Dodaj do ulubionych

publikacja

28.01.08, 20:53
Drodzy Panstwo,
niektorzy z Was byc moze pamietaja sprzed kilku tygodni zalozony przeze mnie
watek nt. tego, ze aborcja nie jest czyms, czego kobieta musi zalowac.
Tamta dyskusja natchnela mnie do podjecia tego problemu; uswiadomilam sobie,
jak bardzo osoby takie jak wy, niektore z obecnych na tym forum, moga szkodzic
wpedzajac w nieuzasadnione poczucie winy kobiety, ktore zdecydowaly sie
przerwac ciaze.

Udalo mi sie zgromadzic wypowiedzi kobiet, ktore nie zaluja swojej decyzji o
aborcji, i maja odwage wypowiadac sie na ten temat pod wlasnym nazwiskiem.
Przekonalam tez naszego wydawce do zajecia sie tym tematem. Mam nadzieje, ze
uda nam sie pokazac, ze przerwanie ciazy nie jest zawsze zlym wyjsciem; w
pewnych przypadkach – ktore zaprezentujemy – moze moze to byc dobre
rozwiazanie. Chcemy pokazac, ze kobiety maja prawo wyboru i decyzji, i zajscie
w ciaze nie musi koniecznie onaczac koniecznosci zostania matka.
Przygotowalismy koncepcje serii 3-6 artykulow w opiniotworczym, ogolnopolskim
tygodniku o nakladzie kilkudziesieciu tysiecy egzamplarzy. Osobiscie mam
nadzieje, ze wypowiedzi kobiet, ktore nie zaluja i nie wstydza sie ze kiedys
zrezygnowaly z ciazy, pomoga przynajmniej czesci kobiet stojacych wlasnie
przed podobnym wyborem.

W pierwszym z tej serii artykulow zacytuje niektore z wypowiedzi jakie padly w
zalozonym przeze mnie tu watku, oraz w kilku innych dyskusjach z tego forum.
Wszystkie wypowiedzi bedace cytatami z dyskusji na tym forum beda podpisane
loginami autorek, chyba, ze ktoras z was zyczy sobie inaczej.
Jezeli ktoras z dyskutantek tamtego watku ma dosc odwagi cywilnej, zeby
podpisac sie imieniem i nazwiskiem pod swoimi wypowiedziami, niniejszym prosze
o kontakt i podanie danych.
W przsypadku kontaktu prywatnego, w celu podania mi danych osobowych ktorymi
chcecie sygnowac swoje forumowe wypowiedzi, poprosze o zobowiazanie sie do
nieujawniania tytulu mojego pracodawcy do momentu, kiedy seria nie zostanie
zatrwierdzona do druku – to polityka naszego wydawnictwa, od ktorej niestety
nie moge zrobic wyjatku.

Zaznaczam, ze nie musze miec Waszej zgody na publikowanie wypowiedzi
sygnowanych uzywanym nickiem; posty, ktore opublikowalyscie na publicznym
forum internetowym moga byc podawane jako cytaty bez koniecznosci uzyskania
waszej dorebnej zgody.
Zacytowalam rowniez fragment obrazliwego maila, jaki jedna z „dyskutantek”
raczyla wyslac na moja gazetowa skrzynke pocztowa.

Wasze wypowiedzi sa dobrym przykladem otwartosci, tolerancji i checi do
dyskusji – jakze typowej dla srodowisk „pro-life”, a personalne ataki na moja
osobe pieknie wpisuja sie w lansowana przez was ideologie milosci i szacunku
do kazdego zycia, poczawszy od stadium zygoty.

Pozdrawiam wszystkie Panie i Panow,
Anna Kotenska.
Obserwuj wątek
    • oliwija Re: publikacja 29.01.08, 08:23
      Brawo Aniu!!!!
    • tojasmu Re: publikacja 04.02.08, 11:11
      Pani Anno,

      Prezentuje Pani swój pogląd jako jedyny słuszny, jednocześnie lekceważąco
      wypowiada się Pani o osobach mających na ten temat inne zdanie.
      Wypowiadają się tu osoby o konkretnych doświadczeniach i bardzo proszę to
      uszanować.
      Doskonale wiem, że istnieją ludzie, dla których aborcja jest czynnością nie
      pozostawiającą żadnych konsekwencji w psychice, lecz proszę nie robić z tego
      dogmatu.
      Założenie tego forum jest oczywiste. Swoje poglądy może Pani głosić w innych
      miejscach, tak samo osoby tu wchodzące mogą wzmacniać swoje samopoczucie po
      aborcji na innych forach.
      Aborcja to naprawdę bardzo poważna sprawa i nic dziwnego, że istnieją również
      obrońcy nienarodzonych dzieci. Mają do tego prawo, niestety Pani już ich
      osądziła jednoznacznie.
      Pozdrawiam
    • prolove Re: publikacja 04.02.08, 16:39
      Droga Pani,

      Jesli by temat potraktowac calkiem szczerze i fachowo, trzeba by
      bylo w tym "ogolnopolskim, opiniotworczym tygodniku o
      kilkudziesieciotysiecznym nakladzie" zamiesic artykul o tym, ze
      istnieja kobiety, ktore, aby poradzic sobie z aborcja,
      zastostosowaly jeden z psycologoicznyc mechanizmow obronnych- np.
      wyparcie.. To dobrze, ze zastosowaly, widocznie spojrzenie na
      rzeczywistosc byloby zbyt bolesne dla ich psychiki. MYsle tez, ze
      kobiety te, jesli naprawde poradzily sobie z problemem, nie
      zagladaja na nasze forum - nie potrzebuja, bo poradzily sobie w
      sposob dla nich najlepszy.

      Kazdy z nas w jakis sposob radzi sobie z poczuciem winy, niektorzy
      potrzebuja spowiedzi - wobec bliskich, wsrod przyjaciol, czasem u
      ksiedza, albo np. na forum; czasu, by wszystko w sobie przerobic i
      prawdziwie wybaczyc, niektorzy staraja sie zapomniec, natychmiast
      wyprzec, albo zaprzeczyc -ciszej lub glosno (czasem piszac
      artykuly), ze to co sie wydarzylo, jednak sie nie wydarzylo.

      Wymienione przez Pania intencje wspomnianego artykulu,
      jakoby "wypowiedzi kobiet, ktore nie zaluja i nie wstydza sie ze
      kiedys
      > zrezygnowaly z ciazy, pomoga przynajmniej czesci kobiet stojacych
      wlasnie
      > przed podobnym wyborem" sa juz wzieciem odpowiedzialnosci, za ten
      najgorszy z wyborow - ktorego moga dokonac osoby pelne watpliwosci,
      strachu, osoby, od ktorych odwracaja sie "najblizsi", kobiety
      przezywajace hormonalna hustawke wynikajaca z poczatku ciazy.. Byc
      moze faktycznie ktoras z kobiet stojacych przed decyzja zasugeruje
      sie wypowiedzia chwalaca "zrezygnowanie" z ciazy.. Gorzej jesli ta
      sama osoba w przyszlosci nie bedzie miec tak silnych mechanizmow
      obronnych i przez lata nie bedzie mogla uporac sie z syndromem
      poaborcyjnym i innymi zdrowotnymi komplikacjami, ktore moga
      wystapic. Nie sadze, zeby wtedy z zachwytem wspominala nazwisko pani
      niejakiej "Kotenskiej"(chyba malo znane jak dotychczas - w
      wyszukiwarce nic nie znalazlam..), ktora z optymizmem i checia
      wybawienia zamiescila swoj wspanialy artykul.

      Na koniec chcialam dodac, ze trudno "wywolac" u kogos poczucie winy -
      jesli on sam w sobie gleboko tej winy nie nosi..

      Przepraszam za odrobine ironii, zyczylabym sobie, zeby nabrala Pani
      choc odrobine dystansu do swych przekonan, pomyslala troche dluzej i
      wiecej.


      Zycze Pani wszystkiego dobrego.
    • madzia1708 nie rozumiem o co ci chodzi 05.02.08, 15:10
      jeżeli jestes zadowolona ze swojej decyzji to ok. Powiedz po co tutaj wchodzisz
      i piszesz?
    • spokofacet Re: publikacja 06.02.08, 22:26
      tzw. TFUrcza publicystyka, przez duze TFU... ile jeszcze takich
      walczacych feministek nakreconych nienawiscia musi sie zrealizowac
      intelektualnie ? dleczego nie zajma sie domami samotnej matki,
      niepelnosprawnymi czy mlodocianymi przestepczyniami ?! ile energi
      tych mlodych dziewczat zaplatanych w ideologiczna fikcje
      uszczesliwiania swiata aborcja idzie na marne ?!
    • tojasmu Re: publikacja 07.02.08, 13:54
      Pani Anno, proszę wyjaśnić co to :

      - zrezygnowanie z ciąży (to jasne, że to znaczy niedopuszczenie do niej, tak?)
      - stadium zygoty w Pani rozumieniu (o ile moja wiedza jest w porządku, to w tym
      stadium nikt nie przerywa ciąży, bo o niej po prostu nie wie).

      Pani WALCZY o prawo o zabijanie istniejącego już życia ludzkiego (chyba Pani nie
      zaprzeczy,że jest to życie ).. Naprawdę cel bardzo godziwy, wart zachodu i
      poświecenia dla dobra ludzkości...

      Aborcja tak naprawdę uderza w nas kobiety, stwarza przyzwolenie u mężczyzn na
      lekceważenie problemu. Aborcja jest ANTYfeministyczna. Prawdziwa feministka
      powinna walczyć o szacunek dla kobiety i jej rozrodczości. To w dużym skrócie,
      bardzo dużym.
      Pozdrawiam
      • mamaanieli Re: publikacja 07.02.08, 14:22
        Dajcie spokój kobicie. Pani Anna (jeśli tak ma na imię, bo nikt o
        podanym nazwisku i imieniu w poważnym dziennikarstwie nie istnieje)
        napisze, co uważa. TAkie jej prawo. Najpierw sprowokowała absurdalną
        dyskusję, którą długo podtrzymywała za uszy. Potem gorszyła się, gdy
        wątek głupot, pisanych z dwóch stron "barykady", adminka wywaliłabig_grin
        Jak się oczywiście okazało, cały ten "zabieg" (za skojarzenia
        przepraszamwink po to, by "rzetelenie i profesjonalnie" opisać "całe
        środowisko pro- life". A w tzw. międzyczasie, - dość dziwnym
        trafem, na forum - raz po raz - pojawiło sie kilka dość
        dramatycznych historii... Zbieg okoliczności? Być może.
        Bardzo rzetelne to i profesjonalnewink
        A najfajniejsze jest, że szanowna autorka w swoim poście -
        manifestacji, "zachęca" forumowiczów do "ujawniania" prawdziwych
        nazwisk. Jakby sama prawdziwe podałasmile (I jak przypuszczam, oferuje
        także - stosowane w takiej sytuacji - prawo do autoryzacji
        wypowiedzi, buhahaha)
        Takie to widać PRZEGLĄDowe stosowanie prasowego prawawink heheh
        Ciekawe czy jej wydawca łyknie taki "profesjonalizm", czy to może
        radosna TFUrczość samej autorkibig_grin, która chce koniecznie się wybić.
        Niech działa. Powodzenia.
        • nati1011 zadziwiający zbieg okoliczności, 07.02.08, 16:00
          że wraz z annnią i jej koleżankami na forum pojawiły
          się "wstrząsające" historie.

          A to zgwałcona nastolatka w ciaży, a to matka chorego dziecka, co to
          jedynie załuje, ze go wcześniej nie zabiła.

          Czysty przypadek.
          • skp110 Re: zadziwiający zbieg okoliczności, 08.02.08, 20:12
            > A to zgwałcona nastolatka w ciaży, a to matka chorego dziecka, co
            > to jedynie załuje, ze go wcześniej nie zabiła.

            > Czysty przypadek
            Przypadkiem może to być długofalowa akcja pewnych środowisk, które
            nie mogą sobie poradzaić z tm że w Polsce nie dość że zabijanie
            nienarodzonych jest prawnie zabronione to jeszcze coraz większe jest
            zrozumienie prawa do życia od poczęcia.
            Kilka miesięcy temu grupa ludzi którzy z niewiadonych przyczyn chcą
            aby zabtych dzieci było jak najwięcej organizowała pod Sejmem wzorem
            niemieckim z lat 70 takie demonstracje z użyciem znanych (nie
            koniecznie znanych z dobrej strony) kobiet, które zabiły swoje
            dzieci aby nie przeszkadzały w karierze. Efekt który osiągneły był
            mizerny.
            Planowana akcja w gazecie (przez autorkę wątku lub przez redakcję)
            też powinna przyniść podobne rezultaty. Jest jakaś nadzieja, że
            jeżeli autorka zacytuje nasze nieludzkie wpowiedzi, to będzie
            musiała podać i adres do forum a wtedy więcej osób tu zaglądnie. Kto
            przeczyta choć parę Pań wypowiedzi nie będzie miał wątpliwości co do
            jedngo, syndrom poaborcyjny jest faktem, a to było by coś dobrego.
    • annnnia Re: publikacja 09.02.08, 17:28
      gratuluje Paniom i Panom braku odwagi cywilnej.
      Na forum, anonimowo, macie odwage pisac glupoty i wmawiac kobietom, ze trzeba
      sie poswiecac i donaszac niechciane ciaze. Jak sie okazalo, nikt z was nie jest
      wystarczajaco przekonany/a do swoich racji; albo podswiadomie wszyscy czujecie
      ze nie macie racji.
      Tak bardzo sie wstydziecie swoich pogladow, ze zadna z was nie ma odwagi
      podpisac swoich forumowych wypowiedzi pelnym imieniem i nazwiskiem.
      Jedyna osoba, ktora udostepnila mi swoje dane osobowe w celu publikacji to pani
      popierajaca moje stanowisko. Wszystkie fanatyczne bojowniczki "prolife"
      pochowaly uszy po sobie kiedy pojawila sie mozliwosc prezentacji swoich pogladow
      jawnie, nie anonimowo.
      Ja sie nie wstydze zadnej swojej wypowiedzi, i jestem gotowa podpisac sie
      nazwiskiem pod wszystkim, co napisalam publicznie.
      Pozdrawiam wszystkich dyskutantow,
      anna.
      • nati1011 Re: publikacja 09.02.08, 17:39
        podpisać się to ja mogę, jeżlei ktoś ze mną umówi się na wywiad i da
        mi go potem do autoryzacji. Tudzież jeżlei pozwoli mi opublikowac
        swój własny tekst.

        Skoro sama pani spłodziła - niewątpliwie wysokie klasy artykuł - to
        prosze się pod nim samej podpisac. Prosze tylko dac znać gdzie się
        ukaże, a wtedy - być może - pod własnym nazwiskiem bedziemy zgłaszac
        sprostowania.


        I do pani wiadomości - prezentujemy też swoje poglądy jawnie - ale
        niekoniecznie w kazdych mediach. Mnie osobiście nie jest obojętnie
        jaką gazetę czytam. ale dla pani to pewnie kolejny przyklad
        nietolerancji smile))
        • mamaanieli Re: publikacja 09.02.08, 22:42
          Prezentujemy, prezentujemysmile Podpisujemy imieniem, nazwiskiemsmile
          Tylko, że w sposób cywilizowany. A nie z PRZEGLĄDowej łapankismile

          Pani Anno (?), oczywiście proponuje Pani osobom "ujawniającym się",
          prawo do autoryzacji własnych wypowiedzi? Bo ufna w Pani
          profesjonalizm wierzę, że rozumie Pani różnicę między zamieszczaniem
          wypowiedzi na forum publicznym, a zamieszczaniem wypowiedzi
          sygnowanych własnych nazwiskiem. I nie chodzi bynajmniej o kontekst
          merytoryczny, ale choćby stylistyczny (!). Pani, jako profesjonalna
          dziennikarka, oczywiście wie o co chodzi.

          I proszę się tak nie denerwować. Profesjonalizm dziennikarski
          wymaga... dystansu. A droga do kariery w tym zawodzie, czasem bywa
          burzliwawink Naprawdę, nie zawsze rozmówcy będą się z Panią zgadzać i
          chętnie współpracować. Szczególnie, gdy bez wcześniejszego
          uzgodnienia i prośby, będzie Pani wymuszać na nich pewne zachowania,
          lub też - bez wcześniejszej zapowiedzi, bedzie Pani włazić w butach
          w środowiska, które sobie tego nie życzą. Takie "włażenie" to nie
          dociekliwość dziennikarska... Bo nie ma mowy o rzetelności i
          dociekliwości, gdy się robi cytacje z anonimowych interneutów o
          których tak naprawdę nic Pani nie wie. I nawet nie wiadomo... czy
          istnieją. Bo ostatecznie pod trzeba nickami może kryć się ta sama
          osoba... Domyślam się, że specyfikę medium, jakim jest Internet,
          Pani zna.

          Profesjonalizm dziennikarski wyklucza też prymitywne prowokacje.
          Prowokacja moim zdaniem, jest możliwa i dopuszczalna, ale dopiero po
          wykorzystaniu wszelkich możliwych innych sposobów działania,
          zdobywania materiału. A Pani ich nie wykorzystała. Więc proszę się
          nie dziwić, że internauci, których Pani nie poinformowała najpierw o
          swoich planach i sposobie działania, nie chcą sygnować (wiekopomnego
          zapewne) Pani dzieła, własnym nazwiskiem. I jak już powiedziałam,
          nie chodzi o warstwę merytoryczną. Nie tędy droga, nie taka
          kolejność.

          Osobiście nie mam za grosz zaufania w rzetelność dziennikarską
          osoby, która śmiesznie prowokuje, zmienia własne dane, żeby
          następnie szantażować i wręcz obrażać rozmówców, gdy się na takie
          traktowanie nie zgadzają. Taki styl pracy nie podoba mi się. Nie ten
          poziom. Forma pracy, którą Pani prezentuje, jest nieelegancka
          (delikatnie mówiąc) i niegrzeczna.

          Zastanawia mnie i to, dlaczego zaczynając zbieranie materiału, nie
          próbowała Pani najpierw dotrzeć do rozmówców, którymi była Pani
          zainteresowana? Istnieje przecież skrzynka gazetowa. Obawiała się
          Pani, że ugryziemy? A może po prostu rozmowa oko w oko byłaby mniej
          wygodna? Trzeba ją potem niestety autoryzować, no i się
          merytorycznie przygotować do rozmowy, dyskusji... A przy okazji może
          się jeszcze okazać, że osoby "pro life" to nie tylko moherowe
          berety, ale też ludzie wykształceni, wyrobieni intelektualnie itp.
          Rozumiem, że taki obraz, nie pasuje do tezy, którą Pani sobie
          najpierw stworzyła... Łatwiej wybrać inny sposób "pracy": wypowiedzi
          anonimowe można dowolnie mieszać, wyłuskiwać to, co się chce. I
          twoooooorzyć: kreować rzeczywistość absurdu, w którą Pani
          czytelnicy, jak przypuszczam, i tak wierzą. Nie trzeba się więc
          wysilać.

          A w ogóle, to proszę się nie bać rozmówców, którzy mają odmienne
          zdanie od Pani. To się nazywa demokracja. Wbrew pozorom, fajna
          sprawa. Uczy erystyki, retoryki, pomijając że poszerza światopogląd.
          I jest znacznie ciekawsza, choć - jak sama Pani widzi - dużo
          trudniejsza.

          POzdrawiam.
          Scholastyka Ciemna - Moherek, dziennikarka ogólnopolskieej,
          opiniotwórczej gazety, o wieeeeelomilionowym nakładzie. Serio,
          seriobig_grin
      • vocativa Re: publikacja 09.02.08, 21:50
        A gdzie się ukaże/ukazał artykuł bo chciałabym przeczytać??
      • spokofacet Re: publikacja 09.02.08, 22:10
        zabawne, szkoda tylko, ze nie na temat....
        a'propos - dzis kolega Olejniczak z SLD zapraszał młodych zdolnych
        do działań w NGO. ma pani tyle energii, szkoda by bylo zmarnowac.
        kliniki aborcyjne i invitro, politycy, wydawcy porno-gazetek tylko
        czekaja na takich 'aktywnych' idealistow.
        a i gawiedź sie pożywi...
        papa
    • nati1011 No i gdzie ta publikacja? 06.04.08, 14:06
      Nie chcieli wydrukować? A może było za dużo błędów ortograficznych?

      Proponuję bardziej uważać na lekcjach, bo bez matury to cieżko
      będzie coś w życiu osiągnąć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka