Dodaj do ulubionych

mam prawko,a boję się jeździć

IP: 82.139.43.* 24.09.06, 16:07
niewiem co zrobić zjada mnie stach.Prowadzę od dwóch dni-czy to
normalne.Wystarczy,że siedzi ktoś obok mnie i już jest o niebo lepiej.Co
robić.Ludzie jak długo to potrwa?
Obserwuj wątek
    • imlardis2 Re: mam prawko,a boję się jeździć 24.09.06, 21:00
      To chyba normalne :) Ja przez pierwsze kilka dni miałam oczy wielkości
      pięciozłotówek, jako, że poruszałam się w miejscach o mocno natężonym ruchu...
      Co dzień to było lepiej, tak że proszę nie rezygnować i jeździć, nie przejmować
      się jak Cię strąbią, bo trening czyni mistrza!
    • Gość: Madzia Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.06, 09:11
      Rozumiem Cię doskonale. Ja jeżdżę od kilku tygodni. Pierwsze jazdy były
      koszmarne. Bardzo się bałam. Zjadał mnie stres. Wybierałam jak najłatwiejsze
      trasy lub kombinowałam na wszelkie możliwe sposoby, abym nie musiała wcale
      jechać. Ale mąż wręczał mi kluczyki do ręki i mówił: "Ty jedziesz". Zaczęłam
      jeździć sama (bez osoby krytykującej obok) i od razu jeżdziło mi się o niebo
      lepiej. Teraz jeżdżę już często i bez takiego stresu, jaki był na początku.
      Jeżeli mogę coś poradzić, to jeździć codziennie. Kilka, kilkanaście minut, ale
      regularnie, a z każdym dniem stres będzie mniejszy, a pewność siebie za
      kierownicą coraz większa.
      A malutki stresik powinien pozostać, aby nie poczuć się za pewnie i bardzo
      uważać.
        • Gość: kierownica Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.chello.pl 10.10.06, 23:04
          wiesz, z powodu meza, ktory jest - wypisz wymaluj - jak Ty, czyli krytykuje
          wszystko, a on jest zawsze OK, tez sie balam jezdzic (z nim albo jego autem);
          egzaminator powiedzial mi, ze nie boi sie ze mna jechac i ze jade swietnie. to
          samo mi powtarzal instruktor, a mezus- jak jedziesz? co ty robisz? czys ty
          zwariowala? itd. a jest tez amatorem, czyt. NIEZAWODOWYM kierowca, czyli g...o
          sie zna, tzn. jezdzi dosc dobrze, juz chyba 20 lat, ale nie ma prawa wydawac
          takich opinii, bo od tych opinii sa ci, ktorzy sie zawodowo tym zajmuja; a oni
          orzekli: jezdzi pani swietnie!
          no i co? po prostu jest taki stereotyp: chlop=doskonaly kierowca;
          baba=beznadziejny kierowca;
          i powiem Wam: nie balam sie, nie bylo stresu, dokad nie uslyszalam od
          najblizszej mi osoby slowa krytyki ZA NIC.
          DZIEKI WAM, FACECI, ZE UMIECIE DOLOWAC!!!
      • Gość: kris Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 14:56
        A ja na początku też się czułem lepiej jak sam prowadziłem.
        Jeździłem na początku z ojcem ale mimo że dawał dobre rady
        strasznie mnie to denerwowało i w konsekwencji zamiast
        myśleć o jeździe rozmyślałem uwagi ojca i jazda była przez to
        niebezpieczniejsza. Jak sam wsiadłem to było ok.Trzeba było trochę czasu
        około 3 miesiące żeby sobie utrwalić jazdę ale od początuku nie miałem
        większych problemów.
      • Gość: mora Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.interecho.com 10.10.06, 15:05
        Tylko Madzia napisała cos konkretnego i normalnego tej osobie która boi
        się jeździć. Odpowiedzi typu " ja wcale się nie bałam/-em są śmieszne
        i nieprawdziwe. A już "pocieszanie" typu "zawalidroga i wcale nie
        jeździj..." to napisał jakis pseudo... nie dokończę. Poradzę tylko
        świeżo upieczonemu kierowcy, aby jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć.
        Praktyka czyni mistrzem! Ja zaczynałam okropnie, popełniałam straszne
        błędy a z zielonym listkiem jeździłam ponad rok! Pomogło- na drodze
        wybaczano mi szybciej gafy a ja z czasem zaczęłam jeździć naprawdę
        nieźle. Autko i prawko to świetna sprawa- nie poddawaj się !!
      • zorro_zx Re: mam prawko,a boję się jeździć 11.10.06, 09:02
        To, co się dzieje na polskich ulicach może straszyć. Niestety trzeba
        przyzwyczaić się do chamstwa polskich kierowców. Nieliczni potrafią zachować
        spokój w sytuacji, gdy ktoś z "zielonym listkiem" popełni błąd lub spanikuje.
        Zamiast wyrozumiałości i pomocy, pukanie się w czoło i inwektywy ("mistrzowie
        kierownicy" stracili przez "zielonego" 1.5 sekundy) w kabinkach mało zrywnych
        fiatów i daewoo. I jeszcze jedno - nagminne łamanie przepisów powoduje, że
        "nowy" musi przewartościować wiedzę z kursu i egzaminu i łamać część przepisów
        drogowych. Inaczej będzie czuć na karku oddech domorosłego rajdowca, a w uszach
        poganiający klakson.
    • corrii Re: mam prawko,a boję się jeździć 25.09.06, 09:38
      spoko, tak naprawde jezdzic uczymy sie cale zycie, a najwazniejsze to praktyka,
      praktyka i jeszcze raz praktyka.

      a jak mawia moj padre - najtrudniejsze są pierwsze razy:
      - pierwszy raz gdy sie jest samemu w aucie na miescie,
      - pierwszy raz samemu w trasie,
      - pierwszy raz z komentującym pasazerem nie znającym sie na rzeczy.

      ale wszystko jest do opanowania, powodzenia i szerokiej drogi :)
        • Gość: z Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.citynet.pl 10.10.06, 16:08
          Gość portalu: legal napisał(a):

          > Zgadzam sie,po co robila prawko jak sie boi? Zawali droge bedzie tylko. A to
          > nie chodzi o to ze to net,bo na drodze bym Cie zaj.... wiec Ty sie ciesz!!!
          Takich debili jak ty, legal naprawde nalezy sie bac. Poniewaz nie jestes
          odosobniony zacznij to robic, a dobrze na tym wyjdziesz. Chociaz selekcja
          naturalna nieraz ma sens
        • michelle28 Re: mam prawko,a boję się jeździć 10.10.06, 21:25
          > Zgadzam sie,po co robila prawko jak sie boi? Zawali droge bedzie tylko. A to
          > nie chodzi o to ze to net,bo na drodze bym Cie zaj.... wiec Ty sie ciesz!!!
          No jak Ty nigdy nie odczuwasz strachu, to właśnie takich durni należy się bać.
          Tylko współczuć poziomu i mam nadzieję, że prawko masz tylko w swoich
          marzeniach.
        • pshem.co Re: mam prawko,a boję się jeździć 11.10.06, 08:19
          Nie zgadzam się... brak strachu gdy się dopiero uczy świadczy o posiadaniu
          zdrowego instynktu samozachowawczego. Bo jeszcze ją ktoś "z..." jak to
          uprzejmie tłumoku ująłeś.

          Z drugiej strony, legal jeżeli ty nie czułeś lęku, i nie rozumiesz go to jesteś
          niczym samobójca tylko lekarz nie podpisał karty zgonu...

          Jedno mnie tylko przeraża - ten egzamin naprawdę jest do zdania, a danie w łapę
          tylko powiększa wagę problemu. Kilka osób napisało zapłacił i jeździ
          bezpiecznie... nooo to fakt! Czy ktoś wziął pod uwagę to, że ci co nie jeździli
          bezpiecznie już tu nie piszą?? Papier na wyjazd na ulicę mieli no nie?

          Swoją drogą - gdy ja zdawałem prawko to widziałem wokół siebie tłum
          przerażonych ludzi. Byłem chyba JEDYNYM, który na idiotyczne pytanie ("po
          której stronie jest bagnet?") odpowiedział ze złością ("a skąd do cholery mam
          wiedzieć skoro nie widziałem silnika w tym gracie?") instruktor się roześmiał
          ja zajrzałem pod maskę i mu pomachałem bagnetem przed oczami.
          Fakt, wiedziałem czego tam szukam. Fakt, byłem pewien że go znajdę. A na
          jezdni zwyczajnie uważałem tak jak staram się to robić po dziś dzień.
          A zwłaszcza uważam na samobójców... im wolę ustąpić miejsca na drodze...
          Taki wcześniej czy później się zatrzyma na drzewie, ale wolę by nie zatrzymał
          się na mnie (widok bladego jak ściana debila, który z zablokowanymi kołami mi
          wali w bagażnik to nieciekawy widok w lusterku wstecznym...)

          Wracając do wypowiedzi legala... mi też "z..."? buehehehehehehehehehehe

          hahahahahahahaha
          wal śmiało...ale po drzewach
          pozdrawiam uczących się jeździć
          nie płaćcie - zdajcie będziemy wszyscy bezpieczniejsi.

          pozdrawiam

          P.S zanik instynktu samozachowawczego świadczy o wadzie genetycznej lub o
          chorobie - np. wściekliźnie
          • Gość: E. Re: to ty oddaj swoje (gó..arze za kierownicą??) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 16:43
            Gość portalu: re napisał(a):

            > Ty sie ciesz,bo jakbym spotkala takiego czopa na drodze (pewnie lapowa za
            > egzamin albo starzy dali,a jak dali hajs to czemu nie zrobic)to bym go
            > zaj...la,wiec lepiej wy sie cieszcie

            Ja widzę, że mamy do czynienia z osobami albo zacofanymi, albo ze smarkaczami,
            którzy nie wiedzą, jak teraz egzamin wygląda. Teraz wręczenie łapówki graniczy z
            cudem (zaraz mi się pewnie jakiś chłystek odezwie, ze jak wiem, to pewnie
            próbowałam :] ale rozczruję - nigdy nikomu nie dałam w łapę), a zdanie egzaminu
            też nie jest łatwe. Czy niektórzy z was myślą, że 30 godzin jazdy jest w stanie
            człowieka czegoś nauczyć? Tak? Zgłoście sie do ośrodka wyłapującego talenty, bo
            normalny człowiek po 30 godzinach jeszcze wiele się musi nauczyć.
            Czy stres za kierownicą=gasnące auto i bycie zawalidrogą? Przeciwnie, świeżo
            upieczonych normalnych kierowców to mobilizuje, a auta gasną głównie
            szczeniakom, co im sie wydaje, że potrafią i jak pożyczą dres i BMW od tatusia
            to zapominaja z czwórki zbić na skrzyzowaniu. Dobrze, jak początkującehgo
            kierowcę trochę sters pożre - jakie nawyki sobie wyrobi na początku, takie mu
            zostaną na długo.
            Zestresowanym życzę szerokiej drogi i jak najmniej kłopotów z autami :) Należy
            pamiętać, że osłami przejmować sie nie wolno, bo sters dobze działa tylko do
            pewnego poziomu :)
      • Gość: re Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.09.06, 16:05
        ja nie daje sie wtracac za kierownice,skoro ja kieruje to robie to po swojemu,a
        jak komus sie nie podoba to niech nie wsiada albo bedzie cicho.W wypadku mojego
        chlopaka,jesli uwazam ze sie czepia bez podstaw to mowie,zeby wsiadal za
        kierownice. nie lubie jak mi sie ktos madrzy,bo prawka nie kupilam i zdalam za
        1 razem,wiec umiem jezdzic.I nie mam znajomych,ktorzy by mi je zalatwili.
        • Gość: Powiedz mezowi,zeb Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 27.09.06, 16:09
          Powiedz mezowi,zeby sie nie darl tylko delikatnie zwracal uwage i wtedy sie
          nauczysz.Poza tym kazdy ma inny styl jazdy,a tak naprawde wlasny styl wyrabia
          sie po czasie.Na poczatku jezdzi sie po "kursowemu" bez zbytniej pewnosci
          siebie,ale zachowan na drodze trzeba sie uczyc nie tylko na kursie,bo tam nie
          jest sie w pelni samodzielnym,bo obok siedzi ktos kto tak naprawde decyduje...
          • Gość: migdałek Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.c152.petrotel.pl 29.09.06, 08:06
            Nie zgadzam się z osobami, które piszą, że jak ktoś sie boi to wogóle nie
            powinien jeździć bo jest zawalidrogą. Ja bardzo bałam się jeździć sama, miałam
            momenty, że myślałam, że nie przemogę tego strachu, a jednak po jakimś czasie
            codziennej jazdy, strach minął i mogę powiedzieć, że prowadzenie samochodu
            sprawia mi przyjemność. A poza tym to, że ktoś się boi wcale nie oznacza, że
            nie umie jeździć. Dlatego głowa do góry, to minie, a wierzcie mi, że cykor ze
            mnie był straszny.
            • glenna1 Re: mam prawko,a boję się jeździć 29.09.06, 10:22
              Jak to prtzełamałaś, bo ja mam ten sam problem. Kiedy uda mi sie namówić
              ktoregos z młodszych kolegów, by ze mną pojechali jako pasażerowie i doradcy to
              jedzie się fajnie, płynnie, bezstresowo, jak jestem sama do samochodu to nogi
              się pode mną uginają, a wiem, że musze się jakoś z tego otrząsnąć.
              • pshem.co Re: mam prawko,a boję się jeździć 11.10.06, 09:49
                Kazdy ten strach przełamuje inaczej. Zasadą powinno być uczynienie z autka
                miejsca dla ciebie wygodnego. Ulubiona muzyka. Nie powinnaś się spieszyć -
                wyjedź 10 minut wcześniej, żeby pośpiech nie dokładał nerwów. Możesz sobie
                kupić fajny aromacik do samochodu. Poszukaj wygodniejszego ustawienia fotela.

                Żeby się przełamać, musisz wsiąśc do autka z przyjemnością i nie czuć dodatkowj
                presji. Pamiętaj ty masz czas, a jak będziesz jechała po prawej to ci co już
                się spóźniają zwyczajnie ciebie wyprzedzą. Zobaczysz za miesiąc będzie lepiej
                a może szybciej? ;-)

                pozdrawiam
                • Gość: Kawka Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.s-web.de 11.10.06, 11:14
                  Strachu nie ma sie co wyzbywac, bo na polskich drogach trzeba myslec za siebie
                  i za tych wszystkich kretynow, n.p. wyprzedzajacych na trzeciego i nie
                  liczacych sie z nikim i niczym - no bo przeciez alkohol czyni z tych panow
                  przynajmniej Schumacherow!

                  Strach tylko nie powinien paralizowac, bo wtedy klops. Dobrze jest znac trase,
                  przesledzic na mapie (takiej prawdziwej, papierowej!), a krotkie odcinki, jesli
                  to mozliwe, przejechac wtedy, kiedy ruch jest niewielki. Wtedy n.p. wyjazd na
                  umowiony termin jest mniej stresujacy, bo wiem jak jechac, gdzie zaparkowac
                  itd. Najwazniejsze to nie dac sie zwariowac - i sibie nie przeceniac, ale tez
                  nie niedocaniac! Jazda jest fajna, dobrze jest lubic jezdzic, a ze nie zawsze
                  wszystko wychodzi, to wiedza przeciez tez naprawde dobrzy i doswiadczeni
                  kierowcy! Do wszystkich "kierownic": jezdzijcie, dziewczyny, nie oddawajcie
                  kluczykow mezom i chlopakom, bo z Wami czuje sie lepiej na ulicach!!!
                  • Gość: m Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 13:18
                    Ja jak pierwszy raz wsiadłam samodzielnie do samochodu kilka lat temu, byłam
                    potwornie zdenerwowana. Wróciłam cała parująca od potu, choć, nie powiem, dumna.
                    Z każdym dniem było lepiej. Faktycznie bardzo pomagało wcześniejsze przemyślenie
                    trasy. Po kilku tygodniach jeździłam świetnie. I nie dałam sobą dyrygować w
                    stylu "przyspiesz", "wrzuć piątkę".
                    Teraz po kilku latach przerwy mam własny samochód. I znów uczęsię jeździć.
                    Strach jest ogromny, robię błędy, ale uważam, że zdawanie sobie z nich sprawy
                    jest krokiem ku byciu lepszym kierowcą. Tym bardziej, że nie powtarzam dwa razy
                    tego samego błędu. Sama czasem się wkurzam na siebie, czasem na innych, ale
                    tylko regularne jezdzenie moze sprawic, ze poprawie swoje umiejetnosci i poczuje
                    sie pewniej za kierownica i na drodze. A ci, co trąbią niech się wypchają. Jak
                    się im spieszy, niech wyprzedzają. Mnie jest zycie drogie, jezdze ostroznie i z
                    radoscia obserwuje swoje postepy. Mam nadzieje,ze wkrótce znow bede odczuwac
                    przyjemnosc z jazdy samochodem.
                    Zycze powodzenia wszystkim poczatkujacym. Kazdy popelnia bledy i musi miec czas
                    na nauke. NA placu manewrowym nie da sie opanowac wszystkich umiejetnosci.
    • Gość: aga Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: 82.139.43.* 02.10.06, 12:46
      Minął tydzień i pomału przełamuję strach.Najgorsze są jeszcze nogi ,bo trzęsą
      się jak galareta.Co do opini o niemotach co tarasują drogę itd-szkoda
      słów.Jeszcze tydzień dwa i myślę ,ze stres minie.Jeszcze tylko denerwują mnie
      ronda ,bo praktycznie wszyscy jadą jak chcą.W lewo ,zawracają z prawego pasa
      itd.Chyba i ja zacznę zawsze wjeżdżać na rondo po zewnętrznej.
      • Gość: aga Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: 82.139.43.* 05.10.06, 22:42
        koniec stresu.Jeżdżę codziennie ,w szczycie,poza i nic.Praktycznie zero
        stresu.Jestem super z siebie zadowolona i dumna.Postanowilam nie łamać przepisów
        jak to robią starzy kierowcy i na rondach przy skręcie w lewo i zawracaniu nie
        będę startowala z prawego pasa.Teraz ten co mi kazał natychmiast oddać swoje
        prawko niech mnie .............:)))
        • imlardis2 Re: mam prawko,a boję się jeździć 05.10.06, 23:27
          Brawo!
          Tak trzymać!
          Tak naprawdę, to jeśli jeździ się w miarę według zasad ruchu na drogach i zna
          się technikę prowadzenia somochodu, to nie ma mocnych, po prostu się jedzie.
          A z każdym dniem będzie lepiej - wiem, co mówię :) Chociaż ja nie bałam się,
          jeździłam od samego momentu odebrania prawka, ale jeździłam sama i świadomość,
          że jestem zdana tylko i wyłącznie na siebie i że w moich rękach jest moje
          bezpieczeństwo działała na mnie mobilizująco i trochę stresująco. Ale takie coś
          to chyba odczuwa każdy kto wsiada pierwszy/drugi raz sam za kierownicę.

          Powodzenia na drogach:) Jeździj, jeździj, jeździj


              • pshem.co Re: mam prawko,a boję się jeździć 11.10.06, 10:06
                Masz trochę racji... niektórzy nie są stworzeni do posługiwania się samochodem
                ale nie można generalizować.
                wystarczy że przez całe życie jeżdżą z ludźmi którzy co chwila ich wkurzają
                bo "to nie tak, jak jedziesz itp."
                Każdy prowadzi inaczej i nie można od świeżego kierowcy wymagać by przejął
                nasze nawyki. W końcu one też nie zawsze są najlepsze...
                Wiem coś o tym bo po przejażdżce z żoną za kierownicą wysiadłem blady po czym
                wysiadałem przez drzwi kierowcy. w dodatku udało jej się zgasić przy ruszaniu 3
                litrowego diesla z doładowaniem... ci co taki mieli wiedzą że nie jest to łatwe.
                aha... no i 20 minut wycofywałem z tego miejsca żeby nie uszkodzić samochodu
                obok...(blachy od siebie dzieliła grubość kluczyka a lusterko sąsiada weszło
                przez otwarte na szczęście okno) ale mimo wszystko nie boję się gdy chce usiąść
                za kółkiem... niech jedzie... choć z kolei ona woli gdy ja prowadzę.
                Tak czy siak niech ćwiczy. a błędy zdarzają się każdemu. nawet gdy się ma ponad
                20 lat codziennej jazdy wygniecionych w fotelu kierowcy.

                pozdrawiam świeżych na drodze, nie poddawajcie się...
                ale też pamiętajcie... nie jesteście nieśmiertelni... błędy miewają cenę płacą
                ją szaleńcy, popełniający błędy, no i czasem też pechowcy.
      • aninna Re: To normalne, tylko wariat sie nie boi. Tenuj 10.10.06, 14:56
        pewnie, ze normalne.

        ja zrobilam prawko dawno dawno temu, ale ja tylko wsiadlam do autka ojca, to on
        sie tak zaczal na mnie wydzierac, tak mnie zestresowal, ze juz potem nie
        chcialam jezdzic.
        teraz moj facet mnie praktycznie zmuszal do prowadzenia (wreczal kluczyki i
        mowil "no co wymiekasz?" :) no i ambicja mi nie pozwolila wymieknac:) pierwszy
        raz bylam tak zestresowana, ze sie az spocilam ze strachu, ale z kazdym razem
        jest coraz coraz lepiej.

        mysle, ze trzeba sie przemow i mimo wszystko probowac, pod okiem kogos, ktos ci
        spokojnie uwagi przekaze, zeby cie nauczyc. kazdy da rade.

        tobie na pewno tez sie uda!!
        pozdr.

        ps. do tych wszystkich, co to niby sie urodzili i od razu prowadzili jak kubica,
        albo alonzo: ale z was buraki!!!! :DDD
        • Gość: Łodzianka Re: To normalne, tylko wariat sie nie boi. Tenuj IP: *.4web.pl 10.10.06, 21:36
          Aninna, to ty jesteś burakiem. W czym lepszy jest człowiek, który umiera ze
          strachu od tego, który się nie boi? Zupełnie nie jest noralen, że pozwalasz
          sobie, żeby ktoś się na ciebie wydzierał, nie jest też normalne, ze zaczęłaś
          prowadzic wyłącznie z powodu ambicji i śmiesznie brzmi to twoje "jest coraz
          lepiej". Rany boskie, czyżbyś już przestała zagrażać innym uczestnikom ruchu
          drogowego? Wątpię, tchórz nigdy nie będzie dobrym kierowcą! Jedni jeżdżą
          dobrze, bo to czują a inni nie. Podobnie jest ze szystkim. Nie każdy nauczy sie
          dobrze jęayka obcego, nie każdy nauczy się matematyki itd, itd. A jak się
          nauczy to nie wyzwiesz go chyba od buraka, co?
          • pshem.co Re: To normalne, tylko wariat sie nie boi. Tenuj 11.10.06, 10:19
            A ty co... bezstresowo za kierownicą od oseska?
            Starch za kółkiem nie przeszkadza płynnej jeździe tylko wzmaga ostrożność.
            nie dajmy się zwariować... to instynkt samozachowawczy i świadomość braku
            umiejętności.
            Jak wspomniałaś tłumaczenie: nie każdy kto mówi w danym języku weźmie się z
            marszu za tłumaczenia tekstów prawniczych czy technicznych.
            Każdy, kto sądzi że dałby radę bez treningu czy nie bojąc się na początku jest
            durniem. Boi się każdy choć niektórzy tego starają się nie okazywać.Gierojce
            jedni.
            Poza tym ktoś kto się nie boi zginąć ... niech sobie gania za Kubicą na Monzie
            czy innym torze a nie w ruchu publicznym. Poz tym dziecko drogie kubica mając
            20 lat miał chyba z 10 lat doświadczeń na torach. chyba wystarczy treningu.
            Zresztą tacy co wsiadali do swych maszyn i bez lęku szli na śmierć, już byli...
            Zwano ich Kamikadze...

            pozdrawiam
            P.S.
            I.Ja tam nadmiernie strachliwy nie jestem, ale boję się wariatów za kierownicą.
            II.Brak instynktu samozachowawczego jest dewiacją.
            III. Jeżeli ty się niczego na drodze nie boisz to trzymaj się odemnie daleko.
            • Gość: Łodzianka Re: To normalne, tylko wariat sie nie boi. Tenuj IP: *.4web.pl 11.10.06, 11:28
              Owszem, jakbyś zgadł. Bezstresowo od oseska. Mój ojciec miał już syrenę jak ja
              się urodziłam, a potem zawsze był jakiś samochód, jak miałam 14 lat to już
              świetnie prowadziłam, łącznie z wykonywaniem trudnych manewrów. Zrobiłam prawo
              jazdy z marszu, jeżdżę już ponad 20 lat i nie miałam ani jednej stłuczki! A
              nadal nie boję się jeździć.
              Dziwię się, że Ty sie nie boisz w ogóle z domu wyjść, to też grozi śmiercią. A
              używasz w ogóle prądu? To też niebezpieczne...itd, itd
              Tchórzostwo nigdy nikomu w niczym nie pomogło!!! Strach za kółkiem tchórzy
              paraliżuje i popełniają idiotyczne błędy.
              Poza tym mam siostrę, która miałą analogiczne warunki! Też była uczona jazdy w
              wieku lat 14, ale bała sie potwornie. Do tej pory nie ma prawa jazdy!!! I
              słusznie, bo stanowiłaby zagrożenie dla siebie i innych.
              Pozdrowienia.
              • Gość: gosia do Łodzianki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 16:20
                Droga Łodzianko
                to, że TY jeździsz od początku bez stresu i jesteś dobrym kierowcą nie znaczy,
                że KAŻDY dobry kierowca nigdy się nie bał. Nie znaczy też, że KAŻDY bezstresowy
                kierowca to dobry kierowca.

                Dla mnie dorosły człowiek, ze świeżym prawem jazdy, wsiadający za kierownicę
                bez obaw jest człowiekiem z ograniczoną wyobraźnią. Strach w tej sytuacji jest
                zupełnie naturalny. Ale trening, codzienna jazda ten strach pokonuje.

                Podejrzewam, że w Twoim przypadku, sytuacja była trochę inna. Właściwie byłaś
                dzieckiem, kiedy zaczęłaś prowadzić samochód. Zwyczajnie, nie zdawałaś sobie
                sprawy z zagrożeń. I stąd strachu nie było. Twierdzenie, że żaden początkowy
                tchórz nie będzie dobrym kierowcą to bzdura. Przydałoby Ci się troche szersze
                spojrzenie na świat, niż przez pryzmat czubka własnego nosa.




    • Gość: Finka Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.soletanche.pl 10.10.06, 14:48
      Strach to normalka. Pamiętam siebie, gdy byłam swieżo upieczonym kierowcą to
      noga dygotała mi na sprzęgle jak galareta,ręce drżały a serce waliło jak
      młot.Myślałam wtedy "Boze, jestem sama w tym samochodzie, jak ja sie boje, to
      niemozliwe bym kiedykolwiek mogła w ogole jeździć sama, nie poradzę sobie itp."
      To normalne! W ogole nie zwracaj uwagi na tych bałwanów co Ci piszą texty w
      stylu "po co sie pchasz za kółko jak sie boisz itp." Każdy ma taki strach.
      Teraz najbardziej sie luzuję, gdy właśnie jestem sama za kółkiem:-)
      Najważniejsze to jeździć non-stop! Zapuszczac sie w coraz bardziej ruchliwe
      ulice. Strach przechodzi powoli. Juz po 2 tyg. regularnej jazdy całkowicie
      przestałam sie denerwowac, jeżdżę wszędzie i SAMA! Bo samej jeździ mi sie
      najlepiej!A w ogóle jakbym mogła to najchętniej kupiłabym sobie samochód z
      siedzeniem tylko dla kierowcy, zeby nie słuchać głupich komentarzy pasażera.
    • Gość: mikka Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.aster.pl 10.10.06, 16:27
      Ech..pamiętam..ja to w ogóle zaszalałam bo po kilku miesiącach od zdania prawka
      kupiłam sobie samochodzik...pojechałam z ojcem po odbiór, bo zazwyczaj z nim
      jeździlam dla kurażu...tylko ze jak odebralismy samochód okazało sie że ja tą
      nówką muszę przecież pojechać do domu SAMA!!! Myslałam że wyzionę ducha,
      ciemno, pada deszcz, nieznany mi wóz..jak z tego przerażenia wdepnełam gaz do
      dechy to staruszka zostawiłam daleko w tyle...po kilku miesiącach przeszło,
      zahartowało mnie kilka "dupnych" stłuczek z takimi samymi jemiołami jak ja i
      dziś już jest luzik...:)
    • simera Re: mam prawko,a boję się jeździć 10.10.06, 16:36
      Nie martw sie, tak jest na poczatku. Pozniej bedzie tak ze jak ktos usiadzie to
      dopiero bedziesz sie stresowac...
      Jezdzij duzo, bardzo duzo szczegolnie na poczatku. Musisz sie oswoic z autem i
      ruchem ulicznym.
      Nie zrob błedu i nie poddaj sie strachowi!!!!!
    • Gość: gosc Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.stat.centurytel.net 10.10.06, 17:09
      Pozdrawiam. W Polsce nie moglem zdac prawa jazdy. Gdy po raz kolejny oblali
      mnie jeszcze na placu manewrowym zalamalem sie. Stracilem duzo pieniedzy na te
      nieszczesne egzaminy.
      Wyjechalem do Stanow, gdzie zrobienie prawa jazdy kosztowalo wtedy kilkanascie
      dolarow, mniej wiecej tyle samo, co oplata za slub cywilny.
      Nie ma mowy o zadnych lapowkach, ani o tym zeby egzaminatorom bylo na reke
      oblewanie czlowieka.
      Jezdze juz kilkanascie lat w Stanach. Na poczatku nie bylo latwo. Tutaj
      nastolatki prowadza auta, a ja uczylem sie jezdzic ok. trzydziestki.
      Byc moze kiedys wroce do Polski i martwie sie, ze znowu nie wyjade z tego
      nieszczesnego placu manewrowego.
      • Gość: Xena Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.10.06, 11:49
        Nie porownuj egzaminu prawa jazdy w Stanch do Polski - moj znajomy robil prawko
        w Stanach o okreslil to tylko jedym slowem: "parodia"! Inny ruch (zdecydowanie
        latwiejszy!) inna kultura. Mimo iz u nas w Polsce jest zdecydowanie wiecej
        chamstwa na drogach a egzaminy trudne i stresujace - specjalnie na okres kursu
        przyjechalam do Polski z UK - wiedzialam, ze jak tutaj zrobie prawko, to
        bede "cos wiedziec" na temat : jak jezdzic. Za granica czesto odwalaja po
        lebkach. Slyszalam ze nawet sami Niemcy (przy granicy z Polska) wola zrobic
        prawko w POlsce niz u siebie wlasnie ze wzgledu na to, ze u nas naprawde
        wymagaja i konczac kurs wiesz naprawde duzo na temat samochodu i jak poruszac
        sie po drodze. Oczywiscie absolutnie sie zgodze, ze cala otoczka egzaminow jest
        fatalna (ogromny stres, czesty brak kultury egzaminatorow, duza niezdawalnosc z
        powodu "wydumanych" bledow). No i na ogromny minus dla Polski - chamstwo na
        drogach! Zdaje sie, ze zjawisko robienia prawka i umiejetnosci jest w
        nastepujacej zaleznosci: W Polsce zeby jezdzic, musisz jezdzic naprawde dobrze,
        zeby jakis idiota ktory ma za nic przepisy cie nie zabil. Na zachodzie -
        robienie prawka to banal, ale i kultura jazdy na tyle wysoka, ze nawet bedac
        naprawde kiepskim z jazdy z powodzeniem dasz sobie rade na drodze wlasnie ze
        wzgledu na panujaca tam kulture jazdy.
    • 76kitka Re: mam prawko,a boję się jeździć 10.10.06, 19:25
      Ja też się boję, mąż mi pomaga, jeździ ze mną narazie, sama jeżdzę tylko po najbliższej okolicy. Żeby pojechać w świat muszę wyjechać albo na trasę Katowicką albo Krakowską i na jednej i na drugiej ruch wściekły, rozpędzone tiry i rzeka gnających osobówek, jeszcze nie mam wprawy, żeby ocenić z jaką prędkością jadą, czy zdążę rozpędzić się zanim mnie dogonią, gdyby nie mąż chyba stałabym pół dnia przed wyjazdem i czekała na cud, aż znajdzie się dla mnie jakaś dziura, w którą się wpasuję. Próbowałam już jazdy trzema samochodami. Ja nie boję się jeździć, boję się innych kierowców, tych bez wyobraźni, na skrzyżowaniu gdzie nie ma świateł pędzą 150 na godzinę, dwa tygodnie temu wracając do domu mijałam worek z ciałem, kogoś kto w piątek usiłował przebić się na Al. Krakowską. Już się zdecydowałam, wybrałam samochód, teraz jeżdzę po spokojnych trasach, poznaję możliwości samochodu, nabieram wprawy. Bez męża nigdzie dalej nie pojadę. Gdybym miała mozliwość rzuciłabym to w kąt, ale z powodu nieopłacalności PKS polikwidował połączenia z Warszawą i jest jeden do i jeden z w akceptowalnych godzinach, więc muszę pokonać strach.
      • Gość: gosc Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.stat.centurytel.net 10.10.06, 19:32
        Dlaczego ludzie musza tak szybko jezdzic?
        Jestem w mniejszosci, bo nie przekraczam ograniczenia predkosci i trzymam
        rozsadna odleglosc za autem przede mna. Najezdzaja na mnie wsciekli, ciagle
        spieszacy sie kierowcy. Co za brak wyobrazni! Przeciez wjedzie na mnie jadac
        tak blisko jesli bede musial nagle zahamowac! Czy mysla, ze zmusza mnie w ten
        sposob do szybszej jazdy?
        • Gość: dziwak4 Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.dyn.optonline.net 10.10.06, 20:04

          Trzeba przedewszystkim odroznic tutaj lek od strachu.
          Kazdy poczatkowy kierowca sie boi (strach), bo nie panuje
          nad autem tak jakby chcial;dopiero kiedy poczuje sie ze jego
          auto jest jak jego ubranie czuje sie pewniej i strach mija.
          Niestety,niekiedy pozostaje on lub rodzi sie dopiero po paru
          latach jazdy i to czasami bez przyczyny.Nie tylko jazda ale sama obecnosc
          za kierownica napawa nas lekiem i to jest choroba psychiczna zwana
          po ang. exiety disorder (przepraszam za jakis blad gramatyczny ,ewentualny).
          ale nie znam jej nazwy polskiej fachowej.
          W USA posiada ja okolo 10 chyba % kobiet i cos chyba 2 % mezczyzn.
          Wtedy moze ona atakowa nie tylko w samochodzie, ale rowniez w metrze,
          na mostach,i tunelach,chodzi w niej o to,ze cierpiacy na to zaburzenie
          mozgu chce za wszelka cene zmienic natychmiast swa sytuacje,a na to musi
          poczekac (az sie np.tunel skonczy),czy jazda wogole (tu moze laczyc sie
          z roznymi fobiami).
          Jej wzrost (tej choroby) zalezy od wrazliwosci czlowieka i je wynikiem
          wzrastajacej technokracji oraz szybszego biegu zycia naszej cywilizacji
          wplywajacej poprzez roznego rodzaju stresy na nasza psychike.
          Dla tych co boja sie jezdzc polecam jezdzic jak najwiecej tam gdzie sie
          nie boja (np.polna droga o znosnej nawierzchni) przechodzac powoli na
          autostrady. Zawsze wyobrazajmy sobie droge jaka jakis tam kawalek ktory
          zaraz sie skonczy.
          Tym ktorzy ciagle to maja wspolczuje i zycze powrotu do zdrowia,gdyz jazda
          autem to wspaniala rzecz,ale nie moze w niej byc leku.
          Nie jestem lekarzem,ale sam to przezylem,kiedys jezdzilem jak szalony,
          dzis sa dni ze boje sie jechac do sklepu.
          To jest poprostu kalectwo,ale natura nas czasami zaskakuje roznymi rzeczami.
          Dostalem to w usa na drogach szybkiego ruchu,moze w Polsce by mi przeszlo?
          :))
      • Gość: ute Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 06:47
        Gość portalu: morfeusz3115 napisał(a):

        > Ludzie nic na siłe, nie każdy ma predyspozycje. Trzeba się zastanowić czy jazda
        > na siłę czy życie lub kalectwo.
        > Taka jest prawda

        co Ty piszesz... przecież nie jest tak, że jak zdasz egzamin, to już jesteś
        super kierowcą - strach, normalna rzecz. ludzie myślący znają swoje ograniczenia
        i mają obawy, przewidują, tylko ktoś bezrefleksyjny całkowicie po 30 (lub trochę
        więcej) godzinach jazdy uważa, że jest super kierowcą... wszyscy moi znajomi
        mówili mi, że na początku bali się jeździć, nie wliczając "supermanów", którym
        wszystko przychodzi "bez trudu" - już w kołysce znali budowę tłoków ;)
      • Gość: Barbara Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.tkdami.net 10.10.06, 23:27
        Mam prawo jazdy juz 32 lata .Po 20 latach jezdzenia,mialam 10 lat
        przerwy.Wykupilam 10 godzn jazd doszkalajacych ,a potem zaczelam sama wyjezdzac
        noca/duzo mniejszy ruch/ po 2 - 3 godziny.Moje samodzielne wypady byly coraz
        wczesniejsze/godzinowo/ az wtopilam sie bez problemu w normalny ruch w
        godzinach szczytu.Od 2 lat jezdze codziennie i to dosc duzo,a teraz skonczylam
        62 lata zycia.
    • Gość: zadowolona Re: mam prawko,a boję się jeździć IP: *.server.ntli.net 11.10.06, 00:10
      prawda jest taka,ze praktyka czyni mistrza.prawko mam od 14 miesiecy.zdalam za
      pierwszym razem,choc do dzis nie wiem jak.wszystkie jadowite zmije
      uprzedzam:bez lapowki.moj problem byl tym wiekszy,ze niespelna 2 tyg pozniej
      wyjechalam do Wielkiej Brytanii.kazda moja wyprawa w teren uprzedzona byla
      wizyta w toalecie ,czasem nawet nie jedna.stres mnie pozeral,i to nie z powodu
      ruchu lewostronnego.do tego wszystkiego miasto w ktorym mieszkam jest troche
      pagorkowate,to tez byl dla mnie problem.zmuszona bylam do jazdy kazdego dnia
      poniewaz zawozilam corke do szkoly i sama tez sie uczylam.towarzystwo drugiej
      osoby dodawalo mi otuchy,no chyba ze byl to moj maz ktory dawal setki rad ktore
      doprowadzaly mnie do szalu.jedyna osoba ktora we mnie ciagle wierzyla i
      wspierala,bez krytyki byl moj ojciec-zawodowy kierowca.czego bym nie zrobila
      bylo dobrze.po takich doswiadczeniach,i po kilkunastu miesiacach jazda sprawia
      mi przyjemnosc.zauwazyli to nawet moi bliscy.jedno czego panicznie sie boje to
      parkowanie rownolegle,jezeli musze sie wciskac miedzy dwa auta.i tak mysle,ze
      chyba od czasu placu manewrowego nie wykonalam tego parkowania.ale nie poddaje
      sie przyjdzie taki czas,ze uda mi sie i to.wszystkim strachliwym zycze
      powodzenia i wytrwalosci.warto.milo jest byc niezaleznym.wszystkim twardzielom
      zdrowego rozsadku.pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka