Dodaj do ulubionych

Nie wiem, jaki tytuł....

18.01.12, 12:04
Tak jak w temacie, bo nie chcę opisywać konkretnego przypadku, tylko podzielić się ogólnymi przemyśleniami na bazie znanych mi doświadczeń rodzinnych. Naprawdę nie wiem, co powoduje, że są kobiety, których do aborcji nie przekona nawet bardzo trudna sytuacja rodzinna, materialna, a inne idą na skrobankę nie mając obiektywnych powodów? Przykłady, które zaraz podam dotyczą kobiet w różnym wieku, ale wszystkie mają wyższe wykształcenie, pracują, nie korzystają z opieki społecznej, nie mają kuratora. Więc nie są to osoby, które odpowiedzialność za rozmnażanie zrzuciły na innych czy są biorcami świadczeń, bez których nijak sobie nie poradzą. Przykłady: siostra mojej mamy w momencie rozwodu miała 3 synów, bardzo napięte stosunki z ich ojcem, jednak w kolejnych latach pojawiło się 2 kolejnych, których ojcem jest były mąż, który w tzw. międzyczasie rozmnażał się też z innymi paniami. Pomimo, że "ludzie gadali" i finansowo, mieszkaniowo nie było różowo obaj chłopcy są na świecie, najmłodszy już w liceum. Inna ciocia: dwoje dzieci, mąż od lat w USA (chodzi o początek lat 90), trzecia ciąża ewidentnie pozamałżeńska. Córka się urodziła, sytuacja doprowadziła do rozwodu, ale nie do zaprzeczenia ojcostwa, bo były mąż cioci stwierdził, że nie odbierze dzieciom siostry i traktował ją (przynajmniej na zewnątrz) tak, jak swoje biologiczne dzieci. Po latach okazało się, że najstarsza córka cioci spodziewa się dziecka z biologicznym ojcem swojej siostry, była tego świadoma, ale syna urodziła, a z tym człowiekiem zerwała kontakt (zresztą tak, jak jej mama), dziecko wychowuje z mężem. Moja siostra; świadomie urodzony syn z ZD. Mój przypadek jest w ogóle na tym tle niepozorny, ale urodziłam syna, z ojcem którego zerwałam zanim dowiedziałam się o ciąży i bałam się, że nigdy od niego się w tej sytuacji nie uwolnię.
A dla przeciwwagi: około 10 aborcji żony brata mamy, która chciała mieć 1 dziecko i po jego urodzeniu traktowała "zabiegi" jak antykoncepcję i aborcja zamężnej kuzynki, która uznała się za za młodą do macierzyństwa mając 23 lata.
I co tak naprawdę decyduje o wyborze? Wrażliwość, wyobraźnia, światopogląd, przypadek?( Nie mówię o sytuacjach z mojego punktu widzenia dramatycznych jak gwałt i poważne dylematy zdrowotne typu nowotwór matki czy zespół nieuleczalnych wad wrodzonych u dziecka, wtedy rzeczywiście sytuacja się komplikuje, co nie znaczy, że aborcja jest jedynym czy najlepszym wyjściem.) Jeśli ten post nie nadaje się na to forum i zostanie usunięty, nie będę miała pretensji, ale od kilku dni chodzi za mną potrzeba jego napisania, bo zdałam sobie sprawę ilu bliskich mi osób mogłoby nie być, tylko dlatego, że nie poczęli się "po bożemu", ale też ilu nie było dane się urodzić przez (z mojego punktu widzenia) wygodnictwo rodziców, a zwłaszcza matek.
Obserwuj wątek
    • bibina Re: Nie wiem, jaki tytuł.... 18.01.12, 18:56
      misterium iniquitatis - tajemnica nieprawości
    • madzia1708 wszystko prawda niestety i stety 19.01.12, 10:38
      ludzie robią różne dziwne rzeczy, wiele złych wyborów, ale wiele też dobrych smile takie jest życie, czasem przypadek rządzi życiem, czasem świadoma decyzja (nie zawsze dobra) a czasem bezmyślność, głupota
      to wszystko są cechy ludzkie....
    • mala_gorzka wygodnictwo matki? 19.01.12, 11:36
      a co to? dzieworództwo? a ojciec dziecka jaki jest?

      mając przy sobie odpowiedzialnego mężczyznę, kobieta nie poddałaby się aborcji.

      to kobietom radzi się aby wystrzegały się seksu(przecież antykoncepcja nie daje 100%) albo każe im się urodzić. a facetom wolno wszystko, ani ich reputacja nie ucierpi ani psychika.

      można nie kochać swojego dziecka - temat tabu, ale powoli niekochające matki wychodzą z ukrycia. dbają o dziecko, robią to co trzeba, ale nie potrafią go kochać. był o tym artykuł w ostatnich "wysokich obcasach". punktem wyjścia rozmowy (chyba z psychologiem) był film pt. Porozmawiajmy o Kevinie.
      mnie to przeraża, naprawdę można nie kochać swojego dziecka, można żałować, można go nie chcieć.

      moim zdaniem, aborcja nie jest wygodnictwem, to trudna decyzja. kazda kobieta powinna miec wybor aby niekochanych czy zabiedzonych dzieci bylo mniej.

      nie ilość, a jakość. co z tego, że kobieta na siłę urodzi to dziecko, którym nie będzie potrafiła się nawet zająć. gdzie są po narodzinach tego CUDU zwolennicy pro-life?> pewnie przy kolejnej ciężarnej, która nie wie co ze sobą zrobić.

      • sabina211 Re: wygodnictwo matki? 19.01.12, 12:00
        Tak, to prawda, ludzkie motywacje są często nieodgadnione. Chciałabym znać prosty wzór typu jak A i B to C, ale takowego nie ma. Akurat ciocia, która b. często poddawała się aborcji miała i ma odpowiedzialnego i dbającego męża (od prawie 50 lat tego samego, sama w tym roku kończy 70), żyli i żyją w b.dobrych warunkach, niemal się nie rozstają i jak to się mówi "piją sobie z dziubków", więc to nie ten trop...Jaki? Nie mam pojęcia. Kuzynki mąż o aborcji dowiedział się pół roku po fakcie, co zaowocowało niemal natychmiastowym rozwodem, bo nie mógł przeżyć straty i czuł się oszukany....Więc znów pudło. To nie były kobiety chore, zostawione same sobie, bez środków do życia czy wsparcia w mężach i rodzinie. Dlatego piszę, że akurat te przypadki to obiektywnie wygodnictwo, choć nie wątpię, że pod nim kryły się lęki, zranienia, niskie poczucie własnej wartości itd
        • mama.rozy małą gorzka 19.01.12, 12:27
          gorzkie są te Twoje wypowiedzi,tak serio piszę
          akurat tu na tym forum większośc dziewczyn wcale nie uważa,że macierzyństwo to cud,miód i pachnące pieluchy.za dużo dzieci mamywinkALE-czego w ogóle nie bierzesz pod uwagę-my nie zmuszamy kobiet do wychowania.doradzamy urodzenia i podjęcie decyzji potem,a jest kilka możliwości,mniej krzywdzących dziecko niż jego śmierc.mniej krzywdzących dziecko i matkę.
          a ten film jest podobno faktycznie dobry,nie widziałam,nie przesądzam.ale może da ludziom do myślenia.z tego jednak,co wiem,syn tej kobiety jest przestępcą,czego,rodząc dziecko,nie można z góry przewidziec.czyli uczucia tej matki pochodzą z trochę innego źródła.
          wiele razy rozmawiałyśmy tu o przesłodzeniu,głównie w "wielkich mediach",macierzyństwa,ciąży i porodu w ogóle.co często mija się z rzeczywistością.
          ale to forum jest bardzo przy ziemi,naprawdę.
          • nowako-wa Re: małą gorzka 19.01.12, 18:11
            Wygodnictwo....
            myślę ,że to najczęstsza przyczyna- wygodnictwo bardzo szeroko pojęte, bo żyjemy w czasach konsumpcjonizmu, samorealizacji, nastawienia na sukces, dogadzanie sobie, szukania najlepszych rozwiązań dla NAS....
            W takich okolicznościach dziecko często jest przeszkodą a nie darem....
            Dlatego tak wiele nieszczęśliwych rodzin , bo priorytety w naszych czasach zostały wypaczone i można kazde zachowanie jakoś ładnie nazwać , potem domagać sie dla niego tolerancji i już można ...krasc, zdradzać, oszukiwać i w wolnym świecie domagać się tolerancji sad
            No i seks...
            traktowany jak luzna rozrywka sad
            • tikitaki00_55 Re: małą gorzka 20.01.12, 16:49
              nowako-wa napisała:

              > No i seks...
              > traktowany jak luzna rozrywka sad
              Sorry, seks nie tylko służy płodzeniu dzieciaków - seks ma być przede wszystkim przyjemnością.
              • nowako-wa tikitaki00_55 20.01.12, 20:19
                tikitaki00_55 napisała:

                > nowako-wa napisała:
                >
                > > No i seks...
                > > traktowany jak luzna rozrywka sad
                > Sorry, seks nie tylko służy płodzeniu dzieciaków - seks ma być przede wszystkim
                > przyjemnością.

                I tu się różnimy, bo dla mnie seks to najpierw możliwość płodzenia dzieci a potem przyjemność...i z tej kolejności wynika choćby antykoncepcja- ludzie to nie zwierzęta , potrafią zapanować nad pozadaniem- jak widać nie kazdy chce sad
    • mala_gorzka nie każda kobieta nadaje się na matkę 20.01.12, 11:55
      nie każda kobieta nadaje się na matkę. posiadanie macicy wcale nie jest równoznaczne z instynktem macierzyńskim. niektóre kobiety są tego świadome i pewnie dlatego, niezależnie od warunków usuwają ciążę.

      czasami zaglądam na forum "samodzielnej mamy". w sumie nie muszę, znam jedną matkę z przypadku. dziecko ma już 5 lat, a ona wciąż żałuje, że straciła przez niego młodość. jak na niego patrzę, to boję się co z niego wyrośnie. niby zadbany, niebity, ale niekochany. wpadła na tabletkach.

      nie wiem co ja tu robię. chyba boję się, że kiedyś , mimo antykoncepcji, wpadnę.

      • mama.rozy Re: nie każda kobieta nadaje się na matkę 20.01.12, 12:23
        to,że jakaś kobieta się nadaje czy nie,okazuje sie w różnych momentach.nie każda kobieta,która ma macicę,ma dziecko.instynkt macierzyński jest,nie ma go,albo dopiero będzie,dlatego każda kobieta po porodzie ma te 6 tyg.na decyzję.nikt jej do niczego nie zmusza.i my o tym naprawdę często przypominamy.
        usunięcie ciąży nie rozwiązuje problemów.
        nie każda kobieta musi wychowac dziecko.ale przynajmniej mogłaby dac mu szansę na życie.
        zaglądaj tu,nigdy nie wiadomo,co nas czeka.
        a samodzielna mama,sama wiesz,forum tematyczne.szczęśliwe mężatki raczej tam nie piszą...
        • sabina211 Re: nie każda kobieta nadaje się na matkę 20.01.12, 15:04
          mamo.róży myślę tak samo...Jak się czujesz w ciąży?
          Pozdrawiam.
          • mama.rozy Re: nie każda kobieta nadaje się na matkę 20.01.12, 16:11
            coraz lepiejwinkdzięki.
            • mama.rozy Re: nie każda kobieta nadaje się na matkę 20.01.12, 16:57
              mała-gorzka,tak sobie myślę jeszcze,że głównie nie akceptacja macierzyństwa może wynikac z przesłodzonego wizerunku rodzicielstwa,a macierzyństwa w ogóle.i wielu ludzi się przed tym buntuje,nie chcąc uczestniczyc w tej słodko-lepiącej szopce.a tak naprawdę życie jest gdzieś pomiędzy,dziecko to po prostu drugi człowiek i im normalniej do niego będziemy podchodzic,tym lepiej dla wszystkich
              a tu masz taki artykuł,trochę przewrotny,ale jednakwink
              dziecko.onet.pl/72824,6,10,matka_polka_i_jej_bachory,3,artykul.html
              • twoj_aniol_stroz Re: nie każda kobieta nadaje się na matkę 20.01.12, 18:09
                Ja obserwuję jeszcze jeden koszmarny stereotyp, który jest związany z rodzicielstwem. Mianowicie sporo ludzi uważa, że dziecko oznacza robienie wszystkiego pod jego dyktando, poświęcanie całego życia, każdej chwili na potrzeby dziecka. To jest nieprawda. Dziecko jest kolejnym członkiem rodziny, który owszem ma potrzeby, ale który musi respektować także potrzeby rodziców. Oczywiście nie chodzi tu o noworodki, czy małe niemowlęta, ale już dziecię ciut starsze jak najbardziej może najpierw uczyć się cierpliwego zaczekania aż mama czy tata w spokoju się wykąpie, czy zje śniadanie. Starsze spokojnie trzeba przyuczyć do pomocy w domu, by nie hodować pasożyta. Niestety moje obserwacje wykazują, że bardzo wiele osób hołduje tej zasadzie i jest ciężko zdziwione, czasem wręcz oburzone, że w naszej rodzinie jest inaczej smile
                • mama.rozy Re: nie każda kobieta nadaje się na matkę 21.01.12, 10:01
                  anioł-o tym tez jest w tym artykule.że wiele osób,które nerwowo reagują na dzieci,najpierw było w środowisku właśnie takich terrorystów.że dzieciom pozwala się na wszystko,a potem się przed nimi ucieka,bo wyhodował się potwory-bachorywink
    • iktoto Re: Nie wiem, jaki tytuł.... 20.01.12, 17:59
      człowiek to nie tylko otaczająca nas rzeczywistość i emocje oraz myśli. jest podświadomość, nieświadomość, doświadczenia, które nosimy w sobie już od poczęcia, to emocje naszych rodizców, kiedy byliśmy w ich brzuchach. jeszcze dziedziczenie po przodkach. żeby trafniej zobaczyć, trzebaby obejrzeć naszą duchowość, bo obojętnie czy jesteśmy wierzący czy nie, to ta duchowość jest, albo jest jasna albo ciemna. są jeszcze nasze rany, które są zakryte, których nie chcemy dojrzeć, one są jak ładunki. nie uzdrowiona rana zawiera w sobie ładunek emocji, ciemność. Nie uzdrowione dzieciństwo powoduje, że brniemy w podświadome wybory, nie rozumiemy ich, rządzą nami schematy wyniesione z domu. to wszystko jest w nas.
      albo brniemy coraz głębiej albo odplątujemy się

      Monika
      • twoj_aniol_stroz Re: Nie wiem, jaki tytuł.... 20.01.12, 18:19
        Ja bym do tego co napisałaś dodała jeszcze kwestię uwikłań rodzinnych, jak najbardziej uwikłań duchowych, które kładą się cieniem na całe pokolenia. Kiedy mamy do czynienia z aborcjami warto przyjrzeć się temu co działo się w poprzednich pokoleniach. Sama to przerabiam we własnej rodzinie. Moja ciotka traktowała aborcje jako środek antykoncepcyjny. Była bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, w rodzinie było sporo samobójstw, jakich dziwnych problemów, niepowodzeń, zdrad małżeńskich i nigdy w zasadzie nie było wiadomo skąd się to bierze. Dopiero jak się uwzięliśmy z tatą i zaczęliśmy szukać okazało się, że jedna z ciotek namiętnie bywała na seansach spirytystycznych, mieliśmy w rodzinie masona, pewnie jeszcze wylezie parę rzeczy. To także ma wpływ na wybory ludzi w kolejnych pokoleniach i tak jak napisałaś Moniko, albo włazi się w to coraz bardziej, albo zaczyna się to rozplątywać i prostować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka