Dodaj do ulubionych

Zazdroszczę muzykom...

18.06.05, 18:10
Oglądałem swego czasu na DVD koncert Dead Can Dance. Słuchając głosu Lisy
Gerard, pomyślałem sobie, że to cudownie mieć taki talent, taki głos, mieć
sposobność wyrażania swoich uczuć właśnie w tak niezwykły sposób - poprzez
muzykę. Śpiewać (i grać) to, co w duszy gra.

I jeszcze zarabiać na tym:-)

Zazdroszczę muzykom.
Obserwuj wątek
    • pytajnick Tak... (n/t) 18.06.05, 18:29
    • jarecki32 Re: Zazdroszczę muzykom... 19.06.05, 00:25
      cze napisal:
      Oglądałem swego czasu na DVD koncert Dead Can Dance. Słuchając głosu Lisy
      Gerard, pomyślałem sobie, że to cudownie mieć taki talent, taki głos, mieć
      sposobność wyrażania swoich uczuć właśnie w tak niezwykły sposób - poprzez
      muzykę. Śpiewać (i grać) to, co w duszy gra.

      I jeszcze zarabiać na tym:-)

      Zazdroszczę muzykom

      W stanach jest ponoc ponad 60 tys. aktorow ( zarejestrowanych w zwiazku). Ilu z
      nich znamy ? 100 ?, 200 ? Ilu z nich zyje dostatnio ze swojego zawodu ? Moze
      500, moze 1000. Reszta jest mocno sfrustrowana i czeka na swoja szanse, ktorej
      czasem nigdy nie dostanie ( You never should come to Hollywood, SOAD)
      Zastanawiam sie czy nie jest podobnie z muzykami. Ilu z tych co probuja osiaga
      sukces i satysfakcje ? Moze nie warto zazdroscic ?
      • peternurek1 Re: Zazdroszczę muzykom... 19.06.05, 01:25
        > Zastanawiam sie czy nie jest podobnie z muzykami. Ilu z tych co probuja
        > osiaga sukces i satysfakcje ? Moze nie warto zazdroscic ?


        Myślę że Cze chodziło przedewszystkim o możliwość wyrażania swoich uczyć,
        przemyśleń w tak piękny sposób jakim jest tworzenie muzyki a nie o sam sukces
        czy pieniądze, i tutaj się z nim zgadzam.
        A najpiękniej byłoby móc się z czegoś takiego utrzymywać.
        • cze67 Re: Zazdroszczę muzykom... 19.06.05, 09:29
          peternurek1 napisał:

          > Myślę że Cze chodziło przedewszystkim o możliwość wyrażania swoich uczyć,
          > przemyśleń w tak piękny sposób jakim jest tworzenie muzyki a nie o sam sukces
          > czy pieniądze, i tutaj się z nim zgadzam.
          > A najpiękniej byłoby móc się z czegoś takiego utrzymywać.

          O tym właśnie napisałem.
    • pytajnick Re: Zazdroszczę muzykom... 19.06.05, 11:13
      Szczerze mówiąc ja obawiałbym się tu jednego - zresztą dotyczy to również innych
      pasji/zawodów. Mianowicie, gdy zaczynamy zarabiać realizując nasze pasje, bardzo
      często przestają być one naszymi pasjami, a zaczynają być zwykłą pracą, z czasem
      wręcz harówką. Zaczyna się profesjonalizm ale kończy się cała magia
      (nieudolnego) nagrywania tylko dla siebie/znajomych, jeszcze z myslą tylko o
      graniu i niczym więcej, choć ludziom z zewnątrz dalej się wydaje, że to musi być
      wspaniałe tak sobie nagrywać (malować, pisać, grać na scenie, etc.) i jeszcze
      dostawać za to pieniądze.

      Psycholog pewnie wyjasniłby to tym, że uzasadnienie wewnętrzne (robię, bo chcę),
      zaczyna być wypierane przez uzasadnienie zewnętrzne (robię, bo mi płacą).
      Niestety nie poda dobrego sposobu, by sobie z tym poradzić (powie tylko, że
      pierwszym i najważniejszym krokiem jest samo uświadomienie sobie tego procesu).

      Przyznam, że dla mnie to dość ważna kwestia, bo z jednej strony chciałbym się w
      życiu związać z muzyką (tyle że jeszcze nie wiem jak :), z drugiej trochę się
      obawiam, że w ten sposób zabije się własną pasję - i to tę największą.
      • cze67 Re: Zazdroszczę muzykom... 20.06.05, 23:13
        OK, doprecyzuję, zazdroszczę więc muzykom, którzy grają (mogą grać, śpiewać,
        tworzyć) to co chcą. Mają/wywalczyli sobie artystyczną wolność, która pozwala
        niepodlegać żadnym naciskom wytwórni/fanów i bógwiejeszczekogo.

        Są wolni. Wyrażają siebie.
        • jarecki32 Re: Zazdroszczę muzykom... 21.06.05, 00:48
          cze napisal:
          OK, doprecyzuję, zazdroszczę więc muzykom, którzy grają (mogą grać, śpiewać,
          tworzyć) to co chcą. Mają/wywalczyli sobie artystyczną wolność, która pozwala
          niepodlegać żadnym naciskom wytwórni/fanów i bógwiejeszczekogo.

          Są wolni. Wyrażają siebie.

          cze, a czy uwazasz, ze tacy jeszcze istnieja ?
          Tak jak pisal Pytajnick , sukces ma wielu ojcow. Cena za sukces to czesto brak
          wolnosci. Alternatywnie mozna grac to co w duszy gra, ale wtedy najczejsciej
          nie mozna liczyc na wieksza popularnosc. Zdarzaly sie grupy bezkompromisowe :
          Grateful Dead, ale to byly naprawde wyjatki.
          • cze67 Re: Zazdroszczę muzykom... 21.06.05, 08:41
            jarecki32 napisał:

            > cze, a czy uwazasz, ze tacy jeszcze istnieja ?

            Tak, myślę, że jest wśród nich wymieniona na początku wątku Lisa Gerard czy jej
            muzyczny partner Brendan Perry. Myślę, że takim artystą jest Lou Reed, że także
            Tom Waits nagrywa to co akurat chce. Podobnie Graham Coxon. Uważam, że wśród
            takich zespołów jest np. Primus, NoMeansNo, Sonic Youth czy Tool...

            I tysiące innych, nieznanych mi artystów niszowych i wyżowych:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka