Dodaj do ulubionych

Morrissey nie żyje

01.04.07, 11:26
Żartowałem.

A osoba, która występuje przeciwko wieloletniej tradycji moich
primaaprilisowych wkrętów zaraz straci uprawnienia admina.
Obserwuj wątek
    • humbak Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 11:41
      :O
      Ech ta dzisiejsza młodzież. Przed wojną takich dowcipnisiów kamienowali!:P
    • grimsrund Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 11:44
      Z takimi żartamy Kolega baczy, żeby nie obudzić we mnie zamiłowania do
      cenzury :)

      A primaaprilisu nie ma.
      • aimarek Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 12:38
        grimsrund napisał:

        > A primaaprilisu nie ma.

        Jest jak niewiele rzeczy.
        • maff1 Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 12:54
          aimarku - a chciałbyś na tym forum przeczytać swój nekrolog?
          są rzeczy z których sie nie żartuje. Nawet 1 kwietnia.
          • ilhan Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 13:01
            Kwestia gustu. Mnie się wydaje, że w kontekście tej konkretnej postaci to nawet fajna GIERKA SŁOWNA Aimarkowi wyszła. Ale może za dużo się w życiu naoglądałem Monty Pythona i nasłuchałem tekstów Morrisseya.
            • aimarek Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 13:11
              ilhan napisał:

              > Kwestia gustu. Mnie się wydaje, że w kontekście tej konkretnej postaci to nawet
              > fajna GIERKA SŁOWNA Aimarkowi wyszła.

              No właśnie. "The Queen Is Dead" anyone? Jakby Moz był tak spięty jak Wy, to
              jedna z najlepszych gitarowych płyt w historii nazywałaby się "Hail To The
              Queen" albo kurde "Królowa jest fajna i żyje" (HAHAHAHAHA).
        • kubasa Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 16:31
          aimarek napisał:

          > grimsrund napisał:
          >
          > > A primaaprilisu nie ma.
          >
          > Jest jak niewiele rzeczy.
          >
          >
          Właśnie kurwa nie ma. Jeszcze ten Twój żart spoko, ale przygotowywane od połowy
          lutego zarciki w stylu ten o Peselu na głównej stronie GW to jest jakieś
          przegięcie cieżko nieśmieszne.
          • aimarek Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 21:07
            kubasa napisał:

            > aimarek napisał:
            >
            > > grimsrund napisał:
            > >
            > > > A primaaprilisu nie ma.
            > >
            > > Jest jak niewiele rzeczy.
            > >
            > >
            > Właśnie kurwa nie ma.

            Zdecydowanie jest i dziwię się, że tego nie pojmujesz, cieniasie. Jestem gotów
            bronić tego święta poprzez antropologiczne dysertacje oparte na Bachtinowskiej
            koncepcji karnawału, szeroko znanej figurze trikstera i aimarkowskiej formule
            "obezwładniania szpetnego potworka rzeczywistości". 1 kwietnia ma więcej sensu
            niż jakiekolwiek inne święto, a jeśli tego nie kumasz, to bardzo się na Tobie
            zawiodłem i SPIERPAPIER :[
            • kubasa Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 21:09
              Synku, co Ty wiesz o Bachtinie? I w ogóle co to ma do rzeczy skoro znam już
              szczegóły piątej serii FZ.
              • aimarek Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 21:18
                kubasa napisał:

                > Synku, co Ty wiesz o Bachtinie?

                Wiesz co Tarkowski powiedział o recenzji "Stalkera" pióra Alberto Moravii?
                "W >>L'Espresso<< jest artykuł Moravii, widział w Moskwie >>Stalkera<< i napisał
                bardzo pozytywną recenzję (...) Przetłumaczono mi artykuł Moravii: nic nie
                zrozumiał".
                Ty z Bachtina kumasz jeszcze mniej, podły szympansie.
                • kubasa Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 21:27
                  Wszedłeś na grząski grunt, JELENIU. Wiesz bowiem, że uczestniczę w seminarium
                  dot. Tarkowskiego, prowadzone przez dr Tatarowa, która własną piersią karmiła
                  malego Andrieja. Ogólnie dyskusję uważam za zakończoną, wygrałem 2:1, dzięki
                  samobójowi w ostatniej minucie.
                  • aimarek Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 21:29
                    Oddaj wierzbie
                    całą nienawiść, całe pożądanie
                    Twego serca

                    <palacz>
                    • kubasa Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 21:32
                      Och, boże ;(
                    • braineater Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 21:42
                      Jakbyś się tak nie spinał epatując, Aimarku, Kubasa musiałby oddać walkowera, bo mogłeś zasunąc konceptem Bożego Narodzenia a rebours, prosto z chrześcijańskiej tradycji tego święta, które było nie było jest po prostu świętowaniem urodzin Judasza...
                      I nie cza tu żadnych tricksterów szukać, skoro w podtekście jest samozuo:)

                      P:)
                      • aimarek Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 22:30
                        braineater napisał:

                        > Jakbyś się tak nie spinał epatując, Aimarku

                        Nie ma to jak trochę ponamecheckować. Zresztą i tak zapomniałem popisać się
                        znajomością Barthesa, Foucault, Derridy i paru innych pedałów.
                        Mam niejasne przeczucie, że Cze jutro wywali ten wątek do śmieci, gdzie jego
                        miejsce (wątku, a nie Cze-sława).
    • sojuz1 Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 12:58
      A kto to k...a jest???
      • mameluch Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 13:06
        był, Sojuzie, był;)
    • kwiat_paproci Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 15:51
      (*)(*)(*)
      • pszemcio1 Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 16:25
        kocham Was!!!




        prima aprilis
    • nofficky Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 17:38
      but that joke isn't funny anymore
      • grimsrund Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 17:53
        Swoją drogą ciekaw jestem, czy TERAZ Mozowi byłoby do śmiechu, gdyby zobaczył w
        gazecie własny nekrolog. U wielu z wiekiem zmienia się punkt widzenia na wiele
        spraw.
        • aimarek Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 20:49
          grimsrund napisał:

          > Swoją drogą ciekaw jestem, czy TERAZ Mozowi byłoby do śmiechu, gdyby zobaczył w
          >
          > gazecie własny nekrolog. U wielu z wiekiem zmienia się punkt widzenia na wiele
          > spraw.

          Ej dobra, a trzeci na "Ringleader Of Tormentors"? Po prostu wstecznie
          antycypowałem.

          Ippon. Dziękuję, pozdrawiam,
          Włóczykij
          • grimsrund Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 23:05
            > Ej dobra, a trzeci na "Ringleader Of Tormentors"?

            Ech, ci artyści... :)
    • mechanikk Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 22:18
      Aimar - nienawidzę Cię :P
      • aimarek Re: Morrissey nie żyje 01.04.07, 22:26
        mechanikk napisał:

        > Aimar - nienawidzę Cię :P

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=60068226&a=60093468
        • ihopeyouwilllikeme Re: Morrissey nie żyje 02.04.07, 13:39
          Na początku również miałem ochotę na zabójstwo, ale po chwili stwierdzam, że
          Aimarek rządzi,
          • mechanikk Re: Morrissey nie żyje 02.04.07, 18:22
            A ja mordować będę.
    • p.o.box.77 Re: Morrissey nie żyje 02.04.07, 15:30
      ze śmierci się nie żartuje... śmierc to taki koniec żartów jest...
      • marxx Morrissey żyje 19.10.07, 02:59
        Reanimuje watek z Morrisseyem by spieszyc z wiadomoscia ze ten pan
        zyje i ma sie swietnie (mam nadzieje).
        Wczoraj zaliczylem juz kolejny jego koncert w tym roku, z tym ze ten
        byl ze wszech miar udany, szczegolnie dla mnie. Bohater wieczoru byl
        jakies 10 metrow odemnie, ja prawie frontem do sceny. A sam koncert
        w bylym kino-teatrze z lat 20 XXw, niedawno odrestaurowanym i
        wygladajacym wzorowo do takiego koncertu. Czyli rewelka.
        M. jak zawsze scenicznie zawstydzony, glos totalnie przyciagajacy
        uwage, zespol +niesamowity!+ Aranz mocno gitarowy, cos jakby The
        Smiths 2007 :) Repertuar skladal sie raczej w wiekszosci z jego
        solowej kariery. Gdy bylem na nim w maju Smithsow bylo tak prawie
        50/50.
        Chodza jakies ploty po necie , ze sie zegna (z wystepami)ta trasa,
        wiec trza bylo isc na koncert!
        Generalnie cuudo!

        W tym roku koncerty ida parami, wiec pochwale sie ze dwa razy bylem
        na Daft Punk i z utesknieniem czekam na plyte "Alive 2007"
        (listopad) i z pewna doza niesmialosci mysle ze moze wydadza DVD.

        Aha . Nowa solowa i piekna Siouxsie "Mantaray" jest swietna, ale na
        perkusji wolalbym Bugie-go.

        Koniec korespondencji
        z pozdrowieniami
        m
        • ilhan Morrissey zamieszany w śmierć? :| 19.10.07, 10:34
          www.dianamystery.com/

          Moja ulubiona strona ostatniego tygodnia. Genialne ile koleś tego znalazł.
          • kwiat_paproci Re: Morrissey zamieszany w śmierć? :| 19.10.07, 13:45
            To stanie się chyba moją naulubieńszą teorią spiskową :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka