Gość: Maciej
IP: *.pkobp.pl
19.09.03, 08:52
,,Na Żeraniu zawrzało. Kiedy w trakcie zgromadzenia akcjonariuszy
przedstawiciel koreańskiego Daewoo Motor nie zgodził się rozmawiać o
uzgodnionym właśnie z polskimi bankami programie restrukturyzacji FSO, na
salę wtargnęli zdesperowani pracownicy.Po godzinach negocjacji WZA
postanowiono przerwać do 29. września. Rząd ma 10 dni, aby odwieść Daewoo od
doprowadzenia do bankructwa FSO
Wczorajsze zgromadzenie akcjonariuszy Daewoo-FSO miało przesądzić o losie
firmy. Wreszcie zapaliło się dla niej światełko w tunelu. W środę wieczorem
zarządy sześciu polskich banków zaakceptowały uzgodnione w ostatnich dnia
porozumienie o oddłużeniu Żerania. Zaaprobował je również koreański Eximbank.
Ministerstwo Finansów postanowiło je poprzeć.
Porozumienie było blisko
- Porozumienie ma być podpisane w piątek - powiedział nam wczoraj wiceprezes
Daewoo-FSO Janusz Woźniak. Kontrakty z Ukrainy zapewniały fabryce możliwość
pracy przez najbliższe dwa lata. - Otrzymaliśmy z Ukrainy potwierdzenie
zamówienia na przyszły rok około 60 tys. samochodów, także na eksport do
Rosji - powiedział dyrektor handlowy FSO Paweł Kosmala. Ukraiński partner
AwtoZaz potwierdzał też odbiór co najmniej 10 tys. samochodów w 2005 r. W
środę zarząd żerańskie firmy złożył do sądu gospodarczego w Warszawie wniosek
o wszczęcie postępowania ugodowego z wierzycielami, których nie obejmie
porozumienie z bankami.
W tej sytuacji przyszłość FSO była już tylko w rękach Daewoo Motor. Koreański
koncern ma pakiet ok. 90 proc. akcji żerańskiej firmy i jest największym
wierzycielem FSO. Aby FSO mogło kontynuować działalności, Daewoo Motor musi
się zgodzić na zamianę długów na nowe akcje polskiej spółki.
Restrukturyzacja jest coraz bardziej pilna, gdyż w ostatnich dniach wniosek
upadłość FSO zgłosił jeden z jej kooperantów. Bankructwo FSO oznacza utratę
pracy dla ponad 3 tys. pracowników zakładów na Żeraniu i kilku dalszych
tysięcy u kooperantów. Rozmowy z Daewoo prowadzono jeszcze wczoraj rano,
opóźniając o kwadrans rozpoczęcie WZA.
Koreańczycy: ale o co chodzi
Po pół godzinie obrad zrobiło się nerwowo. Won Keun Hwang, który
reprezentował Daewoo Motor, stwierdził, że nie zna porozumienia o
restrukturyzacji zadłużenia FSO. Zaproponowano przerwać obrady do 25
września, aby Koreańczycy mogli się z nim zapoznać. Przedstawiciel Daewoo
Motor nie zgodził się na to, twierdząc, że to za mało czasu. Wypowiedzi
przedstawiciela koreańskiej firmy oznaczały, że prawdopodobnie ma instrukcję
z Seulu, aby nie zgodzić się na zamianę długów na nowe akcje. To zaś
skończyłoby się ogłoszeniem upadłości.
Wśród polskich akcjonariuszy FSO zawrzało. - Jak mogą mówić, że nie znają
porozumienia? Jego projekt został przekazany do Korei już 18 sierpnia, a w
potem przesyłane były do Korei wszystkie dokumenty kanałem uzgodnionym z
polskim rządem. Otrzymywaliśmy też odpowiedzi z Korei - irytował się nasz
polski rozmówca, znający tajniki pracy zarządu FSO. Cały czas prezesem Daewoo-
FSO jest Koreańczyk wyznaczony przez centralę w Seulu.
Temperatura obrad zaczęła rosnąć. Prowadzący je mecenas Tomasz Kwieciński
zarządził 10 minut przerwy. Po niej wniosek o przerwę w obradach do 29
września zgłosili przedstawiciele Ministerstwa Skarbu, drugiego co do
wielkości akcjonariusza FSO. Won Keun Hwang stwierdził, że przerwa o cztery
dni dłuższa niż we wcześniejszej propozycji jest również za krótką i odrzucił
ją.
Wchodzą robotnicy
W tym momencie do sali kinowej, gdzie trwają obrady weszli pierwsi pracownicy
FSO, za chwilę sala była od nich pełna. Zapanował harmider, a za drzwi
dochodził hałas trąbki z niezależnej manifestacji, którą za fabrycznym płotem
zorganizowała Nowa Lewica Piotra Ikonowicza.
Mecenas Kwieciński uznał, że nie ma warunków, aby kontynuować obrady i -
niezgodnie z kodeksem handlowym, jednak pod wpływem "siły wyższej" - przerwał
je, za akceptacją przedstawiciela Daewoo Motor. Przedłużana kolejna przerwa
trwała do 12. 45. Do tego czasu zgromadziły się już setki pracowników, a
związkowcy FSO ogłosili spontaniczne pogotowie strajkowe.
Sytuacja była coraz bardziej napięta, gdyż związkowcy pozwolili wyjść z sali
przedstawicielom Daewoo. Przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i
Techników oskarżył koreańskiego akcjonariusza FSO, że chce upadłości polskiej
firmy wiedząc o intratnym kontrakcie na Ukrainie. Odczytał pismo, które w
środę związkowcy Żerania wystosowali do ambasadora Korei:
"Zarówno banki-wierzyciele jak i Skarb Państwa wyraziły zgodę na na nasz
program ratowania firmy. Jednak dziś stoimy w obliczu całkowitej klęski tylko
i wyłącznie z winy naszych koreańskich właścicieli, którzy celowo i z
całkowitą premedytacją dążą do upadłości Daewoo-FSO". Szef "S" Żerania Jerzy
Woźniak zapowiedział, że w najbliższy wtorek pracownicy FSO zorganizują
manifestację pod ambasadą Korei.
Upadłość korzystna dla Daewoo?
Dyżakowski przypomniał, że od października wchodzi nowe, korzystne dla
koreańskiego wierzyciela prawo upadłościowe. Obecnie w razie upadłości trzeba
najpierw zaspokoić roszczenia pracowników i Skarbu Państwa. W nowym prawie o
spłacie długów decydować będą wierzyciele. To bardzo korzystne dla Daewoo
Motor, które należności za auta wysyłane do Polski nie mają żadnego
zabezpieczenia.
W razie upadłości Daewoo-FSO nowe prawo jest też niekorzystne dla skarbu
państwa. Długi FSO wobec Skarbu Państwa wynoszą ponad 634 mln zł. To rachunek
za ulgi, które w 1996 r. przyznano za obietnice inwestycyjne, których nie
zrealizowano. Obiecywało koreańskie Daewoo, ale zapłacić ma polskie FSO.
O 12. 45 Tomasz Kwieciński ogłosił kolejną, "techniczną" przerwę do godziny
18. O 16.00 rozpoczęło się spotkanie związkowców Daewoo-FSO mają się z
wiceministrem gospodarki Jackiem Piechotą, który jest przewodniczącym
rządowego zespołu do spraw restrukturyzacji polskich spółek Daewoo.
Według nieoficjalnych informacji późnym popołudniem po serii rozmów z Seulem
przedstawiciel Daewoo Motor uzgodnił z reprezentującym Ministerstwo Skarbu
Zbigniewem Gryglasem przerwę w WZA do 29 września."
Moim skromnym zdaniem Koreańczycy celowo dążą do upadłości FSO- jednego
konkurenta na rynku tanich samochodów mniej. Mam nadzieję , że cała
ta historia sie jednak dobrze skończy i rząd znajdzie bardziej wiarygodnego
partnera niż Daewoo czy Rover, po prostu szkoda FSO i pracujących tam ludzi.
A mogliśmy pójść np. drogą takiej Skody...
pozdr.
Maciej