Dodaj do ulubionych

[recenzja] Jetenderpaul Presents the Modal Lines

05.02.06, 21:23

Najpierw problem z dziedziny teorii informacji. Kiedy mamy do czynienia z
przeładowaniem informacjami ? Ano wtedy, kiedy jest ich tyle, że nie jesteśmy
sobie w stanie poradzić z ich przetworzeniem. A więc kiedy input jest
pobudzany mimo, że poprzednie pobudzenie nie zostało jeszcze przetworzone. W
skrajnym przypadku, takie nieustanne pobudzanie powoduje, że nie da się
odbierać żadnych informacji, bo nie można między nimi rozróżnić. Za dużo
pobudzenia = biały szum.

Co trzeba zrobić żeby uniknąć przeładowania ? Ano, trzeba nadać informacji
jakąś strukturę. Na przykład można zrobić kolejkę: najpierw jedna informacja,
potem druga (ale nie wcześniej jak już poradzimy sobie z pierwsżą), potem
trzecia (ale nie wcześniej jak już poradzimy sobie z pierwsżą i drugą) itd. To
jest metoda literatury: zdanie następuje po zdaniu, rozdział drugi jest po
pierwszym, trzeci po drugim itp. (Cortazara czy Llosę pomijam jako wyjątki
potwierdzające regułę).

Można też narzucić informacjom hierarchię, wyróżnić bardziej i mniej ważne. Na
przykład w malarstwie istnieje podział na pierwszy i kolejne plany,
perspektywa. Malarstwo średniowieczne nie znało tej techniki, co powodowało,
że mogło posługiwać się tylko ograniczoną symboliką: próbowano to obchodzić
np. wielokrotnie umieszczając na jednym płótnie tą samą postać, ale prowadziło
to raczej do chaosu niż do dobrych rezultatów.

Jeszcze inny sposób polega na eliminacji. Z n informacji wybiera się jakieś p,
znacznie mniejsze to n. Jest to metoda telewizji i innych massmediów -
dowiadujemy się tylko o tym, co jest istotne z pewnego punktu widzenia, zwykle
o największych katastrofach, najdurniejszych politykach i najbogatszych
biznesach. Mimo, że ten sposób nadawania struktury informacjom jest z zasady
idiotyczny, to tylko dzięki niemu możemy się dowiedzieć czegokolwiek.

A w muzyce ? W muzyce jest podobnie. Można ustrukturyzować dzwięki za pomocą
kolejki. Ten pierwszy, ten drugi, tamten trzeci - i mamy melodię. Można
ograniczyć "paczki" nutek do jakiejś stałej ilości - i mamy rytm. Można też
wyróżnić dźwięki ważniejsze i mniej ważne, a niektóre w ogóle odrzucić w danym
momencie - i mamy harmonię. Można dobierać instrumenty. Po opanowaniu tych
technik można też eksperymentować z brakiem i nadmiarem - można być
minimalistą, sonorystą, tworzyć oryginalne skale, naruszać własne reguły
tworząc kontrapunkty, dysonanse, polirytmie itp. Każda taka modyfikacja
zwiększa atrakcyjność muzyki, ale karą za przedobrzenie jest biały szum.

W muzyce popularnej (albo w ogóle w muzyce od czasu pojawienia się technik
rejestracji dżwięku) jest jeszcze jedno istotna metoda strukturyzowania:
produkcja. Pozwala na przesunięcie partii niektórych instrumentów do tła, i na
wyeksponowanie innych, rozmieszczanie ich w kanałach czy nawet w przestrzeni
wokół słuchacza. Dzięki temu można usłyszeć niuanse brzmienia poszczególnych
instrumentów, interpretację poszczególnych muzyków - albo wszystkich
jednocześnie. Ale nigdy jednocześnie każdego z osobna.

A co się stanie, kiedy wyeliminuje się, albo przynajmniej zakłóci tą ostatnią
warstwę muzyki ? Proste - w zależności od tego, jaka jest ta muzyka, może nie
stać się nic (melodyjek w telefonach komórkowych się raczej nie produkuje), a
może nastąpić przeładowanie informacyjne. W sytuacjach pośrednich każda
ścieżka będzie walczyć z każdą inną o uwagę słuchacza, i tylko przy najwyższej
koncentracji będzie można cokolwiek z tego usłyszeć. Taki eksperyment zrobił
dziwaczny i tajemniczy zespół (czy nie zespół - tego nie wiadomo) o jeszcze
dziwaczniejszej nazwie Jetenderpaul. "Jetenderpaul Presents the Modal Lines"
to pop w typie Pet Sounds ale bez jakiejkolwiek produkcji - nagrany w zasadzie
w jedym kanale. Geniusz tej płyty nie polega jednak na tym, że panowie czy
panie po prostu wydali płytę niewyprodukowaną, ale na tym, że ich dzieło jest
na granicy przeładowania informacyjnego, nigdy jej nie przekraczając.
Wszystkie aspekty tej muzyki zostały podporządkowane brakowi produkcji, i to
w taki sposób, żeby jeszcze być choć trochę komunikatywne, ale już maksymalnie
"zamazane".

Efekt jest nieprawdopodobny. Nienowe w sumie patenty zmusząją do maksymalnej
koncentracji, a w końcu i tak melodie i harmonie "rozpływają się" w kolejnych
warstwach. Nie można powtórzyć żadnej melodii - ale słucha się tego jak
najlepszych płyt Abby. Jest cholernie popowa - powtarza kiczowate klisze Beach
Boysów, a jednocześnie solidnie eksperymentalna. Z drugiej strony nikt
rozsądny nie wciska "repeat" po wysłuchaniu np. Naked City - a po wysłuchaniu
tej płyty nie da się tego nie zrobić.
Obserwuj wątek
    • kubasa Re: [recenzja] Jetenderpaul Presents the Modal Li 05.02.06, 21:31
      A dasz chociąz jakiś przedsmak, wiadomo gdzie?
      • janek0 Re: [recenzja] Jetenderpaul Presents the Modal Li 05.02.06, 21:48
        właśnie ląduje.
    • pagaj_75 off topic 05.02.06, 22:32
      janek0 napisał:

      > Z drugiej strony nikt rozsądny nie wciska "repeat" po wysłuchaniu
      > np. Naked City

      Eee, to ja jestem jakiś nienormalny. Po pierwszym wysłuchaniu rzeczonej płyty
      moją reakcja przypominała odrobinę osiołka ze "Shreka" - "Ja chcę jeszcze raz!" ;)
      • braineater Re: off topic 20.03.06, 11:04
        Grand Guignol Naked City jest za krótki, by go słuchac tylko raz - tu pętla
        jest wręcz obowiązkowa:)
        A co do topiku, to rewelacyjna recenzja, płytki niewatpliwie poszukam

        P:)
    • kubasa Re: [recenzja] Jetenderpaul Presents the Modal Li 19.03.06, 23:48
      Właśnie słucham. W recenzji same trafne spostrzeżenia.
    • pytajnick Re: [recenzja] Jetenderpaul Presents the Modal Li 20.03.06, 10:31
      Janku, świetna recenzja, chyba już kilka miesięcy minęlo odkąd tak dałem się
      wciągnąć w tekst - powiedzmy - o muzycre. A jest 10:31 rano. Dzięki. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka