Dodaj do ulubionych

Czego nie uczą, a powinni

09.06.08, 21:59
"Niedostosowanie prędkości do umiejętności" - święte słowa.

Teoria teorią a praktyka praktyką. Najlepszym rozwiązaniem na nie wjechanie
komuś w "pupę" jest zwykle zachowanie odstępu, problem w tym, że nim się
obejrzymy w tym odstępie znajdą się dwa samochody, które wcześniej jechały za
nami.

Podobnie z wyprzedzaniem, gdzie dochodzi niemal do wyścigu, kto pierwszy
włączy kierunkowskaz, niektórzy nawet tego nie robią.
Obserwuj wątek
    • rufusz Czego nie uczą, a powinni 12.06.08, 13:37
      Szanowny Autorze,
      Ubolewa Pan nad idiotycznym i nieprzystającym do rzeczywistości programem
      szkolenia. Szkoda, że przed spłodzeniem artykułu nie był Pan łaskaw zapoznać
      się z obowiązującymi przepisami. Otóż od ponad dwóch lat (dokładnie od 1
      stycznia 2006r.) parkowanie, zawracanie i im podobne manewry odbywają się w
      ruchu miejskim, a nie na placu manewrowym, więc pytam gdzie Pan widział tych
      znudzonych instruktorów oglądających "parkowanie, cofanie, zawracanie"?

      Codziennie w drodze do pracy spotyka Pan źle wyszkolonych kierowców i już z
      daleka widzi Pan, że mają źle ustawione lusterka! Jak Pan to sprawdza???? ( a
      tak na marginesie: w żadnym samochodzie nie ma świateł "długich").

      Na domiar złego ci wszyscy marni kierowy mają czelność zatrzymywać się
      Szanownemu Panu na drodze i bezsensownie upewniać się czy można skręcić! Być
      może jeszcze jeżdżą po mieście 50km/h?! Skandal! Oczywiście najsłuszniejszą
      reakcją, według Autora, jest otrąbienie szkodnika, bo przecież przepisy są
      tylko po to, żeby policja miała sie czego czepiać. Otóż Szanowny Panie
      informuję, że sygnału dźwiękowego może Pan użyć tylko w sytuacji
      bezpośredniego zagrożenia, o czym zresztą wie każdy kandydat na kierowcę.

      Niżej pisze Pan, że świeżo upieczeni kierowcy :"wprowadzają zamieszanie,
      stwarzają niebezpieczeństwo. Nie mają pojęcia, jakie siły rządzą autem na
      zakręcie, jak hamować biegami, jak jeździć ekonomicznie. Co to znaczy być
      przewidywalnym na drodze. Jak reagować na widok pędzącego ambulansu. Jak
      bezpiecznie wyprzedzać, jak poruszać się po trasie szybkiego ruchu i
      autostradzie. Owszem, żadne szkolenie nie zrekompensuje w pełni wrodzonego
      braku refleksji, koncentracji, spostrzegawczości czy - nazwijmy rzecz po
      imieniu - inteligencji. Ale modyfikując jego program tak, by bardziej
      odpowiadało rzeczywistości, może uczulić młodego kierowcę na pewne
      niebezpieczeństwa, nauczyć trafnej oceny sytuacji, wyrobić właściwe, a
      przynajmniej nie dopuścić do utrwalenia złych nawyków". Rozumiem, że Pan jest
      z tych geniuszy, którzy po wyjeżdżeniu minimalnej liczby godzin wiedzieli już
      wszystko. Serdecznie gratuluję i zazdroszczę. Ja musiałem przejechać ładnych
      kilka tysięcy kilometrów. Dodam tylko, że na drodze nie ma czasu na refleksje,
      trzeba mieć refleks.
      Na zakończenie mam dwa pytania: Czy próbował Pan kiedyś jechać zgodnie z
      przepisami?; Które punkty programu szkolenia i w jaki sposób proponuje Pan
      zmodyfikować?
      • braszynka Re: Czego nie uczą, a powinni 22.06.08, 12:31
        Święta racja rufusz!
        Robiąc całkiem niedawno kurs uczyłam się parkowania i zawracania już w warunkach
        ruchu drogowego, więc totalnie nie mam pojęcia skąd autor artykułu wziął
        informacje o słupkach i liniach przy tego rodzaju manewrach.
        Co do lusterek, to też nie sądzę, żeby dało się złe ustawienie na oko zauważyć.
        Zwłaszcza, że lusterka każdy ustawia pod siebie.
        Świateł długich oczywiście nie ma - są światła drogowe!!!
        "Znajoma poległa na manewrach trzy razy, nim zdała. I owszem, parkowanie
        opanowała. Ale jadąc z nią przez miasto, odkryłem, że ona wciąż nie umie
        jeździć. W świecie realnych prędkości, latarni i pieszych zwyczajnie sobie nie
        radzi. Ruszanie, zmiana biegów, wyprzedzanie - niemal wszystko robi źle! Źle
        włącza się do ruchu, źle pokonuje nierówności, źle operuje gazem. Jechaliśmy
        wolno, a mimo to niebezpiecznie. Dwa razy zajechała komuś drogę, raz wymusiła
        pierwszeństwo. Nim wjeżdżając na krawężnik zgięła felgę, kilka razy została
        obtrąbiona. Niestety, słusznie."
        Sama jestem świeżo po zdaniu egzaminu i wcale nie wydaje mi się, żebym posiadła
        już wszelka wiedzę i umiejętności do "idealnego" kierowania samochodem. I nie
        sądzę by ktokolwiek, w szczególności autor artykułu był w stanie tuż po
        egzaminie jeździć idealnie i adekwatnie do warunków. Każdy zaczynał tak samo,
        więc skąd tyle agresji w stosunku do początkujących kierowców. Blokuje drogę, to
        od razu zatrąbić na śmierć nie patrząc na to, że przecież to zestresuje i tylko
        zdenerwuje danego delikwenta i ten w efekcie zamiast ruszyć sprawnie zgasi silnik.
        Drogi Autorze i drodzy czytelnicy - wszyscy kiedyś byliście początkujący, weźcie
        na luz i dajcie innym też się nauczyć jeździć w ludzkich warunkach.
        • jpy1 Re: Czego nie uczą, a powinni 29.06.08, 23:43
          Na własnej skórze przekonałem się w tym tygodniu jak jesteście
          szkoleni. W pierwszym przypadku kierowca mający kilka tygodni
          postanowił na widok koparki na poboczu wcisnąć wsteczny i z piskiem
          opon nie patrząc do tyłu przyrżnąć w zderzak. I teraz najlepsze:
          ucieka z miejsca zdarzenia. Drugie zdarzenie trzy dni później.
          Popadał deszcz i ku.. następny agent uderza w tył mojego auta bo
          nie zauważył jak ustępuje miejsca pieszemu. Całe szczęście że pieszy
          zdążył wskoczyć na chodnik. I teraz najzabawniejsze: obaj amatorzy
          mieli wydane prawo jazdy tego samego dnia. Raz jestem w stanie
          wytrzymać. Ale dwa razy w ciągu tygodnia???
      • zgryzliwy1 Re: Czego nie uczą, a powinni 28.06.08, 01:12
        rufusz napisał:


        > Otóż od ponad dwóch lat (dokładnie od 1 stycznia 2006r.)
        > parkowanie, zawracanie i im podobne manewry odbywają się w
        > ruchu miejskim, a nie na placu manewrowym...

        a komu i do czego to potrzebne, by zaparkowac 10 cm od kraweznika i dokladnie
        rownolegle ?
        pewnie jak stanie 30 cm to bedzie koniec swiata :-((

        > w żadnym samochodzie nie ma świateł "długich"

        go.wn.o prawda - nie ma dlugich, ale "dlugie" sa
      • simon_r Re: Czego nie uczą, a powinni 15.07.08, 08:52
        Poza tym że ogólnie bredzisz czepiając sie bez sensu to powiem Ci, że źle
        ustawione lusterka bardzo dobrze widać zwłaszcza gdy jedzie się motocyklem :))..
    • p3nisista ruszanie z automatem 27.06.08, 18:06
      dodawanie gazu przy wciśniętym hamulcu spowoduje BARDZO szybkie zniszczenie
      skrzyni. ale pewnie autor widział automat tylko na zdjęciach w wikipedii
      • wio4litery Re: ruszanie z automatem 27.06.08, 21:36
        p3nisista napisała:

        > dodawanie gazu przy wciśniętym hamulcu spowoduje BARDZO szybkie zniszczenie
        > skrzyni. ale pewnie autor widział automat tylko na zdjęciach w wikipedii

        Chyba widział nie tylko w wikipedii, skoro jak przyznał na co dzień jeździ tym:
        www.wysokieobroty.pl/auto/1,48316,4814773.html
        w4l

        wallenrode napisał:

        > zdjęcia moga być ale opis to żenada - zreszta nawet go nie czytałem

        jola_z_dywit_2006 napisała:

        > rozwiazania Nissana sa na poziomie amerykanskim (Nissan jest
        > wlasnoscia Forda)

        Gość portalu: MJ napisał(a):

        > Mam nadzieję, że kiedyś w tym kraju będzie drogówka stać co
        kilometr. Wtedy
        > będzie miło jeździć
      • v-6 Re: ruszanie z automatem 28.06.08, 00:23
        Witam!
        Nie jestem pewien tego zniszczenia skrzyni, ale w jednym masz rację: albo autor to zwyczajny kretyn, albo w życiu nie jechał autem z nowoczesnym automatem. Jedynie skrzynia DSG ma wyraźne opóźnienie przy ruszaniu z miejsca, ale na miłość boską, człowiek to istota myśląca i po tygodniu jeżdżenia z nią wie doskonale, o ile wcześniej trzeba - w konkretnej sytuacji drogowej - zdjąć nogę z hamulca i nacisnąć gaz. Nie po raz pierwszy stwierdzam, że tzw. dziennikarze motoryzacyjni GW z radością wpasowali się w ogólny aktualny poziom tej - kiedyś świetnej! - gazety.
        Pozdrawiam
        v-6
        • mobile5 Re: ruszanie z automatem 28.06.08, 00:51
          Artur Włodarski. Aktualnie jest redaktorem naczelnym dodatku motoryzacyjnego "Wysokie Obroty". Absolwent wydziału biologii Uniwersytetu Warszawskiego.
          • v-6 Re: ruszanie z automatem 28.06.08, 01:11
            mobile5 napisał:

            > Artur Włodarski. Aktualnie jest redaktorem naczelnym dodatku motoryzacyjnego "W
            > ysokie Obroty". Absolwent wydziału biologii Uniwersytetu Warszawskiego.
            V-6. Też absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Od 15? 18? lat jeździ z automatami, z tego kilka lat w USA. Nie ma typu skrzyni automatycznej, której nie spróbował. Aktualnie w domu dwa auta z automatami - yaris 1,3 i lexus rx350.
            Pozdrawiam
            v-6
            • mobile5 Re: ruszanie z automatem 28.06.08, 01:48
              Ale jeszcze nie piszesz w branżowym dodatku z pozycji eksperta.
            • wio4litery Re: ruszanie z automatem 28.06.08, 22:35
              > V-6. Też absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Od 15? 18? lat jeździ z automata
              > mi, z tego kilka lat w USA. Nie ma typu skrzyni automatycznej, której nie sprób
              > ował. Aktualnie w domu dwa auta z automatami - yaris 1,3 i lexus rx350.
              > Pozdrawiam
              > v-6

              Wszystko to nie zmienia faktu, że w sposób, który opisuje autor mozna ruszyć
              wyraźnie szybciej nawet szybkim automatem.
              Wystarczy spróbować zamiast mantykować.

              w4l

              wallenrode napisał:

              > zdjęcia moga być ale opis to żenada - zreszta nawet go nie czytałem

              jola_z_dywit_2006 napisała:

              > rozwiazania Nissana sa na poziomie amerykanskim (Nissan jest
              > wlasnoscia Forda)

              Gość portalu: MJ napisał(a):

              > Mam nadzieję, że kiedyś w tym kraju będzie drogówka stać co
              kilometr. Wtedy
              > będzie miło jeździć
              • mechanior Re: ruszanie z automatem 29.06.08, 07:07
                Czego nie uczą,a powinni:


                Jazda z przyczepką + cofanie
                jazda samochodem dostawczym z plandeką
                jazda co najmniej 300 km non stop w dzień i w nocy.

                Kat.B,to nie tylko plac manewrowy:)
                • obama1 Re: ruszanie z automatem 29.06.08, 19:20
                  ta jazda non-stop to akurat sredni pomysl. W polskich warunkach to są ze 4 godziny jazdy, a powinno sie co godzine/dwie zrobic sobie pare minut przerwy. Jest to tym ważniejsze w nocy, kiedy na pustej drodze przy jednostajnej jezdzie latwo popada sie w "otepienie" a stad juz tylko krok do zasniecia za kierownica
              • v-6 Re: ruszanie z automatem 14.07.08, 20:09
                wio4litery napisał:


                > Wszystko to nie zmienia faktu, że w sposób, który opisuje autor mozna ruszyć
                > wyraźnie szybciej nawet szybkim automatem.
                > Wystarczy spróbować zamiast mantykować.
                Myślisz, że nie próbowałem? Dla jaj, dla sprawdzenia ASR, dla wyścigów spod świateł. Ale co innego zabawy starego pryka samochodowego, a co innego uczenie adeptów szkół jazdy - a o to przecież chodzi w artykule. Spróbujmy jednak sytuację przeanalizować: wg autora artykułu kierowca sposobiący się do skrętu w lewo samochodem z automatem powinien, czekając na lukę wśród aut jadących z przeciwka, naciskać jednocześnie gaz i hamulec. OK, ale najpierw musi przejąć lewą nogą pedał hamulca. Radzę spróbować: pomińmy podeptany i pobrudzony prawy but, lewa stopa i tak oprze się na pedale tylko krawędzią. A jak się omsknie, to znakomita większość aut z automatem ruszy i wysunie się na przeciwległą jezdnię. Jeśli to, wio4litery przeżyjesz, to pierwszą korespondencję z więzienia będziesz mógł skierować do red. Włodarskiego. No ale ok, mamy lukę i szpula, gaz + strzał hamulcem, wypadamy jak z procy ... na pieszych przechodzących w poprzek jezdni, w którą wjeżdżamy - oni też mają zielone ... Albo na użytkowników coraz częstszych w naszym kraju, równoległych do głównych dróg ścieżek rowerowych. Awaryjne hamowanie? Ale którą nogą? Lewą, czy też przelatując przez skrzyżowanie powinniśmy jeszcze przekręcić się na siedzeniu i wrócić do "pozycji zasadniczej" - lewa na podpórkę, prawa na hamulec. No to może już lepiej nie zawracać sobie głowy/nóg i jeździjmy z jedną nogą na hamulcu, drugą na gazie. Co prawda na całym świecie uczą, żeby tego nie robić
                www.smartdriving.co.uk/Driving/DefensiveDriving/Automatics/feet.htm
                ale Naczelny musi wiedzieć lepiej. Jest to też prosta droga do zniszczenia sobie skrzyni
                www.automat.pl/readarticle.php?article_id=10
                ale nie Naczelnego ta skrzynia. Dla porządku: teoretycznie jestem sobie w stanie wyobrazić takie przejeżdżanie skrzyżowań bez powodowania zagrożeń.
                Teoretycznie. Teoretyków ci u nas dostatek ...
                Pozdrawiam
                v-6
                • wio4litery Re: ruszanie z automatem 15.07.08, 08:30
                  Czytałem ten artykulik
                  www.smartdriving.co.uk/Driving/DefensiveDriving/Automatics/feet.htm
                  i całą odpowiedź, oczywiście mocno przejaskrawioną.
                  Cóż, pozostanę przy swoim zdaniu (zasadniczo zgodnym z tezą art). Tak się
                  składa, że od kiedy mam auto z automatem, czyli od czterech lat hamuję lewą
                  nogą. Weszło mi to w krew i zupełnie o tym nie myślę. Ani razu noga nie
                  ześlizgnęła mi się z hamulca. Jego pedał leży po środku i jest mniej więcej 2x
                  większy od tego w samochodach z manualem. Nie trzeba "przekręcać się na
                  siedzeniu". Bez jaj. Kiedy noga może się ześlizgnąć? Chyba tylko wtedy, gdy
                  osoba przyzwyczajona do hamowania prawą uzyje lewej do hamowania awaryjnego.

                  > mulcem, wypadamy jak z procy ... na pieszych przechodzących w poprzek jezdni, w
                  > którą wjeżdżamy - oni też mają zielone ... Albo na użytkowników coraz częsts
                  > zych w naszym kraju, równoległych do głównych dróg ścieżek rowerowych.

                  Jechałem tamtędy ostatnio i między Raszynem a Jankami są trzy odnogi i
                  wszystkie gołe, tzn abez pasów i ścieżek. Zresztą to i tak nic nie zmienia bo
                  czy ruszając z hamulca czy bez nalezy uważać na pieszych w identycznym stopniu.

                  w4l

                  wallenrode napisał:

                  > zdjęcia moga być ale opis to żenada - zreszta nawet go nie czytałem

                  jola_z_dywit_2006 napisała:

                  > rozwiazania Nissana sa na poziomie amerykanskim (Nissan jest
                  > wlasnoscia Forda)

                  Gość portalu: MJ napisał(a):

                  > Mam nadzieję, że kiedyś w tym kraju będzie drogówka stać co
                  kilometr. Wtedy
                  > będzie miło jeździć
                  Re: ruszanie z automatem
                  • jaki71 Re: ruszanie z automatem 15.07.08, 09:02
                    Ja w sprawie formalnej.

                    Czy mógłbyś to gó.. ze swoich postów umieścić w sygnaturce a nie doklejać do
                    każdego postu? Bardzo ciężko się to czyta. Taka mała formalna prośba.
                  • v-6 Re: ruszanie z automatem 15.07.08, 15:16
                    Witam!
                    1. Pisząc o ześlizgnięciu się lewej stopy miałem na myśli bardzo konkretną sytuację: przejmowanie pedału hamulca pod lewą stopę na skrzyżowaniu, czekając na skręt, kiedy dojeżdżając do skrzyżowania hamowaliśmy prawą nogą - bo tak chyba jeździ ogromna większość tych, co mają automaty. Czyżbym się mylił? Oczywiście jak ty stale jeździsz z lewą na hamulcu, to ten problem ciebie nie dotyczy.
                    2. Raszyn? Janki? Myślałem, że chodzi o rady uniwersalne, do wykorzystania na kursie prawa jazdy ("Czego nie uczą, a powinni"). Może nie doczytałem. Na tej trasie chyba wszystkie skręty w lewo mają
                    światła i ich synchronizacja zapewnia spokojne przejechanie pierwszemu. A jak nie jesteś pierwszy, to taki "odlot" może łatwo zakończyć się w bagażniku poprzednika. Bo jedyne uzasadnienie dla rad
                    zawartych w artykule widziałbym na zatłoczonych dwujezdniówkach bez świateł (np. gierkówka).
                    3. Co do samego sposobu jazdy - z lewą na podpórce czy na hamulcu - to kiedy przesiadłem się na automat, nie miał mnie kto uczyć, a internetu jeszcze nie było. Próbowałem tak i tak i wyszło, że z lewą na podpórce wygodniej. Dopiero potem dowiedziałem się, że tak trzeba. Ale jak komuś wygodniej inaczej ...
                    Pozdrawiam
                    v-6
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka