3aleale
28.04.11, 15:39
Ciąża to był szok. Potworny i niewyobrażalny. Nie chciałam tego dziecka i zamknełam sie w tej decyzji. Byłam przerażona nie chciałam utknąć w pieluchach, chciałam korzystać z życia i wciąż myślałam że na dzieci jeszcze przyjdzie czas, ale kiedystam później.
Mam 22 lata jestem w trakcie studiów, króre w tym roku kończę. Chciałam zacząć kolejną szkołę w innym mieście. Chciałam też wyjeżdżać, bawić się wyszaleć. Ze względów na to że finansowo pomaga mi mama która jest i tak sama w nienajlepszej sytuacji -mieszka za granicą i ma problemy finansowe- chciałam jak najszybciej isc do pracy i ją odciążyć.
czułam sie za młoda, szczególnie psychicznie.
Z facetem nie układało mi się już od dawna. Mieszkamy razem ale jego wiecznie nie było. Nie pracował, wracał późno lub wogóle nie wracał na noc. Poświęcał mi mało czasu, bywało że spędziliśmy wspólnie dzień czy dwa ale i tak zwykle wybierał piwo z kolegami niż mnie, wiem że zdarzały się również narkotyki. czułam się nieszczęśliwa w tym związku i chciałam to zakończyć nie bylo to jednak takie proste gdyż od 3 lat mieszkamy razem wiązalo się to z szukaniem mieszkania, przeprowadzką, dzieleniem rzeczy itd. Wszystko jednak zmierzało do rozstania i wiedziałam że to kwestia czasu. Przez to jak mnie traktował czułam że moje uczucia do niego gasną. Myślałam o nowym życiu z kimś innym.
Wtedy właśnie dowiedziałam się że jestem w 6 tyg ciąży.
To byl szok i jedyną moją reakcją było przerażenie i nie godzenie sie na ta sytuację.
Nie ten czas, brak warunków, brak pracy, brak mieszkania- od lat tułanie się po stancjach, facet z którym chciałam się właśnie rozstać.
Nie mam w mieście rodziny na którą mogłabym liczyć. Bałam się że nie poradzę, nie chciałam takich zmian w moim życiu. Wiedziałam że na mojego chłopaka nie bede mogla liczyć, mimo
iż mój chłopak nie chciał żebym usunęła. Liczył na to że wyjedzie do pracy za granicę i zdoła nas utrzymać lecz niestety ta mozliwość nie wypaliła. Wtedy powiedział że lepiej ununąć bo nie poradzimy sobie finansowo.
Wyjechałam do rodziców, w tym kraju aborcja jest legalna i powszechna. W 8tyg ciązy wykonałam aborcję farmakologiczną wierząc że to dla mnie mniej złe (bo nie powiem lepsze) wyjście. Tak bylo wygodniej i łatwiej. Byłam przekonana do tej decyzji. Wahałam się jednak w dniu wzięcia pierwszej tabletki. Wzięłam ja jednak i już nie było odwrotu.
Czy te uczucia i któryś z powodów brzmą to dla którejś z was znajomo? czy też stchórzyłyście?
Gdy wróciłam do Polski planowałam odrazu się wyprowadzić. Jak na ironie chłopak zmienił się nie do poznania i zaczął być partnerem na którego można liczyć. Zaczął bardzo mnie wspierac a ja zaczęłam się rozsypywać. To że zaczęło się nam układać tym bardziej mnie dobiło. Gdybyśmy się rozstali moze miałabym usprawiedliwienie ze dobrze sie stało?
Na dzień dzisiejszy żaden z moich powodów nie wydaje mi sie być dobrym żeby usprawiedliwić to co zrobiłam. Gdy opadł szok związany z ciążą i emocje związane z zabiegiem dotarło do mnie dopiero co zrobiłam. Wiem że gdybym poczekała jeszcze z tą decyzją - pogodzilabym się z tym iz jestem w ciąży, zaakceptowałabym to i myślę że byłabym w tej chwili szczęśliwa z tego powodu.
Niedługo już bym rodziła. Nie ma dnia żebym nie myślała o tym czy byłaby to córeczka czy synek. Nie mogę patrzeć na małe dzieci. Zazdroszcze koleżankom które sa w ciązy. Każdego dnia przeżywam najgorszy błąd jaki popełniłam. Nie mam chęci do życia ani nie widze juz jego sensu.
Wczesniej informacja o tym że jestem w ciąży była dla mnie koszmarem. Nie mogłam spać jeść czułam jakby to była jakaś kara. Dziś wiem że prawdziwy koszmar zaczął się dopiero teraz. Po zabiegu nie mogę wrócić do siebie nie potrafie żyć z tym co zrobiłam i sobie wybaczyć. To był błąd najgorszy i nienawidze siebie za to że stchórzyłam. Wszystko bym dała żeby cofnać czas i być znów w ciąży. Mam żal do chłopaka, przyjaciółki i osób z rodziny które doradzaly mi usunięcie. Mam żal że nikt nie przekonał mnie- poradzisz sobie. A najbardziej mam żal do siebie samej.
Dla dziewczyn chcących usunąć powiem żeby zastanawiały się jak najdłuzej jak to mozliwe bo jest duża szansa że gdy dotrze to do nich w końcu i szok związany z informacją o ciązy opadnie, mogą zmienić decyzję.
Jeżeli jest tu ktoś kto również nie może sobie poradzic po aborcji, ma podobne emocje, prosze niech napisze do mnie na tym wątku lub na mojego maila 3aleale@wp.pl. Bardzo bym chciała zacząć znów żyć ale niewiem jak to zrobić i jak pomóc sobie