Dodaj do ulubionych

współny dojazd do pracy

17.10.07, 22:10
Rozpoczęłam nowy wątek bo na poprzedni pt "potrzebuję pocieszenie" już chyba
nikt nie zagląda. Przepraszam za zepchnięcie czyjegoś wątku na drugą stronę
ale już raz mi dobrze poradziliście więc znowu na was liczę


Minęły już 3 dni od mojej pierwszej samodzielnej podróży, na razie na nic nie
wpadłam, było kilka porażek ale ogólnie nie jest źle.

Jak pisałam wcześniej 90% trasy przebywam sama a na pozostałe 10% zabieram 3
pasażerów i tak samo wygląda powrót.

Dzisiaj pojawił się problem gdy wysiadałam z samochodu zaczepiła mnie kobieta
która za 3 tygodnie będzie naszym pracownikiem i zapytała się czy może liczyć na
podwożenie do pracy z miejscowości w której mieszkamy wspólnie, emocje po jeździe
jeszcze nie opadły i powiedziałam że chyba tak i to był błąd
Kiedy przyszłam do domu i się na tym dokładnie zastanowiłam to doszłam do
wniosku że nie czuję się na siłach żeby przebywać całą trasę z towarzyszem.

Mieliście racje samemu jeździ się lepiej, swobodniej ,błędy tak nie zawstydzają
i nie denerwują i nie wiem jak z tego wybrnąć.

Z jednej strony ją rozumiem wiem że dojazd nie jest zbyt ciekawy i tak byłoby
jej wygodniej z drugiej naprawdę nie czuję się na siłach mój samochód jest mały
i wożenie 4 pasażerów to trochę za dużo i dla niego i dla mnie.

Mieliście dla mnie wiele dobrych rad i naprawdę czułam się pocieszona po waszych
odpowiedziach więc proszę znów doradźcie jak grzecznie powiedzieć jej że z
podwózki nici, jakich argumentów użyć by wyjść z tej sytuacji, będziemy wspólnie
pracować więc nie chcę na samym początku nieporozumień i jakiś konfliktów.
Obserwuj wątek
        • jaro_ss Koleżanka z autkiem w pracy 18.10.07, 12:57
          Pojawiła sie nowa w pracy, do tego dostała w prezencie autko, aby
          jeżdzić, to my, stare spryciarze oczywiście zaraz załapaliśmy sią na
          jazdę, przynajmniez spowrotem....
          :o)

          Ale ad rem, jest nas tu paru doświadczonych kierowców i rzeczywiście
          jazda koleżanki odbiegała od średnich standardów in minus, ale:
          jeden siadał koło niej i życzliwie podawał konkretne (i tylko
          niezbędne) rady. Kiedy wejść w zakręt, po jakim łuku wykonac manewr,
          kiedy zacxząć hamować i na jakiej nawierzchni.

          Oczywiście bez zbytniej natarczywości i tylko konkretne, neizbedne
          uwagi, a i takie: niehc trabi jedź swoim tempem itp.

          Po roku koleżanka stała sie całkiem fajnym kierowcą, nawet udało mi
          sie ją namówić na delikatne przyspieszanie w zakrętach. oczywiście
          jaktylko mogłem to brałem w ramach rewanżu swoje autko.... czasem
          poprosiłem aby poprowadziła moje autko (piwko czy kielonka po pracu
          mogłem sobie czasem wypić).

          Tak, że nie jest źle, tylko się nie zniechęcać....
    • milena_1 Re: współny dojazd do pracy 24.10.07, 13:48
      Wiesz co, może najlepiej szczerze jej powiedzieć, że jesteś
      początkującym kierowcą i nie czujesz się jeszcze na tyle bezpiecznie
      by wozić ze sobą na takie trasy pasażerów. Na razie się uczysz, jak
      już poczujesz się pewnie i nabierzesz doświadczenia to chętnie ją
      zabierzesz - ale na razie, nie chcesz być odpowiedzialna za jej
      życie i zdrowie...Myślę, że powinna to zrozumieć.

      PS. Też jestem początkującym kierowcą - ale jeszcze samodzielnie nie
      wyjechałam na ulicę. Może niedługo ;-)
      • Gość: Marysia Re: współny dojazd do pracy IP: 212.87.0.* 24.10.07, 13:59
        Ja zaczelam swoje jezdzenie na studiach, kiedy samochod byl raczej
        wyjatkiem, a mielismy zajecia rozrzucone po calym miescie.
        Podwozilam kolegow, ale byla umowa, ze udzielaja mi tylko spokojnych
        i konstruktywnych rad. dziekinim, w ciagu roku nabralam duzej wprawy
        w jezdzeniu po miescie (jeszcze wtedy Maluchem). Teraz jestem
        kierowca rodzinnym, ale oduczylam meza histerycznych reakcji i
        syczenia jak tylko cos zrobilam zle. jezdzenie z kims ma pewne
        zalety: nie zasniesz, mozesz sobie pogadac. Ale z drugiej strony:
        czasem fajni ejechac samemu:mozna sie wyciszyc, pomyslec,
        pomilczec...
      • ewosia Re: swietny sposob na pozbycie sie niechcianych.. 25.10.07, 18:57
        jak miałam prawo jazdy od dwóch tygodni, to pojechałam z koleżanką z
        podstawówki z gdańska do olsztyna i przed jazdą wyznałam jej
        szczerze, że a) jeszcze nie umiem jeździć; b) za pół godziny ma
        pociąg i jeszcze zdąży pociągiem; c) jeżeli odczuje dyskomfort, w
        każdej chwili może wysiąść; d) porady z wykrzyknikami są
        niewskazane.
        Podróż była bardzo przyjemna i dało radę.
        • no-comments Re: swietny sposob na pozbycie sie niechcianych.. 25.10.07, 19:30
          ewosia napisała:

          > jak miałam prawo jazdy od dwóch tygodni, to pojechałam z koleżanką z.....

          Hehehe dobre:) Ja osobiście przez pierwsze miesiące jeżdzenia podwożąc
          kogokolwiek zawsze mówiłam, że po pierwsze jestem młodym kierowcą, po drugie
          jestem beznadziejnym kierowcą z małymi szansami na poprawę, po trzecie - mój
          styl jazdy przypomina jazdę "szarpaną" więc na komfort nie licz, a po czwarte -
          jak wsiadasz to na własną odpowiedzialność:)
          • agulha odpowiedzialność 27.10.07, 01:48
            A czy nie jest tak, że w razie wypadku to z Twojego ubezpieczenia (albo
            kieszeni) będzie ściągane ubezpieczenie dla darmowo jeżdżącej paniusi za
            nadwerężenie kręgosłupa szyjnego lub złamanie nogi?
      • chris_99 Re: współny dojazd do pracy 10.03.08, 23:20
        Carpooling sprawdził się znakomicie w USA i ma duże szanse
        powodzenia u nas w kraju, samochodów przybywa z dnia na dzień a
        drogi pozostają takie same, tak więc takie wspolne dojazdy w
        znacznym stopniu mogą się przyczynić do zmniejszenia ilości aut na
        polskich drogach. Polecam dwa portlale które ułatwiają kojarzenie
        osób do wspólnych dojazdów. pierwszy to www.wspolnedojazdy.pl
        oraz zagraniczny carpoolconnect.com
    • 01boryna Wspolne dojazdy do pracy 24.02.08, 20:32
      W Europie zachodniej wspolne dojazdy do prycy sa stosunkowo popularne.
      Oczywistym jest ze wspolpasazerowie placa albo za benzyne albo rownowaznosc
      biletu komunikacji publicznej. Bez tego nie ma rozmowy.
      Rownie popularne i bardzo propagowane przez wladze i automobilkluby jest
      zabieranie pasazerow przy jazdach do innych miejscowosci. Sa specjalne biura
      (osiagalne internetowo) do ktorych mozna zglosic swoja trase i wyjezdzajac
      zabrac w umowionym miejscu wspolpasazera. Ma to wiele zalet. Jesli ktos lubi
      moze sobie w trasie pogadac, mozna poznac czasami naprawde fajnych ludzi,
      zmniejsza sie koszta podrozy o polowe albo (jesli jest wiecej ludzi) i wiecej.
    • rodman21 jest super 24.02.08, 22:46
      ja tam wożę do pracy (znaczy jeżdżą ze mną) trzy osoby znaczy dwie kobitki i jedną młodą dziewczynę (też jestem młody dopiero 25 latek na karku). W samochodzie mam zamontowaną instalację gazową, samochód klasy średniej nissan almera, jazda trwa około 15 minut a pasażerki płacą mi za przejazd 80zł (20zł za tydzień i to nieważne czy jedzie czy nie, no chyba że nie jedzie w tygodniu więcej jak 2 razy), ja w zasadzie i tak musiałbym jeździć tą drogą do tej pracy to czemu nie mogę po drodze kogos zabrać, dzięki temu dojazd do pracy mam za free, wiadomo ubezpieczenia, awarie (sie nie zdarzają) i etc... o to musze zadbac samemu ale przynajmniej mam fajne toważyszki podróży a ile sie uśmiejemy podczas każdej z takich podróży, w tej chwili ja sobie nie wyobrażam że mógłbym jeździć samemu do pracy i za swopje pieniądze;)

      No i jakie to ekologiczne i oszczędne dla mojego portfela i dla ich portmonetek (musiałby za bilet komunikacji miejskiej zapłacić ponad 120zł)

      W europie to staje się modny trend a ja już tak robię od czterech albo i pięciu lat
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka