Dodaj do ulubionych

Nowy utwór Coldplay

08.03.05, 13:03
Jeśli ktokolwiek byłby zainteresowany:

www.d-yee.com/media/coldplay-talk.mp3
Jak dla mnie takie sobie, ale mnie Coldplay przestał ekscytować jakieś 3 lata temu.
Obserwuj wątek
    • kkrzysiekk Re: Nowy utwór Coldplay 11.03.05, 22:10
      A mi się nawet podoba. Nie wiem, czy się chłopaki przyznawali do jakichś sampli
      w tym kawałku, ale dla mnie motyw przewodni to ewidentna zrzynka z "komputer
      liebe" kraftwerku
      • kkrzysiekk NME potwierdza ;) 11.03.05, 23:41
        za NME.com:

        "NME.COM heard six tracks – ‘Square One’, ‘Talk’, ‘‘Till Kingdom
        Come’, ‘X&Y’, ‘What If’ and ‘The Hardest Part’. The material shows a huge
        progression from the classic Coldplay sound, mixing their trademark anthems
        with ’70s electronica. David Bowie, Bob Dylan and Brian Eno are all influences,
        while ‘Talk’ features the riff from Kraftwerk’s ‘Computer Love’."
        • dziewczyna_mickiewicza Re: NME potwierdza ;) 12.03.05, 11:12
          o tym kraftwerku w coldplay to nawet napisalam przy zaopwiedziach plytowych:)
          a kawalek sam w sobie calkeim ok, nie powalil, ale poczekam cierpliwie na
          reszte plyty:)
    • miecio4 Re: Nowy utwór Coldplay 11.03.05, 22:23
      A mi się nie otwiera nic.
      Ale mnie to nie dziwi specjalnie gdyz jestem znanym pechowcem.
      • kkrzysiekk Re: Nowy utwór Coldplay 11.03.05, 22:28
        mi się też tu nie otworzyło, ale mam z innego źródła ;)
      • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 11.03.05, 22:48
        Dzisiaj to i mi się nie otwiera. Do takich rzeczy trzeba mieć refleks ;)
        • miecio4 Re: Nowy utwór Coldplay 11.03.05, 23:21
          E tam. To pech. Zwykły pech pechowca. Kupiłem ostatnio czajnik z gwizdkiem co
          to nie gwiżdże i nic mnie juz nie dziwi.
          • kwiat_paproci Re: Nowy utwór Coldplay 12.03.05, 11:52
            a ja się załapałam wcześniej ;)
            Nowy utwór Coldplay wydaje mi się wyjątkowo przeciętny, tzn. nie jest zły, ale
            też nie pozostwia po sobie żadnych wrażeń. Nie spodziewałam się jednak niczego
            wielkiego, bo do Coldplay mam stosunek raczej obojętny.
    • abranova Re: Nowy utwór Coldplay 12.03.05, 12:59
      A to ja też się wypowiem.
      Kawałek nawet sobie zapisałam na dysku, chociaż nagrywali lepsze utwory. Mam
      wrażenie, że w tej piosence Coldplay zyskuje na aranżacji (fajne rozbudowane
      tło) ale niestety traci na melodyjności. A to była przecież zawsze ich mozna
      strona.
      • ihopeyouwilllikeme Re: Nowy utwór Coldplay 29.04.05, 00:24
        Słucham nowego singla, " Speed Of Sound ". To jakiś żart ? Przecież to jest
        " Clocks ". Czego jak czego, ale ( niemal ) autoplagiatu to się po nich nie
        spodziewałem.
        • grrrg Re: Nowy utwór Coldplay 30.04.05, 10:56
          Coldplay od dawna gra ten sam numer, ale Angole za tym przepadają więc wszystko
          w porządku ;)
          • jack9 Re: Nowy utwór Coldplay 03.05.05, 09:01
            apropos tego że Angole przepadają za graniem wciąż tego samego numeru...;

            muzyka.wp.pl/niusy.html?id=16157&g=0&w=wi&rfbawp=1115103487.702
            Historyczny debiut Coldplay

            Tak wysoko nie debiutował żaden brytyjski artysta od czasów The Beatles.
            Najnowsze nagranie formacji Coldplay od razu wskoczyło na pozycję ósm± "gor±cej
            setki" magazynu "Billboard".

            Numer "Speed of Sound" zapowiada nowy, trzeci album Coldplay
            zatytułowany "X&Y". Jego premierę zaplanowano na 6 czerwca.

            Wynik "Speed of Sound" jest nawet lepszy od dokonań słynnej czwórki z
            Liverpoolu. Największy amerykański hit The Beatles - "Hey Jude" z 1968 roku,
            debiutował na miejscu 10. Ostatecznie piosenka spędziła na amerykańskim topie 9
            tygodni. Czy Chris Martin z kolegami ich pobij±?

    • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 05.06.05, 22:03
      Chciałem tylko powiedzieć, że słucham tego "X&Y" właśnie. Wszystkie kawałki pod pięć minut, wszystkie oparte na figurze "Clocks", wszystkie z identycznie nędznymi pseudosolówkami, wszystkie z niezapamiętywalnymi melodiami. Rety jaka nędza. A jeszcze połowa kawałków przede mną, ratunku.
      • mechanikk Re: Nowy utwór Coldplay 05.06.05, 22:11
        Chris Martin lubi sie kiwac do rytmu na koncertach, zdaje mu sie wtedy ze jest
        Thomem Y ;) Chyba stad te kopie Clocks, w koncu to transowy numer, taki do
        kiwania, hehe.

        A tak serio, to naprawde jest tak zle? Troche nie dowierzam :)
      • pytajnick Re: Nowy utwór Coldplay 05.06.05, 22:45
        ilhan napisał:

        > Chciałem tylko powiedzieć, że słucham tego "X&Y" właśnie. Wszystkie kawałki pod
        > pięć minut, wszystkie oparte na figurze "Clocks", wszystkie z identycznie nędz
        > nymi pseudosolówkami, wszystkie z niezapamiętywalnymi melodiami. Rety jaka nędz
        > a. A jeszcze połowa kawałków przede mną, ratunku.

        To ja jeszcze poproszę o Twoją ocenę (może być tylko cyferkowa) dwóch
        poprzednich albumów. Potrzebny mi kontekst, by jakoś lepiej umiejscowić Twoją
        opinię :-)
        • mechanikk Re: Nowy utwór Coldplay 05.06.05, 22:53
          wlasnie gra Coldplaya Kaczkowski, no i faktycznie, ze jakby z Clocksa wziety
          kawalek, niespecjalnie mi sie to podoba, ale wiem ze gardzilem druga plyta, a
          potem sie przekonalem (jak dla mnie 6/10), a debiut uwielbiam (9/10).

          nie no, ten kawalek co leci nawet nie jest taki straszny, ale bardzo
          przecietny, taki "radio friendly" ;)

          na koniec, kacik humoru: "X&Y" w lodzkim empiku kosztuje 79,99 !!
          • mechanikk Re: Nowy utwór Coldplay 05.06.05, 23:19
            znow u Kaczora Coldplay

            och, zaczynam sie bac!
        • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 05.06.05, 23:20
          Parachutes 9.5/10
          A Rush Of Blood To The Head 5.5/10

          Oczywiście przesadziłem w poprzednim poście i było to zamierzone, ale to co usłyszałem było do bólu miałkie i przeciętne, kolejny krok w kierunku stania się sztandarowym zespołem adult-friendly-pop-rocka.
          • pytajnick Re: Nowy utwór Coldplay 05.06.05, 23:36
            ilhan napisał:

            > Parachutes 9.5/10
            > A Rush Of Blood To The Head 5.5/10

            No to mamy do siebie blisko (dałbym 6-6,5/10 dwójce).

            Ufam Ci w takim razie, i to mnie martwi.
            • bleri Re: Nowy utwór Coldplay 05.06.05, 23:44
              Właśnie słucham dziewiczo, jestem przy numerze 5 i póki co mam tylko jedną
              refleksję - Gwyneth must die!
              • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 10:18
                "Talk" i "Speed Of Sound" to chyba najbardziej pozytywne fragmenty tej płyty. (Riff z Kraftwerku to najfajniejsza melodia na całym "X&Y"). Może jeszcze "Swallowed In The Sea". A tak to godzina flaków z olejem.
                • ihopeyouwilllikeme Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 10:34
                  Bardzo udana płyta, zdecydowanie lepsza od " A Rush Of Blood To The Head ".
                  " Fix You " to jeden z moich ulubionych kawałków 2005 roku, jak na razie.
                  Szkoda, że nie wyszedł na pierwszym singlu ( ma być na następnym ) - " Speed Of
                  Sound " należy do słabszych momentów płyty ( dość nudny jest też utwór
                  tytułowy, i zamykający " Twisted Logic " ). Myślę, że z czasem album jeszcze
                  zyska w moich oczach. Ale już wiem na pewno, że jest bardzo dużym, i bardzo
                  miłym zaskoczenie ( spisałem ich już całkiem na straty, a po usłyszeniu singla
                  zastanawiałem się, czy w ogóle go słuchać :) Dobrze, że się przemogłem :)
                  • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 10:43
                    Nie żartuj i nie chwal więcej, bo będę zmuszony słuchać tego jeszcze raz.
                    • ihopeyouwilllikeme Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 10:48
                      > Nie żartuj

                      Nie żartuję, naprawdę mi się podoba, i widzę postęp. Prawda, tego zespołu,
                      który nagrał " Parachutes " już nie ma, ale z takimi płytami jak " X&Y " będzie
                      łatwiej to przełknąć.
                      • kwiat_paproci Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 10:51
                        A ja posłuchałam Fix you na klęczkach, a całej płyty mi się już nie chce, bo i
                        tak wiem, że reszta będzie gorsza ;)
    • libertine Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 11:19
      ja słyszałem dopiero kilka dni temu po raz pierwszy 'the speed of sound'.
      potwornie nudna piosenka. tylko tyle mogę napisać. ;)
      a widzę, że wasze recenzje całej płyty również nienajlepsze, więc dam sobie z
      nią spokój. tak chyba będzie najlepiej. nie stracę dobrego zdania o zespole i
      zapamiętam najlepsze tylko utwory.
      • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 14:07
        Nie no, posłuchaj, w końcu Coldplay są mega i w ogóle the best band in the world, lol.

        Więcej lolów w recenzji NME, 9/10:

        "Confident, bold, ambitious, packed with singles and impossible to contain (...) it does reinforce Coldplay as the band of their time. (...) This is a great, great record that has just raised the bar for everyone."
        • ayya Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 16:00
          ilhan napisał:

          > "Confident, bold, ambitious, packed with singles and impossible to contain
          (...
          > ) it does reinforce Coldplay as the band of their time. (...) This is a
          great,
          > great record that has just raised the bar for everyone."

          Mam chyba wrażenie, że słuchałam zupełnie czegoś innego :/
        • pytajnick Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 16:01
          ilhan napisał:

          > Więcej lolów w recenzji NME, 9/10:

          Anna G. w następnym "TR": 4,5/5.

          • pytajnick Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 16:01
            > Anna G. w następnym "TR": 4,5/5.

            (Aha: Prognoza)
        • pytajnick Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 16:02
          ilhan napisał:

          > "Confident, bold, ambitious, packed with singles and impossible to contain (...
          > ) it does reinforce Coldplay as the band of their time. (...) This is a great,
          > great record that has just raised the bar for everyone."

          Po sieci chodzą dziesiątki "fake'ów", być może trafili na któregoś z nich.
    • ayya Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 13:51
      Płyta miałka, nudna, bez pomysłu, polotu i myśli przewodniej. Jakoś
      brzmi "Talk", a reszta jest milczeniem. Jedna z tych płyt, po której
      przesłuchaniu szybko można o niej zapomnieć.
    • abranova Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 16:23
      Lekko niedobrze mi się robi, gdy widzę, że informacja o ukazaniu się NOWEJ
      PŁYTY ZESPOŁU COLDPLAY jest jedną z głownych informacji dnia na stronach
      serwisów muzycznych. Co prawda, gdyby na pierwszej stronie pisali o nowej
      plycie Pearl Jam czy R.E.M., to wcale by mnie nie mdliło ale...no cóż, hehe, to
      już trochę inna historia. Trudno o lepszy przykład zespołu, który z uznania
      słuchaczt zrodzonego z talentu i skromności muzyków przeszedł do sławy
      napompowanej przez media, brrrr. Aż się boję w ogóle sięgać po nowy album.
      (Zreszta prędko go nie usłyszę, bo znowu nie moge niczego ściągnąc z
      internetu :? a te 79,90 za płytę w sklepie <help>)
      Aby było jasne - album ROBTH bardzo mi się podobał, ale juz to, co dizało się
      po jego wydaniu niekoniecznie. No a jak czytam u was, że X&Y cały sklada się z
      wariacji na temat pierwszego singla, który z kolei opiera się na wariacji na
      temat "Clocks" :))) no to sorry, o co ten szum? Nie rozumiem, czy ci muzycy już
      nie słyszą, że sie powtarzają czy co gorsza w ogóle ich to nie obchodzi?
      • pytajnick Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 17:04
        > No a jak czytam u was, że X&Y cały sklada się z
        > wariacji na temat pierwszego singla, który z kolei opiera się na wariacji na
        > temat "Clocks" :))) no to sorry, o co ten szum? Nie rozumiem, czy ci muzycy już
        >
        > nie słyszą, że sie powtarzają czy co gorsza w ogóle ich to nie obchodzi?

        Ej, ale weź może i posłuchaj najpierw, a nie nastawiaj aż tak negatywnie i
        zjeżdżaj zespół i świat cały po przeczytaniu kilku opinii na jednym z miliona
        polskich forów internetowych.

        Niektórzy co miesiąc się wściekają, gdy wszystkie serwisy wybuchają newsami o
        nowej płycie Radiohead/REM/U2/+sto modnych acz mniej zasłużonych grup/, którym
        towarzyszą życiorysy, prognozy, wywiady, i co tam jeszcze. C'est la Vie!
        • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 17:12
          Ale dla mnie kwintesencją problemu Coldplay jest to zdanie: "Trudno o lepszy przykład zespołu, który z uznania słuchaczy zrodzonego z talentu i skromności muzyków przeszedł do sławy napompowanej przez media".

          Dziś popularność Coldplay nie jest już, jak przy debiucie, wynikiem jakiejś niesamowitości ich muzyki, a schlebiania gustom mas oraz tysiącom artykułów w kolorowych magazynach, które czytają 30-letni dobrze zarabiający menedżerowie od czasu do czasu chcący kupić sobie jakąś niegroźną, ale w miarę świeżą płytkę. Coldplay to obecnie, na trzeciej płycie, zespół głównie dla takich ludzi. Tak samo "ambitny" jak Embrace, Stereophonics, Feeder, Travis, Lowgold, Budapest i dziesiątki innych z UK - tylko tamci nie mają megamedialnego frontmana, który poderwałby Gwyneth Paltrow.

          Spodobał mi się umiarkowanie "Swallowed In The Sea" z tej nowej płyty, ale na razie nie mam siły słuchać jej czwarty raz.
          • pszemcio1 Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 17:20
            chyba nic mnie nie zmusi do przesluchania nowej płyty...teraz mam jazdę na
            belle & sebastian...jezuuuu jak to świetnie wyprodukowane jest!!!! i jakie
            smaczki w tej niby prostej muzyce.....:)
          • pytajnick Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 17:46
            ilhan napisał:

            > Ale dla mnie kwintesencją problemu Coldplay jest to zdanie: "Trudno o lepszy pr
            > zykład zespołu, który z uznania słuchaczy zrodzonego z talentu i skromności muz
            > yków przeszedł do sławy napompowanej przez media".
            (...)

            Tak, to jeden typ medialnego wciskania kitu (chodzi mi o samo zjawisko, nie
            Coldplay, bo jeszcze nie słyszałem). Inny, którego jeszcze bardziej nie lubię:
            zespół nagrywa od lat, ma na swoim koncie kilka, czy choćby jedną fantastyczną
            płytę - na którym świat się nie poznał. A przynajmniej prasa, w sieci łatwiej
            uzupełjnić braki, tymczasem zespół/płyta żyje własnym życiem (vide "Yankee Hotel
            Foxtrot" Wilco) i rozpowszechnia drogą word-of-mouth.

            Z czasem dziennikarze próbują naprawiać swój błąd zjechania czy choćby
            przeoczenia, ale jest to trudne, bo większość mediów skupia się jednak na
            nowościach (szczególnie w prasie trudno recenzowac płytę sprzed roku).

            Postanawiają więc nadrobić przy okazji kolejnego albumu - i tak rodzą się
            "genialne" płyty, które genialnymi w ogóle nie są, a wybitne były ich
            poprzedniczki. Ale media i tak siłą rozpędu i powszechną zgodą - w końcu wszyscy
            chcą dogonić zwykłych słuchaczy, którzy sami się poznali na wielkości zespołu -
            doprowadzają rzeczywiście do uznania pewnej płyty za wybitną, i już nie tylko
            oni, ale i mniejsze pisma i serwisy się zachwycają (przykład idzie z góry)
            zupełnie przeciętnymi pozycjami. A za nimi co bardziej konformistyczni słuchacze
            podatni na cudze opinie, czyli w gruncie rzeczy większość z nas (w jakimś tam
            stopniu).

            I później się okazuje, że najlepszą płytą Wilco jest "A Ghost Is Born".
            (Jesli uważacie podobnie, proszę nie odpisujcie, to tylko przykład - nie chodzi
            o dyskusję na temat tego albumu.)
            • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 17:53
              pytajnick napisał:

              > I później się okazuje, że najlepszą płytą Wilco jest "A Ghost Is Born".
              > (Jesli uważacie podobnie, proszę nie odpisujcie, to tylko przykład - nie chodzi
              > o dyskusję na temat tego albumu.)


              "Ma pan przeklętą rację", jak mówi babeczka na MSG u mnie.
              Nie znoszę tego zjawiska - dotkęło wymienione Wilco (choć "A Ghost Is Born" to przyzwoita płyta), ostatnie Modest Mouse, drugie The Libertines, itd.
              Nie ma nic gorszego niż jak jeden z Twoich ulubionych zespołów zalicza wpadkę, przy której nagle cały świat dostrzega w nim to, czego Tobie właśnie zaczęło brakować.
            • nierymek Re: Nowy utwór Coldplay 20.06.05, 15:34
              > zespół nagrywa od lat, ma na swoim koncie kilka, czy choćby jedną fantastyczną
              > płytę - na którym świat się nie poznał.

              ...ale nadszedł moment, w którym wytwórnia dała nam wreszcie godziwe pieniądze,
              więc napiszemy o tym zespole i świat wreszcie się na nim pozna ;-)
          • bleri Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 22:07
            No ja właśnie o tym - od kiedy Martin został celebrities, Coldplay nie da się
            znieść. Zresztą z tego co czytałam to w zespole były o to spore tarcia, na
            granicy rozpadu.
            X&Y jest żadne. Dwa może trzy numery mnie zaciekawiły, ale wszystko na starym
            patencie, może dlatego.


            prywata do Ilhana - mam w mp3 Don't look back in anger zagrane wczoraj przez
            Tori na koncercie w Londynie, bierzesz? :)
            • ilhan Re: prywata 06.06.05, 23:11
              Z ciekawości - poproszę :)

              (Niestety nie mam się czym zrewanżować, chłopaki rzadko grywają "Cornflake Girl").
              • libertine Re: prywata 06.06.05, 23:31
                ilhan napisał:

                > Z ciekawości - poproszę :)
                >
                > (Niestety nie mam się czym zrewanżować, chłopaki rzadko grywają "Cornflake Girl
                > ").

                a czy ja też mogę???
                • bleri Re: prywata 07.06.05, 00:29
                  Wysłane (z konta na o2, bo gazetowe wprawia mnie w głęboki smutek)
                  Jakość jest mocno bootowa, ale przecież nie o to chodzi.
                  A ktoś chce "Can't get you out of my head"? ;>
                  • bleri Re: prywata 07.06.05, 00:34
                    No i wysłałam nie to co trzeba, zaraz będzie poprawka.
            • ayya Re: Nowy utwór Coldplay 06.06.05, 23:56
              bleri napisała:

              > prywata do Ilhana - mam w mp3 Don't look back in anger zagrane wczoraj przez
              > Tori na koncercie w Londynie, bierzesz? :)

              Ja też poprosze :D
      • pytajnick wprost 06.06.05, 17:53
        No to jeszcze taki luźny cytat z dzisiejszego "Wprost" o nowym The White Stripes:

        "To jeden z najważniejszych albumów już nie tylko roku, ale całej pierwszej
        dekady XXI wieku." (JR - Rzewuski?)

        Jest też spory artykuł o Oasis, już na pewno Rzewuskiego - ale znowu w drugą
        stronę. Zaczyna się słowami: "Ta grupa nie wnosła niczego wartościowego do
        historii rocka, ale całą swoją egzystencję oparła na bezczelnym pasożytowaniu na
        muzyce lat 60."
        (dalej póki co nie czytałem)
        • ihopeyouwilllikeme Re: wprost 08.06.05, 09:00
          > "To jeden z najważniejszych albumów już nie tylko roku, ale całej pierwszej
          > dekady XXI wieku." (JR - Rzewuski?)

          Całkowicie się zgadzam.
          • grrrg Re: wprost 08.06.05, 09:27
            Jak dla mnie "X&Y" to względnie przyzwoita płyta względnie przyzwoitego
            zespołu ;) Nigdy nie rozumiałem zachwytów nad ich twórczością.
    • pytajnick Coldplay koncertowo w radiu Bis w niedzielę 11.06.05, 21:42
      www.radio.com.pl/bis/pasmo.aspx?iID=5523
    • anduwillknowmebythetrailofdead kopia kopii kopii .. / n/t 12.06.05, 01:40
      • pytajnick Re: kopia kopii kopii .. / n/t 12.06.05, 09:50
        A ja, abstrahując od samej muzyki, kompletnie się nie zgadzam - moim zdaniem ta
        płyta znacznie bardziej się różni (brzmieniowo, aranżacyjnie) od poprzedniczki
        niż poprzedniczka od swej poprzedniczki.
      • ilhan Re: kopia kopii kopii .. / n/t 12.06.05, 10:11
        Czy to sugestia, że "Parachutes" była kopią czegoś konkretnego? Jeśli tak, to czy można prosić o rozwinięcie myśli? :)
        • anduwillknowmebythetrailofdead Re: kopia kopii kopii .. / 12.06.05, 14:04
          To prowokacja. (a może raczej gra slow..juz wyjasniam:

          W tytułowym wyrażeniu absolutnie nie czepiam się wyśmienitego i zachwacajacego
          debiutu coldplay’a [= /abstrahujac od ponizszego wyjasnienia/ moze byc kopia
          czegos niekonkretnego]. ostatni wyraz wskazuje na to, że nie mam ‘parachutes’ w
          oryginale !(ot.co) ;) * (a powinnam bo coldplay skończył się dla mnie na
          pierwszej plycie ..

          X&Y miałam nieprzyjemność posłuchać .. kolejnej ich plyty nawet nie planuje
          spróbować (nie mówiąc już o smakowaniu) .. o ile będzie kolejna ..znajac zycie
          będzie .. : /


          (mam nadzieje ze nie zagmatwalam zbytnio ;)

          *w tym miejscu powinny się pojawic podziękowania dla b+ (heh)

          ---

          as we lay down our weapons, and sure enough, we are slain by that stuff
    • pytajnick Moja opinia 12.06.05, 17:17
      ...w nieco rozbudowanej formie znajduje się tu:
      www.caladan.art.pl/recenzje_sc.php?id=950
      A w krótkiej formie: fajny, sympatyczny album, przy obniżonych oczekiwaniach (po
      A Rush...) całkiem dobrze się tego słucha, a gdyby nie nagrał go Coldplay, to
      pewnie słuchałoby się tego jeszcze lepiej.
      • ilhan Re: Moja opinia 12.06.05, 19:24
        Link nie otwiera się niestety, natomiast co do "gdyby nie nagrał go Coldplay, to słuchałoby się lepiej", to akurat uważam, że byłoby dokładnie na odwrót. Tak jak napisałem gdzieś tam powyżej: w UK działa cała masa tego typu zespołów, co roku płyt w stylu "X&Y" wychodzi naprawdę sporo, tradycyjnie nikt ich nie zauważa i nic dziwnego, bo wszystko co można dać tego typu przeciętnie wykonanym flakom z olejem to 2-3 przesłuchania.
        • pytajnick Re: Moja opinia 12.06.05, 22:56
          ilhan napisał:

          > Link nie otwiera się niestety,

          chyba artrock.pl padł niestety, może i dobrze ;)
          jak ruszy to sie przypomne.
        • pytajnick Re: Moja opinia 12.06.05, 23:03
          ilhan napisał:

          > Link nie otwiera się niestety, natomiast co do "gdyby nie nagrał go Coldplay, t
          > o słuchałoby się lepiej", to akurat uważam, że byłoby dokładnie na odwrót. Tak
          > jak napisałem gdzieś tam powyżej: w UK działa cała masa tego typu zespołów, co
          > roku płyt w stylu "X&Y" wychodzi naprawdę sporo, tradycyjnie nikt ich nie zauwa
          > ża i nic dziwnego, bo wszystko co można dać tego typu przeciętnie wykonanym fla
          > kom z olejem to 2-3 przesłuchania.

          To świadczy, że jednak inaczej tę płytkę odbieramy. Dla Ciebie jest porażką -
          może dlatego, że się lepiej orientujesz w terenie, może po prostu nie podeszło
          Ci do gustu - dla mnie to jest całkiem dobry, sympatyczny album, bardzo
          melodyjny. I tylko znajomość już nie tylko <powstać> debiutu <spocznij>, ale i
          "Rush..." trochę psuje dobre wrażenie, bo wiem, na co panów (było) stać.

          Generalnie mi jej słuchanie póki co (7-8 przesłuchań) jeszcze sprawia
          umiarkowaną przyjemność, momentami przyjemność sporą, choć wiem, ze jeszcze ze
          dwa-trzy spotkania i będę miał dość. Ale to i tak więcej, niż wyciągnąłem z
          wielu tegorocznych nowości.
      • pytajnick chyba się serwer obudził (n/t) 13.06.05, 10:33
    • abranova zabawny i słodki ten Chris :) 12.06.05, 23:19
      Ogladam wlaśnie program o coldplay na polskim MTV i z zadowoleniem stwierdzam,
      ze wokalista Coldplay nie stracił poczucia humoru :)
      • ihopeyouwilllikeme Re: zabawny i słodki ten Chris :) 13.06.05, 10:51
        A wczoraj na Bisce leciał koncert Coldplay, i był fantastyczny ! Zagrali sporo
        z nowej płyty ( Fix You na koniec, zabrzmiało jak prawdziwy hymn... Fani
        jeszcze tego wtedy nie znali, więc nie mogli śpiewać razem z Chrisem, ale to
        zapewne ostatni taki przypadek :)), Square One połączone z Politik na początek
        ( wspaniały pomysł, i wspaniale zabrzmiało ), What If na koniec głównego setu,
        i w środku jeszcze kilka ( m.in. Speed Of Sound ze zmienionym wstępem - wyszło
        o wiele lepiej niż na płycie, a także ukryty kawałek, napisany dla Johnny'ego
        Casha, wspaniała ballada country ). Poza tym to, co najlepsze z poprzednich
        płyt - na trzeci ogień poleciało Yellow ( piękne, ogniste wykonanie ), z
        debiutu było też Everything's Not Lost i Don't Panic, z partią harmonijki.
        Świetnie wypadły również utwory z drugiej płyty - Clocks z wstępem a'la Where
        The Streets Have No Name, chyba najlepszy moment A Rush Of Blood..., czyli
        Warning Sign, The Scientist ( z Chrisem improwizującym sobie tekst :), God Put
        A Smile Upon Your Face ( zaśpiewane z wydatnym udziałem niewielkiej, ale
        głośnej publiczności ), no i In My Place jako pierwszy bis, przyjęty ogromnym
        aplauzem. Może niepotrzebnie się rozpisałem, w sumie koncertu każdy mógł sobie
        posłuchać, i taka recenzja pewnie nie ma większego sensu, ale występ był
        naprawdę rewelacyjny. Nie zamierzam ich więcej krytykować, są zajebiści, od
        dziś jestem fanem Coldplay :)
    • pytajnick Rzewuski we "Wprost" 13.06.05, 18:37
      Generalnie pozytywna minirecenzja, wystarczy że zacytuję ostatnie zdanie: "X&Y
      ze swą serdeczną, komunikatywną i kameralną odmianą rocka potwierdza wybitne
      miejsce Martina w tradycji autorów klasy Paula McCartneya, Raya Daviesa i Bono."
      • ilhan Re: Rzewuski we "Wprost" 13.06.05, 19:04
        pytajnick napisał:

        > "X&Y
        > ze swą serdeczną, komunikatywną i kameralną odmianą rocka potwierdza wybitne
        > miejsce Martina w tradycji autorów klasy Paula McCartneya, Raya Daviesa i Bono."

        Wielkie oczy robię na to co ostatnio pisze ten Wielce Zasłużony Dziennikarz, naprawdę :(
        • grrrg Re: Rzewuski we "Wprost" 14.06.05, 17:03
          ilhan napisał:

          > pytajnick napisał:
          >
          > > "X&Y
          > > ze swą serdeczną, komunikatywną i kameralną odmianą rocka potwierdza wybi
          > tne
          > > miejsce Martina w tradycji autorów klasy Paula McCartneya, Raya Daviesa i
          > Bono."
          >
          > Wielkie oczy robię na to co ostatnio pisze ten Wielce Zasłużony Dziennikarz,
          na
          > prawdę :(
          >

          Ja również niestety. Zupełnie jakby pozazdrościł Kostrzewie ;)
      • libertine Re: Rzewuski we "Wprost" 13.06.05, 19:46
        pytajnick napisał:

        >wybitne
        > miejsce Martina w tradycji autorów klasy Paula McCartneya, Raya Daviesa i Bono

        bzdety takie... niesłychana promocja towarzyszy tej płycie w naszym kraju,
        wszystkie recenzje huraoptymistyczne, z tego martina robią głos pokolenia i
        geniusza wśród młodych kompozytorów, a w rzeczywistości jest tak, jak pisał
        ilhan gdzieś wyżej - takich płyt wychodzi w samej wlk. brytanii z 5 rocznie.
        ech, choć i tak dobrze, że między 50 centem, eminemem i 1-8-l znajdzie się
        czasem taki coldplay, szkoda tylko, że o 2 płyty za późno... ;)
        • pytajnick Re: Rzewuski we "Wprost" 13.06.05, 20:09
          libertine napisał:

          > bzdety takie... niesłychana promocja towarzyszy tej płycie w naszym kraju,
          > wszystkie recenzje huraoptymistyczne,

          A dokładniej?
          Recenzja Rzewuskiego jest pierwszą naprawdę pozytywną recenzją jaką spotkałem.
          W takim TerazRocku nawet przez 'neutralność' Pani Gacek przebija zawód.

          > z tego martina robią głos pokolenia

          Aż trud policzyć z ilu zespołów w zeszłym roku robiono głos pokolenia. Przyznam,
          że dla mnie - zainteresowanego również innymi gatunkami, nie tylko nie sposób je
          sprawdzić, ale nawet spamiętać.

          Z tego żyje prasa muzyczna, więc nigdy nie odpuści i co roku odkryje nowych
          beatlesów, mccartnetów, drake'ów, nowe ledzeppelin, nowe xxx(&yyy)
          • ilhan Re: Rzewuski we "Wprost" 13.06.05, 20:17
            pytajnick napisał:

            > Z tego żyje prasa muzyczna, więc nigdy nie odpuści i co roku odkryje nowych
            > beatlesów, mccartnetów, drake'ów, nowe ledzeppelin, nowe xxx(&yyy)

            Problem w tym, że to w Polsce tak się odbiera. W prasie brytyjskiej, oczywiście, co tydzień są nowi faworyci, oczywiście, są niemiłosiernie hype'owani, dostają wysokie oceny, ale zwróć uwagę, że nikt tak naprawdę nie porównuje debiutującego bandu do Beatlesów, nikt nie ośmiela się zestawiać początkującego solisty z Vanem Morissonem itd. Tak, używa się wyrazów w stylu "huge", "great" itp., ale pewne rzeczy pozostają święte. Tymczasem u nas jest to główny argument przeciwko tamtejszej prasie (nie bronię jej, ale...). A te porównania w recenzji Coldplay są boleśnie przestrzelone - to dokładnie jak stawianie Beckhama w jednym rzędzie z Pele. Poza tym, od pewnych ludzi, którzy są już niejako instytucjami, wymaga się nieco więcej.
            • pytajnick Re: Rzewuski we "Wprost" 13.06.05, 20:20
              ilhan napisał:

              > pytajnick napisał:
              >
              > > Z tego żyje prasa muzyczna, więc nigdy nie odpuści i co roku odkryje nowy
              > ch
              > > beatlesów, mccartnetów, drake'ów, nowe ledzeppelin, nowe xxx(&yyy)
              >
              > Problem w tym, że to w Polsce tak się odbiera. W prasie brytyjskiej, oczywiście
              > , co tydzień są nowi faworyci, oczywiście, są niemiłosiernie hype'owani, dostaj
              > ą wysokie oceny, ale zwróć uwagę, że nikt tak naprawdę nie porównuje debiutując
              > ego bandu do Beatlesów, nikt nie ośmiela się zestawiać początkującego solisty z
              > Vanem Morissonem itd. Tak, używa się wyrazów w stylu "huge", "great" itp., ale
              > pewne rzeczy pozostają święte. Tymczasem u nas jest to główny argument przeciw
              > ko tamtejszej prasie (nie bronię jej, ale...). A te porównania w recenzji Coldp
              > lay są boleśnie przestrzelone - to dokładnie jak stawianie Beckhama w jednym rz
              > ędzie z Pele. Poza tym, od pewnych ludzi, którzy są już niejako instytucjami, w
              > ymaga się nieco więcej.

              Staję po Twojej stronie i to do kwadratu. :-)
              • ilhan Re: Rzewuski we "Wprost" 13.06.05, 20:22
                pytajnick napisał:

                > Staję po Twojej stronie i to do kwadratu. :-)

                No to wypada mi tylko pozdrowić :)
            • libertine Re: Rzewuski we "Wprost" 15.06.05, 16:26
              ilhan napisał:

              >to dokładnie jak stawianie Beckhama w jednym rz
              > ędzie z Pele.

              genialne porównanie! tak jest!
              • madee1 Re: Rzewuski we "Wprost" 21.06.05, 21:42
                A ja pozwolę sobie nieśmiało zabrać głos i troszkę zaprotestować. Rozumiem Wasz
                punkt widzenia, ale poniekąd zgadzam sie z p. Rzewuskim. Byłam w niedzielę na
                koncercie Coldplay, jechałam bez entuzjazmu, fanką nie jestem, ale to zawsze
                miło zobaczyć taką gwiazdę. I tym koncertem zespół skradł sobie mnie całkowicie,
                wypadli fantastycznie, bezbłędnie, porywająco. Wracając z Berlina myślałam
                sobie, jakie jeszcze zespoły obecnie potrafią dotrzeć do tak szerokiej
                publiczności, zjednać sobie krytykę i jednocześnie wedrzeć się na "salony z
                alternatywą", no i dać taki obłędny szoł. Przyszły mi do głowy jedynie The
                Rolling Stones i U2. (co nie znaczy, że uważam, że nie ma zespołów lepszych
                oczywiście). Owszem, można sobie gadać, zespół, który trafia do 30-letnich
                menedżerów, miłośników pseudo alternatywy, itd. Ale fakt, że ktoś Coldplay lubi,
                a nawet jest fanem, nie czyni z niego słuchacza muzyki mniej wrażliwego, więc
                może ostrożnie z tymi opiniami.

                Pozdr.
                • ihopeyouwilllikeme Re: Rzewuski we "Wprost" 21.06.05, 21:53
                  Ale fakt, że ktoś Coldplay lubi
                  > ,
                  > a nawet jest fanem, nie czyni z niego słuchacza muzyki mniej wrażliwego, więc
                  > może ostrożnie z tymi opiniami.

                  Fakt lubienia CZEGOKOLWIEK nie czyni z nikogo słuchacza muzyki mniej
                  wrazliwego, i pasowałoby, by niektórzy forumowicze wbili to sobie mocno do
                  głowy, bo czasami jest z tym kłopot. A tak naprawdę jest. Pozdrowienia.
                  • madee1 Re: Rzewuski we "Wprost" 21.06.05, 21:55
                    ihopeyouwilllikeme napisał:

                    > Fakt lubienia CZEGOKOLWIEK nie czyni z nikogo słuchacza muzyki mniej
                    > wrazliwego, i pasowałoby, by niektórzy forumowicze wbili to sobie mocno do
                    > głowy, bo czasami jest z tym kłopot. A tak naprawdę jest. Pozdrowienia.

                    No ja właśnie wiem, że tak jest.
    • pytajnick 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 15.06.05, 15:11
      W tym 2 mln w USA, 1 mln w UK.
      • ihopeyouwilllikeme Re: 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 16.06.05, 09:53
        Eeee, ostatnia płyta U2 miała lepsze wyniki :)) Jeszcze nie teraz, panie
        Martin :)))
        • ilhan Re: 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 16.06.05, 10:01
          Zależy gdzie, bo np.

          "In the UK, the album went straight to the top of the UK albums charts, becoming the second biggest first week seller in British chart history, behind Oasis' third album Be Here Now."
          • pagaj_75 Re: 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 16.06.05, 10:20
            A ja myślałem, że akurat na tym forum ludzie nie podniecają się i nie licytują
            wynikami sprzedaży :/
            • ilhan Re: 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 16.06.05, 10:24
              pagaj_75 napisał:

              > A ja myślałem, że akurat na tym forum ludzie nie podniecają się i nie licytują wynikami sprzedaży :/

              To taka ciekawostka miała być...
              • pagaj_75 Re: 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 16.06.05, 10:46
                ilhan napisał:

                > To taka ciekawostka miała być...

                No wiem, wiem.

                Myślę, że Coldplay stanie się (przynajmniej w Polsce, w Anglii to wygląda trochę
                inaczej) gwiazdą na miarę, powiedzmy, Joe Cockera ;) A przynajmniej będzie
                trafiał w ten sam target. Będą go kupować piękni trzydziestoletni, którzy od
                czasu do czasu chcieliby sobie posłuchać czegoś ROCKOWEGO, ale bez przesady. No
                wiecie, żeby za bardzo nie wrzeszczeli i takie tam. Smutne to.
                • ilhan Re: 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 16.06.05, 11:07
                  pagaj_75 napisał:

                  > Myślę, że Coldplay stanie się (przynajmniej w Polsce, w Anglii to wygląda troch
                  > ę
                  > inaczej) gwiazdą na miarę, powiedzmy, Joe Cockera ;) A przynajmniej będzie
                  > trafiał w ten sam target. Będą go kupować piękni trzydziestoletni, którzy od
                  > czasu do czasu chcieliby sobie posłuchać czegoś ROCKOWEGO, ale bez przesady. No
                  > wiecie, żeby za bardzo nie wrzeszczeli i takie tam. Smutne to.


                  Pagaj, bracie! :D
                  Tam na górze: "schlebiania gustom mas
                  oraz tysiącom artykułów w kolorowych magazynach, które czytają 30-letni dobrze zarabiający menedżerowie od czasu do czasu chcący
                  kupić sobie jakąś niegroźną, ale w miarę świeżą płytkę"
                  • pagaj_75 Re: 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 16.06.05, 11:15
                    Cholera, plagiat jak nic ;)))) Jakoś przeoczyłem Twoją wypowiedź <zawstydzony>
                    • ilhan Re: 5 mln kopii w 10 dni od premiery.... 16.06.05, 11:18
                      pagaj_75 napisał:

                      > Cholera, plagiat jak nic ;)))) Jakoś przeoczyłem Twoją wypowiedź <zawstydzony>

                      Popatrz na to inaczej - skoro napisaliśmy obaj to samo niezależnie, musi to być prawdą :D
                      • ja.nusz Re: ????? 16.06.05, 11:42
                        Tyle tu o tej płycie się naczytałem, że postanowiłem ją kupić. Posłuchałem i
                        stwierdziłem, że zakup udany, ale żeby aż tyle się tu o tym rozpisywać....
    • kwiat_paproci Pytanie do Warszawiaków :) 18.06.05, 23:41
      Na ile Życie Warszawy jest wiarygodną gazetą, bo nie wiem, czy sobie nadzieje
      robić ?? ;)))
      www.cgm.pl/aktualnosci/wyswietl.php?O_NEWS=8610907
      Gdyby to była prawda, to wszystko by mi pasowało: i czas, i miejsce, i zespół :D
    • d84 Re: Nowy utwór Coldplay 19.06.05, 10:27
      Heh, ja do Coldplay zawsze miałem dość obojętny stosunek. Nigdy nie pojmowałem
      tego wielkiego hajpu i późniejszej popularności. Nawet przy pierwszym albumie
      (choć ten najlepszy z perspektywy czasu, tym niezwykle odkrywczym stwierdzeniem
      się z Wami zgodzę ;)

      Bo dla mnie to zawsze było po prostu nijakie. Ani dobre, ani tym bardziej nie
      do słuchania. Podobnie jest w przypadku X & Y
      • jarecki32 Re: Nowy utwór Coldplay 20.06.05, 16:01
        w mysl teorii spiskowej dziejow ktos za tym stoi ( tzn za ta nie tak bardzo
        uzasadniona wielka popularnoscia i mega sprzedaza). Ja sobie mysle, ze stoi za
        tym perfekcyjny zespol marketingowy wytworni. Zaczynaja bic piane juz na
        miesiace od daty rozpoczecia sprzedazy. Objecuja piekne kolorowe darmowe
        plakaty jako dodatek do albumu (tu teoria pieknych trzydziestoletnich sie nie
        potwierdza jako ze te plakaty wieszaja w pokojach zwykle 15-latki), ozdabiaja
        witryny wielkimi plakaciskami obwieszczjacymi nadchodzace wydarzenie roku, a
        kto wie, moze i stulecia. Juz od dawna podejrzewalem, ze jesli chodzi o sztuke
        sprzedazy to brytyjczycy bija na glowe rywali z USA.
        • jarecki32 Re: Nowy utwór Coldplay 20.06.05, 16:08
          i jeszcze dodam, ze owszem X & Y zanabylem i po paru przesluchaniach oddalem 15
          letniej corce. Ogladalem tez Coldplay na DVD ( Live 2003) i tez mnie nie
          przekonalo.
          Z drugiej strony, po takiej skondensowanej dawce muzyki jak ta na Mezmerize
          ciezko bedzie znalezc cos podobnie intrygujacego.
          • grrrg Re: Nowy utwór Coldplay 21.06.05, 19:34
            Jarecki chyba ma rację, bo trudno mi inaczej wytłumaczyć rekordy
            popularności "X&Y". Płyta nie jest zła, ale no bez przesady!
    • ilhan Re: Nowy utwór Coldplay 24.06.05, 22:56
      Arcyciekawy artykuł nt. poziomu tekstów współczesnych brytyjskich zespołów. Zamieszczam tu, bo jest sporo słusznych spostrzeżeń o Coldplay (choć najciekawsze rzeczy mówi rzecz jasna Andy Partridge, bo któżby inny).

      www.guardian.co.uk/arts/fridayreview/story/0,12102,1512708,00.html
      • bleri Re: Nowy utwór Coldplay 25.06.05, 23:56
        Pozdrawiam Was wszystkich z Anglii - Coldplay tu jest na każdym kroku, promocja
        niesamowita! Nie dziwię się, że tak dużo sprzedali skoro na każdym kroku jest
        logo najnowszej płyty.
        Moi drodzy, do usłyszenia mam nadzieję wkrótce, pozdrawiam was ciepło!
        • cze67 Re: Nowy utwór Coldplay 25.06.05, 23:58
          bleri napisała:

          > Pozdrawiam Was wszystkich z Anglii - Coldplay tu jest na każdym kroku,
          promocja
          > niesamowita! Nie dziwię się, że tak dużo sprzedali skoro na każdym kroku jest
          > logo najnowszej płyty.
          > Moi drodzy, do usłyszenia mam nadzieję wkrótce, pozdrawiam was ciepło!

          Wow droga bleri, ale Cię zniosło:-) Pozdrowienia serdeczne.
          • bleri Re: Nowy utwór Coldplay 26.06.05, 21:54
            Drogi Cze! Co tu się dzieje! Z jednej strony Glastonbury, z drugiej Wimbledon,
            a nad głową co pięć minut latają samoloty! Mam nadzieję, że spotkam gdzieś
            znienacka Thoma Yorka to pozdrowię go od forumowiczów SF ;)
            Przywieźć wam coś z UK? Bo na ten przykład nowe Oasis jest za 11 funtów czyli
            niedużo, a Coldplay za 9 czyli jeszcze mniej ;)
            Pozdrawiam was ciepło, mam nadzieję, że wraz ze stałym dostępem do sieci uda mi
            się tu częściej zaglądać.
            • libertine Re: Nowy utwór Coldplay 27.06.05, 14:25
              bleri napisała:

              > Drogi Cze! Co tu się dzieje! Z jednej strony Glastonbury, z drugiej Wimbledon,
              > a nad głową co pięć minut latają samoloty! na ten przykład nowe Oasis jest za
              11 funtów czyli
              > niedużo, a Coldplay za 9 czyli jeszcze mniej ;)

              no to już się nie dziwię, dlaczego coldplay sprzedali więcej od oasis. angole
              chcieli na wimbledońskie truskawki zaoszczędzić...
    • pytajnick Re: Nowy utwór Coldplay 25.06.05, 00:09
      Rzeczywiście bardzo ciekawy artykuł, dzięki. Bardzo fajnie że ktoś się tym
      zajął, bardzo fajnie przeczytać opinię kogoś anglojęzycznego (bo swojej nigdy
      nie można byc pewnym).

      Z drugiej strony w kilku momentach z nimi się nie zgadzałem - bo po prostu ze
      wszystkich rodzajów najbardziej lubię pokręcone, teoretycznie bezsensowne,
      "psychodeliczne" teksty. Może wspomniane "Morning Bell" nie jest najlepszym
      przykładem (już lepszym "Idioteque" czy "Pyramid Song"), ale mniej więcej o to
      chodzi. No ale cóż, technika pisania "cut'n'paste" również mnie swego czasu
      fascynowała, z polskich poetów najbardziej lubię Białoszewskiego.

      To tak na dobranoc, z pamięci więc mogą być błędy.

      "Mironczarnia

      Męczy się Miron męczy
      Znów jest zeń słów niepotraf
      Niepewny co zrobień
      Yeń"

      Wielu by powiedziało że bez sensu, a na lepszy wiersz o samym pisaniu (iluż
      poetów i tekściarzy o tym pisze...) jeszcze nie natrafiłem.
      • jack9 Re: Nowy utwór Coldplay 26.06.05, 10:40
        łoj ...ludzi to jednak różne som...
        nigdy mnie specjalnie nie ruszał Coldplay, Parachutes ok, ale lubiłem przede
        wszystkim "Dont Panic" i "Trouble", zupełnie nie rozumiałem zachwytów
        nad "Yellow" który był dla mnie tym samym co "Acidland" na Mysłowickej Krowie.
        Natomiast na nowej płycie nie robią na mnie największego wrażenia
        wymieniane "Talk" czy "Speed of Sound" ale najprzyjemniej słucha mi się "Square
        One" , "Low" i przede wszystkim "White Shadows"
        gdybym miał oceniać teraz to płyta dostała by ode mnie z 6,5/10 podobnie
        zresztą jak debiut
        • madee1 Re: Nowy utwór Coldplay 26.06.05, 13:06
          Jack, tuś mi brat. Najbardziej lubię właśnie White Shadows, Square One, Low,
          oraz Fix You. Płytę oceniam na jakieś 7/10. W jednym się tylko z Tobą nie
          zgodzę: nieustannie i nadal uwielbiam Yellow.
          • martolka Re: Nowy utwór Coldplay 26.06.05, 16:13
            to i ja sie dokleje z podobna opinia, tyle ze najlepszy dla mnie pozostanie
            Don't Panic ;-)
    • moore_ash reklama 26.06.05, 21:58
      a mnie odrzuca bardzo nachalne reklamowanie nowej plyty coldplay. sa wszedzie,
      na billboardach, na tramwajach, w metrze...
      w polsce tez tak jest?
      a tak przy okazji, to nowy temat:)
      odrzuca was jak cos jest bardzo reklamowane?
      bo mnie tak, dobrej muzyki nie trzeba reklamowac.

      pzdr.
      tb
      • ilhan Re: reklama 26.06.05, 22:06
        Owszem, w Polsce też tak jest. No, może w metrze nie widziałem. Ale słupy to równo oblepione.
        • moore_ash Re: reklama 30.06.05, 10:46
          ilhan napisał:

          > Owszem, w Polsce też tak jest. No, może w metrze nie widziałem. Ale słupy to

          > wno oblepione.
          >
          troche mnie to rozdraznilo. ale jeszcze bardziej sie wkurzylem na swoja
          glupote, bo wczoraj dostalem owa plyte na urodziny od wspollokatorek a dzis
          jade juz do pl na prawie 2 tygodnie i ku... zapomnialem jej spakowac i nie bed
          mogl przesluchac... szlag by to trafil:(

          pozdr.
          tb

          p.s. a z tym metrem to mi sie przpomnial fragmment smolenia:
          "widzieliscie moze kiedys gondole?" :)
      • pagaj_75 Re: reklama 26.06.05, 22:57
        moore_ash napisał:

        > dobrej muzyki nie trzeba reklamowac.

        to skąd byś wiedział o jej istnieniu?

        PS. przyłączam się do jacka dziewiątego - nie rozumiem zachwytów nad "Yellow". z
        debiutu najbardziej lubię "Don't Panic", "Shiver", "Trouble", a tak najbardziej
        najbardziej to (i tego jakoś nikt nie wymienia) "High Speed".
        • ilhan Re: reklama 26.06.05, 23:03
          Bo "High Speed" jest najsłabsze na całych spadochronach :)
          Nikt nie wymienia jakże niedocenianego "Sparks".
          • pagaj_75 Re: reklama 26.06.05, 23:05
            ilhan napisał:

            > Bo "High Speed" jest najsłabsze na całych spadochronach :)

            Nie bluźnij, synu ;)))
            • nemrrod Re: reklama 27.06.05, 00:23
              Posłuchałem dziś "Parachutes" po bardzo długiej przerwie i stwierdzam, że nie ma
              na tej płycie słabych momentów :)
              Natomiast co do najnowszych dokonań - już to co słyszałem z "A Rush of Blood..."
              mi się nie podobało, więc wytworzyłem w sobie przekonanie, że zespół Coldplay po
              "Parachutes" nic już nie nagrał... Dlatego płyta "X&Y" dla mnie po prostu nie
              istnieje :)
              • ihopeyouwilllikeme Re: reklama 30.06.05, 11:17
                A ja najbardziej lubię " Spies ".
                • ilhan Re: reklama 30.06.05, 13:28
                  ihopeyouwilllikeme napisał:

                  > A ja najbardziej lubię " Spies ".

                  Bosz. A ja napisałem "Sparks" myśląc o "Spies". Oczywiście że "Spies".
        • moore_ash Re: reklama 30.06.05, 10:48
          pagaj_75 napisał:

          > moore_ash napisał:
          >
          > > dobrej muzyki nie trzeba reklamowac.
          >
          > to skąd byś wiedział o jej istnieniu?

          dobra, moze troche przegialem, ale chodzilo mi o to, z enie trzeba jej AZ TAK
          reklamowac. mam na mysli nachalnosc tejze reklamy. u mnie to wywoluje efekt
          wrecz odwrotny od zamierzonego.

          pozdr.
          tb
          >
          > PS. przyłączam się do jacka dziewiątego - nie rozumiem zachwytów
          nad "Yellow".
          > z
          > debiutu najbardziej lubię "Don't Panic", "Shiver", "Trouble", a tak
          najbardziej
          > najbardziej to (i tego jakoś nikt nie wymienia) "High Speed".
          >
        • moore_ash Re: reklama 14.12.05, 00:35
          ale sie nabralem:)))
          patrza na tytul watku: "nowy utwor coldplay", mysle sobie o cholera, pzrecie
          zniedawno wydali plyte, lezy mi tu na polce i nawet jakos zapomnialem ze
          jeszcze jej nie przesluchalem:P a tu juz nowy utwor???? kurde nie nadaze:(
          noi zaczynam czytac watek, bo jak juz ma 110 wpisow to albo sie ktos z kims
          opklocil, albo kontrowersyjny ten utwor, albo dyskusja zeszla na boczne tory,
          wszystkie opcje ciekawe. i atk czytam czytam i mysle, choelra de ja vu... i
          optem gdzies przy 80 wpisie czytam niejakiego murarza i myle: ale koles
          literowki wali...
          :)

          i uffffff, ten nowy utwor wcale nei atki nowy:)
          ale X&Y nadal na razi eodpuszczam bo mnei cake wchlonal:))

          pzdr.
          tb

          p.s. najlepszy dowo na to ze nalezy sprawdzac z kiedy jest watek:)
          • neandertalski :-)))) 14.12.05, 08:17
            przy czym moim skromnym zdaniem, akurat coldplay przy swojej autopowtarzalnosci
            muzycznej gwarantuje, pełne przełożenie na powtarzalność dyskusji dotyczącej
            ich dokonań, przez co, obawiam się, ze dyskusja o ich następnej plycie z
            przyszłości w przyszłości moze nie róznic sie zbytnio od tej :-)
            • moore_ash Re: :-)))) 18.12.05, 11:58
              acha. to jakby co to prosze operatora o ctrl+C, ctrl+V mojej wypowiedzi w
              przyszlosciowym watku:)

              pzdr.
              tb
    • neandertalski x&y 12.12.05, 10:53
      posluchalem sobie dopiero teraz na spokojnie i już wiem dlaczego ta płyta tak
      się hopowi spodobala :-))))
      ło jezu ależ ten coldplay to obciach, zaczęli chłopaki szukać oryginalnego
      brzmienia i od razu zaczęli brzmiec jak U2 :-)
      Dla mnie to brakująca płyta U2 z okresu pomiędzu dżoszuła try i RTL and ham, w
      wykonaniu coldplay, piękny cover ;-)
      • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 12.12.05, 16:08
        > ło jezu ależ ten coldplay to obciach, zaczęli chłopaki szukać oryginalnego
        > brzmienia i od razu zaczęli brzmiec jak U2 :-)
        > Dla mnie to brakująca płyta U2 z okresu pomiędzu dżoszuła try i RTL and ham,
        w
        > wykonaniu coldplay, piękny cover ;-)

        Cover to za dużo powiedziane, choć inspiracje są, oczywiście, widoczne. Ale
        jeśli już, to nie Joshua Tree, tylko All That You Can't Leave Behind ( np.
        refren Square One to niemal kopia refrenu Beautiful Day ). O wiele gorzej jest,
        jeśli chodzi o koncerty - kilku znajomych fanów widziało Coldplay na żywo
        podczas tegorocznej trasy, i po powrocie przysłali całą listę patentów
        koncertowych U2, które Martin i s-ka wprost z nich zerżnęli - nie chodzi tu
        tylko o wystrój sceny, ale nawet zachowanie frontmana, czy słowa wypowiadane
        przez niego ze sceny (!). Także do bycia fanem Coldplaya to ja bym się obecnie
        raczej nie radził przyznawać :D
        • neandertalski Re: x&y 13.12.05, 08:15
          Ale
          > jeśli już, to nie Joshua Tree, tylko All That You Can't Leave Behind ( np.
          > refren Square One to niemal kopia refrenu Beautiful Day )

          nie znam all you..., pewnie masz rację, nie ośmielilbym sie z Tobą dyskutować
          na ten temat :) Choc dla mnie ta płyta coldplay jednak najbardziej pobrzmiewa
          takim U2 przy ktorym Brian Eno jednak majstrował.
          o tych koncertach to nie wiedziałem, ale smutne to co piszesz...
          pozdrawiam serdecznie

          • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 14.12.05, 09:41
            > Choc dla mnie ta płyta coldplay jednak najbardziej pobrzmiewa
            > takim U2 przy ktorym Brian Eno jednak majstrował.

            Przy ATYCLB jak nabardziej Brian Eno majstrował :)
            • neandertalski Re: x&y 14.12.05, 10:48
              no i od razu wiadomo kto za tym wszystkim stoi :-)
              nie wiedziałem tego myslałem, ze Brian Eno to tylko Unf.F. i Joshua, no i
              później wielki kambek wspołpracy w ramach passengers.
              Swoja drogą to ciekawe jak wielki wpływ na sukces U2 mial Brian Eno w takim
              razie? Czy bez niego zostaliby tym kim zostali?
              Mój pierwszy kontakt z U2 to wmłodości teledysk do Pride in..., podstawówka,
              przeboje dwójki, nie wiem na ile cała Unf.F. była ich krokiem do wielkiej
              kariery i czy sama War by wystarczyła, War z koncertówką to było jednak rockowe
              granie sprzed epoki Nirvany, czyli trochę za ostre jak na tamte lata (początek
              lat 80tych) na to aby zrobić karierę, Bian Eno trochę im kłykcie poobcinał,
              przez co jakby się zrobili strawniejsi dla szoł biznesu.
              Z trzeciej strony z kolei Brian Eno musiał chyba odejść swego czasu z Roxy
              Music aby Ci właśnie karierę mogli spokojnie robić, on za chropowaty był i
              niemuzykalny, dopiero bez niego chłopaki wyszlifowali swoje smokingowo -
              gitarowe brzmienie. Przy czym sam Eno popłynął w krainę łagodności ale tez
              takiej bardzo niszowej. Popieprzone to wszystko :-)
              • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 14.12.05, 13:46
                > Swoja drogą to ciekawe jak wielki wpływ na sukces U2 mial Brian Eno w takim
                > razie? Czy bez niego zostaliby tym kim zostali?

                Myślę, że bardzo duży. Inna sprawa, że to sami U2 podjęli po War decyzję o
                zmianie brzmienia, i w Eno znaleźli po prostu właściwego człowieka na właściwym
                miejscu, którego " wykorzystali " by zrealizować swoją wizję. Czy bez niego
                zostaliby tym, czym zostali ? Na takie pytania zwykle nie da się
                odpowiedzieć :) Wiadomo, Eno to geniusz, z samego tego faktu wynika więc, że
                nie mógł im " spieprzyć " płyty. Gdyby zwrócili się do jakiegoś słabego
                producenta, i coś się stało nie tak, być może byłoby inaczej. Trudno powiedzieć.

                > kariery i czy sama War by wystarczyła, War z koncertówką to było jednak
                rockowe
                >
                > granie sprzed epoki Nirvany, czyli trochę za ostre jak na tamte lata
                (początek
                > lat 80tych) na to aby zrobić karierę, Bian Eno trochę im kłykcie poobcinał,
                > przez co jakby się zrobili strawniejsi dla szoł biznesu.

                Ale, ciekawa rzecz - za pierwszy singiel z Unforgettable Fire, Pride ( In The
                Name Of Love ), który stał się w zasadzie pierwszym w pełni światowym przebojem
                zespołu, zespół był przez niektórych krytykowany pod zarzutem " powtarzania
                się " ! Jeden z krytyków po usłyszeniu kawałka stwierdził nawet, że " nie ma
                żadnego nowego brzmienia U2 ". Oczywiście, cała płyta była już inna, ale w na
                pewno nie da się jej nazwać " strawną dla shoł biznesu ". Takich
                rozimprowizowanych i impresjonistycznych utworów jak, przykładowo, " Elvis
                Presley And America " zespół nie zaprezentował nigdy wcześniej ( przynajmniej
                na płytach ). Joshua Tree to oczywiście już zupełnie inna historia...
                • neandertalski Re: x&y 14.12.05, 14:41
                  > Ale, ciekawa rzecz - za pierwszy singiel z Unforgettable Fire, Pride ( In The
                  > Name Of Love ), który stał się w zasadzie pierwszym w pełni światowym
                  przebojem
                  >
                  > zespołu, zespół był przez niektórych krytykowany pod zarzutem " powtarzania
                  > się " ! Jeden z krytyków po usłyszeniu kawałka stwierdził nawet, że " nie ma
                  > żadnego nowego brzmienia U2 ". Oczywiście, cała płyta była już inna, ale w na
                  > pewno nie da się jej nazwać " strawną dla shoł biznesu ". Takich
                  > rozimprowizowanych i impresjonistycznych utworów jak, przykładowo, " Elvis
                  > Presley And America " zespół nie zaprezentował nigdy wcześniej ( przynajmniej
                  > na płytach ). Joshua Tree to oczywiście już zupełnie inna historia...

                  hm a wiesz w sumie, ze faktycznie, przynajmniej mi pride jak sie zastanowie to
                  trochę sunday bloody sunday przypomina nawet? I faktycznie pociągnal ten
                  kawałek całą płytę choć muzyka na płycie jest tak jak mowisz ale cos w tym juz
                  musialo byc skoro poszło i później tak rozkwitło jak rozkwitło, tam chyba
                  jeszcze po drodze wide awake było o ile można to oczywiscie uznać za płytę,
                  choc przebój na tym minilongplayu czy maksisinglu też przecież był.
                  Wcale bym się nie zdziwil jakby się okazalo, ze Brian Eno jakies ukryte
                  niesłyszalne dźwięki w tym wszystkim poumieszczał działające na podświadomość :-
                  )
                  • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 14.12.05, 15:46
                    > I faktycznie pociągnal ten
                    > kawałek całą płytę choć muzyka na płycie jest tak jak mowisz ale cos w tym
                    > juz musialo byc skoro poszło i później tak rozkwitło jak rozkwitło.

                    Nie nie. Winę za ten cały bajzel ponosi w zasadzie w 100% Live Aid :)
                    Początkowo nawet koncerty trasy Unforgettable Tour nie były przyjmowane z
                    jakimś szczególnym entuzjazmem ( zaczęli grać w Australii i Nowej Zelandii
                    jeszcze przed wydaniem płyty, nie zdążywszy nawet przećwiczyć nowych kawałków
                    na żywo - tak więc na pierwszych koncertach pojawiało się z nowej wtedy płyty
                    tylko Pride, okazjonalnie A Sort Of Homecoming, a tylko raz zagrali Wire ).
                    Natomiast rewelacyjny występ na Wembley podczas Live Aid, gdzie zagrali -
                    notabene - Sunday Bloody Sunday i Bad ( w planach było jeszcze Pride na końcu,
                    ale jako że Bad rozciągnęli do ponad 14 minut nie starczyło już czasu, bo
                    transmisja musiała się przenieść do Filadelfii ), podczas którego Bono zszedł
                    ze sceny i wyciągnął z publiczności dziewczynę, z którą następnie zatańczył
                    ( jego stały patent, ale dla publiczności telewizyjnej to był szok ), które to
                    wydarzenie można było zobaczyć w telewizji na całym świecie, i które
                    skomentowali potem wszyscy - to był ten impuls. Nie mam w tej chwili
                    potwierdzenia, ale podobno po Live Aid sprzedaż albumu Unforgettable Fire
                    podskoczyła trzykrotnie :D Nagle wszyscy chcieli U2, a potem było już z górki..
                    • neandertalski Re: x&y 15.12.05, 08:42
                      w sumie ta wersja wyglada przekonująco, tylko, ze w takim układzie wychodzi na
                      to, ze Brian geniusz za wiele nie miał do tego sukcesu. Na dobra sprawę
                      zmajstrował im dosyć dziwną płytę, ktora teoretycznie powinna ich pogrązyć,
                      stało się inaczej i to wcale nie dlatego, ze ludzie takiej muzyki byli głodni.
                      • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 15.12.05, 13:57
                        > w sumie ta wersja wyglada przekonująco, tylko, ze w takim układzie wychodzi
                        na
                        > to, ze Brian geniusz za wiele nie miał do tego sukcesu. Na dobra sprawę
                        > zmajstrował im dosyć dziwną płytę, ktora teoretycznie powinna ich pogrązyć,
                        > stało się inaczej i to wcale nie dlatego, ze ludzie takiej muzyki byli głodni.

                        Być może :) W zasadzie ludzie nigdy nie są specjalnie głosni takiej muzyki (
                        mówię o " masach " ), na pewno bardziej zadziałała tu charyzma zespołu,
                        zwłaszcza Bono. Jak to kiedyś określił Jerzy Skarżyński " władcy dusz " :))
                        • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 15.12.05, 13:58
                          > głosni

                          Głodni miało być :))
              • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 14.12.05, 13:49
                > nie wiedziałem tego myslałem, ze Brian Eno to tylko Unf.F. i Joshua, no i
                > później wielki kambek wspołpracy w ramach passengers.

                Był również, wraz z Danielem Lanois ( tak jak zawsze ) głównym producentem
                Achtung Baby, co nieco zrobił też przy Zooropie. Pewien wkład, choć już
                mniejszy, miał również w HTDAAB. Właściwie jedyną płytą U2 ( poza trzema
                pierwszymi ), która powstała bez jego udziału, był Pop.
                • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 14.12.05, 15:31
                  > Właściwie jedyną płytą U2 ( poza trzema
                  > pierwszymi ), która powstała bez jego udziału, był Pop.

                  Poprawka: jeszcze Rattle & Hum.
                  • neandertalski Re: x&y 15.12.05, 08:48
                    odetchnąłem :-) Brian Eno nie pozwoliłby im wypuścić takiego knota, pewnie
                    dlatego tej płyty nie firmuje. Wg mnie U2 za bardzo uwierzyli wtedy w swoją
                    wielkość, Joshua to był tez owoc uwierzenia w siebie, ale owoc dojrzały, w
                    wypadku R&H to była juz tylko pycha.
                    • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 15.12.05, 14:10
                      > odetchnąłem :-) Brian Eno nie pozwoliłby im wypuścić takiego knota, pewnie
                      > dlatego tej płyty nie firmuje. Wg mnie U2 za bardzo uwierzyli wtedy w swoją
                      > wielkość, Joshua to był tez owoc uwierzenia w siebie, ale owoc dojrzały, w
                      > wypadku R&H to była juz tylko pycha.

                      Na pewno nie będzie dla Ciebie zaskoczeniem, jeśli się nie zgodzę :) Owszem,
                      jest to bardzo popularny zarzut wobec tego " albumu " ( bo też i nie jest to
                      normalny album, Adam Clayton określa to jako " płytę z bonusami " ) - że pycha,
                      postawienie się na równi z największymi itd. itp. Nie rozumiem tych zarzutów.
                      Czy kiedy, powiedzmy, Ryan Adams nagrał płytę w hołdzie swoim idolom
                      ( " Rock'n'Roll ", zresztą m.in. pokłonił się tam także U2 ), zarzucał mu ktoś
                      pychę ? Czy kiedy którykolwiek artysta nagrywa płytę " w hołdzie ", zarzuca mu
                      się " zbytnie uwierzenie w swoją wielkość " ?? Osobiście nigdy się z czymś
                      takim nie spotkałem. Skąd więc taki zarzut wobec U2 ? Czy ( wielce, pod tym
                      samym zarzutem, krytykowane ) sceny z filmu Rattle & Hum, kiedy Bono prezentuje
                      B.B. Kingowi tekst piosenki " When Love Comes To Town " świadczą o pysze ?
                      Przecież wyraźnie widać, że on tam portkami trzęsie z tremy :))) Że nagrali na
                      tym albumie parę piosenek inspirowanych brzmieniami amerykańskimi ? No,
                      nagrali, bo taką mieli wtedy jazdę. Gdzie tu pycha ? Że na filmie są zdjęcia z
                      nagrań w Sun Studios ? Ale przedtem jest fragment z konferencji prasowej, na
                      której Bono wyraźnie daje do zrozumienia, jaki to dla nich zaszczyt. Naprawdę
                      nie rozumiem. Obejrzałem ten film setki razy, setki razy wysłuchałem płyty, i
                      nijak nie jestem w stanie tam dostrzec żadnej pychy czy manii wielkości.
                      Zwyczajny dokument z trasy, plus premierowe utwory. Nie wiem, o co ten cały
                      wrzask. Nawiasem mówiąc, kiedy swój następny album, " Achtung Baby ", okrasili
                      brzmieniami jednoznacznie europejskimi, nikt o żadnej pysze już nie mówił -
                      jeden zachwyt. Amerykańskie brzmienia to " mania wielkości ", a europejskie -
                      bene ? Powtarzam - nie rozumiem, może Ty mi to wyjaśnisz :)
                      • neandertalski Re: x&y 16.12.05, 08:16
                        wiesz hop nawet nie wiedziałem, że z ta pychą to jest oficjalnie ogłoszone,
                        poważnie, przyszło mi to do glowy gdy pisałem swój wpis na forum i chodzilo mi
                        o coś trochę innego. Teraz nastąpi troche opowiesci kombatanckich ale niestety
                        nie mogę inaczej, wybacz. A więc było to tak...
                        Dawno dawno temu, kiedy byłem mniej wiecej w Twoim wieku bylem fanem U2 jak Ci
                        już kiedys wspominałem. Zaczeło się to dla mnie od Pride które usłyszałem w
                        przebojach dwójki, później z kolei chyba gdzieś uslyszałem kawałki płyty UABRS
                        i wiesz co najbardziej mnie rozpierdzieliło? Gitara, dziś może trudno to w
                        ogole zrozumiec, bo tak jak edge gra teraz pół świata w sposób mniej lub
                        bardziej przetransponowany, wtedy tak nie grał nikt, to było cos zupelnie
                        innego. Wiesz ja mimo wszystko mysle, ze to nie te tańce na scenie ale gitara
                        edga podbiła ludzkie serca na świecie, jak tak teraz sobie myśle i przypominam
                        stare czasy, kiedy u nas np nikt wtedy tego live aid nie mógł oglądać i
                        istanial on tylko w świadomości ludzkiej jako piękna legenda. Poźniej pojawiła
                        się Joshua, dla mnie to był jutowski orgazm, w radiu zaczęli puszczać całą
                        dyskografie U2, to byly kurde śmieszne czasy :-) I kiedy juz poczułem się jako
                        pełnoprawny fan, zaznajomiony z płytami mogłem w najwyższym zachwycie
                        wyczekiwać na nastepna płytę. I wtedy U2 wypuścili R&H.
                        Powiem tak wg mnie taką plyte jak Joshua ciezko przeskoczyć, no a niestety
                        zespoły zobowiazane są do nagrywania za każdym razem płyty lepszej, inaczej
                        kolejność rzeczy nie miałaby sensu. Po nagraniu Joshua tak sobie dziś myśle,
                        chyba było dla nich jasne, ze nic lepszego nie wymyślą, były więc dwie
                        mozaliwości albo rozwiązac zespół albo wypuścic plytę z zupełnie innej beczki,
                        dokonać jakiegoś przełomu, w przyzwyczajeniu, w konwencjach, w muzyce w ogóle.
                        Ale czegoś takiego to może dokonac tylko zespól wielki jak nie przyrownujac The
                        Beatles. U2 uznali, ze są na tyle wielcy (i to naprawdę nie dlatego, ze nagrali
                        na samym początu helter skelter)i zmajstrowali R&H, a prawda niestety była
                        wtedy taka, ze byli może na tyle wielcy aby sie w tym czasie rozwiazac i zostać
                        nieśmiertelnymi ale nie byli na tyle wielcy by wymyślić cos nowego, efekt tego
                        jest taki, ze w swojej wielkości nacisnęli za bardzo na zwieracz i puścili
                        bąka, puścili bąka i kazdy sie zastanawial co to kurwa jest? Sam pamiętam jak
                        mi szczęka opadła po wysłuchaniu tej płyty, bo sam byłem przekonany, ze sa
                        wielcy ale ni chuja nie wiedziałem co w takim razie z tą płytą począć. Żeby nie
                        było wątpiliwości, kiedy ta plyta była puszczana w radiu nikt nie wspominał nic
                        o tym, ze to muzyka z/do jakiegoś filmu, nie ukrywam zresztą, ze filmu R&H
                        nigdy na oczy nie widziałem, więc mówię teraz tylko i wyłącznie o plycie jako o
                        płycie. No i teraz tak nie wiadomo wg mnie do dzis jak te płytę okreslic, bo
                        przecież nie jako scieżkę dźwiękową, jest to niby koncertowka ale jednak nie
                        jest - wiesz w tym czasie strasznie chciałem żeby nagrali koncertówke, zeby
                        nagrali PRIDE w wersji koncertowej i na tej płycie to było ale wszystko co
                        zapamietałem z tego jak uslyszalem PRIDE w wersji live z tej plyty to
                        rozczarowanie, nie wiem skąd oni wygrzebali tak słabe wykonanie kawałka,
                        przecież wrecz wymarzonego do grania na żywo. No i tak niby koncertówka ale
                        jednak nie tylko, niby znalazly się też premiery, no to moze niby składanka,
                        trochę kowerów, też koncertowych, więc może taka trochę tribute? Koniec końców
                        chyba wyszła im właśnie taka "niby" - "trochę" płyta i niestety nic więcej. Jak
                        piszesz Clayton nazwał ją płytą bonusów, tak też mozna.
                        Wg mnie jednak jest to płyta właśnie o tyle cyniczna, ze po sukcesie Joshua,
                        wiedzieli, ze moga nawet bąka nagrać na nastepnej plycie a ludzie rzucą się to
                        kupowac jak swieze bułeczki, tym bardziej, przed wydaniem tej płyty nawet nasz
                        polski NON STOP donosił ploteczki w stylu jak to w ameryce bono na każdym kroku
                        jest gwiazdą i a to wejdzie na dach a to pomacha jakims tam napisem, więc nawet
                        nie podejmuję sie wyobrazić sobie jak atmosfera musiala się podgrzewac w tym
                        czasie za granicą w strefie tamtego rynku płytowego. Plyta zresztą ukazała się
                        dosyć szybko po Joshua i jakby na to nie patrzec wyglada niestety jak próba
                        wyciśniecia jeszcze jakiejś porcji kasy z tamtego sukcesu.
                        Po R&H przestalem słuchać U2. Wg mnie wtedy wydawało im sie, ze mają wplyw na
                        losy świata, na losy muzyki itd a to juz jest koniec dla zespołu jak uwierzy we
                        własna wielkosc, można wierzyć we wlasne siły ale nie w wielkość.
                        • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 19.12.05, 15:50
                          > wiesz hop nawet nie wiedziałem, że z ta pychą to jest oficjalnie ogłoszone,
                          > poważnie, przyszło mi to do glowy gdy pisałem swój wpis na forum i chodzilo
                          > mi o coś trochę innego

                          Jest :) Poczytaj zresztą jedyną, jak dotąd, biografię U2 wydaną po polsku,
                          czyli " Conspiracy Of Hope " Dave'a Bowlera i Briana Draya ( tylko że nie wiem,
                          czy ją można teraz gdzieś dostać, kupiłem ją jakieś 5 lat temu, i od dawna nie
                          widziałem. Zresztą to już wiekowa pozycja, dochodzi tylko do Achtung Baby ).
                          Goście jadą po R&H równo :)

                          > Gitara, dziś może trudno to w
                          > ogole zrozumiec, bo tak jak edge gra teraz pół świata w sposób mniej lub
                          > bardziej przetransponowany, wtedy tak nie grał nikt, to było cos zupelnie
                          > innego.

                          Mi to jest łatwo zrozumieć, kiedy zaczynałem z U2 na Bono zwróciłem uwagę
                          dopiero w trzeciej kolejności :D To, co mnie chwyciło najpierw, to była
                          perkusja w Pride, byłem wtedy dzieciakiem i pierwszy raz usłyszałem bębniarza
                          grającego z takim uczuciem, tak idealnie wpisującego się w resztę zespołu i w
                          sam utwór, tak wspaniale podkreślającego jego wymowę... to był dla mnie szok,
                          wcześniej w ogóle nie przypuszczałem, że bębny mogą służyć do czegoś więcej niż
                          tylko wybijanie rytmu... Nie wiem, jak to było zresztą świata, może i masz
                          rację, ale ja jednak uważam, że tańce pod sceną są bardziej widowiskowe :)

                          > wyczekiwać na nastepna płytę. I wtedy U2 wypuścili R&H.

                          Tu jest największy problem. Nie zacytowałem wypowiedzi Adama w całości, ale
                          wcześniej wyrażał zdenerwowanie, że ludzie uważają R&H za następny, pełnoprawny
                          album U2, podczas gdy było zupełnie inaczej. The Edge o R&H: " to tylko
                          niewielki ułamek tego, co naprawdę potrafimy " ( powiedział to w 1989 roku! ).
                          Otóż albo nikt wtedy ludziom tego nie powiedział wyraźnie ( wywiadu, z którego
                          cytowałem, Adam udzielił fanowskiemu magazynowi " Propaganda " np. ), albo
                          ludzie nie usłyszeli, albo źle zrozumieli, więc trzeba wyraźnie powiedzieć:
                          Rattle & Hum NIE JEST pełnoprawnym albumem U2 i NIE JEST następcą Joshua Tree,
                          chociaż należy go traktować jako część dyskografii ( stąd miejsce w rankingach
                          itp. ). Myślę, że wiele nieporozumień by nie powstało, gdyby wszyscy mieli tego
                          świadomość wtedy :)

                          > Powiem tak wg mnie taką plyte jak Joshua ciezko przeskoczyć, no a niestety
                          > zespoły zobowiazane są do nagrywania za każdym razem płyty lepszej, inaczej
                          > kolejność rzeczy nie miałaby sensu.

                          Jak wynika z powyższego - R&H nie należy w żadnym wypadku traktować jako próbę
                          przeskoczenia Joshua Tree, która się nie udała. Nie mogła się udać, bo w ogóle
                          nią nie była :)

                          nagrywania za każdym razem płyty lepszej, inaczej
                          > kolejność rzeczy nie miałaby sensu. Po nagraniu Joshua tak sobie dziś myśle,
                          > chyba było dla nich jasne, ze nic lepszego nie wymyślą, były więc dwie
                          > mozaliwości albo rozwiązac zespół albo wypuścic plytę z zupełnie innej
                          beczki,
                          > dokonać jakiegoś przełomu, w przyzwyczajeniu, w konwencjach, w muzyce w
                          ogóle.

                          Dokładnie to zrobili, nagrywając Achtung Baby. Ta właśnie płyta jest kolejnym
                          pełnoprawnym albumem U2 po Joshua Tree. Na R&H nie należy w tym kontekście
                          zwracać uwagi :)

                          > U2 uznali, ze są na tyle wielcy (i to naprawdę nie dlatego, ze nagrali
                          >
                          > na samym początu helter skelter)

                          No więc pytam - dlaczego więc ? Bo w tym poście też nie widzę odpowiedzi...

                          > ale nie byli na tyle wielcy by wymyślić cos nowego

                          Rattle & Hum NIE BYŁ próbą wymyślenia czegoś nowego, wręcz przeciwnie ! Nie
                          dlatego, że nie byli na tyle wielcy ( " coś nowego " wymyślili dwa lata później
                          nagrywając Achtung Baby ), tylko dlatego, że przyświecały im zupełnie inne
                          cele. To miał być hołd złożony amerykańskiej muzyce, ich idolom ze szczenięcych
                          lat, i późniejszym ( co tym bardziej zaprzecza tezie o manii wielkości -
                          powiedziałbym, że dali do zrozumienia coś mniej więcej takiego: " patrzcie,
                          uważacie że jesteśmy wielcy bo nagraliśmy Joshua Tree, ale przecież nie byłoby
                          tej płyty bez Beatlesów, Dylana, BB Kinga, Elvisa Presleya... co zaraz wam tu
                          udowodnimy " ), i równocześnie dokument z trasy Joshua Tree. Tyle.

                          > ale ni chuja nie wiedziałem co w takim razie z tą płytą począć

                          Nie byłeś w tym odosobniony wtedy, jak widać :) Ja mam juz inny pogląd, bo
                          poznałem ten album wiele lat po wydaniu, wiedząc już, jak do niego podejść.
                          Podobna sytuacja była zresztą z Zooropą w 1993 roku. U2 są nieuchwytni :)

                          > kiedy ta plyta była puszczana w radiu nikt nie wspominał nic
                          > o tym, ze to muzyka z/do jakiegoś filmu,

                          Bo też i nie do końca tak jest. Film i płyta to równoległe wydawnictwa,
                          uzupełniające się ( najjaskrwaszy przykład - na płycie mamy koncertową wersję
                          " I Still Haven't Found.. ", nagraną z chórem gospel New Voices Of Freedom, na
                          filmie zaś widzimy zespół i chór podczas próby. ). Wyszła jeszcze książka
                          Rattle & Hum, ale niestety nawet na oczy jej nigdy nie widziałem.

                          > No i teraz tak nie wiadomo wg mnie do dzis jak te płytę okreslic

                          Dla mnie to jest po prostu dokument z trasy Joshua Tree. Określenie z Tylko
                          Rocka " kartka z podróży po Ameryce " też mi się podoba :)

                          > wiesz w tym czasie strasznie chciałem żeby nagrali koncertówke, zeby
                          > nagrali PRIDE w wersji koncertowej i na tej płycie to było ale wszystko co
                          > zapamietałem z tego jak uslyszalem PRIDE w wersji live z tej plyty to
                          > rozczarowanie, nie wiem skąd oni wygrzebali tak słabe wykonanie kawałka,
                          > przecież wrecz wymarzonego do grania na żywo

                          Ba, ja cały czas chcę, żeby wreszcie nagrali porządną koncertówkę, ale oni, jak
                          widać, chyba nie lubią mieć za dużo kasy :D Co dp Pride, nie rozumiem
                          rozczarowania - wielu fanów uważa, że ta wersja jest rewelacyjna, przede
                          wszystkim ze względu na tempo - jest to bodaj najszybsze zarejestrowane
                          wykonanie Pride, w każdym razie ja nigdy nie słyszałem szybszego ( a mam ok.
                          200 bootlegów U2 ), i to się ludziom podoba... Owszem, istnieje mnóstwo
                          lepszych wykonań Pride, ale temu trudno cokolwiek zarzucić moim zdaniem.

                          No i tak niby koncertówka ale
                          > jednak nie tylko, niby znalazly się też premiery, no to moze niby składanka,
                          > trochę kowerów, też koncertowych, więc może taka trochę tribute? Koniec
                          końców
                          > chyba wyszła im właśnie taka "niby" - "trochę" płyta

                          Bardzo dobrze to określiłeś, tym właśnie R&H jest :)

                          > Wg mnie jednak jest to płyta właśnie o tyle cyniczna, ze po sukcesie Joshua,
                          > wiedzieli, ze moga nawet bąka nagrać na nastepnej plycie

                          Tak, ale powtarzam, R&H nie jest następną płytą, trudno więc tu mówić o
                          cynizmie :)

                          NON STOP donosił ploteczki w stylu jak to w ameryce bono na każdym kroku
                          >
                          > jest gwiazdą i a to wejdzie na dach a to pomacha jakims tam napisem,

                          Z tym " na dach " chodzi za pewne o kręcenie klipu " Where The Streets Have No
                          Name ", pomysł zerżnęli zresztą z Beatlesów ( i nie oni jedni :). Z napisem to
                          prawdopodobnie nie chodzi o machanie, tylko słynne " Rock'n'Roll stops the
                          traffic ", które Bono wypisał sprayem na rzeźbie w centrum San Francisco, kiedy
                          zagrali tam darmowy koncert ( a tak, i to w środku trasy - taki kaprys,
                          fragment jest zresztą na filmie i na płycie, z tego występu pochodzi " All
                          Along The Watchtower ". :) Nie da się ukryć, byli wtedy największym zespołem na
                          świecie.

                          > więc nawet nie podejmuję sie wyobrazić sobie jak atmosfera musiala się
                          > podgrzewac w tym
                          > czasie za granicą w strefie tamtego rynku płytowego.

                          Owszem, od razu wskoczyła na pierwsze miejsce na listach sprzedaży.

                          > Plyta zresztą ukazała się
                          > dosyć szybko po Joshua i jakby na to nie patrzec wyglada niestety jak próba
                          > wyciśniecia jeszcze jakiejś porcji kasy z tamtego sukcesu.

                          Może po części była i taka motywacja. Ale też wątpliwe - przeciez o wiele
                          prościej byłoby wydać zwykłą koncertówkę - nikt by się tym nie zmęczył,
                          • ihopeyouwilllikeme Ucięło :( 19.12.05, 15:52
                            nie było by potrzeby robienia żadnych nowych kawałków, zatrudniania
                            producentów, tracenia czasu i pieniędzy w studiu itd.itp. Nie byłoby tez
                            żadnych kontrowersji - ot, koncertówka, przecież wszyscy wydają koncertówki. A
                            jednak nie, a jednak zespół postanowił jednak coś wymyślić. Ja tam bym ich za
                            to chwalił.
                            • ihopeyouwilllikeme Re: Ucięło :( 19.12.05, 15:56
                              > Wg mnie wtedy wydawało im sie, ze mają wplyw na
                              >losy świata, na losy muzyki itd a to juz jest koniec dla zespołu jak uwierzy
                              >we własna wielkosc, można wierzyć we wlasne siły ale nie w wielkość.

                              Pomijając juz wszystko, co powyżej napisałem - naprawdę, jak dla mnie z R&H
                              absolutnie nic takiego nie wynika. Niczego takiego się tam nie dopatrzyłem. Nie
                              rozumiem, gdzie na R&H jest ta " wiara we własną wielkość ". Ja bym powiedział
                              wręcz odwrotnie - wzięli BB Kinga i Dylana, bo wiedzieli, że sami sobie nie
                              poradzą z amerykańską muzyką :D Zresztą Bono mówił wprost, że rozmawiając z
                              Dylanem co i rusz czerwnienił się ze wstydu - bo okazało się, że Dylan nawet o
                              muzyce irlandzkiej wie więcej od niego :) Tak więc przykro mi, ale dalej nie
                              rozumiem.
                            • neandertalski Re: Ucięło :( 20.12.05, 07:50
                              > nie było by potrzeby robienia żadnych nowych kawałków, zatrudniania
                              > producentów, tracenia czasu i pieniędzy w studiu itd.itp. Nie byłoby tez
                              > żadnych kontrowersji - ot, koncertówka, przecież wszyscy wydają koncertówki.
                              A
                              > jednak nie, a jednak zespół postanowił jednak coś wymyślić. Ja tam bym ich za
                              > to chwalił.

                              ej hop ja tu już gotow jestem Ci przyznac rację i uważać R&H jedynie za troche
                              dłuższy odpowiednik wide awake in america a Ty mi na koniec jednak próbujesz
                              wcisnąć bonusem, jak nie przyrównując U2, ze R&H bylo próbą zrobienia czegos
                              nowego? Przecież mnie właśnie o to chodziło, że R&H miała być dziełem ich
                              geniuszu które okazalo się porwaniem z motyką na księżyc.
                              Powiem tak, nie dziwi mnie, ze wszyscy sie od tej płyty odżegnują z upływem
                              czasu, ale czy wynika to z ich prawdziwych intencji sprzed lat czy z tego ze
                              pomysł ich okazał się klapą to chyba nie mi rozstrzygać. Powiem tak, gdyby
                              pomysł z R&H chwycił i ludzie by to kupili to chłopaki pewnie rozprawialiby o
                              tym jak się nagrywa genialną płytę ale, ze pomysł nie chwycił to zwyczajnie
                              tłumaczą się jak dzieci i winni są wszyscy i wszystko, tylko nie oni, nie
                              zrozumiano ich, nie powiedziano czegos, nie taka była intencja itd. Hop kurde
                              balans to nie był singiel, to była w wersji analogowej zdaje się podwojna
                              płyta - chyba nawet pierwsza i ostatnia jak do tej pory w ich karierze, nie
                              powiedziano ludziom? Są granice naiwności ale jeżeli ktos miał ogłosic ludziom,
                              ze to nie jest nowa plyta to chyba zespół a ja nie przypominam sobie aby takowe
                              ogloszenie mialo miejsce, po latach pewnie dużo latwiej głosić, ze to nie była
                              nasza płyta niż w momencie gdy towar trafia do obrotu. Może się mylę ale do
                              błędów trzeba się umieć przyznawać, to tez jest miarą poziomu pychy we krwi. Ta
                              płyta wg mnie była błędem ale z tego co mowisz sam zespoł do dzis tak nie
                              uważa, bledem było wszystko dookoła i wynikly z tego jeszcze błędne opinie, my
                              jesteśmy cudowni i bezbłedni.
                              A tak z trzeciej strony to wróciłem wlasnie do słuchania U2 w wyniku naszej
                              rozmowy, wiesz? Powracam do momentu w którym przerwałem, czyli wlasnie do R&H i
                              ruszam dalej w to co dla mnie jest do tej pory olane, sprawdze czy Twoje
                              twierdzenie na temat achtung baby jest zasadne :) Bo nie czuję się na siłach
                              dyskutowac o plytach, ktorych zwyczajnie nie znam.
                              Aha przypomniałem sobie Unf.F., wiesz co to jednak jest niezła płyta i z
                              wiekiem coraz lepsza, zapomniałem że były tam jeszcze takie kawałki jak
                              tytułowy, jak Bad, jak jeszcze kilka, jeden pod koniec mnie drażni ale nie
                              pamietam tytułu, reszta jednak broni się naprawde po latach. Tyle tylko, ze
                              moze popełnię herezję ale wydaje mi sie, że plyta ta powinna pojsc do
                              zremasterowania, brzmi jakoś strasznie płasko, tak oczywiście teraz słucham jej
                              w wersji mp3 ale pamietam kiedyś mialem od kumpla pozyczona płytę CD, ktora
                              brzmiała dokladnie tak samo, jakoś taka wygłuszona, nie wiem jak to brzmi na
                              analogu ale wersja cyfrowa moim zdaniem kwalifikuje sie do uprzestrzennienia.
                              Jeśli chodzi o koncertówkę pride z kolei to ja akurat jestem chyba z tych (mam
                              nadzieję, ze nie jestem jedyny :-)) którzy sądzą, że ten kawałek brzmi im
                              szybciej tym gorzej. Pride podobnie jak sunday bloody sunday, nie jest
                              kawałkiem łupucupu, to są kawałki mocne, głośne, wyraziste ale nie szybkie,
                              bardziej moim zdaniem kwalifikują sę jako "kroczace", takie mocno akcentowane
                              perkusją, tego nie można grać szybko bo się robi kaszana. Takie moje zdanie.
                              • ihopeyouwilllikeme Re: Ucięło :( 20.12.05, 12:29
                                > ej hop ja tu już gotow jestem Ci przyznac rację i uważać R&H jedynie za
                                troche
                                > dłuższy odpowiednik wide awake in america a Ty mi na koniec jednak próbujesz
                                > wcisnąć bonusem, jak nie przyrównując U2, ze R&H bylo próbą zrobienia czegos
                                > nowego?

                                Absolutnie nie. Napisałem " coś wymyślić " w sensie: coś innego i coś więcej
                                niż zwykłą koncertówkę.

                                > Przecież mnie właśnie o to chodziło, że R&H miała być dziełem ich
                                > geniuszu które okazalo się porwaniem z motyką na księżyc.

                                Więc właśnie nie miała być :)

                                > Powiem tak, nie dziwi mnie, ze wszyscy sie od tej płyty odżegnują z upływem
                                > czasu, ale czy wynika to z ich prawdziwych intencji sprzed lat czy z tego ze
                                > pomysł ich okazał się klapą to chyba nie mi rozstrzygać. Powiem tak, gdyby
                                > pomysł z R&H chwycił i ludzie by to kupili to chłopaki pewnie rozprawialiby o
                                > tym jak się nagrywa genialną płytę ale, ze pomysł nie chwycił to zwyczajnie
                                > tłumaczą się jak dzieci i winni są wszyscy i wszystko, tylko nie oni, nie
                                > zrozumiano ich, nie powiedziano czegos, nie taka była intencja itd.

                                No przecież Ci napisałem, że wypowiedź Edge'a była z 1989 roku, zreszta tak
                                samo, jak ten wywiad z Claytonem ( jeśli nie wierzysz, idź do najbliższego
                                Empiku, i przejrzyj Propagandę - w ubiegłym roku podsumowanie 20 lat
                                działalności fanzinu ukazało się w formie takiej wielkiej księgi, nie
                                powinieneś mieć problemów ze znalezieniem, u mnie w sklepie leżą tego stosy :).
                                Tak więc nie ma żadnego odżegnywania się z upływem czasu.

                                > Hop kurde
                                > balans to nie był singiel, to była w wersji analogowej zdaje się podwojna
                                > płyta - chyba nawet pierwsza i ostatnia jak do tej pory w ich karierze

                                Racja, ale co z tego ?

                                > Są granice naiwności ale jeżeli ktos miał ogłosic ludziom,
                                >
                                > ze to nie jest nowa plyta to chyba zespół a ja nie przypominam sobie aby
                                takowe
                                >
                                > ogloszenie mialo miejsce

                                Miało, m.in. właśnie ten wywiad z Adamem.

                                > po latach pewnie dużo latwiej głosić, ze to nie była
                                > nasza płyta niż w momencie gdy towar trafia do obrotu. Może się mylę ale do
                                > błędów trzeba się umieć przyznawać, to tez jest miarą poziomu pychy we krwi.

                                Patrz wyżej.

                                > Ta płyta wg mnie była błędem ale z tego co mowisz sam zespoł do dzis tak nie
                                > uważa, bledem było wszystko dookoła i wynikly z tego jeszcze błędne opinie,
                                > my jesteśmy cudowni i bezbłedni.

                                Eee no, chyba przesadzasz, nie możesz przecież wymagać od nich, by uważali R&H
                                za błąd tylko dlatego, że wielu krytyków tak uważa :)) Wydaje mi się, że sam
                                zespół ma prawo do własnej opinii nt. własnych płyt :)) A błędne opinie,
                                stawiające R&H na równi z pełnoprawnymi albumami były... po prostu błędne, i
                                już, bo to nie jest, i nie miał być pełnoprawny album. Co oczywiście nie
                                znaczy, że trzeba go lubić, czy wysoko oceniać.

                                > A tak z trzeciej strony to wróciłem wlasnie do słuchania U2 w wyniku naszej
                                > rozmowy, wiesz?

                                Super, bardzo się cieszę :)

                                > Powracam do momentu w którym przerwałem, czyli wlasnie do R&H i
                                > ruszam dalej w to co dla mnie jest do tej pory olane, sprawdze czy Twoje
                                > twierdzenie na temat achtung baby jest zasadne :)

                                Nie pamiętam o które Ci chodzi, jeśli o to ze " zwrotem w karierze ", to nie
                                jest to moje twierdzenie, tylko większości krytyki muzycznej :) Ja się z nim
                                tylko zgadzam. Co nie przeszkadza mi uważać Achtunga za najsłabszy album U2, za
                                co cały czas obrywam niezłe cięgi na wszystkim możliwych U2forumach :D Co nie
                                zmienia faktu, że Achtung wygrywa w zdecydowanej większośc fanowskich rankingów
                                na ulubiony album U2.

                                > Tyle tylko, ze
                                > moze popełnię herezję ale wydaje mi sie, że plyta ta powinna pojsc do
                                > zremasterowania, brzmi jakoś strasznie płasko, tak oczywiście teraz słucham
                                jej
                                >
                                > w wersji mp3 ale pamietam kiedyś mialem od kumpla pozyczona płytę CD, ktora
                                > brzmiała dokladnie tak samo, jakoś taka wygłuszona, nie wiem jak to brzmi na
                                > analogu ale wersja cyfrowa moim zdaniem kwalifikuje sie do uprzestrzennienia.

                                Oooooo, tu żeś mnie nieźle zszokował. Przecież UF to najbardziej
                                " przestrzenna " ze wszystkich płyt U2 :) Płasko to ew. Boy brzmi. Ale może
                                inaczej rozumiemy to pojęcie.

                                > Jeśli chodzi o koncertówkę pride z kolei to ja akurat jestem chyba z tych
                                (mam
                                > nadzieję, ze nie jestem jedyny :-)) którzy sądzą, że ten kawałek brzmi im
                                > szybciej tym gorzej. Pride podobnie jak sunday bloody sunday, nie jest
                                > kawałkiem łupucupu, to są kawałki mocne, głośne, wyraziste ale nie szybkie,
                                > bardziej moim zdaniem kwalifikują sę jako "kroczace", takie mocno akcentowane
                                > perkusją, tego nie można grać szybko bo się robi kaszana. Takie moje zdanie.

                                Nie jesteś, bo, pomijając " kaszanę " ( to mimo wszystko jest dobre wykonanie,
                                zwłaszcza wejścia refrenu robią duże wrażenie ), całkowicie się zgadzam :)
                                Sunday Bloody Sunday grali najszybciej na trasach Unforgettable Fire i Joshua
                                Tree, i są to, moim zdaniem, najsłabsze wykonania. Uważam, że na tegorocznej
                                trasie oba utwory były grane w tempie idealnym ( bo, z kolei, na poprzedniej,
                                Elevation Tour, grali te kawałki za wolno, robiło się z tego takie ciągnące się
                                i klejące toffi :D Nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę :)
                                • neandertalski Re: Ucięło :( 21.12.05, 07:52
                                  no dobra, przepraszam za moje stwierdzenie, ze nawet po latach się ne
                                  odżegnują, bylo nie uprawnione.
                                  tylko, ze odżegnywanie się w roku 1989 to trochę musztarda po obiedzie gdy
                                  płyta ukazuje się w roku 1988. Wg mnie to jest reakcja już na recenzje, ktore
                                  jak piszesz nie byly zbyt przychylne, reakcja właśnie w sytuacji gdy coś nie
                                  wypaliło, typu no wicie rozumicie to w zasadzie nie była nasza płyta, tylko
                                  taki prezent, bonus, malenstwo takie, dwie plytki zaledwie jakichś ścinków i
                                  ogryzkow. Gdyby płyta chwyciła wg mnie w 1989 w odpowiedzi na recenzje mówiliby
                                  co innego. Ale może nie mam racji, zastanawiam sie więc nad jednym, odpowiedz
                                  mi Hop i wg mnie to powinno rozsadzić sprawę ostatecznie, czy z wydaninem R&H
                                  nastąpiła trasa koncertowa promującą ją? Jeżeli takiej trasy nie było, wycofuję
                                  wszystkie swoje oskarżenia, byłem w błędzie.
                                  przy czym nie zgodzę się jeszcze na Twoje interpretacje tych hymnów na czesc
                                  ameryki i pokłonów oddawanych Dylanowi czy B.B. Kingowi, te interpretacje
                                  helter skelter, ze bez beatelsów nie byłoby tego czy śmego. Hop nie obraź się
                                  ale tak to można interpretować słowackiego albo mickiewicza w szkole ale nie
                                  płytę poważnego zespołu na poważnym rynku płytowym pod koniec XX wieku. Jezeli
                                  oni sami tak mówia o swojej płycie, o tych pokłonach, wymowach to dla mnie jest
                                  to jakiś skrajny infantylizm i czyni ich jedyie śmiesznymi.
                                  z Unf.F. z kolei to ja wiem, ze ona jest przestrzenna, pięknie ich ustawil Eno,
                                  tylko, nie wiem jak to powiedziec, no wiesz to trochę tak brzmi jakbym sobie tę
                                  plyte z radia na "grundika" nagrał ;) Nie jest to wina muzyków ani realizatora
                                  ale wydawcy który dziwnie jakos to wypuścił nagrane, może nie mam racji albo
                                  mam jakiegoś pecha? No nie wiem na tym samym sprzecie inne plyty brzmia mi jak
                                  trzeba ale ta jedna, za kazdym razem jakos tak jak przez watę.
                                  • ihopeyouwilllikeme Re: Ucięło :( 21.12.05, 11:40
                                    > tylko, ze odżegnywanie się w roku 1989 to trochę musztarda po obiedzie gdy
                                    > płyta ukazuje się w roku 1988. Wg mnie to jest reakcja już na recenzje, ktore
                                    > jak piszesz nie byly zbyt przychylne, reakcja właśnie w sytuacji gdy coś nie
                                    > wypaliło, typu no wicie rozumicie to w zasadzie nie była nasza płyta, tylko
                                    > taki prezent, bonus, malenstwo takie, dwie plytki zaledwie jakichś ścinków i
                                    > ogryzkow. Gdyby płyta chwyciła wg mnie w 1989 w odpowiedzi na recenzje
                                    mówiliby
                                    >
                                    > co innego.

                                    Ależ dlaczego mieliby mówić coś innego, skoro sama płyta jest dowodem na to, że
                                    właśnie tak jest, jak mówili ? :D Trudno chyba nazwać " normalnym, pełnoprawnym
                                    albumem " płytę, na której kawałki live są wymieszane ze studyjnymi ?? Mi się
                                    tak przynajmniej wydaje. Tak sobie myślę, że w zasadzie to jest przecież jasne,
                                    i w tej chwili czuje się tak, jakbym musiał udowadniać, że " Under A Blood Red
                                    Sky " jest płytą koncertową :D A jeśli uważasz, że R&H był skokiem na kasę, no
                                    to uważaj, trudno :)

                                    > Ale może nie mam racji, zastanawiam sie więc nad jednym, odpowiedz
                                    > mi Hop i wg mnie to powinno rozsadzić sprawę ostatecznie, czy z wydaninem R&H
                                    > nastąpiła trasa koncertowa promującą ją?

                                    W zasadzie była, ale dość nietypowa. Nazywała się LoveTown Tour, objęła tylko
                                    47 koncertów, i w jej trakcie zespół jedyny raz w historii swojego światowego
                                    tourowania nie zagrał ani razu w USA. Byli tylko w Australii, Nowej Zelandii,
                                    Japonii, i na 17 koncertów w Europie. Na całej trasie supportem był BB King ze
                                    swoim zespołem. Czemu ten fakt rozsądza sprawę ostatecznie ?

                                    Nie jest to wina muzyków ani realizatora
                                    > ale wydawcy który dziwnie jakos to wypuścił nagrane, może nie mam racji albo
                                    > mam jakiegoś pecha?

                                    Może wina mp3 ? :) Ja w każdym razie nic złego nie zauważyłem.
                                    • neandertalski Re: Ucięło :( 21.12.05, 12:41
                                      dlaczego przesądza?
                                      dlatego, ze moim zdaniem, nie robi się trasy promocyjnej dla płyty na niby,
                                      która miała być tylko bonusem dla fanów i częściowo poklosiem trasy promującej
                                      inną płytę. No bo tak to wyszło, że nagrali Joshua, zrobili na tym trasę z
                                      trasy zrobili płytę mieszaną ale nie wstrzasającą;) a później z tej płyty z
                                      trasy zrobili nastepną trasę. Nie wiem co byłoby dalej gdyby się nie okazało,
                                      ze R&H to jednak był strzał z torby.
                                      No to zapytam, czy "wide awake" mial swoja trasę koncertową? może się mylę ale
                                      zdziwiłbym się gdyby miał, jeżeli wiec nie miał to nie rozumiem dlaczego R&H
                                      było tak skromnie bo skromnie (cóż to jest raptem kilka koncertów w Japonii,
                                      Nowej Zelandii, Australii i Europie ;-))) ale jednak promowane. Dlaczego nie
                                      było koncertów w Ameryce? A bo ja wiem może tam za mało czasu minęło od ich
                                      ostatniej trasy i nie potrzebowali zresztą wsparcia koncertowego aby tam
                                      sprzedać płytę w hołdzie ameryce? Nie wiem.
                                      W każdym razie wg mnie wszystko było jak przy normalnej promocji, płyta trasa i
                                      w drogę, na "wyspach" to kupią.
                                      Jesli chodzi o Unf.F. to nie chodzi o mp3, pisałem Ci że mialem kiedyś tez
                                      płytę - płytę w domu i tez mi tak "nie grała", aż zacząlem podejrzewac, ze to
                                      jakaś lipa, nie wiem czemu ale to wydanie przez ISLAND w seryjnej szacie
                                      graficznej z palemką, nie wzbudza dodatkowo mojego zaufania, mogli się lepiej
                                      przyłożyć do tej płyty a zamiast tego, bede utrzymywał i głosil, ze spieprzyli
                                      sprawę.
                                      • ihopeyouwilllikeme Re: Ucięło :( 22.12.05, 08:41
                                        > dlatego, ze moim zdaniem, nie robi się trasy promocyjnej dla płyty na niby,
                                        > która miała być tylko bonusem dla fanów i częściowo poklosiem trasy
                                        promującej
                                        > inną płytę.

                                        Zespoły robią trasy z różnych powodów :) Niektóre trasą promują np. składankę
                                        The Best Of ( REM, Rolling Stones ), inne robią trasę po wydaniu... DVD
                                        dokumentalnego ( Iron Maiden ), jeszcze inne robią trasę bez żadnego powodu
                                        formalnego... Dla mnie to żadne kryterium.

                                        > Jesli chodzi o Unf.F. to nie chodzi o mp3, pisałem Ci że mialem kiedyś tez
                                        > płytę - płytę w domu i tez mi tak "nie grała", aż zacząlem podejrzewac, ze to
                                        > jakaś lipa, nie wiem czemu ale to wydanie przez ISLAND w seryjnej szacie
                                        > graficznej z palemką, nie wzbudza dodatkowo mojego zaufania, mogli się lepiej
                                        > przyłożyć do tej płyty a zamiast tego, bede utrzymywał i głosil, ze
                                        spieprzyli
                                        > sprawę.

                                        A, to ja nie mam tego w seryjnej szacie, tam jest tylna okładka biała ? W
                                        seryjnej szacie mam natomiast np. wersje europejską Boya, mam również edycję
                                        amerykańską, i tak coś mi się faktycznie wydawało, że ta druga brzmi lepiej.
                                        Ale nie było to jakieś uderzające wrażenie. Więc nie wiem.
                                        • neandertalski Re: Ucięło :( 22.12.05, 09:32
                                          > A, to ja nie mam tego w seryjnej szacie, tam jest tylna okładka biała ? W
                                          > seryjnej szacie mam natomiast np. wersje europejską Boya, mam również edycję
                                          > amerykańską, i tak coś mi się faktycznie wydawało, że ta druga brzmi lepiej.
                                          > Ale nie było to jakieś uderzające wrażenie. Więc nie wiem.

                                          ano biała, wyglada na to, że te edycje seryjne to jakieś takie wersje dla
                                          ubogich. Kurde jak tak sie zastanowie to mam też KOYANISQUATSI Glassa w wersji
                                          seryjnej (nie wiem czy była kiedykolwiek inna?) i też zawsze się zastanawiałem,
                                          czemu to brzmi tak chujowo? Aż musze posprawdzac czy mam jeszcze jakieś inne
                                          seryjne z palemką...
                                          pozdrawiam!
                                  • ihopeyouwilllikeme Re: Ucięło :( 21.12.05, 11:41
                                    > przy czym nie zgodzę się jeszcze na Twoje interpretacje tych hymnów na czesc
                                    > ameryki i pokłonów oddawanych Dylanowi czy B.B. Kingowi, te interpretacje
                                    > helter skelter, ze bez beatelsów nie byłoby tego czy śmego. Hop nie obraź się
                                    > ale tak to można interpretować słowackiego albo mickiewicza w szkole ale nie
                                    > płytę poważnego zespołu na poważnym rynku płytowym pod koniec XX wieku.
                                    Jezeli
                                    > oni sami tak mówia o swojej płycie, o tych pokłonach, wymowach to dla mnie
                                    jest
                                    >
                                    > to jakiś skrajny infantylizm i czyni ich jedyie śmiesznymi.

                                    No, z tego to ja juz nic nie rozumiem. Czemu niby nie można tak intepretować ??
                                    Czemu skrajny infantylizm ??? Co w tym śmiesznego ????
                                    • neandertalski Re: Ucięło :( 21.12.05, 12:45
                                      oj hop nie obrazaj się, ale infantylne to to jest do bólu i tak samo
                                      wstrząsające jak koncert Żan Miszel Żara w stoczni gdańskiej, nie potrafie Ci
                                      tego bardziej obrazowo do czegoś porównać, jezeli Cię rajcuje tego typu
                                      romantyczność sceniczna to nic na to nie poradzę. Dla mnie takie demonstracje
                                      sceniczne są po prostu śmieszne.
                                      • ihopeyouwilllikeme Re: Ucięło :( 21.12.05, 13:21
                                        > oj hop nie obrazaj się, ale infantylne to to jest do bólu i tak samo
                                        > wstrząsające jak koncert Żan Miszel Żara w stoczni gdańskiej, nie potrafie Ci
                                        > tego bardziej obrazowo do czegoś porównać, jezeli Cię rajcuje tego typu
                                        > romantyczność sceniczna to nic na to nie poradzę.

                                        Tego typu jak Jarre'a to nie bardzo, ale romantyczność sceniczna jak
                                        najbardziej :)
                                        • neandertalski Re: Ucięło :( 21.12.05, 13:48
                                          no widzisz dlatego się nie zrozumiemy :)
                                          ja z kolei wolę myśleć, ze w czyimś dziele są zawarte jakieś sprawy tak bardzo
                                          niewypowiedziane, że aż nie potrafię powiedzieć o co mi chodzi :)
                                          natomiast hołdy dla ameryki są dla mnie równie wstrząsające jak hołd pruski
                                          matejki;) w ogóle na zlote mysli i przekazy (szczególnie sceniczne brrrr) typu
                                          wojna jest zła a pokoj jest dobry po prostu na mnie już nie działają, podobnie
                                          jak pokłony oddawane Dylanowi, Kingowi czy Hendrixowi. Mało mnie obchodzi co
                                          komu zawdziecza U2, bardziej mnie interesuje co oni z tych odebranych lekcji
                                          wynieśli i w efekcie zmajstrowali sami niż to jakie byly nazwiska ich
                                          nauczycieli. A tak to im wyszła jakaś polemika z the Wall pinkflojdow. Szkoła
                                          niejedno ma imię ;)
                                          • ihopeyouwilllikeme Re: Ucięło :( 22.12.05, 08:43
                                            > A tak to im wyszła jakaś polemika z the Wall pinkflojdow

                                            Jejku, to najwspanialszy komplement pod adresem R&H, jaki kiedykolwiek
                                            słyszałem !! :)
                                            • neandertalski Re: Ucięło :( 22.12.05, 09:33
                                              Ty mnie nie łap za słowa hop!
                                              :-))))
        • mechanikk Re: x&y 14.12.05, 09:13
          >całą listę patentów
          > koncertowych U2, które Martin i s-ka wprost z nich zerżnęli

          widziałem w mtv2 jakiś koncert Coldplaya, podczas którego pan Martin, przy
          pianinie śmiesznie imitował "epileptyczne" kiwanie Thoma Y. ;)
          • ihopeyouwilllikeme Re: x&y 14.12.05, 09:42
            > widziałem w mtv2 jakiś koncert Coldplaya, podczas którego pan Martin, przy
            > pianinie śmiesznie imitował "epileptyczne" kiwanie Thoma Y. ;)

            No cóż, widzisz, z pianinem miał problem, bo Bono generalnie nie siedzi przy
            pianinie, więc w tym wypadku nie dało się z niego zerżnąć. A z kogoś trzeba
            było :D:D
    • aasiek Re: Nowy utwór Coldplay 14.12.05, 11:52
      Heh, a ja dopiero od kilu dni sobie tego X'n'Y" słucham :) Jeszcze nie wszystko,
      ale faktycznie "Talk" jest dobre (i jest to opinia, która powzięłam zanim sobie
      ten wątek przeczytałam) , "Fix You" mnie trochę rozczula, lubię ten kawałek.
      Generalnie nie taki diabeł straszny, ale zobaczę, jak to brzmi w całości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka