08.11.04, 22:38
13 sierpnia 2000 rok,moje 15 lat,6miesiac ciazy..nagle olsnienie
rodzicow,wyjazd tego samego dnia do duzego miasta..mala biala tabletka,5
godzin porodu,niezywy plod..4 lata szarpaniny,4 lata pogardy dla samej
siebie,cale zycie tych samych uczuc przede mna..ja,sama jeszcze dziecko,dalam
sobie wmowic ze tak bedzie lepiej,ze inaczej moj swiat sie zawali..teraz wiem
ze to tamtego dnia caly swiat legl w gruzach,ze juz nigdy nie bedzie tak
samo..zabilam wlasne Dziecko,nawet nie znam jego plci,jeszcze tego samego
dnia po raz pierwszy mnie kopnelo..czy mam prawo nazywac siebie matka?czy mam
prawo nazywac je swoim Aniolkiem?czy mam prawo zyc skoro sama zabilam?i to
Kogos bardzo dla mnie waznego,na Kogo czekalam,Kogo kochalam,Kto zrodzil sie
z wielkiej milosci..
Obserwuj wątek
    • nerwus4 Re: ... 09.11.04, 09:32
      przestań się zadręczać!! to niczego nie zmieni. weszłam na to forum bo
      myslałam, ze to kobietom dodaje sie otuchy a tu... (nie pisze o tobie teraz)...
      dołuje sie jeszcze bardziej bestalskimi opisami najbardziej wyszukanych
      sposobów przerywania ciaży i to ciagłe ich uświadamianie, ze ŹLE zrobiły.
      Przecież Ty, ja, czy inne dziewczyny na świecie (tj wiekszośc) nie zrobiły tego
      bo miały taki kaprys ale okoliczności je zmusiły. Pomysl, mogło byc gorzej,
      mogłaś straczyć życie rodząc w tak młodym wieku, mogłaś urodzić dziecko
      okaleczone przez matkę naturę, mogło nigdy nie zaznac miłosci matczynej, bo
      sama byłaś dzieckiem. takie siedzenie i rozpamiętywanie to jakbyś sobie szpilką
      w niezagojonej ranie dłubała. Idź do przodu.. o tym co się stało nie zapomnisz-
      to zrozumiałe-ale jesli będziesz myslała ciagle o tym, tez nieczego nie
      zmienisz. I nie czytaj tych podawanych tutaj milionów sposobów jak pozbyc sie
      dziecka, bo to co niektóre tu wypisuja to zakrawa na sadyzm.pzdr
      • marti1985 Re: ... 09.11.04, 15:08
        ja sie nie zadreczam..to juz jest rezygnacja,zwyczajny smutek, ktory caly czas
        jest ze mna i ktory raz wybucha ze zdwojona sila, a raz siedzi sobie cichutko
        we mnie..
        nie wchodzilam w posty ktore mialy w opisie "techniki..."itp..u mnie odbylo sie
        wszystko w ciagu jednego dnia, nie wyobrazam sobie tego, ze moglabym przezywac
        jeszcze takie rzeczy..
        ale z drugiej strony nie ma co ukrywac-źle zrobilam i zdaje sobie z tego
        sprawe..po prostu musze sie nauczyc zyc z poczuciem winy..
        najbardziej sie boje ze kiedy juz bede miala dziecko (czego niesamowicie
        pragne!)to zawsze bede o nim myslala jako o tym drugim,ze dlaczego, ze kto mi
        dal prawo decydowania ze to zyje a tamto nie?
        nie wiem jak to wytlumaczyc ale to nie jest "siedzenie i rozpamietywanie"..to
        nachodzi mnie samo od czasu do czasu..nawet wtedy gdy zaczynam o tym wszystkim
        myslec w ten sposob, ze to nie moja wina, ze sama bylam dzieckiem, przerazonym
        do tego,ze tak naprawde moj Maluszek wie ze Go kochalam..sama juz nie wiem o
        czym pisze, nie potrafie przekazac tego metliku mysli jakie mam na ten
        temat..mysle ze niektore z Was mnie rozumieja..
        szczerze sie przyznam ze nie wiedzialam ze jest tyle dziewczyn,kobiet ktorych
        historie sa tak podobne do mojej..ktore bardzo zaluja..nie wiem jak o tym
        wszystkim pisac, mowic zeby nikogo nie urazic..rozmawialam o tym tylko z moim
        facetem (ojcem mojego nienarodzonego z ktorym jestem do dzisiaj) ale wiadomo ze
        taka rozmowa inaczej wyglada..gdyby ktoras z Was zapytala gdzie on wtedy byl od
        razu odpowiadam-byly wakacje jak tylko do rodzicow dotarla prawda (zaraz 2
        testy,potem ginekolog)wsadzili mnie do samochodu i wyjechalismy..jeszcze tego
        samego wieczoru badal mnie lekarz ktory na drugi dzien dal mi tabletke(odczuwam
        dziwne pragnienie odnalezienia go nie wiem czemu.. nie wiem po co)..nic nie
        wiem nic nie pamietam jedynymi rzeczami po ciazy jakie mi pozostaly to platki
        laktacyjne(bylam w 6 miesiacu przeciez to mogl juz byc wczesniak normalny
        czlowiek!!!)zdjecia i pamiec...
        zastanawiam sie czasem nad tym czy tego lekarza tez drecza wyrzuty
        sumienia..sam przyznal ze bylam jego pierwszym takim przypadkiem, ze
        najpozniejsza ciaza jaka usuwal to2,5 miesiaca..od razu chce zaznaczyc ze
        nikogo teraz nie umniejszam, nie podkreslam ze moj bol jest mocniejszy bo ciaza
        starsza..dobrze wiem ze obojetnie ktory miesiac niektore kobiety cierpia tak
        samo lub jeszcze mocniej..nie wyobrazam sobie tylko takich, ktore nie maja
        zadnych wyrzutow!!
        tyle napisalam, a wlasciwie nie wiem czy ktos ma to ochote czytac, czy
        napisalam wszystko jak mysle, czy kogos nie urazilam..jesli ktoras z Was to
        czyta, chce tylko powiedziec- rozumiem Cie..
      • natkaszczerbatka Re: ... 09.11.04, 18:56
        koleżanko nerwus! przywołuje Cię do porządku! To nie o takie wsparcie jak Twoje
        chodzi! To ty jeszcze bardziej dołujesz swoimi wypowiedziami!


      • mamaagusi Re: ... 01.12.04, 15:50
        Czytając wasze posty łzy cisna Mi się do oczu.Mam wspaniałą córunię i nie
        wyobrazam sobie życie bez Niej.Wiem ,że różne są przypadki i czasami konieczna
        jest aborcja ale nie rozumię kobiet które usuwają ciążę bez powodu tłumacząc
        sobie,że dziecko jest przeszkodą w ich życiu.
    • natkaszczerbatka do marti 10.11.04, 09:26
      Marti, długo zastanawiałam się nad tym co Ci napisać. Najlepiej napisałyby
      osoby, które miały podobne doświadczenia i podobnie cierpią ... Ja straciłam
      dzieci nie ze swojej woli, ale fakt że obie straciłysmy swoje dzieci - w pewnym
      sensie znliża nas do siebie. Tym bardziej że Twoja strata też nie była tak do
      końca zależna od Ciebie ...
      Zapraszam na stronę ze światełkami
      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec01.htm
      tam również jest miejsce dla Twojego Aniołka.
      I nie słuchaj tym wrednych bab, które Ci mówią
      "zapomnij o tym i żyj dalej"
      o tym sie nie da zapomnieć
      można w sobie to stłumić, ale prędzej czy póżniej to i tak wyjdzie
      w najmniej oczekiwanym momencie
      chyba że jest się wredną, złośliwą i nieuczułą na nic babą, jak co poniektóre
      które tu piszą (a nie powinny)



      • nerwus4 do natki... 10.11.04, 11:27
        po pierwsze nie napisalam zapomnij tylko... tym co się stało nie zapomnisz-
        to zrozumiałe-ale jesli będziesz myslała ciagle o tym, tez nieczego nie
        zmienisz....
        po drugie sama (cytat)jesteś zlośliwa, wredna i nieczuła na nic baba
        po trzecie "masz rację"-lepiej całe życie siedzieć i rozpamiętywać, paliś
        swiatełko.
        po czwarte-jak juz jestes taka oburzona na mnie, to powiem jeszcze jedno... ja
        tę dziewczyne rozumiem na pewno 100 razy lepiej niż ty, po ja miałam dokładnie
        tyle samo lat co ona (15) a ty byłaś dużo starsza. Idźmy dalej...jeśli byłaś
        starsza to środki anty powinnaś znać i niedopuszczac do ciaży, a my w tak
        młodym wieku nie powinnysmy chodzic do łózka ale jesli już się stało to chyba
        troche należałoby jakoś temu zaradzić. Jedna rodzi , inna nie.
        jestes uwzieta na mnie i cokolowiek napiszę będziesz uwazała ze źle.
        NIKOGO NIE ZMUSZAM DO TŁUMIENIA UCZUĆ
        ale rozpamietywanie ran (aborcja, strata rodzica) nikomu nie wyszła nigdy na
        dobre, pamięć a masochizm to dwie różne rzeczy
        • ulaj1 do nerwusa 22.01.05, 11:13
          czytam ta twoja wypowiedz do natki i oczom wlasnym nie wierze. Babo jedna! Umiesz czytac miedzy wierszami? strasznie krzywdzace i bolesne jest to co napisalas. Radzilabym Ci przeprosic natke, jesli masz odrobine przyzwoitosci...
    • tygrysia_suka Re: ... 10.11.04, 14:39
      Dokładnie czuję to samo. To dziwne jak dobrze wiem co czujesz.
      Miłe są słowa osób, które mówią „ to nie twoja wina…zapomnij”- tylko jak to
      zrobić?

      Moje złe samopoczucie nie jest wynikiem, bycia na tym forum, moje złe
      samopoczucie jest spowodowane faktem usunięcia ciąży.
      Założenie tego forum, jest konsekwencją usunięcia ciąży.


      Ludzie nie chcą zaakceptować naszego bólu, nie rozumieją go, nie mogą zrozumieć
      czegoś czego nie przeżyli , tworzą teorie na podstawie swoich wyobrażeń.
      Nigdy nie mogłam porozmawiać o tym, kimś z moich bliskich….jedyne na co ich
      stać to właśnie „zapomnij”

      Tu na tym forum mogę przeżywać mój ból, mogę go doświadczyć do końca.
      Moje dziecko zostało uczłowieczone, mogę teraz przeżywać żałobę…która kiedyś,
      mam nadzieję się skończy.


      Powiem jeszcze jedno, czytałam wiele o terapiach dla kobiet które usunęły
      ciążę. www.mateusz.pl/mz/ws-zuc/5-terapia.htm
      Że trzeba nadać imię dziecku, że dobrze jest pisać o przeżyciach, uczuciach….
      wyrzucić to wszystko z siebie, pozwolić dokonać się procesowi który został
      zablokowany…jednym słowem przeżyć żałobę.

      Czytałam to bez emocji i wiary, założyłam to forum bardziej z poczucia winy.

      I wiecie co, przyszedł niespodziewanie moment kiedy zaczęłam myśleć o Patryczku
      z miłością. Wcześniej odganiałam myśli o nim z agresją.
      Kiedy byłam na grobach zapaliłam mu mała lampeczkę na grobie babci i włożyłam
      mały wianuszek w wieniec w kształcie serca dla babci.
      Poczułam niespotykaną ulgę, coś we mnie dojrzało, czułam ze babcia trzyma go na
      rękach, że wstąpił On do naszej rodziny.
      Nie powiem, że nie mam już wyrzutów sumienia ale czuje się dużo, dużo lepiej.


      I proszę nie piszcie nam co mamy czuć, nie wchodźcie do nas z „butami” nie
      wmawiajcie nam że jesteśmy słabe …bo tylko słabe osoby poddają się depresji.
      Kobiety które poroniły wczesną ciąże potrafią rozpaczać latami.
      Dajcie nam przeżywać naszą żałobę….wiesz to tak jak ja bym nerwusku np. po
      śmierci twojej mamy powiedziała Ci że jesteś----
      • magda_0609 Re: ... 30.12.04, 13:15
        A może jednak powinnam próbować przeżyć to tak jak Ty? Żałoba? Może
        rzeczywiście poczułabym ulgę? Mam wrażenie, że moje cierpienie spowodowane
        usunięciem ciąży zamieniło mnie w cos, co wygląda jak skała i nie pozwala mi na
        odpowiednie uzewnetrznienie moich uczuć. Jakoś dziwnie mi sie nie chce, jakbym
        machnęła ręka na ból, który przeżywam
    • jagandra Re: ... 10.11.04, 15:53
      Nie wiem, czy powinnam cos pisac na tym forum, bo sama na szczescie nie
      doswiadczylam niechcianej (przeze mnie lub bliskich) ciazy, wiec i aborcji tez
      nie. Ale chce napisac, ze bardzo, bardzo Ci wspolczuje. Dla mnie gra role, ze
      to byl 6 miesiac i ze poczulas juz jego (jej) ruchy. Mysle, ze odebrano Ci to
      dziecko. Rozumiem, ze rozpaczasz, ale uwazam, ze nie powinnas czuc sie winna.
      Domyslam sie, ze nikt Cie nie pytal o zdanie. Ze rodzice nie powiedzieli, ze
      beda z Toba niezaleznie od tego, jaka decyzje podejmiesz. Ze lekarz nie
      probowal sie dowiedziec, czy na pewno zgadzasz sie na aborcje. Mysle, ze
      zostalas bardzo gleboko zraniona przez Twoich rodzicow. Ale prosze, nie
      obwiniaj sie o to, ze w wieku 15 lat bylas emocjonalnie i finansowo zalezna od
      nich i nie znalazlas w sobie sily dojrzalej kobiety, by sie im przeciwstawic.
      Trzymaj sie cieplutko
    • kinia19851 do Marti 21.11.04, 20:33
      dokaldnie wiem co czulas i co czujesz do tej pory jestem w twoim wieku i tez
      takie cos jak ty przezylam jak chcesz o tym pogadac to wejdz na moje gg 5815695
      chetnie z toba porozmawiam o tym i o innych tego typu problemach goraco cie
      pozdrawiam
      • kimono24 Re: do Marti 07.01.05, 11:44
        kochane,

        ja tez jestem po
        na swiezo, bo stalo sie to 27 grudnia
        forum tego nie odwiedzialam wczesniej
        teraz szukam kogos kto jak ja cos takiego przezyl

        jest ciezko, ale jedna mysl cisnie mi sie do glowy
        mysle sobie, ze zaloba po usunietej fasolce nie jest dobrym pomyslem
        to ciagle powtarzanie i przypominanie sobie tego wydarzenia
        a to boli, cholernie boli w kazdym przypadku
        bez wzgledu na sile kobiety, na jej doswiadczenia, i na powody, ktorymi
        kierowala sie decyduja sie na aborcje

        staram sie o tym jak najmniej myslec, ale na razie nie jestem w stanie
        zniesc widoku malenstw, kobietw ciazy

        moj organizm, moje cialo juz sie zmienilo pod wplywem ciazy
        i ta reakcja zostala przerwana sztucznie
        do tego tez trudno sie przyzwyczaic
        odruchowo siegam czasami do brzucha, i trzymam reke jakbym chciala sie upewnic
        ze na pewno fasolki juz tam nie ma
        ze moze lekarz nie zrobil tego
        ze moze to mi sie tylko snilo

        ale czuje, jesli bog mi wybaczy i bede mogla miec malenstwo jeszcze kiedys
        ze bede kochala je pelniej, ze bedzie najwazniejsze, ze fasolka, ktora
        usunelam, i ktora mam nadzieje, zamieszkala w brzuszku innej kobiety i
        przyjdzie na swiat, zrobila tej przyszlej dzidzi miejsce, ze zrozumialam, ze
        rodzice nie byli gotowi, i wie ze kiedys i tak sie spotkamy i ze bedziemy
        wszyscy razem

        modle sie o wybaczenia i o usunieta fasolke co dzien
        mysle tez bardzo czesto, staram sie tylko zajmowac wieloma rzeczami zeby nie
        zwariowac
        jest trudno - ale mam nadzieje, ze bol i pustka minie

        owszem, nie dalysmy im szansy narodzenia sie
        ale one wroca do nas kiedys.. teraz po prostu na nas czekaja, na nas i na nasza
        gotowosc ...

        sciskam Was goraco

        m
    • malpolid DO Marti 22.01.05, 08:32
      Marti bardzo CI współczuję. Zachęcam Cię do podjęcia Duchowej Adopcji info
      tutaj: www.diecezja.waw.pl/da/
      Trzymaj się Kochana, Pan Bóg jest większy od Twojego serca i choć ono Cię
      oskarża- ON jest z Tobą.
      Przebacz rodzicom, lekarzowi i przede wszystkim sobie. Zrób coś dobrego dla
      innych kobiet , zapraszam CIę do Klubu Przyjaciół Ludzkiego Życia www.hli.org.pl
      Trzymaj się !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka