Dodaj do ulubionych

Toronto proszę o odpowiedź

18.01.07, 12:31
Witam, niedługo mam zamiar ubiegać się o wizę do Kanady (narazie turystyczną)
jechałbym tam do przyszłego szwagra mojego brata, mieszka tam chyba 8 lat,
stara sie o obywatelstwo.Prowadzi wlasną firmę (przeprowadzki)powiedział,że z
pracą nie ma problemu, ale co miał na mysli tego nie wiem.
Podstawowe pytanie: ile powinienem zarabiać ,żeby w miarę godnie i
samodzielnie żyć w Toronto? Czy 27 letni singiel z Warszawy przyzwyczajony
raczej do "miłego spędzania wolnego czasu" ma po co tam jechać?Na obecnej
pracy w Polsce nieżależy mi wcale (spec.do sprw. ekon. - tragiczne
wynagrodzenie).Wykształcenie wyższe (marketing),chociaż to napewno nie ma tam
znaczenia pozatym mój poziom j. angielskiego napewno niewystarczający na
obecną chwilę do podjęcia pracy umysłowej.Bardzo dziękuję za każdą odpowiedź
i pomoc - pozdrawiam wszystkich forumowiczów smile
Obserwuj wątek
    • sylwek07 Re: Toronto proszę o odpowiedź 18.01.07, 13:04
      Bo mial racje ze nigdzie nie ma problemow z praca ale zapytaj sie jego ile bys
      zarobil i jaka prace bys mogl dostac i wtedy dostaniesz odpowiedz.
      A oprucz to co umiesz robic ?pamietaj ze pracujac na wizie turystycznej kokosow
      nie zarobisz no chyba ze ten Szwagier by Ci pomogl.
      "Miłość i przyjażń wzmacniają poczucie bezpieczeństwa"
    • za_morzem "zabawa" w kanadzie... 18.01.07, 21:09
      jesli szwagier ma firme przprowadzkowa to mowiac "praca" pewnie mial na mysli
      "dzwiganie mebli".

      w warszawie bedziesz mial 10 razy wiecej "fanu" ze znajomymi i dziewczynami niz
      w toronto. to sie porownuje jak 10 do 1.
      choc i tak toronto bedzie topem jesli chodzi o rozrywke w kanadzie. zdaje sie w
      samym miescie masz kilka polskich klubow (jesli to cie akurat kreci), w innych
      miastach kanady (vancouver, edmonton, jakies inne saskatony) takie "kluby" to
      cos w stylu remizy strazackiej ze smutnymi panami zasypiajacymi nad kieliszkami
      wodki.
      na zabawe z kanadyjskimi dziewczynami za bardzo nie licz, bedziesz jedynie
      sfrustrowany.

      jesli chcesz potraktowac to turystycznie/zapoznawczo to warto przyjechac,
      poduczyc sie jezyka, miec doswiadczenie "zobaczenia kanady".
      wiec jesli nie chodzi ci o odkladanie kasy (zreszta ile jestes w stanie odlozyc
      pracujac za powiedzmy 15$/h?. 1000 zeta na miesiac?) i o zabawe z lokalnymi
      pannami to wal jak w dym!!!
      • ponton Re: "zabawa" w kanadzie... 19.01.07, 00:59
        Zacznij od www.toronto.com tam masz liste klubow i barow, wszystko co ci trzeba
        na poczatek. Polecam moj teraz jakis czas ulubiony Fluid. Enterteinment
        District jest zawsze full busy tak do 3-4 nad ranem, potem sa after parties jak
        masz jeszcze stamina. Praca u szwagra brata to chyba platna pod stolem bo jako
        turysta nie mozesz pracowac. Toronto jest the best for singles, lepsze od New
        York albo LA ale gorsze od Chicago i SF. Z Europy znam Berlin, Amsterdam,
        Madrid, Barcelona i Lisbon. To tylko Barcelona i Berlin sa lepsze. Good luck,
        have fun!
        • gawo Re: "zabawa" w kanadzie... 19.01.07, 14:17
          Zdecyduj sie Ponton czy piszesz po polsku czy po angielsku.Taki tekst jak zywo
          przypomina mi typowych Polaków w Toronto czy Mississaudze co to pytają "czy ich
          kara stoi jeszcze za kornerem" albo do dziecka - " porajduj sobie Tomuś na
          bajku"
          • ponton Do Gawo 19.01.07, 17:00
            gawo napisał:

            > Zdecyduj sie Ponton czy piszesz po polsku czy po angielsku.Taki tekst jak
            zywo
            > przypomina mi typowych Polaków w Toronto czy Mississaudze co to pytają "czy
            ich
            >
            > kara stoi jeszcze za kornerem" albo do dziecka - " porajduj sobie Tomuś na
            > bajku"

            Ja pisze po polsku tak jak umiem. Urodzilem sie w Kanadzie i moi rodzice bardzo
            sie starali zebym mowil i pisal po polsku. Czasem robie bledy. Bede wdzieczny
            jak mi je bedziesz korygowal bo ja sie ucze cale zycie. Pozdrawiam Ciebie
            bardzo serdecznie i zycze Tobie bardzo dobrego weekendu.
          • gryfion Gawo - głupio wyszło? 21.01.07, 22:19
            Widzisz Gawo, niechcący wyszedłeś na "gniota". Nie znasz Człowieka, (naszego Ziomala co się stara) ale od razu lejesz po oczach. Ja rozumiem - Twój opis Polaczków za granicą często się sprawdza, ale można też trafić jak kulą w płot.

            Poczujesz się i przeprosisz, czy mamy to zrobić za Ciebie?
        • za_morzem Re: "zabawa" w kanadzie... 20.01.07, 08:18
          toronto lepsze od ny, la i amsterdamu?
          wow.
          musze sie tam wybrac.
          jednak istnieje kanada korej nie znam.
          gdyby ktos powiedzial to o vancouver pozostawalo by sie tylko rozesmiac.

          swoja droga to trzeba pogratulowac twoim rodzicom zaparcia w nauczaniu ciebie
          polskiego.

          to rzadko sie zdarza.
    • syswia Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 05:22
      Ja na Twoim miejscu przyjechalabym turystycznie rozejrzec sie, a potem na
      stale. Przez te kilka lat podszkolilabym angielski. Po przyjezdzie szukalabym
      pracy w marketingu - w uslugach finansowych. Jestem wlasnie na etapie zmiany
      pracy - wlasnie w uslugach finansowych i interesuje mnie marketing. Jest bardzo
      duzo ofert dla kogos takiego jak ja - z kilkuletnim doswiadczeniem tutaj. I nie
      daj sobie wmowic, ze polskie wyksztalcenie sie nie liczy - bzdura!!! Juz nie od
      jednego potencjalnego i doszlego pracodawcy uslyszalam, ze jest pod wrazeniem
      mojego wyksztalcenia...
      Prace w firmie przeprowadzkowej traktowalabym jako konieczna na poczatku - ale
      tymczasowa. Bardzo tymczasowa.
    • schtetke Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 09:38
      Wielkie dzięki za wasze posty.Nastroiły mnie znacznie bardziej optymistycznie
      do całego przedsięwzięcia (zwłaszcza po tym co czytałem tutaj wcześniej).
      Mam nadzieję,że wrazie jakiś wątpliwości i pytań będe mógł się jeszcze do Was
      zwrócić o pomoc i radę smileZdaję sobie sprawę,że na wizie turystycznej "kariery"
      nie zrobię smile ale chcę najpierw zobaczyć jak to wszystko wygląda na miejscu.W
      kraju nic mnie nie trzyma,pozatym potrzebuję odmiany.Byłem w róznych dziwnych
      krajach, ale zawsze jako turysta i nigdy nie myślałem o dłuzszym pobycie i
      pracy za granicą - ale teraz jakoś to we mnie dojrzało i chciałbym spróbować...
      Jeszcze raz dzięki za odpowiedzi,Pozdrawiam gorąco!!!
      • bibliotekarz76 Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 16:23

        Powtórzę tylko to co napisali już inni. Praca jest, ale oczywiście zdecydowanie
        odradzałbym jakiekolwiek formy nielegalu. Odpowiedzieć na Twoje pytanie o
        zarobki trudno, bo kazdy ma inne potrzeby - wydaje mi się że za $2000
        miesięcznie można spokojnie przeżyć bez wbijania zębów w tynk.

        Nie mogę sobie odmówić nawiązania do kategorycznej wypowiedzi za_morzem na temat
        fanu w Warszawie i Toronto... smile Nie wiem ile lat mieszkałeś w Warszawie (ja
        20), ile lat w Toronto (ja 3); jeśli dobrze pamiętam, obecnie mieszkasz w BC (ja
        w Toronto).

        Ilość miejsc gdzie można się zabawić jest w Toronto nieporównywalnie większa
        (chociażby z tego prostego powodu że to większe miasto), z takim plusem że
        Toronto oferuje dużo większą różnorodność i rozpiętość cen. Takich miejsc jak
        Queen albo długie odcinki Bloor St. (puby, restauracje, bary itd. only) w
        Warszawie po prostu nie ma.

        Nie rozumiem też dlaczego rozciągasz swoje niepowodzenia z Kanadyjkami na całą
        populację. Pracowałem i pracuję z wieloma dziewczynami urodzonymi w Kanadzie, i
        nie zauważyłem u nich ani niechęci do przyjemnego spędzania czasu, ani żadnej
        niechęci do chłopaków (choć - ze względu na stan cywilny - nie na własnym
        przykładzie smile

        Widzę ponadto że masz świetne rozeznanie w klubach polonijnych smile Zastanawiam
        się, jeśli masz tak wielką potrzebę spędzania czasu z Polakami, to czemu
        wyjechałeś z Polski?...

        Jestem też pod wrażeniem postu Syswii, która nawet starała się odpowiedzieć na
        pytanie zawarte w poście, ale ostatecznie skromność zwyciężyła i udało się jej
        napisać głównie o sobie.

        Bibliotekarz

        • syswia Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 16:58
          Och daruje sobie te uszczypliwosci Bibliotekarzu. Pytajacy ma podobne
          wyksztalcenie do mojego. Gdyby pytal sie o prace dla bibliotekarza odeslalbym
          go do Ciebie... naturalnie.
          Pisze o wlasnych doswiadczeniach z prostej przyczyny - nie lubie
          generalizowania. Oczywiscie - nie musisz czytac, jesli Cie draznia moje
          wypowiedzi. Krotka pilka.
          • bibliotekarz76 Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 17:20

            To prawda, możemy czytać albo nie i odpowiadać albo nie. Istota demokracji smile
            Wybacz, ale wydaje mi się że Twoja i jego sytuacja są diametralnie różne - nie
            widzę zatem sensu porad typu "dla osób z kilkuletnim doświadczeniem jest dużo
            ofert" (chyba że mamy potrzebę dopisania "takich osób jak ja"...). Jemu - jak
            oboje zdajemy sobie z tego sprawę - na tym etapie potrzebne są zupełnie inne
            informacje.

            Bibliotekarz
            • daredevil1 Jazdaaaa 19.01.07, 17:43
              pomijajac niektorych (za_morzem) to reszta chyba na mozg sie z chu..em zamienila.

              stary, jaka zabawa, w Kanadzie?? zapomnij, tu sie zap1erdala od niewidim- do
              niewidim, szwagier cie zapewne przechebluje porzadnie, ze nie bedzie ci sie
              chcialo wyjsc nawet do kibla.

              A propo zabawy, tudziez klubow. Wiem, jaki masz obraz dyskotek z Pl, pelna sale
              (czesto czysta i zrobiony ze smakiem klub), dziewczyny elegancko ubrane, ladne,
              slowianskie rysy, szanujace sie. Podbijasz, gadka szmatka, elo elo i juz
              siedzicie razem pijac Zywca za...5zl. Z beczki!Pieknie jestsmile

              Obrazek tutaj:
              Wchodzisz do klubu (prawdopodobnie pojdziesz do polskiej dyskoteki w Miss.) wiec
              pomijam kluby typu 107(okrutnie brudny, zaniebdany, speluniarski szajs z
              mlodocianymi lachociagami )przy Dixie, oraz downtown core (pelno Asians,
              zadufanych niskopodwoziowych kanadyjek i cwelikow kanadoli probujacych byc cool
              wygladajacych jak spedalone leszczyki).

              A wiec, masz do wyboru Fregate (raczej restauracja, mala salka, kilku koksow
              aspirujacych wygladem do wyzej wymieniopnych pedalkow, laski to skrzyzowanie
              polskiej suki robiacej lody na tylach dyskoteki w Pizdzikowie dolnym a
              nietykalnej damesy ktora mierzy wpierw zawartosc twego portfela, a pozniej
              dopiero gada).
              Nastepnie masz Atrium, w sumie fajna mordownia w piwnicy, gdzie mozesz dostac w
              ryj ale mozesz tez wp1erdolic komus dajac upust frustracji z bycia na tym
              zadupiu swiatawink Znajac zycie, trafisz do ktorejs z tych dwoch, po czym (po
              kilku nieudanych podejsciach) sam sobie odpowiesz, ze zycie ludzi tutaj to
              obluda, w ktorej polacy ugrzezli nie chcac przyznac sie ze ich zycie to
              wegetacja w hardcorowym zapieprzu po 16h/dobe kladac plytki albo robiac za
              smieszne stawki okrojone podatkami w tej tax'landii.

              Nikt na pewno nie przyzna Ci sie, ze popelnil blad wiec beda zachwalac jakkie
              to zycie pelne wygod wioda (dochodzac do jako takiej normalnosci po 10 latach
              tyrania podnad ludzkie zycie, a teraz splacajac kredyty na dom podszyty wiatrem
              za 300 k $ i 2 auta, bo polaczek musi przyszpanowac przed rodakiem i familia w Pl).

              acha, zapomnij o dupcingu ziomus, (patrz punkty wyzej, bo porzadne i normalne
              laski w CAN to towar deficytowy, a te co wygladaja jako tako, sraja wyzej niz
              dupe maja).

              Pozdro

              P.S
              sram na posty ktore przeciwko mi napisza kolejny hipokryci, wsadzcie se je w
              du.e, ja staram sie nakreslic REALNY obraz zycia w CAN.
              • bibliotekarz76 Re: Jazdaaaa 19.01.07, 17:56

                Na temat polskich klubów chętnie bym się wypowiedział, ale nigdy w żadnym nie
                byłem smile Nie przyszło ci nigdy do głowy żeby spróbować czegoś poza polskim
                gettem?...

                Obłuda w której tu ugrzęzłem spowodowała wegetację w której jesteśmy z żoną
                średnio 30% na plusie w ujęciu miesięcznym smile Przez skromność nie wspomnę że ja
                np. pracuję 21 godzin tygodniowo smile Skoro twierdzisz że po 10 latach jeszcze mi
                się poprawi, to przyjmuję tę perspektywę z zadowoleniem smile

                < ja staram sie nakreslic REALNY obraz zycia w CAN.

                No popatrz, taki długi post napisałeś a i tak ci nie wyszło...

                Bibliotekarz
            • syswia Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 18:10
              To, co kazdemu emigrantowi jest potrzebne - to dlugoterminowy plan dzialania -
              do tego przydaja sie przyklady cudzych doswiadczen, a nie "elokwentne"
              wynurzenia. 4 lata temu bylam w takiej samej sytuacji jak Pytajacy. Dzis jestem
              w innym miejscu - jesli komukolwiek moze pomoc moja opinia i moje doswiadczenia
              to sie nimi podziele. W przeciwienstwie do Ciebie cos wiem na temat rynku
              pracy, ktory interesuje autora watku (albo moglby interesowac z racji
              wyksztalcenia i doswiadczenia).
              • bibliotekarz76 Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 18:34

                > To, co kazdemu emigrantowi jest potrzebne - to dlugoterminowy plan dzialania

                Syswia, on jeszcze nawet nie złożył papierów a ty mu opowiadasz o kilkuletnim
                doświadczeniu?... Twoje doświadczenia będą dla niego BARDZO przydatne (zero
                ironii), ale te z pierwszego roku, z pierwszych kroków. Skąd my w ogóle możemy
                wiedzieć co się będzie działo w którymkolwiek sektorze za 5-10 lat?

                Bibliotekarz

          • ertes Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 17:22
            Syswia, ten typek tak juz ma. Typowy neofita kanadyjski ktory nalozyl sobie na
            oczka rozowe okulary gdyz tak naprawde do konca nie jest pewien tego co robi.
            Co smieszne to ze taki za_morzem chociaz dosc monotematyczny i nieszczesliwy ma
            duzo ciekawsze teksty niz ten powyzej pseudo inteligent.

            Syswia, nie zwracaj uwagi na takich, Twoje posty z reguly naleza do najciekawszych.
            • bibliotekarz76 Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 17:44

              Wrócił mój ulubiony poeta ertes! smile Widzę że znowu musisz się przymilać do
              innych żeby mi podskoczyć? Samemu strach? smile))

              < nie jest pewien tego co robi

              Jak to nie? Jestem granitowo pewnien - napawam się twoimi... to będzie bardzo na
              wyrost, ale niech tam... przemyśleniami smile))

              Widzę że znajdujesz przynajmniej ukojenie (więcej, niż ukojenie radość!) w
              tekstach kolegi za_morzem? Czy to dlatego że uważasz go za nieszczęśliwego? smile
              To rozumiem czemu moje wywołują u ciebie taką nerwowość...

              Bibliotekarz

              • ertes Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 18:05
                Facet jestes podwojny balwan. Teksty masz prostacko-wiesniackie.
                A poza tym masz typowo meski zawod: pani bibliotekarka...hehe

                Widzisz syneczku, ja nie ukrywam ze lubie trzasnac i prasnac kogos po gebie
                chamskim tekstem. Po prostu to robie.
                Ty natomiast pseudointeligencka gnida udajaca niewiadomo kogo jedyne co potrafi
                przysrac Syswii prostackim tekstem. Tylko buc taki jak ty o przerosnietej
                amnbicji pani bibliotekarki z Moniek nie potrafi zauwazyc ze akurat ta babka ma
                duzo ciekawego do powiedzenia.
                Ponial? A teraz won przekladac ksiazki.
                • bibliotekarz76 Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 18:23

                  < podwojny balwan
                  < prostacko-wiesniackie
                  < pseudointeligencka gnida
                  < buc taki jak ty o przerosnietej amnbicji

                  O, tu musze przyznać że mnie rozczarowałeś... obrażało mnie w internecie mnóstwo
                  osób, ale jeszcze nikt tak nieudolnie! Nie wiem... pomóc jakoś? smile))

                  < ja nie ukrywam ze lubie trzasnac i prasnac kogos po gebie chamskim tekstem

                  Uważaj, zdradzę ci tajemnicę: nie ma znaczenia czy ukrywasz czy nie, twoje
                  obycie i elokwencja i tak wyłażą na wierzch... Chociaż nie powiem żeby był to
                  specjalnie elegancki widok smile

                  Korespondujemy sobie ertes już chyba ponad rok, a odkrywcza myśl żeby
                  podebatować o moim zawodzie wpadła ci do głowy dopiero teraz? smile Hm, widzę dwie
                  możliwości: albo ów intelektualny wysiłek zajął ci jakieś 16 miesięcy (co się
                  wydaje dziwnie prawdopodobne...), albo w desperacji próbujesz się przykleić do
                  czegokolwiek, i to jest jedyna rzecz która ci przyszła do głowy smile))

                  Ja tam swój zawód bardzo lubię, gdybym nie lubił miałbym pewno inny nick smile

                  < udajaca niewiadomo kogo

                  Widzisz, to jest ta różnica pomiędzy nami... ja mam ten komfort że nikogo nie
                  musze udawać smile

                  Bibliotekarz

                  • ertes Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 18:50
                    >Obłuda w której tu ugrzęzłem spowodowała wegetację w której jesteśmy z żoną
                    >średnio 30% na plusie w ujęciu miesięcznym

                    Prosze jak kolezka sie samookreslil. Jakby mial 30% mniej to juz inaczej by
                    widzial Kanade.

                    I jak to sie ma chlopcze to twojego komentarza pod postem Syswii? Skorzystaj z
                    mojej rady i zabierz sie za przekladanie ksiazek gdyz tutaj po raz kolejny
                    zrobiles z siebie durnia.
                    • bibliotekarz76 Re: Toronto proszę o odpowiedź 19.01.07, 19:03

                      <zrobiles z siebie durnia

                      Jak to ertes, to wszystko na co cię stać? smile)) Nie dość że marne te inwektywy
                      to jeszcze wciąż te same trzy na krzyż...

                      < Jakby mial 30% mniej to juz inaczej by widzial Kanade.

                      Sama prawda smile Gdybym musiał do mojego pobytu dokładać, to zdecydowanie
                      patrzyłbym na ten kraj mniej przychylnie smile

                      > I jak to sie ma chlopcze to twojego komentarza pod postem Syswii?

                      Nijak, bo ta wypowiedź nie była skierowana do niej tylko do kogoś innego smile Ale
                      jestem dziwnie spokojny że ty wyśledzisz jakąś relację smile))

                      < zabierz sie za przekladanie ksiazek

                      Nawet gdybym chciał, to nie miałbym sumienia odbierać zajęcia page'om smile

                      Bibliotekarz

        • za_morzem specjalisci od "singlowego" zycia w kanadzie... 19.01.07, 20:33
          czyli matki z dziecmi i mezowie polkom...



          jesli chodzi o "szczescia" i "nieszczescia" to sugerowallbym kazdemu zajecie sie
          swoim wlasnym...

          zlosliwosci co do polskich hali... dajmy sobie z tym spokuj, kazdy z nas byl tam
          raz czy dwa, wystarczajaco wiele razy aby sobie wyrobic opinie...

          co do zabawy...
          tak sie sklada ze w obu miejscach wymienionych przez ciebie (wawa i kanada)
          mieszkalem dluzej.

          i musze ci powiedziec ze wedlug mnie kluby warszawskie bija o niebo
          vancouverskie (nie znam toronckich wiec moge jedynie oceniac je na zasadzie tego
          co widzialem w calej kanadzie), wystrojem, klimatem, luzem. w warszawie
          znajdziesz mnostwo bardzo ciekawie zaprojektowanych, zaadoptowanych off
          mainstream miejsc gdzie schodza sie intertesujacy, nietuzinkowi ludzie. czesto
          organizowane sa imprezy artystyczne, koncerty jazzowe itp.
          chocby knajpa w starej piekarnii, fabryka trzciny, cala kamienica na starym
          miescie przerobiona na pub. miejsca maja bardzo ciekawa stylistyke, widac duza
          fantazje i reke architektow wnetrz.
          w vancouver miejsca ktore znam to cos albo ala sports bar, mosiezne rurki,
          boazeria telewizyjne monitory albo miejsca nowoczesne czyli boazeria zamieniona
          na lustra a wszystko inne to samo. zadnego klimatu, nieciekawa estetyka.
          w pierwszych (a czasem i drugich) muza jest taka sama jaka byla puszczana 10, 20
          lat temu. zaloze sie o kazda kwote ze kazdego wieczora zagraja choc raz kawalki
          z "rocky horror cos tam show". tak bylo jak przyjechalem do kanady i tak jest
          teraz. w innych klubach tez nie zapomna o klasycznym rocku. to przeciez backbone
          ameryki.
          inna rzecz ze w tych klubach "publika" jest przypadkowa, w warszawskich spotkasz
          powiedzmy pracownikow reklamy, artystow, dziennikarzy; w kanadzie praktycznie
          nie ma tzw. bohemy. "publika" jest taka sama i bardzo mainstreamowa.

          poza tym nie bardzo rozumiem co mlody maz ktory mieszka tu z zona (jak to jest w
          twoim przypadku) moze wiedziec na temat stosunkow damsko-meskich i imprezowania.
          pojecie o tym moze miec tylko mieszkajacy tu dluzej kawaler, reszta bedzie
          popierdywala cos o tym ze sa kluby, ze dzieweczyny sa ladne i sie usmiechaja i
          ogolnie to kanadyjczycy lubia sie bawic. takie bzdety bez sensu.

          nie staraj sie mnie obrazac bo nie uda ci sie, po prostu wiem ze akurat w tym
          przypadku nie masz pojecia o czym piszesz, po prostu cos ci sie wydaje co ma sie
          nijak do rzeczywistosci.

          mieszkalem tutaj wystarczajaco dlugo jako singiel, mialem wielu znajomych w
          podobnej sytuacji. rzadni kolesie z "polskiej hali", tylko lokalnie
          wyksztalceni, przystojni, jak na ogol polonii ktora spotykam, rzeklbym wyjatkowi.
          dwoch wyjechalo z kanady na stale mimo ze sytuacje materialne mieli calkiem
          niezle- po prostu mieli dosc braku jakiekolwiek zycia towarzystkiego. jeden
          powzial o tym decyzje po tym jak dziewczyna w pracy na zaproszenie na kawe
          odpowiedziala prosba o "zaprzestanie harrasment at work".
          powiedzial ze on takie zycie p...li i w pol roku go w kanadzie nie bylo.
          z reszty ktos tam ozenil sie z europejka ktos z kanadyjka (twierdzac ze wyjatki
          potwierdzaja regule, zreszta co smieszne, chyba jedyne kanadyjki z jakimi zenili
          sie moi koledzy pochodza z quebeck mimo ze mieszkamy na zachodnim wybrzezu, co
          nie uwazam za przypadek).

          reszta zyje planujac i marzac o wizytach i imprezach w polsce.

          a teraz chetnie poslucham opinii pan w srednim wieku, 50 letnich panow z zonami
          i dorastajacymi dziecmi no i mlodych zonkosi z zonami polkami z polski o tym jak
          wyglada zycie singla w kanadzie.

          mnie to wszystko juz nie dotyczy i patrze sie na swoje kawalerskie czasy mimo
          wszystko z pewnym sentymentem i usmiechem ale wkurzaja mnie opinie wszystko
          wiedzacych o tym o czym nie maja pojecia.
          • za_morzem praca i kasa... 19.01.07, 20:43
            co do pracy i kasy...

            nie jest tak tragicznie, dosc szybko mozna dojsc do powiedzmy 25$-30$ na godzine
            jesli ma sie dobry pomysl na zycie.
            choc trzeba przyznac ze ceny nieruchomosci ostanio troche zaczely utrudniac
            zycie startujacym.
            • bibliotekarz76 Re: praca i kasa... 19.01.07, 21:36

              Warszawskie kluby które wymieniłeś znam. Nie odbiegają moim zdaniem od tych
              które widziałem w Toronto (chociaż nie mogę się uważać za znawcę sceny
              klubowej...). Ciekawa uwaga na temat publiki, z tym że właśnie w tym widzę urok
              Toronto: w różnorodności. W Warszawie większość miejsc jest właśnie obliczona na
              japsów, spędziłem w tym środowisku dwa lata i do określenia "bohema" dodałbym
              "papierowa". Moi znajomi do dziś starannie unikają miejsc które określają jako
              zadenciarskie.

              O Vancouver się nie wypowiadam, bo nigdy nie byłem.

              O koncertach przeróżnej maści nie ma sensu dyskutować bo przewaga Toronto w
              porównaniu z Warszawą jest tak przytłaczająca i bezdyskusyjna, że nie ma o czym
              gadać. Jazz, blues, off, klasyka, co tylko zaproponujesz. To samo z restauracjami.

              < moze wiedziec na temat stosunkow damsko-meskich i imprezowania. pojecie o tym
              < moze miec tylko mieszkajacy tu dluzej kawaler,

              Co za oryginalna teoria smile Szkoda że nieprawdziwa smile)) Stosunki damsko męskie
              widzę wśród znajomych w dużym wyborze (że nie wspomnę o pracy, większość pages
              to studenci), i bynajmniej nie mówią tylko pracy...

              Jeśli nawet zgodzić by się z twoją ponurą wizją Kanadyjczyków, to przypominam że
              w Toronto ok. połowy mieszkańców urodziło się poza Kanadą, więc ten wszechobecna
              udręka i smutek dotyczyłby co drugiej osoby w GTA...

              < reszta bedzie popierdywala cos o tym ze sa kluby, ze dzieweczyny sa ladne i
              < sie usmiechaja i ogolnie to kanadyjczycy lubia sie bawic. takie bzdety bez
              < sensu.

              Gdzie ja tak napisałem?... bzdety bez sensu to raczej powoływanie się na rzeczy
              któych nikt nie powiedział...

              < po prostu mieli dosc braku jakiekolwiek zycia towarzystkiego.

              A co mnie obchodzi nieudolność twoich znajomych?... Ja z mojego życia
              towarzyskiego jestem zadowolony, więc co mam zrobić? Przepraszać?...

              < nie staraj sie mnie obrazac bo nie uda ci sie

              Nie miałem takiej intencji. Wydajesz mi się wystarczająco przygnębiony.

              < z zonami polkami z polski

              Kogo masz na myśli? Notabene, ciekawe jakby to było, mieć żonę Polkę...


              Bibliotekarz
              • za_morzem Re: praca i kasa... 19.01.07, 22:03
                "Nie miałem takiej intencji. Wydajesz mi się wystarczająco przygnębiony."

                tego typu wycieczki osobiste juz skomentowalem... nie bede tego robic jeszcze raz.

                co do zycia imprezowo-towarzyskiego moja opinia opiera sie na doswiadczeniach z
                bc i paru innych miejsc, nie toronto, o czym juz wspominalem.
                toronto i montreal to jedyne "prawdziwe miasta" kanadyjskie i pewnie wszystko
                wyglada troche inaczej, bardziej cosmopolitan niz np. na zachodzie kanady.
                vancouver obecnie bardziej przypomina miasto 3 swiata niz cosmopolityczna
                metropolie.
                toronto ma wiele starych europejskich dzielnic gdzie zycie toczy sie zupelnie
                innym stylem niz na pustych ulicach alberty czy bc.

                ja osobiscie 10 x wole imprezowac w wawie czy w krakowie niz vancouver, ale to ja.
                shtetke przyjedzie albo nie przyjedzie, jak przyjedzie sprawdzi to dla siebie.

                • bibliotekarz76 Re: praca i kasa... 20.01.07, 04:50

                  > nie staraj sie mnie obrazac bo nie uda ci sie
                  > tego typu wycieczki osobiste juz skomentowalem...

                  Za_morzem, a od kiedy ty w ogóle unikasz osobistych wycieczek? smile Tak
                  ozdrowieńczo podziałał na ciebie ten tekst który dervro napisał ci dwa dni
                  temu?... I postanowiłeś go wtedy pisać wszystkim innym?... Poza tym, to że twoje
                  posty wywołują przygnębienie to nie żadna uszczypliwość tylko stwierdzenie
                  faktu; taki obraz z twoich wypowiedzi wyziera.

                  < opiera sie na doswiadczeniach z bc i paru innych miejsc, nie toronto,

                  Gość który założył ten wątek pytał o Toronto, i o tym mieście mu napisałem.
                  Skoro nie masz na ten temat nic do powiedzenia to czy nie wydaje ci się że
                  lepiej byłoby zmilczeć niż najpierw pisać od rzeczy ("w warszawie bedziesz mial
                  10 razy wiecej "fanu" ze znajomymi i dziewczynami niz w toronto. to sie
                  porownuje jak 10 do 1." albo nie na temat (BC), a potem się rakiem z tego
                  wycofywać?...

                  Bibliotekarz

                  • za_morzem Re: praca i kasa... 20.01.07, 08:33
                    "I postanowiłeś go wtedy pisać wszystkim innym?".

                    tak, dwa dni temu pierwszy raz spostrzeglem ze mozna cos tak zgrabnie ujac w
                    slowa i bardzo mi sie spodobalo.
                    od teraz bede tego zwrotu uzywal kiedy tylko sie da niezaleznie od tego czy
                    pasuje czy nie do sytuacji. smile.

                    co do "wycieczek", nie wydawalo mi sie zebym jakos specjalnie tu kogos obrazal.

                    z niczego sie nie wycofuje, napisalem ze toronto jest bardziej kosmopolityczne i
                    europejskie dzieki temu bedzie moze ciekawsze niz na przyklad vancouver.
                    ciagle jednak jestem przekonany ze facet bedzie mial duzo wiecej "fanu" w
                    warszawie czy krakowie niz gdziekolwiek w kanadzie nie ze wzgledu na ilosc
                    klubow tylko na panujace w kanadzie stosunki miedzyludzkie.
                • loppe Re: praca i kasa... 20.01.07, 11:22
                  Żyłem kilka lat w Van, w Toronto byłem tylko tydzień, i mogę ze swej strony
                  potwierdzić, co zresztą jest chyba ogólnie znaną prawdą, że jeśli chodzi o
                  styl, wystrój, kulturę kluby w W-wie są lepsze, bo to jest Europa. Z Vancouver
                  najmilej wspominam Cecil's gdzie naprawdę piękne panie tańczyły na rurze do
                  ostrych rockowych kawałków a ja piłem piwko.
            • za_morzem Re: specjalisci od "singlowego" zycia w kanadzie. 19.01.07, 21:45
              jestes tendencyjny, zycie nie jest bialo-czarne.
              sa w kanadzie rzeczy ktorych nie znosze ale sa tez takie ktore bardzo lubie.
              tak samo jak i w polsce.

              kanada ma plusy i minusy, jakos nie zauwazyles poprzedniego postu gdzie napisalem:

              "co do pracy i kasy...
              nie jest tak tragicznie, dosc szybko mozna dojsc do powiedzmy 25$-30$ na godzine
              jesli ma sie dobry pomysl na zycie."

              tak sie sklada ze etap wzmozonego zycia towarzyskiego i wyskokow na panienki sie
              zamknal a zaczal etap kumulowania dobr materialnych i tworzenia podstawowej
              komorki spolecznej. a jak zawsze pisalem kanada jest do tego w sam raz (czego
              oczywiscie wygodnie nie zauwazasz).
              tak wiec socjalno-towarzyskie klimaty kanady zaczely mi od pewnego czasu zwisac,
              nie ma to juz takiego znaczenia. choc mam o nich swoja opinie.
              napewno gdybym mial 20-pare lat i byl singlem siedzialbym w londynie czy
              barcelonie a nie w kanadzie.
    • schtetke Re: Toronto proszę o odpowiedź 22.01.07, 10:17
      Dzisiaj przylatuje poraz kolejny człowiek,który ewentualnie ma mi pomóc i
      zorganizować wszystko na początku.Tutaj nic mnie nie trzyma (całe sczęście
      miszkam z rodziną i praktycznie za nic nie płacęsmile- zresztą w warszawskich
      realiach po wynajęciu jakiejś nory i zrobieniu opłat z pensji nie zostało by
      nic.Co prawda stać mnie na to żeby dobrze się ubrać, polatać ostro po mieście w
      weekendy, spędzić wakacje za granicą - ale to jest życie z dnia na dzień.Apropo
      warszawskich klubów bo widziałem, że ten temat wywołał tu swego rodzaju
      zamieszanie to tu jest jedna z lepszych stron na ten temat :www.clubbing.waw.pl.
      Szukam miejsca ,w którym po 8 godz. pracy dziennie będzie mnie stać wynająć
      jakieś mieszkanie bez karaluchów, wyskoczyć w weekend do kina,klubu,pubu itp, i
      w miarę godnie żyć nie zywiąc się chińskimi zupkami i
      pancernikami.Chciałbym ,aby Kanada pozwoliła mi na samodzielne w miarę miłe
      życie, a jak będzie to się okarze...Pozdrawiam wszystkich.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka