Dodaj do ulubionych

Kia = Żart

30.03.09, 12:40
Hej,
Tak się złożyło, że Kia Picanto (r. 2008 w nowej budzie) stała się jednym z
samochodów z których korzystam na codzień (tzn. miałem korzystać).

Aktualny przebieg - 35xx km.

Pierwsza awaria - prędkościomierz i wspomaganie kierownicy (dość mocne,
elektryczne) włącza się i wyłącza kiedy chce. W czasie jazdy, na postoju, itd.
Z reguły w czasie jazdy prędkościomierz nie działa a wspomaganie wręcz przeciwnie.
Wydawało mi się, że to w sumie drobiazg (drobna usterka) - jeden dzień w
serwisie i już - o ja naiwny!!!

Pierwsza wizyta - problem - serwis nie może naprawić auta bo NIE JEST
ZEPSUTE!!! tzn. trochę jest, ale jest też trochę dobre. Pan w serwisie
poinformował mnie, że auto owszem przyjmą i zobaczą co się dzieje (bo to chyba
przez to, że jeździłem jak padał deszcz!!!) ale nic wymienić nie mogą dopóki
całkiem się nie zepsuje. Trudno...:-( będę się starał unikać wody na drodze.
Na moje pytanie w jakich warunkach auto może jeździć Pan nie zareagował - może
nie usłyszał?

Na drugi dzień odebrałem naprawione auto - HURA!!!!

Druga wizyta - 2 dni później problem powrócił - syt. bez zmian.
Znów sugeruję, że może uszczelnianie (cokolwiek uszczelniają) silikonem to za
mało i, że może jednak (w końcu auto prawie nowe) dałoby się coś wymienić -
może choć wtyczkę??? NIE - znów ta sama informacja - oni tak nie mogą bo nie
jest zepsute.

2 dni później odebrałem auto - HURA!!!!

Trzecia wizyta - całość odbyła się jak wyżej - z tym, że ja zaczynam być już
lekko zdenerwowany (i rozbawiony jednocześnie - bo to jak w skeczu - Ile
traktor ma kół???)

Panowie mnie zapewniają, że teraz to już na pewno będzie dobrze, itd... a ja
słyszę między nimi rozmowę
- A nie możemy z jakiejś innej wykręcić?
- Nie da rady - nasza firmówka to starszy model a na serwisie takiej nie mamy.

Oj.... gdyby się okazało drodzy forumowicze, że Wasza Kia Picanto nagle
"zachoruje" na licznik (a korzystacie z jednego z serwisów na Śląsku) to może
macie mój czujnik a ja Wasz! :-)

Przy okazji... tenże serwis Kia sprzedaje także auta innej marki - i co się
dzieje w czasie mojej wizyty Punk obsługi serwisowej jest w salonie sprzedaży).
Dwóch Panów w "mundurach" serwisantów wchodzi do salonu z maska. Odkręcają
druga ze stojącego w salonie auta (uderzając nie przy okazji o drugie auto
obok), zakładają maskę która wnieśli i wychodzą ze zdjęta... hmmm.....
zaznaczam, ze wszystkie auta w salonie są opisane jako nowe, itd... hmmm.....

Czwarta wizyta (w ostatni poniedziałek). Serwis doszedł jednak do wniosku, że
czas przestać sobie żartować i czas wymienić czujnik - HURA!!!!! Auto już
prawie gotowe???? NIE :-)

Dziś zadzwoniłem zapytać co słychać... i co słychać? Nic.
Nie wiadomo kiedy auto będzie gotowe bo czujnik trzeba ściągnąć z głównego
magazynu części. Zamówienie zostało złożone w zeszłym tygodniu i teraz jedyne
co można zrobić to czekać (nie da się sprawdzić na jakim etapie jest
realizacja takiego zamówienia).

A teraz najlepsze - Gdzie jest ów magazyn części???
W Niemczech!!!!

Tak więc zanim zdecydujesz się drogi forumowiczu kupić nowe auto marki Kia
zastanów się - bo może się okazać, że na wymianę oleju też trzeba będzie
jechać do Berlina?

Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
      • galtom Re: Kia = Żart 30.03.09, 13:48
        simr1979 napisał:

        > galtom napisał:
        >
        >
        > > A teraz najlepsze - Gdzie jest ów magazyn części???
        > > W Niemczech!!!!
        >
        > Ciesz się ze nie w Korei ;)

        Tez mi to przyszło do głowy :-)

        Swoja droga to naprawde aż sie wierzyć nie chce - 4 tydzeń już to
        trwa - taka pierdoła!!!
        Nie moje auto to sie nie denerwuje - ale szkoda moje czasu na ciagle
        wizyty w serwisie.

        Ciekawe co się stanie jak cos poważ niejszego nie tyle się zepsuje
        tylko zacznie się psuć (inni producenci też tak dzielą częsci??? Na
        dobre, troche dobre i zepsute???).

        Np. wsteczny przestanie działac - a pozostałe 5 biegów będzie OK. Na
        gwarancji na wymiane takie skrzyni wg. serwisu nie ma szans - a z
        tego co widze to z naprawą raczej sobie nie poradzą :-)

        Pozatym czy w nowym aucie wolelibyście mieć wymienioną skrzynie czy
        naprawioną??? :-)
      • galtom Re: Kia = Żart 30.03.09, 14:20
        To i tak ma niezle - skoro wspomaganie wydaje dzwieki to troche
        dziala :-) Jakby sie calkiem skrecac nie dalo - wtedy klient
        powinien przyjechac autem i prosic o wymiane :-)
      • galtom Re: Kia = Żart 30.03.09, 14:45
        Nie martw sie. Wg. polityki serwisu powyzej Nasze auta sa
        bezawaryjne - przeciez jaby byly zepsute to trzeba by cos wymianic a
        jak troche dziala to nie trzeba :-)

        Z to przynajmniej dobra wiadomosc to taka, ze czesci sa w Niemczech
        a nie Korei (jak kolega wyzej wspominal).

        Ja mysle, ze Kia chcial isc w slady Toyoty i tez byc bezawaryjna :-)
        • lucynder Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:01
          W wszystkich autach produkowanych obecnie występują tego typu usterki, wystarczy poczytać fora dyskusyjne inych marek, na których roi sie od tego typu przypadków. Niektóre usterki są typowe dla pewnych marek i tyle...np. stukające zaczepy zamków w drzwiach Fiatów. Po to są serwisy ASO aby z tymi ustekami walczyć. Co do wymiany maski, na tym polega przewaga ASO nad panem Kaziem że ASO w serwisie ma samochody jednej marki a więc łatwiej im zamieniać części pomiędzy autami i szybciej lokalizują usterki. Na przykładzie maski, wymontowują nową maskę z auta i do niej dopasowują klepane auto a pan Kaziu nigdy nie wie co jest bardziej krzywe.
          • galtom Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:12
            lucynder napisał:

            > W wszystkich autach produkowanych obecnie występują tego typu usterki, wystarc
            > zy poczytać fora dyskusyjne inych marek, na których roi sie od tego typu przypa
            > dków.

            Ok, tylko dlaczego nie mozna bylo (po stwierdzeniu usterki) zamowic tego
            cholernego czujnika 2 tyg. temu??? Generalnie (ten czujnik ma zwiazek tez z
            ABS'emm i przypominam wspomaganiem!!! - wiecie jak fajnie sie jedzie po
            autostradzie 130km/h z wlaczonym wspomaganiem elektrycznym??? :-)) jak moża było
            wypuścic z serwisu auto naprawione na słowo honoru???? I to nie raz a 3 razy???
            A jakby usterka dotyczyła hamulców??? A jakbym spowodował wypadek??? Kto za to
            odpowiada???


            > Co do wymiany maski, na tym polega przewaga ASO nad panem Kaziem że ASO w serwi
            > sie ma samochody jednej marki a więc łatwiej im zamieniać części pomiędzy autam
            > i i szybciej lokalizują usterki. Na przykładzie maski, wymontowują nową maskę z
            > auta

            Wiesz... (co do celu demontazu pewnie masz racje) - tylko po co zakladac inna
            maske (skoro tamta zdjeli na chwile zeby przymierzyc)???

            Czy (majac swiadomosci), ze nowe auto ktore kupujesz za ok 80 tys zl - to takie
            w ktorym Pan Faranek z serwisu przekrecal maske, drzwi, moze przekladal jakies
            czesci pod maska nadal je kupisz???

            Nie sadze, zeby wedle prawa mozna bylo takie auto nadal uznac za fabrycznie nowe
            - przynajmniej ja chcialbym takie ktore poskladala fabryka a nie chlopaki na
            stacji ASO.
            • lucynder Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:49

              > Ok, tylko dlaczego nie mozna bylo (po stwierdzeniu usterki) zamowic tego
              > cholernego czujnika 2 tyg. temu??? Generalnie (ten czujnik ma zwiazek tez z
              > ABS'emm i przypominam wspomaganiem!!! - wiecie jak fajnie sie jedzie po
              > autostradzie 130km/h z wlaczonym wspomaganiem elektrycznym??? :-)) jak moża był
              > o
              > wypuścic z serwisu auto naprawione na słowo honoru???? I to nie raz a 3 razy???
              > A jakby usterka dotyczyła hamulców??? A jakbym spowodował wypadek??? Kto za to
              > odpowiada???

              Winę za wypadek zawsze ponosi kierowca...bo nie dostosował prędkości jazdy.
              > Wiesz... (co do celu demontazu pewnie masz racje) - tylko po co zakladac inna
              > maske (skoro tamta zdjeli na chwile zeby przymierzyc)???
              >
              > Czy (majac swiadomosci), ze nowe auto ktore kupujesz za ok 80 tys zl - to takie
              > w ktorym Pan Faranek z serwisu przekrecal maske, drzwi, moze przekladal jakies
              > czesci pod maska nadal je kupisz???

              Lakierowaliśmy jakiś czas temu dla dealera samochód po wymianie progu i błotnika tylnego. Miało być tak jak fabryka bo auto nówka

              > Nie sadze, zeby wedle prawa mozna bylo takie auto nadal uznac za fabrycznie nowe

              Było kiedyś w TVN turbo że ktoś tam się pluł że kupił auto naprawiane, ale ekspert stwierdził że jak ASO się pod tym podpisało to jest nadal nówka.
              > - przynajmniej ja chcialbym takie ktore poskladala fabryka a nie chlopaki na
              > stacji ASO.
            • josner Re: Kia = Żart 31.03.09, 08:49
              galtom napisał:
              > Czy (majac swiadomosci), ze nowe auto ktore kupujesz za ok 80 tys
              zl - to takie w ktorym Pan Faranek z serwisu przekrecal maske,
              drzwi, moze przekladal jakies czesci pod maska nadal je kupisz???

              Mój kolega zawsze brał ze sobą rzeczoznawcę, który szczegółowo
              oglądał wóz w salonie. Trochę się z tego śmiałem ale może w tym
              szaleństwie jest metoda.
              • galtom Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 10:02
                josner napisał:

                > galtom napisał:
                > > Czy (majac swiadomosci), ze nowe auto ktore kupujesz za ok 80 tys
                > zl - to takie w ktorym Pan Faranek z serwisu przekrecal maske,
                > drzwi, moze przekladal jakies czesci pod maska nadal je kupisz???
                >
                > Mój kolega zawsze brał ze sobą rzeczoznawcę, który szczegółowo
                > oglądał wóz w salonie. Trochę się z tego śmiałem ale może w tym
                > szaleństwie jest metoda.


                Ale to zaczyna być chore!!! Jeszcze troche i bedzie gorzej niz w USA (na kazde
                zakupy bedziemy szli z prawnikiem i rzeczoznawca).
                Prawda jest chyba taka, ze to wina jednak producentow!
                Nie slyszalem o przypadku, zeby komus cofnieto autoryzacje z powodu takich
                "kwiatkow".

                Jesli nie mozemy miec zaufania do ASO, ze kupujemy naprawde fabrycznie nowy
                samochod to nie ma sie co dziwic, ze handlarze aut uzywanych robia nas w konia.

                Na zachodzie kazdy sad (do ktorego zglosiby sie klient z inf. ze jego nowe auto
                nie jest do konca nowe) poscilby takiego dealera z torbami - u nas???

                Ktos mial taki przypadek? Jak sie skonczyla sprawa?
                  • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 11:43
                    Tak.
                    Szczegolnie biorac pod uwage, ze wyrazenie "puscic z torbami" jest wyrazeniem
                    kolokwialnym i oznacza wysokie odszkodowanie/bankructwo/wyzsze niz normalnie
                    zadosc uczynienie. Wiec tak - jestem pewien :-)

                    Nawet w prwie unijnym - niestety jeszcze u nas nie stosowanym - sprzedawanie
                    uzywanego towaru jako nowego jest BARDZO duzym wykorczeniem/przestepstwem handlowym.

                    Do tego stopnia, ze np. sporo firm otworzylo tzw. outlety (np. Sony).
                    Sprzet oferowany w outlecie sony to sprzet wyslany ze sklepu internetowego do
                    klienta ale nie odebrany lub od razu zwrocony - Sony juz teakiego towaru nie
                    sprzedaje jako fabrycznie nowy.
                    To co... auto ktore jest poskladane przez fabryke, dojezdza do dealera a tam
                    jest "ulepszone" przez Pana Staszka z serwisu jest fabrycznie nowe?
                      • josner Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:02
                        kontik_71 napisał:

                        > A co to wg Ciebie jest nieuzywane? Czy zamiana np maski z jednego
                        > nowego auta do drugiego powieduje, ze to drugie auto staje sie
                        > uzywane?

                        Pewnie nie używane ale napewno nie złożone fabrycznie.

                        Wyobraziłem sobie takie dwie sytuacje.
                        1.Walę wozem w ścianę. Wymieniam na nowe (nie klepię) maskę,
                        zderzak, błotniki i zazwyczaj chłodnicę. Czy wóz jest bezwypadkowy,
                        czy nie?

                        2.Biorę z egzemplarza salonowego różne części, co tam się zepsuje -
                        maskę, drzwi, zderzaki, lusterka, siedzenia, klapę od bagażnika.
                        Zakładam że można jeszcze wykrecić inne częsci jak chlodnicę itd. z
                        wyjątkiem silnika i szyb, radia fabrycznego. Sprzedaje wóz jako
                        fabrycznie nowy i nie informuję klienta o tym że części są
                        pozamieniane - owszem fabryczne ale skręcane w serwisie. Cena wozu
                        bez zmian. Postępuję etycznie?
                        • kontik_71 Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:09
                          Wiele rzeczy nie jest robione w fabryce i dopiero dealer dodaje
                          niektore czesci wyposazenia.

                          Twoje przyklady sa wyjatkowo nietrafne.. Jest pewna roznieca pomiedzy
                          walnieciem wozem z sciane a wymiane maski bo np orginalna miala
                          ryse...
                        • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:10
                          josner napisał:
                          > Sprzedaje wóz jako
                          > fabrycznie nowy i nie informuję klienta o tym że części są
                          > pozamieniane - owszem fabryczne ale skręcane w serwisie. Cena wozu
                          > bez zmian. Postępuję etycznie?

                          Dokladnie o to mi chodzilo :-)
                            • swan_ganz Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:16

                              > Tez nie widzisz roznicy pomiedzy walnieciem w sciane a wymiana
                              > maski bo orginalna miala ryse?

                              w normalnej fabryce istnieje coś takiego jak kontrola jakości więc
                              auto z rysą na maskce nie opuściłoby tej fabryki. Jeśli natomiast
                              rysa powstała w czasie transportu auta i konieczna była wyniana tej
                              porysowanej maski to ja (jako potencjalny nabywca) chcę o tym
                              wiedzieć choćby po to by móc wynegocjować stosowny upust.
                            • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:25
                              kontik_71 napisał:

                              > Tez nie widzisz roznicy pomiedzy walnieciem w sciane a wymiana maski
                              > bo orginalna miala ryse?

                              Oszem widze, ale:

                              1. Jesli taka sytuacja miala miejsce chce o tym wiedziec - inaczej to wg. jest
                              oszustwo.

                              2. Biorac pod uwage jakosc uslug serwisowych wiekszosci ASO (to tez tylko ludzie
                              i to marnie zarabiajacy) nie mam pewnosci, ze hipotetyczny Pan Franek poskladal
                              wszystko tak jak Pan X w fabryce czy raczej robot. Kto sprawdza jakosc pracy
                              Pana Franka??? Nie dzial kontroli jakosci w fabryce tylko klient na drodze - jak
                              wyjedziesz z serwisu i nic Ci nie odpadnie/sie rozsypie to jest OK a jak nie to
                              wracasz do ASO (jak ja 4 razy z naprawa gwaranyjna czujnika!!!)

                              I nie wierze, ze wydalbys swoje ciezko zarobine 50 czy 100 tys. zl na takie auto
                              majac swiadomosc, ze to nie do konca takie z fabryki wyjechalo.
                        • swan_ganz Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:13
                          > Sprzedaje wóz jako fabrycznie nowy i nie informuję klienta o tym
                          > że części są pozamieniane - owszem fabryczne ale skręcane w
                          > serwisie. Cena wozu bez zmian. Postępuję etycznie?

                          nie - postępujesz wtedy jak ostatni bydlak :-)
                          I nawet wtedy gdy zamienisz mi tylko wycieraczki w samochodzie
                          zasługujesz na szafot w sytuacji gdy mnie (jako akupującego) o tym
                          nie poinformujesz; "nowe" to takie jakie przyjechało wprost z
                          fabryki a nie takie, który później "podrasowali" pracownicy
                          serwisu...
                          • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:27
                            swan_ganz napisał:

                            > nie - postępujesz wtedy jak ostatni bydlak :-)
                            > I nawet wtedy gdy zamienisz mi tylko wycieraczki w samochodzie
                            > zasługujesz na szafot w sytuacji gdy mnie (jako akupującego) o tym
                            > nie poinformujesz; "nowe" to takie jakie przyjechało wprost z
                            > fabryki a nie takie, który później "podrasowali" pracownicy
                            > serwisu...

                            Mam dokladnie takie samo zdanie na ten temat. Abstrahujac od tego czy zdecyduje
                            sie wziac auto czy nie - chce wiedziec!
                            Ale na tym polega glowny problem - wiekszosc ludzi by nie kupila takiego auta,
                            prawda?
                      • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:08
                        kontik_71 napisał:

                        > A co to wg Ciebie jest nieuzywane? Czy zamiana np maski z jednego
                        > nowego auta do drugiego powieduje, ze to drugie auto staje sie
                        > uzywane?

                        Ok.. bo dyskusja zaczyna sie robic jalowa...
                        Ja chcialbym NOWE auto poskladane/wyprodukowane przez fabryke a nie takie w
                        ktorym dealer cos wymienial/grzebal/zamienil/ulepszal bez mojej wiedzy i zgody.
                        A Ty (pytanie retoryczne - nie oczekuje odpowiedzi:-))?
                          • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:21
                            kontik_71 napisał:

                            > gdy kupuje auto to:
                            >
                            > 1. Chce miec NOWE czesci w aucie
                            > 2. Zdaje sobie sprawe, ze pewne czesci wyposarzenia sa montowane
                            > dopiero u dealera
                            > 3. Chce miec nowa gwarancje...

                            To kupisz auto odemnie?

                            1. Ja kupie czesci (nowe).
                            2. Jak nie bedziesz chcial zadnych ekstrasow to nie powiem Ci, ze cokolwiek
                            grzebalem przy Twoim nowym aucie.
                            3. Na calosc oczywiscie gwarancja - przeca czesci nowki!

                            Jak Ci nieprzeszkadza, ze ja to wszystko na oko w garazu skladam to super :-)
                              • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:45
                                kontik_71 napisał:

                                > Rozmowa z toba przypomina rozmowy z Lepperem... Skoro nie chcesz
                                > zrozumiec co ktos inny ma na mysli to nie ma o czym mowic.. EOT

                                Owszem, probuje Cie zrozumiec ale ni cholery nie moge. Przykro mi ale nie
                                przekonasz mnie, ze auto skladane przez serwis jest tak samo dobre jak to
                                poskladane przez fabryke. Nie przekonasz mnie, ze to jest OK nie informowac
                                klienta o takiej sytuacji.

                                A przynajmniej nie argumentami ktorych zywasz (swoja droga, sam nie potrafie
                                wymyslic argumentow ktore by mnie do tego przekonaly).

                                Jesli serwis o ktorym mowimy przez 3 tyg. nie potrafi sobie poradzic z
                                naprawa/wymiana czujnika to skad przekonanie, ze potrafi porzadnie przykrecic
                                maske? Albo drzwi, itd....itd...

                                A co do EOT - fakt - jesli Ty nie widzisz w tym nic zlego to OK (osobiscie mam
                                nadzieje, ze na takie auto nie trafisz) i tyle w tym temacie.

                                • kontik_71 Re: Nowe a jednak uzywane :-( 31.03.09, 12:51
                                  No i teraz juz wiem skad taka rozbieznsc opinie.. u mojego dealera
                                  jestem od ponad 10 lat, sprzedal mi w miedzyczasie w sumie 5 aut,
                                  kazdy serwis, kazda naprawa jest robiona idealnie.. wiec jesli on mi
                                  przeniesie klape to wiem, ze jest tak samo dobrze przykrecona jak w
                                  fabryce a mozne nawet lepiej.
                                  • panopticon82 Re: Nowe a jednak uzywane :-( 06.04.09, 01:23
                                    Dyskusja trochę ucichła, ale sam chciałbym coś wyjaśnić, wypowiadając się z
                                    punktu widzenia pracownika ASO jednej z najbardziej popularnych marek w Polsce ;)

                                    Otóż samochody przyjeżdżają do dealera w różnym stanie, niestety. Powiedzmy, że
                                    1 na 10 ma jakąś usterkę - albo fabryczną wadę lakierniczą, albo uszkodzoną
                                    karoserię albo chociażby niekompletne wyposażenie. Czasami wynika to z błędu
                                    samej fabryki czasami usterka jest szkodą transportową. Oczywiście, jeśli dany
                                    element karoserii musi być malowany od nowa, klient jest o tym informowany
                                    (przynajmniej u nas, nie ręczę za każdego dealera jakiejkolwiek marki) i dostaje
                                    specjalny upust wynikający z wypłaty ubezpieczenia przez dane towarzystwo
                                    dealerowi (jest ono potrącone o koszt naprawy w ASO, dlatego np. pomalowany
                                    błotnik to nie jest upust w wysokości 5000 zł. ale max 1000). Są jednak szkody,
                                    które nie muszą być zgłaszane klientowi przed wydaniem samochodu.

                                    Galtom, wyobrażasz sobie, że dealer daje klientowi upust z uwagi na to, że w
                                    jego samochodzie wymieniono porysowaną fabryczną felgę (na taką samą fabryczną
                                    oczywiście)? Albo że samochód ma nową fabryczną boczną szybę ze względu na to,
                                    że w trakcie transportu została uszkodzona? Na jakiej podstawie ASO ma dać
                                    klientowi upust? (felga poszła do reklamacji, klient dostał za to nową, ASO nic
                                    na tym nie zarabia a ma w dodatku przy tym więcej pracy) Samochód przyjeżdża z
                                    pękniętą oponą, która zostaje wymieniona, i co? Też upust? Małe 1 cm zadrapanie
                                    na tylne klapie do polerki po której niczego nie widać, też upust?

                                    Dopóki szkoda nie obniża wartości samochodu (czyli samochód był naprawiany,
                                    malowany) tak naprawdę nie masz podstaw do tego, aby żądać od dealera
                                    jakiejkolwiek rekompensaty przed wydaniem, nie popadajmy w paranoję. W innym
                                    przypadku samochody kosztowałyby o parę tysięcy drożej, aby zabezpieczyć się
                                    przed podobnymi roszczeniami ze strony klientów (a przypominam, że obecnie
                                    sprzedawane samochody w naszym kraju należą do jednych z najtańszych w Europie).
                                    I jeśli ktoś myśli sobie, że dealerzy popularnych marek zarabiają na samochodach
                                    krocie, to są w błędzie :) (marża średnio 1000-5000 zł./sztuka).

                                    Co do samochodów marki KIA - współczuję. Od znajomego serwisanta słyszałem, że
                                    warto kupić jedynie Ceed (swoją drogą śliczny samochód). Reszta jest ponoć
                                    bardzo awaryjna.

                                    Pozdrawiam :)
                                    • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 06.04.09, 10:35
                                      panopticon82 napisał:

                                      > Otóż samochody przyjeżdżają do dealera w różnym stanie, niestety. Powiedzmy, że
                                      > 1 na 10 ma jakąś usterkę - albo fabryczną wadę lakierniczą, albo uszkodzoną
                                      > karoserię albo chociażby niekompletne wyposażenie.

                                      Jeżeli ja nie mam obowiazku odebrać/kupic zesputego/uszkodzonego towaru to
                                      rozumiem, ze dealer tez nie musi takiego zlomu odbierac? Ja wiem, ze to klopot i
                                      koszty (tu klient czeka na auto, itd.) ale na koniec za takie bledy placi fabryka.

                                      > Czasami wynika to z błędu
                                      > samej fabryki czasami usterka jest szkodą transportową. Oczywiście, jeśli dany
                                      > element karoserii musi być malowany od nowa, klient jest o tym informowany

                                      I o to chodzi!!! Ale jakos chyba nie sprawdza sie to w praktyce - bo na tyle
                                      wpisow w tym watku nie ma ani jednego pt. Ja kupowalem auto i poinformowano
                                      mnie, ze np. lakierowano drzwi, wymieniano maske, itd.

                                      > (przynajmniej u nas, nie ręczę za każdego dealera jakiejkolwiek marki) i dostaj
                                      > e
                                      > specjalny upust wynikający z wypłaty ubezpieczenia przez dane towarzystwo
                                      > dealerowi (jest ono potrącone o koszt naprawy w ASO, dlatego np. pomalowany
                                      > błotnik to nie jest upust w wysokości 5000 zł. ale max 1000).

                                      Sadze, ze ponowne lakierowanie blotkina to juz taka szkoda o ktorej klient
                                      raczej powinien wiedziec. Pozatym nie sadze, zeby w taki wypdaku bylo sporo osob
                                      ktore bylyby zadowolone z upustu 1000zl za malowanie blotnika.

                                      1. Ile serwisow u nas w kraju jest w stanie tak polakierowac elemant jak fabryka?
                                      2. Ile mniej jest w rzeczywistosci wart samochod z lakierowana (czyli do
                                      kloejnego kupujacego powypadkowa!!!) czescia?

                                      Czy serwis wystawia zaswiadczenia - np. ten blotnik byl lakierowany jeszcze pred
                                      zakupem auta bo mial ryse a nie dlatego, ze auto wjechalo w drzwo?? (inna sprawa
                                      ile osob w taki papier uwierzy, skoro mozna kupic ksiazki serwisowe z pieczatkami)

                                      > Galtom, wyobrażasz sobie, że dealer daje klientowi upust z uwagi na to, że w
                                      > jego samochodzie wymieniono porysowaną fabryczną felgę (na taką samą fabryczną
                                      > oczywiście)? Albo że samochód ma nową fabryczną boczną szybę ze względu na to,
                                      > że w trakcie transportu została uszkodzona?

                                      Wiesz... wg. co innego szyba, felga, wycieraczka, nawet lampa - bo to sie po
                                      prostu wyemiania. A co innego czesci ktore wymagaja ingerencji serwisu "w nie
                                      same" czyli wszystkie czesci karoseri ktore trzeba na miejscu polakierowac
                                      (chyba, ze serwis dostaje to juz gotowe z fabryki???).

                                      Na jakiej podstawie ASO ma dać
                                      > klientowi upust?

                                      Taki upust ile mniej warte jest auto - to chyba oczywiste? :-) Jesli mozna
                                      stwierdzic, ze dana czesc byla lakierowana poza fabryka to chyba wiadomo o ile
                                      takie auto rynkowo jest mniej warte...


                                      > Dopóki szkoda nie obniża wartości samochodu (czyli samochód był naprawiany,
                                      > malowany) tak naprawdę nie masz podstaw do tego, aby żądać od dealera
                                      > jakiejkolwiek rekompensaty przed wydaniem, nie popadajmy w paranoję.

                                      Zgadzam sie w calej rozciaglaosci :-) Ale jak pisalem - ani jednego postu do tej
                                      pory. "Mnie delaer powiedzial, ze musieli malowac maske i zaplacilem xxx zl mniej"

                                      > W innym
                                      > przypadku samochody kosztowałyby o parę tysięcy drożej, aby zabezpieczyć się
                                      > przed podobnymi roszczeniami ze strony klientów (a przypominam, że obecnie
                                      > sprzedawane samochody w naszym kraju należą do jednych z najtańszych w Europie)

                                      Bez jaj :-) przeciez to demagogia - twierdzisz, ze auto przed sprzedaniem jest
                                      calkowiecie nie ubezpieczone? Twierdzisz, ze tego ubezpieczenia i tak nie
                                      pokrywa klient jak je kupuje? Twierdzisz, ze dealer nie jest ubezpieczony od
                                      wszelkich roszczen prawnych (i znow, ze jego dzialanosc nie jest wliczona w cene
                                      auta)?

                                      Nie bardzo rozumiem - bo sadze, ze i auto i dealer sa ubezpieczeni i ze jest t
                                      juz wliczone w cene auta - dlaeczo maja byc drozsze?

                                      Auta u nas tansze? Wreszcie - ile razy od 1989 r. do dzis tak bylo???
                                      I to nie zasluga dealerow tylko syt. na rynkach finansowych - czyt, przypadek.

                                      > I jeśli ktoś myśli sobie, że dealerzy popularnych marek zarabiają na samochodac
                                      > h
                                      > krocie, to są w błędzie :) (marża średnio 1000-5000 zł./sztuka).

                                      Tak mi przykro... to faktycznie slabo... dawniej to sie kokosy na Kowalskim
                                      robilo.... ech... to se nevrati....
                                      Zastanawiam sie tylko kto tych biednych dealerow zmusza do proadzenia ledwo
                                      oplacalnej dzialanosci?
                                      Tak sie cieze, ze nie jestem wlascieielem salonu sprzedazy - juz mysalem, ze bym
                                      byl bogaty a tu prosze... bida z nedza! :-)


                                      > Co do samochodów marki KIA - współczuję. Od znajomego serwisanta słyszałem, że
                                      > warto kupić jedynie Ceed (swoją drogą śliczny samochód). Reszta jest ponoć
                                      > bardzo awaryjna.

                                      W serwisie elektryk (nieoficjanie mowiel), ze wszystkie sie sypia :-)
                                      Narazie jest odebrana (w piatek) i poki co jezdzi ok - czujnik nowy!!!!
                                      Na moje pyt. czemy 4 tyg. temu sie go nie dalo wymienic wzruszono rekami! :-(
                                      > Pozdrawiam :)
                                      • panopticon82 Re: Nowe a jednak uzywane :-( 06.04.09, 21:03
                                        > Jeżeli ja nie mam obowiazku odebrać/kupic zesputego/uszkodzonego towaru to
                                        > rozumiem, ze dealer tez nie musi takiego zlomu odbierac? Ja wiem, ze to klopot
                                        > i
                                        > koszty (tu klient czeka na auto, itd.) ale na koniec za takie bledy placi fabry
                                        > ka.

                                        Mylisz się, nie możemy zwrócić samochodu do "fabryki" a uściślając do
                                        producenta. Chyba że jego stan nie pozwala na jego użytkowanie, rzecz jasna
                                        (czyli hipotetyczna sytuacja - samochód spada z lawety przed jego odebraniem
                                        przez dealera).


                                        > I o to chodzi!!! Ale jakos chyba nie sprawdza sie to w praktyce - bo na tyle
                                        > wpisow w tym watku nie ma ani jednego pt. Ja kupowalem auto i poinformowano
                                        > mnie, ze np. lakierowano drzwi, wymieniano maske, itd.

                                        Jak już pisałem, sam nie ręczę za innych dealerów. Ostatnio proponowałem pewnemu
                                        małżeństwu samochód i pokazałem protokół ze szkody transportowej (malowana maska
                                        i błotnik ze względu na otarcia a nie wypadek). Samochód był tańszy o ok. 1500
                                        zł. z ubezpieczenia i 1500 zł. jeśli chodzi o nasz upust (celowe sprzedanie
                                        samochodu na "zero"). Jak jest u innych, nie wiem. Sęk w tym, że renomowani
                                        dealerzy nie mogą pozwolić sobie na tego typu wpadki bo nie warta jest skora za
                                        wyprawkę.



                                        > Sadze, ze ponowne lakierowanie blotkina to juz taka szkoda o ktorej klient
                                        > raczej powinien wiedziec. Pozatym nie sadze, zeby w taki wypdaku bylo sporo oso
                                        > b
                                        > ktore bylyby zadowolone z upustu 1000zl za malowanie blotnika.
                                        >
                                        > 1. Ile serwisow u nas w kraju jest w stanie tak polakierowac elemant jak fabryk
                                        > a?
                                        > 2. Ile mniej jest w rzeczywistosci wart samochod z lakierowana (czyli do
                                        > kloejnego kupujacego powypadkowa!!!) czescia?
                                        >
                                        > Czy serwis wystawia zaswiadczenia - np. ten blotnik byl lakierowany jeszcze pre
                                        > d
                                        > zakupem auta bo mial ryse a nie dlatego, ze auto wjechalo w drzwo?? (inna spraw
                                        > a
                                        > ile osob w taki papier uwierzy, skoro mozna kupic ksiazki serwisowe z pieczatka
                                        > mi)

                                        Tak, klient powinien wiedzieć o takiej szkodzie.

                                        Przykład z mojego podwórka - w tamtym roku ze względu na gradobicie na Śląsku
                                        uszkodzonych zostało kilkadziesiąt samochodów, które czekały na klienta na
                                        naszym placu. Każdy z klientów został o tym poinformowany i miał wybór - albo
                                        bierze swój samochód pomalowany z parotysięcznym upustem albo czeka na nowy. Nie
                                        pamiętam, żeby ktoś zrezygnował, zwłaszcza że klienci czekają na takie okazje.

                                        I z gradobicia nie robiliśmy żadnej tajemnicy.

                                        Odpowiadając jeszcze na Twoje pytania:

                                        1. Autoryzowany zakład blacharsko-lakierniczy powinien mieć możliwości do
                                        pomalowania danego elementu dokładnie tak jak robi to fabryka (odpowiednia
                                        dozwolona grubość lakieru, określony wzór RAL koloru, oryginalne lakiery etc.).
                                        Można to spokojnie wykonać, o ile lakieruje się element surowy (czyli nowy
                                        fabryczny zderzak plastikowy, niemalowaną maskę). Oczywiście podkreślam kolejny
                                        raz - nie ręczę za wszystkich dealerów, bo nie wszyscy mają odpowiednie
                                        procedury wymuszone przez centralę i niektórzy faktycznie nie posiadają takiego
                                        działu i naprawy blacharsko-lakiernicze zlecają podwykonawcom.

                                        2. Klient powinien dostać protokół od ubezpieczyciela + oświadczenie dealera
                                        (pod którym musi się podpisać, iż szkoda jest mu znana przed wydaniem samochodu).


                                        > Wiesz... wg. co innego szyba, felga, wycieraczka, nawet lampa - bo to sie po
                                        > prostu wyemiania. A co innego czesci ktore wymagaja ingerencji serwisu "w nie
                                        > same" czyli wszystkie czesci karoseri ktore trzeba na miejscu polakierowac
                                        > (chyba, ze serwis dostaje to juz gotowe z fabryki???).

                                        Serwis dostaje surowy zderzak, błotnik etc. Później sam go lakieruje.
                                        Przynajmniej tak jest w u mnie.


                                        > Taki upust ile mniej warte jest auto - to chyba oczywiste? :-) Jesli mozna
                                        > stwierdzic, ze dana czesc byla lakierowana poza fabryka to chyba wiadomo o ile
                                        > takie auto rynkowo jest mniej warte...

                                        Upust można dać na podstawie odszkodowania od ubezpieczyciela po potrąceniu
                                        kosztów naprawy.


                                        > Bez jaj :-) przeciez to demagogia - twierdzisz, ze auto przed sprzedaniem jest
                                        > calkowiecie nie ubezpieczone? Twierdzisz, ze tego ubezpieczenia i tak nie
                                        > pokrywa klient jak je kupuje? Twierdzisz, ze dealer nie jest ubezpieczony od
                                        > wszelkich roszczen prawnych (i znow, ze jego dzialanosc nie jest wliczona w cen
                                        > e
                                        > auta)?

                                        Sugeruję, co napisałem, że nie można dać klientowi upustu ze względu na np.
                                        wymienioną felgę, szybę czy radio. O tym pisałem, sugeruję dokładniejsze
                                        czytanie albo nie wyrywanie z kontekstu :)


                                        > Tak mi przykro... to faktycznie slabo... dawniej to sie kokosy na Kowalskim
                                        > robilo.... ech... to se nevrati....
                                        > Zastanawiam sie tylko kto tych biednych dealerow zmusza do proadzenia ledwo
                                        > oplacalnej dzialanosci?
                                        > Tak sie cieze, ze nie jestem wlascieielem salonu sprzedazy - juz mysalem, ze by
                                        > m
                                        > byl bogaty a tu prosze... bida z nedza! :-)

                                        Tak kiedyś było zdecydowanie lepiej :) Aktualnie więcej zarabia się na serwisie
                                        samochodów. Oczywiście nie jest źle, ale ludziom wydaje się, że marża dealera na
                                        samochodzie to prawie 50% ceny detalicznej. Prawda jest taka, że marża dealera
                                        (z której on i tak schodzi) to ok. 10% na samochodzie (popularnej marki zaznaczam).


                                        Również pozdrawiam :)
                                        • anndomag Re: Nowe a jednak uzywane :-( 07.04.09, 19:46
                                          panopticon82 napisał:

                                          > Mylisz się, nie możemy zwrócić samochodu do "fabryki" a uściślając do
                                          > producenta. Chyba że jego stan nie pozwala na jego użytkowanie, rzecz jasna
                                          > (czyli hipotetyczna sytuacja - samochód spada z lawety przed jego odebraniem
                                          > przez dealera).

                                          Sorry za brutalnosc ale to juz jest problem dealera nie moj. Ja (klient) zwroce
                                          100% uwagi na co wydam swoje ciezko zarobione pieniadze i jesli z autem cos
                                          bedzie nie tak (czyli wlasnie sie okaze, ze n. blotnik byl lakierowany a nikt o
                                          tym nie powiedzial, ze sie zdarzylo) to wg. mam pelne prawo oddac auto, zarzadac
                                          zwrotu kasy i jeszcze ewentualnie nie wystapic do sadu z oskarzeniem o probe
                                          oszustwa!

                                          > Tak, klient powinien wiedzieć o takiej szkodzie.

                                          Dziekuje, nie mam wiecej pytan! ;-)

                                          > 1. Autoryzowany zakład blacharsko-lakierniczy powinien mieć możliwości do
                                          > pomalowania danego elementu dokładnie tak jak robi to fabryka (odpowiednia
                                          > dozwolona grubość lakieru, określony wzór RAL koloru, oryginalne lakiery etc.).

                                          Zwracam uwage na dobor slow - powienien miec - a ilu dealerow naprawde ma?

                                          > Można to spokojnie wykonać, o ile lakieruje się element surowy (czyli nowy
                                          > fabryczny zderzak plastikowy, niemalowaną maskę). Oczywiście podkreślam kolejny
                                          > raz - nie ręczę za wszystkich dealerów, bo nie wszyscy mają odpowiednie
                                          > procedury wymuszone przez centralę i niektórzy faktycznie nie posiadają takiego
                                          > działu i naprawy blacharsko-lakiernicze zlecają podwykonawcom.

                                          I kto zagwarantuje klientowi, ze dostal nowa maske a nie z innego auta z
                                          rozbitym tylem tylko polakierowana? Moge sie zalozyc o kazde pieniadze, ze takie
                                          syt. sie zdarzaja i to dosc czesto.
                                          • panopticon82 Re: Nowe a jednak uzywane :-( 07.04.09, 23:09
                                            > Sorry za brutalnosc ale to juz jest problem dealera nie moj. Ja (klient) zwroce
                                            > 100% uwagi na co wydam swoje ciezko zarobione pieniadze i jesli z autem cos
                                            > bedzie nie tak (czyli wlasnie sie okaze, ze n. blotnik byl lakierowany a nikt o
                                            > tym nie powiedzial, ze sie zdarzylo) to wg. mam pelne prawo oddac auto, zarzada
                                            > c
                                            > zwrotu kasy i jeszcze ewentualnie nie wystapic do sadu z oskarzeniem o probe
                                            > oszustwa!

                                            Przecież ja nie napisałem, że to jest problem klienta. Odpowiedziałem tylko na
                                            stwierdzenie, iż dealer nie musi przyjmować samochodu od producenta "jeśli mu
                                            się nie podoba" o czym napisał Galtom. Wyjaśniłem, że nie jest to taka prosta
                                            sprawa. Tyle.


                                            > Zwracam uwage na dobor slow - powienien miec - a ilu dealerow naprawde ma?

                                            Nie mam pojęcia, ilu dealerów ma. Ten w którym pracuję ma taką możliwość, ma
                                            autoryzowany zakład blacharsko-lakierniczy. Autoryzowany znaczy spełniający
                                            surowe normy narzucone przez centralę. I zapewniam, że wielu długoletnich,
                                            renomowanych dealerów takie zakłady posiada, chociażby z tego względu, że
                                            generują one bardzo duże zyski.


                                            > I kto zagwarantuje klientowi, ze dostal nowa maske a nie z innego auta z
                                            > rozbitym tylem tylko polakierowana? Moge sie zalozyc o kazde pieniadze, ze taki
                                            > e
                                            > syt. sie zdarzaja i to dosc czesto.

                                            Owszem, z tego co wiem - zdarzają się. Jak wspomniałem parokrotnie, nie
                                            wypowiadam się w imieniu wszystkich dealerów wszystkich marek w Polsce. Na
                                            wydanie samochodu zalecam wzięcie miernika grubości lakieru aczkolwiek
                                            zaznaczam, iż czasami prosto z fabryki przyjeżdżają samochody z grubością
                                            lakieru ponad normę (i wcale nie były bite-uszkodzone).

                                            Pozdrawiam.
                                        • lucj Żaden autoryzowany warsztat..... 08.04.09, 09:12

                                          > 1. Autoryzowany zakład blacharsko-lakierniczy powinien mieć możliwości do
                                          > pomalowania danego elementu dokładnie tak jak robi to fabryka (odpowiednia
                                          > dozwolona grubość lakieru, określony wzór RAL koloru, oryginalne lakiery etc.).
                                          > Można to spokojnie wykonać, o ile lakieruje się element surowy (czyli nowy
                                          > fabryczny zderzak plastikowy, niemalowaną maskę). Oczywiście podkreślam kolejny
                                          > raz - nie ręczę za wszystkich dealerów, bo nie wszyscy mają odpowiednie
                                          > procedury wymuszone przez centralę i niektórzy faktycznie nie posiadają takiego
                                          > działu i naprawy blacharsko-lakiernicze zlecają podwykonawcom.

                                          Żaden autoryzowany a nawet nieautoryzowany warsztat nie jest wstanie pomalować samochodu tak jak robi to fabryka, chociażby z tego powodu że materiały używane w przemyśle do materiałów używanych w rzemiośle mają sie tak jak farba akrylowa do plakatówki. Nawet niezależne warsztaty blacharsko lakiernicze nie są wstanie pomalować tak jak fabryka chociaż wiele z tych warsztatów stosuje technologie o których ASO nawet nie marzy.
                                          • galtom Re: Żaden autoryzowany warsztat..... 08.04.09, 12:36
                                            lucj napisał:

                                            > Żaden autoryzowany a nawet nieautoryzowany warsztat nie jest wstanie pomalować
                                            > samochodu tak jak robi to fabryka, chociażby z tego powodu że materiały używane
                                            > w przemyśle do materiałów używanych w rzemiośle mają sie tak jak farba akrylow
                                            > a do plakatówki. Nawet niezależne warsztaty blacharsko lakiernicze nie są wstan
                                            > ie pomalować tak jak fabryka chociaż wiele z tych warsztatów stosuje technologi
                                            > e o których ASO nawet nie marzy.


                                            Zatem nowe auto z salonu z "recznie" malowanym elementem trzeba traktowac jak
                                            towar niepelnowartosciowy :-) Czyli jak sredno na auto wydaje sie ok. 50 tys. zl
                                            to majac do wyboru nowe za 50 lub z malowanym elementem po upuscie za 47 ktore
                                            bierzecie? :-)
                                          • panopticon82 Re: Żaden autoryzowany warsztat..... 08.04.09, 22:07
                                            > Żaden autoryzowany a nawet nieautoryzowany warsztat nie jest wstanie pomalować
                                            > samochodu tak jak robi to fabryka, chociażby z tego powodu że materiały używane
                                            > w przemyśle do materiałów używanych w rzemiośle mają sie tak jak farba akrylow
                                            > a do plakatówki. Nawet niezależne warsztaty blacharsko lakiernicze nie są wstan
                                            > ie pomalować tak jak fabryka chociaż wiele z tych warsztatów stosuje technologi
                                            > e o których ASO nawet nie marzy.

                                            Nie chcę się sprzeczać, ale podejrzewam, że nie byłeś w ASO w którym znajduje
                                            się profesjonalna, całkowicie izolowana komora lakiernicza a materiały użyte do
                                            lakierowania są tego samego pochodzenia co fabryczne. A takie ASO w Polsce istnieją.

                                            Oczywiście piszę o malowaniu surowego elementu, którego w tym przypadku nie
                                            będziesz w stanie odróżnić od fabrycznego.

                                            Pozdrawiam.
                                            • lucj Re: Żaden autoryzowany warsztat..... 08.04.09, 23:28
                                              panopticon82 napisał:

                                              > Nie chcę się sprzeczać, ale podejrzewam, że nie byłeś w ASO w którym znajduje
                                              > się profesjonalna, całkowicie izolowana komora lakiernicza a materiały użyte do
                                              > lakierowania są tego samego pochodzenia co fabryczne. A takie ASO w Polsce istn
                                              > ieją.
                                              >
                                              > Oczywiście piszę o malowaniu surowego elementu, którego w tym przypadku nie
                                              > będziesz w stanie odróżnić od fabrycznego.
                                              >
                                              > Pozdrawiam.

                                              A ty byłeś kiedyś w fabryce....i to nie na wycieczce sponsorowanej przez lokalne przedstawicielstwo danej marki. Bo ja byłem i to w kilku w różnych krajach i różnych marek. To co robi fabryka odbywa się w innych temperaturach szczególnie proces uszczelniania nakładania podkładów. Sam lakier nakładany jest elektrostatycznie itp. To zupełnie inny świat.... Co do "izolowanych" komór lakierniczych jest to podstawowe wyposażenie każdej lakierni.
                                              W wielu ASO też byłem i w wielu profesjonalnych warsztatach...
                                            • lucj Re: Żaden autoryzowany warsztat..... 10.04.09, 16:14
                                              panopticon82 napisał:

                                              > Nie chcę się sprzeczać, ale podejrzewam, że nie byłeś w ASO w którym znajduje
                                              > się profesjonalna, całkowicie izolowana komora lakiernicza a materiały użyte do
                                              > lakierowania są tego samego pochodzenia co fabryczne. A takie ASO w Polsce istn
                                              > ieją.
                                              >
                                              > Oczywiście piszę o malowaniu surowego elementu, którego w tym przypadku nie
                                              > będziesz w stanie odróżnić od fabrycznego.

                                              Sprzedawcy aut doskonale wiedzą jak duża jest różnica pomiędzy samochodem nowym i naprawianym. Każda część naprawiana lub wymieniona w serwisie nie jest już objęta gwarancją fabryczną niezależnie czy robi to "super" ASO czy fachowiec Mietek.
                                              • panopticon82 Re: Żaden autoryzowany warsztat..... 10.04.09, 19:28
                                                > Sprzedawcy aut doskonale wiedzą jak duża jest różnica pomiędzy samochodem nowym
                                                > i naprawianym. Każda część naprawiana lub wymieniona w serwisie nie jest już o
                                                > bjęta gwarancją fabryczną niezależnie czy robi to "super" ASO czy fachowiec Mie
                                                > tek.

                                                O czym Ty piszesz? Niezależnie od tego jaki element był naprawiany, jest objęty
                                                pełną gwarancją fabryczną - w Polsce, w Niemczech czy we Francji. Jedyny warunek
                                                - wszystko odbyło się w ASO i jest udokumentowane. Doskonale o tym wiem, bo
                                                sprzedaję samochody, a większej bzdury nie słyszałem (no chyba że odnosi się do
                                                Kia czy innych koreańskich marek - jak tam z gwarancją, nie wiem).
                                                • lucj Re: Żaden autoryzowany warsztat..... 11.04.09, 10:11
                                                  panopticon82 napisał:

                                                  > O czym Ty piszesz? Niezależnie od tego jaki element był naprawiany, jest objęty
                                                  > pełną gwarancją fabryczną - w Polsce, w Niemczech czy we Francji. Jedyny warune
                                                  > k
                                                  > - wszystko odbyło się w ASO i jest udokumentowane. Doskonale o tym wiem, bo
                                                  > sprzedaję samochody, a większej bzdury nie słyszałem (no chyba że odnosi się do
                                                  > Kia czy innych koreańskich marek - jak tam z gwarancją, nie wiem).

                                                  Sprzedajesz samochody a niewiele wiesz o ich naprawianiu. Gwarancja fabryczna to taka której koszty wykonania ponosi fabryka. Spróbuj zgłosić reklamacje na naprawę blacharsko-lakierniczą w innym serwisie ASO gdzieś w Polsce a nie w tym której tą naprawę wykonywałeś. Każda naprawa, wymiana części w serwisie powoduje utratę gwarancji fabrycznej a w zamian otrzymujesz gwarancje serwisu wykonującego wymianę i gwarancję producenta części a to już nie to samo co gwarancja fabryczna. Wielokrotnie temat sprawdzałem próbując wydębić od ASO poprawę wykonanej naprawy blacharsko-lakierniczej lub odszkodowanie za zniszczenie auta przez nieumiejętną naprawę samochodów firmowych. Serwisy ASO zazwyczaj udzielają rocznej gwarancji na wykonaną naprawę, serwisy Forda i dobre warsztaty blacharsko-lakiernicze udzielają 3-letniej gwarancji i tyle....
                                                  Ukrywanie faktu naprawy blacharsko-lakierniczej nowego auta ma pewne zalety, bo jeżeli się sprawa nie wyda to nabywca ma gwarancję fabryczną na całym samochodzie bez wyłączenia części naprawianych.
                                                  Też kiedyś pracowałem w serwisie ASO i też przechodziłem pranie mózgu o doskonałości ASO... uważaj zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne....
                          • josner Re: Nowe a jednak uzywane :-( 06.04.09, 07:54
                            kontik_71 napisał:

                            > gdy kupuje auto to:
                            >
                            > 2. Zdaje sobie sprawe, ze pewne czesci wyposarzenia sa montowane
                            > dopiero u dealera

                            To ciekawe co piszesz. Co takiego jest montowane już u dealera?
                            Dywaniki? :)
                            • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 06.04.09, 10:06
                              josner napisał:

                              > kontik_71 napisał:
                              >
                              > > gdy kupuje auto to:
                              > >
                              > > 2. Zdaje sobie sprawe, ze pewne czesci wyposarzenia sa montowane
                              > > dopiero u dealera
                              >
                              > To ciekawe co piszesz. Co takiego jest montowane już u dealera?
                              > Dywaniki? :)
                              >

                              Bez przesady :-)
                              1. Czesto sprzet audio
                              2. Np. Webasto
                              3. Dodatki ktorych chce klient a nie sa przewidzane przez prod. samochodu (np.
                              grille, osolony, itd)

                              Sporo mozna wymyslic :-) I dealer jesli sie z klientem dogada to to zamontuje -
                              ALE (zazywczaj jak sadze bo przeciez ktos za to placi) Klient o tym WIE ;-)
                                • galtom Re: Nowe a jednak uzywane :-( 10.04.09, 07:17
                                  dark.writer napisał:

                                  > I bardzo często się okazuje, że w niezawodnym aucie sypie się
                                  > właśnie tylko to, co diler zamontował... Dlatego takie małe w
                                  > narodzie zaufanie do ASO. A i gwarancja na rzeczy dłubane przez ASO
                                  > inna.

                                  Inna? Mozesz cos wiecej??? Nie mam w aucie nic od dealera wiec nie wiem jak jest
                                  z gwarancja (dywaniki sie nie licza).
                • ant777 Re: Nowe a jednak uzywane :-( 06.04.09, 07:46
                  galtom napisał:
                  >
                  > Ktos mial taki przypadek? Jak sie skonczyla sprawa?

                  Ja kiedyś przeczytałem o innym przypadku.
                  W miejscowym serwisie fiata ładnych pare lat temu klient zostawił
                  nowiutką Maree. Uczniowie zaczęli ujeżdzać wóz po placu, urwali
                  miskę olejową. Wrócił klient.
                  Serwis:- wymienimy miskę na nową
                  Klient: - nie, wymienicie wóz
                  W końcu sąd: - tak, kochani wymienicie wóz.
          • black_code Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:14
            lucynder napisał:
            . Po to są serwisy ASO aby z tymi ustekami walczyć.
            > Co do wymiany maski, na tym polega przewaga ASO nad panem Kaziem że ASO w serwi
            > sie ma samochody jednej marki a więc łatwiej im zamieniać części pomiędzy autam
            > i i szybciej lokalizują usterki. Na przykładzie maski, wymontowują nową maskę z
            > auta i do niej dopasowują klepane auto a pan Kaziu nigdy nie wie co jest bardz
            > iej krzywe.

            Nie jestem dzis czestym bywalcem ASO ale o ile wiem zdecydowana wiekszosc z
            nich naprawy blacharskie i lakiernicze zleca warsztatom niezaleznym - niezle
            przy tej okazji zarabiajac.
            Wydaje mi sie ze Polacy maja bledna swiadomosc na temat profesjonalnej
            obslugi technicznej w ASO .
            • galtom Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:17
              black_code napisał:

              > Wydaje mi sie ze Polacy maja bledna swiadomosc na temat profesjonalnej
              > obslugi technicznej w ASO .

              Rozwiniesz te mysl? :-)
              • black_code Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:32
                galtom napisał:

                > black_code napisał:
                >
                > > Wydaje mi sie ze Polacy maja bledna swiadomosc na temat profesjonalnej
                > > obslugi technicznej w ASO .
                >
                > Rozwiniesz te mysl? :-)

                A co tu rozwijac, kilka lat temu gdy mialem blizsza stycznosc z "mechanikami" z
                ASO oraz warsztatami mechaniki pojazdowej ci profesjonalisci z ASO mieliby
                problem zatrudnic sie w takim warsztacie nawet do podawania kluczy.I nie sadze
                ze do dzis wiele sie zmienilo.
    • legend3.2 Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:24
      A ja myślę, że Cię kantują i poprpstu fura u nich stoi bo nie wiedza
      jeszcze co wymienić. Do mitsubishi czekałem 7 dni na sprowadzenie
      części z holandii z centralnego magazynu, nie musiałem zostawiać
      fury. Za drugim razem czekałem 15 minut bo części które najczęściej
      się wymiania mają na stanie serwisu i myslę, że czujnik do nich
      należy.
      • galtom Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:32
        legend3.2 napisał:

        > A ja myślę, że Cię kantują i po prostu fura u nich stoi bo nie wiedza
        > jeszcze co wymienić. Do mitsubishi czekałem 7 dni na sprowadzenie
        > części z holandii z centralnego magazynu, nie musiałem zostawiać
        > fury.

        Ja tez nie musialem ale po cholere mi to pod domem jak jezdzic sie nie da bo nie
        wiadomo ile (jak szybko) sie jedzie - kto zaplaci za mandaty???

        Pozatym jak wspominalem wyzej - wlaczenie sie wspomagania przy 130km/h na
        autostradzie (jak wieje albo mijasz tiry) do fajnych nie nalezy - po cholere mam
        narazac siebie i innych?

        Tez bym sie spodziewal, ze cos takiego jak czujnik jest pod reka.


        Ja mysle, ze jakbym przyjchal autem bez gwarancji (czyli placa ja a nie Kia
        Motors wg. preferencyjnych stawek) to by mi od razu pol auta wymienili (wlacznie
        z komputerem) i tylko fakture pod nos podstawili.

        Widac Kia sie boi, ze ja Polak bedzie w konia robil i na wszelki wypadek od razu
        zaznacza, ze dopiero jak cos ulega dezintegracji to da to serwisowi :-)
      • jaki71 Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:41
        legend3.2 napisał:

        > A ja myślę, że Cię kantują i poprpstu fura u nich stoi bo nie wiedza
        > jeszcze co wymienić. Do mitsubishi czekałem 7 dni na sprowadzenie
        > części z holandii z centralnego magazynu, nie musiałem zostawiać
        > fury. Za drugim razem czekałem 15 minut bo części które najczęściej
        > się wymiania mają na stanie serwisu i myslę, że czujnik do nich
        > należy.

        A ja znam przypadek że goście z ASO nie mając części na stanie wymienili na czas
        sprowadzenia część z samochodu do "jazdy próbnej" ;) Pewności że nie był to
        samochód z salonu nie ma :) Ale przynajmniej klient odjechał sprawnym samochodem.
        Może to jest poszlaka co do maski?
        • swan_ganz Re: spoko.. Twoja Kia ma 7 lat gwarancji więc 30.03.09, 15:39

          > W zasadzie chyba im podziekuje - w koncu bede zdrowszy :-)

          no ba... :-) Nawet nie masz pojęcia o zbawiennym wpływie ruchu na
          nasze serce albo układ krwionośny; godzinami mogę o tym mówić..
          Koniecznie podziękuj tym chłopakom z serwisu....

          A przy okazji popatrz na społeczny punkt widzenia; wszyscy gnają po
          autostradzie w tych swoich blachosmrodach, zmęczeni, ze wzrokiem
          utkwionym martwo w jakiś punkt gdzieś daleko przed nimi a Ty
          spacerkiem posuwasz radośnie poboczem dając przykład zdrowego stylu
          życia... No i to piękno budzącej się wiosną przyrody, które
          kierowcom z oczywistych względów najczęściej umyka; czy da się
          przecenić taką wartość?

          Jeszcze raz więc; serdecznie podziękuj tym chłopakom z serwisu bo
          nikt tyle ile oni już zrobili to dla Ciebie nie zrobi :-)
          • galtom Re: spoko.. Twoja Kia ma 7 lat gwarancji więc 30.03.09, 15:47
            Biorac pod uwage taka filozofie serwisu (pewnie narzucona przez producenta)
            zastanawiam sie ile ta czesc z serwisu w niemczech bedzie firmowym transportem
            SZLA :-) (z naciskiem na ostatnie slowo!) :-)

            Ps. Dobrze, ze to tylko maly czujnik - jakby tak musieli ciagnac z niemiec
            skrzynie biegow... wiecie ile to wazy??? (pewnie dlatego 7 lat gwarancji - zeby
            wogole byli wstanie cos w jej ramach wymienic) :-)
            • swan_ganz Re: spoko.. Twoja Kia ma 7 lat gwarancji więc 30.03.09, 16:35

              > Biorac pod uwage taka filozofie serwisu (pewnie narzucona przez
              > producenta)

              jeśli pomoże Ci poczucie braku osamotnienia w swoich
              doświadczeniach, które teraz właśnie zbierasz to podam taki
              przykłady z centralnej Polski; w aucie syna mojego znajomego (Kia
              Carens) "popsuł się" elektryczny mechanizm opuszczania szyby....
              To popsuł się jest w cudzysłowi nie bez powodu; raz jest tak, że
              wszystko działa bez zarzutu a innym razem nie działa w ogóle i nie
              jest ta awarja - tak jak w Twoim przypadku - uzależniona od pogody
              :-)
              Panowie z nadarzyńskiego serwisu KIA MOTOR (:D) COMPANY przez dobre
              pół roku (bo na tyle wystarczyło cierpliwości) próbowali pomóc
              właścicielowi pojazdu ale nie dali rady zrobić tego skutecznie więc
              syn znajomego dał sobie spokój z tą usterką i nauczył się z nią żyć
              czego i Tobie szczerze życzę :-)

              Carpe Diem....
      • galtom Re: Kia = Żart 30.03.09, 15:49
        kjs40 napisał:

        > To jeszcze umyj auto karcherem i sprawdź czy się lakier nie złuszcza bo takie
        > coś ma pewna grupa właścicieli modelu Ceed.

        Dzieki za rade - jak tylko do mnie wroci to zrobie test.
        Tyle, ze nie wiem czy powinienem - jak bylem pierwszys raz w serwisie to Mily
        Pan powiedzial, ze to pewnie przez jzedzenie po mokrym. Jak ja ja teraz
        potraktuje i woda i cisnieniem to moze ulec biodegradacji - i 40 tys. zl pojdzie
        w odplyw :-)

        A ja sie balem kupowac uzywana Toyote :-)
        • pacanek_ten_prawdziwy Re: Do pechowego galtom`a 30.03.09, 18:11

          Hallo szczesliwcu !!!!!

          To i tak sie mozesz cieszyc ze nie kupiles Skody albo VW - tych tak nielubianych aut na tym forum !!!!!
          Majac super autko nie czujesz sie taki osamotniony towarzysko,jak my kierowcy w/w ludowozow !!!!
          Mozesz pojezdzic sobie do warsztatu ( autobusem,bo to cudo techniki stoi przeciez zepsute ) ,poznajesz coraz to nowych ludzi ,nowe historie dotyczace napraw .
          A ja biedak jezdzacy ludowozem jestem taki samotny , durne auto sie nie psuje ,nie moge odwiedzic mojego warsztatu , wysluchac przeroznych opowiesci !!!
          Nikt nie daje mi tej mozliwosci wyjazdu do Niemcowni po czesci !!!
          ( Zastanow sie nad tym i zaproponuj w warsztacie ze sam przywieziesz te czesci )
          Nie dadza mi tej mozliwosci wielotygodniowego oczekiwania w napieciu - przywiezli czy jeszcze nie ???
          Moje zycie zatraca powoli sens - jest takie monotonne !!
          Dlatego musze sie tu na forum wyzywac i podbudowywac duchowo .
          Ale nie trac nadzieji - kurzarbeit powinien sie w sierpniu skonczyc to napewno dostaniesz te czesci do twojego autka

          Pozdrawiam pacanek
          • panopticon82 Re: Do pechowego galtom`a 06.04.09, 21:20
            Nie przesadzałbym tak z bezawaryjnością samochodów VW, Skody czy Seata. Fabia
            ojca zaczęła psuć się po 20 000 km, Cordoba kuzyna nie miała nawet pół roku jak
            musiała zacząć odwiedzać serwis. I jeszcze nie skończyła :)
            • galtom Re: Do pechowego galtom`a 07.04.09, 19:40
              panopticon82 napisał:

              > Nie przesadzałbym tak z bezawaryjnością samochodów VW, Skody czy Seata. Fabia
              > ojca zaczęła psuć się po 20 000 km, Cordoba kuzyna nie miała nawet pół roku jak
              > musiała zacząć odwiedzać serwis. I jeszcze nie skończyła :)

              Dlatego kupuje sie japonskie auta :-)
                • galtom Re: Do pechowego galtom`a 08.04.09, 07:14
                  panopticon82 napisał:

                  > > Dlatego kupuje sie japonskie auta :-)
                  >
                  > Z japończyków tylko Mitsubishi ;)

                  Moje doswiadczenue mowi Toyota:

                  2xCamry - 6 lat - 0 awarii
                  Avensis - 4 lata - 0 awarii
                  Corolla - 3 lata - 0 awarii
                  teraz Previa od prawie roku - narazie wymienilem olej, filtry, itp (czyli to co
                  w tych powyzej)
                  Toyoty w rodzinie - podobne odczucia - kazdy jezdzil wczesniej jakas marka i
                  zawsze jakos tak sie zdazylo, ze kiedys nie zapalilo, zgaslo po drodze i nie
                  ruszylo, cos wznego (motor) padlo, itp... a w Toyotach cholera nic... jezdzisz,
                  jezdzisz, juz patrzysz na auto i ci sie niedobrze robi :-) ale prawa jest taka,
                  ze zamieniac nie ma po co a jak juz naprawde musisz bo masz jej tak (z nudow
                  dosc) to kupujesz ina Toyote :-)

                  Nie rzuca sie w oczy, nie kluje, a ma na pokladzie wszysto co potrzebne :-)
                  • panopticon82 Re: Do pechowego galtom`a 08.04.09, 21:50
                    > Nie rzuca sie w oczy, nie kluje, a ma na pokladzie wszysto co potrzebne :-)

                    Wszystko co potrzebne i musisz za to dużo dopłacić. I fakt, nie rzuca się w oczy
                    - nowa Avensis jeszcze brzydsza niż starsza, Verso stylistycznie również
                    nieudana, Ravka przegrywa w testach nawet z Fordem Kuga (lol), Corolla tylko w
                    wersji sedan, IQ małe gówienko za 50 tys. zł. Jedynie Yaris jako tako w
                    segmencie B. Hmm, nic dodać nic ująć ;)
                    • galtom Re: Do pechowego galtom`a 09.04.09, 07:52
                      panopticon82 napisał:

                      > Wszystko co potrzebne i musisz za to dużo dopłacić. I fakt, nie rzuca się w ocz
                      > y

                      Ja z zalozenia nie kupilbym nowego auta :-) Zadne nie jest warte tych pieniedzy
                      ktore chce za nia dealer!!! (bez wzgledu na marke)
                      Pozatym nie mam zaufania do salonow!

                      1. Jak kupuje uzywane to sie licze z mozliwoscia tego, ze wtopie (choc jeszcze
                      udalo mi sie nie). Gdybym wydal kase na nowe auto i okazaloby sie ze cos jest
                      nie tak to chyba by mnie szlag trafil - a tak luz :-)
                      2. Kilkuletnia Toyota jezdzi z reguly lepiej niz nowa (nawet T. sie psuja wiec
                      lepiej, zeby naprawil ja I-szy wlasciciel)
                      3. Co do obcecnych modeli - za kilka lat beda tansze to i bardziej Ci sie beda
                      podobac :-)
                      • swan_ganz Re: Do pechowego galtom`a 09.04.09, 11:19

                        > 3. Co do obcecnych modeli - za kilka lat beda tansze to i
                        > bardziej Ci sie beda podobac :-)

                        to niemożliwe bo wrażenia estetyczne są "bezcenne"; kasa nic do tego
                        nie ma... Toyoty są po prostu brzydkimi, nudnymi aż do zrzygania
                        samochodami i ciekawe jak nisko muszą spaść im słupki sprzedaży by
                        wreszcie pogonili oni te swój dział projektantów na drzewo....
                        Przecież niezawodność wcale nie wymusza projektowania koszmarków
                        ulicznych, tak? Da się pewnie zrobić samochód i niezawodny i ładny..
                        -
                        Swan
                        ** Just say no to drug reps **
                        nofreelunch.org/
                        • galtom sa auta ladne i sa takie ktore podobaja sie innym 09.04.09, 13:24
                          swan_ganz napisał:

                          > Przecież niezawodność wcale nie wymusza projektowania koszmarków
                          > ulicznych, tak? Da się pewnie zrobić samochód i niezawodny i ładny..

                          Wszystko to jest kwestia gustu oczywiscie :-) Zgadzam sie, ze nie sa to
                          najpiekniejsze auta na ulicy (szczegolnie starsze modele byly wyjatkowo
                          bezplciowe - jak zreszta wszystkie auta japonskie do ok 2000 r. - z drobnymi
                          wyjatkami) ale nie sa tez najgorsze.
                          Auris (ja osobiscie nie lubie malych aut) nie jest zly - podoba mi sie bardzej
                          niz Megane czy Lancer Hatchback (to jest dopiero koszmarek).
                          Toyota 4Runner jest ladniejsza niz jakikolwiek aktualnie sprzedawany Jeep
                          (kiedys wzorzec), Previa III generacji ladniejsza niz MPV europejskie.

                          Popatrz na wyglad "koreanskich Chevroletow", popatrz jak "sliczna" jest Kia
                          Soul, jak cudownie wyglada nowe L200, itd... Kazda marka ma ladniejsze i
                          brzydsze modele i nie sadze, zeby Toyota jakos sie wyrozniala. Nowa (poprzednia
                          zreszta tez) Avensis jest piekna w porownaniu z P. 407 (a 406 wygladala super).

                          Ale... to wszystko kwestia gustu :-)
                          • panopticon82 Re: sa auta ladne i sa takie ktore podobaja sie i 09.04.09, 20:21
                            Auris może i nie jest koszmarkiem, ale Renault trzeba przyznać, że nareszcie
                            zaczęli projektować auta miłe dla oka. Moim zdaniem nowe Megane jest o wiele
                            ładniejsze od Auris.

                            Nowa Avensis piękna? Peugeot ostatnio przesadza w swojej stylistyce, ale 407 o
                            wiele ładniejsza. Avensis jest po prostu brzydka i racją jest, że Toyota po
                            pierwsze robi brzydkie i nudne samochody a po drugie to mit, że Toyoty są
                            jednymi z najmniej awaryjnych samochodów. Odsyłam chociażby do raportu Dekry
                            2009, gdzie w ogólnym rankingu Toyota była dopiero na 3. miejscu ze swoim Aygo,
                            przegrywając nawet z powszechnie uważanym za awaryjne Renault (Clio III).
        • rraaddeekk Re: Kia = Żart 30.03.09, 23:21
          Z serwisem Toyoty też nie jest kolorowo.
          Nic nie mają na miejscu.
          Koledze wybili szybę boczną, to czekał na sprowadzenie 2 tygodnie.
          Niby tak popularny model (corola).
    • lronia Re: Kia = Żart 09.04.09, 08:46
      Po prostu zmień serwis, tam pracownicy szefowi grają na nerwach, są wewnętrzne
      rozgrywki kosztem klienta.

      Przy odbiorze auta sprawdź go porządnie, bo może już połowę lepszych elementów
      wykręcili.
      Może nic nie robią aby auto tam systematycznie przyjeżdżało jako nowa dostawa
      brakujących aktualnie elementów??

      Zmień serwis, to powinna być szkoła- ucz się na cudzych błędach
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka