braineater
09.06.07, 14:14
znaczy śmiszna nazwa trochę, ale szufladka nie po to jest, żeby się nad nazwami zastanawiać i ja w sumie nie o tym:)
Słucham sobie własnie czegos pod tytułem Pagoda - S/T z roku pańskiego aktualnego i cuś chyba jest na rzeczy. Chłopaki mają ten sam przerost emocjonalnej ekspresji, co z Kombajna i Nirvany uczynił głosy generacji a z Alicji w Łańcuchach i Soundgarden zrobił rockowe odpowiedniki operetki, natomiast pojawiło się coś, czego w proto-grunge:P nie było, znaczy dystans i ironia. Ba, odważają się nawet po prostu nagrywac wesołe kawałki, czym się bodaj zaden klasyczny grandżowiec nie skalał. Muzycznie zmienia się niewiele, ściany gitar, wystawiony na przód bas, jęcząco wyjące wokale przeszyte bólem istnienia, natomiast tekstowo to cąłkiem nowe zjawisko, bo chłopaki mimo, że cierpią, to mają to cierpienie w dupie i robią sobie zeń po prostu jaja. Sympatycznie cyniczne i z przytupem, można parę razy bez znużenia przesłuchać.
No kłeszczyn oczywiście - ktoś już zjadł jakieś dania post-grunge?
P:)