Dodaj do ulubionych

Najlepsza płyta?

23.10.04, 14:49
Wątek zainspirowany podobnym, w którym to pisaliśmy co i dlaczego nam się nie
podoba :)

Sytuacja jest taka - lubimy zespół, ale nie potrafimy się przekonać do płyty
uważanej przez masę ludzi za opus magnum muzyków.
Obserwuj wątek
    • d84 Re: Najlepsza płyta? 23.10.04, 14:56
      Jane's Addiction - Ritual wydaje mi się dużo gorszy od Nothing's Shocking
      Black Sabbath - nikt mi nie wmówi, że Paranoid to lepszy album od self titled i
      Master Of Reality
      Jimi Hendrix Experience - od Electric Ladyland zdecydowanie wolę debiut
      RHCP - w ogóle nie kumam fenomenu Californication
      Beastie Boys - Paul's Boutique do mnie nie trafia
      • cze67 Re: Najlepsza płyta? 13.03.05, 15:26
        d84 napisał:

        > Jane's Addiction - Ritual wydaje mi się dużo gorszy od Nothing's Shocking

        A dla mnie ta ostatnia płyta jest ich najgorszą, ta pierwsza - na samym
        szczycie...
      • cze67 Re: Najlepsza płyta? 13.03.05, 15:59
        d84 napisał:

        > RHCP - w ogóle nie kumam fenomenu Californication

        A mnie się wydawało, że za opus magnum RHCP uważany jest album BSSM...
        • d84 Re: Najlepsza płyta? 16.03.05, 11:19
          > A mnie się wydawało, że za opus magnum RHCP uważany jest album BSSM...

          Według panów z Teraz Rocka niekoniecznie ;)
    • ilhan Re: Najlepsza płyta? 23.10.04, 15:13
      Na oficjalnej stronie Opposition www.opposition.nl jest od jakiegoś czasu ankieta na najlepszy album. Prowadzą zdecydowanie "Intimacy" i "Breaking The Silence". Po drugi sięgam niezwykle rzadko, pierwszy cenię, ale trzy inne longplaye Opposition stawiam wyżej.

      Również Blur - nie udało mi się zachwycić kultową "13" pomimo wielu prób.
      • humbak Re: Najlepsza płyta? 23.10.04, 15:50
        Mam podobne odczucia jeśli chodzi o Blura. Za pierwszym odsłuchem wogóle mnie
        nie zainteresowała. Dalej było lepiej, ale nie "kultowo".
        • cze67 Re: Najlepsza płyta? 23.10.04, 17:30
          Się powtórze, ale co tam, może ktoś nie wie. Uważam, że są co najmniej trzy (a
          może nawet cztery?) płyty lepsze od Sierżanta Pieprza.

          PS. Jak można się nie zachwycić 13 Blur? Też mi coś...
          • cze67 Re: Najlepsza płyta? 23.10.04, 17:30
            cze67 napisał:

            > Się powtórze, ale co tam, może ktoś nie wie. Uważam, że są co najmniej trzy
            (a może nawet cztery?) płyty lepsze od Sierżanta Pieprza.

            Dla uniknięcia nieporozumień - trzy (albo cztery) płyty The Beatles.
            • luukasz4 Re: Najlepsza płyta? 24.10.04, 22:31
              rozumiem ze chodzi o revolver, abbey road i biały album (choc akurat za białym
              osbiście nie przepadam)??
              • cze67 Re: Najlepsza płyta? 24.10.04, 23:08
                luukasz4 napisał:

                > rozumiem ze chodzi o revolver, abbey road i biały album (choc akurat za
                białym osbiście nie przepadam)??

                Egzakli. Może jeszcze o Magical i Let It Be...Naked...
                • ihopeyouwilllikeme Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 10:20
                  Piękny wątek. Oczywiście Achtung Baby U2. Jak na ich poziom - płyta całkiem
                  przeciętna, z paroma fragmentami wręcz słabymi ( So Cruel ). Wręcz najsłabszymi
                  w ich historii. Dlaczego więc większość fanów wynosi ją pod niebiosa ? To dla
                  mnie zagadka godna Herculesa Poirot. Pewnie nigdy się nie dowiem...
                  • cze67 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 11:26
                    ihopeyouwilllikeme napisał:

                    > Piękny wątek. Oczywiście Achtung Baby U2.

                    To musimy chyba zdefiniowac pojecie opus magnum. Bo dla mnie w przypadku U2 tym
                    opusem jest plyta The Joshua Tree...
                    • ihopeyouwilllikeme Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 14:44
                      To musimy chyba zdefiniowac pojecie opus magnum. Bo dla mnie w przypadku U2 tym
                      >
                      > opusem jest plyta The Joshua Tree...

                      Ależ ja się zgadzam ! Tylko większość fanów nie...
                      • jack9 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 19:22
                        ihopeyouwilllikeme napisał:

                        > To musimy chyba zdefiniowac pojecie opus magnum. Bo dla mnie w przypadku U2 ty
                        > m
                        > >
                        > > opusem jest plyta The Joshua Tree...
                        >
                        > Ależ ja się zgadzam ! Tylko większość fanów nie...

                        Dziwna większość fanów - wszyscy mi znani twierdzą że naj U2 to Joshua Tree
                  • peternurek1 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 15:24
                    ihopeyouwilllikeme napisał:

                    > Piękny wątek. Oczywiście Achtung Baby U2. Jak na ich poziom - płyta całkiem
                    > przeciętna, z paroma fragmentami wręcz słabymi ( So Cruel ). Wręcz
                    > najsłabszymi w ich historii.

                    Nie znasz się Ajhołp. So Cruel nie jest słabe :D
                    Niby to sprawa gustu, ale nazwanie tego jednym z najsłabszych momentów w
                    historii to zdecydowana przesada. I wcześniej i później zdarzały się słabsze
                    rzeczy, a ten utwór, może średni w kontekście albumu, jest mimmo wszystko
                    utworem dobrym.
                    Przedewszystkim pasuje do tego albumu (powiesz pewnie że pasuje bo jest słaby
                    tak jak i większośc AB :D ), przyjemnie się go słucha, jest bardzo fajnie
                    zagrany i ma takie fajne pianinko :D.

                    >Dlaczego więc większość fanów wynosi ją pod niebiosa ?

                    za super kawałek Zoo Station
                    za pełen energii EBTTRT
                    za piękny, mimo katowania przez wszytskie stacje radiowe i telewizyjne One
                    za jeden z najlepszych koncertowych (i w ogóle najlepszych) utworów Untill The
                    End Of The World
                    za jedną z najlepszych piosenek Who's Gonna Ride Your Wild Horses
                    za przyjemne i bardzo ładne So Cruel
                    za czadowe i porywające The Fly (posłuchaj tego naprawdę głośno :) )
                    za bardzo ciekawe muzycznie Mysterious Ways
                    za z lekka reage'owe, fajne, spokojne Trying To Throw Your Arms Around The World
                    za wspaniałe, równie porywające i wspaniałe Ultraviolet (Light My Way)
                    za perfekcyjnego Acrobat'a (najlepszy ich utwór ever)
                    za przepiękne Love Is Blindness (nie zaprzeczysz)
                    za niepowtarzalny klimat calej płyty
                    za wspaniałe teksty
                    za fenomenalną, najlepszą gre i brzmienie Edge'a
                    za brzmienie (i przedewszytskim współbrzmienie) bębnów i cichutkiego basu
                    za dreszcze podczas kolejnego przesłuchiwania niektórych utworów
                    za każdorazową poprawe nastroju podczas słuchania
                    za dziesiątki innych rzeczy

                    A tak właściwie to kwestia gustu w sumie, nie? :)
                    • ihopeyouwilllikeme Re: Najlepsza płyta? 26.10.04, 15:39
                      Polemikę czas zacząc, drogi Kolego! :D:D:D

                      > Niby to sprawa gustu, ale nazwanie tego jednym z najsłabszych momentów w
                      > historii to zdecydowana przesada. I wcześniej i później zdarzały się słabsze
                      > rzeczy, a ten utwór, może średni w kontekście albumu, jest mimmo wszystko
                      > utworem dobrym.

                      Przede wszystkim: nie nazywam go " jednym z najsłabszych ", tylko najsłabszym :)
                      Jasne, że sprawa gustu, i jak dla mnie ani wcześniej, ani później słabszych nie
                      było ( podkreślam, chodzi mi wyłącznie o numery albumowe )

                      Przedewszystkim pasuje do tego albumu (powiesz pewnie że pasuje bo jest słaby
                      > tak jak i większośc AB :D ), przyjemnie się go słucha, jest bardzo fajnie
                      > zagrany i ma takie fajne pianinko :D.
                      >

                      Eee tam fajnie. Owszem, The Edge gra fajnie, bo on w ogóle zajebiście gra na
                      tej płycie ( chyba największy plus ), ale Larry się nie wysila, Adam nic nie
                      wnosi, a pianinko jest infantylne, ot i tyle :) Poza tym utwór jest za długi.

                      > za pełen energii EBTTRT

                      Być może, ale na koncertach, co jest w przypadku U2 standardem. Ale nic ponad
                      standard tu nie ma.

                      > za jedną z najlepszych piosenek Who's Gonna Ride Your Wild Horses

                      Brak zgody, ładne to, owszem, jest, ale gdzie do Drowning Man ? October ?
                      Tomorrow ? WOWY ? itd. itp.

                      > za czadowe i porywające The Fly (posłuchaj tego naprawdę głośno :) )

                      Tak, pewnie. Ale sprawa jest taka, że wersji z Bostonu mogę słuchać cichutko, a
                      i tak daje po łbie :D:D

                      > za bardzo ciekawe muzycznie Mysterious Ways

                      W sensie negatywnym :D:D:D

                      > za z lekka reage'owe, fajne, spokojne Trying To Throw Your Arms Around The
                      Worl
                      > d

                      No ale znowu - niby ładne, ale nie ma startu do wcześniejszych cudów...

                      > za niepowtarzalny klimat calej płyty

                      Miejmy nadzieję, że już się nie powtórzy :D:D:D:D:D

                      > za wspaniałe teksty
                      > za fenomenalną, najlepszą gre i brzmienie Edge'a

                      Tak, tu zgoda.

                      > za brzmienie (i przedewszytskim współbrzmienie) bębnów i cichutkiego basu

                      Brzmienie bębnów jest najgorsze ze wszystkich płyt U2, co niestety odbiło się
                      również na trasie Zoo TV...

                      > za dreszcze podczas kolejnego przesłuchiwania niektórych utworów

                      No właśnie. Niektórych. A jak słucham Joshua Tree, to przez bitą godzinę leżę,
                      i nie mogę się podnieść... Tak samo War. Tak samo UF. Tak samo October. Zauważ,
                      że nie skomentowałem Twoich zachwytów nad Until..., Acrobat, Love Is Blindness
                      One... nie skomentowałem, bo je podzielam. Ale to wciąż są NIEKTÓRE.

                      > A tak właściwie to kwestia gustu w sumie, nie? :)

                      Jasne! :))) I sorry za prostackie wypowiedzi, ale czas mnie strasznie goni i
                      nie mam czasu się rozpisywać, a w paru miejscach chciałbym. Pogadamy jak wrócę.
                      Do sklikania.
    • ayya Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 10:55
      Jakoś nigdy do mnie nie przemówiło "Pornography" The Cure. Tym samym ten album
      Kjurów znam najmniej i jakoś dobrze mi z tym :))
      • jack9 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 19:25
        ayya napisała:

        > Jakoś nigdy do mnie nie przemówiło "Pornography" The Cure. Tym samym ten
        album
        > Kjurów znam najmniej i jakoś dobrze mi z tym :))

        Z the Cure to dziwnie jest bo chyba jednak Disintegration uważana jest za
        najlpszą ich płytę a ja lubie najbardziej Faith i Pornography które są dla
        mnie równie ważne




    • miecio4 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 11:17
      Dobrych kilka lat temu z wypiekami na twarzy polowałem na piracką kasetę "White
      Album" The Beatles. Naczytawszy się wcześniej wielu pozytywnych opinii
      wyostrzyłem sobie apetyt do granic mozliwości. W końcu po miesiącach szukania
      udało mi sie kupić tą płyte.
      I to chyba największe rozczarowanie jakie przezyłem w zyciu- długa, nudna i
      bezbarwna płyta z jednym diamentem w postaci "While My Guitar Gently Weeps".
      Widac wyraźnie zagubienie zespołu i brak decyzji w którą muzyczną stronę pójść.
      Robiłem jeszcze później po latach kilka podejść do tej płyty ale niestety
      potwierdziły się tylko moje pierwsze wrażenia.
      • cze67 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 11:28
        Mieciu, przepraszam ze sie wtracam ale nie piszemy tu o kazdej plycie, ktora w ogolnej
        opinii jest fajna a nam sie nie podoba, tylko o plycie NAJWAZNIEJSZEJ, jak to tworca
        watku nazwal - opus magnum.
        • miecio4 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 12:19
          cze67 napisał:

          > tylko o plycie NAJWAZNIEJSZEJ, jak to t
          > worca
          > watku nazwal - opus magnum.



          A ta nie jest? To która jest?
          • cze67 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 13:58
            Wedle niemal zgodnej opinii srodowisk okolomuzycznych - Sierzant Pieprz.
      • aimarek Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 19:44
        miecio4 napisał:

        > I to chyba największe rozczarowanie jakie przezyłem w zyciu- długa, nudna i
        > bezbarwna płyta z jednym diamentem w postaci "While My Guitar Gently Weeps".
        > Widac wyraźnie zagubienie zespołu i brak decyzji w którą muzyczną stronę
        pójść.

        To chyba najbardziej bezsensowna opinia, jaką przeczytałem na tym forum. Jedna
        z tych, po których ręce opadają do samej ziemi. Sorry, wkurzyłeś mnie.
        Postuluję, żeby przyznać Ci bana! :[ ;)
        • cze67 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 19:50
          aimarek napisał:

          > To chyba najbardziej bezsensowna opinia, jaką przeczytałem na tym forum.
          Jedna z tych, po których ręce opadają do samej ziemi. Sorry, wkurzyłeś mnie.
          > Postuluję, żeby przyznać Ci bana! :[ ;)

          Aimarku, miecio wyraził tylko swoje zdanie. Fakt, jest ono tyleż kontrowersyjne
          co ocierające się o prowokację (z których zresztą nasz mały przyjaciel jest
          znany), ale myślę, że ma prawo do takiego a nie innego odbioru tej (czy
          jakiejkolwiek innej) płyty, jakąkolwiek byłaby ona dla Ciebie świętością.
    • ilhan Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 22:13
      Miecio - nie wiem czy zauważyłeś ";)" na końcu postu Aimarka. Walnijcie sobie po Dębowym i zgoda, nie ma się o co spierać.
      • cze67 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 22:15
        ilhan napisał:

        > Miecio - nie wiem czy zauważyłeś ";)" na końcu postu Aimarka. Walnijcie sobie
        po Dębowym i zgoda, nie ma się o co spierać.

        To komentarz ilhana do zlikwidowanego przeze mnie postu miecia.
        • ilhan Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 22:17
          cze67 napisał:

          > To komentarz ilhana do zlikwidowanego przeze mnie postu miecia.

          Słuszny krok jednak.
      • aimarek Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 22:19
        No, Dębowe to ja zawsze :). Faktycznie zbytnio się uniosłem, za co przepraszam
        kolegę Miecia. Ale z drugiej strony czasem myślę sobie, że temperatura dyskusji
        na tym forum jest stanowczo zbyt letnia. A to była dobra okazja, żeby
        przywalić ;).
        • miecio4 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 22:43
          aimarek napisał:

          > No, Dębowe to ja zawsze :). Faktycznie zbytnio się uniosłem, za co
          przepraszam
          > kolegę Miecia. Ale z drugiej strony czasem myślę sobie, że temperatura
          dyskusji
          >
          > na tym forum jest stanowczo zbyt letnia. A to była dobra okazja, żeby
          > przywalić ;).



          Ja równiez przepraszam trochę kolegę aimarka.
          A tak przy okazji to dębowego jeszcze nie było dzisiaj.
          No i nie mam pojęcia co oznacza umieszczony tam znaczek ":[ ;)".
        • cze67 Re: Najlepsza płyta? 25.10.04, 22:49
          aimarek napisał:

          > No, Dębowe to ja zawsze :). Faktycznie zbytnio się uniosłem, za co
          przepraszam kolegę Miecia. Ale z drugiej strony czasem myślę sobie, że
          temperatura dyskusji na tym forum jest stanowczo zbyt letnia.

          Mnie na starość taka temperatura dyskusji satysfakcjonuje. Hardcorowych
          pogawędek miałem aż nadto na FM. Ale nie zabraniam. Byle bez wzajemnego
          obrażania się: merytorycznie, merytorycznie.
          • miecio4 Cze67 25.10.04, 23:02
            To moze tak jak już skasowałeś mojego merytorycznego posta to tego aimarkowego
            wykasujesz, co? Bo średni jest.
            • cze67 Mieciu4 25.10.04, 23:06
              Może i jest średni. Ale Twój był jeszcze bardziej średni. I skończmy dyskusję
              na ten temat.
              • miecio4 Re: Mieciu4 25.10.04, 23:10
                cze67 napisał:

                > Może i jest średni. Ale Twój był jeszcze bardziej średni. I skończmy dyskusję
                > na ten temat.



                Rozumiem. Znaczy się aimarek górą. Są równi i równiejsi. No trudno.
                • cze67 Re: Mieciu4 25.10.04, 23:12
                  miecio4 napisał:

                  > Rozumiem. Znaczy się aimarek górą. Są równi i równiejsi. No trudno.

                  Jeżeli nie widzisz różnicy między postem aimarka i Twoim, to ja mówię: trudno.
    • h8red Metallica 26.10.04, 17:15
      Nie wiem czy dokładnie z zamysłem autora wątku ale...

      Dla wszystkich "Master of puppets". Niezgorsza i to jest fakt. Jednakże mnie
      powala absolutnie "...and justice for all". Genialne utwory w swej zawiłości :)))
    • ilhan Re: Najlepsza płyta? 13.03.05, 15:32
      - The Jam "All Mod Cons" - świetne, ale zespół nagrał przecież 2 lepsze albumy.
      - The Go-Betweens "Liberty Belle & The Black Diamond Express" - stawiana na 1-2 miejscu przez fanów i krytykę, dla mnie dopiero na 4-5 w ich dyskografii.
      • anselmo84 Re: Najlepsza płyta? 13.03.05, 17:32
        Soundgarden - "Superunknown" (za długa, kilka słabszych numerów - uważam, że
        dużo lepsza jest "Badmotorfinger")

        Sigur Rós - "Agaetis Byrjun" (wiadomo, piękna płyta - z tymże ja jednak
        wolę "( )" )

        Bjork - "Debut" (moim zdaniem najsłabsza płyta Islandki)

        Pink Floyd - "Dark Side Of The Moon" (uważam, że "Wish You Were Here", a
        także "Piper At The Gates Of Dawn" są znacznie lepsze)

        na razie starczy :)
        • roar Re: Najlepsza płyta? 13.03.05, 20:24
          Ja tutaj tylko przelotnie, za to od razu z przykładem krańcowym. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego "Tubular Bells" są nazywane najważniejszym albumem Oldfielda. Przecież ten facet nagrał Ommadawn i Incantations, do kuźwy nędzy.
          • cze67 Re: Najlepsza płyta? 13.03.05, 20:28
            roar napisał:

            > Ja tutaj tylko przelotnie, za to od razu z przykładem krańcowym.
            A czemuż to tylko przelotnie?

            Nigdy nie zroz
            > umiem, dlaczego "Tubular Bells" są nazywane najważniejszym albumem Oldfielda.
            Przecież ten facet nagrał Ommadawn i Incantations, do kuźwy nędzy.

            Może zadecydowała kolejność nagrywania? Każdą następną płytę Oldfielda
            nieodmiennie porównywano z niezwykłym debiutem, zarzucając mu, że powtarza
            zawarte tam pomysły...
            • roar Re: Najlepsza płyta? 14.03.05, 20:29
              cze67 napisał:

              > A czemuż to tylko przelotnie?

              Może źle się wyraziłem. Zazwyczaj najpierw myślę, zanim coś napiszę, a ten post powstał błyskawicznie, jak tylko przeczytałem wytłumaczenie D. Poza tym nie chciałem się rozpisywać (chociaż i tak to poniżej zrobiłem... :), bo obawiam się, że temat mojego stosunku do powszechnie panujących opinii o Oldfieldzie jest trochę szerszy, niż zakres tego wątku...

              > > Nigdy nie zrozumiem, dlaczego "Tubular Bells" są nazywane najważniejszym
              > > albumem Oldfielda. Przecież ten facet nagrał Ommadawn i Incantations, do
              > > kuźwy nędzy.
              >
              > Może zadecydowała kolejność nagrywania? Każdą następną płytę Oldfielda
              > nieodmiennie porównywano z niezwykłym debiutem, zarzucając mu, że powtarza
              > zawarte tam pomysły...

              Ech, ja zdaję sobie sprawę, że takie jest uzasadnienie, ale to nie zmienia faktu, że nie rozumiem, dlaczego ktoś mógł wpaść na taki pomysł. Już pomijam to, że nigdy jakoś nie przemawiały do mnie argumenty o wtórności - w stosunku do jakiejkolwiek muzyki. Płyta nie staje się słabsza tylko dlatego, że ktoś nagrał coś podobnego dziesięć lat temu. Ale w tym przypadku są one zwyczajnie chybione. Jedynym punktem wspólnym Dzwonów z takim na przykład Incantations jest to, że oba składają się z długich, ponad-dwudziestominutowych kompozycji. Poza tym różni je niemal wszystko - struktura, instrumentarium, nawet sam rodzaj muzyki...!

              Ale cóż, sam muszę przyznać, że jak by się te płyty między sobą nie różniły, i tak bliżej im do siebie nawzajem, niż do czegokolwiek innego. Co mnie prowadzi do smutnego wniosku, że tak naprawdę dla krytyków i większości publiczności Mike był od początku swojego rodzaju dziwadłem. "Cztery dziwaczne albumy pod rząd? - Nie, to nie do zniesienia. Za pierwszym razem to było fajne, ale teraz jest zwyczajnie nudne. Lepiej posłuchajmy tej nowej grupy punkowej, która gra tak świeżo, bo użyła nowego akordu."

              ...ech, gorzko było. Niepotrzebnie. Ale, z drugiej strony, gdzieś to musiałem z siebie wyrzucić... :)
              • cze67 Re: Najlepsza płyta? 14.03.05, 20:39
                Ale z innej beczki, chyba przyznasz, że nagrywanie kolejnych wersji Tabular
                Bells jest jednak powielaniem się:-)
                • roar Re: Najlepsza płyta? 15.03.05, 08:58
                  Ech, oczywiście. :) Drugiej części na pewno. Ale też i trudno mi tę płytę rozpatrywać w kategoriach czysto muzycznych. To jest raczej (udane) przedsięwzięcie komercyjne, bazujące na tym właśnie, że publiczność kojarzy Oldfielda tylko i wyłącznie z Dzwonami...
                  • t.o.m.e.k Re: Najlepsza płyta? 15.03.05, 13:18
                    Doooobry wątek...

                    Zacznijmy więc od Beatlesów i "Abbey Road", którego nie trawię... Taki już
                    jestem i lepszy nie będę. Za to Sierżant Piepsz jest w moim Top10 wszechczasów
                    i pewnie już tam zostanie
                    Stonesi - "Exile On Main Street", za długie przede wszystkim... A poza tym
                    mniej mi się podoba od "Sticky Fingers" i koniec...
                    King Crimson - "In The COurt"... Lubię, cenię (choć nie za brzmienie), ale już
                    np. "Poseidon" bije poprzedniczkę brzmieniem, a gdyby nie grafomański "Devil's
                    Triangle" na końcu to może przebiłby całościowo...
                    Jethro Tull - "Aqualung". Jedna z najsłabszych płyt tego zespołu. Co z tego że
                    są tam same znane kawałki, jak brzmieniowo to cienizna, a poza tytułowym
                    i "Cross Eyed Mary" nic mnie stamtąd nie kręci...
                    Mike Oldfield (cytowany już tutaj) - przy "Tubular Smells" zasypiam i się
                    męczę. A "trylogia" Hergest Ridge", "Ommadawn" i "Incantations" to istny "miód
                    w uszach". Co ciekawe, bardziej odpwiada mi też Dzwonów część II.
                    ELP - "jedynka". Kocham "Trylogię", "Brain Salad" - a "jedynce" jednak czegoś
                    tam brakuje... To coś pojawiło się nieco później, na "Tarkusie"
                    Metallica - "Czarny Album" (bez komentarza ;-p)


                    • argus1 Re: Najlepsza płyta? 16.03.05, 11:52
                      Wątek nie tyle dobry co ostry... Przy okazji wielu zespołów to tak jakby się
                      spierać czy opus magnum Dostojewskiego to "Zbrodnia i Kara", "Biesy"
                      czy "Bracia Karamazow". Bardziej subiektywne wrażenia albo walka na argumenty.

                      Co do The Beatles - osobiście od "Sgt Pieprza" wolę co najmniej pięć innych
                      płyt tego zespołu. A w samym roku 1967 znajdę pewnie ze 20 płyt płyt które
                      bardziej lubię. A "White album"? - wbrew temu co Cze napisał - jednak dość
                      często pojawiały się sformułowania, że to opus magnum The Beatles - i wśród
                      fanów i dziennikarzy. Ale... równie dobrze można to napisać o "Abbey
                      road", "revolver" czy "Abbey road" - i zawsze można to jakoś ładnie uzasadnić.

                      Mike Oldfield - rzeczywiście kolejne trzy płyty po Dzwonach - łącznie z moją
                      ulubioną "Ommadown" to wspaniałe granie. I wielka niesprawiedliwość przy
                      zauważaniu tego pana tylko przy okazji "Tubular Bells". A przecież po drodze do
                      teraźniejszości - było jeszcze przejmujące "The Killing Fields", trudny- ale
                      niezwykły i fascynujący "Amarok", powietrzne "Songs of distant earth".

                      Nigdy też nie zgodzę się z opiniami, że "Dark side of the moon" to opus -
                      magnum Pink FLoyd. Niby dlatego, że właśnie tej płyty najwięcej płyt sprzedali?
                      Przecież "Wish you were here", "Animals" czy "The Wall" nie są na pewno gorsze -
                      są po prostu inne. Wielkie - swoją miarą.

                      W zasadzie można by tak pisać o innych zespołach.
                      Aha - jeśli "Aqualung" JT jest jedną z najsłabszych płyt tego zespołu - oznacza
                      to, że to geniusze na miarę King Crimson czy The Beatles :-)
                      Pozdrawiam.
                      • argus1 Re: Najlepsza płyta? 16.03.05, 11:54
                        argus1 napisał:
                        Ale... równie dobrze można to napisać o "Abbey
                        > road", "revolver" czy "Abbey road" - i zawsze można to jakoś ładnie
                        uzasadnić.

                        Wzorem bohaterów filmów Marka Koterskiego zrobiłem pewne powtórzenie za które
                        niniejszym przepraszam. Zamiast drugiego "Abbey road" - miało być "Rubber soul".
                      • panna.migotka Re: Najlepsza płyta? 16.03.05, 12:28
                        A ja mam wrażenie, że na "Dark Side of the Moon" Pink Floydzi odgrywają cały
                        czas "Abbey Road"
                        • ktmajcher Re: Najlepsza płyta? 16.03.05, 13:09
                          proponuję sprawdzić jeszcze raz odsłuchiwane płyty, może masz bałagan i inna
                          płyta trafiła do pudełka od Dark Side,
                        • cze67 Re: Najlepsza płyta? 16.03.05, 13:23
                          panna.migotka napisała:

                          > A ja mam wrażenie, że na "Dark Side of the Moon" Pink Floydzi odgrywają cały
                          > czas "Abbey Road"

                          Hmmmm, ja nie widzę zbyt wielu punktów stycznych między obiema płytami, oprócz
                          tego, że niektóre z utworów są (na Abbey Road) połączone:-)
                      • cze67 Re: Najlepsza płyta? 18.03.05, 10:10
                        > Co do The Beatles - osobiście od "Sgt Pieprza" wolę co najmniej pięć innych
                        > płyt tego zespołu. A w samym roku 1967 znajdę pewnie ze 20 płyt płyt które
                        > bardziej lubię. A "White album"? - wbrew temu co Cze napisał - jednak dość
                        > często pojawiały się sformułowania, że to opus magnum The Beatles - i wśród
                        > fanów i dziennikarzy. Ale... równie dobrze można to napisać o "Abbey
                        > road", "revolver" czy "Abbey road" - i zawsze można to jakoś ładnie
                        uzasadnić.

                        Umówmy się może, że Sierżant jest NAJWAŻNIEJSZĄ, NAJSŁYNNIEJSZĄ i NAJBARDZIEJ
                        analizowaną płytą Beatlesów. Z okazji jego wydania było najwiecej szumu (bo
                        koncept album, bo teksty utworów na okładce i takie tam...), mówiono o
                        manifeście pokolenia dzieci-kwiatów, i o tym, że po tej płycie muzyka rockowa
                        (popowa?) nie będzie już taka sama.
                        • argus1 Re: Najlepsza płyta? 18.03.05, 13:13
                          cze67 napisał:
                          > Umówmy się może, że Sierżant jest NAJWAŻNIEJSZĄ, NAJSŁYNNIEJSZĄ i NAJBARDZIEJ
                          > analizowaną płytą Beatlesów. Z okazji jego wydania było najwiecej szumu (bo
                          > koncept album, bo teksty utworów na okładce i takie tam...), mówiono o
                          > manifeście pokolenia dzieci-kwiatów, i o tym, że po tej płycie muzyka rockowa
                          > (popowa?) nie będzie już taka sama.

                          Umawiaj się lepiej ze swoją żoną ;-) A na poważnie - rozumiem twój punkt
                          widzenia - jak i wielu innych osób w tej kwestii. Co nie zmienia faktu, że moje
                          subiektywne zdanie jest inne. NAJSŁYNNIEJSZA I NAJBARDZIEJ analizowana - jak
                          najbardziej. NAJWAŻNIEJSZA - tu bym dyskutował. To był już jednak 1967 rok...
                          Szlaki przetarły w moim oczuciu bardziej "Rubber Soul" i przede
                          wszystkim "Revolwer" - który to jest genialną obietnicą - tego co miało uderzyć
                          ze stokrotnie większą siłą już za rok - czyli - aury nieskrępowanej niczym
                          rockowej wyobraźni - od debiutów Pink Floyd przez The Doors, Hendrixa po
                          Vanilla Fudge (a to tylko przykłady).
                          • cze67 Re: Najlepsza płyta? 18.03.05, 13:22
                            Nie mam żony. To po pierwsze:)

                            Po drugie, od Sierżanta, który łączył kilka muzycznych stylów, był ich mozaiką
                            i przeglądem a poza tym miał większą siłę rażenia niż płyty zespołów, które
                            wymieniłeś (bo była to płyta tych słynnych Beatlesów:) muzykę rock-popową
                            zaczęto traktować poważnie, nie jako zbiór kilkunastu przypadkowych i
                            niepowiązanych piosenek. Oczywiście, można dyskutować, czy to w ogóle jest
                            koncept-album, ale zaczęto go tak traktować. Krytycy muzyczni dotychczas
                            niechętni takiej muzycy zauważyli, że i taki jej rodzaj potrafi wygenerować
                            dzieła w pewnym sensie skończone, próbujące przekazać jakąś ważką treść...
                            Dlatego piszę o tej płycie jako NAJWAŻNIEJSZEJ. Bo zapoczątkowała zmiany w
                            sposobie myślenia o muzyce "niepoważnej"...
                            • argus1 Re: Najlepsza płyta? 18.03.05, 14:01
                              cze67 napisał:

                              > Nie mam żony. To po pierwsze:)

                              Cholera - ktoś mnie w błąd wprowadził ;-) Ale już się z niego wyprowadziłem.

                              Ale do rzeczy -
                              Tak, tak, tak - jak napisałem - wiem o co ci chodzi. Takie argumenty są
                              przytaczane od dawna. Ale pozostane przy swoim zdaniu - i strzałem w ciebie
                              z "revolwera" kończę ;-). A na poważnie - przyjedź w końcu na jakiś zlot to
                              zrobimy dyskusje panelową na temat - "revolwer" czy "Sgt. Pepper" - która płyta
                              ważniejsza? A moderatorem będzie ilhan ;-)

                              Pozdrawiam.
                              • cze67 Re: Najlepsza płyta? 18.03.05, 18:00
                                Acha, żeby była jasność. Ja także bardziej od Pieprza lubię z pięć innych płyt
                                Beatlesów. Wychwalając ten album pod niebiosa starałem się określić jego
                                decydujące, ze wszystkich płyt tego zespołu, znaczenie w historii rocka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka