Gość: ZipY
IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl
15.07.03, 22:23
Niedziela (13.07) godz. 23.30 skrzyżowanie Reymonta i Conrada –
Kochanowskiego.
Ford Mondeo (auto leciwe) wolno wjeżdża na skrzyżowanie przy czerwonym
świetle z Conrada ja jadę prawym pasem w kierunku Bielan ulicą Reymonta mając
po prawej stronie ulicę Kochanowskiego. Wolna jazda Forda uśpiła moją
czujność, założyłem, że Ford z racji późnej pory i braku ruchu pozwolił
sobie na wjazd na skrzyżowanie pomimo czerwonego światła i zatrzyma się na
środku skrzyżowania, jak zorientowałem się, że jednak nie zamierza się
zatrzymać zacząłem hamować. Ford znając moją sytuację, skręcając na Bielany w
ulicę Reymonta konsekwentnie zaczął przyciskać mnie do prawego krawężnika.
Mając do wyboru wysepkę i wykoszenie kilku słupków lub kontakt z Fordem
wybrałem ten drugi wariant tzn. otarcie się o prawy bok Forda. Założyłem, że
w przypadku pierwszego wariantu (wysepka) Ford spokojnie odjechałby jakby nic
się nie stało a ja zostałbym sam z problemem.
Jegomość (łysy) z Forda wezwał przez telefon policję – która o dziwo bardzo
szybko pojawiła się i nie marudziła, że to tylko głupia stłuczka. Śledztwo
policji było szybkie i jednoznaczne - winnym okazałem się ja (zdecydowała
szybkość, jechałem około 75 km/h – tak wyliczyli z drogi hamowania a liczyli
dokładnie nawet ślady na trawniku) pominęli też fakt istnienia sygnalizacji
świetlnej – tłumaczyli, że to jest nie do ustalenia. Na moją sugestię, że
Ford mógł skręcić na lewy pas niczego nie zmieniło w ich postanowieniu i tak
zostałem ukarany 100 złotowym mandatem (taniocha, bo paragrafów wypisał wiele
i tak nabazgrał, że trudno cokolwiek odczytać).
Wniosek z tej lekcji jest jeden, każdy może zajechać drogę prawidłowo
jadącemu a policja idąc najprostszą drogą uzna, że winna była szybkość a nie
celowe zajechanie drogi w celach ogólnie znanych. Strach pomyśleć do czego to
może doprowadzić jak struże prawa nie wnikając w szczegóły tylko pierwszy
(nawet błahy) pretekst prowadzi do ferowania wyroku.
ZipY