Dodaj do ulubionych

Rodzice nastolatkow - pytanko

30.08.08, 20:33
Czy Wasze nastolatki pracuja? W jakim wymiarze? Co robia? W jakim wieku
zaczely pracowac? Pytam, bo moja wlasna nastka znalazla sobie zatrudnienie od
wrzesnia a ja mam lekkie watpliwosci. Bede wdzieczny za opinie i uwagi jak
rowniez historie z zycia wziete.
Wszelkie pros & cons mile widziane! Z gory dziekuje.
Cheers.
Obserwuj wątek
    • ma.pi Re: Rodzice nastolatkow - pytanko 31.08.08, 02:12
      znikad napisał:

      > Czy Wasze nastolatki pracuja? W jakim wymiarze? Co robia? W jakim
      wieku
      > zaczely pracowac? Pytam, bo moja wlasna nastka znalazla sobie
      zatrudnienie od
      > wrzesnia a ja mam lekkie watpliwosci. Bede wdzieczny za opinie i
      uwagi jak
      > rowniez historie z zycia wziete.
      > Wszelkie pros & cons mile widziane! Z gory dziekuje.
      > Cheers.



      Moj sedziuje mecze pilkarskie. Zazwyczaj 2 w tygodniu. Czyli 2
      godziny, bo maluchy graja 4x po 12 minut :o).
      Ma 13 lat. Jak dla mnie to jest w sam raz.
      Sporo chlopakow i dziewczyn co graja w pilke tak sobie dorabia.

      Na taka prace na part time to bym sie jeszcze nie zgodzila.

      Pozdr.
      • znikad Re: Rodzice nastolatkow - pytanko 31.08.08, 22:08
        Hanka byla teraz w lecie przez 3 tygodnie wolontariuszka w naszym najblizszym
        domu dla weteranow. Zaproponowano Jej zeby od wrzesnia pracowala 2 wieczory
        tygodniowo po 3 godziny jako "technical support" dla tych residents, ktorzy
        korzystaja z Internetu. Sa Jej sklonni za to placic troche ponad minimum wage -
        Ona jest zachwycona i chetna nieslychanie. A ja sam nie wiem czy sie zgodzic, bo
        to jest zobowiazanie i ja uwazam, ze jak sie czlowiek czegos podejmie to potem
        musi sie ze zobowiazania wywiazywac chocby nie wiem co. Po drugie w czasie tych
        3 tygodni jeden z podopiecznych Hanki zmarl, co jest dosc normalne w takim domu
        starcow. Ona to bardzo przezyla i zeszlo Jej zeby sie z faktem pogodzic. Z
        jednej strony nie chce zeby wciaz rownie mocno przezywala takie wydarzenia,
        ktore w tym miejscu na pewno znow beda mialy miejsce, z drugiej nie chce zeby
        Jej smierc "spowszedniala". Sam nie wiem... Ona mnie tu strasznie cisnie i
        obiecuje zlote gory - jak to nastolatka smile Jaka to bedzie madra i rozsadna, jak
        Jej to pomoze w tym i tamtym, jaki to ja powinienem byc dumny, ze moje nauki
        komputerowe teraz Ona moze wykorzystac i tak dalej i w ten desen. Pewnie w koncu
        polegne, bo tak to jest zawsze miedzy ojcem a corka. Myslisz, Ma.Pi, ze
        powinienem ulec?
        Cheers.
        • ma.pi Re: Rodzice nastolatkow - pytanko 01.09.08, 15:33
          2 razy w tygodniu po 3 godziny to jest chyba OK (jezeli dojazd nie
          zajmuje jej drugie tyle). I jezeli nie ma duzo innych dodatkowych
          zajec i nie bedzie z jednego miejsca na drugie latac z wywieszonym
          jezykiem. To chyba bardziej Ty musisz ocenic, bo dzieciaki w tym
          wieku jeszcze czesto zbyt logicznie nie mysla :o). No i zeby miala
          jeszcze czas na poleniuchowanie i plotki z kolezankami.

          Smierc jej na pewno nie spowszednieje, podejzewam ze tak to przezyla
          bo byl to jej "pierwszy przypadek". Pozniej powinna mniej to
          przezywac.


          Pozdr.
    • sylwek07 Re: Rodzice nastolatkow - pytanko 01.09.08, 19:45
      znikad tak sie zastanawiam czy tam nie ma w tym domu nikogo kto by
      sie zajal wolontariuszami ?bo ja w paru domach pomagam i w kazdym
      jest osoba ktora pomaga wolontariuszom,rozmawia z nimi i przybliza
      po czesci zycie w takim domu i wtedy tzw szok jest mniejszy dla
      nowych osob chociaz nie mozna wszystkiego wykluczyc i moze sie tak
      zdarzyc ze ktos po stracie osoby zle bedzie sie czuc (bedzie to
      przezywac)..Wazne aby po takim czyms duzo rozmawiac i isc dalej
      przez zycie dajac pomoc innym bo nadal sa osoby potrzebujace chociaz
      mojego dobrego znajomego nie ma juz na tym swiecie.

      Mysle ze Twoja Corka poradzi sobie a jesli nie to bedzie mogla
      odejsc z czystym sumieniem ze chociaz byla krotko ale dala duzo
      ludziom a to jest wazne w tym Naszym zyciu smile
    • monhann2 Re: Rodzice nastolatkow - pytanko 04.09.08, 16:55
      Moja corka ma 15 i pracuje od maja w fast food(skonczyla 15 w marcu)
      Oczywiscie tylko part time, bo na tyle mogla sobie pozwolic. Jesli
      nie koliduje to ze szkola, ocenami, zajeciami pozaszkolnymi i zyciem
      towarzyskim nastolatki, to ja bym sie nie zastanawiala. Chce
      pracowac, to nalezy to uszanowac. Zawsze to troche kieszonkowego, o
      ktore juz wtedy nas nie prosi, bo maja swoje. Zreszta w przypadku
      mojej corki, sprawdzam na co i ile z tego, co zarobila wydaje i
      zachecam do oszczedzania przynajmniej czesci.
      • znikad Re: Rodzice nastolatkow - pytanko 04.09.08, 21:31
        Hanka jest kutwa okropna wiec ja sie nie boje, ze bedzie wydawac na
        glupstwa. Zaczela prace wczoraj. W sumie robi prawie to samo co
        robila jako wolontariuszka ale teraz ma jeszcze dochod. Podpisala
        zupelnie powazna umowe z 3 miesiacami probnymi wiec poczula sie w
        pelni dorosla jednostka gospodarcza smile) Ja wciaz mam mieszane
        uczucia ale wspieram i popieram publicznie zeby nie bylo, ze nie
        jestem supportive. Zupelnie nagle, w ciagu krotkiego czasu nabyla
        dzieki tej pracy jakas nieskonczona ilosc zachwyconych Nia babc i
        dziadkow, jeszcze nigdy nie byla tak calosciowo doceniana i
        rozpieszczana smile Po tych 3 miesiacach zdam Wam raport jak leci.
        Dzieki za opinie - rodzice wszystkich krajow laczmy sie!
        Cheers.
        • sylwek07 Re: Rodzice nastolatkow - pytanko 04.09.08, 21:36
          znikad tak jest z osobami starszymi ,tak tez jest w Polsce w takich
          domach..
          • znikad Update 16.02.09, 20:49
            Troche mi zeszlo zeby was update ale donosze niniejszym, ze przygoda
            mojej Hani z domem staruszkow trwa i rozwija sie. Panna dostala
            nawet 50 centow podwyzki od stycznia jak rowniez pomocnika
            wolontariusza, ktory jest niby Jej "podlegly". Choroby i odejscia z
            tego swiata roznych starszych pan i panow wciaz przezywa mocno ale
            zaliczyla chyba ze trzy workshops dla wolontariuszy kiedy to
            sugerowano im rozne techniki radzenia sobie w takich
            okolicznosciach. I to chyba Jej pomoga. Swieta moje dzieci spedzily
            u Ich mamy w Kalafiorni i tam podobno Hanka opowiadala wszystkim kto
            tylko sie napatoczyl o swojej pracy - dumna z siebie nieslychanie.
            Jej computer skills faktycznie sie rozwinely, sam jestem zaskoczony
            jaka potrafi byc samodzielna w kwestiach trouble shutting. Tak wiec
            poki co, same plusy. Moje watpliwosci okazaly sie na wyrost co
            przyznaje z pewna satysfakcja. Jak to zwykle bywa w moim domu,
            dziecko okazalo sie madrzejsze ode mnie wink
            Cheers
            • nenella Re: Update 17.02.09, 18:46
              To jest temat poniekad mi bliski, wiec sie odezwe. Pracowalam w domach starcow w
              UK przez jakis czas i tez bardzo przezywalam zgony i choroby moich
              podopiecznych. Ja mialam to jakby w wiekszym wymiarze, bo bylam opiekunka, a nie
              instruktorka i bylam tam codziennie, pensjonariusze byli dla mnie prawie jak moi
              najblizsi. Szczerze mowiac to byl jeden z powodow, dla ktorych zrezygnowalam w
              koncu z tej pracy - dla mnie to bylo za duze obciazenie. Ale ja zawsze za bardzo
              sie wszystkim przejmuje. Do teraz, po 3 latach, wciaz snia mi sie w nocy takie
              rzeczy jak jakas straszna akcja z ktoras z moich ulubionych podopiecznych.
              Przypuszczam, ze Twoja corka jest w stanie sobie poradzic, skoro ma
              profesjonalne wsparcie i skoro to sa jednak inne okolicznosci. A swoja droga
              taki rodzaj pracy daje ogromna, ogromna satysfakcje, bo nic nie daje takiej
              satysfakcji jak skuteczne pomaganie ludziom, ktorzy tego potrzebuja.
              Nie mowiac juz o tym jak to bedzie dobrze wygladac w cv. smile
              • sylwek07 Re: Update 17.02.09, 21:24
                Wazne jest wsparcie w takiej pracy oraz po za nia..Jak jest i jest
                odczuwalne wtedy mozna robic wiele spraw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka