braineater
04.12.07, 12:39
Człowiek bez zajęcia, wymyśla różne pierdoły, więc tera będzie, szczególnie, że juz dawno nie było.
Refleksja będzie (kill him! kill him!)
A dokładniej rzecz biorąc refleksja w temacie forumów, portali muzycznych etc. (i w tym momencie 95% odbiorców kliknęło wstecz)
Bo się zmienia – co widać choćby po FS, ale nie tylko, to zaledwie jeden z drobnych elementów. Coraz mniej ludzi pisze, coraz więcej recenzji wygląda, jak stworzone przez automat, coraz mniejszą grupę ludzi one obchodzą. Pisanie o muzyce robi się pisaniem mocno passe.
And nał, de kłeszczyn – łaj?
Watek niniejszy jest otwartym polowaniem na kozła ofiarnego.
Kozioł nr 1 – forum bez uploadu, to gówno, nie forum (idea by Obły, ale się zgadzam w 100%). Teza: po co pisać, skoro można płytkę wsadzić na rapida i w ten sposób pokazać, że fajna. Nie musimy niczego opisywać, wystarczy proste – sprawdź to. +6 punktów do Lenistwa i bonusowy rzut 12 ścienna kostką. Rezultat – nie piszemy, bo po co pisać o czymś, co przesłuchali wszyscy, na których nam zależało, by przesłuchali
Kozioł nr 2 – forum bez obrazków, tubowych gniazd, to gówno, nie forum. Teza: podobna, jak wyżej, tyle, że inaczej – po co pisać, skoro można pokazać. Znów + 6 punktów do Lenistwa i karta Magicznej Lachy do położenia. Rezultat – nie piszemy, bo po co pisać o czymś, co każdy sobie może obejrzeć i wyrobić własną opinię.
Kozioł nr 3 – wielobranżowość jest gówno warta. Teza: fora, strony niewyspecjalizowane, są skazane na zejście, w bólach i podrygach. Chcąc nie chcąc, wpadamy po jakimś czasie w wąskotorowość muzyczną – a to lecimy w indie i brytolskie kapele na pęczki, a to w elektronikę wydawaną w niszowych labelach, a to w starożytne hamerykańckie hardcore, a to w kantry dla autystycznych komboji. I nawet jak nas płyta jara i gila, to pojawia się red lajt – po uj o tem pisać, skoro może zainteresuje 3 osoby na +, i to w dodatku te same, którym mogę popchnąć rapida, bo nie są z organów. Szczególnie w miejscu, gdzie rozciep tematyczny jest od Apoptygma Berzerk do Zappy Franka. To samo zresztą z czytaniem – po co się przegrzebywać przez 10tki wątków o kapelach o których wiedza jest nam na psichuj, bo i tak ich w życiu nie posłuchamy, z góry wiedząc, że to nie dla nas. Rezultat – powolny zdych forów wielobranżowych, szybki wzrost perspektyw dla niszowego blogerstwa najczęściej połączonego z aplołdem.
Kozioł 4 – it’s all about the money, bejbe. Teza: wewnątrzSForumowa bardziej chyba. Spora część stałych pisatieli, prędzej czy później trafia w media – mniej lub bardziej chujowe (nie chujowych nie ma). So, pisanie o muzyce staje się sposobem zarobku/autolansu, czytaj – jebaną pracą. Pojawia się brygada kryzys złożona z dwóch postaci: Za darmo?fuj i Już o tym pisałem gdzie indziej. Rezultat – co ciekawsi pisacze, przechodzą do pisania oficjalnego, zarobkowego lub prestiżowego. Na forach zostają czytający, z braku nowych wpisów, próbujący pisać sami – dość często momentalnie rozbijający się o Kozła nr 3.
Inne Kozły? Może ktoś jakieś jeszcze upoluje? A może napisałem same gupoty i da się to wszystko obalić.
W każdem razie dyskusja mile widziana, choć nie bardzo w nią wierze.
P:)