Dziewczyny jestem w 16 tyg ciązy,ciąża była dla mnie i meża zaskoczeniem ale strasznie sie cieszylismy...Mamy dwójkę cudownych synów,dwie pierwsze ciąże poroniłam.Tydzień temu usłyszałam wyrok...dziecko ma wodogłowie i rozszczep kręgosłupa...a co za tym idzie wadę serca,brak nerki...będzie roślinką do końca życia.Wady nie da sie zoperować gdyz jest bardzo rozległa...Świat mi się zawalił.Nie potrafie sobie z tym poradzić...Mieszkam w Irlandii,lekarz zasugerował że najlepszym rozwiązaniem będzie przerwanie ciązy

...przyleciałam do Polski na konsultację z moim lekarzem,który potwierdził tę diagnozę,a oprócz tego dowiedziałam sie ze dziecko może nie mieć częsci buźki...w czwartek jadę do doktora Roszkowskiego na konsultację...nie wiem co mam robić...myśle o przerwaniu ciązy dla dobra mojego dziecka,ale bardzo to boli...mąż mówi bym pomyslala tez o dwójce dzieci które już mam...dla nich to koniec dzieciństwa...zdaje sobie sprawe że chore dziecko wymagałoby stałego pobytu w szpitalu...ciągle operacje i cierpienie...nie wiem czy wytrzymalabym to ...a co z moimi dziećmi...kto sie nimi zajmie,mąż będzie musiał jakoś utrzymać rodzinę...ja w szpitalu...a one?...nie mam rodziny w Irlandii,a w dodatku nie pracujemy...BOże nie wiem,po prostu nie wiem...nigdy nie myslałam że będę musiała stanąć przed takim wyborem...