Dodaj do ulubionych

Co z ciążą..

19.10.11, 14:06
W listopadzie kończe 19 lat. Uczęszczam do III klasy liceum dla Dorosłych, w tym roku przygotowuję się do matury, potem chce iść na studia. Takie przynajmniej miałam plany. Niedawno okazało się, że jestem w ciąży. I tutaj tkwi duży problem. Po pierwsze - uczę się i przygotowuję do matury. Po drugie (i to jest szczególny powód moich obaw) - nie mam pojęcia, jak powiedzieć o wszystkim chłapakowi, rodzicom, znajomym, nauczycielom. Po trzecie - sama nie jestem gotowa na dziecko (to dodatkowe obowiązki i przeszkoda, chociażby w spokojnej nauce, bo jeżeli udałoby mi się dostać na wymarzone studia, to nauka jest na nich intensywna, i nie można sobie jej odpuszczać) i sama dziecka w najbliższych kilku latach nie chciałam. O ciaży dowiedziałam się już półtora tygodnia temu z testu, u ginekologa jeszcze nie byłam. Nikt nie wie o tej ciąży, bo po prostu boję się reakcji otoczenia. Nie wiem jak mam przekazać taką wiadomość. Myślałam o aborcji. Naprawdę nie jestem gotowa na to dziecko.
Obserwuj wątek
    • faun1512 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 18:13
      Po pierwsze: nie rób niczego pochopnie; to decyzja która zaważy na całym Twoim dalszym życiu (oby nie negatywnie)
      Po drugie: decyzja o aborcji to nie wybór mieć czy nie mieć dziecko, bo ono już jest i będzie Ci towarzyszyć do końca życia; od Ciebie tylko zależy czy chcesz je mieć przy sobie żywe czy martwe. Mimo że ta prawda (że www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/602316/strona/0/studentka_w_ciazy/dziecko już jest) teraz do Ciebie nie dociera, w końcu dotrze (oby nie za późno)… Możesz je usunąć ze swego ciała, ale nie ze swego umysłu.
      Po trzecie: aborcja to nie koniec problemów, tylko dopiero początek. Poczytaj na tym forum historie dziewczyn, które to zrobiły… Wszystkie chciały by cofnąć czas i zgodnie przyznają, że była to najgorsza decyzja w ich życiu, mimo że kiedyś wydawało się to najlepszym rozwiązaniem. A teraz przechodzą piekło za życia…. Jeśli coś przydarzyło się komuś innemu, równie dobrze może przydarzyć się Tobie; po co Ci tak bolesne doświadczenia?
      Po czwarte: ciąża w wieku 19 lat to na pewno nie jest coś, o czym każda kobieta marzy. Na pewno będzie ciężko, ale to nie koniec świata. Wiem, że słaba to pociecha ale zdarzają się młodsze matki i po urodzeniu dziecka życie się dla nich nie skończyło (a po aborcji dla wielu niestety tak). Nawet na tym forum są kobiety, które urodziły będąc jeszcze młodszymi od Ciebie – możesz popytać (myślę, że same się odezwą). A tu masz masz linki do wielu takich przykładów:
      www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/871547/strona/0/mam_17_lat_i_test_wyszedl_ciaza/
      www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/194993/strona/0/szukam_mlodych_mam/
      www.benc.pl/grupy/forum/55/watek/54507/strona/0/wpadka_w_liceum/
      www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/602316/strona/0/studentka_w_ciazy/
      www.benc.pl/grupy/forum/151/watek/57118/strona/0/mlode_mamy/
      Poczytaj – choćby tylko w ramach oderwania się na chwilę od czarnych myśli…. Macierzyństwo w wieku 19 lat to nie jest już taki ewenement jak 30-40 lat temu…. Skoro inne sobie poradziły, to czemu Ty nie dasz rady? W czym jesteś gorsza??? A zycie zgotuje Ci jeszcze niejedną niespodziankę i b edziesz musiała sobie radzić w każdej sytuacji

      Porozmawiaj z rodzicami. Na pewno nie będą zachwyceni, że niespodzianie zostaną dziadkami, ale o ile znam życie, to jak już się oswoją z tą myślą, zwariują na punkcie wnuka (czy wnuczki). I na pewno pomogą.
      Powodzenia
      • mamaanieli Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 20:34
        jasne ze mialas inne plany i nie myslalas teraz o dziecku. tylko ono jest. i nie ty pierwsza zaszlas w ciaze w wieku 19 lat. uspokoj sie. ochlon. idź do kogos doroslego, do kogo masz zaufanie. powiedz rodzicom. w szoku beda chwile a potem ci pomogą. zawsze pomagają = jestes ich dzieckiem. urodzisz, z ich pomocą skonczysz szkołe. przekonaszs sie ze dziecko to nie koniec swiata tylko poczatek. glowa do gory.pa
        • face92 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 20:39
          mamaanieli napisała:

          > jasne ze mialas inne plany i nie myslalas teraz o dziecku.
          Nadal mam inne, niż dziecko
          > Nie ty pierwsza zaszlas w ciaze w wieku 19 lat.
          Nie przekonuje mnie ten argument do urodzenia dziecka

          >uspokoj sie. ochlon.
          Zawsze łatwo się pisze
              • nati1011 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 22:43

                face92 napisała:

                > Nie rozumiecie, że naprawdę nie mogę urodzić? I że nie każda młoda dziewczyna c
                > hce siedzieć w pieluchach?

                Jeżlei chcesz nam powiedzieć, że jedynym rozwiązaniem jest aborcja to się mylisz. Możesz urodzić, co najwyżej nie chcesz.

                Tak między nami mówiąc, to 19 lat to świetny wiek na macieżyństwo. Biologicznie wręcz idealny. Dużo lepszy niż modna obecnie 40-tka.
      • face92 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 20:36
        Jednak są takie, co nie żałują. A wręcz przeciwnie - czują ulgę. Znam taką osobiście. To już dorosła osoba, kilkanaście lat temu dokonała aborcji. I nie żałuje. Mówi, że dzięki temu skończyła wymarzone studia, i w ogóle jest szcześliwa. Dla mnie studia ważniejsze są niż to dziecko. Mam się wiązać z dzieckiem w tym wieku? Jak pogodzić reszte obowiązków z wychowywaniem dziecka, które, notabene, łatwe nie jest? Otoczenie też może róznie zareagować. Szkoła z tych, które nie tolerują młodych matek, zwłaszcza w klasie maturalnej. Łatwo się pisze znad klawiatury, jak się nie jest w takiej sytuacji. I na dodatek, jak jest się facetem (nie chcę nikogo urazić, oczywiście).
        • nati1011 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 21:04
          Słuchaj, każda ciaża - nawet ta wyczekiwana i planowana - przewraca życie do góry nogami. Ale z tego bałaganu buduje się nową jakość - najczęściej lepszą niż przed rewolucją.
          Nie ty jedna zaszłaś w ciażę. Mało która ciaza jest bardzo planowana - z drugiej strony każdy moment moze mieć swoje wady.
          Szkoła, studia... są ważne, ale czy ważniejsze od dziecka? Można i urodzić i skończyć szkołę. Wystarczy chcieć.

          Twierdzisz, ze nie jesteś gotowa na dziecko. Ok, tylko, ze to pytanie należało postawić sobie wczesniej. Postanowiłaś być dorosła, to teraz trzeba ponosić konsekwencje. Na tym polega dorosłe życie. Czasu nie cofniesz. W ciaży już jesteś. Możesz ją przerwać, ale to już nie bedzie to samo.

          Czy po aborcji mozna być szczęśliwym? Może tak. To zależy od poziomu wrażliwosci, świadomości i wielu okoliczności. Pytanie, czy te osoby na pewno są szczęśliwe, czy tylko na siłe próbują sprawiać takie wrażenie?
          • face92 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 21:14
            Nie mam pewności, jak zareaguje otoczenie. Rodzice - im nie wiem, jak mam przekazać taką wiadomość, zwłaszcze że są pewni, że zawsze stosowaliśmy antykoncepcję. Poza tym oni też chcą, abym miała dobre wykształcenie. Szkoła, jak pisałam wyżej - nie toleruje ciaży, zwłaszcza w ostatniej, maturalnej klasie. I pozostaje jeszcze chłopak.
            Czy ta osoba udaje, ze jest szczęsliwa? Nie sądze, bo naprawdę wszystko się układa tak, jak właśnie planowała.
            • nati1011 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 22:48
              Znajdujesz milion wymówek. Skoro jest tak tragicznie to trzeba było pomyśleć wcześniej o konsekwencjach.

              Szkołą nie moze cię wyrzucić. Pierwszy raz zresztą słyszę, by w szkole dla dorosłych nie akceptowano ciąży.
              Otoczenie? A co cie ono obchodzi. Powiedz rodzicom, skoro akceptowali współżycie to muszą zaakceptować i skutki. Chłopak? Penie na początku palnie jakieś głupstwo, ale pamietaj, zę i on się do tego przyczynił. Chyba nie chcesz by całe konsekwencje spadły tylko na ciebie?

              Dziecko nie jest przeszkodą w zdobyciu wykształcenia. Na prawie, medycynie czy politechnice było zawsze wiele dziewczyn uczących się i wychowujących w akademiku maluchów. A to trudne stuia. I to w czasach, gdy nie było ani komputerów, ani internetu, ani nawet ksero - serio. W skrajnym przypadku mozesz zrobić sobie rok przerwy.
              To naprawdę nie jest problem.
              • mamaanieli Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 22:58

                buntujesz sie jakos zabawnie przeciwko nam tutajsmile zupelnie niepotrzebnie, bo to nie my mamy 19 lat i nie jestesmy w ciazysmile
                my tylko my piszemy z doswiadczenia pracy z dziewczynami przed i po aborcji. a ty myslisz ze jestes jedyna. akurat podobnych problemow to osobiscie widzialam sto albo dwiescie. i jedno ci powiem: najbardziej plakaly te dziewczyny, ktore najpierw byly pewne ze aborcja jest najlepszym i jedynym wyjsciem. i tez nie pisaly o pieluchach, i tez sie buntowaly. Natomiast te ktore mimo początkowego buntu - urodzily - nawet w wieku 16 lat - radzily sobie dobrze. i nigdy nie zalowaly. Chociaz rzeczywiscie - male dziecko to nie jest bulka z maslem.
                Ty oczywiśćie zrobisz co zechcesz. Bo niestety dziecko się samo nie obroni (chociaż na swiat sie nie prosilo. a ty jestes za nie odpowiedzialna). Ale moim zdaniem - najpierw powinnaś sie uspokoic, bo histeria i wzburzenie nie są dobrymi doradcami. Na tym polega dorosłość, ze człowiek kieruje się rozumem a nie emocjami. I moim zdaniem powinnaś porozmawiać z bliskimi. I nie piszę tego z perspektywy madrzenia się, tylko z autentycznej chęci pomocy. Bo życzę ci wszystkiego najlepszego.
              • face92 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 23:02
                Cóż, to specyficzna szkoła. Zwie się szkoła dla dorosłych, a przyjmują już tam osoby, które ukończyły 16 lat. Mniejsza o to. Tak, ta szkoła niechętnie patrzy na uczennice w ciąży. Oczywiście, że nie wyrzucają, ale nie są też pozytywnie nastawienie.
                O oddaniu dziecka do adopcji. ew. pozostawieniu w szpitalu nie ma mowy, bo przede wszystkim podejrzewam że rodzice by się nie zgodzili.
                Zresztą zacznijmy od tego, że nawet sie nie spodziewają, że przekaże im taką ,,radosną'' wiadomość. Nie na tym etapie życia.
                Ponosić konsekwencje? Już je ponosze. Ciąża to właśnie owa konsekwencja.
                Ale czy to ma mi niszczyć wszystko?
            • lilia-wodna Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 22:55
              Według mnie nigdy nie ma dość "dobrego" czasu na ciążę. W liceum - bo za wcześnie, matura, plany studiów. Na studiach: bo studia, sesje, życie studenckie... Po studiach: bo pierwsza praca, co powie szef, małe zarobki....

              Ja nie byłam wielką "fanką" dzieci - dopóki nie urodziłam Synka. Teraz, w czerwcu, urodziłam Córeczkę. Dla mnie dzieci to cud, który mi się objawił. Twoje Dziecko już jest, ma określoną płeć, kolor oczu, włosów, cóż z tego, że to maleństwo, którego może jeszcze nie widać?
              Rok temu moje dziecko było mniej więcej na tym etapie, co Twoje. Teraz leży, figlarnie na mnie patrzy i woła "bu-bu-bu" robiąc bąble ze śliny. Brzmi to głupio? Może tak, dopóki sama się nie przekonasz, jaka to radość, gdy Twoje dziecko słodkim głosikiem zacznie Ciebie wołać i "bubać" radośnie.

              Znam przypadki młodych mam (16-latek)- odnalazły się w macierzyństwie, poradziły sobie ze studiami. Ty też dasz radę. Wiele kobiet, nawet planujących ciążę, na wieść o dziecku wpada w panikę. Czy sobie poradzi, co powie otoczenie, etc. To normalne i często wynika z burzy hormonalnej.Ty jesteś już pełnoletnia, więc wielkiego "skandalu" nie ma.

              Chłopak też może przeżyć szok i też ma do tego prawo. Daj Wam czas ochłonąć. A za rok możesz się już cieszyć 4-miesięcznym bobasem, śmiejącym się na głos, dla którego będziesz całym światem. I już jesteś. Pozdrawiam Cię serdecznie! smile
              • face92 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 23:08
                Koleżanka, rok starsza, ma dziecko. Urodziło sie w lipcu. I nie widze u niej radości. A ma pomoc w postaci mamy i ojczyma - ale jej dziecko jest dzieckiem problemowym, mimo tak młodego wieku, dosłownie kilku miesięcy. Miała kontynuowac naukę - a zupełnie ją przerwała.
                • napieralska Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 00:41
                  face92 napisała:

                  > Koleżanka, rok starsza, ma dziecko. Urodziło sie w lipcu. I nie widze u niej ra
                  > dości. A ma pomoc w postaci mamy i ojczyma - ale jej dziecko jest dzieckiem pro
                  > blemowym, mimo tak młodego wieku, dosłownie kilku miesięcy. Miała kontynuowac n
                  > aukę - a zupełnie ją przerwała.

                  przerwala nauke, bo jej sie priorytety zmeinily, a nie ldatego, ze nie mogla sie uczyć.
                  Niestety po dziecku konczy sie swiat niewinnoscisad
                  • face92 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 00:47
                    Chciała wrócić do nauki - czemu nie wróciła? Podobno dziecko nie jest przeszkodą w skończeniu szkoły.
                    Jak widać, u niektórych jest.
                    Tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że aborcja nie jest zła.
                    • nati1011 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 07:13
                      > Tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że aborcja nie jest zła

                      Kogo ty chcesz przekonać? Bo odnosze wrażenie, ze tylko siebie. I jakoś kiepsko ci to wychodzi. MOja córka, jak widzi, ze nie ma żadnych sensownych argumentów na poparcie swojego pomysłu to też zawsze siega po koleżankę: "ale mamo, X to mama pozwala!". I ty posługujesz się dokładnie tym samy argumentem. Tyle tylko, że moja córka ma lat 14,a ty - formalnie przynajmniej - jesteś dorosła. I jak taka 14 latka wydaje ci się, ze znasz odpowiedż na wszystko. Szkoła sie obrazi, rodzice bedą źli, nie zgodzą sie itp itd. A czy to pierwszy raz masz problem? W szkole zawsze byłaś wzorową uczennicą? Z rodzicami nigdy się nie pokłóciłaś? Rodzice nie musza sie zgodzić na adopcję (jeżeli już o tym mowa). Decyzję podejmuje matka - wydawało mi się, ze pisałać iż masz lat 19. To chyba wiesz, ze jestś pełnoletnia i nie podlegasz władzy rodziców?

                      Bo jakaś tam znajoma nie żałuje... i co z tego. O czym to świadczy? Bo ja nie chcę, bo szkoła, bo pieluchy.... Dziewczyno przestan zachowywac się jak przedszkolak. Ciąża w gimnazjum to oczywiście za wcześnie, ale 19 lat, to nie jest wiek nieodpowiedni do posiadania dzieci. Wręcz przeciwnie.
        • faun1512 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 23:19
          face92 napisała:

          > Jednak są takie, co nie żałują. A wręcz przeciwnie - czują ulgę.

          Niewątpliwie, a najlepiej się to udaje kłamczuchom. Zwłaszcza znanym z TV orędowniczkom prawa do aborcji które w świetle kamer mówią o "prawie wyboru", a potem w tajemnicy przed światem wydając zarobioną w TV kasę idą do terapeutki i wypłakują się jej w rękaw, wyjąc z rozpaczy. Tylko przy tym nie ma już kamer i fleszy... Nie bardzo chce mi się wierzyć, aby kobieta o wrażliwości trochę tylko większej od nosorożca poradziła sobie z aborcją tak jak z wyrwaniem zęba...
          > Dla mnie studia ważniejsze są niż to dziecko. Mam się wiązać z dzieckiem w tym
          > wieku?
          Teraz, a jak będzie potem? Odszukaj i poczytaj wątki silence na tym forum - co pisała przed a co po.... Skąd masz gwarancję, że z Tobą nie będzie tak samo? Jesteś tylko człowiekiem, omylnym jak każdy...

          >Jak pogodzić reszte obowiązków z wychowywaniem dziecka, które, notabene,
          > łatwe nie jest? Otoczenie też może róznie zareagować. Szkoła z tych, które nie
          > tolerują młodych matek, zwłaszcza w klasie maturalnej. Łatwo się pisze znad kl
          > awiatury, jak się nie jest w takiej sytuacji. I na dodatek, jak jest się facete
          > m (nie chcę nikogo urazić, oczywiście).

          Jest jeszcze coś, czego nie bierzesz pod uwagę; to doświadczenie życiowe którego Ci brakuje i które obecnie lekceważysz (to normalne). Wydaje Ci się, że skoro ciąża jest problemem, to jej usunięcie zlikwiduje problem – guzik prawda. Nawet jeśli po Tobie to „spłynie” (w co nie bardzo wierzę), zawsze w kogoś uderzy (Twoich rodziców, ojca dziecka, Twoje przyszłe dzieci itd.), a to zakłoci relacje rodzinne i rykoszetem uderzy też w Ciebie – nie uciekniesz przed tym.

          Mój kumpel został ojcem krótko przed maturą w czasach dla Ciebie prehistorycznych (wtedy była to sensacja na całą kamienicę). Poza przewróceniem całego życia do góry nogami dochodziły tragiczne warunki lokalowe (po urodzeniu dziecka mieszkali w 7 osób w 2 małych pokojach z jego rodziną, bo u niej warunki były jeszcze gorsze). Mimo że aborcja w Polsce była wtedy legalna, nie brali pod uwagę takiej opcji. Niezależnie od wszystkiego jest coś takiego jak poczucie odpowiedzialności za swoje czyny, które dziś bardzo staniało. Aborcja to nic innego jak zabijanie dla wygody (zamykanie oczu nic tu nie pomoże). Prędzej czy później to do Ciebie dotrze i sama musisz ocenić, czy będziesz potrafiła z tym żyć.
          • face92 Re: Co z ciążą.. 19.10.11, 23:42
            Prehistoria to najdłuższy okres, od początku pojawienia sie pierwszych ,,ludzi'', aż do powstania jakiegokolwiek systemu pisma, więc raczej aż tak dawno ten twój kumpel ojcem nie został, prawda?
            To po pierwsze.
            Po drugie - kobieta, o której ja pisze, w ogóle nie jset znana, świat o niej nie słyszał. Za to my ją dobrze znamy. I równie spokojnej, zrównoważonej kobiety nie znam. A jest wykształcona, nie może narzekać na życie codzienne.
            Ja juz ponosze konsekwencje. Jestem w ciąży. Ale wiek 19 lat to nie jest czas na dziecko.
            Po prostu inaczej nie może być.
            • twoj_aniol_stroz Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 09:34
              Koleżanka jest szczęśliwa teraz, ale nie wiesz co będzie za jakiś czas. To nie jest tak, że każda kobieta 5 minut po wyjściu z gabinetu wpada w bezdenną rozpacz. Oczywiście, że są kobiety, które twierdzą, że są szczęśliwe, poukładane, na zewnątrz rewelacja wręcz, tylko zazdrościć. Tak. Rzecz w tym, że nigdy nie wiesz co będzie za 5 lat, 10, na starość. Bo my tego nie wiemy (i bardzo dobrze).
              Piszesz, że 19 lat to zdecydowanie za wcześnie na dziecko. Mam kumpla, który właśnie w wieku 19 lat został tatą. Teraz ma 42 lata i pełnię sił na szaleństwa. Kiedy my musimy w jakiś sposób "upchnąć" komuś dzieciaki żeby pojechać na zlot motocyklistów, on ma dorosłą córkę i problem z głowy. On nie kombinuje, tylko wsiada na motocykl i jedzie pod wskazany adres, jego głowa nie boli o to, czy ktoś z córką zostanie. No my mamy troche więcej zachodu, ale też da się to wszystko ogarnąć i zorganizować tak, żebyśmy mogli poszaleć smile
              Szkołe jak najbardziej da się skończyć z dzieckiem, studiować też można. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Koleżanka przerwała naukę - taki był jej wybór na tę chwilę, nie jest wcale powiedziane, że nie pójdzie do szkoły za rok, dwa lata czy jeszcze dalej. Przecież nie jest napisane, że na studia trzeba iść mając 19 czy 20 lat, prawda? A czy wiek 24 lata jest gorszy na rozpoczęcie studiów? Wcale nie jest gorszy, taki sam dobry jak każdy inny.
              Teraz pojawiła Ci się panika i wściekłośc, bo wszystko co było zaplanowane od a do z jest do wywalenia. No zgoda, że przyjemne to nie jest, a przy tym czujesz się jak na cienkiej linie nad przepaścią i w zasadzie to cholera wie co robić. Moja prababcia mawiała, że w takich chwilach ważne są dwie rzeczy: powiedzieć komuś mądremu o problemie (i to w jak najprostszych słowach, prosto z mostu) i potem razem wziąć kartkę i napisać czego się boję konkretnie. Potem chwilę odczekać, najlepiej pójść na spacer, wziąć kilka głebokich oddechów i obok każdego lęku napisać jak go można rozwiązać. Tylko pamiętaj, żebyś pisała jak rozwiązać ten konkretny lęk, a nie cały problem. Podzielenie problemu na mniejsze problemiki ułatwia znalezienie rozwiązania.
              Pamiętaj o jednej ważnej rzeczy: smutek dzielony z kimś jest połową smutku, a radość dzielona z drugim człowiekiem jest podwójną radością smile Co to w praktyce oznacza? Ważne jest, żeby powiedzieć o problemie komuś komu ufasz, bo wówczas nie jesteś z tym sama. Teraz przytłacza Cię konieczność podjęcia decyzji, miotasz się sama ze sobą, a dodatkowo tajemnica powoduje, że czujesz się bardzo osamotniona. Nie pozwól na to by ta samotność i ciężar podejmowania decyzji były tym, co popchnie Cię do zrobienia czegoś co będzie nieodwracalne i jednocześnie jeszcze trudniejsze do dźwigania. Zobacz, teraz jest Ci bardzo ciężko w tej samotności i tajemnicy. Jeśli zdecydujesz się na aborcję to nadal będziesz tkwiła w tej tajemnicy i osamotnieniu, a dodatkowo będziesz walczyła z ewentualnymi skutkami aborcji i jeszcze trudniej będzie powiedzieć bliskim co Cię trapi.
              A może powiesz nam z jakiego jesteś województwa? Może chciałabyś się z kimś z nas spotkać i pogadać? My tak ogólnie to całkiem wesołe i spokojne ludzie jesteśmy wink
      • face92 Re: dziewczyno, jakie studia 20.10.11, 00:45
        Po szkole dla dorosłych również można dostać się na określone studia. Wiele moich koleżanek w przyszłym roku chce isc na studia.
        Zresztą, co to ma do rzeczy? To ma mnie przekonać do urodzenia dziecka? Uważasz, że ,,ledwo'' skończe szkołę? I tu sie mylisz, bo w liceum dla dorosłych również można miec dobre oceny.
        • napieralska Re: dziewczyno, jakie studia 20.10.11, 01:05
          Te sowje marne studia mozesz robic jakkolwiek. Ciaza ci nawet dopomoze, bo jest iwkeszy power i mobilziacja.. (jezeli bedzie ci na studiach zalezec, bo ciaza zmeinia priorytety..)
          Rob jak uwazasz, ale powiedz prznyjmniej ordzicom i chlopakowi, bo bedziesz miala niedosyt po wszystkim, ze nie powiedizals..a moglas.
          • face92 Co z ciążą.. 20.10.11, 09:50
            Oczywiście, że nie pierwszy raz mam problem. Wcześniej też je miałam, ale nie takiej dużej rangi. Wcześniejsze problemy nie były, teraz mogę tak śmiało powiedzieć, prawdziwymi problemami.
            Fakt, zawaliliśmy sprawę my sami. Wcześniej zawsze stosowaliśmy jakąkolwiek metode antykoncepcji, teraz odpuściliśmy sobie. I zdaje sobie sprawę, że to nieodpowiedzialne, ale wydawało mi się, że mam cykl dokładnie obliczony, i że wybraliśmy dobre dni. Jak widać - nie.
            Teraz to już za późno na płakanie nad rozlanym mlekiem.
            Pewnie, że to nie jest tak, ze aborcja jest łatwa. Jest na pewno trudna, nawet bardzo, tylko że nie każda kobieta musi cierpieć potem. Ale pomijając teraz ten temat.
            Jeżeli się zdecyduje na urodzenie dziecka, to kto mi pomoże w jego wychowywaniu? Mama z racji zawodu pracuje często na trzy zmiany, długo jej nie ma w domu. Pewnie, że jak już będzie, to mi na pewno pomoże. Ale co wcześniej? I tutaj właśnie może być problem z pogodzeniem tego z nauką. Nie wiem, opiekunka?
            Gorszy problem jest z ojcem, i tutaj naprawdę wiem, co mówie. Znam jego reakcje na takie sytuacje, które wnoszą aż tak duże zamieszanie w życie. I o ile mamie prędzej powiem o ciaży, o tyle z nim jest duży problem.
            Chłopak jest, mam przynajmniej taka nadzieję, raczej odpowiedzialny i zrównoważony. Jest miły, spokojny, ogólnie dobrze dogaduje się z innymi ludźmi, także ze swoimi rodzicami ma dobry kontakt. Ale jak może zareagować? Nie wiem, a gdybać nie lubie.
            Powiedzenie o ciąży jest w zasadzie najtrudniejsze.
            • evelka89 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 11:17
              Dzieci wszystko zmieniaja, cale podejscie do zycia.
              Sama byłam w podobnej sytuacji. Bardzo chcialam isc na studia (co prawda zaocznie) bo pracowalam. Ale zaszlam w ciąże... to byl dla mnie ogromny szok. Na dodatek zaszlam w ciaże z chlopakiem z którym nie bylam dlugo bo zaledwie 2 miesiace uncertain
              Chcialam usunac ... prawie do samego konca ciazy nie chcialam dziecka.
              W koncu urodzilam ślicznego, zdrowego i silnego synka. Kocham go najbardziej na świecie. I wiem że dzieki niemu stalam sie lepszym czlowiekiem, calkiem inaczej patrze na swiat. Jestem pelna radosci i checi do zycia.
              A na studia planuje isc w przyszlym roku.

              Nie musisz rezygnowac z marzen mozesz je jedynie troche przesunac w czasie. wink
            • faun1512 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 12:14
              Mam wrażenie, że już Ci trochę opadły emocje i zaczynasz myśleć rozsądniesmile. Jeśli mi wolno coś radzić, to najpierw porozmawiaj z Mamą. Chyba masz z Nią niezły kontakt, skoro wiedziała o współżyciu i to akceptowała. Dlatego powinno pójść łatwiej (choć na pewno nie wpadnie w zachwyt i być może coś przykrego powie – musisz się z tym liczyć i tę niemiła reakcję Mamy przeczekać). Wiem że się boisz, ale potraktuj to jak wizytę u dentysty, której nie ma co odwlekać bo potem będzie tylko gorzej. Jak już będziesz mieć za sobą te rozmowę, zobaczysz jaką poczujesz ulgę. Poza tym jak Mamie przejdzie pierwszy szok, na pewno udzieli pomocy. Już nie będziesz sama z tym problemem – będziesz mieć wsparcie, a to szalenie ważne.

              Z chłopakiem trochę gorzej, proponuję mu powiedzieć jak już Mama trochę ochłonie. Mając wspierającą osobę będzie Ci łatwiej stawić czoła kolejnej trudnej rozmowie. Nie wiem w jakim jest wieku (równolatek czy nie), ale skoro jak piszesz dał się poznać jako człowiek spokojny, opanowany i odpowiedziałny, to może nie będzie tragicznie. Dobra rada: podczas rozmowy ani słowem nie wspominaj o aborcji, jako jednej z możliwości. Nawet gdybyś się jeszcze wahała i brała pod uwagę tę ewentualność, on nie powinien o tym wiedzieć. Wtedy jak oswoi się z myślą że nieodwołalnie zostanie tatusiem, jest szansa że zacznie myśleć konstruktywnie i wyszukiwać sensownych rozwiązań (umysł faceta jest nastawiony na rozwiązywanie problemów – więc będzie miał okazję się popisać). Tobie też to pomoże i jest szansa, że wizja życia z dzieckiem nie będzie Cię już tak przerażać. Natomiast jak mu wspomnisz o aborcji, istnieje ryzyko że zamiast pogłówkować nad ułożeniem życia z dzieckiem, uczepi się tego niczym pijany płota, jako szybkiego i definitywnego rozwiązania problemów. A gdyby po aborcji któremukolwiek z Was się „odmieniło” i zaczęło by żałować tego co się stało (nie wykluczysz tego), zaczniecie się wzajemnie obarczać winą, a to jest piekło.

              Najgorzej z Twoim Ojcem; głupio mi to radzić, ale moim zdaniem im później się dowie, tym lepiej. (Mimo że to nieładnie zatajać prawdę, to taka wspólna tajemnica może być też czynnikiem cementującym Twoją więź z Mamąwink.
              Niestety, faceci na takie „rewelacje” często reagują niezwykle gwałtownie. Ojciec mojego kumpla na wieść o ciąży wpadł w szał i pogonił syna z domu. Nie chciał go znać, a przeszło mu dopiero po urodzeniu się małej. A jak zobaczył w jak beznadziejnych warunkach młodzi mieszkają, zabrał ich do siebie. Mimo że w dwóch pokojach z kuchnią mieszkał z żoną i dwoma młodszymi synami. Działo to się 40 lat temu; tamta „mała” to dziś w pełni dojrzała kobieta. Jeśli dla Ciebie to nie prehistoria i co nieco wiesz o tamtych czasach, to tylko pogratulować.

              Mam nadzieję, że nie będziesz się dąsać, że „stary, do tego facet i się wymądrza” czy coś w tym stylu. Niezależnie od wszystkiego mam doświadczenie życiowe, którym się mogę z Tobą podzielić – od Ciebie zależy czy z tego skorzystasz, czy „olejesz”.
              W odróżnieniu od Ciebie przeżyłem już szereg takich sytuacji, że gdyby mi je ktoś wcześniej przepowiedział, popukałbym się w czoło, uznając za kompletnie nierealne. Kiedyś też byłem gotów się zarzekać że czegoś nigdy nie zrobię, że coś mi się nigdy nie przydarzy. Ale życie nauczyło mnie pokory i dziś jestem znacznie ostrożniejszy przy wypowiedziach na temat przyszłości. Tylko na tyle znamy siebie, na ile nas sprawdzono…

              Dziś syndrom poaborcyjny wydaje Ci się czystą abstrakcją – nie Tobie pierwszej. Przed Tobą przewinęło się na tym forum mnóstwo dziewczyn, piszących to samo co Ty. Czyli że to nie czas na dziecko, bo chłopak, bo studia, bo praca… I też były na 100 procent pewne swojej decyzji, że aborcja to najlepsze wyjście, a przynajmniej „mniejsze zło”. Że syndrom ich nie dotknie, bo są silne i już z różnymi „dołami” w życiu potrafiły sobie poradzić. A potem w przerażający sposób się wszystko odmieniało, życie traciło sens i wcześniejsze priorytety okazywały nieważne… Rozstawały się z chłopakiem, zawalały studia, traciły pracę… I to „optymalne” rozwiązanie okazywało się największym błędem w życiu, tylko czasu nie dało się już cofnąć… Chyba nie chcesz być kolejną…
              3maj się i pomyśl o jak najszybszej rozmowie z mamąsmile. Będziemy trzymać kciuki by poszło dobrzesmile
              • nowako-wa Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 12:45
                Ja jeszcze dodam od siebie,że synowa miała podobną sytuację- w klasie maturalnej wpadła, prowadziła lekkie życie, syn bardzo nieodpowiedzialny- ech, długo by pisać...
                Zdała maturę , bawi dzis 8 miesiecznego synka, na studia sie nie dostała - ale ze swojej winy, nie dziecka- zamierza na drugi rok, bo wymarzyła sobie trudne i co najważniejsze poszedł w odstawkę alkohol, imprezowanie, uczy się prowadzić dom, gotować, syn pracuje dobrze zarabia i budują rodzinę smile
                Gdyby nie została przymuszona przez dziecko do zmiany stylu życia dzis byłaby pewnie dalej w tym pustym, beznadziejnym światku a tak ciężko, bo ciężko , bo trzeba było zrezygnować i poświęcić się ale widzi owoce...
                Jej ojciec był totalnie przeciw , matka odwróciła się plecami ale jak przyszło co do czego pomogli jej żeby zdała maturę, dzis mieszkają u siebie...
                Nie wiesz jak zareagujesz po aborcji- to może być straszne- nagle te głupie wymówki mogą być jak gwozdzie do trumny...
                Powinni wiedzieć moim zdaniem najbliżsi, żebyś wyczerpała wszystkie możliwosci , bo aborcja to nie wyrwanie zęba...
                Priorytety w życiu się zmieniają - mam dwóch dorosłych synów i 1,5 roczna córeczkę smile a zarzekałam się ,że nigdy więcej pieluch- znamy sie na tyle na ile nas sprawdzono- dzieci dają zakopauera pomimo wszystkich trudów- i radość i szczęście i sens życia...
                • face92 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 14:38
                  Mam nadzieję, Faun, że Cię wczoraj nie obraziłam, bo naprawde nie miałam niczego złego na myśli. Jak to się mówi - byłam trochę rozhisteryzowana, i w nerwach to pisałam.
                  Oczywiście, że tamte czasy to nie jest dla mnie prehistoria, a osób po 40 czy po 50 nie uznaję za starych ludzi. Do takiej grupy młodych ludzi nie należe, to na pewno.
                  Mamie chyba będę miała najlepszą okazje powiedzieć o wszystkim jutro, bo właśnie jutro mamy wspólny wyjazd, tzn. jedziemy tylko we dwie na zakupy i podobne sprawy, więc myśle, że to dobry czas. Chociaż nie ukrywam - obawiam się, i to bardzo. Z drugiej strony jednego jestem pewna - będę mogła liczyć na nią, ponieważ już nie raz się jej radziłam, i już kilkakrotnie przekonałam się, ze mogę na nią zawsze liczyć. I tutaj na pewno jest mi o wiele łatwiej.
                  Z ojcem problem jest większy, jak pisałam, bo raczej nie wyobraża sobie małego dziecka w domu. Do tego dochodzi jeszcze to, ze lubi mieć wszystko dokładnie zaplanowane, i raczej nie lubi tego typu wiadomości. Pisząc wprost - trudny człowiek.
                  Chłopak starszy ode mnie o dwa lata, w tym roku skończył 21 lat. Znam go już od kilku lat, i jak na razie nie było żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Chwilowo, krótkotrwałe nieporozumienia dotyczyły mało istotnych rzeczy. Wśród znajomych ludzi też ma opinię spokojnej, kulturalnej osoby. Raczej nie ma problemu z nawiązywaniem kontaktu z ludźmi, szkołę średnią ukończył bez problemu, zresztą nadal się uczy.
                  Jeszcze raz chciałam przeprosić za wczorajsze, nerwowe odpowiedzi. I dziekuję za miłe rady, mimo tych niektórych histerycznych wypowiedzi.
                  • 0oo.oo0 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 14:47
                    Co prawda jestem od Ciebie starsza jakieś dwa lata, maturę miałam za sobą, zaczęłam studia i też dowiedziałam się, ze jestem w ciaży. Na 2 roku to też troche kiepsko i nie takie miałam plany. Ale wszystko sie jakoś ułożyło, teraz już prawie 9 miesiac, ja z brzuszkiem pomykam na uczelnie, dużo wykładowców poszło mi na rękę. Za miesiąc urodzę mojego dzidzisia i mam zamiar normalnie bez żadnej dziekanki kontynuować studia. Nie jest to łatwe, uczę się teraz jak głupia, żeby w miesiąc jak najwięcej zaliczyć, zamiast leżeć jak inne kobiety w ciązy, jestem od rana do wieczora na nogach i czasami już mam dość, ale robie to już nie tylko dla siebie, ale też dla dziecka. Też mam problem z tym, co będzie później z dzieckiem. Ja pójdę na zajecia, moi rodzice 150 km dalej, chłopak 500 km dalej, mieszkam z bratem, który też studiuje, wiec ile będzie mogł pomoże. Poszukam jakiejś opiekunki i będę się dwoić i troić dla mojego malucha. To co się wydaje takie czarne teraz, nie będzie takie poźniej, jak już podejmiesz właściwą decyzję. To że jesteś w ciąży teraz, to chyba nie znaczy, ze urodzisz przed maturą. Masz do niej jeszcze kilka miesięcy, a z dużym brzuchem też mozną się uczyć i wcale nie wychodzi to gorzej.
                  • nati1011 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 17:45
                    Nie musisz przepraszać, myśmy już tu niejedno widzieli smile

                    I naprawdę rozumiemy i twój strach i histerię i panikę.

                    Chodzi włąsnie o to, ze ten zamęt, który teraz odczuwasz jest fatalnym doradcą. Porozmawiaj z mamą. Wiesz matki to taki szczególny gatunek, który genetycznie ma zakodowane wyciaganie swoich - a czasem i cudzych - dzieci z tarapatów.
                    A chłopak też dobrze rokuje. Spokojnie. Zobaczysz, będzie dobrze smile
                  • faun1512 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 18:36
                    > Mam nadzieję, Faun, że Cię wczoraj nie obraziłam, bo naprawde nie miałam niczeg
                    > o złego na myśli. Jak to się mówi - byłam trochę rozhisteryzowana, i w nerwach
                    > to pisałam.

                    Jasne, że się nie obraziłem, a jeśli coś napisałem pohopnie, to też przepraszam. Nerwowymi wypowiedziami się nie przejmuj, po mojemu wszystko mieściło się normie. Sam wiem po sobie, że dobre rady mogą nieźle wkurzyć, mimo że radzący mają jak najlepsze intencje.
                    Najważniejsze że najgorszy okres emocjonalnego rozhybotania masz za sobą, więc będziesz mogła bardziej na chłodno ocenić sytuację. A wg mnie nie jest ona tak tragiczna, jak Ci się początkowo wydawało (pamiętaj:nigdy nie jest tak źle by być gorzej nie mogło).

                    Przede wszystkim z pewnością będziesz mieć wsparcie w Mamie; nawet jeśli początkowo się wkurzy, to samej Cię z tym pasztetem nie zostawi – to raczej pewne. Skoro z chłopakiem wytrzymaliście wspólnie kilka lat , to chyba coś Was łączy (czyli to raczej coś poważnego, a nie chwilowe zauroczenie). Skoro decyzja o współżyciu była wspólna (chyba nie zmusiłaś Go do tego grożąc nożem czy pistoletem), to oznacza to wspólną odpowiedzialność. Mając 21 lat chyba wie, iż to nie bocian dzieci przynosi oraz że jedyny w 100 procentach skuteczny środek antykoncepcyjny to szklanka zimnej wody…. Zamiast....
                    Jeśli wcześniej nie świrował, to jest nadzieja że zachowa się odpowiedzialnie i też Cię nie zostawi. Nawet gdyby początkowo nie chciał słyszeć o dziecku, to się nie przejmuj. Jak do niego dotrze że nie ma wyjścia, to przestanie się wściekać, a zacznie myśleć. I może wymyśli coś sensownego – facetom też to się zdarza smile. Mimo że złośliwi mawiają że właśnie dziecko to jedyna rzecz zrobiona przez faceta, która ma ręce i nogi…smile

                    Zabrzmi trywialnie, ale dziewczyny mające kompletnych palantów za partnerów, bądź zaszły w ciążę z kimś przypadkowym a do tego „porąbanych” rodziców (lub wcale) - w związku z czym nie mogą liczyć na żadne wsparcie poza np. domem samotnej matki - mają znacznie gorzej. Te całkiem częste przypadki - pomyśl o tym.

                    Macierzyństwo wcale nie wyklucza studiów i nie oznacza konieczności rezygnacji z wcześniejszych marzeń – być może trzeba je będzie tylko nieco skorygować i przesunąć w czasie. Gdy ja studiowałem (na dziennych) w mojej grupie też była mężatka z małym dzieckiem i studia skończyła w terminie. Moja mama ostatnie egzaminy zdawała ze mną w brzuchu i poszły Jej bardzo dobrze. A zaszła w ciążę jak najbardziej planowo; należąc do pokolenia którego młodość przypadła na lata wojny i okupacji miała ukradzione kilka lat życia. Więc zupełnie świadomie zdecydowała się na przyśpieszoną metodę „dwa w jednym”, czyli jednocześnie studia i dziecko.

                    Jest takie powiedzenie: jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz Mu o swoich planach…Plany życiowe mają to do siebie, że rzadko udaje się je zrealizować od początku do końca, bo życie jest zbyt nieprzewidywalne…. Ale na tym też polega jego urok – gdyby wszystko było wiadome i wiedzielibyśmy dokładnie co nas czeka – straciło by sens...

                    Głowa do góry – nie kombinuj na zapas i nie myśl o tym co będzie za jakiś tam czas (zapewne i tak będzie inaczej, niż Ci się teraz zdaje), tylko skoncentruj się na najbliższej przyszłości. Najpierw – rozmowa z Mamą. Potem – z chłopakiem. A potem się zobaczy smile.
    • kwiatek0609 Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 17:04
      Dziewczyno przeczytaj sobie wypowiedz tej kobiety : forum.gazeta.pl/forum/w,20823,129277376,129382609,Re_Zalowac_kilka_miesiecy_po_.html i zastanów się czy na pewno chcesz tej aborcji. Ja w ciąży zdałam maturę, ponadto egzamin zawodowy ponieważ chodziłam do technikum, a córkę urodziłam na pierwszym roku studiów w połowie pierwszej mojej sesji! Nie było w tym nic strasznego, wręcz przeciwnie nauczyciele gratulowali mi zdrowej córeczki. Nie zastanawiałaś się nad tym jak chcesz zdobyć super wykształcenie cały czas myśląc o tym co zrobiłaś ze swoim dzieckiem? Dziecko to nic strasznego, można w ciąży zdać maturę i z małym dzieckiem skończyć studia. Moja córeczka ma już prawie dwa latka, a ja już jestem na 5 (przed ostatnim) semestrze studiów. A co ciekawego, kiedyś na jednym z egzaminów byłam świadkiem tego ze młoda dziewczyna przyszła na egzamin z dwiema córeczkami (ok.3 i 4 latka) które siedziały z profesorem i coś tam sobie z nim malowały na kartkach, a mama pisała egzamin smile Wyglądało to komicznie,ale to dowód na to ze można dać sobie rade. Zastanów się zanim zrobisz coś czego będziesz żałować do końca życia.
        • iktoto Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 20:33
          witaj
          najważniejsze to porozmawiaj z mamą, to bardzo dużo-mama, której można ufać i mieć w niej wsparcie, aż Ci zazdroszczę.
          wiele moich koleżanek wychowywało dzieci i studiowało, teraz są zadowolone, bo mają odchowane pociechy, pomagali rodzice, koleżanki studiujące.....
          nie wierzę w to, że aborcja przechodzi bez echa, Ty już jesteś związana z dzieckiem, czy go chcesz czy nie, to więź już istnieje.
          jestem po aborcji wiele lat, z początku wydawało mi się, że to nic takiego, był zabieg, potem wróciło normalne codzinne życie czyli studiowanie. prawda zaczęła docierać do mnie wiele lat później, moich problemów nie łączyłam z aborcją. było dla mnie szokiem kiedy lekarz powiedział mi, że moje problemy zdrowotne mogą mieć związek z syndromem poaborcyjnym. nie wiedziałam, że takowy istnieje. dla niego było logicznym, że go mam. wtedy zaczęło się, masakra. dochodzenie do prawdy, żal, chęć odzyskania dziecka, swiadomość zniszczenia życia były straszne.
          nie jedna twardzielka łamała się na tym forum. przed zabiegiem twarda, silna, po zabiegu leżała jak dętka bez życia.
          jesteś młoda i zrozumiałe, że wolałabyś pobawić się, zaszaleć, postudiować bez pieluch ale to życie już istnieje. nie da się tak po prostu go przerwać niezauważenie bez skutków dla matki, one wychodzą nieraz po wielu latach.
          można takie doświadczenie zepchnąć w niepamięć, wiele kobiet tak robi, ale ono stamtąd sączy się powoli, nie da się tego odciąć. kiedyś każdy musi spojrzeć na prawdę o sobie.
          ja nie miałam matki, na którą mogłabym liczyć, życie potoczyłoby się napewno inaczej gdybym miała w niej wsparcie.
          mam nadzieję, że moja córka zawsze będzie mi ufać i kiedy ewentualnie spotka Ją nieplanowana ciąża to będzie miała do mnie zaufanie i powie mi o tym. gdyby cichaczem przerwała ciążę, byłby to dla mnie cios w serce, porażka macierzyństwa!!!

          monika
        • madzia1708 Pamiętaj, że nie ma tego złego... 21.10.11, 09:29
          Rodzice pogodzą się z tą wiadomością, w końcu kochają Cię i pokochają też Twoje dziecko smile
          A Ty wydajesz się poukładaną kobietą, jestem przekonana, że urodzisz i wychowasz swojego syna/córkę pewnie z pomocą rodziców, ale oni właśnie od tego są
          A Ty zdasz maturę i pójdziesz na studia, tak jak zaplanowałaś smile Termin będziesz miała na lipiec, więc w maju spokojnie zdasz mature, dostaniesz się na studia, w lipcu urodzisz i po 3 miesiącach będziesz gotowa na studia smile wszystko można pogodzić
          Skoro dziecko już jest, to jest i koniec, nie ma co zastanawiać się nad idiotycznymi wyjściami. Aborcja to nie jest wyjście, na pewno nie w Waszym przypadku

          Trzymam kciuki
          Napisz jak po rozmowie z mamą

          pozdrawiam
      • napieralska Re: Co z ciążą.. 20.10.11, 21:07
        kwiatek0609 napisała:
        młoda dziewczyna przyszła na egzamin z dwiema córeczkami (ok.3 i 4 latka) które siedziały z profesorem i coś tam sobie z nim malowały na kartkach, a mama pisała egzamin smile

          • face92 Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 15:51
            Jest gorzej, niz myślałam uncertain sad.
            I nie, nie pocieszajcie mnie, że wszyscy są w szkoku, ze im przyjdzie, że zaakceptują fakt. Bo nie byliście przy tych rozmowach, nie słyszeliście odpowiedzi. Ja wiem lepiej, co słyszałam, widziałam reakcje, znam zdanie na ten temat. Wiem jedno - dla ciąży nie będzie to miało dobrego zakończenia.
            • twoj_aniol_stroz Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 16:32
              Spokojnie. Napisz co usłyszałaś i będziemy myśleć co dalej.
              Pamiętam jak powiedziałam mojemu tacie (wydawał się sensowniejszy niż moja mama), że chcę wyjść za mąż na 4 roku studiów. Byłam pewna, że się ucieszy, a on stanął jak wryty i stwierdził: "oszalałaś? nie pleć bzdur!" No i wyszłam za mąż na 4 roku studiów i oni musieli się z tym pogodzić.
              • face92 Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 16:35
                Nie chce powtarzać tych słów. Już wiedza wszyscy. Włącznie z chłopakiem.
                Jedno mogę powtórzyć - nie chcą tego dziecka w domu. I padła jeszcze wzmianka o aborcji, bo im szybciej, tym lepiej.
                • napieralska Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 21:01
                  face92 napisała:

                  > Nie chce powtarzać tych słów. Już wiedza wszyscy. Włącznie z chłopakiem.
                  > Jedno mogę powtórzyć - nie chcą tego dziecka w domu. I padła jeszcze wzmianka o
                  > aborcji, bo im szybciej, tym lepiej.

                  w takim razie nie masz na co czekaćsad
            • aguar Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 16:32
              No, biedna jestes, wspolczuje szczerze. Nie bede Ci sie tu madrzyc, bo sama mama zostalam pozno i nie mam pojecia jak to jest zostac mama w tak mlodym wieku. Trzymaj sie, mam nadzieje, ze bedziesz jeszcze szczesliwa.
              • kwiatek0609 Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 16:50
                Nie rezygnuj tak łatwo, to ze rodzina w chwili obecnej nie chce dziecka w domu to jeszcze nie nic strasznego. Ja swoja córkę wychowywałam sama z mężem (pracującym,) ponieważ moi rodzice nie mieszkają w Polsce, i zdałam ta maturę którą się tak martwisz i normalnie studiuje. Zawsze znajdzie się ktoś kto Ci pomorze przy dziecku, koleżanka, kuzynka, jakaś dalsza ciotka. Moi rodzice a szczególnie mama nie byli tez zadowoleni ze zostaną dziadkami, a teraz świata nie widza poza swoja wnuczka. Uwierz mi to wszystko się zmieni gdy tylko pojawi się dziecko. A taki szkrabek to mnóstwo radości smile
                • mamaanieli Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 19:14

                  a niech wrzeszcza i sie wsciekaja. uwierz mi - przejdzie im. wszystkim przechodzi. ty jestes dorosla! nie masz 15 lat. wez odpowiedzialnosc za siebie i dziecko. i badz madrzejsza od histerykow. za 9 miesiecy oszaleja na punkcie wnuka. tak jest ZAWSZE>
                  pzdr-
                  Największa stajenna ranga
                  nie zmieni osła w mustanga...
                  • face92 Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 19:24
                    Histerycy każący usunąć ciąże - nie sądze, żeby sie przekonali do dziecka za dziewięć miesięcy, skoro go teraz nie chcą.
                    Za bardzo wszystkich przeceniłam, niestety.
                    Co mam zrobić, wyprowadzić się? Nie sądze, bo nie pracuje, i na razie jestem na utrzymaniu rodziców, i jeszcze długo będę, co mnie jest narazie, przyznaję, na rękę.
                    Co z tego, ze jestem dorosła? Nie mieszkam sama, a dopóki mieszkam z nimi to robie to, co oni chcą.
                    Mówią, że teraz naważniejsze jest wykształcenie, a nie dziecko, że na dziecko przyjdzie czas.
                    Do tej pory spokojny i kulturalny chłopak przestał taki być.
                    • vocativa Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 19:44
                      Bardzo mi przykro,że zawiodłaś się na pierwszej reakcji najbliższychsad Wiem,że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale może daj im trochę czasu. Oni na pewno są w szoku. Trzymaj się i pisz nam o tym jak się czujesz!
                      • mamaanieli Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 19:57

                        Mozesz mi nie wierzyc ale w taki sposob reaguje spora wiekszosc i rodzicow, i niedojrzalych chlopakow. Tylko zazwyczaj po jakims czasie sie opamietują. miejmy nadzieje ze u Ciebie to nastąpi jak najszybciej.
                        to ze teraz wrzeszczą i histeryzują nie oznazca, ze mogą cie na sile zaciagnac na skrobanke! powiedz im spokojnie (na ile to mozliwe) ze po pierwsze - nawet najlepsza antykoncepcja zawodzi, i teraz zawiodla. po drugie - ze dziecko to nie koniec swiata tylko poczatek.smile i ze nie jestes pierwsza dziewczyną która zostanie dosc wczesnie matką.
                        przed Tobą nerwowy czas i trudny. ale to nie jest powod zeby na zyczenie swojej wlasnej matki zabijac swoje dziecko! a jesli będą cie straszyc wyrzuceniem z domu? nie mają tego prawa zrobic! dawaj znac. cos wymyslimy. na swiecie sa ludzie i organizacje, ktore pomagają w takich sytuacjach. na razie - musisz czekac. 3 maj sie. za jakis czas bedzie lepiej.
                    • nati1011 Re: Co z ciążą.. 21.10.11, 21:06
                      Niektóym ludziom wydaje się, ze jak dziecko jest bardzo malutkie to go nie ma... Zapewniam cie, ze jak urodzisz, to nikt nie bezie chciał pamietać o tej hosterii.

                      Daj im trochę czasu - ty na początku też nie byłaś zachwycona. Miejmy nadzieję, ze im przejdzie. A jeżeli nie? No cóż, jesteś dorosła. Może czas zrobić z tego użytek. Posłuszeństwo rodzicom ma pewne granice. Najważniejsza jest twoja decyja. Bo to ty poniesiesz jej konsekwencje - zdrowotne, psychiczne, emocjonalne...

                      W skrajnym przypadku masz jeszcze inne wyjście - urodzić i oddać z miłości. To rozwiazanie ma 2 zalety: nie zabijasz swojego dziecka i macie - wszyscy - jeszcze 8 miesiecy, by sobie to wszystko poukładać. Ciąża nie nadarmo trwa 9 miesiecy.

                      Czy naprawdę jesteś w stanie zabić swoje dziecko? Pytam o Twoją decyzję - nie rodziców.

                      Nie rób nic pochopnie. Zawsze jeszcze zdążysz zabić. ALe czasu potem nie cofniesz.
                      • nomya Re: decyzja należy do Ciebie 21.10.11, 22:34
                        Również uważam, że to doskonały test dla chłopaka i on go niestety nie przeszedł skoro proponuje aborcję jako jedyne wyjście z obecnej sytuacji. Szkoda mi Ciebie jeśli zdecydujesz się pod wpływem innych na zabicie tego życia, które jest w Tobie. Ja na ciążę czekałam niemal 10 lat i zaszłam nieoczekiwanie kiedy już właściwie wmówiłam sobie, że dziecka mieć nie chcę. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym ot tak po prostu usunąć swoje dziecko, bo mi z nim życiowo nie po drodze uncertain Wierz mi, że żaden moment w obecnych czasach nie jest dobry na posiadanie dziecka. Nie sądzę też, byś kiedyś mogła spojrzeć na siebie w lustro bez obrzydzenia jeśli się okaże, że po aborcji nie możesz już zajść w ciążę- a i to się może zdarzyć.
                        • face92 Re: decyzja należy do Ciebie 21.10.11, 22:48
                          Ja ciąży nie usunę.
                          Chłopak, osoba, która znałam (tak mi się przynajmniej wydawało) tyle lat, która sprawiała wrażenie odpowiedzialnej i poważnej mnie zawiodła, i to bardzo boli. Pewnei, że lepiej teraz, niż za kilka lat, ale uczucie żalu jest, i pewnie długo pozostanie.
                          Licze na to, ze bliskim, a przede wszystkim mamie przejdzie. Jak narazie naprawde sie na niej nie zawiodłam w żadnej sytuacji, i powoli wierzę w to (chociaż na samym początku napisałam, że w to wątpie), wierzę, że w końcu zaakceptuje sytuację. Ogólnie mogę na nich liczyć, po prostu nie potrafia zaakceptowac ciąży i nie chcą dziecka. Uważają, że sobie zmarnuje życie i że przeszkodzi mi ono tj. dziecko w spokojnej nauce.
                          Cóż, mam nadzieję, ze zdanie zmienią. Ja wiem jedno - ja tej ciązy nie usunę.
                          • vocativa Re: decyzja należy do Ciebie 21.10.11, 22:55
                            Face92, to wspaniale,że podjęłaś taką decyzję!smile
                            Skoro mówisz,że na mamie się nigdy nie zawiodłaś to jestem pewna,że jak ochłonie to Ci pomoże.
                            Rozumiem,że jest Ci bardzo ciężko z powodu chłopaka i że to bolisadMoże jak przejdzie mu pierwszy atak paniki i zacznie jasno myśleć to zachowa się tak jak trzeba,ale rozumiem,że w tym momencie jest Ci przykro i jesteś zawiedzionasad
                            Trzymaj się i pisz jak tam u Ciebie!
                          • nati1011 Re: decyzja należy do Ciebie 22.10.11, 08:20
                            Skoro ty jesteś pewna, to i rodzice z czasem sie przełamią. Ich pierwsza reakcja nie była najlepsza, ale pozwól im to sobie poukladać. To też dla nich szok. Ostateczne zerwanie pępowiny - nagle dociera do nich, że ich dziecko jest dorosłe i samo bedzie miało dziecko. Zobaczysz, jak maluch się pojawi, to będą go rozpuszczać do granic mozliwości. Paradoksalnie dziadkowie tracą głowy dla wnuków o wiele bardziej niż rodzice smile

                            Chłopak tez może oprzytomnieje i przeprosi. To niestety bardzo powszechna reakcja. Jakby panowie nie wiedzieli skąd się biorą dzieci. NIe próbuję go usprawiedliwiać, ale lepiej dla wszystkich by było, gdyby ostatecznie stanął na wysokości zadania.

                            Pisz, gdybyś czegoś potrzebowała.
                            • 0oo.oo0 Re: decyzja należy do Ciebie 22.10.11, 13:08
                              To zapisz się do lekarza, zrób usg. Zobaczysz, że oprócz dwóch kresek masz w brzuchu życie. Już od 6 tygodnia widać serduszko, a najlepsze usg jest w 12 tyg-widać całe dziecko, rączki, nóżki, twarz. Późniejsze nie są już takie wyraźne, bo dziecko robi się za duże. Ale to z 12 tyg nadal mam na pulpicie.
                              Zobaczysz, że będzie dobrze. Moi rodzice słowem nie wspomnieli, że nie chcą wnuka, ale pierwszy tydzień też był ciężki. Mama płakała, że zmarnowałam życie, że 2 rok studiów i jak sobie poradzę. Ale 4 semestr zaliczyłam ślicznie, a teraz mam jeszcze miesiac na 5 semestr, żeby zaliczyć. Wystarczy troche samozaparcia i wiary w siebie. Może to moje ciążowe hormony,ale ja wierzę, że wszystko mi się uda.
                          • twoj_aniol_stroz Re: decyzja należy do Ciebie 22.10.11, 13:38
                            Jestem pełna podziwu dla Ciebie smile
                            Chłopak - no cóż, panowie tak mają, że czasem reagują histerycznie i widzą problem tam gdzie go nie ma. Jego reakcja jest typowym działaniem strusia - czym prędzej problem zlikwidować i nie ważne jakimi metodami byle szybko było z głowy. Oczywiście, że rewelacją byłoby gdyby on po męsku stanął obok Ciebie, otoczył silnym ramieniem i powiedział, że zrobi wszystko byś była bezpieczna, bo teraz nosisz jego dziecko. Takiej postawy trzeba się nauczyć i on właśnie ma doskonałą okazję do ćwiczeń i choć na początku nie wychodzi, to z czasem jest szansa się nauczyć. Mam nadzieję, że jak ochłonie to zauważy, że jest mężczyzną, a nie jakimś gołowąsem i zacznie zachowywać się jak na prawdziwego faceta przystało. Mój mąż na wieść o pierwszym dziecku stwierdził :"to straszne" - pamiętam jak było mi przykro, jak bardzo płakałam, że nie akceptuje dziecka, że jestem nim załamana itd. Wtedy nie umiałam mówić o tym co czuję, dziś wiem, że wtedy należało powiedzieć wprost: boli mnie twoja reakcja, bo uważałam, że jesteś dojrzałym człowiekiem, który kochając mnie, stanie w mojej obronie i otoczy opieką, ponieważ noszę twoje dziecko.
                            Pamiętaj, że w nas masz wsparcie i pomoc. Najwazniejsze, żebyś pisała i mówiła o swoich lękach, obawach. Zawsze wespół zespół coś wymyślimy, bo co dwie głowy to nie jedna. A tu masz dużo głów do dyspozycji smile
                              • lilia-wodna Re: Jestem jeszcze jedną głową chętną do pomocy : 22.10.11, 22:40
                                Ja też jestem pełna podziwu wobec Twojej decyzji. Wiem, że nie jest łatwo trwać przy swoim wobec "nagonki" otoczenia.
                                Myślę, że chłopak jest może niedojrzały, ale rzeczywiście tak jest, że wiadomość o ciąży zawsze jest szokiem. To w filmach i reklamach Ona pokazuje Mu małe buciki, a On obejmuje ją opiekuńczym ramieniem i daje całusa.
                                Mój mąż - mimo że staralismy się o dziecko, na wiadomość o ciąży też był w lekkiej panice - jak sobie poradzimy, co to będzie, etc.

                                Nie bronię Twojego chłopaka, po prostu spokojnie daj mu czas ochłonąć. Zobaczysz, jak dalej będzie się zachowywał.
                                Teraz spokojnie, dbaj o siebie, jesteś najważniejsza!
    • bellagnos Re: Co z ciążą.. 22.10.11, 23:57
      Witaj
      Do tej pory nie wypowiadałam się ale śledziłam Twój wątek. Jest już późno, właśnie położyłam moją 2 miesięczną dzidzie i mam chwilkę by napisać. Bądź teraz silna dla siebie i tej małej kropeczki . Jeszcze w grudniu ja miałam taką kropeczkę i byłam w panice czy sobie poradzę i powiem Ci że jakoś daje radę, nie jest tak źle .
      Po usłyszeniu pewnej historii dziewczyny, która miała śmierć kliniczną po popełnieniu samobójstwa , będąc tam po drugiej stronie zobaczyła dwójkę płaczących dzieci, które do niej przemówiły z żalem dlaczego to zrobiła , dlaczego nie pozwoliła im się urodzić. wierzę że mamy już zaplanowane dzieci, od nas zależy kiedy i czy pozwolimy im przyjść na świat.
      Powiem Ci ze trochę zazdroszczę Ci masz 19 lat i jak będziesz w moim wieku twoje dziecko będzie miało 10 lat, idealnie, będzie miało młodą mamę. Poza tym dziecko bardzo porządkuje codzienność, teraz wykorzystuje efektywnie każdą chwilę ale też mam chęci i energię by się uczyć ( rozpoczęłam naukę gry na fortepianie)
      Jeśli będziesz miała pytania co do ciąży, odczuć, i wszystkiego co związane z porodem, dzieckiem to służę, pisz. Teraz dbaj o siebie, idź do lekarza, bierz witaminy i może coś na uspokojenie ( ja piłam melisę) bo hormony i poza trudną sytuacją szaleją. One szaleją niezależnie od sytuacji, ja miałam spokój a płakałam jak dziecko, wszystko wytrącało mnie z równowagi, dlatego bierz poprawkę na siebie, w takich chwilach staraj się stanąć obok siebie i być wyrozumiała.
      Pamiętaj choćby cały świat był przeciw małemu życiu prawo moralne i polskie jest za nim i za Tobą, więc trzymaj się. Ja również wierzę że się rodzina pogodzi a jeśli nie to będziemy kombinować pomoc dla ciebie. Pozdrawiam.
      • agus2616 Re: Co z ciążą.. 23.10.11, 01:04
        Witaj,nie chce Ci udzielac porad czy powinnas urodzic czy niie,to tylko i wylacznie TWOJA decyzja,ale ciesze sie,ze jednak chcesz urodzic.Powiem Ci,ze moja mama tez byla w szoku jak jej pow o ciazy,mimo,ze maialam26 lat.Za chwile jej jednak przeszlo-teraz moja trzylatka jest najukochansza wnuczkasmile.Facet mnie zostawil w 7miesiacu,przestraszyl sie calej odpowiedzialnosci i poprostu sobie poszedl...za miesiac jednak wrocil...Jestesmy razem do tej pory.A aborcja to wcale nie jest taki zwykly zabieg.Ja 2 iesiace temu przezylam cos podobnego,poronilam.Wcale nie wiedzialm o ciazy i dlatego myslalam,ze to latwo przejde,ale wcale tak nie jest.Przy wszystkich udaje,ze jest wszystko dobrze,ale czasami nachodza mnie mysli jakby wygladalo moje dziecko,jakiej byloby plci itd.Wykonac zabieg jest latwo,ale co dalej....Dobrze,ze chcesz urodzic.Wiesz,nie dalej jak wczoraj trafilam tu na film,ktory wg mnie powinna obejrzac kazda,ktora mysli o aborcj,ja nie dalam rady go calego obejrzec.www.abortioninstruments.com/.Trzymaj sie nie jestes wbrew wszystkiemu sama!!!!!
        • face92 Re: Co z ciążą.. 23.10.11, 12:47
          Dziekuję Wam bardzo za te wszystkie miłe, budujące odpowiedzi smile
          Wczoraj wieczorem rozmawiałam z mamą, już na spokojnie, sama przeprosiła mnie za ich pierwszą reakcję, i przyznała, że to z nerwów, nie spodziewała się takiej wiadomości. Porozmawiałyśmy same, już w normalnym tonie, i jest mi o wiele lżej. Jutro zadzwonimy do lekarze i umówie się na wizyte.
          Dzisiaj spotkała mnie kolejna, tez miła, niespodzianka: powiedziałam o ciąży swojej babci, i ona była zachwycona tą wiadomością smile. Już nawet poweidziała, że jak nie bede miała czasu, a rodzice będą w pracy, to ona pomoże mi przy dziecku.
          Chlopak: no cóż, na razie nie odzywa się do mnie, nie odebrał tez telefonu, jak do niego zadzwoniłam. Jest to przykre, ale czas pokaże, jaki jest. Narazie staram się o tym nie myślec.
          I tak się ciesze na te dwie rozmowy, bo już jest spokojniej.
          I Wam też jeszcze raz dziekuję smile
          • mama.rozy Re: Co z ciążą.. 23.10.11, 18:02
            face,jesteś dorosłą i odpowiedzialną kobietąsmiledziecko dobrze wybrałowink
            chłopaka olej,za przeproszeniem,nie dzwoń i nie pisz do niego.
            a babci kup od całego forum bukiet kwiatów,jakie lubi!mamę uściskaj.będzie dobrze,trzymaj się dzielnie.
              • face92 Co z ciążą.. 25.10.11, 09:31
                Było miło przez jeden dzień, wczoraj sytuacja zatoczyła koło, ale w innym miejscu: w szkole. Koleżanki zareagowały na to jednakową odpowiedzią: ,,Na co Ci dziecko w tym wieku?'' , ,,Chcesz iść na studia, a zrobiłaś sobie bachora?'' I podobne odpowiedzi w tym stylu. W domu sytuacja jest o niebo lepsza, bo mamie pierwsze emocje już opadły, ojciec co prawda w ogóle się nie odzywa, ale może w końcu z czasem się to zmieni i w jego przypadku. Ale czuje, że jeszcze dużo przykrości mnie czeka, w szkole choćby nawet.
                Wczoraj dzwoniłam też do lekarza, za kilka dni mam wizyte.
                • nati1011 Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 09:55
                  Face - nie wiem jaką szkołę kończysz, ale w wieku 19-tu lat koleżanki powinny wiedzieć, ze współżycie z chłopakiem moze prowadzić do ciaży. I jest to jak najbardziej naturalna konsekwencja. A dorosły człowiek bierze odpowiedzialność za swoje czyny a nie chowa głowę w piasek. Inna sprawa, że 19 lat to naprawdę - biologicznie - idealny wiek na ciazę. To tylko nasze społeczeńśtwo z 19-tnastolatków robi coraz bardziej dzieci, którymi już przecież nie są.
                  Ja w wieku 18 lat wyprowadziłąm się z domu, wyjechałąm za granicę (nie było to takie oczywiste jak dziś) i sama zarobiłam na studia i mieszkanie.

                  NIe martw sie - koleżankom tez przejdzie. Zostaną przy tobie te mądre. Innymi nie warto się przejmować. Dzielna jesteś.

                  • face92 Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 09:59
                    Z tego co wiem, to sa odpowiedzialne dziewczyny, które stosuja antykoncepcje, a nie uprawiają seks bez zabezpieczenia, jak mnie się to zdarzyło, niestety.
                    One same planują ciąże dopiero po studiach.
                    Ja akurat nie zrobiłam NIC, co by zasługiwało na słowa podziwu czy uznania.
                    • twoj_aniol_stroz Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 11:14
                      Powiem tak: już tu ktoś mądry napisał, że 100% zabezpieczenia to daje szklanka wody zamiast smile
                      Każde współżycie nawet z kilkoma zabezpieczeniami może zawieść, więc jeśli koleżanki są naprawdę odpowiedzialne to po prostu powinny nie współżyć, jeśli nie biorą pod uwagę, że mogą być w ciąży. Tyle.
                      Piszesz, że nie zrobiłaś nic by zasługiwać na słowa podziwu. No niezupełnie. Oczywiście, że współżycie bez zabezpieczenia w chwili gdy nie planujemy dziecka rozsądne nie jest, ale Ty dzielnie bierzesz odpowiedzialność za to co zrobiłaś, a to jest dojrzała postawa, która jest godna podziwu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że otoczenie jakoś owej postawy nie wykazuje. Dobrze, że mama się zreflektowała i teraz masz w niej wsparcie, tata póki co milczy, ale lepsze to niż awantury smile z czasem się odetka smile Chłopak póki co nadal funkcjonuje jak dziecko, koleżanki też. Reakcja babci wynagradzająca wszystko smile Lubię Twoją babcię wink
                      Często otoczenie reaguje dziwnie na ciążę, zwłaszcza jak jest się pierwszą w grupie, która spodziewa się dziecka. Ja w pracy często słyszałam, że na co mi bachor jak kariera przede mną. To dość częste zjawisko. Pamiętaj, że koleżanki będą chodziły w ciąży jak Ty będziesz miała już odchowanego bąka i będziesz miała więcej czasu dla siebie smile
                • mamaanieli Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 09:56
                  masz durne koleżanki i tyle. ich problem. wiadomo, ze dziecko w wieku 20 lat to nie marzenie. ale przy odrobinie silnej woli, checi, da sie i studia skonczyc, i dziecko dobrze wychowac. ja bym skreslila je z listy znajomych. po co te komentarze? nie umieją pomóc, niech sie nie odzwyają. Masz i tak szczescie, bo najwazniejsza w tym wszystkim jest rodzina. jesli oni cie bedą wspierac - nic innego nie ma znaczenia. dbaj o siebie i pilnie się ucz wink niedlugo mozesz mieć trudniej wink)) (szczegolnie gdy maluch będzie miał kolkę). ale musze ci powiedziec z wlasnego doswiadczenia: konczylam renomowane studia mając juz malutkie dziecko (nie byla to wpadka ale i tak bywalo ciezko). A teraz mam fajne wyrośnięte dzieci, do tego jestem młoda i wszystko przede mną. pracuje, realizuję swoje pasje. a moje kolezanki? tzw. stare pierworódki. jest im o wiele ciężej. psychicznie i fizycznie ciążę znoszą koszmarnie. a potem jeszcze koszmarniej okres noworodkowy itd. i co zabawne - mają wrażenie, ze swiat im się zamknąłsmile a ja ze swoimi dzieciakami, po górach śmigamsmile)
                  • karolah2 Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 11:09
                    Ja też wcześnie zaszłam w ciążę i nawet na chiwilę nie pomyślałam o aborcji.Co ty zrobisz Twoja sprawa.Nie pytaj nikogo,bo to tylko i wyłącznie Twoja decyzja i żadne komentarze ci nie pomogą w dokonaniu decyzji.
                    • mama.rozy Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 14:08
                      po pierwsze-decyzja juz chyba podjęta i nie ma sensu ponawiac tego tematu
                      po drugie-ciężko koleżankom dorosnąc tak szybko,jak Tobie.Tobie pomagają hormony,nimi kieruje błoga i złudna świadomośc,że ich to nie dotyczywinkjak pisała anioł-Ty juz przynajmniej wiesz,co spotkałaś.a one są jeszcze przed.oby potrafiły tak dorosnąc jak Ty.
                      może chciałabyś porozmawiac w szkole o indywidualnym toku?żeby sobie zaliczyc niektóre przedmioty wcześniej i miec spokój?
                      pozdrowienia
                      • lestrange_e Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 18:40
                        Ja Cię za to, dziewczyno, podziwiam. Mało która przyszła studentka chce bawić małe dziecko. Owszem, zdarzają się dziewczyny na studiach w ciąży, ale osobiście dla mnie lepiej po studiach zdecydować się na dziecko. Ale każdego sprawa.
                        Z drugiej strony pigułka antykoncepcyjna + prezerwatywa to w zasadzie najlepsza, i prawie stuprocentowa ochrona przed niechcianą ciąża.
                        Seks bez zabezpieczenia nie świadczy o dojrzałości, niestety.
                          • lestrange_e Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 19:46
                            Ale wychowywanie dziecka to nie zabawa. Łatwo o błędy wychowawcze. Wiem, o czym pisze. A tutaj młoda dziewczyna już za kilka miesięcy będzie musiała zajmować się dzieckiem. Rodzice w pracy, ona na studiach. Na niektórych studiach jest dużo nauki, jak ja studiowałam, to zazwyczaj zajęcia były od rana do wieczora, często mieliśmy ciężkie egzaminy, jak nie anatomia to fizjologia, jak nie fizjologia to farmakologia. Pewnie, dużo zalezy od tego, jaki kierunek wybierze się na studiach, ale nauki i tak jest dużo.
                            Jak ta dziewczyna opieke nad dzieckiem pogodzi z nauką? Kto będzie bawił dziecko? Babcia? Opiekunka?
                              • syska241 do lastrange 25.10.11, 20:46
                                lastrange pisze,jakie to wady wyniknąć mogą z wczesnego macierzyństwa. Sama zdobyłas wykształcenie,dobrą pracę,ale pomimo tego wszystkiego nie umiałaś porządnie własnego syna wychować,wiec może nie doradzaj...
                                  • aguar do face92 25.10.11, 21:17
                                    U mnie na studiach dziennych było kilka dziewczyn, które miały dzieci i dawały radę, oczywiście rodziny im pomagały. I powiem Ci, że ja im nawet trochę zazdrościłam (instynkt macierzyński już się odzywał) i je podziwiałam. Zawsze mi się wydawała fajna mała różnica wieku między rodzicami a dziećmi. Teraz z perspektywy czasu widzę, że one musiały mieć mało czasu dla tych dzieci i to musiało być trudne. I też jako osobie dwa razy starszej od Ciebie, Face92, nie wydaje mi się, żeby rozpoczęcie studiów np. rok później było czymś strasznym, ale rozumiem, że Tobie się może tak wydawać. Tak sobie też myślę, że Twoja Babcia jest pewnie mniej więcej w wieku moich rodziców, a oni sobie świetnie dają radę z moim dwulatkiem, więc na pewno będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie i trzymaj się dzielnie
                                  • mama.rozy to może nie zaśmiecac wątku? 25.10.11, 21:19
                                    tym bardziej,że zupełnie odbiega od tematu.rodzina ją akceptuje i pomoże,to,że u innych jest inaczej,nie znaczy,że tu tak będzie.i to,że ktoś uważa,że na studiach by sobie z dzieckiem nie poradził,to zdecydowanie jego zdanie.
                                    tylko-dużo zależy od otoczenia.akurat face ma niesamowite wsparcie.a dzieci chowane pod kloszem,dla których rodzice sa w stanie przełknąc różne zachowania,raczej na uporządkowanych nie wyrastają.dziecko przede wszystkim potrzebuje kochającej rodziny,a face mu to z pewnością zapewni.
                        • nati1011 do Lestrange 25.10.11, 21:53
                          Mam sporo empatii do ciebie w twoim wątku, ale w tym mnie wyjatkowo irytujesz. Kto ci dał prawo do takich ocen? Teraz nagle taka mądra jesteś? Ty skońćzyłaś stydia, zrobiłaś karierę i co? Tak się wszystko idelanie poukładało? Zamilcz więc kobieto i skup się na swojej rodzinie, bo tam masz problem. A twoje rady dla Face są wyjątkowo aroganckie.

                          > Seks bez zabezpieczenia nie świadczy o dojrzałości, niestety.
                          to dopiero teoria. Bo mnie na biologii uczyli, zę sex to głównie służy płodzeniu dzieci. To dopiero wiek XX wypaczył całą płciowość człowieka i zrobił z dziecka jakąś koszmarna chorobę i klęskę żywiołową przed która trzeba kobietę chronić! Coż za absurd. Ludzie kochają się i są ze sobą właśnie po to by owocem ich miłości było dziecko. Jeżeli jest inaczej, to naprawdę trzeba taki zwiazek poważnie przemyśleć.
    • 0oo.oo0 Re: Co z ciążą.. 25.10.11, 22:44
      Ja tam jestem dumną studentką w ciąży i dobrze mi z tym. Co prawda nie na 1 roku, tylko 3, ale i tak do inżyniera jeszcze 3 semestry. I dziecko będzie miało nianie jakaś przez moje kilka godzin na uczelni, a poza tym energiczną, młodą i gotową na wszystko mamuśkę smile I nie uważam, że będzie przez to gorsze, bo mama, która ma czas wyjsc i spotać się z innymi ludźmi, którzy nie będą tylko o pieluchach i kaszkach rozmawiać, jest na pewno szczęśliwsza i mniej zdziczała:p
      Dopiero za pół roku mogę Ci napisać, czy da się studiować i mieć w domu noworodka, a że Ty będziesz akurat maturę pisała, to Ci się może taka wiedza przyda. A dodam, że mój kierunek do łatwych nie należy, szczególnie, ze to politechnika.
        • lilia-wodna Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 00:59
          Face, koleżanki wygłaszają takie opinie - nie "działa" u nich instynkt macierzyński, który u Ciebie chyba pomału zaczyna się odzywać.
          Kieruj się tym, co czujesz, intuicją. Uważam, że koleżanki nie powinny Cię oceniać, któż dał im takie prawo?? Po prostu powiedziałaś im o fakcie, że jesteś w ciąży, nie musisz się tłumaczyć, czy się zabezpieczałaś, czy nie.

          Będą jeszcze Ci zazdrościć, może nie tak wprost. Gdyż Ty już teraz wkraczasz w ten niesamowity świat przekazywania nowego życia, poznasz, jak to jest poczuć pierwsze ruchy malucha, etc. To budzi ciekawość, a u bardziej wrażliwych budzi instynkty macierzyńskie.

          Wg mnie dobrze, że nie masz złudzeń co do chłopaka - nie dzwoń do niego, po co się denerwować? Jak się zreflektuje, sam Ciebie znajdzie. Szkoda jednak robić sobie nadzieje i żyć w nieustannym oczekiwaniu "na", to frustruje i wyniszcza.

          Trzymaj się dzielnie i pisz smile

          • face92 Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 15:18
            No niestety, u mnie też tak to różowo nie wygląda.
            Słysze cały czas jakieś nieprzyjemne komentarze, złosliwe dogadywanie, że pewnie chce sobie zrobić ulgę przed maturą, bo będę brała wszystkich na litośc, że w ciąży jestem uncertain.
            Chłopak cóż, sam z siebie napisał mi dzisiaj, żebym nie liczyła na to, że on przyzna się do dziecka, i żebym nie liczyła na pomoc z jego strony.
            Jest troche lepiej w domu, ale inne rzeczy się walą.
            W piątek mam wizyte u lekarza, to też napisze, jak już będzie po.
            • nati1011 Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 15:27
              no testów maturalnych to się na litość nie da wziąć. A ustne? zawsze były lightowe smile
              chłopak - no cóż. dałaś mu całą siebie. nie potrafił tego docenić.
              co do pomocy z jego strony - skoro jest ojcem ma tez obowiązki. Przynajmniej finansowe. Czy mu sie to podoba czy nie.
            • twoj_aniol_stroz Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 16:53
              Przyznawać się nie musi, od tego jest badanie genetyczne i sąd by orzec, że tatuś jest i ma obowiązki wobec dziecka. To może być też jego gra obliczona na to by Cię złamać i pozbyć się problemu. Tyle, że to już jego problem a nie Twój i teraz nie ma sensu nad tym rozmyślać.
              Koleżanki olej jakoś nigdy nie widziałam żeby na testy egzaminacyjne miał jakiekolwiek wpływ stan piszącego ten test. A co do ustnych. Zawsze są to egzaminy jakoś subiektywne i zawsze uczniowie kombinowali co zrobić by łatwiej je zdać. Czy ciąża w tym pomoże czy zaszkodzi to naprawdę jest loteria, więc niech koleżanki nie chrzanią głupot. Ja pamiętam ze studiów taką historię, kiedy dwóch kumpli poszło na egzamin do wykładowcy, który lubił sobie wypić. Podali indeksy, wystawili trzy flaszki i poprosili o pokwitowanie odbioru trzech smile Na co wykładowca albo znudzony, albo zirytowany zabrał ze stołu dwie flaszki i stwierdzając, że kwituje odbiór dwóch wlepił każdemu banię w indeks. To były zamierzchłe czasy gdy 2 oznaczało niedostateczny big_grin Tak więc z tym braniem na litość to bywa różnie i niech koleżanki lepiej zajmą się nauką przed maturą a nie wbijaniem szpilek po to by poprawić sobie nastrój.
              • face92 Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 18:38
                Tak czytam te niektóre wypowiedzi tutaj, i zdaje sobie sprawe, że dużo osób ma tutaj wiele racji. No właśnie, kto się zajmie dzieckiem? Rodzice odpadają, bo oboje pracują, pomogą, ale jak będą mieli czas wolny, a czasami nie ma ich cały dzień w domu, lub po prostu pewne rzeczy związane z pracą tez muszą załatwiać w domu. Babcia? Nie chce zawracać głowy cały czas starszej osobie. Wiec chyba ew. pozostaje opiekunka.
                W ogóle to tylko kropla w morzu innych obaw. Gorzej, jak sie nie bede umiała ja zajmowac dzieckiem.
                • mamaanieli Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 19:01

                  nie zamartwiaj sie na zapas. bo to nie ma sensu. jak przyjdzie problem, to z pomoca ludzi i wlasnego rozumu - rozwiazesz go.
                  druga sprawa: nie znam matki, ktora nie potrafilaby sie zajac dzieckiem. jedna z moich kolezanek urodzila w wieku 16 lat. wszystkie zastanawialysmy sie jak sobie poradzi... bo taka szalona. dzis jej syna ma kilkanascie lat i fajny facet z niego.
                  i kolejna rzecz - tak na szybko. nie musisz od razu po urodzeniu leciec na studia! rok w domu z dzieckiem to nie wiecznosc. a jesli chcesz od pazdziernika przyszlego roku studiowac, to przeciez oprocz opiekunki (drogo) jest opcja zlobek. albo zlobek domowy (jedna mama opiekuje sie kilkorgiem dzieci). poza tym mozesz np. studiowac wieczorowo. opcji jest setka. a ty teraz o tym nie mysl bo jeszzcze czas. ucz sie zebys jak najlepiej zdala mature itd.
                  a jesli chodzi o tatusia szanownego: on moze sie nie odzywac, boczyc i cuda robic. ale w przypadku sprawy o alimenty bedzie musial placic i tyle. co prawda to wymaga procesu ale zwykle sad rodzinny bardzo szybko zalatwia sprawe - na jednej rozprawie.
                  moze nie byc z tobą ale to jest ojciec dziecka, wiec musi uczesniczyc w jego utrzymaniu i tyle. pozdrawiam.
                • twoj_aniol_stroz Re: Co z ciążą.. 27.10.11, 08:52
                  No to znów zacytuję moją prababcię wink (to bardzo mądra kobieta była): problem należy rozwiązywać wtedy gdy się pojawia, nigdy nie wymyślać "co będzie jeśli", bo bardzo często nic takiego nie ma miejsca i wówczas martwiliśmy się wiele tygodni niepotrzebnie.
                  Poza tym masz nas i zawsze możesz przyjść i wspólnie przemyślimy temat. Sporo z nas ma już dzieci i jakoś ogarnęłyśmy dom, dzieci, studia, pracę i co tam jeszcze trzeba było, więc mamy swoje patenty na organizację wink Tak jak napisała Mamaanieli: teraz się ucz, dbaj o siebie i nie dręcz się. To wszystko powoli będzie się układać. Skąd wiesz co się stanie za 9 miesięcy i jak potoczą się wszystkie sprawy. Mówisz, że nie chcesz starszej osobie zostawiać na głowie niemowlaka. Rzecz w tym, że bardzo duża grupa starszych ludzi czuje się niepotrzebna i zepchnięta na boczny tor, a taka opieka nad dzieckiem może właśnie pomóc poczuć się potrzebnym.
    • gosiula81.4 Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 21:19
      ja miałam 18 lat jak zaszłam w ciąże i też miałam plany, pracę ale gdy zobaczyłam 2 kreski na teście to nawet się nie zastanawiałam co dalej wybrałam macierzyństwo i dziecko,dzisiaj ma 11 lat druga córcia ma prawie 5 latek a teraz będe mamą po raz 3 i nie żałuję moje dziecko jest już we mnie 10 tygodni pozdrawiam wszystkie dziewczyny i życzę odwagi w podejmowaniu decyzji....
      • naftalka5 Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 21:27
        Fac92, śledzę Twój watek od kilku dni.
        Po pierwsze jestem pod wrażeniem Twojej decyzji i dojrzałości w związku z tym. To, ze się sprzeciwiłaś i postanowiłaś urodzić oznacza, że już wygrałaś.
        Chłopakiem się nie przejmuj. Wystarczy zrobić testy i nie będzie miał wyjścia, wywalczysz alimenty.Nie unoś się ambicją, że nie potrzebujesz. To nie dla Ciebie, a dla dziecka. (w razie czego może wystarczy na opiekunkę)
        Nie napisałaś skąd jesteś. Jeśli z małopolski to oferuję wsparcie we własnej osobie i pomoc w jakikolwiek sposób.
    • avila34 Re: Co z ciążą.. 26.10.11, 23:55
      Face,
      bardzo gratuluje Tobie decyzji, jestem pierwszy raz na tym forum, to pierwszy watek ktory czytam. Jetsem z rodziny dotknietej aborcja, mam conajmniej dwoje rodzenstwa w niebie, na jednej aborcji bylam z mama jako nastolatka. Obecnie szykuej sie na terapie, bo te rodzinne doswiadcznia bardzo mnie pokaleczyly. Boli bardzo. I jak czytam ten watek, wasze odpowiedzi dziewczyny, ktore robicie taka robote, dajecie wpsarcie i Twoja Face decyzja podjeta w trudnych warunkach, ze wsparciem wirtualnym, w mlodym wieku, etc to jestem wzruszona i wraca mi wiara w ludzkoscsmile))). Powodzenia, zycze ci zebs codziennie cieszyla sie z tej decyzji i tzrymam kciuki za dobre slowa na tym forum i bede czytacsmile
      • mama.rozy opieka i wychowanie 27.10.11, 09:41
        face
        to,że myślisz o dalszym ciągu,czyli juz po porodzie,to bardzo dobrze.Bo świat nie kończy się na ciąży i porodzie,potem jest droga,raz pod górkę,raz z górki.Ale-nie jesteś pierwszą kobietą,która rodzi pierwsze dziecko.Wejdź sobie na różne fora-ja osobiście polecam te
        forum.gazeta.pl/forum/f,548,Dobry_porod.html
        forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html(żeby chociaz coś wiedziec)
        to sa tylko dwa,ale na gazecie i innych portalach jest ich mnóstwo.dasz radę-po części dlatego,że jesteś kobietą,a to juz dużowinkpo drugie-masz przy sobie pomocne dłonie i serca-rodzinę i nas,oczywiście.jeśli dasz znac-możesz do kogoś na pocztę-skąd jesteś,może się okaże,że mieszkasz blisko kogoś życzliwego.tak to działa.
        oprócz tego polecam szkołę rodzenia-może masz w pobliżu?daje jakieś podstawowe pojęcia co do ciąży,porodu,pielęgnacji noworodka.
        i pisz z nami-zawsze jesteśmy tu dla Ciebie-Waswink
        • face92 Re: opieka i wychowanie 27.10.11, 13:11
          Szkoła rodzenia to jest na pewno, nawet prowadzona przez tego ginekologa, do którego jutro idę na wizytę. Jest blisko mojego miejsca zamieszkania, więc jakby co, to z tym nie ma problemu. Za zgoda lekarza od 12 tyg można chodzić.
          • aguar Re: opieka i wychowanie 27.10.11, 15:49
            Świetny pomysł z tą szkołą rodzenia. Bo to nie tylko o tę wiedzę chodzi, ale poznasz nowe koleżanki, które na pewno nie będą Ci dokuczałysmile Czasem nawet przyjaźnie na lata się zawiązują, bo będziecie miały dzieci w podobnym wieku.
                • 0oo.oo0 Re: opieka i wychowanie 27.10.11, 16:49
                  Możesz sobie też patrzeć na takie strony jak mamazone.pl i fajne filmiki w kalendarzu ciaży są. U mnie to cotygodniowy standardsmile
                  A tak sobie myslałam o Twoim chłopaku jeszcze, że trzeba mu na pewno dużo więcej czasu. Moze sie okazać w ostateczności i tak dupkiem, ale może też dojrzeje. U mojego to dopiero teraz w 9 miesiacu zauważyłam objawy tego, że poczuł, że będzie ojcem. A przez całą ciąże mnie martwił, że tak nic nie mówi, nie cieszy się, taki obojętny był. A teraz to się chyba bardziej rozczula ode mnie nad moim brzuchemsmile
            • face92 Re: Face, jak po wizycie? 31.10.11, 09:51
              Tak, byłam na wizycie i wszystko widziałam.
              Ale chyba jednak nie dam rady wychować tego dziecka. Niestety, przerasta mnie to wszystko. Za dużo się dzieje wokół mnie, dojda nowe obowiązki, nie moge sobie jeszcze na dodatek pozwolić teraz na płacz dziecka, zajmowanie się nim. Bardzo mi ciężko, ale nie mogę inaczej. Niestety.
                  • 0oo.oo0 Re: 8 nt 31.10.11, 14:42
                    A będziesz kiedyś w stanie powiedzieć o tym Twojemu przyszłemu mężowi, następnym dzieciom? Wiesz, że już nigdy nie będziesz miała swojego pierworodnego dziecka. To, które urodzisz za kilka lat,będzie już następnym, nie będzie pierwszym. Jesteś w stanie żyć, zwracając uwagę na wszystkie kobiety w ciąży, albo z dziećmi, które będziesz teraz widziała wszędzie? I co zrobisz za 7 miesiecy, kiedy będzie data Twojego porodu i nie będziesz miała kogo urodzić. Że będziesz się zastanawiała do końca życia, czy to była córeczka, czy synek. Jak mocno bolał ją lub jego ten zabieg. Jesteś za młoda, zeby brać taki ciężar na siebie na całe życie. Dziecko nie jest takim ciężarem, ono jest motywacja, siłą, radością. Mam usg robione w 11 tygodniu i widać na nim dziecko. Nie jakiś tam zarodek, nie kuleczkę z serduszkiem, tylko główkę, ręce i nogi. Specjalnie dla Ciebie je tutaj wrzucę: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2921972,2,1,11-tydzien.html
                    Nie zapominaj w tym wszystkim, że nosisz w sobie człowieka, potencjał na nową osobę, taką małą wersję Ciebie.
                    • mamaanieli Re: 8 nt 31.10.11, 15:12
                      ja cie nie zamierzam krytykowac. tylko mi przykro, ze mimo tego ze juz kochasz to dziecko - nie chcesz o nie walczyc. ze bedzie plakac po nocach? no i co z tego...
                      • face92 Re: 8 nt 31.10.11, 16:15
                        Mnie naprawdę nie jest łatwo. Ryczę, za przeproszenie, już od dwóch dni. Widziałam na USG bijące serce dziecka. I cholernie mnie boli taka decyzja, i fakt, ze chyba nie mam innego wyjścia. Już sam fakt, że ktoś się we mnie rozwija i niczego nie świadome czeka na śmierć, mnie boli.
                        Z drugiej strony te pytania otoczenia: ,,No jak, usunęłaś już?''. I niektórzy bliscy tez nie rozumieją tego, jak moge teraz chcieć dziecka, i jak w ogóle mogłam doprowadzić do ciąży.
                        • chwila_prawdy Re: 8 nt 31.10.11, 17:38
                          Mogę się założyć, że robisz to za cenę bycia ze swoim chłopakiem, a to najgorsza motywacja z możliwych biorąc pod uwagę fakt jak on się wobec tej sytuacji zachował. Po aborcji go znienawidzisz za to, choć winna będziesz Ty sama, bo to Ty stchórzyłaś. Jesteś matką, a Twoje dziecko powinno mieć przy Tobie poczucie bezpieczeństwa.
                          Tymczasem czeka je śmierć.
                        • 0oo.oo0 Re: 8 nt 31.10.11, 17:38
                          To może nie warto mieć takich znajomych i poszukać nowych? Skoro oni i tak już wiedza, to po wszystkim, będziesz "tą dziewczyną, która dokonała aborcji". A za pół roku, któraś z koleżanek też zajdzie w ciążę i będziesz tylko patrzyła z zazdrością i żalem, że ona ma dziecko, a Ciebie pozbawiła Twojego głupim gadaniem, a Ty na to pozwoliłaś. Co takiego strasznego może być w posiadaniu dziecka? Że potrzeba pieniedzy, pewnie że tak. Ale można zawsze dostać od kogoś ubranka, wózek, kupić je w lumpeksach. Siedząc ze swoim dzieckiem w domu możesz zatrudnić się do opieki nad jeszcze czyimś dzieckiem i stąd mieć pieniądze na pieluchy. Alimenty od chłopaka, może coś z opieki społecznej się uda dostać. Maturę sobie zdasz teraz bez problemu, a studia zobaczysz, czy zaczniesz teraz też, czy za rok. Patrzac z perspektywy życia potem na to, taki rok nic nie zmienia. Może teraz dziecko jest ciężarem dla Twoich bliskich, dla rodziców. Oni nie widzą dziecka, tylko problem. Ale myślisz, że będa w stanie oprzeć się malutkim różowym paluszkom, które będą się do nich wyciagać po tym jak już urodzisz? A może właśnie dziecko zaprowadzi jakieś zmiany w Waszym życiu.
                          Skoro sama czujesz, że jest to zla decyzja, to nie możesz ulegac presji środowiska i zabijać siebie.
                          • bellagnos Re: 8 nt 31.10.11, 18:11
                            Face Ty napisałaś te zatrważające słowa, czeka na śmierć, nie zasłużyło na życie, bo co jest jego /jej winą?? Jesteś teraz dla niego całym światem i jedyną nadzieją.

                            Wiem ze z perspektywy czasu to co teraz wydaje się mega trudne staje się małą trudnością ( trudne egzaminy strach przed profesorem, i inne) .
                            Poza tym pozbycie się dziecka wcale nie oznacza że wszystko inne się ułoży przykład znam kobietę,która zostawił męża, który zachorował bo nie tak wyobrażała sobie życie, z niepełnosprawnym i związała się z nowym, który po jakimś czasie zachorował dokładnie na tę samą chorobę.
                            Człowiek szczęśliwy to ten, który dba o wszystkie sfery życia- duchową, psychiczną i fizyczną , każda ma wpływ na pozostałe. Czynienie dobra sprawia, że dobro wraca ( doświadczam tego teraz) a zabicie drugiego człowieka dla kariery nie jest dobrem, jakby się czuła gdybyś dowiedziała się, że twoja matka planuje cię pozbawić życia, lub źle ci życzy..?

                            Możesz oddać do adopcji masz możliwość nawet poznać przyszłych rodziców.
                            Nie daj sobie wmówić, że jesteś w złej sytuacji, bo nie jesteś, piszę ci jako starsza koleżanka (29 lat) i jeśli sypnie Ci się życie to właśnie z perspektywy czasu zobaczysz że byłaś zamroczona emocjami i opiniami innych a swojego serca nie posłuchałaś..i stanie ci przed oczami babcia i inne możliwości, których teraz nie chcesz widzieć lub nawet nie wiesz o nich.

                            Pamiętaj "najważniejsze jest niewidoczne dla oczu , dobrze widzi się tylko sercem"
                        • nati1011 Re: 8 nt 31.10.11, 17:43
                          Face - nie rób tego.

                          Aborcja nigdy nie jest dobrym rozwiazaniem, ale robiona pod przymusem otoczenia, to najgorsza rzecz jaką mozesz zrobić.

                          Wiem, ze sie boisz. To normalne. Ale to nie otoczenie będzie żyć z traumą aborcji, tylko ty. Walcz o siebie. Walcz o swoje dziecko. Masz w sobie siłę. Mama i Babcia też zmieniły nastawienie? Nie ma nikogo kto wziąłby was w obronę? Jeżlei potrzebujesz, to załatwimy dom samotnej matki. Tam w spokoju urodzisz i zdecydujesz co dalej.
                          • nati1011 Czasu nie da się cofnać 31.10.11, 17:51
                            Nigdy już nie będziesz w chwili przed ciazą.

                            Jeżlei zabijesz swoje dziecko, to nikt i nic ci go nie zwróci. Nawet jeżeli wypłaczesz ocean łez.

                            A moze warto zaryzykować 7-8 miesiecy swojego zycia? Tylko tyle potrzeba, by urodzić. Tylko ta decyzja pozostawia ci mozliwość wyboru. Będziesz mogła zatrzymać dziecko, bedziesz mogła oddać je kochajacej rodzinie, albo bedziesz mogła poprosić o opiekę rodzine zastępczą, która zaopiekuje sie towim dizeckiem do czasu aż bedziesz w stanie je sama wychować. Będziesz miała wybór. I świadomość, że twoje dziecko żyje.

                            to tylko pół roku. Góra 8 miesiecy. czy to taka duża cena, za życie? Życie własnego dziecka?

                            i możesz uciec od tego swojego toksycznego otoczenia. Moze da ci to mozliwość staniecia na nogi?
                        • dzagha Re: 8 nt 31.10.11, 20:28
                          nie słuchaj ludzi dookoła, a będziesz szczęśliwa wraz ze swoim dzieckiem. smile Zobaczysz życie będzie się układać, będziesz jeszcze dziękować, że nie usunęłaś Naprawdę!!! Uwierz@!@! Zobaczysz!!! Jak Ty zostałaś urodzona, jak poznawałaś świat od małego, pytałaś o każdą rzecz, tak teraz Twoje Dziecko będzie pytać Ciebie> Będzie dobrze nie poddawaj się!@ Jesteś silna i będziesz ze swoim Maleństwem szczęśliwa.smile <>< Pozdrawiam
                        • aglo11 Re: 8 nt 31.10.11, 20:44
                          Żeby sumienie było czyste, słuchaj głosu bijącego serduszka i nie zabijaj Twego maleństwa, a przyszłe na świat nowe życie kiedyś Ci się odwdzięczy, drugiej takiej szansy możesz już nie dostać.
                        • animea Re: 8 nt 31.10.11, 21:20
                          !) "I niektórzy bliscy tez nie rozumieją tego, jak moge teraz chcieć dziecka"

                          To nie tak, że Ty dziecka chcesz, TO ONO CIEBIE CHCE! Ono bardzo chce żyć! Ono będzie Ciebie kochało; ono czeka z utęsknieniem, kiedy będzie mogło zobaczyć, usłysześ, poczuć Tę, dzięki której zaistniało. Ono bedzie Twoim Bliskim - bardziej, niż inni "bliscy"; pokocha Cię NAD ŻYCIE, a Ty je pokochasz. Jestem przekonana w 90 procentach, że także pozostali członkowie waszej rodziny, pokochają je, jak tylko je ujrzą! A nawet jeśli nie - czy tego warte jest życie Niewinnego; życie TWOJEGO... życie Twojego dziecka, które w TOBIE wzięło swój początek? Ono ma tylko Ciebie...!

                          !) "Z drugiej strony te pytania otoczenia: ,,No jak, usunęłaś już?" "

                          Nie mam słów! Wredni ludzie! Nie poświęcaj niewinnego życia dla spełnienia czyichś chorych oczekwań!! Nie poświęcaj SWOJEGO życia! Bo życie z aborcją na sumieniu jest jak życie umarłego...

                          !) "Już sam fakt, że ktoś się we mnie rozwija i niczego nie świadome czeka na śmierć, mnie boli."

                          Ono czeka na Ciebiesmile nie na śmierćsad
                        • gunia-natura ... 31.10.11, 22:47
                          Nie przeczytałam wszystkiego, nie wiem, co w odpowiedzi piszą ci wszyscy ludzie przede mną, ale to, że tu piszesz i w taki sposób, to dowódd na to, że nie chcesz tego, co chcesz zrobić... Chcesz się męczyć z czarnymi, cięzkimi myślami całe życie? Może w przyszłości urodzić inne dziecko i zastanawiać się, patrząc na nie, jakie byłoby to i w czym ono zawiniło, że zostało brutalnie zmasakrowane?
                        • filozofification Re: 8 nt 01.11.11, 08:31
                          Niezależnie od warunków każde stworzenie ma prawo do życia i funkcjonowania w społeczeństwie. Choroba czy brak zdolności finansowych nie jest dostatecznym argumentem przeciwko życiu wink

                          Jeśli nie zabijamy nie pełnosprawnych bo chcemy aby mogli żyć to mamy zabijać dzieci chore/niepełnosprawne/w biednych/wielodzietnych rodzinach ? Otwórzmy życiu nasze serca na ościerz wink
                        • pomocnaa Re: 8 nt 01.11.11, 08:50
                          Możesz liczyć na moją codzienną modlitwę za Ciebie i dzieciątko smile przez 9 miesięcy smilesmile Życzę mądrości, siły i odpowiedzialności za Siebie a przede wszystkim za tą bezbronną istotkę w Twoim brzuchu...i wszystkiego dobrego...
                          Urodź Kochana..smile
                        • pomocnaa Re: 8 nt 01.11.11, 09:17
                          Chciałam dodać jeszcze, ze Ci , którzy Cię pytają ,,No jak, usunęłaś już?', nie troszczą sie o Ciebie, i dziecko, a namawiają do złego. Potem...zostawią Cię z ogromnymi wyrzutami sumienia. Czasu nie cofniesz.
                          Powierz Maryi, Twoje dziecko i siebie, Ona najlepiej Ci pomoże, bo sama jest Matką... Pozdrawiam ciepło smile
                        • pomocnaa Re: 8 nt 01.11.11, 10:42
                          Modlitwa matki do Anioła Stróża poczętego dziecka

                          Pozdrawiam Cię, Aniele Stróżu dzieciątka, które zostało poczęte w mym łonie. Uwielbiam Boga, którego Ty oglądasz twarzą w twarz. Ja matka dziecka, które ma się narodzić, proszę Cię, udzielaj mi potrzebnych natchnień, abym czyniła wszystko, co jest potrzebne, by szczęśliwie urodzić zdrowe dziecko. Amen.
                        • pomocnaa Re: 8 nt 01.11.11, 10:46
                          Modlitwa matki oczekującej potomstwa
                          Boże nasz Ojcze, racz obdarzyć moje dziecko najpiękniejszymi
                          darami natury i łaski, aby tu na ziemi przyczyniło się
                          do Twojej chwały, a dla nas było źródłem pociechy.
                          Matko Najświętrza, Ty zaznałaś radości macieżyństwa,
                          naucz mnie takiego postępowania, abym dziecku swemu nie
                          wyrządziła żadnej krzywdy. Uproś mi cnotę cierpliwości
                          i odwagi, abym wszystkie trudy chętnie znosiła dla dobra
                          własnego i mojego dziecka. MAtko Pięknej Milości, módl
                          się za nami.

                          Amen.
                        • ewcia480 Re: 8 nt 01.11.11, 11:08
                          Jeśli usuniesz ciężę to do końca życia będzie cię to prześladować!
                          To jest mały bezbronny człowiek który chce żyć. Zobaczysz jak urodzisz sama się przekonasz że to jest twój najlepszy wybór. Gdy powie pierwsze mama, postawi pierwsze kroki to jest najpiękniejsze przeżycie w życiu matki. Nie pozbawiaj się radości bycia mamą.
                          Tak wiele kobiet nie może mieć dzieci ty masz to szczęście będziesz mamą nie niszcz tego. Sama się przekonasz że rodząc dziecko podejmiesz właściwą decyzją.
                        • maidzia Re: 8 nt 01.11.11, 11:37
                          Bądź silna, nie zabijaj dziecka! Jeżeli Twoim bliskim zależy na Tobie-zrozumieją w końcu. Nieświadomie robia ci krzywdę, bo skoro już teraz odczuwasz wyrzuty to potem będzie już tylko gorzej. Co się stało to się nie odstanie ale nie można dalej brnąć w błoto wyrzutów. Znajdzie się wiele osób które staną za Tobą murem. Trzymaj się, pomodlę się za Ciebie.
                        • magpoc13 Re: 8 nt 01.11.11, 17:53
                          Jeszcze nie zabiłaś swojego dziecka, więc nie jest za późno. Nie rób tego! Mam dwoje dzieci i wiem, jaki to CUD. Jeśli nie będziesz w stanie wychowywać dziecka, to zawsze możesz oddać dziecko do adopcji. Wiele małżeństw marzy o dziecku! Nie popełniaj tak ogromnego błędu, jakim jest ABORCJA. To nie jest niewinny zabieg, to jest MORDERSTWO. Zastanów się nad tym, a ja zapewniam Cię o modlitwie
                        • izamat0 Re: 8 nt 01.11.11, 20:39
                          Witaj! Jestem nauczycielem, który 6 lat temu był wychowawcą gimnazjalistki. Zaszła w ciążę w klasie II gimnazjum. Długo ciążę ukrywała. Rodina przeżyła szok. Byłam pierwszą osobą, która o tym z nią porozmawiała. Dziś opiekuję się jej córeczką na świetlicy - jako nauczyciel uzupełniam tam etat. To śliczna dziewczynka - blondyna - ogromny pieszczoch i płaczek - boi się zostać sama. Często trzymam ją na kolanach i pocieszam - jest pięciolatkiem w zerówce. Mama niezwykle szybko musiała dorosnąć. Jestem z niej dumna, że zdecydowała się urodzić i wychować to maleństwo. Sama oprócz dwójki biologicznych dzieci mam adoptowaną córeczkę - też blondynę. kocham ją nad życie i codziennie dziękuje Bogu, że jej mama zdecydowała się ją urodzić. Masz tyle alternatyw, żeby nie odbierać maleństwu szans na życie i tyle czasu, żeby się zastanowić czy chcesz je wychowywać. Piszesz, że nie cała rodzina jest przeciwko - jak obserwuję po swoim podwórku - Twoje maleństwo będzie pewnie pupilkiem wszystkich. Głowa do góry, będzie dobrze. Jesteś mama czy tego sobie życzysz czy nie. Ten mały człowieczek liczy na Ciebie. Nic w naszym życiu nie dzieje się bez sensu...
                        • e.r.1 Re: 8 nt 01.11.11, 22:26
                          Aborcja, a więc zabicie, to nie jest wyjście. Będziesz cudowną mamą, na pewno sobie poradzisz z wszystkim. Wyobraź sobie, że kobieta ma tak dużo w sobie siły i samozaparcia, że ja sama sobie nie zdawałam sprawy po urodzeniu dziecka. Po porodzie miałam depresję poporodową, dziecko było bardzo wymagające (ciągle nie spało), mąż pracował w delegacjach, więc sama musiałam radzić- poradziłam. TY też poradzisz i naprawdę cudowną mamą. KOCHAJ to MALEŃSTWO, bo ono już Cię KOCHA i czuje...
                  • pomocnaa Re: 8 nt 01.11.11, 10:59
                    Rozwój prenatalny dziecka – najważniejsze momenty:

                    1 dzień - w chwili poczęcia określone zostają wszystkie genetyczne cechy dziecka, takie jak płeć, kolor skóry i oczu, rysy twarzy itd., zaczyna się tworzyć zawiązek układu nerwowego
                    21 dzień – zaczyna bić serce dziecka
                    41 dzień - pierwsze odruchy
                    2 tydzień - płód ma wielkość ziarenka maku
                    5 tydzień – kształtuje się szkielet i mięśnie
                    6 tydzień – mózg zaczyna wysyłać fale elektromagnetyczne, dziecko jest wielkości fasolki
                    7 tydzień – widać oczy, nos, uszy i wargi, płód ma 2 centymetry
                    8 tydzień – dziecko wielkością przypomina śliwkę węgierkę
                    10 tydzień – od tej chwili rozwój polega jedynie na doskonaleniu już istniejących narządów
                    13 tydzień – dziecko ma 9 centymetrów
                    16 tydzień – pojawiają się linie papilarne, waga dziecka to 20 dkg a wzrost – 16 centymetrów
                    26 tydzień – od tego momentu wcześniak ma szansę przeżycia

                    Już w 7 tygodniu życia dziecka, reaguje ono całym ciałem na dotyk skóry w okolicach warg, natomiast w tygodniu 9 odczuwa ono ból reagując na niego jak człowiek dorosły – stara się odsunąć od jego źródła, gwałtownie porusza rękami i nogami, na jego twarzy pojawia się grymas. W okresie prenatalnym, wszystkie zmysły dziecka są już aktywne:

                    słuch – słysząc głośny dźwięk dziecko się porusza
                    smak – dziecko rozróżnia smak wód płodowych
                    wzrok – na nagłe oświetlenie, dziecko reaguje zmianą akcji
                    węch – dziecko ma zdolność odróżniania zapachów przyjemnych od nieprzyjemnych


                    W 8 tygodniu dziecko , będzie odczuwało ból. Podobno dzieci zabijane w łonie matki bronią się , nie chcą umierać...
          • mader1 Re: opieka i wychowanie 31.10.11, 18:30
            Napisałaś, że nie masz wyboru. Rzeczywiście - ono już jest, więc je... urodzisz, obronisz. Przynajmniej przez rok ludzie - ze szkoły, sąsiedzi, a nawet ktoś w domu Samotnej Matki, będzie Ci pomagał bardziej niż kiedykolwiek doświadczyłaś w życiu. Ci sami nauczyciele, którzy wydzierają się o byle co, naprzeciwko takiej odwagi, stają z rozdziawionymi ustami i są w stanie pomóc... Poznasz prawdziwych przyjaciół - nie takich, którzy kochają Cię, jak u Ciebie dobrze i nie sprawiasz kłopotów, ale takich, którzy są w stanie coś dla Ciebie zrobić... Znam wiele historii. Uwierz mi, to co masz osiągnąć, osiągniesz i z dzieckiem. Dzięki niemu, poznając prawdziwe serce ludzi wokół, odczepisz się od tych, których na tobie nie zależy. Jesteś świetna, więc pójdziesz przez życie. Jeżeli dla niego teraz przezwyciężysz strach, nie będziesz się już bardzo bała nigdy. Te osoby, które mówią, że przez to, że urodziły dziecko, nic nie osiągnęły, nie osiągnęłyby nic i tak. Tylko szukają usprawiedliwień dla swojej bylejakośći. Rozejrzyj się wokół, kto, po kilku latach rozmawia o tym, kiedy dziecko się urodziło, czy jest nieslubne, czy po rozwodzie, czy ślub był przed, czy po.
            Mogłaś popełnić błąd, masz prawo teraz cieszyć się ciążą, nie płakać. Zapytaj tych, którzy każą ci usunąć, czy są bez winy czy zawsze byli idealni. Uszy do góry. Już nie płacz, bo ci ludzie wokół ciebie to hieny jakieś, otrzyj łzy, zawalcz, a będziesz silniejsza całe życie. Wiem, o czym piszę smile
            • face92 Re: opieka i wychowanie 31.10.11, 19:49
              Do Domu Samotnej Matki nie pójdę - nie róbcie z mojej rodziny potworówm, mam gdzie mieszkać, z domu nikt mnie nie wyrzuca. Nie, nie robię tego dla chłopaka - dla mnie to już zamknięty etap, swoim zachowaniem po przekazaniu mu informacji pokazał mi, że nie jest mnie wart. A wiązanie się z niedojrzałym emocjonalnie dorosłym człowiekiem, nigdy nie przynosi nic dobrego. Powodem nie są też finanse - oboje rodzice pracują, więc na tym stopniu problemów by nie było. Powody sa inne. Narazie sie spotykam z ostrą reakcja potepienia, z niektórych stron ze złosliwym dogadywaniem. Do tego wyraźne insynuację, żebym ciąże usunęła, i pytania typu, czy już sie pozbyłam problemu. Niestety, musze postapić wbrew sobie, tak a nie inaczej. To cholernie trudne, ale inaczej nie dam rady. Nie dam rady z dzieckiem, czuje, że już mnie to zaczyna przerastać. Już, a przecież dziecko sie jeszcze nie urodziło. Co będzie po porodzie? Rok przerwy w nauce? Odpada. Żłobek? Równiez. Opiekunka? Prędzej, ale teraz ciężko znaleźć zaufaną, godną osobę. Babci nie dam pod opieke dziecka, bo sama ma kłopoty z sercem. Rodzice i tak przez większośc czasu sa w pracy. Czuje, że nie podołam.
              I tak Wam dziękuję za te wszystkie komentarze, i rady.
              • nati1011 Re: opieka i wychowanie 31.10.11, 20:00
                Powody sa
                > inne. Narazie sie spotykam z ostrą reakcja potepienia, z niektórych stron ze z
                > łosliwym dogadywaniem. Do tego wyraźne insynuację, żebym ciąże usunęła, i pytan
                > ia typu, czy już sie pozbyłam problemu. Niestety, musze postapić wbrew sobie, t
                > ak a nie inaczej.

                czy ty wogóle rozumiesz co piszesz? Chcesz dziecka, rodzina to nie problem, a chcesz je zabić, bo ktoś jest złośliwy???? A co cię obchodzi otoczenie? W dodatku tak głupie - tak głupie, bo nikt nie ma prawa zaszczuwać kobiety w ciaży.

                Nikt cię nie zmusi do urodzenia dziecka, ale naprawdę nie mogę patrzeć jak robisz sobie ogromną krzywde. Sobie. Zginie kolejne Dziecko, ale ty z tym bedziesz żyć. I niestety, za kilka tygodni nie będziemy w stanie ci pomóc. Były tu już dziesiatki takich dziewczyn jak ty - poczytaj sobie ich historie. Ty jeszcze masz szanse ocalić siebie.
                • face92 Re: opieka i wychowanie 31.10.11, 20:15
                  Moge chcieć, ale ,,chcenie'' nie zawsze równa sie - dam rade z dzieckiem. Na studiach dużo nauki, dużo obowiązków, kto wtedy weźmie pod opiekę dziecko? Nawet jak ja wróce z uczelni - w domu tez sie trzeba uczyć, jak wyjde z uczelni to przecież nie jest koniec nauki. A przy dziecku również jest mase obowiązków. Ludzie, nie oszukujmy się. To nie jest bułka z masłem. To nie jest pstryknięcie palcami, i ot, dziecko już wychowane. Nauka, dziecko. To jedne z najtrudniejszych obowiązków. Jak ktoś ma namiary na zaufane opiekunki - nie ma problemu.