Dodaj do ulubionych

Depeche Mode "Playing the Angel"

19.10.05, 15:43
ze statystyk audioscrobblera/last.fm wynika, że conajmniej 5 osób słuchało już
tego. no i jakie wrażenia?

moim zdaniem zachwyty, które można przeczytać na FM, są mocno przesadzone.
lepszy to album od "Excitera", ale powiedzmy sobie szczerze: to nie było
trudne do osiągnięcia. Gore chyba już stracił swoją umiejętność tworzenia od
niechcenia chwytliwych melodii. jak się okazuje, mój ulubiony kawałek z tej
płyty, "Suffer Well", jest kompozycją Gahana i jego kumpli (czyżby odrzut z
"Paper Monsters"?) trochę drażnią mnie takie dodawane na siłę trochę "hooki" w
postaci przeciąganych zawodzeń w "A Pain That I'm Used To" czy "Lillian".
teraz okazuje się, że ten "Precious", na który niektórzy kręcili nosem, jest
jednym z najlepszych kawałków na płycie; z każdym przesłuchaniem wchodzi coraz
bardziej. nie kumam tych "mrocznych" fragmentów z drugiej części płyty. nużą,
a nawet (w przypadku kawałków śpiewanych przez Gore'a) irytują mnie.
więc co mi się podoba? brzmienie. nowoczesne, mocne (przynajmniej w pierwszej
połowie), a jednocześnie mocno depeszowe.
wprawdzie w przypadku zespołu takiego jak DM, z takim stażem, trudno już o
materiał, który nie wywoływałby skojarzeń z przeszłością, ale w przypadku
"Playing the Angel" odnoszę nieodparte wrażenie, że te nawiązania zrobione są
z premedytacją. że specjalnie zrobili płytę, która ma brzmieć jak coś, na co
czekają fani. wiecie, takie mruganie okiem do słuchacza: a pamiętacie to? a tamto?
w sumie: przeciętny album, choć i tak dużo lepszy niż się spodziewałem.
Obserwuj wątek
    • glebogryzarka1 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 16:16
      Mnie drażni na tej płycie wyłącznie kwadratowa konstrukcja większości utworów.
      Jak refren, to osiem taktów powtarzanej progresji + dwa razy ciągnący tak samo
      wykończoną melodię Gahan. Rozumiecie, o co chodzi. Czekam na jakieś
      zamieszanie, a tu dupa; niemiłe uczucie.
      Poza tym bardzo mi się podoba. Brzmienie jest brudne, czego po sterylnych
      ostatnio DM się nie spodziewałem. Bardzo pasuje mi też konsekwencja
      aranżacyjna - tym bardziej, że mimo zastosowania podobnych barw i faktur utwory
      mocno się różnią między sobą. A tak Gore, jak Gahan nigdy nie śpiewali lepiej
      niż na tej płycie - pierwszy nareszcie nie jest marną podróbą Jimmy
      Sommerville'a, a z głosu drugiego nawet w najbardziej dynamicznych momentach
      przebija zmęczenie, co mi akurat siem podoba. W mojej skali ocen co najmniej
      7.5/10 (to jest sporo ;>), a "John the Revelator" to cholerne 10/10, najlepszy
      utwór DM od czasu "Violatora".
    • ilhan Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 16:40
      Lepiej niż "Exciter". Wielki plus to wspomniane już brzmienie: mroczne i zdecydowane. Wrażenie na temat musi być chyba takie, jakie (jak się domyślam) było przy okazji ukazywania się ich wszystkich najważniejszych płyt dawno temu. Czyli, że jest bardzo nowocześnie. W każdym razie w dobie 80s revivalu jeszcze mocniej się to rzuca w uszy.

      "John The Revelator" to rzeczywiście oczywiste wskazanie z tej płyty, a jednak mam tu dziwne i rzadkie uczucie obcowania z utworem obiektywnie ze wszech miar bardzo mocnym, który jednak do mnie osobiście nie trafia. Za takim DM po prostu akurat nigdy nie przepadałem - "Personal Jesus" to również nie jest moja ulubiony ich kompozycja.

      Za to wyróżniam fragmenty hitowe, bo jestem łasy na depeche'owe hooki od zawsze. "The Pain That I'm Used To", "Suffer Well", "Precious", no i zdecydowana faworytka: "Lillian" (ze "Strangelove" mi się może nieco kojarzy, ale może to minie jak wrócę do "Strangelove"?).
      • ilhan Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 16:41
        >"Personal Jesus" to również nie jest moja ulubiony ich kompozycja.

        ulubiona*

        Tak to jest jak się ogląda posta za długo.
      • pagaj_75 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 17:07
        ilhan napisał:

        > "John The Revelator" to rzeczywiście oczywiste wskazanie z tej płyty, a jednak
        > mam tu dziwne i rzadkie uczucie obcowania z utworem obiektywnie ze wszech miar
        > bardzo mocnym, który jednak do mnie osobiście nie trafia. Za takim DM po
        > prostu akurat nigdy nie przepadałem - "Personal Jesus" to również nie jest
        > moja ulubiony ich kompozycja.

        Ja bardzo lubię "Personal Jesus", a mimo to "John" do mnie nie trafia. Jest zbyt
        krzykliwy, przesadzony, toporny... Takie mam odczucia.
        • mechanikk Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.10.05, 19:44
          >Jest zbyt
          > krzykliwy, przesadzony, toporny...

          Może nienormalny jestem, ale ten opis mnie zachęca nawet :P
          • kkrzysiekk Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.10.05, 19:49
            mechanikk napisał:

            > >Jest zbyt
            > > krzykliwy, przesadzony, toporny...
            >
            > Może nienormalny jestem, ale ten opis mnie zachęca nawet :P

            to sobie posłuchaj takich niemieckich epigonów DM - Minerve z płyty "Breathing
            Avenue", to dopiero jest krzykliwe, przesadzone i toporne ;-)
      • ilhan Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 17:15
        ilhan napisał:

        > "Lillian" (ze "Strangelove" mi się może nieco kojarzy, ale może to minie
        > jak wrócę do "Strangelove"?).

        Podtrzymuję!
    • nemrrod Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 17:45
      Słuchania tej płyty nie miałem w ogóle w planach. Teraz już mam. Ale skoro
      "Precious" jest jednym z lepszych kawałków tam, to nie obiecuję sobie wiele...
    • d84 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 18:26
      Wiele już zostało powiedziane, na wstępie najkrócej ujmę to tak - najlepszy ich
      album od 15 lat.

      Wiadomo, było że prochu już raczej nie wymyślą - Squarepusheryzmów trudno było
      się tutaj spodziewać. Niemniej jednak brzmienie płyty jest paradoksalnie na
      swój sposób świeże - pulsująca energia, zupełnie odstająca od kołysanek z
      Excitera i połowicznie udanej wycieczki w czarne strony na Ultrze, a nawet
      i "rocka" z Songs...

      Są stare dobre hooki a la DM, spory potencjał singlowy: opener, Lilian i przede
      wszystkim John the Revelator - tu zgadzam się z Glebogryzarką, z
      takim "wykopem" ci panowie nie grali od Violatora; to będzie hit. Co mnie
      najbardziej chyba zaskoczyło to wyrównany poziom całości i brak usypiaczy.

      Nie wiem jaką dałbym ocenę, pewnie z 8/10. Nie jest to żadna muzyczna
      rewolucja; kto nie lubił Depeszy ten ich nie polubi, momentami lekko zalatuje
      autoplagiatem - Personal Jesus/John (ja wolę utwór z '05 ;), refren
      Precious/Enjoy The Silence ale należy pamiętać kto i kiedy ten materiał nagrał.
      Jak na zespół z 25-letnim stażem ten dobry album wydaje się wręcz rewelacyjny,
      zwłaszcza że na przestrzeni ostatnich dwóch lat mieliśmy całkiem
      sporo "materiału porównawczego" wypuszczonego przez muzyków o zbliżonym stażu.

      Rok temu z weteranów rzeźnikiem był Cave, w tym roku, ku mojemu bardzo miłemu
      zaskoczeniu Depeche Mode :)
      • pagaj_75 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 18:32
        d84 napisał:

        > Wiele już zostało powiedziane, na wstępie najkrócej ujmę to tak - najlepszy
        > ich album od 15 lat.

        hmm... to teraz się pewnie okaże, że jestem jedynym na tym forum, który z całej
        depeszowej dyskografii najbardziej lubi "Songs..." :/
        • ilhan Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 18:34
          To wszystko nieważne, to wszystko nie gra roli, bo właśnie odświeżam sobie "Black Celebration" i przy niesłyszanym ze cztery lata "A Question Of Lust" wymiękłem totalnie, przy "Stripped" podobnie.
        • glebogryzarka1 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 20:18
          > hmm... to teraz się pewnie okaże, że jestem jedynym na tym forum, który z
          > całej depeszowej dyskografii najbardziej lubi "Songs..." :/

          E, też mi oryginał. Jakbyś najbardziej lubił "Speak & Spell", to dopiero
          mógłbyś czuć się cool :D
          • ilhan Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 22:53
            Niezawodne AMG ocenia "Speak & Spell" na równi z "Songs Of Faith & Devotion". Zresztą co w tym dziwnego? <palacz>
          • pagaj_75 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.10.05, 11:08
            glebogryzarka1 napisał:

            > E, też mi oryginał. Jakbyś najbardziej lubił "Speak & Spell", to dopiero
            > mógłbyś czuć się cool :D

            A gdybym lubił najbardziej "S&S" w wieku 16 lat? Też by się liczyło? ;)
        • pszemcio1 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.12.05, 10:15
          pagaj_75 napisał: > hmm... to teraz się pewnie okaże, że jestem jedynym na tym
          forum, który z całej
          > depeszowej dyskografii najbardziej lubi "Songs..." :/
          >

          nie jestes jedyny!!! uwielbiam songd of faith.... a pozostałe albumy
          niekoniecznie
    • mechanikk Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 19.10.05, 21:57
      > ze statystyk audioscrobblera/last.fm wynika, że conajmniej 5 osób słuchało już
      > tego. no i jakie wrażenia?

      Ja słuchałem DM, ale to było "Ultra" :P
      O "PTA" ni mam większego pojęcia.
      • jack9 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.10.05, 10:51
        Podobnie jak pagaj mam wrażenie że cytaty z przeszłości są na tej płycie
        wstawiane celowo. Wszystko jest połaczone zgrabnie, brzmi nowocześnie ale
        równoczesnie mam wrażenie że pewne samplowane przemysłowe czy mataliczne
        dzwięki pochodzą z biblioteki której zespół używał przy
        robieniu "Ultry" "Songs" czy "Exitera"
        Nawet zabawne jest szukanie tych cytatów John to nowy Jesus...;)
        Początek "A Pain That I'm Used To" jak w "Dead of Night"
        podobnieństwa "Precious" i "Enjoy The Silence". W "The Sinner In Me" jest
        fragment "Never Let Me Down Again" . Przed ukazaniem się płyty nasłuchałem sie
        zachwytów nad "The Darkest Star" - jaki to on lodowaty i mroczny - a dla mnie
        to "Pimpf" + "Agent Orange" z wokalem ...;) itd ...itd....
        Oczywiście skojarzenia w poprzednimi płytami nie muszą byc wadą płyty bo każdy
        z kawałków ma w sobie coś interesującego. Troche dziwie się Gorowi że ma
        wciąż cierpliwośc wkładać do płyt te swoje instrumentalne miniaturki - mnie to
        troche nudzi. Zaskakuje natomiast Gahan bo utwory jego autorstwa są bardzo
        dobre - "Paper Monsters" nie specjalnie mi się podobało a tu takie fajne
        kompozycje. Płyta na pewno lepsza niż Exciter ale nie przeskakuje "Songs" by
        porównywać tylko do ostatnich wydawnictw DM
    • d84 Pitchfork 20.10.05, 17:02
      www.pitchforkmedia.com/record-reviews/d/depeche-mode/playing-the-angel.shtml

      No no, ja liczylem na jakieś 4.0 ;)
    • nefil Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.10.05, 18:27
      Nigdy bym nie pomyslal, ze pan Ilhan jest "depeszem"
      ;-)
      • ilhan Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.10.05, 19:29
        Panie, depeszem to może i nie, ale z sympatią do okresu z Vincem Clarkiem to się nigdy nie kryłem!
        • nefil Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.10.05, 19:39
          ilhan napisał:

          > Panie, depeszem to może i nie, ale z sympatią do okresu z Vincem Clarkiem to si
          > ę nigdy nie kryłem!
          Jak to mowia Angole- respect ;-)
          Polecam takze Yazoo i Erasure.
          • martolka Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 23.10.05, 17:00
            > Polecam takze Yazoo i Erasure.

            boże, nie!
            • lomianeczki Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.12.05, 09:33
              martolka napisała:

              > > Polecam takze Yazoo i Erasure.
              >
              > boże, nie!

              Czemu nie? Erasure i Yazoo mają super muzykę
            • pszemcio1 Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.12.05, 10:16
              martolka napisała:
              > boże, nie!

              dołączam sie do krzyku rozpaczy:)
    • nemrrod Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 23.10.05, 15:00
      Żeby nie było - kiedyś bardzo lubiłem Depeche Mode. Ale słuchając "Playing the
      Angel" czuję, jakbym "wyrósł" z tej muzyki. Nie biorą mnie te hooki, brzmienie
      niby mocne, ale te brudy jakby zaprogramowane i sterylne. Poza tym też mam
      wrażenie jakby DM świadomie próbowali mnie nabrać na odgrzewane patenty...
      Zdecydowanie najlepsze utwory na płycie to "Lillian" i "John the Revelator", ale
      bez żadnych rewelacji. Podobają mi się też "Macrovision" i "Nothing's
      Impossible". Reszta raczej przeciętna, choć zgadzam się, że mogło być gorzej :)
      • ihopeyouwilllikeme Re: Depeche Mode "Playing the Angel" 20.12.05, 12:04
        Świetna płyta, żałuję że nie mogę 9 czerwca...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka