedzania.

                        Nie, utrudnianiem wyprzedzania sa zachowania jak to:
                        > wtedy to ja dla jego i dobra jego rodziny powinienem jechać środkiem.

                        To kwintesensja Twoich wypowiedzi czarno na bialym: chamska zlosliwosc.

                        > A masz prawo przekraczać dozwolone prędkości? Może też tego nie wiesz?

                        To ze ja nie nie mam prawa przekraczac predkosci nie znaczy, ze Ty masz prawo
                        mi to utrudniac. Zrozum to wreszcie, bo znudzilo mi sie juz powtarzac.
                        Tak samo jak znudzilo mi sie czytac epitety, którymi rzucasz bezmysle na prawo
                        i lewo.
                        • Gość: hip Re: Hip: Za duzo epitetów w tej dyskusji IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 12:32
                          Gość portalu: mAbZ napisał(a):

                          > No widzisz. Wiec przestan gadac o "przestepcach" i "bandytach"...

                          hip: OK. Zostańmy przy łamianiu prawa i przepisów.

                          > > Nie ma w prawie o ruchu drogowym ani słowa o zjeżdżaniu na pobocze w
                          > > celu umożliwienia przejazdu pojazdowi poruszającemu się z nieprzepisową
                          > > prędkością.
                          >
                          > Jest- w wypadku pojazdów "wolnobieznych", ale nie w tym rzecz.
                          hip: No właśnie. Ale nie ma tam mowy o jeździe z nieprzepisową prędkością.
                          Dlaczego ochoczo powołujecie się na różne przepisy kodeksu a jak przychodzi do
                          dyskusji o dozwolonych prędkościach to już kodeks odrzucacie?

                          >
                          > Chodzi o to, ze chyba zaslaniasz usta gdy ziewasz, a nos gdy kichasz?
                          > Zjezdzanie na pobocze to odruchowe kulturalne zachowanie, po prostu.
                          > (oczywiscie w miare mozliwosci, w dzien przy dobrej widocznosci itp itd)
                          > A zlosliwe niezjezdzanie "bo jedzie za szybko" to tak, jakbys chcial innym
                          > zaslanic ich nosy jesli sami tego nie robia gdy kichaja :-))

                          hip: Nic podobnego. Gdybym zjeżdżał na środek lub przyspieszał to tak, ale w
                          tym wypadku absolutnie nie. I w nie zjeżdżaniu nie ma żadnej złośliwości. jest
                          tylko egzekwowanie mojego prawa do jazdy pasem ruchu do tego właśnie
                          przeznaczonym i wyrazem dbałości o bezpieczeństwo. Bo pobocze nie jest
                          przeznaczone do jazdy z max. dozwoloną prędkością. To właśnie ten kto chce
                          jechać z niedozwoloną prędkością jest tu intruzem i powoduje zagrożenie oraz
                          utrudnia ruch.
                          >
                          > > hip: Jak on wiezie żonę na poród to jadąc 150 jest jeszcze większym kretyn
                          > em
                          >
                          > Zgodzilismy sie wczesniej, ze predkosc sama w sobie nie jest niebezpieczna,
                          > jakim wiec prawem nazywasz kogos kretynem tylko z powodu predkosci!!!

                          hip: 1.dlatego, że ignoruje prawo
                          2. prędkość z jaką należy się poruszać zależy od warunków, stanu drogi,
                          zabudowań, konfiguracji, a przede wszystkim jest regulowana przepisami i
                          znakami drogowymi. I tylko tak należy rozumieć bezpieczeństwo prędkości. Na
                          jednej drodze bezpieczne jest 50 a na innej 130. To regulują przepisy, podobne
                          zresztą w różnych krajach. Zaraz wyjedziesz z autostradami niemieckimi (to
                          zresztą wyjątek). O tym już wielokrotnie tu dyskutowano.
                          >
                          > > > Nie masz prawa UTRUDNIAC wyprzedzenia!!!
                          > > hip: jazda zgodna z przepisami jest dla Ciebie utrudnianiem wyprzedzania.
                          >
                          > Nie, utrudnianiem wyprzedzania sa zachowania jak to:
                          > > wtedy to ja dla jego i dobra jego rodziny powinienem jechać środkiem.
                          > To kwintesensja Twoich wypowiedzi czarno na bialym: chamska zlosliwosc.

                          > hip: To było wypowiedziane ironicznie i jako reakcja na Twoje absurdalne
                          sugestie o rodzących żonach w samochodach. Tu akurat się z Tobą zgadzam, że
                          jest to złośliwe utrudnianie. Nigdy tego nie robię. I nie chodzi tu tylko o
                          złośliwość lub jej brak tylko o rozumienie bezpiczeństwa w ruchu drogowym.


                          > > A masz prawo przekraczać dozwolone prędkości? Może też tego nie wiesz?
                          >
                          > To ze ja nie nie mam prawa przekraczac predkosci nie znaczy, ze Ty masz prawo
                          > mi to utrudniac.
                          hip: Zrozum, że ja Ci nie utrudniam bo to zadanie dla policji aby Cię ścigać.
                          Ja tylko tłumaczę Ci już długo, że nie masz prawa oczekiwać ode mnie abym Ci to
                          ułatwiał. "Zrozum to wreszcie, bo znudzilo mi sie juz powtarzac."


                          Zrozum to wreszcie, bo znudzilo mi sie juz powtarzac.
                          > Tak samo jak znudzilo mi sie czytac epitety, którymi rzucasz bezmysle na
                          prawo
                          > i lewo.

                          hip: Kogo tak obrzucam na prawo i lewo i jakimi epitetami?
                          A jak Ci się znudziło to czytać to poczytaj sobie kodeks drogowy o
                          dopuszczalnych prędkościach na drogach publicznych bo widzę, że tu masz braki.
                        • greenblack Re: Hip: Za duzo epitetów w tej dyskusji 02.04.03, 13:41
                          Gość portalu: mAbZ napisał(a):


                          > To ze ja nie nie mam prawa przekraczac predkosci nie znaczy, ze Ty masz prawo
                          > mi to utrudniac.

                          Nie wiem, w jaki sposób jazda własnym pasem z dozwoloną prędkością mogłaby
                          utrudniać komukolwiek jazdę.


                          Pozdrawiam
                          • Gość: Niknejm Re: Hip: Za duzo epitetów w tej dyskusji IP: 143.26.83.* 02.04.03, 15:17
                            greenblack napisał:

                            > Nie wiem, w jaki sposób jazda własnym pasem z dozwoloną prędkością mogłaby
                            > utrudniać komukolwiek jazdę.

                            Mogłaby, jeśli jest to pas lewy i jedziesz 50km/h (tam, gdzie wolno 90), w
                            dodatku równo z ciężarówką ;-) A są tacy zawodnicy, szczególnie często widoczni
                            w okolicach świąt i latem. Wtedy ściągają swoje wypastowane do połysku bryki z
                            kołków :-)

                            Pzdr
                            Niknejm
                            • greenblack Re: Hip: Za duzo epitetów w tej dyskusji 02.04.03, 23:16
                              Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                              > greenblack napisał:
                              >
                              > > Nie wiem, w jaki sposób jazda własnym pasem z dozwoloną prędkością mogłaby
                              >
                              > > utrudniać komukolwiek jazdę.
                              >
                              > Mogłaby, jeśli jest to pas lewy i jedziesz 50km/h (tam, gdzie wolno 90), w
                              > dodatku równo z ciężarówką ;-)

                              Miałem oczywiście tak "dozwoloną maksymalną" prędkość, czyli dozwolona 90 -
                              jadę 90. I jakim prawem, to komukolwiek przeszkadza? O "wolnobieżnych
                              lewopasamowych" były już wątki, a tu mamy zupełnie inną kwestię.


                              Pozdrawiam
                    • 01boryna Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 12:42
                      Kiedy po paru latych przyjechalem do Polski po raz
                      pierwszy (to bylo tez pare lat temu), spotkalem sie ze
                      zwyczajem zjezdzania na pobocze. Musze przyznac ze bardzo
                      mi sie to spodobalo, tyle kultury i troski o innych
                      kierowcow ktorzy moga szybciej! Nie trwalo to dlugo.
                      Wracajac zbieralem sie do wyprzedzania ciezarowki ktora
                      zjechala dla mnie na pobocze. Nagle przed samym moim
                      nosem ciezarowa odbila w lewo. Skonczylo sie ostrym
                      hamowaniem i raptownym skretem w prawo. I tu bym sie
                      wladowal na traktor ktory wyjezdzajac z przyczepa z
                      polnej drogi wjechal na pobocze czekajac na wolna droge.
                      Wtedy dopiero zdalem sobie sprawe jak w sumie
                      nieodpowiedzialne jest to cale zjezdzanie. Poza tym nawet
                      przy dobrej widocznosci i dobrej jakosci asfaltu (na oko)
                      pobocze jest zawsze zanieczyszczone.
                      Nikt nie zmusi mnie do zjezdzania na podocze. Grzecznie
                      do prawej krawedzi niech sobie wyprzedzaja. A to z jaka
                      predkoscia jada to ich sprawa. Ulatwiajac takim
                      "pospiesznym" wyprzedzanie (robie to w ramach przepisow)
                      nie staje sie ich wspolnikiem. Co innego sa wyprzedajacy
                      na trzeciego. Bandytyzm i zwyrodnienie instynktow
                      ludzkich. Czy Niemcy jezdziliby jak Polacy majac takie
                      drogi? Watpie. Oni nie maja w sobie tej drapieznosci i
                      checi rywalizacji jaka panuje na polskich drogach
                      (oczywiscie sa wyjatki). Bedac w kraju mam wrazenie ze na
                      jezdniach toczy sie jakas walka o przetrwanie, gdzie
                      kazdy inny kierowca jest potencjalnym wrogiem.

                      Pozdrowienia
                      • Gość: hip Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 12:59
                        01boryna napisał:
                        Bedac w kraju mam wrazenie ze na
                        > jezdniach toczy sie jakas walka o przetrwanie, gdzie
                        > kazdy inny kierowca jest potencjalnym wrogiem.
                        >

                        hip: Generalnie zgadzam się z Tobą. To niedowartościowanie i kompleksy a także
                        chęć pokazania jaki to ja mam samochód i czego to ja nie potrafię. W połączeniu
                        z niską kulturą osobistą daje to takie właśnie efekty. Jak napisał greenblack:
                        najpierw bezpieczeństwo potem reszta. Nie żyjemy przecież w świecie, w którym
                        musimy za wszelka cenę pokazywać kto jest szybszy na drodze. Są inne, znacznie
                        lepsze formy samorealizacji.
                        pozdr
                      • greenblack Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... 02.04.03, 13:49
                        01boryna napisał:

                        ! Nie trwalo to dlugo.
                        > Wracajac zbieralem sie do wyprzedzania ciezarowki ktora
                        > zjechala dla mnie na pobocze. Nagle przed samym moim
                        > nosem ciezarowa odbila w lewo. Skonczylo sie ostrym
                        > hamowaniem i raptownym skretem w prawo. I tu bym sie
                        > wladowal na traktor ktory wyjezdzajac z przyczepa z
                        > polnej drogi wjechal na pobocze czekajac na wolna droge.
                        > Wtedy dopiero zdalem sobie sprawe jak w sumie
                        > nieodpowiedzialne jest to cale zjezdzanie. Poza tym nawet
                        > przy dobrej widocznosci i dobrej jakosci asfaltu (na oko)
                        > pobocze jest zawsze zanieczyszczone.

                        I właśnie o tym mówię.


                        Pozdrawiam Borynę.
                    • Gość: Kierowiec Re: zanim zostaniesz ORMOwcem- amatorem... IP: 212.6.124.* 02.04.03, 13:22
                      Gość portalu: mAbZ napisał(a):

                      > ...zapoznaj sie najpierw z prawem.
                      > > > Prędkosc sama w sobie nie jest zagrozeniem
                      > [...]
                      > > hip: Nie sama prędkość decyduje o bezpieczeństwie na drodze!
                      >
                      > Milo, ze sie co do tego w koñcu zgadzamy :-P

                      Owszem, powyzej pewnych granic sama predkosc decyduje o bezpieczenstwie. Jesli
                      droga hamowania jest dluzsza, niz odleglosc od potencjalnej przeszkody, to ta
                      predkosc, a nie pojawienie sie przeszkody, jest przyczyna wypadku.

                      > 1. Jestes zobowiazany ulatwic wyprzedzanie Cie.

                      Jest zobowiazany nie ztrudniac wyprzedzenia.

                      > 2. Jazda z nadmierna predkoscia NIE JEST PRZESTEPSTWEM!!!

                      Jazda 150 i wiecej na zwyklej polskiej drodze (nie autostradzie) jest
                      przestepstwem. Jest usilowaniem zabojstwa.


                      > A nazywanie kierowcy "bandyta" (w innym poscie) z powodu szybszej jazdy
                      > to juz naprawde zahacza o fanatyzm w tej materii...

                      Jak wyzej, powyzej pewnej predkosci (w okreslonych wyrunkach, na okreslonej
                      drodze) kierowca staje sie bandyta.

                      > ...jak równiez niewprawieni kierowcy, a to co piszesz wskazuje, ze takim
                      > wlasnie jestes.

                      Jaka wielka szkoda, ze ci wprawni inaczej, szybcy ponad miare i gotowi, po
                      terminalnym dzwonie przestaja pisac na takich forach. Ciekawym byl ich pogladow
                      post factum.

                      POzdr.

                      K.
              • Gość: vonNogaj Re: Nie przesadzajcie! IP: 195.94.201.* 01.04.03, 17:09
                Napiszę jak ja jeżdżę i od razu zastrzegam, że staram się jeździć spokojnie,
                bezpiecznie i zgodnie z przepisami i bynajmniej nie uważam się za alfę i omegę.

                Ja staram się zjeżdżać na pobocze (jeśli mam miejsce oczywiście).
                Jak nie mam miejsca to "sorry gregory", można na mnie mrugać, trąbić etc - do
                woli. Na siłę też będzie trudno bo Volvo 240 to wyjątkowo solidny samochód:-).
                No chyba że TIR z naprzeciwka jedzie prosto na mnie - samobójcą nie jestem:-)
                Patrzę czasem w tylne lusterko (chyba słuszny nawyk) i widzę jak ktoś się
                zbliża. Jak widzę pobocze i nic na nim nie ma i widzę okolice tego pobocza i
                też jest puste, to zjeżdżam. Jeśli mogę komuś ułatwić jazdę to dlaczego nie?
                Dla mnie to nie problem. A i jego manewr będzie bezpieczniejszy bo nie będzie
                musiał zjeżdżać na przeciwległy pas ruchu.
                Puszczam też tych z naprzeciwka. Jak widzę że mam puste pobocze, a z drugiej
                stron jedzie TIR a za nim sznurek samochodów, to zjeżdżam. Niech wyprzedzą
                zawalidrogę.
                Jak rozumiem w ostatnich postach chodziło Wam bardziej o kretynów, którzy
                pomylili drogę z kinem a swój samochód z Sokołem Millenium i którzy non stop
                próbują "przejść w nadświetlną". Niech trafią w pierwsze drzewo, byle sami!
                Mi tylko chodzi o to, że zjeżdżanie na pobocze jest całkiem niegłupim
                zwyczajem, jeśli będzie wykorzystywane w rozsądny sposób przez rozsądnych ludzi.
                Acha, Hipie, co do
                > celowośći takiego manewru po to aby umożliwić
                > piratowi drogowemu jazdę z prędkością np. 50 km/h większą od dopuszczalnej
                Ja też nie lubie takich *&%$%^&$^ ścigantów. Ale pytanie jest takie, co oni
                zrobią jak ja nie zjadę. Oczywiście poza mruganiem i trąbieniem, bo to mnie nie
                wzrusza. Oczywiście, wyprzedzą, najczęściej w głupim miejscu, w debilny sposób,
                z idiotyczną nonszalancją i z kretyńską szybkością. Żaden sposób na nich nie
                jest dobry, ale ja wolę pojechać tak, żeby oni nie "musieli" (z oczywistych
                względów w cudzysłowie) wyprzedzać na 3go, 4go czy 5go. Chociaż, przyznaję, że
                czasami i tak próbują.
                Ale strzelać nie można...
                pozdrawiam
                vN
                • Gość: hip Re: Nie przesadzajcie! IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 08:53
                  Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

                  > Acha, Hipie, co do
                  > > celowośći takiego manewru po to aby umożliwić
                  > > piratowi drogowemu jazdę z prędkością np. 50 km/h większą od dopuszczalnej
                  > Ja też nie lubie takich *&%$%^&$^ ścigantów. Ale pytanie jest takie, co oni
                  > zrobią jak ja nie zjadę. Oczywiście poza mruganiem i trąbieniem, bo to mnie
                  nie
                  >
                  > wzrusza. Oczywiście, wyprzedzą, najczęściej w głupim miejscu, w debilny
                  sposób,
                  >
                  > z idiotyczną nonszalancją i z kretyńską szybkością. Żaden sposób na nich nie
                  > jest dobry, ale ja wolę pojechać tak, żeby oni nie "musieli" (z oczywistych
                  > względów w cudzysłowie) wyprzedzać na 3go, 4go czy 5go. Chociaż, przyznaję,
                  że
                  > czasami i tak próbują.
                  > Ale strzelać nie można...


                  hip: Zgadzam się z Tobą, ale protestuję przeciwko tolerowaniu takich ścigantów
                  i usprawiedliwianiu ich stylu jazdy. A to, że ostro wypowiadam się przeciw
                  takiemu stylowi nie oznacza, że na drodze jadę środkiem. Wręcz przeciwnie, jadę
                  jak najbliżej prawej strony i ułatwiam innym manewr wyprzedzania.
                  Jeszcze jedna rzecz: w dużym ruchu nie ma czasu na obserwowanie cały czas w
                  lusterku wstecznym co dzieje się za mną. Jadąc z prędkością max. dozwoloną mam
                  prawo oczekiwać, że inni też przestrzegają prawa i trudno aby każdy jadący
                  prawidłowo wypatrywał bez przerwy piratów drogowych aby ułatwić im przejazd.
                  To jakieś nieporozumienie.
                  pozdr
                  • Gość: vonNogaj Re: Nie przesadzajcie! IP: 195.94.201.* 02.04.03, 13:14

                    >
                    > hip: Zgadzam się z Tobą, ale protestuję przeciwko tolerowaniu takich
                    ścigantów i usprawiedliwianiu ich stylu jazdy.
                    Zgadzam się w zasadzie. Nie usprawiedliwiam. Co do tolerancji, hmm, wiesz, nie
                    umiem po prostu odpowiedzieć sobie na pytanie: kogo puścić, a kogo nie. Jeśli
                    jadę 90 i widzę gościa jadącego 110, puścić? puszczam. Następny jedzie 120.
                    puścić? puszczam. Następny 130. itd... Gdzie jest granica, przy której można
                    powiedzieć, "nie" - on jedzie za szybko. (i nie mówię tutaj o gościach jadących
                    180 przy ograniczeniu do 80 - psychiatria mnie nie pociąga) Po prostu uważam,
                    że nie jestem od decydowania jak ktoś ma jechać. Jeśli zjechałem komuś kto
                    przekroczył prędkość o x to dlaczego nie mam zjechać komuś kto jedzie x+y? Bo
                    mi się nie podoba? słabe (jak dla mnie) umotywowanie. Bo on łamie przepisy? To
                    dlaczego puściłem tego, który łamał je trochę mniej (ale też łamał)? Ja nie mam
                    kwalifikacji ani umiejętności pozwalających autorytatywnie stwierdzić, że ktoś
                    jedzie "za bardzo" niezgodnie z przepisami. Dlatego, jak mogę to pomagam mnie
                    wyprzedzić. Inna sprawa, że jak ktoś jedzie z duuuużo większą prędkością to i
                    tak nie zdążę, więc się nie fatyguję.
                    Co oczywiście nie znaczy, że przymykam oczy na debili. Nie oszczędzam na
                    baterii w komórce i jak widzę wariata to dzwonię na 112. Zamierzam doprowadzić
                    do stanu jak mój kumpel. Oni (pod 112) już go poznają (zawsze się przedstawia),
                    bo dzwoni dość często. I już nie ma "proszę przyjechać i opisać, a my
                    zobaczymy", tylko jest "wysyłamy radiowóz", albo "zawiadomiliśmy najbliższy
                    patrol". Krótka piłka.
                    I, z całym szacunkiem (serio serio), to jest chyba lepsze rozwiązanie
                    niż "kierownie ruchem", albo pisanie na forum.

                    A to, że ostro wypowiadam się przeciw
                    > takiemu stylowi nie oznacza, że na drodze jadę środkiem. Wręcz przeciwnie,
                    jadę
                    >
                    > jak najbliżej prawej strony i ułatwiam innym manewr wyprzedzania.
                    To jest nas dwóch. Mi zostało po poruszaniu się maluchem, to uczy pokory:-)

                    > Jeszcze jedna rzecz: w dużym ruchu nie ma czasu na obserwowanie cały czas w
                    > lusterku wstecznym co dzieje się za mną. Jadąc z prędkością max. dozwoloną
                    mam
                    > prawo oczekiwać, że inni też przestrzegają prawa i trudno aby każdy jadący
                    > prawidłowo wypatrywał bez przerwy piratów drogowych aby ułatwić im przejazd.
                    > To jakieś nieporozumienie.
                    Fakt, nieporozumienie. Nie chodziło mi o "obserwowanie cały czas" lusterka.
                    Trudno by było jechać do przodu, zwłaszcza z większymi prędkościami:-). Ja po
                    prostu mam taki nawyk, że lubię wiedzieć co się dookoła mnie dzieje. W związku
                    z tym co jakiś czas (nie sprawdzałem - powiedzmy raz, dwa razy na minutę)
                    patrzę w lusterka. Poza tym czasem kątem oka zobaczę w lusterku, że coś się
                    zbliża - to popatrzę.
                    Cóż, ja jeżdżę (jak już napisałem) obciążony doświadczeniami z malucha.
                    Przekraczam nieco dozwolone prędkości i jestem wdzięczny maluchom, ciężarówkom
                    itp, jak mi ułatwią wyprzedzanie. Zawsze dziękuję. I skoro lubię jak mnie
                    puszczają, to uważam za swój obowiązek puszczać innych (oczywiście jeśli jest
                    to bezpieczne).
                    Pozdrawiam
                    vN
                    • Gość: hip Re: Nie przesadzajcie! IP: *.pgi.waw.pl 02.04.03, 13:24
                      Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

                      nie
                      > umiem po prostu odpowiedzieć sobie na pytanie: kogo puścić, a kogo nie. itd

                      hip: generalnie zgadzam się z wywodem. Nie chodzi mi o "kierowanie ruchem' jak
                      napisałeś w realnej sytuacji tylko raczej o teoretyczną zasadę i odczucia. W
                      trasie nie jest możliwe aby rozpatrywać każdego uczestnika ruchu i reagować na
                      jego reakcje. To nie ma sensu, tu chodzi o bezpieczeństwo i spokojna jazdę.

                      > > Jeszcze jedna rzecz: w dużym ruchu nie ma czasu na obserwowanie cały czas
                      > w
                      > > lusterku wstecznym co dzieje się za mną. Jadąc z prędkością max. dozwoloną
                      >
                      > mam
                      > > prawo oczekiwać, że inni też przestrzegają prawa i trudno aby każdy jadący
                      >
                      > > prawidłowo wypatrywał bez przerwy piratów drogowych aby ułatwić im przejaz
                      > d.
                      > > To jakieś nieporozumienie.
                      > Fakt, nieporozumienie. Nie chodziło mi o "obserwowanie cały czas" lusterka.
                      > Trudno by było jechać do przodu, zwłaszcza z większymi prędkościami:-). Ja po
                      > prostu mam taki nawyk, że lubię wiedzieć co się dookoła mnie dzieje. W
                      związku
                      > z tym co jakiś czas (nie sprawdzałem - powiedzmy raz, dwa razy na minutę)
                      > patrzę w lusterka. Poza tym czasem kątem oka zobaczę w lusterku, że coś się
                      > zbliża - to popatrzę.
                      > Cóż, ja jeżdżę (jak już napisałem) obciążony doświadczeniami z malucha.
                      > Przekraczam nieco dozwolone prędkości i jestem wdzięczny maluchom,
                      ciężarówkom
                      > itp, jak mi ułatwią wyprzedzanie. Zawsze dziękuję. I skoro lubię jak mnie
                      > puszczają, to uważam za swój obowiązek puszczać innych (oczywiście jeśli jest
                      > to bezpieczne).


                      hip: Ale pewnie zdarzyło Ci się, że nagle śmignął koło Ciebie jakiś szaleniec i
                      dopiero wtedy go zauważyłeś. Mnie to się czasem zdarza.
                      Poza tym, też ułatwiam wyprzedzanie, ale bez przesady.
                      I jeszcze jedno. Jak dostałem w ręce pierwszy samochód to jeździłem wolno,
                      potem coraz szybciej. teraz jeżdżę znów wolniej bo obserwując ruch i to co się
                      dzieje na polskich drogach wolę jednak nieco zwolnić.
                      pozdr
                      • Gość: vonNogaj Re: Nie przesadzajcie! IP: 195.94.201.* 02.04.03, 13:51
                        > hip: Ale pewnie zdarzyło Ci się, że nagle śmignął koło Ciebie jakiś szaleniec
                        i dopiero wtedy go zauważyłeś. Mnie to się czasem zdarza.
                        Oczywiście mi też, kretynów nie sadzą, sami się rodzą. Cóż, na trzęsienie ziemi
                        też nie mamy wpływu.
                        Tylko że nie można policji podać numerów trzęsienia ziemi;-)

                        > Poza tym, też ułatwiam wyprzedzanie, ale bez przesady.
                        I chyba właśnie o to chodzi. Żeby być uprzejmym, ale nie fajtłapą (może nie
                        najlepsze określenie, ale trochę mnie czas zaczął gonić)
                        > I jeszcze jedno. Jak dostałem w ręce pierwszy samochód to jeździłem wolno,
                        > potem coraz szybciej. teraz jeżdżę znów wolniej bo obserwując ruch i to co
                        się
                        > dzieje na polskich drogach wolę jednak nieco zwolnić.
                        Ja zwolniłem po spotkaniu ze słupem (zima, puuuuusto, fajnie się ślizgało,
                        myślało się, że się ma umiejętności i naprawdę nie był żadnego zagrożenia dla
                        postronnych). Trochę pogiętej blachy w dużym fiacie. Ale chyba było warto - od
                        razu inny ze mnie człowiek:-) A teraz jeszcze samochód - Volvo 240 to (poza
                        niektórymi wersjami) idelany samochód do spokojnej (ale nie ślamazarnej),
                        bezpiecznej i niestresującej podróży.

                        pozdrawiam
                        vN

            • marekggg Re: Nie przesadzajcie! 01.04.03, 16:43
              akurat ze tutaj jest jeden maly problem raczej natury psychologicznej - jezeli
              zjezdzasz takiemu, to on potem mysli ze zjezdzaja wszystcy a nawet ci z
              przeciwka.
        • Gość: hip Re: Nie przesadzajcie! IP: *.pgi.waw.pl 01.04.03, 15:25
          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

          zanim sie zaczniecie wyzywac na
          > tych co jezdza 70 na 60 albo 100 na 70 na trasie to pomyslcie DLACZEGO to
          > robia u nas a gdzie indziej nie. nie dlatego ze polacy to jakis dziwny narod


          hip: I ceną za te gonitwy jest ilość wypadków (w szczególności śmiertelnych) w
          stosunku do ilości poruszających się po drogach pojazdów.
          Ja staram się jeździć zgodnie z przepisami i nie muszę pędzić jak wariat,
          zdążam tam gdzie trzeba. Po prostu należy nauczyć się dobrze organizować swoją
          działalność. A jak ktoś jedzie na wczasy i zapieprza 150 , to pytam: gdzie mu
          się tak spieszy? Do grobu?
          pozdr
        • Gość: Xander Cage Re: Nie przesadzajcie! IP: 217.153.121.* 01.04.03, 19:04
          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

          > na norweskich drogach jezdza wolno bo maja co chwila ostre zakrety. nie da sie
          > szybciej.

          Jezdziles kiedys po Mazurach
      • Gość: Xander Cage Re: Nie przesadzajcie! IP: 217.153.121.* 01.04.03, 18:58
        Gość portalu: mAbZ napisał(a):

        > w Polsce jest statystycznego idioty na drogach wiecej per
        > capita, ale tez i drogi sa waskie i do kitu.
        >
        > Co do Norwegii- bylem, widzialem i jezdza tam po pierwsze powoli dlatego, ze
        > maja co chwile kamery, a po drugie, ze prawie nie maja autostrad, tylko waskie
        > szosy bez poboczy i jak jedziesz za TIR-em, to jedziesz za TIR-em i koniec :-/

        Wytlumacz mi prosze swoja logike
        • Gość: mAbZ Re: Nie przesadzajcie! IP: 192.71.76.* 02.04.03, 10:21
          Gość portalu: Xander Cage napisał(a):

          > Wytlumacz mi prosze swoja logike
          • Gość: karol Re: Nie przesadzajcie! IP: 212.160.114.* 02.04.03, 12:22

            > Juz tmuacze:
            > w Norwegii naprawde nie ma poboczy- wcale!
            > W kazdym razie od Oslo do granicy szwedzkiej- tam bylem i widzialem.
            > Poza tym oczywiscie Norwedzy jezdza po prostu spokojniej niz Polacy i nie
            > ryzykuja raczej zycia dla czystego sportu ;-)

            Tak, w Norwegi drogi sa bardzo waskie i nie ma jak wyprzedzac. Na lokalnych
            drogach jednak nie zawsze jezdza wolno. Jest tak zbyt wiele 'ulatwien' w
            postacie nieuzasadnionych 40km/h.

            W Szwecji jezdza zdecydowanie szybciej co wynika z prostego faktu ze drogi tam
            sa szybsze. Dyskutowalbym z faktem czy przestrzegaja oni przepisow predkosci.
            • Gość: mAbZ Re: Nie przesadzajcie! IP: 192.71.76.* 02.04.03, 12:26
              Gość portalu: karol napisał(a):

              > W Szwecji jezdza zdecydowanie szybciej co wynika z prostego faktu ze drogi
              > tam sa szybsze. Dyskutowalbym z faktem czy przestrzegaja oni przepisow
              predkosci.

              W Szwecji?
              W duzych miastach na pewno nie- wiekszosc jezdzi "z VAT-em" - do ok. 25 km za
              duzo. (za o 30 za duzo policja zabiera prawo jazdy na miejscu)
    • Gość: Marek Gokarty IP: *.atlanta.ga.us 01.04.03, 15:09
      Proponuje pojezdzenie na gokartach - tam wszyscy
      wyprzedzaja na trzeciego, zajezdzaja droge, stukaja sie
      itp. Po 20 minutach jazdy nawet Turcjai Egipt sa
      niestraszne a co doiero Polska.
    • Gość: karol Ja wam dam turlanie sie po lewych pasach! IP: 212.160.114.* 02.04.03, 12:16
      To sa pasy do wyprzedzania nie do rekraacyjnej jazdy. Nawet jak jedziesz 150
      km/h to nie mysl ze nie ma szybszego. Niech sie zajmnie nim policja - ty masz
      sie trzymac prawego pasa!

      • marekggg Re: Ja wam dam turlanie sie po lewych pasach! 02.04.03, 13:03
        a kto mowi o turlaniu sie lewym pasem?
    • Gość: tralalumpek Re: stresujaca jazda po polskich drogach IP: 217.13.182.* 02.04.03, 13:32
      zgadza sie, jazda po polskich drogach jest stresujaca i to mocno
      to jak ktos w ktorym poscie powiedzial jazda po polu minowym
      bylam wlasnie w weekend i mialam zastrzyki adrenaliny co pare metrow
      - dwupasmowka: prawy pas wolny, kierowcy jada lewym pasem, dojezdzasz i nie
      wiesz co zrobi czy widzi cie w lusterku czy nie a jezeli widzi to moze zjedzie
      na prawy pas, zapomnij, nie zjedzie!!! nie cierpie mrugania swiatlami ale nie
      ma innej rady musisz mrugnac zeby zjechal a jak zjadzie ty go wyprzedzisz to
      co widzisz w lusterku? gosc zjezdza spowrotem na lewy pas
      - lewy pas wolny, jedziesz sobie i nagle z prawego pasa kierowca zajezdza ci
      droge bo chce wyprzedzic ciezarowke, niewazne ze nie ma czym bo konikow nie na
      tyle, niewazne ze predkosc nie ta ale 500 m przed ciezarowka zjezdza na lewy
      pas. Skutek: jak widze dwa samochody jeden za drugim a lewy pas jest wolny i
      nim jade to zastanaiwam sie kiedy mi gosc zajedzie droge czyli zdaze czy nie
      - nagminne jezdzenie okrakiem po linii srodkowej
      - brak wyobrazni przy zmianie pasow i wlaczaniu sie do ruchu
      - wyprzedzanie na 3 a czasami na 4-tego
      - agresja na drodze i zlosliwosci sa niestety wieksze niz w Niemczech
      (zaznaczam dla czepliwych ze nie mieszkam w Niemczech ale bardzo dobrze znam
      niemieckie drogi)
      ciekawym jest ze Polacy tak jezdza nie tylko w Polsce,
      • 01boryna Re: stresujaca jazda po polskich drogach 02.04.03, 15:31


        Gość portalu: tralalumpek napisał(a):


        > ciekawym jest ze Polacy tak jezdza nie tylko w Polsce,

        Nie zgadzam sie. Obserwujac styl jazdy Polakow w Niemczach nie mozna sie
        nadziwic ze sa to ci sami ludzie ktorzy po przekroczeniu granicy staja sie
        pogromcami szos. Znikaja w tlumie. Czasami tylko wyroznia ich starszy typ
        samochodu z roznymi upiekszeniami czy niepewny styl jazdy (pewnie nie moga
        akurat znalezc drogi).

        > - agresja na drodze i zlosliwosci sa niestety wieksze niz w Niemczech
        > (zaznaczam dla czepliwych ze nie mieszkam w Niemczech ale bardzo dobrze znam
        > niemieckie drogi)


        tak wiele agresji i zlosliwosci zaznalas na niemieckich drogach ?


        Pozdrowienia
        • tralalumpek Re: stresujaca jazda po polskich drogach 02.04.03, 23:57
          01boryna napisał:


          >
          > tak wiele agresji i zlosliwosci zaznalas na niemieckich drogach ?
          >
          >
          > Pozdrowienia


          tempomat na 180 musialam ustawic bo inaczej by rozdeptali (to tylko jako
          przyklad) i roztrabili
          nie sa mi obce niemieckie drogi ale wole skandynawskie albo angielskie a
          polskie..........wrrrrrrrrrrrrrrrr
    • Gość: 130rapid Re: stresujaca jazda po polskich drogach IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 02.04.03, 18:15
      Ułatwiam wyprzedzanie jeżeli tylko jest to bezpieczne dla mnie - generalnie nie
      zjeżdżam przed zakrętami, wzniesieniami, o zmierzchu, na dziurawe pobocze.

      Zjeżdżam, bo nie chcę, żeby ktoś się przeze mnie niecierpliwił, denerwował, że
      się śpieszy, a ja mu "przeszkadzam".

      Wiem, że gdybym nie zjeżdżał, to i tak tamten w końcu mnie wyprzedzi, choć
      zajmie mu to więcej czasu. Niestety, skutek nie ułatwiania sobie życia będzie
      taki, że "pośpieszny" popędzi przed siebie bardziej zniecierpliwiony i
      wkurzony, niż gdybym ułatwił mu wyprzedzanie.
      WKURZONY PRZEZE MNIE.
      I za parę kilometrów wyżyje się na kimś innym.

      Więcie skąd biorą się agresywni kierowcy na drodze?
      Zwykle ktoś wnerwił ich wcześniej, w domu, w pracy, na drodze.

      Nie do mnie należy ocena stylu jazdy innych, ani tym bardziej zabawa
      w "nauczyciela" ("Nie zjadę, niech się wariat nauczy przepisowo jeździć!")

      Ignoruję wszelkie próby wymuszenia zjeżdżania na pobocze, jeżeli jest to dla
      mnie niebezpieczne. Budzi to we mnie najwyżej politowanie, ale nie chęć zemsty
      w stylu "Takiś ty? To ci teraz pokażę, zjadę na środek, zwolnię z premedytacją,
      teraz dopiero sobie poczekasz!"

      Po cholerę wkurzać świra jeszcze bardziej?!
    • marekggg skutki zjezdzania 02.04.03, 20:15
      sa raczej tragiczne, chociaz ich to na pierwszy rzut oka nie wydac:
      zjezdzaniem zachecamy innych kierowcow czesto do wyprzedzania na trzeciego. no
      i jak zrozumialem z poprzednich postow, tego nikt nie toleruje. wiec co robic -
      zjezdzac i zachecac do ryzykownych manewrow, czy nie?

      P.S. zjezdzajac np. na slowcji lub w czechcach mozna sie akurat narazic na
      problemy z policja. (jazda zigzagiem nie jest mile widziana)
    • Gość: bolek2010 Re: Rece precz od maluchów !!! IP: *.warszawa.tktelekom.pl 02.04.03, 21:41
      jestem włascicielem malucha i codziennie moim bolidem pokonuje trase dom-praca-
      dom. jak mam gdzie zjechać to zjeżdzam bo wiem jak wkurzająca jest jazda za
      jakąs zawalidrogą /w pracy jezdze seatem co ma temperament i dobre zawieszenie/
      Najbardziej mnie wkurwia jak zaczynam wyprzedzanie jakiegos zramolałego
      poloneza albo innej 50 letniej beemy a kierowca takiego bombowca zaczyna
      zawody. Sam wtedy nie wiem o co takiemu gosciowi chodzi: mały rozumek czy mały
      ptaszek. Jedna z dwóch sprawia ze na drogach dzieje sie to co sie dzieje.
      • marekggg nie chodzi o maluchy 02.04.03, 22:14
        ani inne bolidy ktore z roznych wzgledow nie sa w stani osiegnac jak to hip
        mowi 'predkosci maksymalnie dozwolonej', lecz o to co prowadzi do tylu trupow
        na dorgach - czy zjezdzanie, czy nie, czy wyprzedzanie na trzeciego jak ktos
        zjedzie, czy to ma jakis wplyw na psychike itp...

        ...i pewnie ma liczac te trupy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka