Dodaj do ulubionych

debiut na ulicy :)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.08, 15:33
ufff...
dzisiaj pierwszy raz za kółkiem (prawko ledwo odebrane), w swoim
nowym aucie, sama... :)
nie muszę Wam mówić jakiego miałam stresa:)
ale żyję, auto bez uszkodzeń :D

mam nadzieję, że za pare tygodni będzie już bez stresu. Na razie
ciągle sie boję, że coś mnie zaskoczy, czegoś nie "przerobiłam" na
kursie, itp...

jak u Was te pierwsze samotne przejazdy?;-)
(długo utrzymuje sie taki stan niepewności na ulicy..?)
Obserwuj wątek
    • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) IP: *.idk.net.pl 15.03.08, 19:02
      ja jeżdżę sama od dwóch tygodni.Pierwsze jazdy hmm - zżerał mnie stres,nogi mi
      drżały :) ale teraz jest już lepiej,z każdym dniem nabieram wprawy i
      pewności.Najbardziej stresuję się podczas parkowania ;) i zdecydowanie
      wolę,kiedy jedzie ze mną mąż,koleżanka , mama lub córka jakoś pewniej się wtedy
      czuję.Ale sama też daję radę ! Powodzenia!
    • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 15.03.08, 19:38
      Ale Wam zazdroszczę:-). Prawko mam od środy, ale dotąd nie
      jeździłam, bo nie mam auta!! Intensywnie kupuję, czyli jeżdżę i
      oglądam, a że sama się nie znam, muszę liczyć na mojego "fachowca",
      który nie zawsze ma czas.
      Jakie auto kupić? I żeby w miarę jeździło i się nie psuło! Ech...
      A ja tak chcę już jeździć!!!!
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 15.03.08, 19:43
        az tak kolorowo nie jest - tez nie mam samochodu, jezdze autem
        mojego faceta.
        a raczej facet daje mi poprowadzic, bylam raz na stacji benzynowej,
        dwa razy wracalam z pracy i raz wczoraj z radomia.
        przymierzam sie do zakupu po swietach.
        kasy malo wiec sie musze ograniczac, wymarzylam sobie renault megane
        hatchback
    • fifilinda Re: debiut na ulicy :) 15.03.08, 22:37
      Samootne jazdy - super! Z jazdy na jazdę będziesz czuła się pewniej.
      Ja też tak miałam, początkowo stres, a teraz... codziennie jeżdżę do
      pracy i w ogóle poruszam się po mieście oraz mam już samodzielną
      wyprawę do innego miasta.
      Uwielbiam jeździć i uważam, że osoba, która świeżo zdała prawko,
      powinna jeździć, aby się wprawić.
      Szerokości, przyczepności!!! Baju :D
          • Gość: Zorka Re: debiut na ulicy :) IP: *.adsl.inetia.pl 16.03.08, 13:37
            nioma napisała:

            ja jutro jade do pracy sama.
            > Po raz pierwszy bez nikogo, juz mam stres :((

            Przerabiałam to 4 m-ce temu - przed pierwszą samodzielną jazdą do pracy
            napisałam sobie na kartce, jakie czynności mam wykonać(!!!!), mąż stwierdził, ze
            nielichy ze mnie czubek, ale ja byłam tak zdenerwowana, że bałam się, że na
            miejsce zajadę na ręcznym, bez świateł, waląc co chwila w drzewo;))) Powrót tez
            byl stresujacy, ale mniej, a następnego dnia już było dobrze. Tzn. stres był,
            ale malutki:) A teraz uwielbiam jeździć i coraz lepiej sobie radzę,
            czego zyczę wszystkim początkującym kierwocom:)))
            • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.08, 13:50
              ależ się ubawiłam:))
              też miałam ochotę wszystko sobie spisać:))

              jak na razie jest ok. Dziś tez sobie pojeździłam.
              stopniowo będę sobie zwiększać stopień trudności - a na razie tylko
              w weekendy pomykam:) (bo ruch mały) Ma się te metody, co? :)

              Tak, wiem - za parę tygodni będę się sama z siebie nabijać;))
              Aha, i oczywiście nie wsiadam do auta bez... instrukcji do samochodu.
              I 10 razy sprawdzam, czy aby dobrze się pozamykał, załączył alarm,
              itp, itd....
              :))
              pozdrowienia

              p.s. i traktuję w kategoriach sukcesu fakt, że... jeszcze nikt mnie
              nie obtrąbił :D
              • Gość: hjena Re: debiut na ulicy :) IP: *.mofnet.gov.pl 17.03.08, 14:00
                to jest własnie najgorsza metoda jazdy - w weekendy

                jak sie już zdało to trzeba jeżdzic codziennie w kazdych warunkach.
                ja od samego początku jeżdże wszedzie i w każdych warunkach jeszcze
                do tego z dzieckiem , z mężem , po drogach w mieście czy szybkiego
                ruchu., na górce z ręcznego ruszanie lub ze sprzęgła, wtedy sie
                łapie o co w tych wszystkim chodzi.
                też mam krótko prawko bo od połowy grudnia-dla zainteresowanych

                • basia_11 Re: debiut na ulicy :) 18.03.08, 07:50
                  Gość portalu: hjena napisał(a):

                  > to jest własnie najgorsza metoda jazdy - w weekendy
                  >
                  Hjeno, sytuacje są naprawdę różne - ja zdałam egzamin w zeszłym roku w czerwcu,
                  prawko odebrałam bodaj 22go czerwca a na ulicach mojej mieściny działo się
                  piekło - sezon nad morzem. Mnóstwo przyjezdnych pchających się pod prąd na
                  jednokierunkowych, zakręceni piesi,do pełni szczęścia modernizacja drogi
                  krajowej na wjeździe do miejscowości i dantejskie sceny z tego powodu - to nie
                  były dobre warunki do samodzielnych wypraw. Przez lato jeździłam niewiele,
                  dopiero po sezonie zaczęłam mniej więcej normalnie, tzn. kiedy potrzebuję, jeździć.

                  pozdrawiam
                  Basia
    • Gość: magda Re: debiut na ulicy :) IP: *.icpnet.pl 17.03.08, 15:09
      witam,
      ja mam prawko od piątku. w pt ćwiczyłam jeszcze z instruktorem trasę
      praca-dom-praca,potem wracałam z pracy z mężem i dzieckiem,w miarę
      ok.w sobotę też ok,w niedzielę na niestachowskiej (poznań) trochę
      zajechałam drogę babce i mnie otrąbiła,w pn ok,a dzisiaj mi z kolei
      jaki.ś dziadek wpieprzył się pod machę,na szczęście zdążyłam
      zachamować,no,ale stres ogromny,pogubiłam się ,dobrze,że był ze mną
      mąż.teraz z nimintensywnie jeżdzę do pracy i z powrotem,a za jakiś
      czas planuję sama,no,ale to jeszcze,jeszcze...
      pozdrawiam,magda
      • Gość: ewka Re: I ja też dzisiaj... IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.08, 18:15
        Ja mam prawko 2 tygodnie ale do tej pory jezdziłam również tylko z pilotem ;) Trochę sie obawiam pierwszej samodzielnej jazdy ale musze sie przełamać. Jak u was jest z jazdą? Bo ja ostatnio już super sobie radziłam, a przed wczoraj nie wiem co się stało, ale było tragicznie. Kilka razy samochód zgasł, źle wchodziłam w zakręty itp.... Troche sie zniecheciłam, mam nadzieje ze to chwilowy kryzys... Pozdrawiam wszystkich "świeżych" kierowców :D
          • nioma Re: I ja też dzisiaj... 17.03.08, 19:03
            mi na razie (odpukac) idzie dobrze, z wyjatkiem slupka na parkingu
            pod domem,
            nie zgasl mi ani razu, nikt mnie nie obtrabil, wprawdzie dwa razy
            przejechalam na pomaranczowym ale nie dalo sie hamowac
            jezdze po pulawskiej w warszawie, niepodleglosci i woloskiej - ruch
            jak cholera ale na razie daje rade.
            jutro tez jade.
            a potem musze kupic auto bo w nieskonczonosc chlop mi nie bedzie
            pozyczal.
        • Gość: Mycha Re: debiut na ulicy :) IP: *.lubin.dialog.net.pl 18.03.08, 09:03
          Same żony kierowców :) Mam to samo :D
          Prawo jazdy od 6 dni. Od razu wsiadłam za kierownicę. 2 dni z mężem,a później
          sama. Wczoraj był dość duży ruch na ulicy pod wieczór (ok. 18-19) do tego ciemno
          i deszcz, a ja co najgorsze cały czas pierwsza na światłach. Nie chciałam wyjść
          na Łosicę i przez to jakoś dziwnie w nerwach jedynkę wrzucałam. Na szczęście
          szybka 2ka ratowała z opresji :/ I co dziwne już myślałam, że będzie lepiej, a
          tu taki zonk :/ Dzisiaj muszę pojechać na spokojnie, bez denerwowania się. W
          piątek mam jechać do pracy.
      • fifilinda Re: debiut na ulicy :) 18.03.08, 06:47
        Mój również jest zawodowym kierowcą i plusem tego jest fakt, iż ma
        już dosyć "kółka" w pracy, więc do naszego Golfa się nie pcha. Nawet
        sam się śmieje, że jego auto to Renault w pracy a mój jest Golf. I
        każdy kieruje swoim. Mnie to pasuje!
        • nioma Re: debiut na ulicy :) 18.03.08, 08:47
          to sie chwale:
          jade dzisiaj rano sama do pracy a tu sie rezerwa pali!
          skrecilam na stacje, okazalo sie, ze glupia wjechalam na stacja
          samoobslugowa tylko z automatami do benzyny i pieniedzy.
          no i dalam rade.
          najgorzej bylo z zakreceniem wlewu paliwa (jakis dziwny :)) )
          no i nie wiedzialam jaka beznzyne mam zatankowac: 98 czy 95 wiec
          trzeba bylo do chlopa dzwonic, ale dalam rade.
          boooooooooooooosko sie jezdzi.
            • nioma Re: debiut na ulicy :) 18.03.08, 18:13
              a mnie wlasnie nie stresuja, wychodze chyba z zalozenia, ze nawet
              jak cos glupiego zrobie to nikt nie bedzie wiedzial tylko ja sama :)
              niestety, jutro z powrotem autobus - chlop zabiera auto...
              moze po swietach uda mi sie kupic cos wlasnego,
              pozdrawiam
              • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 22:05
                :) nioma, tez tak sobie myślę, że jak sama jadę i coś pójdzie nie
                tak to obciachu nie będzie jakby co ;-)) (o, ile fury nie
                rozwalę:))) bo wtedy - to już masakra by była (zwłaszcza, że auto
                kupiłam nowiutkie i szkoda by było tak w pierwszych tygodniach
                obstukać;-)))
                Ale auto wyłącznie moje - to nikomu nic do tego jakby co:))) (w
                końcu od czego jest ubezpieczenie..? :))))


    • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 10:16
      witajcie jestem posiadaczką prawka od miesiąca, od 3 dni mam swoje
      osobiste autko!! I teraz moje samodzielne jazdy to tragednia!! Ja
      nie umiem się poruszać po ulicach nie widzę znaków, nie widzę nic
      STRACH MNIE PARALIŻUJE ! Kto mi dał prawko??? haha Jestem załamana
      ciągle jeżdżę w kółko (prawoskręty) ludzie wezmą mnie za wariata!!!
      Czy to minie?? Czy oddać prawko? hahahahaha
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 19.03.08, 11:00
        kochana, to moze zacznij od jazd wieczorem lub w weekendy kiedy jest
        mniejszy ruch?
        trudno mi radzic jak opanowac stres, bo u mnie gow ogole nie ma
        (ufo chyba jestem) ale tak sobie mysle, ze jak wybierzesz godziny o
        mniejszym natezeniu ruchu to nie bedziesz sie bala, ze w cos
        wjedziesz, komus zajedziesz itp
        pamietaj, ze skoro dostalas dokument to umiesz, a teraz tylko musisz
        doszlifowac.
        na pewno bedzie dobrze - tylko sie przelam i uwierz w siebie
          • nioma Re: debiut na ulicy :) 19.03.08, 11:24
            kochan - wstyd to krasc.
            wlasnie to, ze trenujesz sobei wieczorem dowodzi Twojej rozwagi,
            jesli sie stresujesz to naprawde lepiej trenowac wtedy kiedy jest
            mniejszy ruch.
            wlacz sobie radyjko, pospiewaj, dwa glebokie oddechy i w droge.
            ja sie potwornie denerwowalam dzien przed pierwsza samodzielna
            jazda - mialam jechac do pracy. na dodatek wielkim kombi mojego
            faceta (uczylam sie na toyocie). ale rano jak wsiadlam do autka,
            wszystko wlaczylam, zapielam pasy i sobie powiedzialam : dobrze
            bedzie, to mi caly stres odplynal.
            Jezdzilam juz dwa razy do pracy i z powrotem w najwieksze korki
            warszawskie, wczoraj 80km.h na Pulawskiej (tyle tam mozna) i
            zmieniajac pasy - i naprawde bylo ok.
            Zobaczysz, ze dasz rade - tylko na spokojnie.
            Skad jestes?
            • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 11:54
              hej monia jestem zielonej góry naprawdę trochę mi lepiej że nie
              jestem jedyna która się tak boi , dzięki za dobre rady , dzisiaj
              zgoniłam na zamarznięte szyby i brak skrobaczki i nie pojechałam do
              pracy (oczywiście mąż miał pretensje że się boję)a ja tak się
              ucieszyłam z tego mrozu że hej chyba jestem nienormalna i pognałam
              na piechotkę do pracy haha
              • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) IP: *.idk.net.pl 19.03.08, 14:12
                droga (jolto?)może Jolu,nic się nie martw.Ja zdałam prawko za 1 podejściem w
                Szczecinie,więc umiem jeździć(tak też czuję).Autko kupiłam od razu po otrzymaniu
                dokumentu i podczas pierwszych jazd musiałam liczyć tylko na siebie.Strach mnie
                paraliżował,nogi drżały,ręce się pociły masakra!teraz jeżdzę już pewniej,ale też
                mam takie dni ,że wybieram komunikację ;) a to mróz,a to śnieg,a to deszcz... po
                prostu strach przed nieznanym! ale ja się nie poddaję tak łatwo,nawet ostatnio
                mąż mnie pochwalił :) więc jestem z Tobą ! do zobaczenia na drodze! w końcu
                Zielona Góra niedaleko od Szczecina!pozdrawiam
              • fifilinda Re: debiut na ulicy :) 19.03.08, 18:44
                Hej. Ja również jestem z Zielonej Góry i przyznam Ci się, że bardzo
                fajnie jeździ mi się ulicami tego miasta.
                Prawko mam od niedawna, ale już od samego początku (odkąd otrzymałam
                dokument) jeżdżę za kółkiem. Fakt, na początku był strach, ale to
                już minęło. Codziennie trasa do pracy, z pracy, na zakupy itp. itd.
                Przede wszystki musisz jeździć aby nabrać wprawy i pokonać strach.
                Szerokiej drogi na ulicach Zielonej Góry :D
    • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 19.03.08, 14:34
      Dziś znowu jechałam! Jeszcze z pilotem, ale jechałam ja! Uczyliśmy
      się tankować. Następnym razem może zatankuję już sama?
      Na ulicy jakoś sobie radzę, choć jeszcze muszę za bardzo się skupiać
      na prowadzeniu auta. Tak nie było na kursie! Ale teraz mam inne auto
      no i mój pilot nie ma sprzęgła i hamulca;-). Na koniec jazdy
      powiedział, że będę jeździć sama, że to widzi! Ale się ucieszyłam!
      Wcześniej co prawda mówił mi to instruktor, no i egzamin zdałam, ale
      jeśli mi to potwierdził jeszcze ktoś, z kim wcześniej nie jeździłam,
      to już coś znaczy!
      Najchętniej wyjechałabym sama, ale wszystkie formalności związane z
      autem nie są jeszcze załatwione i trochę się boję. Najpierw
      chciałbym auto zarejestrować i ubezpieczyć, byłoby pewniej. Ale to
      już kwestia dni!
      Ale się cieszę!!!!!!
      • Gość: Mycha Re: debiut na ulicy :) IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.03.08, 15:00
        Szerokiej drogi :)
        Ja po 3 dniach samodzielnego szkolenia się pojechałam wczoraj z mężem, żeby mnie
        skontrolował. Bałam się, żeby jakiś złych nawyków nie utrwalać, dlatego wolałam
        skonsultować swoją jazdę. Mąż był zadowolony :) A moją jazdą po łuku do tyłu
        (jak wyjeżdżamy z domu) był zszokowany :) Do tej pory cały czas coś mieszałam.
        Myślę, że najważniejsze to wciąż przełamywać swoje lęki.
        Też ciągle muszę to robić od nowa tak jak Wy, bo tu pogoda inna, a ciemno, a tu
        ślisko, a tu trasy dobrze nie znam... Mogłabym jutro i pojutrze jechać autem do
        pracy. Byłoby szybciej... Nie wiem czy się odważę, bo zapowiadali śnieg i
        śliskie drogi, a w radio slychać co chwilę o jakiś kolizjach :/
    • Gość: ewka Re: debiut na ulicy :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.03.08, 20:17
      A ja dzisiaj znow jechałam z piloem, było ciemni i ślisko. Na drodze było ok, (pomijając piratów bez wyobraźni od których aż się roi)dla mnie większy stres to...(aż wstyd się przyznać) parkowanie. Dzisiaj jakiś duży samochód zastawił drogę na parkingu i już miałam problem z wjazdem :( Tata musiał za mnie wjeżdżać...a co by było jakbym sama jechała..
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 19.03.08, 23:11
        dla mnie tez parkowanie to najtrudniejszy punkt programu
        wczoraj jak wrocilam z pracy to zaparkowalam skosnie ale tak, ze
        zablokowalam sobie drzwi. nie bardzo wiedzialam jak wyjechac zeby
        skorygowac, najpierw chcialam dzwonic po chlopa ale stwierdzilam, ze
        wszystko jest dla ludzi - chyba z 5 minut kombinowalam, krecilam,
        cofalam, wjezdzalam ale sie udalo.

        w sobote mam druga trase w zyciu - tym razem na mazury.
    • Gość: Mycha Re: debiut na ulicy :) IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.03.08, 10:47
      Dzisiaj pojechałam pierwszy raz samochodem do pracy (pracuję za miastem).
      Najpierw, jak wyszłam z domu zonk: zima, wszędzie biało, samochód biały...
      Pierwsza myśl: może by tak jednak na autobus pójść? :) ale za chwilę myślę
      sobie: nie będę robiła za jakiegoś Łosia, w końcu muszę się przełamać. Dmuchawy
      gorące na maxa, ogrzewanie tylnej szyby i... odśnieżanie :) A później wsiadłam i
      spokojnie pojechałam.
      Początkowe jazdy, to ciągle pokonywanie lęków... Ale jaka satysfakcja jak już
      się je pokona :)
    • Gość: kasia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.08, 19:44
      Witajcie dziewczyny !!! Raźniej mi, gdy przeczytałam wasze doznania
      wynikające z debiutu....ja mam prawko od lutego...autko zakupiłam
      dwa tygodnie temu i zaczeło się...po przegladach i zmianach oleju,
      pasków i całej reszty ( nie znam się na tym )ruszyłam przed siebie z
      pilotem...najpierw ojciec...widziałą jego spięta minę...czyli nie
      wierzył we mnie..., ale z czasem, gdy go przewiozłam...przez cały
      wrocek...odpuścił sobie...i nawet stwierdził, że będzie ze mnie
      kierowca ..potem mój znajomy...i ocena pozytywna...i wszystko byłoby
      o.k..., gdyby nie fakt, iż dzisiaj autko nie chciało mnie słuchać i
      przeraziłam się, że nie umiem nad nim zapanować...wioząc mamę
      nasłuchałam się, że prawa strona, wariat na drodze i.t.d...i tym
      samym stres mnie zjadł...prawko zdałam za drugim razem i stwierdzam,
      że muszę zacząć jeździć sama....bo moja rodzinka mnie zbija z
      toru..Przedwczoraj tankowałam( ojciec siedział jako obserwator w
      aucie) więc nie zamykałam autka i poszłam uregulować zapłatę wracam -
      patrzę a tutaj nie ma mojego auta.....dosłownie nogi mi się ugieły
      i cóż ? Mój ojczulek odjechał na pobocze moim gazikiem, aby nie
      tamować ruchu...myślałam, że go zabiję...
      Jak sądzicie przesadzam, ze swoimi odczuciami czy to normalka ??? Bo
      mam ochotę krzyczeć !!!
      A po Świętach chciałabym już pognać swoim autkiem do pracy...
      Ciepło pozdrawiam...
        • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.08, 19:12
          u mnie całkiem ok:)

          coraz lepiej:)
          auto ciągle bez uszkodzeń (a to już niezły sukces)

          aha, wiem też z doświadczenia (tu wyjdę na straszną blondynkę - ale
          ok, przyznam się:)) - co sie dzieje jak... jedzie się na
          ręcznym :DDD Otóż, samochód gaśnie przy wrzucaniu dwójki :)))))

          Parę dni temu wpakowałam się do samiutkiego centrum (W-wa) - no i
          bez problemu udało sie dojechać do celu :)
          Dziewczyny - jeszcze trochę i będziemy śmigać bez stresu!!!
          Pozdrowienia dla początkujących:)

        • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 27.03.08, 19:38
          Ja też już wiem (i kurcze, kilka razy musiałam się dowiadywać!) co
          się dzieje, gdy rusza się nie zwolniwszy ręcznego:-) Gaśnie od razu:-
          ).
          Mieszkam prawie w centrum miasta, tak po piętnastej jeszcze nie
          wyjeżdżałam, ruch niesamowity. Na razie jeżdżę rano do pracy i około
          południa na zakupy. Kilka skrzyżowań, ronda, lewoskręty... Daję
          radę! Parkuję na parkingu pod marketem, a potem przed blokiem.
          Dziwne, na kursie parkowanie było dla mnie łatwe, teraz muszę trochę
          się pomęczyć, szczególnie przed blokiem, zwykle są tylko pojedyncze
          miejsca... ale trening czyni mistrza. Chyba jeszcze nie całkiem
          wyczuwam moje auto...
          Mam zamiar więcej potrenować w sobotę i niedzielę.

          Aha, i lęk jakby mniejszy;-)))))
          • nioma Re: debiut na ulicy :) 27.03.08, 19:57
            mi sie jezdzi bardzo dobrze, auto cale,nawet parkowanie wychodzi i
            na razie nic glupiego nie zrobilam
            wczoraj najwiecej problemow mialam z wlozeniem nowego cd radia :))
            • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) IP: *.idk.net.pl 28.03.08, 08:10
              hej babki! ja też daje radę :) jeżdżę codziennie, no i widzę sama postępy.Ale
              wczoraj miałam "egzamin" z parkowania :( pod przedszkolem córki,jakiś głąb
              stanął tak blisko mojego auta,że ledwo drzwi otworzyłam.Matko myślałam,że nie
              wyjadę! Kręciłam na trzy razy,spociłam się jak mysz ale wyjechałam!!! zdarzają
              mi się "babole" na drodze, to oczywiste,ale ogólnie jazda jest super! pozdrawiam
    • yennyfer11 Re: debiut na ulicy :) 28.03.08, 12:28
      ...ja tez juz 'na swoim' :D jednego dnia odebralam prawko a
      nastepnego juz smigalam swoim autkiem <jupi>. W ciagu ostatnich
      trzech dni przejechalam ok 120 km a dalej jak wsiadam do niego to
      mam motylki w brzuchu...ale jak juz odpale silnik to znikaja i
      zostaje sama radosc prowadzenia:D
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 28.03.08, 13:40
        ja na razie nie mam swojego
        caly przyszly tydzien bede jezdzic autem mojego faceta, bo wyjezdza.
        czekam na odpowiedz z banku w sprawie kredytu - juz mnie strasznie
        cisnie zeby kupic wlasne autko.

        wiecie czego sie boje? parkingu wielopoziomowego i krecenia w kolko
        pod gorke.
    • Gość: Ktosia Re: debiut na ulicy :) IP: *.aster.pl 30.03.08, 16:41
      Pewnie każdy przerabia to inaczej ja co najmiej przez miesiąc jeździłam w stanie
      przedzawałowym za kółkiem, o Boże całe szczęście, że nie spowodowałam wypadku !
      Pomykam swoim autem już 5 miesięcy i w tej chwili nie czuje stresu, nawet nie
      pamiętam kiedy się go pozbyłam, ale jeżdżę codziennie.
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 01.04.08, 11:34
        autko odebrane z warsztatu. ale to nie koniec przygod: musze w tym
        tygodniu zrobic przeglad techniczny.
        wyglada na to, ze na samym poczatku naucze sie wszystkiego.
    • Gość: magda Re: debiut na ulicy :) IP: *.icpnet.pl 01.04.08, 14:40
      hej,
      ja właśnie przed chwilą wracałam autem z pracy do domu, z mężem z
      boku i dzieckiem z tyłu,więc starałam się jechać ostrożnie.wszystko
      niby ok,ale przy skręcie w prawo,wg jakiejś starej baby,ruszyłam za
      wolno na strzałce ,no i mnie obtrąbiła. potem,przy skręcie w
      lewo,jakiś gość który wymusił pierszeństwo machał do mnie i
      klaskał,chyba chciał,żebym pojechala za nim,a po cholerę się miałam
      pchać pod ciężarówę (nie wydaje mi się,żeby mnie
      puszczała).niektórym się chyba wydaje,że urodzili się kierowcami i
      nie pamiętają swoich początków.a,przykleiłam liście,nie wiem już,czy
      nie lepiej było bez nich, nikt nie trąbił ani wymachiwał mi,że mam
      jechać.
      • Gość: Mycha Re: debiut na ulicy :) IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.04.08, 14:48
        Magda: jak przeczytałam to co napisałaś to aż się uśmiechnęłam... czyli jednak
        dobrze, że nie przykleiłam listka. Już wystarczą mądrujący się pasażerowie,
        którzy wiedzą, że krótko jeżdżę. Jeśli do tego jeżdżąc samodzielnie musiałabym
        patrzeć na mądralińskich to chyba by mi się jeździć odechciało.

        Dla mnie ostatnio największym problemem stały się... buty :) jakoś w takich z
        czubkami źle mi się pedała czuje :/ i wtedy źle mi się jeździ... a tak to
        zaczynam się wprawiać :) już 3ci tydzień codziennie za kółkiem :) bajer :)
        • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.08, 22:42

          ja się listkiem nie obklejałam, bo to mało cwaniaków, którzy widząc
          takiego niepewnego kierowcę mogą go sprytnie wpuścić w maliny - i...
          wyklepać sobie z Waszego OC kawałek samochodu:)
          A jak szkodowość nam podskoczy - to i składki będą większe w
          następnym roku...

          Aha, ja dzisiaj pierwszy raz samotnie w ciemnościach pomykałam:)
          Było OK. Ale jeszcze mi serce szybciej pika w samochodzie i stresik
          jest - a jeżdzę już(?) ponad dwa tygodnie:D
          Ale czuję dziewczyny - że to minie :))
          Już coraz więcej pewności siebie.... Ufff:)
          • nioma Re: debiut na ulicy :) 02.04.08, 09:34
            ja za to mam satysfakcje jak jezdze zgodnie z obowiazujaca
            predkoscia i reszta sie musi dostosowac, szczegolnie w miejscu w
            ktorym byl wypadek ferrari zientarskiego - tam jest ograniczenie do
            50km/h i tyle jade za kazdym razem wprawiajac w oslupienie reszte
            kierowcow. A jezdze tamtedy codzinnie
                  • nioma Re: debiut na ulicy :) 03.04.08, 08:48
                    wczoraj zaliczylam badania techniczne samochodu - bulka z maslem
                    ale dzisiaj rano dalam ciala, myslalam ze sie przecisne na waskiej
                    ulicy i zahaczylam lusterkiem o lusterko taksowkarza. Nic sie nie
                    stalo na szczescie ale obciach straszny i facet wnerwiony na maksa.
                    Przeprosilam, zrobilam samokrytykle ale nie zmienia to faktu, ze na
                    idiotke wyszlam.
                    • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 13:35
                      Witajcie ponownie, troszke mnie było ale miło czytać wasze realcje!
                      Pochwalę się już jeżdżę do pracy z duszą na ramieniu ale jeżdżę
                      haha Najgorsze to powroty pełny ruch , czekam więc godzinkę dłużej
                      i dopiero wracam hahaha nienormalna??? To nic grunt że pomalutku
                      nabieram pewności, wieczorkiem obowiązkowo malutka rundka po
                      mieście oczywiście z duszą na ramieniu hih Ostatnio jechałam ze
                      szwagrem i bez przerwy się darł że mam jeździć na jakimś LUZIE !!!
                      Coś tam o benzynie blekotał, czy to bezpieczne u początkującego
                      kierowcy???? Ja wolę na razie jeździć wg instrukcji instruktora
                      haha pozdrawiam acha już na mnie bęcwały trąbiły !!! Ale dałam
                      radę!
                        • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 13:50
                          dzięki nioma za ostrzeżenie !!!!naprawdę to takie
                          niebezpieczne?????? instruktor też tego nie pochwalał nio ale
                          szwagier zawodowy kierowca próbował uświadomic mi że jeżdżę jak
                          cielę ! Ciągle tylko wrzuć luz wrzuc luz dzięki serdeczne nioma
                          koniec wożenia i uczenia się od szwagra pozdrawiam
                          • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) IP: *.idk.net.pl 03.04.08, 14:49
                            jolta,nie jeździ się na luzie! nie słuchaj szwagrów,stryjków,bratanków tylko
                            jeździj tak,jak cię nauczył instruktor.Zresztą nie tak dawno był wątek o
                            jeżdżeniu na luzie.Poczytaj.
                            ps. mnie też otrąbił jakiś facet i do tego stukał się w głowę hmmm co to mogło
                            oznaczać ;)
                              • nioma Re: debiut na ulicy :) 03.04.08, 14:57
                                jezdzenie na luzie jest niebezpieczne bo w tym momencie nie ma sie
                                kontroli nad samochodem. jesli nagle trzeba bedzie zmienic pas,
                                przyspieszyc - cokolwiek zrobic na szybko - to sie nie da. Najpierw
                                przeciez sprzeglo, wrzucic bieg i tak dalej... To glupia metoda.

                                Ja jeszcze nie wymusilam pierwszenstwa ale zaliczylam kilka
                                przejazdow na pomaranczowym (balam sie za gwaltownie zahamowac) no i
                                ta dzisiejsza poranna akcja.
                                Czulam sie naprawde super jezdzac po miescie, ale jak dzisiaj
                                wyszlam na debila to juz mi tak fajnie nie jest :(((
                                • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 09.04.08, 13:52
                                  Dziś zaliczyłam pierwsze całkowiecie samodzielne tankowanie!
                                  Rano było trochę stresu: jak ja to zrobię??? Ale gdy pojechałam,
                                  poszło jak z płatka! Czego tu się było bać? To bajecznie proste
                                  było;-).
                                  Tak, u mnie też stres duużżo mniejszy, prawie codziennie gdzieś
                                  jadę, aby sobie przypomnieć trasy z kursu, ale teraz już
                                  samodzielnie. I jeden wniosek: Pan Darek, mój najlepszy w świecie
                                  instruktor, dobrze mnie nauczył! Przygotował nie tylko do egzaminu,
                                  ale i do samodzielnej jazdy. Wielkie dzięki!!! Nigdy mu tego nie
                                  zapomnę! Choć raczej on tego nie czyta:-).
                            • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 14:55
                              dzieki kochani forumowicze, właśnie czytam z zapartym tchem o
                              jazdach na luzie !!!MASAKRA to takie niebezpieczne (ale mnie
                              szwagier dokształcił) Teraz więc słucham siebie i korzystam z tego
                              co wyniosłam z kursu! Nigdy więcej wujków, szwagrów itp.
                              ps. stukał się w głowę bo może zapomniał wyłączyć żelazka
                              hahahahahahhaha Nie daj się niech trąbią, na mnie tez trąbią !! O
                              ile nie stwarzamy zagrożenia i nie łamiemy przepisów niech sobie
                              ulżą haha
                            • famona Re: debiut na ulicy :) 01.08.08, 10:34
                              hmm...a jesteś pewna że to był facet? Z tego co widziałam na filmach
                              przyrodniczych, to w głowę uwielbiają pukać się małpki różnego
                              rodzaju i pokroju. Zwłaszcza szympanse :) W końcu to też naczelne. I
                              tak niewiele się od nas różnią, więc może jednak jakiś się wyrwał z
                              ZOO no i...
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 05.04.08, 22:27
        ja juz doszlam do wprawy w zmienianiu plyt w cd i wyszukiwaniu
        stacji radiowych.
        a przystojniakow oblukuje od pierwszego dnia :))
        za to jakas franca mi obtarla samochod na parkingu :((( Czlowiek sie
        stara, pilnuje a tu taka przykra niespodzianka.
        • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) IP: *.idk.net.pl 06.04.08, 08:50
          a ja na parkingu wgniotłam przednia tablicę rejestracyjną :( szkoda
          niewielka,ale wstyd,bo koleżanka widziała.
          Wczoraj przesiadłam się do auta męża i była masakraaaaa! nie mogłam nawet z
          bramy wyjechać tym czołgiem! brałam bramę na dwa razy ;) ale jeżdże ile wlezie!
          • nioma Re: debiut na ulicy :) 06.04.08, 12:41
            no, mi sie udalo nasza kolumbryna zaparkowac w kopercie.
            juz sie tak rozbrykalam :))
            jak dobrze pojdzie to za tydzien powinnam miec swoje wlasne.
            stare, wieloletnie i uzywane ale na razie brak kasy na cos lepszego
            • Gość: chris_podkarp. Re: debiut na ulicy :) IP: 89.231.198.* 06.04.08, 18:29
              Hmm moj debiut na ulicy byl wprawdzie w pazdzierniku 2006r. ale
              doskonale pamietam ten dzien. Bylo bardzo cieplo,slonecznie.
              Pierwsza jazde odbylem nie sam - po wioskach i szlo mi doskonale
              mimo,ze jezdzilem Polonezem (Caro) bez wspomagania kierownicy co
              bylo tragedia. Samo prowadzenie bylo okay. Lek minal dopiero po
              okolo pol roku i jezdze juz sam i w miasto Rzeszow nie boje sie
              wjechac. Tylko mialem problem z parkowaniem bo poldek jest wiekszy
              niz Punto i mialem go tak dosyc -wogule parkowac przez pierwsze
              miesiace czy wiecej nie umialem, tak znienawidzilem to autko, ze w
              koncu doczekalem sie czegos swiezszeo ze wspomaganiem jako standard
              i teraz patrzac z perspektywy czasu byl to hardkor-umiem perfekt
              parkowac autem zarowno poldolotem i jak tym. Zadnej roznicy mi juz
              to nie robi. Z poczatku malo co nie rozwalilem auto o czyjs garaz,
              raz wjechalbym nim w inne auto :D
              • kasia2511 Re: debiut na ulicy :) 07.04.08, 12:12
                i ja właśnie rozpoczynam przygodę za kierownicą ,wczoraj miałam 2 wyjazd w
                miasto i tragedia zaparkować pod marketem nie umiałam, chyba z 8 razy
                poprawiałam ale w końcu sie udało ,jazda bo mojej małej miejscowości nie sprawia
                mi problemu jeżdżę sama za to w większe miasto wolę na razie z asystą ;)
                  • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 07.04.08, 21:39
                    Opowiedz o myjni;-) Też się wybieram, ale nie wiem, czy będę umiała
                    się zachować;-))))). A jutro chyba tankowanie... Pierwszy raz sama.
                    Na razie jeżdżę do pracy, do marketów z dużymi parkingami i
                    stopniowo objeżdżam trasy z kursu. Jeszcze plamy nie dałam;-).
                    Najgorsze jest dla mnie parkowanie na moim osiedlu, bo aut strasznie
                    dużo, a parking pod górkę. Trochę się czasem namęczę, ale daję radę;-
                    ). Jeszcze bez otarć.
                    Czasem mi się wierzyć nie chce, że to ja jadę!!!:-)
                    • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) IP: *.idk.net.pl 07.04.08, 22:00
                      nie wiem do jakiej się wybierasz,bo podobno są różne:) ja byłam w takiej
                      bezdotykowej (wow) wrzuciłam do automatu 2x po 5 zł i myłam 10 min.Są 4
                      przyciski :1-mycie z szamponem ,2-płukanie,3-wosk,4-nabłyszczanie.Ja
                      zafundowałam pełny pakiet,ale możesz tylko umyć i spłukać,więc wrzucasz mniej
                      kasy.Myje się takim pistoletem,woda pod ciśnieniem,nic się nie pochlapałam,fajna
                      sprawa!A auto błyszczało jak..... hihi
                      jestem coraz odważniejsza,już śmiało sobie poczynam :)
                      aha i zaczynam parkować coraz bliżej miejsca docelowego,bo wcześniej parkowałam
                      kilka ulic wcześniej,bo było wolne :)))
      • Gość: Mycha Re: debiut na ulicy :) IP: *.master.pl 07.04.08, 21:45
        Jak masz możliwość miną, to wystarczy miną :) a jak nie to awaryjnymi :D Ja to w
        ogóle debeściara byłam, bo nie wiedziałam gdzie u mnie są awaryjne :D aż w końcu
        na spokojnie przed ruszeniem obejrzałam przyciski :D a wcześniej, to do męża:
        "podziękuj tamtemu światłami, że mnie wpuścił" :D ostatnio już zrobiłam to sama,
        ale jednak troszkę mnie to rozprasza :)
        • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 13:17
          Witam ponownie, jeżdżę i jeżdżę i wiecie co??? coraz mniej stresu!!
          Oczywiście jeszcze mam momenty że oczy wielkie jak TALERZE!!ale
          daję radę. Ogólnie to jestem zdziwiona grzecznością naszych
          kierowców, tak pięknie mnie przepuszczają (mrugają światełkami) ja
          też już nauczyłam się dziękować rączką hahahaha ale frajda !!!!
          Inaczej jak na egzaminie pełna kultura (oczywiście bez przesady i
          ograniczone zaufanie) A dzisiaj wiecie co porażka!!! Wziełam
          śmieciarę za samochód uprzywilejowany hahaha trochę mnie inni
          mądrzejsi kierowcy otrąbili, moja wina hahaha jestem tak
          przewrażliwiona że co mruga to ja na baczność!!!! pozdrawiam
    • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 09.04.08, 13:55
      Dziś zaliczyłam pierwsze całkowiecie samodzielne tankowanie! Rano
      było trochę stresu: jak ja to zrobię??? Ale gdy pojechałam, poszło
      jak z płatka! Czego tu się było bać? To bajecznie proste było;-).
      Tak, u mnie też stres duużżo mniejszy, prawie codziennie gdzieś
      jadę, aby sobie przypomnieć trasy z kursu, ale teraz już
      samodzielnie. I jeden wniosek: Pan Darek, mój najlepszy w świecie
      instruktor, dobrze mnie nauczył! Przygotował nie tylko do egzaminu,
      ale i do samodzielnej jazdy. Wielkie dzięki!!! Nigdy mu tego nie
      zapomnę! Choć raczej on tego nie czyta:-).
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 09.04.08, 22:38
        a ja dzisiaj wplacilam zaliczke na swoj pierwszy samochod i jutro
        mam sfinalizowac umowe
        autko nie pierwszej mlodosci, fiat punto ale bardzo zadbane i z
        malym przebiegiem
        troche mnie tylko martwi brak wspomagania bo sie jednak do tego
        przyzwyczailam ale moze dam rade
        • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 23:10
          no to gratulacje!!!

          lekko używane nawet moze i lepsze na początek, niż takie z salonu -
          bo stres większy z tym drugim (że się go zarysuje, czy gdzies
          puknie...)

          wiem co mówię... czasem mam wrażenie, że gdybym miała coś starszego
          pewnie byłabym odważniejsza przy parkowaniu :))
          a tak - czasem zachowuję się jak stara ciotka ;)))
            • nioma Re: debiut na ulicy :) 10.04.08, 08:57
              o, to mnie pocieszacie, z opiniami o punto.
              spodobalo mi sie, bo ma maly przebieg i jest bardzo czysciutkie i
              zadbane.
              wprawdzie rocznik 1998 ale na nowsze mnie na razie nei stac.
              zastanawiam sie teraz czy wykupic AC, czy raczej takich staruszkow
              nie kradna?
              a dzisiaj jechalam z kolezanka do pracy, samochod wziela moja druga
              polowka.
                • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 10.04.08, 13:24
                  Ja też kupiłam OC i AC, zapłaciłam trochę więcej, choć ze zniżkami
                  (za współwłaściciela, który ma już zniżki). Moje autko jest nieco
                  nowsze, z 2000 roku. Kupiłam AC, bo jako kierowca niewprawny, bałam
                  się, że może stuknę lub zarysuję... No i parkuję w różnych
                  miejscach, więc tak czuję się trochE bezpieczniej.
                  Aha, u mnie sprzęgło też inaczej bierze, wyżej. Już się
                  przyzwyczajam, ale na samym początku kilka razy mi zgasło i kilka
                  razy nieźle przygazowałam:-). Teraz już jest znacznie lepiej. I mam
                  nadzieję, że będzie jeszcze lepiej;-))).
                  Punciaki to fajne chłopaki;-)))))
        • nioma Re: debiut na ulicy :) 11.04.08, 15:19
          mi wielka przyjemnosc sprawia jak wpuszczam na swoj pas ruchu
          autobus lub wlaczajacy sie pojazd, jak przepuszczam pieszych na
          pasach itp.

          a wczoraj kupilam pierwsze wlasne autko
          fiacik punto do poprawek lakierniczych z wgietym tylnym blotnikiem i
          bez wspomagania :) Nie moglam wymanewrowac z parkingu przez ta
          kierownice. Dzisiaj juz przyjechalam nabytkiem do pracy. Takie sobie
          to autko ale gdy sie nie ma co sie lubi...
          Teraz musze je wyszykowac.
            • nioma Re: debiut na ulicy :) 13.04.08, 00:12
              Kamila, ja juz wczesniej jezdzilam sama bo bralam samochod od
              faceta, jak jemu nie byl potrzebny wiec zdazylam sie juz oswoic,
              teraz roznica polega na wyczuciu drugiego samochodu. No i tamten
              jest ze wspomaganiem a przy mamewrach to kolosalna roznica.
              kolor malinowo czerwony ale wymaga poprawek lakierniczych