obly
21.04.06, 09:27
mam wrazenie że inercja gwiazd z lat 80 dosiega swoim zakresem wiekszosc
gwiazdeczek z dzis i przez 20 lat nic sie nie stało nie wydarzyło, wszyscy
narzekaja na Michaela Jacsona oraz robią wszystko by dzielic jego los z
początków kariery. nie ma wyraźnych osobowosci muzycznych. nei ma bobów
dylanów, nie ma franków zappów jest jedynie mike patton kombinator eklektor
(peeping tom - cudo) i madonna i wieczny chris christoferson. nie pisze ze
wali sie swiat tylko czuje ze z muzyki nic swierzego nei wychodzi. wszystkie
te nowoscie bamblejeszambleje, arctic monkeys, interpole, thestritsy,
smierdza juz trupem. nic nie chcą, chcą tylko grac. chcą być, chcą istnieć,
chcą nagrywac płyty i teledyski. wszyscko cacy. tyrają ciezko na swoja
chwilkę i znają swoje miejsce w szeregu: gramy w nurcie pop, jazz, rock
czasem mieszamy ale generalnie prośba aby zobaczyc nasze płyty.
widzu zobacz: jestesmy w miarę fajni, mało pazerni, wokalista nasz sięniezle
wygibuje na przodku wiec kup naszą płytę zanim sie okaze ze płytami si ni da
handlowac.
grupa kolesi tworzy jedynie dzwiek który w pudełkach potem zachwalają.
postęp rodzi sie w kryzysie zawsze - punk wyzionał sie z geet robotniczych,
hh ze slamsideł czarnych, gdzie dzis jest kryzys? bo powiem tak ja czuje
kryzys jak diabli, czuje kryzys srednio wyzej rozgarnietych ludzi ktorych
upokarza mandaryna, doda, budek suflera, britnyj, nawroty starych kapel,
granie coverów, miksowanie, czy przeróbki upokaza mnei nawet eric truffaz,
jan garbarek
ja pierdykam sorki
mało jest muzyki zywej która odnosi sie do tutaj i teraz
PS.przyznam sie ze nei czytam wątków o bitelsach, morisejach, pink flojdach
czy