galtom
30.03.09, 12:40
Hej,
Tak się złożyło, że Kia Picanto (r. 2008 w nowej budzie) stała się jednym z
samochodów z których korzystam na codzień (tzn. miałem korzystać).
Aktualny przebieg - 35xx km.
Pierwsza awaria - prędkościomierz i wspomaganie kierownicy (dość mocne,
elektryczne) włącza się i wyłącza kiedy chce. W czasie jazdy, na postoju, itd.
Z reguły w czasie jazdy prędkościomierz nie działa a wspomaganie wręcz przeciwnie.
Wydawało mi się, że to w sumie drobiazg (drobna usterka) - jeden dzień w
serwisie i już - o ja naiwny!!!
Pierwsza wizyta - problem - serwis nie może naprawić auta bo NIE JEST
ZEPSUTE!!! tzn. trochę jest, ale jest też trochę dobre. Pan w serwisie
poinformował mnie, że auto owszem przyjmą i zobaczą co się dzieje (bo to chyba
przez to, że jeździłem jak padał deszcz!!!) ale nic wymienić nie mogą dopóki
całkiem się nie zepsuje. Trudno...:-( będę się starał unikać wody na drodze.
Na moje pytanie w jakich warunkach auto może jeździć Pan nie zareagował - może
nie usłyszał?
Na drugi dzień odebrałem naprawione auto - HURA!!!!
Druga wizyta - 2 dni później problem powrócił - syt. bez zmian.
Znów sugeruję, że może uszczelnianie (cokolwiek uszczelniają) silikonem to za
mało i, że może jednak (w końcu auto prawie nowe) dałoby się coś wymienić -
może choć wtyczkę??? NIE - znów ta sama informacja - oni tak nie mogą bo nie
jest zepsute.
2 dni później odebrałem auto - HURA!!!!
Trzecia wizyta - całość odbyła się jak wyżej - z tym, że ja zaczynam być już
lekko zdenerwowany (i rozbawiony jednocześnie - bo to jak w skeczu - Ile
traktor ma kół???)
Panowie mnie zapewniają, że teraz to już na pewno będzie dobrze, itd... a ja
słyszę między nimi rozmowę
- A nie możemy z jakiejś innej wykręcić?
- Nie da rady - nasza firmówka to starszy model a na serwisie takiej nie mamy.
Oj.... gdyby się okazało drodzy forumowicze, że Wasza Kia Picanto nagle
"zachoruje" na licznik (a korzystacie z jednego z serwisów na Śląsku) to może
macie mój czujnik a ja Wasz! :-)
Przy okazji... tenże serwis Kia sprzedaje także auta innej marki - i co się
dzieje w czasie mojej wizyty Punk obsługi serwisowej jest w salonie sprzedaży).
Dwóch Panów w "mundurach" serwisantów wchodzi do salonu z maska. Odkręcają
druga ze stojącego w salonie auta (uderzając nie przy okazji o drugie auto
obok), zakładają maskę która wnieśli i wychodzą ze zdjęta... hmmm.....
zaznaczam, ze wszystkie auta w salonie są opisane jako nowe, itd... hmmm.....
Czwarta wizyta (w ostatni poniedziałek). Serwis doszedł jednak do wniosku, że
czas przestać sobie żartować i czas wymienić czujnik - HURA!!!!! Auto już
prawie gotowe???? NIE :-)
Dziś zadzwoniłem zapytać co słychać... i co słychać? Nic.
Nie wiadomo kiedy auto będzie gotowe bo czujnik trzeba ściągnąć z głównego
magazynu części. Zamówienie zostało złożone w zeszłym tygodniu i teraz jedyne
co można zrobić to czekać (nie da się sprawdzić na jakim etapie jest
realizacja takiego zamówienia).
A teraz najlepsze - Gdzie jest ów magazyn części???
W Niemczech!!!!
Tak więc zanim zdecydujesz się drogi forumowiczu kupić nowe auto marki Kia
zastanów się - bo może się okazać, że na wymianę oleju też trzeba będzie
jechać do Berlina?
Pozdrawiam!